Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Papież na audiencji: nowy cykl katechez o Eucharystii Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29567 Przeczytał: 261 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:34, 08 Lis 2017 Powrót do góry

Papież na audiencji: nowy cykl katechez o Eucharystii

Image

[link widoczny dla zalogowanych]


Franciszek: zaczynamy nową serię katechez

O fundamentalnym znaczeniu Eucharystii dla życia chrześcijańskiego mówił w środę papież rozpoczynając nowy cykl katechez poświęconych właśnie tej centralnej tajemnicy wiary Kościoła. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało około 13 tys. wiernych.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Zaczynamy dzisiaj nową serię katechez, która skieruje spojrzenie na „serce” Kościoła, czyli Eucharystię. Dla nas, chrześcijan, podstawowe znaczenie ma zrozumienie wartości i sensu Mszy Świętej, aby coraz pełniej przeżywać naszą relację z Bogiem.

Nie możemy zapomnieć o wielkiej liczbie chrześcijan, którzy na całym świecie na przestrzeni dwóch tysięcy lat historii stawiali opór, aż po śmierć, aby bronić Eucharystii oraz o tych, którzy także dzisiaj narażają swe życie, aby uczestniczyć w niedzielnej Mszy św. W roku 304, podczas prześladowań Dioklecjana, grupa chrześcijan z Afryki Północnej została zaskoczona podczas sprawowania Mszy św. w jednym z domów i aresztowana. Prokonsul rzymski zapytał ich dlaczego to uczynili, wiedząc, że jest to absolutnie zabronione. Odpowiedzieli: „bez niedzieli nie możemy żyć”, co miało znaczyć – nie możemy żyć, nasze chrześcijańskie życie zamarłoby, gdybyśmy nie mogli sprawować Eucharystii.

Istotnie Jezus powiedział swoim uczniom: „ Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6, 53-54).

Ci północnoafrykańscy chrześcijanie zostali zabici, z powodu Eucharystii. Zostawili nam świadectwo, że można wyrzec się życia ziemskiego z powodu Eucharystii, ponieważ daje nam ona życie wieczne, czyniąc nas uczestnikami zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią. Świadectwo to jest wyzwaniem dla nas wszystkich i domaga się odpowiedzi na pytanie, co dla każdego z nas oznacza udział w ofierze Mszy św. i przystępowanie do Stołu Pańskiego. Czy szukamy tego źródła „wody wytryskającej”, by mieć życie wieczne? Czyniącej z naszego życia duchową ofiarą uwielbienia i dziękczynienia, sprawiającą że jesteśmy jednym ciałem w Chrystusie? To jest najgłębszy sens Świętej Eucharystii, która oznacza „dziękczynienie”: dziękczynienie Bogu Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu, który nas ogarnia i przemienia w swojej komunii miłości.

W następnych katechezach chciałbym odpowiedzieć na kilka ważnych pytań dotyczących Eucharystii i Mszy św., aby odkryć na nowo lub odkryć, jak poprzez tę tajemnicę wiary jaśnieje miłość Boga.

Sobór Watykański II był silnie ożywiony pragnieniem doprowadzenia chrześcijan do zrozumienia wspaniałości wiary i piękna spotkania z Chrystusem. Z tego powodu trzeba było najpierw, z pomocą Ducha Świętego, dokonać odpowiedniego odnowienia liturgii, bo Kościół nieustannie z niej żyje i dzięki niej się odnawia.

Głównym tematem, który podkreślali ojcowie soborowi, jest formacja liturgiczna wiernych, niezbędna do prawdziwej odnowy. To również jest celem obecnego cyklu katechez, który dzisiaj zaczynamy: wzrastać w poznaniu wielkiego daru, który dał nam Bóg w Eucharystii.

Eucharystia jest cudownym wydarzeniem, w którym uobecnia się Jezus Chrystus, nasze życie. Uczestnictwo we Mszy świętej to „przeżywanie po raz kolejny Męki i zbawczej śmierci Pana. Jest to teofania: Pan uobecnia się na ołtarzu, aby być ofiarowanym Ojcu dla zbawienia świata” (Homilia podczas Mszy św., Dom Świętej Marty, 10 lutego 2014 r.). Pan jest tam, z nami, obecny. Ale czasami idziemy na Mszę św., patrzymy na to, co się dzieje, plotkujemy między sobą, podczas gdy kapłan celebruje Eucharystię, ale my nie celebrujemy blisko niego. Ależ tu jest Pan. Jeśli dziś przyszedł by tutaj prezydent Republiki albo jakaś ważna osoba na świecie, możemy być pewni, że wszyscy bylibyśmy blisko tej osoby, chcielibyśmy ją pozdrowić. Ale pomyśl, kiedy idziemy na Mszę św. to jest tam obecny Pan. A ty jesteś rozproszony, kręcisz się. To jest Pan. Warto o tym pomyśleć. – „Ależ Ojcze, Msze św. są nudne!”. – „Cóż mówisz: że Pan jest nudny?” – „Nie, Msza nie jest nudna, ale księża”. Trzeba żeby księża się nawrócili. Ale Pan jest tutaj obecny! Czy to jasne? Nie zapominajcie o tym. Uczestnictwo we Mszy świętej to przeżywanie po raz kolejny Męki i zbawczej śmierci Pana.

Spróbujmy teraz zadać sobie kilka prostych pytań. Na przykład, dlaczego czynimy znak Krzyża i dokonujemy aktu pokuty na początku Mszy św.? W tym miejscu chciałbym dokonać jeszcze jednej dygresji. Czy widzieliście jak żegnają się dzieci? Czasami robią to byle jak. A w ten sposób zaczyna się Msza św., w ten sposób zaczyna się życie, w ten sposób zaczyna się dzień. To ma oznaczać, że zostaliśmy odkupieni przez krzyż Chrystusa. Patrzcie na dzieci i uczcie je dobrze czynić znak krzyża. A te czytania mszalne, dlaczego tam są? Dlaczego w niedzielę czytane są trzy teksty, w inne dni dwa, dlaczego tam są i co oznacza czytanie mszalne? Dlaczego są czytane i jaki mają z tym związek? Albo, dlaczego w pewnym momencie kapłan, który przewodniczy celebracji, mówi: „W górę serca?”. Nie mówi: „w górę nasze telefony komórkowe!”, żeby zrobić zdjęcie. Nie! To straszne! Jestem bardzo smutny, kiedy celebruję Mszę św. tutaj na placu, albo w bazylice i widzę wiele telefonów komórkowych wzniesionych w górę. Nie tylko wiernych, ale także niektórych księży a nawet biskupów. Ależ proszę was: Msza św. nie jest spektaklem! To wyjście na spotkanie z męką i zmartwychwstaniem Pana. Dlatego kapłan mówi: „W górę serca!”. Co to znaczy? Zapamiętajcie – żadnych telefonów komórkowych!

Bardzo ważny jest powrót do rzeczy podstawowych, ponowne odkrycie tego, co jest istotne, poprzez to, czego dotykamy i co widzimy w celebracji sakramentów. Prośba świętego Tomasza apostoła (por. J 20,25), by zobaczyć i dotknąć ran gwoździ w ciele Jezusa, jest pragnieniem aby móc jakoś „dotknąć” Boga, aby Mu uwierzyć. To o co św. Tomasz prosi Pana jest tym, czego potrzebujemy wszyscy: zobaczyć Go i dotknąć, aby móc Go rozpoznać. Sakramenty wychodzą naprzeciw tej ludzkiej potrzebie. Sakramenty, a zwłaszcza celebracja eucharystyczna, są znakami Bożej miłości, uprzywilejowanymi drogami, aby z Nim się spotkać.

Poprzez te katechezy, które dziś się rozpoczynają chciałbym wraz z wami na nowo odkryć piękno ukryte w celebracji eucharystycznej a które, gdy zostanie odsłonięte, nadaje pełny sens życiu każdego z nas. Niech Matka Boża towarzyszy nam na tym nowym odcinku drogi. Dziękuję.

***

Oto słowa Ojca Świętego skierowane do pielgrzymów polskich.:

Pozdrawiam serdecznie wszystkich Polaków. W najbliższą niedzielę z inicjatywy Konferencji Episkopatu Polski i Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, już po raz dziewiąty będziecie obchodzili w Polsce Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym, wspierając duchowo i materialnie braci i siostry na Bliskim Wschodzie. Niech wasze modlitwy i ofiary będą dla nich konkretną pomocą i znakiem łączności ze wszystkimi, którzy cierpią dla imienia Chrystusa na całym świecie. Wam tu obecnym i waszym bliskim, szczególnie redakcji i słuchaczom Radia Katowice, które obchodzi w tym roku 90-lecie swego istnienia, z serca błogosławię.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29567 Przeczytał: 261 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:54, 16 Lis 2017 Powrót do góry

Papież na audiencji: Msza św. jest prawdziwą modlitwą

Image

[link widoczny dla zalogowanych]


Papież kontynuuje cykl katechez o Mszy św.

Image

O Eucharystii jako najwspanialszej modlitwie mówił w środę papież podczas audiencji ogólnej. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało około 12 tys. wiernych.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Kontynuujemy cykl katechez o Mszy św. Aby zrozumieć piękno Eucharystii pragnę zacząć od bardzo prostej sprawy: Msza św. jest modlitwą, co więcej jest modlitwą par excellence, najwspanialszą, najbardziej wzniosłą, a zarazem najbardziej „konkretną”. Jest to bowiem spotkanie miłości z Bogiem poprzez Jego Słowo oraz Ciało i Krew Jezusa.

Ale najpierw musimy odpowiedzieć na pewne pytanie. Czym jest naprawdę modlitwa? Jest to przede wszystkim dialog, osobista relacja z Bogiem, a człowiek został stworzony jako byt relacyjny, który znajduje swoje całkowite spełnienie wyłącznie w spotkaniu ze swoim Stwórcą. Droga życia prowadzi do spotkania z Panem.

Księga Rodzaju stwierdza, że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, który jest Ojcem i Synem oraz Duchem Świętym, doskonałą relacją miłości, która jest jednością. Z tego możemy zrozumieć, że wszyscy zostaliśmy stworzeni, aby wejść w doskonały związek miłości, w nieustannym dawaniu siebie i przyjmowaniu siebie, aby w ten sposób znaleźć pełnię naszego istnienia.

Kiedy Mojżesz, podchodząc do płonącego krzewu usłyszał, że wzywa go Bóg, zapytał Go o Jego imię, On odpowiedział: „Jestem, który jestem” (Wj 3,14). To wyrażenie w swym pierwotnym znaczeniu wyraża obecność i łaskę, i rzeczywiście zaraz potem Bóg dodaje: „Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba” (w. 15). Zatem także Chrystus kiedy powołuje swoich uczniów, wzywa ich, aby byli z Nim. To jest zatem największa łaska: móc doświadczyć, że Msza św., Eucharystia to czas uprzywilejowany, by przebywać z Jezusem, a przez Niego z Bogiem i z braćmi.

Modlitwa, jak każdy prawdziwy dialog, jest także umiejętnością przebywania w milczeniu. W dialogu są obecne chwile milczenia. Milczenia razem z Jezusem. Kiedy idziemy na Mszę św., może przychodzimy pięć minut wcześniej, zaczynamy plotkować z osobą, która jest obok mnie. Ale to nie jest chwila na plotki. To czas na milczenie, aby przygotować się na dialog. Chwila skupienia się w naszym sercu, żeby przygotować się na spotkanie z Jezusem. Milczenie jest bardzo ważne. Pewnie pamiętacie, co powiedziałem przed tygodniem: nie idziemy na spektakl! Idziemy na spotkanie z Panem, a milczenie nas przygotowuje i nam towarzyszy. Przebywania w milczeniu razem z Jezusem. Z tajemniczego milczenia Boga wypływa Jego Słowo, które rozbrzmiewa w naszym sercu. Sam Jezus uczy nas, jak naprawdę można „przebywać” z Ojcem i ukazuje to swoją modlitwą. Ewangelie pokazują nam Jezusa, który chroni się w miejscach ustronnych, aby się modlić. Uczniowie, widząc tę intymną więź z Ojcem odczuwają pragnienie, aby mogli w niej uczestniczyć, i proszą Go: „Panie, naucz nas się modlić” (Łk 11,1). Słyszeliśmy to w czytaniu poprzedzającym katechezę, na początku audiencji. Jezus odpowiada, że pierwszą rzeczą niezbędną do modlitwy jest umiejętność powiedzenia „Ojcze”. Zwróćmy uwagę: jeśli nie potrafię powiedzieć Bogu „Ojcze”, to nie jestem zdolny do modlitwy. Tak prosto. Musimy zatem nauczyć się mówić do Boga „Ojcze”, to znaczy stawania w Jego obecności z synowską ufnością. Ale aby się nauczyć, musimy pokornie uznać, że potrzebujemy, aby nas nauczono i powiedzieć z prostotą: Panie, naucz mnie się modlić.

To jest pierwsza kwestia: bycie pokornymi, uznanie siebie za dzieci, spoczywać w Ojcu, ufać Mu. Aby wejść do Królestwa Niebieskiego, trzeba stać się maluczkim, jak dzieci. W tym sensie, że dzieci potrafią ufać, wiedzą, że ktoś się o nie zatroszczy, o to co będą jedli, w co będą przyodziani i tak dalej (por. Mt 6, 25-32). Jest to pierwsza postawa: ufność i zażyłość, jak dziecko wobec rodziców; wiedzieć, że Bóg o tobie pamięta i troszczy się o ciebie.

Drugą predyspozycją, również właściwą dzieciom jest zdolność do zadziwienia. Dziecko zawsze zadaje tysiące pytań, ponieważ chce odkryć świat; i zadziwia się nawet małymi rzeczami, ponieważ dla niego wszystko jest nowe. Aby wejść do Królestwa Niebieskiego, trzeba być zdolnym do zadziwienia. Czy w naszej relacji z Panem na modlitwie potrafimy być zadziwieni? Czy też mówimy do Boga, jak papugi. Nie trzeba ufać, i otworzyć serce, żeby być zadziwionymi. Czy dajemy się zaskoczyć? Bo Bóg jest zawsze Bogiem niespodzianek. Spotkanie z Panem jest bowiem zawsze spotkaniem żywym, nie jest spotkaniem muzealnym. Jest spotkaniem żywym. A my idziemy na Mszę św., a nie do muzeum. Idziemy na żywe spotkanie z Panem.

W Ewangelii mowa jest o pewnym Nikodemie (J 3, 1-2), starszym człowieku, autorytecie w Izraelu, który idzie do Jezusa, aby Go poznać. A Pan mówi mu o potrzebie „narodzenia się na nowo” (por. w. 3). Ale co to znaczy? Czy można „narodzić się na nowo”? Czy możliwy jest powrót do posiadania smaku, radości, zadziwienia życiem? Także w obliczu wielu tragedii. Jest to fundamentalne pytanie naszej wiary i pragnienie każdego prawdziwie wierzącego: pragnienie odrodzenia się, radość rozpoczynania na nowo. Czy mamy to pragnienie? Czy chęć zrodzenia się zawsze na nowo, aby spotkać się z Panem? Czy macie to pragnienie? Można je bowiem łatwo zatracić, ponieważ z powodu wielu działań, wielu projektów do zrealizowania, w końcu zostaje nam niewiele czasu i tracimy z pola widzenia to, co jest fundamentalne: nasze życie duchowe, nasze życie serca, nasze życie, które jest spotkaniem z Panem na modlitwie.

W istocie Pan nas zaskakuje, ukazując nam, że kocha nas również w naszych słabościach. „Jezus Chrystus […] jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko nasze, lecz również za grzechy całego świata” (1J 2, 2). Ten dar, który jest źródłem prawdziwej pociechy, bo Pan nam zawsze przebacza, a to jest prawdziwym pocieszeniem. Jest to dar, który jest nam dany przez Eucharystię, tę ucztę weselną, na której Oblubieniec spotyka naszą słabość. Czy mogę powiedzieć, że kiedy przyjmuję Komunię św. podczas Mszy św. to Pan spotyka moją słabość? Tak, możemy tak powiedzieć, bo to jest prawdą, Pan spotyka naszą słabość, aby nas doprowadzić z powrotem do naszego pierwszego powołania: aby być na obraz i podobieństwo Boga. Tym jest środowisko Eucharystii, tym jest modlitwa. Dziękuję.

Słowa Ojca Świętego skierowane do Polaków:

Serdecznie pozdrawiam polskich pielgrzymów. Drodzy bracia i siostry, wasze pielgrzymowanie do Rzymu niech będzie czasem modlitwy, okazją do przeżycia na nowo świadectwa wiary apostołów i męczenników, i do wzrastania w miłości i w nadziei chrześcijańskiej, której Eucharystia jest źródłem i spełnieniem. Z serca błogosławię wam i waszym rodzinom. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 17:28, 04 Sty 2018, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29567 Przeczytał: 261 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 10:12, 23 Lis 2017 Powrót do góry

Katecheza środowa: Msza to wejście na Kalwarię

Image

Kiedy wchodzimy do kościoła, by uczestniczyć we Mszy św., powinniśmy się zachowywać tak, jakbyśmy wchodzili na Kalwarię i stawali przed Jezusem, który za mnie oddaje swoje życie – mówił Papież na audiencji ogólnej. W kolejnej katechezie o Eucharystii Franciszek skupił się tym razem na tym, że każda Msza jest pamiątką Tajemnicy paschalnej Chrystusa i takie właśnie jest jej najgłębsze znaczenie.
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]




Każda Msza św. jest pamiątką Paschy

Image

„Msza św. jest pamiątką misterium paschalnego Chrystusa. Czyni nas ona uczestnikami Jego zwycięstwa nad grzechem i śmiercią, nadając pełny sens naszemu życiu” – powiedział papież podczas środowej audiencji ogólnej. Ojciec Święty kontynuował cykl katechez poświęcony Eucharystii. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało około 12 tys. wiernych.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Kontynuując cykl katechez na temat Mszy św., możemy zadać sobie pytanie: czym właściwie jest Msza św.? Msza św. jest pamiątką misterium paschalnego Chrystusa. Czyni nas ona uczestnikami Jego zwycięstwa nad grzechem i śmiercią, nadając pełny sens naszemu życiu.

Z tego względu, aby zrozumieć wartość Mszy św., musimy najpierw zrozumieć biblijne znaczenie „pamiątki”. Nie jest to „tylko wspominaniem wydarzeń z przeszłości, lecz głoszeniem cudów, jakich Bóg dokonał dla ludzi. W liturgicznej celebracji tych wydarzeń stają się one w pewien sposób obecne i aktualne. Tak właśnie rozumie Izrael swoje uwolnienie z Egiptu; za każdym razem, gdy obchodzi się Paschę, wydarzenia Wyjścia są uobecniane w pamięci wierzących, by według nich kształtowali swoje życie” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1363). Jezus Chrystus swoją męką, śmiercią, zmartwychwstaniem i wniebowstąpieniem doprowadził Paschę do pełni. A Msza św. jest pamiątką Jego Paschy, Jego „exodusu”, którego dla nas dokonał, aby nas wyprowadzić z niewoli i wprowadzić do ziemi obiecanej życia wiecznego. Jest nie tylko wspomnieniem, ale czymś więcej: jest uobecnieniem tego, co wydarzyło się dwadzieścia wieków temu.

Eucharystia zawsze prowadzi nas na szczyt zbawczego działania Boga: Pan Jezus, stając się chlebem łamanym dla nas, wylewa bowiem na nas całe swoje miłosierdzie i swoją miłość, jak to uczynił na krzyżu, aby odnowić nasze serce, naszą egzystencję i nasz sposób odnoszenia się do Niego i do braci. Powiada Sobór Watykański II. „Ilekroć sprawowana jest na ołtarzu ofiara krzyża, w której «Chrystus został złożony w ofierze jako nasza Pascha» dokonuje się dzieło naszego odkupienia” (Konst. dogm. Lumen gentium, 3).

Każda celebracja Eucharystii jest promieniem tego niezachodzącego słońca, którym jest zmartwychwstały Jezus Chrystus. Uczestnictwo we Mszy św., szczególnie w niedzielę, oznacza wejście w zwycięstwo Zmartwychwstałego, bycie rozświetlonym Jego światłem, ogrzanymi Jego ciepłem. Poprzez celebrację eucharystyczną Duch Święty czyni nas uczestnikami życia Bożego, zdolnego przemienić całą naszą śmiertelną istotę. Przechodząc od śmierci do życia, od czasu ku wieczności, Pan Jezus pociąga nas ze Sobą, by sprawować Paschę. We Mszy św. sprawujemy Paschę, przebywamy z Jezusem, który umarł zmartwychwstał, a On nas pociąga za sobą naprzód ku życiu wiecznemu. We Mszy św. łączymy się z Nim. Co więcej, Chrystus żyje w nas, a my żyjemy w Nim, jak stwierdza św. Paweł: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2, 19-20).

Jego krew uwalnia nas bowiem od śmierci i lęku przed śmiercią. Wyzwala nas nie tylko z panowania śmierci fizycznej, ale śmierci duchowej, którą jest zło, grzech, ogarniającej nas za każdym razem, gdy padamy ofiarą naszego grzechu lub grzechu innych ludzi. A wówczas nasze życie ulega skażeniu, traci piękno, traci sens, więdnie.

Ale Chrystus jest pełnią życia, a kiedy stawił czoła śmierci, to unicestwił ją na zawsze: „zmartwychwstając zwyciężył śmierć i odnowił życie” – wyznaje Kościół celebrując Eucharystię (IV Modlitwa Eucharystyczna). Pascha Chrystusa jest ostatecznym zwycięstwem nad śmiercią, ponieważ przemienił On swoją śmierć w najwyższy akt miłości. A w Eucharystii pragnie On przekazać nam tę swoją zwycięską miłość paschalną. Jeśli przyjmiemy ją z wiarą, to my również możemy prawdziwie kochać Boga i bliźniego, możemy kochać, jak On nas umiłował, oddając swe życie.

Jeśli miłość Chrystusa jest we mnie, to mogę dać siebie w pełni drugiemu z wewnętrzną pewnością, że jeśli drugi mnie skrzywdzi, nie umrę; w przeciwnym razie powinienem się bronić. Męczennicy oddali życie właśnie za tę pewność zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią. Tylko wówczas, gdy doświadczymy tej mocy Chrystusa, mocy Jego miłości, jesteśmy naprawdę wolni, by dać siebie bez lęku. Tym właśnie jest Msza św. – wejściem w mękę, śmierć, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie Jezusa. Kiedy idziemy na Mszę św. to tak jakbyśmy szli na Kalwarię. Pomyślcie tylko: jeśli idziemy na Kalwarię, pomyślcie z odrobiną wyobraźni – i wiemy, że tym człowiekiem na krzyżu jest Jezus – czy pozwolilibyśmy sobie na plotkowanie, robienie zdjęć, robienie widowiska? Nie, ponieważ tam obecny jest Jezus! Z pewnością stalibyśmy w milczeniu, płaczu, ale także w radości, że jesteśmy zbawieni. Kiedy wchodzimy do kościoła, aby sprawować Mszę św. pomyślmy o tym. Wkraczam na Kalwarię, gdzie Jezus za mnie oddaje swoje życie. W ten sposób znika widowisko, znikają plotki, komentarze i to wszystko, co oddala nas od tego wspaniałego wydarzenia, jakim jest Msza św. – zwycięstwo Jezusa.

Myślę, że teraz wyraźniej widać, jak Pascha staje się obecna i działająca za każdym razem, gdy odprawiamy Mszę św., czyli widać sens pamiątki. Uczestnictwo w Eucharystii wprowadza nas w misterium paschalne Chrystusa, pozwalając nam przejść wraz z Nim ze śmierci do życia – czyli Kalwarię. Msza św. jest ponowieniem Kalwarii – a nie widowiskiem. Dziękuję.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29567 Przeczytał: 261 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:40, 13 Gru 2017 Powrót do góry

Katecheza środowa: chrześcijańska niedziela, Msza i odpoczynek

Image

Nie można żyć po chrześcijańsku, jeśli przynajmniej raz w tygodniu, w niedzielę, nie czerpie się z tego niewyczerpanego źródła jakim jest Eucharystia – mówił Papież w środowej katechezie.

W niedzielę chodzimy na Mszę nie po to, by coś Panu Bogu ofiarować, lecz aby od Niego otrzymać to, czego najbardziej potrzebujemy, aby spotkać się z Panem Zmartwychwstałym, karmić się z Jego stołu i stać się Kościołem – mówił Franciszek na środowej audiencji ogólnej. Kontynuując cykl katechez o Eucharystii, dziś skupił się na Mszy niedzielnej, wyjaśniał, dlaczego powinniśmy w niej uczestniczyć.

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]



Papież odpowiada: dlaczego trzeba iść na Mszę św. w niedzielę?

Image

„My, chrześcijanie musimy uczestniczyć w niedzielnej Mszy św., ponieważ tylko dzięki łasce Jezusa, z Jego żywą obecnością w nas i między nami, możemy wypełniać Jego przykazanie i w ten sposób być Jego wiarygodnymi świadkami” – powiedział Ojciec Święty podczas środowej audiencji ogólnej. Swoją katechezę poświęcił odpowiedzi na pytanie: dlaczego trzeba w niedzielę iść na Mszę? Jego słów w auli Pawła VI wysłuchało około 8 tys. osób.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!


Podejmując na nowo cykl katechez o Mszy świętej, dzisiaj zadajemy sobie pytanie: dlaczego trzeba w niedzielę iść na Mszę?

Niedzielna celebracja Eucharystii znajduje się w centrum życia Kościoła (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, n. 2177). My, chrześcijanie idziemy w niedzielę na Mszę św., aby spotkać zmartwychwstałego Pana, czy raczej pozwolić, aby On nas spotkał, aby słuchać Jego Słowa, karmić się przy Jego stole i w ten sposób stawać się Kościołem, czyli Jego Mistycznym Ciałem żyjącym dziś w świecie.

Zrozumieli to od samego początku uczniowie Jezusa, którzy celebrowali eucharystyczne spotkanie z Panem w dniu, który Żydzi nazywali „pierwszym dniem tygodnia”, a Rzymianie „Dniem Słońca”, ponieważ tego dnia Jezus zmartwychwstał i ukazał się uczniom, rozmawiając z nimi, jedząc z nimi, dając im Ducha Świętego (por. Mt 28,1; Mk 16,9.14; Łk 24,1.13; J 20,1.19). Także wielkie wylanie Ducha w dniu Pięćdziesiątnicy nastąpiło w niedzielę, pięćdziesiątego dnia po zmartwychwstaniu Jezusa. Z tych powodów niedziela jest dla nas dniem świętym, uświęconym przez celebrację eucharystyczną będącą żywą obecnością Pana między nami i dla nas. Zatem to właśnie Msza św. tworzy niedzielę chrześcijańską! Cóż to dla chrześcijanina za niedziela, w której brakuje spotkania z Panem?

Niestety istnieją wspólnoty chrześcijańskie, które nie mogą cieszyć się w każdą niedzielę Mszą św.. Tym niemniej również one są wezwane, aby w tym świętym dniu zgromadzić się na modlitwie, w imię Pana, słuchając Słowa Bożego i podtrzymując pragnienie Eucharystii.

Niektóre społeczeństwa zlaicyzowane zatraciły chrześcijański sens niedzieli, na którą swe światło rzuca Eucharystia. To szkoda. W takich sytuacjach konieczne jest ożywienie tej świadomości, aby odzyskać sens świętowania, radości, wspólnoty parafialnej, solidarności, odpoczynku, który odnawia duszę i ciało (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, nn. 2177-2188). Tych wszystkich wartości uczy nas Eucharystia, niedziela po niedzieli. Z tego powodu Sobór Watykański II chciał podkreślić, że „Niedziela jest pierwotnym dniem świątecznym, który należy tak przedstawiać wiernym i wpajać w ich pobożność, aby stał się również dniem radości i odpoczynku od pracy” (Konst. Sacrosanctum Concilium, 106).

Niedzielne powstrzymanie się od pracy nie istniało w pierwszych wiekach: jest specyficznym wkładem chrześcijaństwa. Zgodnie z tradycją biblijną, Żydzi odpoczywali w sobotę, podczas gdy w społeczeństwie rzymskim nie był przewidziany tygodniowy dzień powstrzymania się od pracy służebnej. Ale to właśnie chrześcijańskie poczucie życia jako synów, a nie niewolników, ożywiane przez Eucharystię sprawiło, że niedziela – prawie powszechnie stała się dniem odpoczynku.

Bez Chrystusa jesteśmy skazani na opanowanie przez znużenie dnia powszedniego wraz ze zmartwieniami i lękiem przed jutrem. Niedzielne spotkanie z Panem daje nam siłę do życia dniem dzisiejszym z ufnością i odwagą oraz podążania naprzód z nadzieją.

Eucharystyczna komunia z Jezusem zmartwychwstałym i żyjącym na wieki jest zapowiedzią niedzieli, która nie zna kresu, kiedy nie będzie już trudu ani bólu, ani żałoby czy łez, ale tylko radość życia w pełni i na zawsze z Panem. Także o tym błogim spoczynku mówi nam niedzielna Msza św., nauczając nas abyśmy w upływie tygodnia powierzali się w ręce Ojca, który jest w niebie.

Co możemy odpowiedzieć tym, którzy twierdzą, że nie ma potrzeby chodzenia na Mszę św., nawet w niedziele, bo ważne jest, aby dobrze żyć, kochać innych? To prawda, że jakość życia chrześcijańskiego mierzy się zdolnością do miłości, jak Jezus powiedział: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35). Jakże jednak możemy praktykować Ewangelię, nie czerpiąc niezbędnej do tego energii, w każdą niedzielę, jedna po drugiej w niewyczerpalnym źródle Eucharystii? Nie idziemy na Mszę świętą, aby dać coś Bogu, ale aby otrzymać od Niego to, czego naprawdę potrzebujemy. Przypomina o tym modlitwa Kościoła, zwracająca się do Boga w następujący sposób: „Chociaż nie potrzebujesz naszego uwielbienia, pobudzasz nas jednak swoją łaską, abyśmy Tobie składali dziękczynienie. Nasze hymny pochwalne niczego Tobie nie dodają, ale się przyczyniają do naszego zbawienia” (Mszał Rzymski, Prefacja zwykła IV).

Podsumowując – dlaczego trzeba iść na Mszę św. w niedziele? Nie wystarczy odpowiedzieć, że jest to przykazanie Kościoła. Choć pomaga to strzec jego wartości, to samo nie wystarcza. My, chrześcijanie musimy uczestniczyć w niedzielnej Mszy św., ponieważ tylko dzięki łasce Jezusa, z Jego żywą obecnością w nas i między nami, możemy wypełniać Jego przykazanie, i w ten sposób być Jego wiarygodnymi świadkami. Dziękuję.

***

Pozdrawiam uczestników międzynarodowego forum organizacji pozarządowych o inspiracji katolickiej, którzy w tych dniach zgromadzili się w Rzymie. Wyrażam głębokie uznanie dla waszych wysiłków, aby zanieść światło Ewangelii na różne peryferie naszego świata, aby bronić godności człowieka, promować integralny rozwój narodów i zaspokajać potrzeby materialne i duchowe wielu członków naszej rodziny ludzkiej. Zachęcam was, abyście zawsze działali w duchu komunii i współpracy z innymi katolickimi organizacjami pozarządowymi, a także z przedstawicielami Stolicy Apostolskiej, jako znak zaangażowania Kościoła w budowanie świata coraz bardziej sprawiedliwego i solidarnego. Z nadzieją, że te dni refleksji i wymiany opinii będą owocne dla waszych działań, z serca udzielam wam Apostolskiego Błogosławieństwa.

***

Pozdrawiam serdecznie pielgrzymów polskich. Przeżywamy czas Adwentu. Oczekujemy na przyjście Chrystusa. Pamiętajmy, że w każdej Mszy św., w której uczestniczymy, spełnia się nasze oczekiwanie. Pan Jezus przechodzi do nas, abyśmy mogli poznać Jego imię, Jego prawdziwe Oblicze, byśmy mogli doświadczyć Jego obecności i nieskończonego miłosierdzia. Dlatego perspektywa udziału we Mszy św. niech nigdy nie będzie dla was nakazem, lecz danym nam przywilejem. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 17:27, 04 Sty 2018, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29567 Przeczytał: 261 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:36, 20 Gru 2017 Powrót do góry

Papież: msza symfonią różnych głosów, aby stworzyć jedność

Image

W czasie dzisiejszej katechezy, piątej z kolei poświęconej tematyce Eucharystii, po wcześniejszych ogólnych uwagach Papież rozpoczął jej szczegółowe omawianie. Zaznaczył więc, że choć Msza św. składa się z dwóch części: liturgii słowa i liturgii eucharystycznej, to są one „czymś jednym i nie można ich oddzielać”, bo ściśle ze sobą się łączą.
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]



Franciszek: trzeba znać święte znaki celebracji eucharystycznej

Image

O konieczności i znaczeniu świętych znaków celebracji eucharystycznej mówił w środę papież w swej piątej katechezie o Mszy św. Jego słów w auli Pawła VI wysłuchało 5 tys. wiernych.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiaj chciałbym przejść do istoty celebracji eucharystycznej. Msza św. składa się z dwóch części, to znaczy liturgii słowa i liturgii eucharystycznej, które tak ściśle łączą się ze sobą, że stanowią jeden akt kultu [Sacrosanctum concilium, 56, Ogólne wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, 28]. Celebracja wprowadzona przez pewne obrzędy przygotowawcze i zwieńczona przez inne, jest zatem jednym ciałem i nie można jej dzielić, ale dla lepszego zrozumienia spróbuję wyjaśnić jej różne momenty, z których każdy może poruszyć i zaangażować jakiś wymiar naszego człowieczeństwa. Trzeba znać te święte znaki, aby w pełni przeżywać Mszę św. i zasmakować całego jej piękna.

Kiedy lud się zgromadzi celebracja rozpoczyna się obrzędami wprowadzającymi obejmującymi wejście celebransów czy też celebransa, pozdrowienie – „Pan z wami”, „Pokój wam” i akt pokutny – „Spowiadam się Bogu wszechmogącemu” – gdzie prosimy Boga o przebaczenie naszych grzechów, Kyrie eleison, hymn Chwała na wysokości oraz kolektę. Modlitwa ta nazywa się kolektą nie dlatego, aby dokonywano zbiórki darów, nie! Rzeczywiście dokonywana jest zbiórka intencji, z jakimi wierni przybyli na Eucharystię i ta zbiórka intencji wznosi się do nieba jako modlitwa. Celem obrzędów wprowadzających jest to, aby „wierni gromadzący się razem stanowili wspólnotę oraz przygotowali się do uważnego słuchania słowa Bożego i godnego sprawowania Eucharystii” (Ogólne wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, 46).

Nie jest dobrym nawykiem patrzenie na zegarek i twierdzenie jestem na czas, ale przyjdę po kazaniu, i w ten sposób wypełnię przykazanie. Wtedy mamy do czynienia z wyrachowaniem. Nie, Msza św. zaczyna się znakiem krzyża i obrzędami wstępnymi, bo tutaj zaczynamy adorować Boga jako wspólnota. Dlatego ważne jest przewidywanie i staranie się, aby się nie spóźniać, ale przyjście wcześniej, żeby przygotować serce na tę celebrację wspólnoty.

Podczas gdy zazwyczaj ma miejsce pieśń na wejście, kapłan wraz z innymi duchownymi procesjonalnie dociera do prezbiterium i pozdrawia ołtarz głębokim ukłonem na znak czci, całuje go i jeżeli jest kadzidło – okadza. Dlaczego – ponieważ ołtarz to obraz Chrystusa. Kiedy patrzymy na ołtarz, to patrzymy właśnie tam, gdzie jest Chrystus. Ołtarz to Chrystus. Te gesty, które mogą pozostać niezauważone, są bardzo znaczące, ponieważ od samego początku wyrażają, że Msza św. jest spotkaniem miłości z Chrystusem, który „Przez ofiarę swojego ciała na krzyżu […] sam stał się Kapłanem, Ołtarzem i Barankiem ofiarnym” (V prefacja wielkanocna). Rzeczywiście ołtarz jako znak Chrystusa „jest także ośrodkiem dziękczynienia, które się spełnia przez sprawowanie Eucharystii” (Ogólne wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, 296). A cała wspólnota gromadzi się wokół ołtarza, który wyobraża Chrystusa, nie po to, aby patrzeć sobie w oczy, ale aby spoglądać na Chrystusa. Wszyscy wokół, bo Chrystus jest w centrum wspólnoty. Nie jest daleko od nas.

Potem jest znak krzyża. Kapłan przewodniczący znaczy nim samego siebie i to samo czynią wszyscy członkowie zgromadzenia, świadomi, że akt liturgiczny dokonywany jest „w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. I tutaj przejdę do pewnej drobnej kwestii. Czy widzieliście jak dzieci czynią znak krzyża? Często nie wiedzą, co czynią, wydaje się że czynią jakiś ruch, który nie jest znakiem krzyża. Proszę was, nauczcie dzieci dobrego czynienia znaku krzyża. Proszę o to mamy, ojców i dziadków.

Cała modlitwa, jeśli tak można powiedzieć, rozgrywa się w przestrzeni Trójcy Przenajświętszej, która jest przestrzenią nieskończonej komunii; jako swój początek i jako cel ma miłość Trójjedynego Boga, ukazaną i daną nam w Krzyżu Chrystusa. Jego misterium paschalne jest bowiem darem Trójcy, a Eucharystia zawsze wypływa z Jego przebitego serca. Zatem znacząc się znakiem krzyża nie tylko upamiętniamy nasz chrzest, ale stwierdzamy, że modlitwa liturgiczna jest spotkaniem z Bogiem w Chrystusie Jezusie, który dla nas przyjął ciało, umarł na krzyżu i chwalebnie zmartwychwstał.

Następnie kapłan kieruje pozdrowienie liturgiczne mówiąc: „Pan z wami” lub posługując się innymi podobnymi słowami. Jest ich kilka; a zgromadzenie odpowiada: „I z duchem twoim”. Nawiązujemy dialog. Jesteśmy na początku Mszy świętej i musimy pomyśleć o znaczeniu wszystkich tych gestów i słów. Wkraczamy w „symfonię”, w której rozbrzmiewają różne tony głosów, w tym chwile milczenia, aby stworzyć „zgodność” między wszystkimi uczestnikami, to znaczy, uznać, że są ożywiani jednym i tym samym Duchem i dążą o tego samego celu. Istotnie „poprzez to pozdrowienie [kapłańskie] i odpowiedź ludu ujawnia się misterium zgromadzonego Kościoła” (Ogólne wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, 50). W ten sposób wyraża się wspólna wiara i wzajemne pragnienie przebywania z Panem i przeżywania jedności z całą wspólnotą.

Jest to modlitewna symfonia, która stanowi natychmiast wydarzenie bardzo wzruszające, ponieważ ten, który przewodniczy, zachęca wszystkich do uznania swoich grzechów. Wszyscy jesteśmy grzesznikami. Nie wiem, może ktoś z was nie jest grzesznikiem. Jeśli tak jest, niech podniesie rękę. Nie widzę podniesionych rąk. Zatem wszyscy jesteśmy dobrymi wiernymi. Jest to akt pokutny. Nie chodzi tylko o pomyślenie o popełnionych grzechach, ale o coś znacznie więcej: to zachęta, aby uznać się grzesznikami przed Bogiem i wspólnotą, braćmi, z pokorą i szczerością, jak celnik w świątyni. Jeśli Eucharystia rzeczywiście uobecnia misterium paschalne, to znaczy przejście Chrystusa ze śmierci do życia, to pierwszą rzeczą, którą musimy uczynić, jest rozpoznanie, jakie są nasze sytuacje śmierci, abyśmy mogli wraz z Nim powstać do nowego życia. To pozwala nam zrozumieć, jak ważny jest akt pokutny. Dlatego powrócimy do tego tematu w następnej katechezie. Krok po kroku wyjaśniamy Mszę św. Ale proszę was: nauczcie dzieci dobrze czynić znak krzyża! Dziękuję!

***

Oto słowa Ojca Świętego skierowane do pielgrzymów polskich:

Serdecznie witam przybyłych na tę audiencję Polaków. Już za kilka dni: Czwarta Niedziela Adwentu, Wigilia, Boże Narodzenie; oto czekające nas wydarzenia. Jak pasterze z Betlejem, wiele lat temu, rozpoznali Syna Bożego narodzonego w stajni, tak i wy umiejcie rozpoznać Go, gdy przychodzi w tajemnicy Eucharystii. Niech noc Bożego Narodzenia opromieni radością i pokojem życie każdego z was, waszych rodzin, bliskich, a szczególnie osób samotnych, cierpiących i bezdomnych. Niech Jezus narodzony w Betlejem błogosławi wam i waszej Ojczyźnie. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29567 Przeczytał: 261 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 17:26, 04 Sty 2018 Powrót do góry

Papież: akt pokutny odwagą zrzucenia maski

Image

Audiencja ogólna 03.01.2018

Około 7 tys. osób wzięło udział w pierwszej w tym roku audiencji ogólnej, która odbyła się w Auli Pawła VI. Papież kontynuował katechezę na temat celebracji eucharystycznej i omówił akt pokutny. Podreślił, że pozwala on na przygotowanie się do godnego sprawowania świętych tajemnic. Wszyscy bowiem, bez wyjątku, uznajemy przed Bogiem i braćmi nasze grzechy. A co od Boga otrzymuje ten, kto w swojej pysze nie dostrzega swoich braków – pytał Franciszek i dał taką odpowiedź.
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]


-----------------------------------------------***-----------------------------------

Franciszek: zmierzenie się z naszą słabością umacnia nas

Image

„Zmierzenie się z kruchością gliny, z której jesteśmy utworzeni, jest doświadczeniem, które nas umacnia” – powiedział papież podczas środowej audiencji ogólnej w Watykanie. Kontynuując cykl katechez poświęconych Eucharystii wyjaśnił znaczenie aktu pokuty. Słów Ojca Świętego w auli Pawła VI wysłuchało około 8 tys. wiernych.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Podejmując na nowo katechezę na temat celebracji eucharystycznej rozważamy dzisiaj, w kontekście obrzędów wprowadzających, akt pokutny. W swej wstrzemięźliwości sprzyja on postawie, dzięki której możemy przygotować się na godne sprawowanie świętych tajemnic, czyli poprzez uznanie naszych grzechów przed Bogiem i braćmi. Zachęta kapłana jest bowiem skierowana do całej modlącej się wspólnoty, bo wszyscy jesteśmy grzesznikami. Co może dać Pan tym, którzy już mają serce pełne samych siebie, swojego sukcesu? Nic, bo człowiek zarozumiały nie jest zdolny do otrzymania przebaczenia, będąc pełnym swojej domniemanej sprawiedliwości. Przypomnijmy sobie przypowieść o faryzeuszu i celniku, gdzie tylko ten drugi, celnik powraca do domu usprawiedliwiony, czyli otrzymawszy przebaczenie (por. Łk18, 9-14). Ten, kto świadom jest swoich bied i pokornie opuszcza oczy odczuwa, że spoczywa na nim miłosierne spojrzenie Boga. Wiemy z doświadczenia, że tylko ci, którzy potrafią uznać swoje błędy i proszą o przebaczenie otrzymują zrozumienie i przebaczenie innych.

Słuchanie w milczeniu głosu sumienia pozwala nam rozpoznać, że nasze myśli są dalekie od Bożych myśli, że nasze słowa i nasze czyny są często światowe, to znaczy kierują się wyborami sprzecznymi z Ewangelią. Dlatego na początku Mszy św. wspólnie dokonujemy aktu pokutnego poprzez formułę spowiedzi powszechnej, wypowiadanej w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Każdy wyznaje Bogu i braciom „że bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem”. Tak, nawet zaniedbaniem, a mianowicie zaniedbaniem czynienia dobra, którego mogłem dokonać. Często dobrze się czujemy, ponieważ, jak mówimy – „nikogo nie skrzywdziłem”. W istocie nie wystarcza nie czynić bliźniemu nic złego, ale trzeba postanowić czynić dobro, wykorzystując okazje, aby dać dobre świadectwo, że jesteśmy uczniami Jezusa. Warto podkreślić, że wyznajemy zarówno Bogu jak i braciom, że jesteśmy grzesznikami. To pomaga nam zrozumieć wymiar grzechu, który oddzielając nas od Boga, oddziela nas także od naszych braci i na odwrót. Grzech zawsze oddziela, zrywa więź z Bogiem i zrywa więź z braćmi. Relacje w rodzinie, w społeczeństwie, we wspólnocie. Grzech zawsze rozdziela, oddziela, dzieli.

Słowom, które wypowiadamy ustami, towarzyszy gest bicia się w piersi uznając, że zgrzeszyłem z własnej winy, a nie z winy innych osób. Często zdarza się bowiem, że ze strachu lub wstydu wskazujemy palcem oskarżając innych. Przyznanie się do winy kosztuje, ale dobrze jest ją szczerze wyznać. Trzeba jednak wyznać swoje własne grzechy. Pamiętam pewną anegdotę, którą opowiadał stary misjonarz, o pewnej kobiecie, która poszła się spowiadać. Zaczęła od opowiadania upadków swego męża, potem teściowej, wreszcie sąsiadów. W pewnym momencie spowiednik powiedział: „Proszę pani, czy pani już skończyła?” –„O tak już powiedziałam”. „Skończyła pani opowiadać o grzechach innych, a teraz niech pani zacznie mówić o swoich!”. Wyznajemy swoje grzechy!

Po wyznaniu grzechu błagamy Najświętszą Maryję Pannę, Aniołów i Świętych, aby modlili się za nas do Pana. Także w tej dziedzinie cenna jest wspólnota świętych, wstawiennictwo tych przyjaciół i wzorców życia podtrzymuje nas w drodze ku pełnej komunii z Bogiem, gdy grzech zostanie unicestwiony na zawsze.

Oprócz „Spowiadam się Bogu wszechmogącemu”, można dokonać aktu pokutnego przy pomocy innych formuł, na przykład: „Zmiłuj się nad nami, Panie / Bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie. Okaż nam, Panie, miłosierdzie swoje / I daj nam swoje zbawienie” (Ps 123,3, 85,8, Jer 14,20). Zwłaszcza w niedzielę można dokonać błogosławieństwa i pokropienia wodą święconą na pamiątkę chrztu (por. Wpr. Og. do Mszału Rzym., 51). Możliwe jest także, jako część aktu pokutnego, odśpiewanie Kyrie eléison: starożytnymi słowami greckimi oddajemy cześć Panu – Kyrios – i błagamy o Jego miłosierdzie (tamże, 52).

Pismo Święte daje nam jaśniejące wzory postaci „pokutujących”, które zastanawiając się nad sobą po popełnieniu grzechu znajdują odwagę, by zdjąć maskę i otworzyć się na łaskę odnawiającą serce. Pomyślmy o królu Dawidzie i słowach przypisywanych mu w Psalmie: „Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość!” (51,3). Pomyślmy o synu marnotrawnym, który powrócił do ojca; lub wołaniu celnika: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” (Łk 18, 13). Pomyślmy także o św. Piotrze, o Zacheuszu i o Samarytance. Zmierzenie się z kruchością gliny, z której jesteśmy utworzeni, jest doświadczeniem, które nas umacnia: sprawiając, że musimy zmierzyć się z naszą słabością, otwiera nam serce na błaganie o Boże miłosierdzie, które przemienia i nawraca. Tego właśnie dokonujemy w akcie pokutnym na początku Mszy św.

***

Oto słowa Ojca Świętego skierowane do pielgrzymów polskich: „Witam serdecznie przybyłych na dzisiejszą audiencję Polaków. Życzę wam wszystkim szczęśliwego i pomyślnego Nowego Roku. Niech będzie on dla was, dla waszych rodzin, bliskich, dla wszystkich żyjących w kraju i za granicą, dla całej waszej Ojczyzny, czasem pokoju, spełnionych nadziei, obfitującym w Boże dary i opiekę Świętej Bożej Rodzicielki Maryi. Niech Chrystus, Bóg Mocny, Książę Pokoju narodzony w Betlejem, przenika wasze serca swą obecnością i wam błogosławi. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29567 Przeczytał: 261 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:57, 06 Sty 2018 Powrót do góry

Odnośnie powyższej katechezy z Audiencji ogólnej 03.01.2018. Powyżej zamieściłam dwa tłumaczenia, za KAI i za stroną Radia Watykańskiego też jest udostępnione.

Ale to co przeczytałam w tłumaczeniu ks. prałata Sławomira Nasiorowskiego z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej, zamieszczona na stronie "wpolityce" tego nie ma w innych tłumaczeniach. Poniżej ten fragment:

"(...) Papieską audiencję streścił po polsku ks. prałat Sławomir Nasiorowski z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej:

Drodzy bracia i siostry, mówiąc o celebracji eucharystycznej, kontynuujemy dzisiaj rozważanie na temat aktu pokutnego. Mając świadomość własnej słabości, na początku Mszy św., w formule spowiedzi powszechnej, wobec całej wspólnoty, każdy osobiście wyznaje przed Bogiem i braćmi: bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem, i zaniedbaniem. Tak, także zaniedbaniem czynienia dobra. Nie wystarcza nie czynić nic złego, trzeba czynić dobro, by dać świadectwo, że jesteśmy uczniami Jezusa. Akt pokutny kończy się absolucją kapłana, który wzywa Boga, by zmiłował się nad nami i odpuściwszy nam grzechy doprowadził nas do życia wiecznego. Absolucja ta nie posiada jednak skuteczności sakramentu pokuty. Dla odpuszczenia grzechów ciężkich, nazywanych również śmiertelnymi, konieczna jest spowiedź i rozgrzeszenie sakramentalne. Oprócz spowiedzi powszechnej znane są także inne formuły aktu pokutnego, np. pokropienie wodą święconą na pamiątkę chrztu, czy śpiew: Kyrie eléison, kiedy wzywamy Boga, jako Pana, błagając Go o miłosierdzie. Pismo Święte ukazuje nam szereg postaci czyniących pokutę: króla Dawida, syna marnotrawnego, celnika bijącego się w piersi w świątyni, św. Piotra, Zacheusza, Samarytankę. Uświadomienie sobie w akcie pokutnym własnej grzeszności pomaga nam otworzyć serca, by błagać Boga o miłosierdzie. Tylko ci, którzy potrafią uznać własne grzechy, mogą liczyć na przebaczenie, przemianę i nawrócenie."

[link widoczny dla zalogowanych]

Kto manipuluje tłumaczeniami?
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29567 Przeczytał: 261 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:34, 10 Sty 2018 Powrót do góry

Papież: liturgia szkołą modlitwy

Image

„Oby liturgia stała sią dla nas wszystkich prawdziwą szkołą modlitwy” – mówił Papież w czasie dzisiejszej audiencji ogólnej. W kolejnej katechezie z cyklu poświęconego Eucharystii omówił hymn „Chwała na wysokości Bogu” oraz następującą po nim modlitwę, zwaną kolektą.
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]


---------------------------------------------***-------------------------------------

Franciszek: liturgia szkołą modlitwy

O liturgii jako szkole modlitwy mówił dziś papież podczas audiencji ogólnej w Watykanie. Kontynuując cykl katechez na temat celebracji eucharystycznej Ojciec Święty wyjaśnił znaczenie hymnu „Chwała na wysokości Bogu” a także kolekty – modlitwy zbierającej intencje uczestników Mszy św. Przy tej okazji podkreślił znaczenie milczenia liturgicznego. Słów papieża w auli Pawła VI wysłuchało około 5 tys. wiernych.

Image

Charakteryzując hymn „Chwała na wysokości” Franciszek podkreślił, że wyraża on wdzięczność wypływającą ze spotkania między ludzką nędzą a Boskim miłosierdziem. Stanowi on „jakieś otwarcie ziemi ku niebu, w odpowiedzi na pochylenie się nieba nad ziemią” – powiedział papież.

Omawiając następnie „kolektę” Ojciec Święty zauważył, że po wezwaniu kapłana „Módlmy się” następuje chwila milczenia, aby uświadomić sobie przebywanie w obecności Boga i wyłonić, każdy w swoim sercu, osobiste intencje, z którymi uczestniczy we Mszy św. Oznacza ono przygotowanie się na słuchanie głosu naszego serca, a przede wszystkim głosu Ducha Świętego. Pomaga nam ono skupić się w sobie i zastanowić się, dlaczego tu jesteśmy. „Gorąco polecam kapłanom, aby zachowywali tę chwilę milczenia, które niechcący możemy lekceważyć” – zachęcił Franciszek.

Papież podkreślił biblijną inspirację modlitwy kolekty a także fakt, że kapłan odmawiając ją z rozłożonymi rękoma pragnie naśladować Chrystusa z rozpostartymi ramionami na drzewie krzyża. „On jest Orantem a zarazem modlitwą! W Ukrzyżowanym rozpoznajemy Kapłana, który oddaje Bogu ofiarę Jemu przyjemną czyli synowskie posłuszeństwo” – stwierdził.

Na zakończenie swej katechezy Ojciec Święty powiedział. „W Rycie Rzymskim modlitwy są zwięzłe, ale pełne znaczenia. Powrót do rozważania ich tekstów, także poza Mszą św., może nam pomóc w nauczeniu się, jak zwracać się do Boga, o co prosić, jakich słów użyć. Oby liturgia stała się dla nas wszystkich prawdziwą szkołą modlitwy”.



Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W cyklu katechez o celebracji eucharystycznej zobaczyliśmy, że akt pokutny pomaga nam ogołocić się z naszego zarozumialstwa i stanąć przed Bogiem takimi, jakim jesteśmy naprawdę, świadomymi, że jesteśmy grzesznikami, mając nadzieje, iż uzyskamy przebaczenie.

Właśnie ze spotkania między ludzką nędzą a Boskim miłosierdziem rodzi się wdzięczność wyrażona w „Chwała na wysokości”, „starochrześcijańskim i czcigodnym hymnie, w którym Kościół zgromadzony w Duchu Świętym uwielbia oraz błaga Boga Ojca i Baranka” (Wprowadzenie Ogólne do Mszału Rzymskiego, 53).

Początek tego hymnu podejmuje śpiew aniołów przy narodzinach Jezusa w Betlejem, będący radosnym głoszeniem uścisku między niebem a ziemią. Śpiew ten obejmuje także nas, zgromadzonych na modlitwie: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”.

Po „Chwała na wysokości”, lub, w przypadku gdy go nie ma, zaraz po akcie pokuty, modlitwa nabiera szczególnej postaci w oracji nazywanej „kolekta”, poprzez którą zostaje wyrażony charakter właściwy celebracji, zmienny w zależności od dni i okresów roku (por. tamże, 54). Poprzez wezwanie „Módlmy się” kapłan zachęca lud do skupienia się wraz z nim w chwili milczenia, aby uświadomić sobie przebywanie w obecności Boga i wyłonić, każdy w swoim sercu, osobiste intencje, z którymi uczestniczy we Msza św. (por. tamże, 54). Kapłan mówi „módlmy się”, a następnie ma miejsce chwila milczenia. Każdy myśli o tym, czego potrzebuje, o co pragnie prosić w modlitwie.

Milczenie nie ogranicza się do braku słów, ale oznacza przygotowanie się na słuchanie innych głosów: naszego serca, a przede wszystkim głosu Ducha Świętego. W liturgii charakter świętego milczenia zależy od momentu, w którym ma miejsce: „W akcie pokuty i po wezwaniu do modlitwy wierni skupiają się w sobie; po czytaniu lub homilii krótko rozważają to, co usłyszeli; po Komunii świętej zaś wychwalają Boga w sercu i modlą się do Niego” (tamże, 45). Zatem przed modlitwą początkową milczenie pomaga nam skupić się w sobie i zastanowić się, dlaczego tu jesteśmy. Oto znaczenie wysłuchania naszej duszy, aby ją następnie otworzyć dla Pana. Może przychodzimy po dniach ciężkiej pracy, radości, bólu i chcemy powiedzieć o tym Panu, wzywać Jego pomocy, prosić, aby był blisko nas; mamy chorych członków rodziny i przyjaciół, lub przechodzą oni przez trudne doświadczenia; chcemy powierzyć Bogu los Kościoła i świata. Temu właśnie służy krótkie milczenie zanim kapłan, zbierając intencje każdego, wyraża głośno Bogu w imieniu wszystkich, wspólną modlitwę, która wieńczy obrzędy wstępne, dokonując właśnie „zebrania” poszczególnych intencji. Gorąco polecam kapłanom, aby zachowywali tę chwilę milczenia i nie spieszyli się: „módlmy się”, a następnie potrzeba milczenia. Polecam to kapłanom. Bez tego milczenia grozi nam zlekceważenie skupienia duszy.

Kapłan odmawia tę modlitwę z rozłożonymi rękoma: jest to postawa, przyjęta przez chrześcijan od pierwszych wieków - o czym świadczą freski z rzymskich katakumb – aby naśladować Chrystusa z rozpostartymi ramionami na drzewie krzyża. On jest Orantem a zarazem modlitwą! W Ukrzyżowanym rozpoznajemy Kapłana, który oddaje Bogu ofiarę Jemu przyjemną czyli synowskie posłuszeństwo.

W Rycie Rzymskim modlitwy są zwięzłe, ale pełne znaczenia. Powrót do rozważania ich tekstów, także poza Mszą św., może nam pomóc w nauczeniu się, jak zwracać się do Boga, o co prosić, jakich słów użyć. Oby liturgia stała się dla nas wszystkich prawdziwą szkołą modlitwy.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29567 Przeczytał: 261 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:40, 01 Lut 2018 Powrót do góry

Katecheza środowa: w liturgii mówi do nas Bóg

Image

Teksty biblijne, kiedy są proklamowane w Liturgii Słowa, przestają być tekstem, a stają się żywym słowem, głoszonym przez samego Boga, który tu i teraz zwraca się do nas – powiedział Papież podczas audiencji ogólnej. W kolejnej katechezie o Eucharystii mówił tym razem o Liturgii Słowa. Jest ona istotną częścią Mszy, ponieważ gromadzimy się na niej po to, słuchać tego, co Bóg nam uczynił i co ma zamiar jeszcze dla nas uczynić. Z tego względu, jak zaznaczył Papież, niezbędne jest odpowiednie skupienie, wsłuchanie się, otwarcie serca. W tym czasie nie można myśleć o innych rzeczach ani zakłócać liturgii własnymi komentarzami.

„By słuchać Słowa Bożego, trzeba mieć otwarte serce, aby do serca przyjąć to słowo. To Bóg mówi, a my się wsłuchujemy, aby wprowadzać w życie to, co usłyszeliśmy. Słuchanie jest bardzo ważne. Niekiedy być może nie rozumiemy wszystkiego, bo niektóre czytania mogą być trochę za trudne. Ale Bóg i tak do nas mówi, kiedy zachowujemy milczenie, kiedy słuchamy Słowa Bożego. Nie zapominajcie o tym. Na Mszy, kiedy zaczynają się czytania, słuchamy Słowa Bożego” – powiedział Ojciec Święty.

Franciszek podkreślił, że słuchanie Słowa Bożego jest naszą życiową potrzebą. „Nie samym chlebem żyje bowiem człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”. W tym sensie nazywamy Liturgię Słowa obficie zastawionym stołem, przygotowanym przez Pana, aby karmić nasze życie duchowe. Są to, jak przypomniał Papież, czytania zarówno ze Starego, jak i Nowego Testamentu, ponieważ w jednym i drugim Kościół głosi jedną i tę samą tajemnicę Chrystusa. Szczególne znaczenie ma też Psalm responsoryjny, który ma pomóc w rozważaniu poprzedzającego go czytania. Dlatego ważne jest by był śpiewany, przynajmniej jego refren.

Mówiąc z kolei o bogactwie czytań Franciszek odniósł między innymi do poważnych uchybień, które toleruje się w niektórych krajach, a które polegają na swobodnym doborze czytań czy posługiwaniu się wręcz tekstami niebiblijnymi.

„Liturgiczne proklamowanie tych samych czytań, z pieśniami zaczerpniętymi z Pisma Świętego, wyraża i wspiera komunię kościelną, towarzysząc pielgrzymowaniu wszystkich i każdego z osobna. Jest zatem zrozumiałe, dlaczego zabronione są wybory subiektywne, takie jak pominięcie czytań lub ich zastąpienie tekstami niebiblijnymi. Słyszałem, że ktoś czytał nawet wiadomości z gazety, bo jest to wiadomość dnia. Nie Słowo Boże to Słowo Boże! Gazetę możemy sobie poczytać potem. A tu czyta się Słowo Boże. Bo to Pan do nas przemawia. Zastępowanie Słowa Bożego innymi tekstami zubaża i szkodzi dialogowi między Bogiem a Jego ludem zgromadzonym na modlitwie” – podkreślił Ojciec Święty.

Franciszek wskazał następnie na potrzebę zadbania o dostojną ambonę, lekcjonarz, a także o dobrych lektorów i psalmistów.

„Szukajcie dobrych lektorów, takich, którzy potrafią dobrze czytać, a nie tych, którzy tylko bełkocą, tak iż nic nie można zrozumieć. Tak bywa, nieprawdaż. Lektorzy mają być dobrzy! Trzeba ich do tego przygotować. I przed Mszą muszą przeczytać na próbę, aby potem czytali dobrze. Wszytko to tworzy odpowiednią atmosferę chłonnego milczenia” – powiedział Ojciec Święty.

Papież wskazał dalej na istotną rolę Słowa Bożego w życiu duchowym. Jest ono nieodzowną pomocą, aby się nie zagubić, jak o tym mówi Psalmista: „Twoje słowo jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce” (Ps 119, 105). Jakże moglibyśmy stawić czoła naszej ziemskiej pielgrzymce, jej trudom i próbom, gdyby nie posilało nas i nie oświecało Słowo Boże, które rozbrzmiewa w liturgii? – pytał Franciszek.

„Z pewnością nie wystarczy słuchanie uszami, bez przyjęcia do serca ziarna słowa Bożego, pozwalając mu, aby wydało owoce. Przypomnijmy sobie przypowieść o siewcy (...). Słowo Boże wytycza w nas pewną drogę. Słuchamy go uszami i trafia do serca. Nie pozostaje w uszach, musi dotrzeć do serca, a z serca do rąk, by stało się dobrymi czynami. Taka jest droga Słowa Bożego w nas: od uszu do serca i do rąk. Nauczmy się tego” – powiedział Ojciec Święty.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29567 Przeczytał: 261 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:49, 01 Lut 2018 Powrót do góry

Franciszek: słowo Boże domaga się, by żyć nim na co dzień

Image

Trzeba, aby usłyszane we Mszy św. słowo Boże przechodziło do codziennego życia – powiedział Ojciec Święty podczas wczorajszej audiencji ogólnej. Kontynuując cykl katechez o Eucharystii papież mówił o stanowiącej jej integralną część Liturgii Słowa.
Papież przestrzegł przed niedozwolonymi improwizacjami i zastępowaniem tekstów biblijnych innymi. Franciszek podkreślił, że podczas Liturgii Słowa sam Bóg przemawia do swego ludu, a my Go wysłuchujemy, aby następnie wprowadzać w życie, to co usłyszeliśmy.

Dlatego konieczne jest uważne wsłuchanie się zarówno w słowa Starego jak i Nowego Testamentu, ponieważ w nich jest głoszona przez Kościół jedna i ta sama tajemnica Chrystusa. Ojciec Święty zaznaczył, że Liturgia Słowa jest pokarmem, a my mówimy o niej jako o „stole” przygotowanym nam przez Pana.

Papież przestrzegł przed niedozwolonymi improwizacjami: „Liturgiczne proklamowanie tych samych czytań, z pieśniami zaczerpniętymi z Pisma Świętego, wyraża i wspiera komunię kościelną, towarzysząc pielgrzymowaniu wszystkich i każdego z osobna. Jest zatem zrozumiałe, dlaczego zabronione są wybory subiektywne, takie jak pominięcie czytań lub ich zastąpienie tekstami niebiblijnymi.

W istocie zubażają one i szkodzą dialogowi między Bogiem a Jego ludem zgromadzonym na modlitwie. Natomiast przeciwnie, godność ambony i wykorzystanie Lekcjonarza, dostępność dobrych lektorów i psalmistów, atmosfera chłonnego milczenia sprzyjają doświadczeniu celebratywnego dialogu między Bogiem a wspólnotą wierzących” – stwierdził Franciszek.

Ojciec Święty zauważył, iż słowo Boże jest dla chrześcijan drogowskazem. Domaga się ono, by zostało przyjęte sercem i przyniosło owoce. „Działanie Ducha, który sprawia skuteczność reakcji, potrzebuje serc, pozwalających, aby nad nimi pracowano i uprawiano, aby to, co zostało usłyszane we Mszy św. przechodziło do codziennego życia” – podkreślił na zakończenie swej katechezy papież.

We wczorajszej audiencji na placu św. Piotra uczestniczyło około 15 tys. wiernych.

[link widoczny dla zalogowanych]



Franciszek: nie wolno w liturgii zastępować słowa Bożego innymi tekstami [dokument]

Trzeba, aby usłyszane we Mszy św. słowo Boże przechodziło do codziennego życia – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Kontynuując cykl katechez o Eucharystii papież mówił o stanowiącej jej integralną część Liturgii Słowa. Przestrzegł przed niedozwolonymi improwizacjami i zastępowaniem tekstów biblijnych innymi, spoza kanonu Pisma św.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Kontynuujemy dziś cykl katechez o Mszy świętej. Po rozważeniu obrzędów wstępnych, przyjrzymy się obecnie Liturgii Słowa, która jest jej integralną częścią, ponieważ gromadzimy się właśnie dlatego, aby słuchać tego, co Bóg nam uczynił i ma zamiar jeszcze dla nas uczynić. Jest to doświadczenie, które ma miejsce „bezpośrednio”, a nie przez zasłyszenie od kogoś innego, ponieważ: „Gdy w Kościele czyta się Pismo święte, sam Bóg przemawia do swego ludu, a Chrystus, obecny w swoim słowie, zwiastuje Ewangelię” (Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, 29, por. Konst. Sacrosanctum Concilium, 7, 33). A ileż razy, kiedy czytane jest słowo Boże, ludzie robią komentarze. „popatrz na tę, popatrz jaki śmieszny kapelusz dziś włożyła”. I zaczyna się czynić uwagi. A może to nieprawda? Czy powinno się robić uwagi, gdy czytane jest słowo Boże? Nie, bo gdy plotkujesz z innymi, nie słyszysz słowa Bożego. Kiedy w liturgii czyta się słowo Boże: pierwsze i drugie czytanie, psalm responsoryjny, Ewangelię powinniśmy słuchać, otworzyć serce, bo sam Bóg do nas mówi, a nie mówić, czy myśleć o czymś innym. Zrozumieliście? Sądzę, że nie za bardzo.

Wyjaśnię, co się dzieje w tej Liturgii Słowa. Karty Biblii przestają być pismem, aby stać się słowem żywym, wypowiedzianym przez samego Boga, który tu i teraz wzywa nas, słuchających z wiarą. Duch „który mówił przez proroków” (Wierzę) i natchnął świętych autorów, sprawia, aby „usłyszane słowo Boże mogło przynieść owoc w sercach” (Wprowadzenie do Lekcjonarza, 9). Aby usłyszeć słowo Boże trzeba mieć także otwarte serce, aby w sercu przyjąć słowo. Bóg do nas przemawia, a my Go wysłuchujemy, aby następnie wprowadzać w życie, to co usłyszeliśmy. Słuchanie jest bardzo ważne. Czasami pewnie dobrze nie rozumiemy, bo są pewne czytania trochę trudne. Ale mimo to Bóg do nas mówi w ten, czy inny sposób. Milczenie jest słuchaniem słowa Bożego. Pamiętajcie o tym. Podczas Mszy św. kiedy zaczynają się czytania słuchamy słowa Bożego.

Musimy Go słuchać! W istocie jest to kwestia życia, jak to słusznie wyrażają zdecydowane słowa: „nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4, 4). Słowo Boże przekazuje nam życie. W tym sensie mówimy o Liturgii Słowa jako o „stole”, jaki przygotowuje Pan, aby karmić nasze życie duchowe. Ten stół liturgiczny jest obfity, w dużej mierze czerpiąc ze skarbów Biblii (por. SC, 51), zarówno Starego jak i Nowego Testamentu, ponieważ w nich jest głoszona przez Kościół jedna i ta sama tajemnica Chrystusa (por. Wprowadzenie do Lekcjonarza, 5). Pomyślmy o bogactwie czytań biblijnych oferowanych przez trzy cykle niedzielne, które w świetle Ewangelii synoptycznych towarzyszą nam podczas roku liturgicznego. Tutaj pragnę przypomnieć znaczenie psalmu responsoryjnego, którego funkcją jest sprzyjanie rozważeniu tego, co usłyszeliśmy w poprzedzającym go czytaniu. Dobrze, aby psalm został dowartościowany przez śpiew, przynajmniej refrenu (por. Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, 61; Wprowadzenie do Lekcjonarza, 19-22).

Liturgiczne proklamowanie tych samych czytań, z pieśniami zaczerpniętymi z Pisma Świętego, wyraża i wspiera komunię kościelną, towarzysząc pielgrzymowaniu wszystkich i każdego z osobna. Jest zatem zrozumiałe, dlaczego zabronione są wybory subiektywne, takie jak pominięcie czytań lub ich zastąpienie tekstami niebiblijnymi. Słyszałem, że czasami ktoś czyta gazetę, bo jest to wiadomość dnia. Nie, słowo Boże jest słowem Boga, a gazetę możemy poczytać później! Ale w liturgii czyta się słowo Boże. To Pan do nas mówi! Zastępowanie tego słowa czymś innym zubaża i szkodzi dialogowi między Bogiem a Jego ludem zgromadzonym na modlitwie. Natomiast przeciwnie, godność ambony i wykorzystanie Lekcjonarza, dostępność dobrych lektorów i psalmistów, – trzeba poszukiwać dobrych lektorów, którzy potrafią czytać, a nie mamroczą coś pod nosem, aby można było rozumieć. Trzeba ich przygotować, zrobić przed Mszą św. próbę, żeby dobrze czytali. A to tworzy atmosferę chłonnego milczenia.

Wiemy, że słowo Pana jest nieodzowną pomocą, aby się nie zagubić, jak to dobrze rozpoznaje Psalmista, zwrócony do Pana, wyznając: „Twoje słowo jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce” (Ps 119, 105). Jakże moglibyśmy stawić czoła naszej ziemskiej pielgrzymce, jej trudom i próbom, nie będąc regularnie karmionymi i oświecanymi słowem Bożym, które rozbrzmiewa w liturgii?

Z pewnością nie wystarcza słuchanie uszami, bez przyjęcia do serca ziarna słowa Bożego, pozwalając mu, aby przyniosło owoce. Przypomnijmy sobie przypowieść o siewcy i różnych rezultatach w zależności od różnych typów gleby (por. Mk 4,14-20). Działanie Ducha, który sprawia skuteczność reakcji, potrzebuje serc, pozwalających, aby nad nimi pracowano i uprawiano, aby to, co zostało usłyszane we Mszy św. przechodziło do codziennego życia, zgodnie z napomnieniem apostoła Jakuba: „Wprowadzajcie słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie” (Jk 1,22). Słowo Boże odbywa w naszym wnętrzu pielgrzymkę. Słuchamy je uszami, przechodzi przez serce, nie pozostaje w uszach, ale musi dotrzeć do serca, a z serca przechodzi do rąk, do dobrych uczynków. Tę drogę odbywa słowo Boże. Od uszu, przez serce do rąk. Uczmy się tego.

Dziękuję.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29567 Przeczytał: 261 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:24, 08 Lut 2018 Powrót do góry

Papież: autentyczną egzegezą Ewagnelii nasze święte życie

Image

„Autentyczną egzegezą Ewangelii jest nasze święte życie! Słowo Pana kończy swój bieg, stając się w nas ciałem, przekładając się na uczynki, tak jak się to stało w Maryi i świętych” – powiedział Papież na audiencji ogólnej. W wygłoszonej katechezie kontynuował cykl poświęcony omówieniu celebracji echarystycznej.

Dziś Ojciec Święty ponownie skupił się na temacie Liturgii Słowa, która swój szczyt osiąga w proklamacji Ewangelii. Poprzedzający ją śpiew „Alleluja” jest pozdrowieniem Pana, który ma przemawiać do zgromadzonych na Mszy. Sama Ewangelia natomiast jest światłem do zrozumienia sensu poprzedzających ją tekstów biblijnych. Stąd jest otoczona szczególnym szacunkiem i czcią. Może ją czytać tylko osoba mając święcenia, a kończy się ucałowaniem księgi. Jako wyraz czci w czasie jej czytania wierni stoją, a wcześniej czynią znak krzyża. To sam Chrystus kieruje do zgromadzonych Dobrą Nowinę.
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]



Franciszek: nasze święte życie egzegezą Ewangelii

Image

„Autentyczną egzegezą Ewangelii jest nasze święte życie! Słowo Pana kończy swój bieg, stając się w nas ciałem, przekładając się na uczynki, tak jak się to stało w Maryi i świętych” – powiedział Ojciec Święty podczas środowej audiencji ogólnej. Papież kontynuując cykl katechez o Eucharystii mówił o lekturze fragmentu Ewangelii a także związanej z liturgią homilii. Jego słów w auli Pawła VI wysłuchało około 8,5 tys. wiernych.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Kontynuując katechezy o Mszy Świętej dotarliśmy do czytań. Dialog między Bogiem a Jego ludem, rozwinięty w Liturgii Słowa Mszy Świętej osiąga swój szczyt w proklamacji Ewangelii. Poprzedza ją śpiew „Alleluja” – lub, w Wielkim Poście, innej aklamacji – przez „który zgromadzenie przyjmuje i pozdrawia Pana mającego doń przemawiać”(1). Podobnie jak tajemnice Chrystusa rzucają światło na całe objawienie biblijne, tak w Liturgii Słowa, Ewangelia stanowi światło do zrozumienia sensu poprzedzających ją tekstów biblijnych, zarówno Starego jak i Nowego Testamentu. W istocie „Chrystus jest ośrodkiem i pełnią zarówno Pisma Świętego jak i całej liturgii”(2). Zawsze w centrum znajduje się Jezus Chrystus!

Dlatego sama liturgia wyróżnia Ewangelię od innych czytań i otacza ją szczególnym szacunkiem i czcią (3). Jej czytanie jest bowiem zastrzeżone dla pełniących posługę święceń, a kończy się ucałowaniem księgi. Słuchamy jej w postawie stojącej i czynimy znak krzyża na czole, na ustach i na piersiach. Świece i kadzidło oddają cześć Chrystusowi, który poprzez czytanie Ewangelii sprawia, że rozbrzmiewa Jego skuteczne słowo. Po tych znakach zgromadzenie rozpoznaje obecność Chrystusa, który kieruje do niego „dobrą nowinę”, dokonującą nawrócenia i przemieniającą. Jest to mowa bezpośrednia, o czym świadczą aklamacje, jakimi odpowiadamy na proklamację: „Chwała Tobie, Panie” i „Chwała Tobie, Chryste”. Wstajemy słuchając Ewangelię, bo Chrystus do nas mówi i dlatego musimy uważać, bo jest to rozmowa bezpośrednia – to Pan do nas mówi.

Zatem we Mszy świętej nie czytamy Ewangelii, zwracając uwagę na ten punkt, aby wiedzieć, jak potoczyły się sprawy, ale abyśmy uświadomili sobie, że to, co Jezus kiedyś uczynił i powiedział, a to słowo jest żywe i dociera do mego serca. Dlatego słuchanie Ewangelii z sercem otwartym jest tak ważne, gdyż jest to słowo żywe, nadal czyni i mówi teraz również dla nas. Święty Augustyn pisze, że „usta Chrystusa są Ewangelią. Panuje w niebie, ale nie przestaje mówić na ziemi”(4). Jeśli prawdą jest, że w liturgii „Chrystus w dalszym ciągu głosi Ewangelię”(5), to wynika z tego, że uczestnicząc we Mszy Świętej musimy dać Jemu odpowiedź.

Aby Jego orędzie dotarło do ludu Chrystus posługuje się również słowem kapłana, który po Ewangelii głosi homilię (6). Homilia bardzo zalecana przez II Sobór Watykański jako część samej liturgii (7), nie jest przemówieniem okolicznościowym, ani też katechezą, tak jak ja to teraz czynię, ani konferencją lub wykładem, ale „jest podjęciem już podjętego dialogu Pana ze swoim ludem” [8], aby znalazł on swoje wypełnienie w życiu. Autentyczną egzegezą Ewangelii jest nasze święte życie! Słowo Pana kończy swój bieg, stając się w nas ciałem, przekładając się na uczynki, tak jak się to stało w Maryi i świętych. Pamiętacie to, co powiedziałem ostatnim razem: Słowo Boże wchodzi uszami, dociera do serca, nie pozostaje w uszach, ale musi dotrzeć do serca, a z serca przechodzi do rąk, do dobrych uczynków. Homilia idzie za słowem Bożym i przemierza także tę trasę, aby pomóc nam w tym, żeby słowo Boże dotarło do rąk, przechodząc przez serce.

Kwestię homilii podjąłem już w adhortacji Evangelii gaudium, gdzie przypomniałem, że kontekst „domaga się, aby przepowiadanie ukierunkowało zgromadzenie, a także kaznodzieję, ku komunii z Chrystusem w Eucharystii przemieniającej życie”(9).

Głoszący homilię, muszą dobrze wypełniać swoją posługę, kapłan, diakon czy biskup oferując prawdziwą służbę wszystkim, którzy uczestniczą we Mszy Świętej, ale także ci, którzy jej słuchają, muszą zrobić to, co do nich należy. Przede wszystkim, zwracając należytą uwagę, to znaczy przyjmując właściwe dyspozycje wewnętrzne, bez roszczeń subiektywnych, wiedząc, że każdy kaznodzieja ma zalety i ograniczenia. Jeśli czasami są motywy do nudy z powodu długiej, nietrafionej lub niezrozumiałej homilii, to innym razem przeszkodę stanowi uprzedzenie. Głoszący homilię musi być świadom, że nie wykonuje czegoś swojego. Udziela głosu Jezusowi, głosi słowo Jezusa. Homilia musi być dobrze przygotowana. Musi być krótka.

Powiedział mi kiedyś pewien ksiądz, że pojechał do innego miasta, w którym mieszkali jego rodzice. Ojciec powiedział mu: „Wiesz, jestem zadowolony, bo z mymi przyjaciółmi znaleźliśmy kościół, w którym jest Msza św. bez homilii”. Ileż razy widzimy, że podczas homilii jedni zasypiają, inni plotkują, albo wychodzą na zewnątrz, żeby zapalić. Dlatego proszę was bardzo: niech homilia będzie krótka! Ale dobrze przygotowana. A jak się przygotowuje homilię, proszę drogich księży, diakonów, biskupów? Poprzez modlitwę, przez studium słowa Bożego, dokonując jasnej syntezy. I musi być krótka. Nie może przekraczać dziesięciu minut!

Kończąc możemy powiedzieć, że w Liturgii Słowa, poprzez Ewangelię i homilię Bóg prowadzi dialog ze swoim ludem, który Go uważnie i ze czcią, a jednocześnie rozpoznaje, że jest On obecny i działa. Jeśli zatem wsłuchujemy się w „dobrą nowinę”, to przez nią będziemy nawróceni i przemienieni, a zatem będziemy zdolni do przemiany siebie samych i świata. Dlaczego? Bo dobra nowina, słowo Boże wchodzi uszami, dociera do serca i dociera do rąk, aby czynić dobre uczynki. Dziękuję!

Przypisy:

1. Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, 62.

2. Wprowadzenie do Lekcjonarza Mszalnego, 5.

3. Por. Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, 60 i 134.

4. Sermone 85, 1: PL 38, 520; Homilie na Ewangelie i pierwszy List św. Jana, XXX, I: PL 35, 1632; CCL 36, 289

5. SOBÓR WATYKAŃSKI II. Konst. Sacrosanctum Concilium, 33.

6. Por. Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, 65-66; Wprowadzenie do Lekcjonarza Mszalnego, 24-27.

7. Por. SOBÓR WATYKAŃSKI II. Konst. Sacrosanctum Concilium, 52.

8. Adhort. Ap. Evangelii gaudium, 137.

9. Tamże, 138.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29567 Przeczytał: 261 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:28, 08 Mar 2018 Powrót do góry

Franciszek: Modlitwa Eucharystyczna uczy nas wdzięczności

Image

Modlitwa Eucharystyczna, stanowiąca centrum celebracji Mszy, wychowuje nas, byśmy czynili z naszego życia „eucharystię”. Uczy nas trzech postaw: tego, byśmy „zawsze i wszędzie składali dziękczynienie”; czynienia z naszego życia daru miłości, wolnego i bezinteresownego; i po trzecie: budowania konkretnej komunii w Kościele, ze wszystkimi. Papież Franciszek mówił o tym w czasie audiencji środowej. W swej katechezie kontynuował temat Mszy i skupił się na Modlitwie Eucharystycznej, która ma różne formularze.

Wskazał na jej charakterystyczne elementy. Rozpoczyna się prefacją, która jest dziękczynieniem za Boże dary i kończy się hymnem: „Święty, Święty”. Następnie przywołuje się Ducha Świętego – tzw. epikleza – aby Swoją mocą konsekrował chleb i wino, by stały się realną obecnością Ciała i Krwi Jezusa.

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]




Franciszek: Modlitwa Eucharystyczna uczy nas dziękczynienia

Image

Modlitwa Eucharystyczna Mszy św. uczy nas abyśmy „zawsze i wszędzie składali dziękczynienie”, czynienia z naszego życia wolnego i bezinteresownego daru miłości oraz budowania konkretnej komunii w Kościele i ze wszystkimi – powiedział Ojciec Święty podczas środowej audiencji ogólnej. Podkreślił, że ofiara Chrystusa jest nam darmo dana, a także każdej Eucharystii. Kontynuując cykl katechez o liturgii Mszy św. papież mówił o Modlitwie Eucharystycznej. Jego słów w auli Pawła VI oraz w bazylice watykańskiej wysłuchało około 11 tys. wiernych.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Kontynuujemy katechezy o Mszy św. W tej katechezie zastanowimy się nad Modlitwą Eucharystyczną. Po zakończeniu obrzędu złożenia darów chleba i wina rozpoczyna się Modlitwa Eucharystyczna, która określa celebrację Mszy świętej i stanowi jej wydarzenie centralne, ukierunkowane ku Komunii Świętej. Odzwierciedla ona to, co uczynił sam Jezus, przebywając z apostołami przy stole podczas Ostatniej Wieczerzy, kiedy „składali dziękczynienie” nad chlebem, a następnie kielichem wina (por. Mt 26,27; Mk 14,23; Łk 22,17.19; 1 Kor 11,24): Jego dziękczynienie jest przeżywane na nowo w każdej naszej Eucharystii, łącząc nas z Jego ofiarą zbawienia.

W tej uroczystej modlitwie Kościół wyraża to, co czyni sprawując Eucharystię oraz motyw, dla którego ją celebruje – to znaczy czynienie komunii z Chrystusem prawdziwie obecnym w konsekrowanym chlebie i winie. Zaprosiwszy lud, by wzniósł serca do Pana i składał Jemu dzięki, kapłan głośno wypowiada modlitwę w imieniu wszystkich obecnych, zwracając się do Ojca przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym. „Znaczenie tej modlitwy polega na tym, aby całe zgromadzenie wiernych zjednoczyło się z Chrystusem w głoszeniu wielkich dzieł Bożych i w składaniu Ofiary” [Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, 78]. Żeby zaś się zjednoczyć tłum musi rozumieć. Dlatego Kościół chciał, aby ta celebracja była sprawowana w języku zrozumiałym dla ludzi, aby zjednoczyli się w uwielbieniu, w tej wspaniałej modlitwie z kapłanem. Rzeczywiście: „Ofiara Chrystusa i ofiara Eucharystii są jedyną ofiarą” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1367).

W Mszale są różne formularze Modlitwy Eucharystycznej. Każdy z nich składa się z elementów charakterystycznych, które teraz chciałbym przypomnieć (por. Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, 79; Katechizm Kościoła Katolickiego 1352/54). Przede wszystkim jest to prefacja, będąca dziękczynieniem za Boże dary, szczególnie za posłanie swego Syna jako Zbawiciela, zakończona aklamacją „Święty, Święty”. Jest ona zazwyczaj śpiewana: całe zgromadzenie jednoczy swój głos z głosem aniołów i świętych, aby wychwalać i wielbić Boga.

Następnie jest przywołanie Ducha Świętego, aby swoją mocą konsekrował chleb i wino. Działanie Ducha Świętego oraz skuteczność słów Chrystusa wypowiedzianych przez kapłana sprawiają realną obecność, pod postacią chleba i wina, Jego Ciała i Jego Krwi, Jego ofiary raz na zawsze złożonej na krzyżu (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 1375). Jezus co do tego wypowiadał się bardzo jasno: słyszeliśmy na początku jak św. Paweł opowiada o słowach Jezusa (1 Kor 11, 23-25): „To jest Ciało moje… Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej”. Nie powinniśmy oddawać się dziwnym myślom. O tym mówi nam wiara: to jest ciało Jezusa, to jest krew Pańska. Jest to „tajemnica wiary”, jak mówimy po konsekracji. Kapłan mówi: „oto wielka tajemnica wiary”, a my wyśpiewujemy aklamację. Sprawując pamiątkę śmierci i zmartwychwstania Pana, w oczekiwaniu na Jego chwalebny powrót, Kościół składa Ojcu ofiarę, która dokonuje pojednania nieba z ziemią. Składa ofiarę paschalną Chrystusa, ofiarowując się wraz z Nim i prosząc przez Ducha Świętego, by stać się „jednym ciałem i jedną duszą w Chrystusie” (III Modlitwa Eucharystyczna, por. Sacrosanctum Concilium, 48, Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, 79 f). Kościół pragnie zjednoczyć się z Chrystusem i stać się z Panem jednym ciałem i jedną duszą. To właśnie jest łaską i owocem Komunii sakramentalnej: karmimy się Ciałem Chrystusa, abyśmy my, którzy je spożywamy, stali się Jego Ciałem żyjącym dzisiaj w świecie.

Kościół będący misterium komunii jednoczy się z ofiarą Chrystusa i z Jego wstawiennictwem. W tym świetle „Na malowidłach zachowanych w katakumbach Kościół często jest przedstawiany jako kobieta na modlitwie, z szeroko otwartymi ramionami, w postawie «orantki». – Kościół się modli. Jest taki fragment w Dziejach Apostolskich, mówiący o tym, że kiedy Piotr był w więzieniu „Kościół modlił się za niego nieustannie do Boga” (Dz 12,5). Kościół modlący się. A kiedy idziemy na Mszę św. udajemy się po to, aby urzeczywistniać to właśnie: modlący się Kościół. – Podobnie jak Chrystus, który wyciągnął ramiona na krzyżu, Kościół ofiarowuje się i wstawia za wszystkich ludzi przez Niego, z Nim i w Nim” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1368).

Modlitwa Eucharystyczna jest prośbą do Boga, aby zgromadził wszystkie swoje dzieci w doskonałej miłości, w jedności z papieżem i biskupem, wymienionymi z imienia. Jest to znak, że sprawujemy Eucharystię w jedności z Kościołem powszechnym i Kościołem partykularnym. Błaganie to, podobnie jak ofiara jest przedstawiane Bogu za wszystkich członków Kościoła, żywych i umarłych, oczekując błogosławionej nadziei, że będą mieli udział w wiecznym dziedzictwie nieba, z Maryją Dziewicą i świętymi (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 1369-1371). W Modlitwie Eucharystycznej nikt i nic nie jest zapominane, ale wszystko zostaje doprowadzone do Boga, jak przypomina kończąca ją doksologia. Nic nie jest zapomniane, i kiedy ja czy moi krewni jesteśmy w potrzebie, czy przeszli z tego do innego świata, mogę o tym wspomnieć, czy to milcząco, czy też pisząc imię, aby zostało dołączone. Ile za to trzeba zapłacić? Nic, bo za Mszę św. się nie płaci! Msza św. jest ofiarą Chrystusa darmo daną. Odkupienie jest darmo dane. Jeśli chcesz złożyć ofiarę – uczyń to, ale za Mszę św. się nie płaci. Ważne, aby to zrozumieć.

Być może tę skodyfikowaną formułę modlitwy możemy odczuwać jako nieco odległą, ale jeśli dobrze zrozumiemy jej znaczenie, to na pewno będziemy w niej lepiej uczestniczyli. Wyraża ona bowiem to wszystko, czego dokonujemy podczas celebracji eucharystycznej. Ponadto uczy nas ona pielęgnowania trzech postaw, które powinny być zawsze obecne w uczniach Jezusa: po pierwsze, nauczenia się abyśmy „zawsze i wszędzie składali dziękczynienie”, a nie tylko przy pewnych okazjach, gdy dobrze się układa; po drugie, czynienia z naszego życia daru miłości, wolnego i bezinteresownego; po trzecie: budowania konkretnej komunii w Kościele i ze wszystkimi. Zatem ta centralna modlitwa Mszy św. stopniowo nas wychowuje, abyśmy czynili z naszego życia «Eucharystię»- czyli dziękczynienie”.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29567 Przeczytał: 261 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:08, 14 Mar 2018 Powrót do góry

Papież: „Ojcze nasz” nieprzypadkowo poprzedza eucharystyczne łamanie chleba

Image

O wyjątkowym znaczeniu modlitwy „Ojcze nasz” w naszym przygotowaniu na sakramentalne spotkanie z Jezusem w Komunii św. mówił Franciszek na audiencji ogólnej. W kolejnej katechezie środowej kontynuował cykl rozważań o Eucharystii.

Zwracając się do kilkunastu tysięcy pielgrzymów przybyłych na Plac św. Piotra Ojciec Święty przypomniał, że „Ojcze nasz” nie jest jedną z wielu modlitw chrześcijańskich, ale jest modlitwą dzieci Bożych, której nauczył nas sam Jezus. Stąd też, jak podkreślił, nieprzypadkowe jest to, że właśnie ta modlitwa poprzedza eucharystyczne łamanie chleba i komunię z Nim.

„W Modlitwie Pańskiej prosimy o «chleb powszedni», w którym dostrzegamy szczególne odniesienie do Chleba eucharystycznego, którego potrzebujemy, aby żyć jako dzieci Boże. Błagamy także o «odpuszczenie naszych win» i po to, by być godnymi otrzymania Bożego przebaczenia zobowiązujemy się przebaczyć naszym winowajcom. A to nie jest łatwe, prawda? Przebaczyć osobie, która nas obraziła nie jest łatwą rzeczą; to łaska, o którą musimy prosić: «Panie naucz nas przebaczać innym, tak jak przebaczasz mnie». To łaska, naszymi siłami nie możemy tego zrobić. Przebaczanie to łaska płynąca od Ducha Świętego. Tak więc «Ojcze nasz», otwierając nam serca na Boga, czyni nas zdolnymi także do braterskiej miłości – mówił Papież. – Na koniec prosimy Boga, aby «uwolnił nas od zła», które oddziela nas od Niego i od naszych braci. Rozumiemy dobrze, że są to prośby bardzo stosowne, aby przygotować nas do Komunii św.”.

Franciszek wskazał, że to, o co prosimy w „Ojcze nasz”, jest kontynuowane w modlitwie kapłana, który w imieniu wszystkich błaga: „Wybaw nas, Panie, od zła wszelkiego i obdarz nasze czasy pokojem”. A następnie otrzymuje rodzaj pieczęci w obrzędzie przekazania sobie znaku pokoju.

„Po znaku pokoju następuje łamanie Chleba, które od czasów apostolskich dało nazwę całemu zgromadzeniu eucharystycznemu. Łamanie Chleba dokonane przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy jest gestem objawiającym, który pozwolił uczniom rozpoznać Go po zmartwychwstaniu – mówił Papież. – (...) Łamaniu Chleba eucharystycznego towarzyszy przyzywanie «Baranka Bożego», postaci, przez którą Jan Chrzciciel w Jezusie wskazał Tego, «który gładzi grzech świata». Biblijny obraz baranka mówi o odkupieniu. W Chlebie eucharystycznym, łamanym za życie świata, zgromadzenie modlitewne rozpoznaje prawdziwego Baranka Bożego, to znaczy Chrystusa Odkupiciela, i prosi Go: «Zmiłuj się nad nami ... obdarz nas pokojem»”.

Kończąc swe rozważanie Papież przypomniał, że „zmiłuj się nad nami” i „obdarz nas pokojem” to wezwania, które od modlitwy „Ojcze Nasz” po łamanie chleba pomagają nam dysponować duszę do udziału w uczcie eucharystycznej, będącej źródłem komunii z Bogiem i z braćmi.

[link widoczny dla zalogowanych]



Franciszek kontynuuje cykl katechez na temat Mszy św.

O modlitwie „Ojcze nasz”, następujących po niej modlitwach kapłana, znaku pokoju i błaganiu o Boże miłosierdzie, przygotowujących nas do udziału w uczcie eucharystycznej mówił w środę papież podczas audiencji ogólnej. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało 14 tys. wiernych.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Kontynuujemy cykl katechez na temat Mszy św. Podczas Ostatniej Wieczerzy, po tym gdy Jezus wziął chleb i kielich wina i składał dziękczynienie Bogu, wiemy, że „połamał chleb”. Działaniu temu odpowiada w liturgii eucharystycznej Mszy św. łamanie Chleba, poprzedzone modlitwą, której nauczył nas Pan, czyli Ojcze nasz.

W ten sposób rozpoczynają się podczas Mszy św. obrzędy Komunii św., kontynuując uwielbienie i błaganie Modlitwy eucharystycznej poprzez wspólne odmawianie „Ojcze nasz”. Nie jest to jedna z wielu modlitw chrześcijańskich, lecz modlitwa dzieci Bożych. Jest to wspaniała modlitwa, której nauczył nas Jezus. Rzeczywiście, „Ojcze nasz” przekazana nam w dniu naszego chrztu sprawia, że rozbrzmiewają w nas te same uczucia, jakie były w Jezusie Chrystusie. Odmawiając „Ojcze nasz” modlimy się tak, jak modlił się Jezus. Nauczył jej nas, gdy uczniowie prosili. „Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów” (Łk 11, 1). Wspaniale jest modlić się tak, jak modlił się Jezus. Pouczeni przez Jezusa – jak mówimy – ośmielamy zwrócić się do Boga nazywającego go „Ojcem”, ponieważ odrodziliśmy się jako Jego dzieci przez wodę i Ducha Świętego (por. Ef 1, 5). Prawdę mówiąc nikt nie mógłby nazwać Go „Abba” – Ojcze nie będąc zrodzonym przez Boga, bez natchnienia Ducha, jak naucza św. Paweł (por. Rz 8, 15). Jakże często spotykamy jednak ludzi, którzy odmawiają „Ojcze nasz” i nie wiedzą, co mówią. Czy czujesz, że gdy mówisz „Ojcze” – On jest twoim Ojcem, Ojcem ludzkości, Ojcem Jezusa Chrystusa, trwasz w relacji z tym Ojcem? – Oj nie, wcale o tym nie myślałem – Masz relację z tym Ojcem, łączymy się z miłującym nas Ojcem. Tą relacją, dzieciętwem Bożym obdarza nas Duch Święty. Chodzi o to poczucie bycia dziećmi Bożymi. Jakaż lepsza modlitwa niż ta nauczana przez Jezusa może nas przygotować na sakramentalną komunię z Nim? Oprócz Mszy św. „Ojcze nasz” odmawiamy rano i wieczorem, w Jutrzni i Nieszporach. W ten sposób synowska postawa wobec Boga i braterstwo z bliźnim przyczyniają się do nadania naszym dniom formy chrześcijańskiej.

W Modlitwie Pańskiej – Ojcze nasz – prosimy o „chleb powszedni”, w którym dostrzegamy szczególne odniesienie do chleba eucharystycznego, którego potrzebujemy, aby żyć jako dzieci Boże. Błagamy także o „odpuszczenie naszych win”, a żeby być godnymi otrzymania Bożego przebaczenia zobowiązujemy się przebaczyć naszym winowajcom – to nie jest łatwe. To łaska, o którą musimy prosić: „Panie naucz mnie przebaczać, tak jak Ty mnie przebaczyłeś!”. Ale jest to łaska, o naszych siłach nie możemy tego dokonać. Przebaczanie jest łaską Ducha Świętego. Tak więc „Ojcze nasz”, otwierając nam serca na Boga, dysponuje nas także do braterskiej miłości. Na koniec prosimy Boga, aby „uwolnił nas od zła”, które oddziela nas od Niego i od naszych braci. Rozumiemy dobrze, że są to prośby bardzo stosowne, aby przygotować nas do Komunii Świętej (por. Wprowadzenie Ogólne do Mszału Rzymskiego, 81).

Rzeczywiście to, o co prosimy w „Ojcze nasz”, jest kontynuowane w modlitwie kapłana, który w imieniu wszystkich błaga: „Wybaw nas, Panie, od zła wszelkiego i obdarz nasze czasy pokojem”. A następnie otrzymuje rodzaj pieczęci w obrzędzie pokoju: po pierwsze modlimy się do Chrystusa, aby dar Jego pokoju (por. J 14,27) – tak różnego od tego, który daje świat – sprawił wzrost Kościoła w jedności i pokoju zgodnie z Jego wolą. Następnie, wymieniając między sobą konkretny znak, wyrażamy „trwającą w Kościele komunię i miłość, zanim przyjmiemy Najświętszy Sakrament” (Wprowadzenie Ogólne do Mszału Rzymskiego, 82). W obrządku rzymskim przekazanie sobie znaku pokoju, umieszczone od czasów starożytnych przed Komunią św. jest przyporządkowane Komunii eucharystycznej. Zgodnie z napomnieniem św. Pawła nie możemy mieć udziału w jednym Chlebie, czyniącym nas jednym Ciałem w Chrystusie, nie uznając siebie pojednanymi przez miłość braterską (por. 1 Kor 10, 16-17; 11, 29). Pokój Chrystusa nie może zakorzenić się w sercu niezdolnym do życia braterstwem i odtworzenia go, po zadanej mu ranie. Pokojem obdarza nas Pan. Również Pan daje nam łaskę przebaczania naszym winowajcom, albo poróżniliśmy się.

Po znaku pokoju następuje łamanie chleba, które od czasów apostolskich dało nazwę całej celebracji Eucharystii (por. Wprowadzenie Ogólne do Mszału Rzymskiego, 83; Katechizm Kościoła Katolickiego, 1329). Łamanie Chleba dokonane przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy jest gestem objawiającym, który pozwolił uczniom rozpoznać Go po zmartwychwstaniu. Przypomnijmy uczniów z Emaus, którzy mówiąc o spotkaniu ze Zmartwychwstałym, opowiadają jak „poznali Go przy łamaniu chleba” (Łk 24, 30-31.35).

Łamaniu Chleba eucharystycznego towarzyszy przyzywanie „Baranka Bożego”, postaci, przez którą Jan Chrzciciel wskazał w Jezusie Tego, „który gładzi grzech świata” (J 1, 29). Biblijny obraz baranka mówi o odkupieniu (por. Wj 12,1-14; Iz 53,7; 1 P 1,19; Ap 7,14). W Chlebie eucharystycznym, łamanym za życie świata, zgromadzenie modlitewne rozpoznaje prawdziwego Baranka Bożego, to znaczy Chrystusa Odkupiciela, i prosi Go: „Zmiłuj się nad nami … obdarz nas pokojem”.

„Zmiłuj się nad nami”, „obdarz nas pokojem” to wezwania, które od modlitwy „Ojcze Nasz” po łamaniu Chleba pomagają nam dysponować duszę do udziału w uczcie eucharystycznej, będącej źródłem komunii z Bogiem i z braćmi.

Nie zapominajmy o wspaniałej modlitwie, której nauczył nas Jezus, poprzez którą modlił się do Ojca, a która przygotowuje nas na Komunię św. Wspaniale byłoby teraz zakończyć teraz tę rozmowę odmówieniem – każdy we własnym języku tej modlitwy: „Ojcze nasz”… [wszyscy odmawiają]. Dziękuję.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 18:36, 22 Mar 2018, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29567 Przeczytał: 261 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:47, 22 Mar 2018 Powrót do góry

Franciszek: Komunia św. łączy nas z Chrystusem

Image

„Komunia jednocząc nas z Chrystusem, wyrywając z naszego egoizmu, otwiera nas i jednoczy ze wszystkimi, którzy są jedno w Nim” – powiedział Ojciec Święty podczas audiencji ogólnej 21 marca. Kontynuując cykl katechez omawiających celebrację eucharystyczną, papież mówił o przyjmowaniu Komunii św. a także następującej po tym wydarzeniu modlitwie kapłana. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 15 tys. wiernych.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dziś przypada pierwszy dzień wiosny. Dobrej wiosny! Ale co się dzieje na wiosnę ? Rozkwitają rośliny. Pojawiają się pęki na drzewach. Zadam wam kilka pytań, ale odpowiedzcie. Czy chore drzewo lub roślina dobrze rozkwitają? – Nie. Czy drzewo lub roślina, które nie są nawodnione czy to przez deszcz czy też sztucznie mogą dobrze rozkwitać? [odpowiadają: nie!]. A czy drzewo lub roślina, którym ucięto korzenie, albo które ich nie mają mogą kwitnąć? [odpowiadają: nie!]. Tak, bez korzeni nie mogą kwitnąć.

Otóż przesłanie jest następujące: życie chrześcijańskie powinno rozkwitać w uczynkach miłosierdzia, w czynieniu dobra. Ale jeśli nie masz korzeni nie możesz rozkwitać. A co jest korzeniem – Jezus! Jeśli nie będziesz zakorzeniony w Jezusie nie wydasz kwiatów. Jeśli nie będziesz nawadniał swojego życia modlitwą i sakramentami, czy będziecie mieli chrześcijańskie kwiaty? [odpowiadają: nie!]. Bowiem modlitwa i sakramenty nawadniają korzenie, a nasze życie rozkwita. Życzę wam, aby ta wiosna była dla was wiosną ukwieconą. Tak jak ukwieconą będzie Wielkanoc, ukwiecona dobrymi uczynkami, cnotami, czynienia dobra innym. Czy to zrozumieliście? [odpowiadają: tak!]. Pamiętajcie i o tym powiedzeniu pochodzącym z mojej ojczyzny: to czym drzewo rozkwita pochodzi z tego, co jest pod ziemią. Nigdy nie ucinajcie korzeni łączących was z Jezusem! Dziękuję.


A teraz kontynuujemy katechezy o Mszy św.

Celebracja Mszy św., której różne etapy omawiamy, ukierunkowana jest ku Komunii, czyli do zjednoczenia z Jezusem ku komunii sakramentalnej, a nie komunii duchowej, którą możesz przeżyć u siebie w domu, mówiąc: „Jezu pragnę Ciebie przyjąć duchowo – nie ku komunii sakramentalnej z Ciałem i Krwią Chrystusa. Eucharystię sprawujemy po to, aby karmić się Chrystusem. Daje On nam siebie samego zarówno w Słowie jak i w sakramencie ołtarza, abyśmy byli do Niego podobni. Mówi to sam Pan: „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim” (J 6,56). W istocie gest Jezus, który dawał uczniom swoje Ciało i Krew podczas Ostatniej Wieczerzy, trwa dziś nadal przez posługę kapłana i diakona – szafarzy zwyczajnych rozdawania braciom Chleba życia i Kielicha zbawienia.

Po łamaniu chleba konsekrowanego, kapłan ukazuje go wiernym, zapraszając ich do udziału w uczcie eucharystycznej. Znamy słowa, które rozbrzmiewają ze świętego ołtarza „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Błogosławieni, którzy zostali wezwani na Jego ucztę”. To zaproszenie zainspirowane fragmentem Apokalipsy – „Błogosławieni, którzy są wezwani na ucztę Godów Baranka!” (Ap 19,9) – mówi o godach, bo Jezus jest oblubieńcem Kościoła. Wzywa nas do doświadczenia wewnętrznego zjednoczenia z Chrystusem, który jest źródłem radości i świętości. Jest to zaproszenie, które raduje, a zarazem pobudza do rachunku sumienia oświeconego wiarą. O ile bowiem z jednej strony widzimy dystans, dzielący nas od świętości Chrystusa, to z drugiej strony wierzymy, że Jego krew zostaje „przelana na odpuszczenie grzechów”. Wszyscy otrzymaliśmy przebaczenie w sakramencie chrztu św. I wszyscy zyskujemy przebaczenie, albo uzyskamy przebaczenie za każdym razem, gdy przystępujemy do sakramentu pokuty. Nie zapominajcie, że Jezus zawsze przebacza. Jezus niestrudzenie przebacza. To nam trudno prosić o przebaczenie. Właśnie myśląc o zbawczej wartości tej Krwi, św. Ambroży mówi: „Ponieważ ciągle grzeszę, powinienem zawsze mieć lekarstwo” (De sacramentis, 4, 28: PL 16, 446 A). W tej wierze, również my kierujemy wzrok na Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata i wzywamy go: „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”. Mówimy to w każdej Mszy św.

O ile to my mamy ruszyć w procesji, aby przyjąć Komunię św., to w istocie Chrystus wychodzi nam na spotkanie, aby nas upodobnić do siebie. Karmienie się Eucharystią oznacza dać się przemieniać w to, co przyjmujemy. Pomaga nam to zrozumieć św. Augustyn, gdy mówi o świetle, które jak się jemu zdało pochodziło od Chrystusa: „Ja jestem pokarm dorosłych, dorośnij, a będziesz mnie pożywał; i nie wchłoniesz mnie w siebie, jak się wchłania cielesny pokarm, lecz ty się we mnie przemienisz” (Wyznania VII, 10, 16; PL 32, 742). Za każdym razem, gdy przystępujemy do Komunii św. upodabniamy się bardziej do Jezusa, bardziej przemieniamy się w Jezusa. Jak chleb i wino stają się Ciałem i Krwią Pana, tak ci którzy otrzymują je z wiarą zostają przemienieni w żyjącą Eucharystię. Kapłanowi, który rozdając Eucharystię mówi tobie: „Ciało Chrystusa”, odpowiadasz: „Amen”, to znaczy uznajesz łaskę i zaangażowanie, jakie pociąga za sobą stanie się Ciałem Chrystusa. Gdy przyjmujesz bowiem Eucharystię, stajesz się Ciałem Chrystusa. To bardzo piękne! Komunia jednocząc nas z Chrystusem, wyrywając z naszego egoizmu, otwiera nas i jednoczy ze wszystkimi, którzy są jedno w Nim. Oto cud Komunii św.: stajemy się tym, co otrzymujemy!

Kościół usilnie pragnie, aby także wierni otrzymywali Ciało Pańskie z hostii konsekrowanych podczas tej samej Mszy św. , a znak uczty eucharystycznej wyraża się pełniej, jeśli Komunia święta jest podawana pod obiema postaciami, chociaż wiemy, że doktryna katolicka uczy, że pod jedną postacią otrzymujemy całego Chrystusa (por. Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, 85; 281-282). Zgodnie z praktyką kościelną wierny podchodzi normalnie do Eucharystii w formie procesyjnej i pobożnie przyjmuje Komunię św. w postawie stojącej, albo klęcząc, zależnie od tego jak postanowiła Konferencja Episkopatu, przyjmując sakrament do ust, lub tam, gdzie to jest dozwolone, na dłoń, jeśli tego zechce (por. Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, 160-161). Po Komunii św. w strzeżeniu w sercu otrzymanego daru pomaga nam milcząca modlitwa, przedłużenie trochę tej chwili milczenia, rozmowa z Jezusem obecnym w naszym sercu, a także śpiew psalmu lub hymnu uwielbienia, pomagające nam w przebywaniu z Panem [por. Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego, 88].

Liturgię eucharystyczną kończy modlitwa po Komunii. Kapłan zwraca się w niej w imieniu wszystkich do Boga, aby Jemu podziękować, że uczynił nas uczestnikami swej uczty oraz prosić, aby to, co otrzymaliśmy przemieniło nasze życie. Eucharystia nas umacnia, abyśmy wydali owoce, kwiaty dobrych uczynków, abyśmy żyli jako chrześcijanie. Znamienna jest dzisiejsza modlitwa, w której prosimy Pana: „niech przyjęty Sakrament przyniesie nam uzdrowienie, niech oczyści nasze serca ze złych skłonności i utwierdzi nas w przyjaźni z Tobą” (Mszał Rzymski, środa piątego tygodnia Wielkiego Postu). Przystępujmy do Eucharystii, przyjmujmy Jezusa przemieniającego nas w Siebie, umacniającego nas, bo jakże dobry i wspaniały jest Pan. Dziękuję.

[link widoczny dla zalogowanych]



Papież: cud Komunii: stajemy się tym, co otrzymujemy

Image

(...)

W katechezie Franciszek mówił o Komunii św. Podkreślił, że Eucharystię celebruje się właśnie po to, aby karmić się Chrystusem w Jego słowie i w sakramencie ołtarza i w ten sposób upodabniać się do Niego. Kapłan, ukazując wiernym Ciało Chrystusa, zaprasza na Jego ucztę. Z jednej strony jest to zaproszenie, które raduje, ale z drugiej pobudza do rachunku sumienia, nie czujemy się bowiem godni, aby Go przyjąć, ale wiemy także, że Krew Chrystusa została przelana na odpuszczenie grzechów. Papież przypomniał tutaj słowa św. Ambrożego, który mówił: „Ponieważ ciągle grzeszę, powinienem zawsze mieć lekarstwo”.

„Choć idziemy w procesji, aby przyjąć Komunię św., w istocie to Chrystus wychodzi nam na spotkanie, aby nas upodobnić do siebie. To jest spotkanie z Jezusem. Karmienie się Eucharystią oznacza dać się przemieniać w to, co przyjmujemy. Pomaga nam to zrozumieć św. Augustyn, gdy mówi o świetle, które jak się jemu zdało pochodziło od Chrystusa: «Ja jestem pokarm dorosłych, dorośnij, a będziesz mnie pożywał; i nie wchłoniesz mnie w siebie, jak się wchłania cielesny pokarm, lecz ty się we mnie przemienisz» (Wyznania VII, 10, 16; PL 32, 742). Za każdym razem, kiedy przyjmujemy Komunię, upodabniamy się coraz bardziej do Jezusa, przemieniamy się coraz bardziej w Niego. Jak chleb i wino stają się Ciałem i Krwią Pana, tak ci którzy otrzymują je z wiarą, zostają przemienieni w żyjącą Eucharystię. Kapłan rozdając Eucharystię mówi: «Ciało Chrystusa»”, na co przyjmujący odpowiada: „Amen”, to znaczy uznaje łaskę i zaangażowanie, jakie pociąga za sobą stanie się Ciałem Chrystusa. (…) Komunia jednocząc nas z Chrystusem, wyrywając z naszego egoizmu, otwiera nas i jednoczy z wszystkimi, którzy są jedno w Nim. Oto cud Komunii św.: stajemy się tym, co otrzymujemy!” – powiedział Ojciec Święty.

Papież przypomniał, że Komunia św. nabiera pełniejszego wyrazu, gdy jest przyjmowana pod obiema postaciami, czyli Chleba i Wina. Pobożnie przyjmuje się ją zarówno w postawie stojącej, jak i na klęcząco, do ust lub na dłoń.

Liturgię eucharystyczną kończy modlitwa po Komunii, w której kapłan w imieniu wszystkich zwraca się do Boga dziękując, że uczynił nas uczestnikami swej uczty i prosi, aby to, co otrzymaliśmy przemieniało nasze życie.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29567 Przeczytał: 261 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 13:15, 06 Kwi 2018 Powrót do góry

Papież: uczestnictwo w Mszy szansą do bycia lepszym chrześcijaninem

Image

Dzisiejszą katechezę, ostatnią z cyklu poświęconego Mszy św., Papież rozpoczął nawiązując do kwiatów, które ozdabiają plac św. Piotra. Wskazał, że oznaczają one radość, szczęście, bo Chrystus zmartwychwstały sprawia, że rozkwita świętość Kościoła, jeszcze wspanialsze staje się usprawiedliwienie człowieka. W tym wielkanocnym kontekście Franciszek poprosił przybyłych pielgrzymów, by pozdrowili Benedykta XVI, który śledził audiencję w telewizji.

W katechezie Ojciec Święty podkreślił, że wraz z zakończeniem Mszy rozpoczyna się czas na chrześcijańskie świadectwo. Uczestnictwo w niej nie jest bowiem wypełnieniem cotygodniowego obowiązku, ale umacnianiem się do bycia jeszcze lepszym chrześcijaninem.

„Zatem z celebracji przechodzimy do życia, świadomi, że Msza św. znajduje wypełnienie w konkretnych decyzjach tych, którzy osobiście angażują się w tajemnice Chrystusa. Nie wolno nam zapominać, że sprawujemy Eucharystię, po to, żeby uczyć się, jak stawać się mężczyznami i kobietami eucharystycznymi. Co to znaczy? Oznacza pozwolenie, aby Chrystus działał w naszych czynach: aby Jego myśli były naszymi myślami, Jego uczucia naszymi uczuciami, Jego wybory także naszymi wyborami. I to jest świętość, postępować tak, jak postępował Jezus. Dokładnie wyraża to św. Paweł mówiąc o swoim upodobnieniu do Jezusa: «Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie» (Ga 2, 19-20). Doświadczenia Pawła oświeca także i nas: na ile umartwiamy nasz egoizm, to znaczy sprawiamy, by obumarło to, co sprzeciwia się Ewangelii i miłości Jezusa, na tyle tworzy się w nas większa przestrzeń dla mocy Jego Ducha” – powiedział Ojciec Święty.

Franciszek przypomniał, że Eucharystia jest przechowywana w tabernakulum, aby można jej było udzielać chorym oraz aby móc adorować Pana w Najświętszym Sakramencie, co pomaga w duchowym rozwoju. Zwrócił także uwagę na owoce płynące z uczestniczenia w Mszy.

„Zatem owoce Mszy św. mają dojrzewać w życiu codziennym. Możemy powiedzieć, rozbudzając nieco naszą wyobraźnię, że Msza jest jak ziarno, ziarno pszenicy, które w codziennym życiu rośnie i dojrzewa dzięki dobrym uczynkom, w zachowaniach, które upodabniają nas do Jezusa. Eucharystia pogłębiając nasze zjednoczenie z Chrystusem odnawia życie łaski, jaką Duch Święty obdarzył nas w chrzcie i bierzmowaniu, aby nasze chrześcijańskie świadectwo było wiarygodne (KKK 1391-92). Ponadto rozpalając w naszych sercach Bożą miłość, Eucharystia oddziela nas od grzechu: «Im bardziej uczestniczymy w życiu Chrystusa i pogłębiamy przyjaźń z Nim, tym trudniej jest nam zerwać więź z Nim przez grzech śmiertelny» (KKK, 1395. ).

Regularne przystępowanie do stołu eucharystycznego odnawia, umacnia i pogłębia więź ze wspólnotą chrześcijańską, do której należymy, zgodnie z zasadą, że Eucharystia tworzy Kościół (por. KKK, 1396). Wreszcie, udział w Eucharystii zobowiązuje do pomocy ubogim ucząc nas przechodzenia od ciała Chrystusa do ciała braci, gdzie oczekuje, że Go rozpoznamy, będziemy Jemu służyli, oddawali cześć i miłowali (por. KKK, 1397)” – stwierdził Papież.

[link widoczny dla zalogowanych]




Eucharystia winna owocować w naszym życiu

Image

Owoce Mszy św. mają dojrzewać w życiu codziennym, aby nasze chrześcijańskie świadectwo było wiarygodne – powiedział Ojciec Święty podczas środowej audiencji ogólnej. Kończąc cykl poświęcony celebracji eucharystycznej papież wskazał na znaczenie karmienia się Ciałem i Krwią Pańską dla życia chrześcijańskiego. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 20 tys. wiernych.

Na początku audiencji Franciszek zachęcił wiernych, by złożyli życzenia dobrych Świąt Paschalnych papieżowi-seniorowi Benedyktowi XVI. Następnie przypomniał, że akcja liturgiczna, która zaczyna się znakiem krzyża zostaje też zakończona w imię Trójcy Świętej. Ale wraz z zakończeniem Mszy św. rozpoczyna się zaangażowanie świadectwa chrześcijańskiego. „Nie wolno nam zapominać, że sprawujemy Eucharystię, po to, żeby uczyć się, jak stawać się mężczyznami i kobietami eucharystycznymi” – powiedział papież. Wskazał, że chodzi tu o to, aby Chrystus działał w naszych czynach: aby Jego myśli były naszymi myślami, Jego uczucia naszymi uczuciami, Jego wybory także naszymi wyborami. „Na ile umartwiamy nasz egoizm, to znaczy sprawiamy, by obumarło to, co sprzeciwia się Ewangelii i miłości Jezusa, na tyle tworzy się w nas większa przestrzeń dla mocy Jego Ducha” – zaznaczył Ojciec Święty.

Franciszek podkreślił także znaczenie kultu eucharystycznego poza Mszą św. Zaznaczył, iż Eucharystia pogłębiając nasze zjednoczenie z Chrystusem odnawia życie łaski, jaką Duch Święty obdarzył nas w chrzcie i bierzmowaniu, aby nasze chrześcijańskie świadectwo było wiarygodne. Oddziela nas także od grzechu, zaś regularne przystępowanie do stołu eucharystycznego odnawia, umacnia i pogłębia więź ze wspólnotą chrześcijańską, do której należymy. Wreszcie, udział w Eucharystii zobowiązuje do pomocy ubogim ucząc nas przechodzenia od ciała Chrystusa do ciała braci, gdzie oczekuje, że Go rozpoznamy, będziemy Jemu usługiwali, oddawali cześć i miłowali.

„Niosąc skarb zjednoczenia z Chrystusem w naczyniach glinianych (por. 2 Kor 4,7), stale musimy powracać do świętego ołtarza, aż do chwili, gdy w raju, w pełni rozkoszować się będziemy szczęściem uczty Godów Baranka (por. Ap 19,9)” – powiedział papież na zakończenie dzisiejszej katechezy.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)