Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Ch. Ferrara: Franciszek, FSSPX i współcześni faryzeusze Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29159 Przeczytał: 338 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:55, 03 Wrz 2015 Powrót do góry

Christopher Ferrara: Franciszek, FSSPX i współcześni faryzeusze

Image

[link widoczny dla zalogowanych]

Franciszek właśnie uregulował działalność Bractwa św. Piusa X za pomocą jednostronnego dekretu. Właśnie tak: uregulował. Ponieważ przyznał jego duchownym uniwersalną władzę administrowania sakramentu spowiedzi, bez potrzeby udzielenia upoważnienia ze strony jakiegokolwiek lokalnego ordynariusza. Czy ktokolwiek naprawdę myśli, że dzień przed końcem Roku Miłosierdzia Franciszek albo jakiś watykański urzędnik nakaże księżom FSSPX zaprzestać spowiadania o godzinie 0:01 następnego dnia? Tak się nie stanie. Byłby to typowy przykład faryzejskiego legalizmu, ciągle przez Franciszka potępianego. Nie, stanie się coś innego: porozumienie dotyczące spowiedzi będzie wprowadzone na stałe. Każde inne wyjście będzie zbyt absurdalne nawet jak na standardy stale degenerującej się farsy, jaką jest zarządzanie Kościołem po II Soborze Watykańskim.


Kilka punktów na temat sensacyjnego listu Papieża Franciszka uprawomocniającego spowiedzi w FSSPX:

* Najpierw mówiono nam, że biskupi FSSPX są ekskomunikowani i są w schizmie, a kapłani FSSPX suspendowani i w schizmie.

* Następnie mówiono nam, że biskupi nie są już ekskomunikowani, ale nadal są w schizmie – albo czymś w rodzaju schizmy – a księża są suspendowani i w schizmie, albo czymś podobnym.

* Potem mówiono nam, że ani biskupi ani księża nie są w schizmie, ale jedynie w „niepełnej łączności” i „nie mają misji kanonicznej w Kościele”. Ponadto księża są nadal suspendowani.

* A teraz, wraz z dekretem z 1 września, Franciszek „postanawia”, że biskupi i księża mogą rozgrzeszać wszystkich wiernych przystępujących do nich do spowiedzi, na całym świecie, co wydaje się odpowiadać „kanonicznej misji w Kościele”.

* Niemniej jednak księża są nadal suspendowani. Czy jednak na pewno? Przecież mogą słuchać spowiedzi, udzielać absolucji i tym samym wykonywać misję kanoniczną.

* Ale biskupi i księża mogą ważnie rozgrzeszać jedynie przez rok, począwszy od 8 grudnia – nie 7 grudnia, zapamiętajcie!

* Potem, gdy minie rok, ich tymczasowa misja kanoniczna najwyraźniej się skończy, a suspendowani księża będą ponownie suspendowani. Biskupi oraz księża nadal będą w „niepełnej łączności”, mimo że „w bliskiej przyszłości będzie można znaleźć rozwiązania pozwalające przywrócić pełną jedność”.

* I znów – może nie będzie można. FSSPX będzie musiało poczekać aż usłyszy, że już osiągnęło „pełną łączność” – najpewniej dowie się o tym z prasy, tak jak się teraz dowiedziało o dekrecie z 1 września.

Powtarzając nieśmiertelne słowa Arcybiskupa Lefebvre’a wypowiedziane, gdy usłyszał od Bugniniego, że „zawsze możemy coś dodać” do tego, co jest w dziwny sposób skróconą nową liturgią: „Czy to się dzieje na serio?„.

Teraz już na poważnie. Franciszek właśnie uregulował działalność Bractwa św. Piusa X za pomocą jednostronnego dekretu. Właśnie tak: uregulował. Ponieważ przyznał jego duchownym uniwersalną władzę administrowania sakramentu spowiedzi, bez potrzeby udzielenia upoważnienia ze strony jakiegokolwiek lokalnego ordynariusza. Czy ktokolwiek naprawdę myśli, że dzień przed końcem Roku Miłosierdzia Franciszek albo jakiś watykański urzędnik nakaże księżom FSSPX zaprzestać spowiadania o godzinie 0:01 następnego dnia? Tak się nie stanie. Byłby to typowy przykład faryzejskiego legalizmu, ciągle przez Franciszka potępianego. Nie, stanie się coś innego: porozumienie dotyczące spowiedzi będzie wprowadzone na stałe. Każde inne wyjście będzie zbyt absurdalne nawet jak na standardy stale degenerującej się farsy, jaką jest zarządzanie Kościołem po II Soborze Watykańskim.

Co więcej, dekret domyślnie porządkuje kwestę uczestnictwa w Mszach FSSPX, ponieważ trudno żeby wierny mógł godziwie się wyspowiadać w kaplicy FSSPX ale nie mógł już zostać tam na Mszy, albo że mógłby robić godziwie te dwie rzeczy, ale tylko przez rok. Czy mamy sądzić, że ten sam kapłan, który wedle tego dekretu ważnie i godziwie podczas Roku Miłosierdzia odpuszcza grzechy, w tym samym czasie i w tym samym miejscu odprawia Mszę ważnie, ale już nie godziwie? Tego rodzaju dzielenie włosa na czworo przyprawiło by o śmiech nawet faryzeuszy.

A co z suspensą a divinis, którą rzekomo obłożeni są wszyscy księża FSSPX? Czy mamy wnioskować, że Franciszek zdjął suspensę na okres roku, ale jedynie jeśli chodzi o sakrament spowiedzi, i nie dotyczy to innych sakramentów? I potem „pełna” suspensa zostanie nałożona ponownie o godzinie 0:01 21 listopada 2016 roku? Czy kiedykolwiek w historii Kościoła miało miejsce częściowe zawieszenie kapłańskiej suspensy, ale jedynie na okres roku? Zupełny nonsens.

Jest jeszcze inna sprawa: małżeństwa udzielane przez księży FSSPX są tak samo tym dekretem domyślnie uznane za ważne. Chyba, że wrogowie Bractwa teraz zasugerują, że Franciszek zezwolił na rozgrzeszenie setek tysięcy osób żyjących ze sobą bez ślubu? Dyskretna realizacja „propozycji Kaspera”, nieprawdaż? Nie sądzę. Franciszek po prostu nie uważa tych małżeństw za nieważne. Tak samo Watykan, który nigdy nie utrzymywał, że są nieważne, ale raczej traktuje je jako przypuszczalnie ważne w procesach o stwierdzenie nieważności małżeństwa przybywających do Watykanu na prośbę strony sprzeciwiającej się unieważnieniu. Oni po prostu nie mogą nam tego przyznać.

Franciszek nie uwzględnił wszystkich kanonicznych zawiłości, ponieważ w tym przypadku jego luźne podejście do Urzędu Piotrowego i jego niechęć do „małostkowych regułek” jak widać doprowadziło do prawidłowego wyniku, tak jak w przypadku kogoś, kto strzelając na ślepo czasem trafia w cel. Dla Franciszka, jak wiemy, uczucia i relacje osobiste mają ogromne znaczenie, i wydaje się, że dlatego, że miał dobre stosunki z FSSPX jako arcybiskup Buenos Aires. zdecydował się zrobić teraz dla nich coś dobrego. Rzecznik prasowy Watykanu o. Federico Lombardi w swoim długim artykule o Franciszku w National Geographic nakreślił kontrast między Benedyktem i Franciszkiem w tej kwestii:

To było niesamowite. Benedykt był tak jasny. Mógł powiedzieć: „Rozmawialiśmy o tym i tym, zgadzam się w tym punkcie, sprzeciwiam się tym punktom, celem naszego kolejnego spotkania będzie to”. Dwie minuty i dobrze wiedziałem jakie treści były tam zawarte. Z Franciszkiem jest tak: „To jest mądry człowiek, miał takie interesujące doświadczenia”. Dyplomacja to dla Franciszka nie strategia, ale zamiast tego: „Spotkałem tę osobę, teraz mamy osobistą relację, pozwólcie nam razem czynić dobro dla ludzi i Kościoła”.

Wynikami emocjonalnego i personalistycznego stosunku Franciszka do bycia Papieżem są – jak widzieliśmy – skandale, jeden za drugim: spontaniczne decyzje podważające doktrynę i dyscyplinę, gwałtowne zerwanie z liturgiczną tradycją i starożytnymi protokołami, niekończące się publiczne pokazy pokory, proszenie protestanckich pastorów o błogosławieństwo, telefoniczne pozwolenie na przyjmowanie Komunii Świętej proszącej o to kobiecie żyjącej w cudzołóstwie, uściski w Watykanie z transseksualistą i tak dalej. W tym jednak przypadku człowiek, którym rządzą uczucia, po prostu czuje, że księża FSSPX są dobrymi katolikami – co jest obiektywnie prawdą – i dlatego akceptuje ich takimi jakimi są, pomijając bezduszny formalizm stosowany jak dotychczas wyłącznie do nich. Ale tylko na rok? A potem znowu do lochów? Naprawdę? To po prostu nie może tak zostać rozegrane.

Czy Franciszek chce oszukać Bractwo, próbując ich wpuścić w pułapkę i skłonić do niewierności względem obrony Tradycji? Niektórzy tak myślą, zauważając, że oprócz swojej emocjonalności Franciszek posiada ogromny polityczny spryt. Faktycznie, wykazuje styl klasycznego Argentyńskiego polityka. Ale moja odpowiedź na ten zarzut brzmi: i co z tego? Wielu sądziło, że erygowanie Bractwa św. Piotra było pułapką mającą na celu odciągnąć wiernych od FSSPX i zniszczyć Bractwo, a potem klapa zostanie zamknięta, i wszyscy złapani tradycjonaliści będą karnie maszerować do Centrum Reedukacji Novus Ordo.

Być może takie były ludzkie zamiary, ale tak się nie stało. Duch Święty zamienił pułapkę w jeden z kamieni węgielnych dzisiejszego, w znacznej mierze młodzieżowego ruchu liturgicznej odnowy, w którym wielodzietne rodziny przestrzegające nauki Kościoła dotyczącej wiary i moralności stanowią przykład najjaśniejszej nadziei dla przyszłości Kościoła. Jednocześnie obok Bractwa św. Piotra ciągle rośnie Bractwo św. Piusa X, będące innym fundamentem odnowy. Tak Duch Święty zatrudnił wrogów Tradycji, aby pomogli utrzymać ją przy życiu: „Kto kopie dół – weń wpada, a kamień wraca na tego, co go toczy” (Prz 26,27).

Nie chodzi o to, że powinniśmy teraz tylko się modlić i pozwolić Bogu działać, jak neo-katoliccy ideologowie cynicznie deklarują głosem sprawiedliwego: „Widzicie, skoro zaufaliście Kościołowi, powinniście wiedzieć, że Duch Święty poprowadzi Papieża do właściwych decyzji”. Ideologowie mają to do siebie, że będą witać jako wspaniały znak z Niebios cokolwiek, i będą wzywać do koncesji na rzecz tego samego zgromadzenia kapłańskiego, które jeszcze dzień wcześniej wyklinali i rzucali w ciemność. Ale my wiemy lepiej: Bóg pracuje poprzez ludzkie instrumenty. Wrogowie Tradycji swoje zrobili, jakkolwiek przypadkowo, ale my też zrobiliśmy co do nas należy, i powinniśmy wciąż czynić.

Jeśli chodzi o tych, którzy wciąż skrzeczą „schizma!” w obliczu obecnego rozwoju: zamknijcie się w końcu. Idźcie sobie. Idźcie złorzeczyć komu innemu. Jesteście żałośni. Papież nie przyznałby schizmatykom uniwersalnej mocy rozgrzeszania katolików. Jeśli FSSPX byłoby w schizmie, Franciszek nie miałby nad nimi żadnej jurysdykcji, Rzym mimo to uznawałby wszystkie ich sakramenty za ważne i godziwe, tak jak jest to w przypadku Kościołów prawosławnych, a dekret z 1 września byłby całkowicie bezprzedmiotowy. Jeśli ten dekret ma jakiekolwiek znaczenie, niemożliwe jest, by FSSPX było w schizmie. Sprawa zamknięta. Skończcie dyskusję, wy teoretycy schizmy. Nikt was już nie słucha. Papa.

I wreszcie, dekret z 1 września uznaje „dobrą wiarę i praktykowanie sakramentów” wiernych FSSPX, ale stwierdza też, że ich praktyka wiary „łączy się jednak z dyskomfortem życia w trudnej z duszpasterskiego punktu widzenia sytuacji”. Ale jedynym powodem, dla którego ich sytuacja jest „trudna” – nie schizmatycka, na litość Boską – jest fakt, że Watykan stanowczo odmówił usunięcia tego niepokoju przez wyjaśnienie raz na zawsze statusu kanonicznego Bractwa.

Już najwyższy czas, by wyciągnąć FSSPX z kanonicznej otchłani stworzonej specjalnie dla nich. Jak pisałem w kwietniu, gdy stary przyjaciel Franciszka i jego następca na stolicy biskupiej w Buenos Aires, kard. Mario Poli, erygował FSSPX jako stowarzyszenie na prawie diecezjalnym (czyli część Kościoła katolickiego):

„brak pełnej łączności” przypisywany Bractwu św. Piusa X, mimo że jego kapłani i wierni są w oczywisty sposób katolikami i nie ciąży na nich żadna kara ekskomuniki, to nic innego jak ad hoc wymyślony podstęp mający na celu utrwalenie niesprawiedliwego prześladowania tej grupy wiernych przez stworzenie dość głupiej kategorii specjalnej „tajnego podwójnego stażu” w Kościele, stosowanej wyłącznie do nich. Twierdziłem też, że wydanie technicznego dekretu regulującego status kanoniczny Bractwa to wszystko co jest konieczne do wyeliminowania iluzorycznego „braku pełnej łączności”.

Więc Papież Franciszek właśnie wydał taki techniczny dekret. Uregulował sakrament spowiedzi w FSSPX wyłącznie jednym stwierdzeniem, i równie dobrze mógłby uregulować status Bractwa w całości. Jak powiedział biskup Schneider po swoich zleconych przez Watykan wizytacjach w seminariach FSSPX, w swoich uwagach, które pewien internetowy prezenter próbował rozpaczliwie wyjaśnić w swojej audycji nadawanej z pewnego magazynu w Detroit:

Według mojej wiedzy nie istnieją żadne ważne powody do tego, żeby odmawiać duchowieństwu i wiernym Bractwa oficjalnego uznania kanonicznego, tym samym uznawać ich za takich jakimi są. Taka też była prośba arcybiskupa Lefebvre’a skierowana do Stolicy Świętej: „Zaakceptujcie nas takimi, jacy jesteśmy”.

Mamy nadzieję i modlimy się o to, by Franciszek zaakceptował ich takimi jakimi są poprzez wyraźne uznanie kanoniczne. Po całości. Żadnego niedorzecznego dzielenia włosa na czworo i dudnienia w księgi prawa kanonicznego. Przecież Franciszek jest skłonny zaakceptować wszystkich takich, jakimi są. W zamiarach opatrzności jest być może wszystko, co jest potrzebne, by zakończyć w końcu tę obłędną kanoniczną chińską torturę wodną, której Bractwo Kapłańskie św. Piusa X – jako jedyne w całej historii Kościoła katolickiego – jest poddawane.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)