Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Kard. Rajmund Burke o kryzysie w Kościele i sytuacji FSSPX Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28375 Przeczytał: 370 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 15:53, 11 Lut 2016 Powrót do góry

Kraków: Kard. Rajmund Burke o kryzysie w Kościele i sytuacji FSSPX

Image

Kard. Burke na spotkaniu w Krakowie

Na początku lutego gościł w Polsce kardynał Rajmund Leon Burke, promując polską edycję swojej książki pt. Boża miłość stała się Ciałem. Najświętsza Eucharystia jako sakrament miłości. Spotkania z purpuratem, zorganizowane przez wydawcę (krakowskie wydawnictwo AA) oraz Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. ks. Piotra Skargi, odbyły się w dwóch miastach 6 i 8 lutego: w Poznaniu kard. Burke koncelebrował Mszę Pawła VI, w Krakowie odprawił uroczystą Mszę pontyfikalną w rycie trydenckim. Ponieważ uczestniczyłem w krakowskim spotkaniu, chciałbym pokrótce zrelacjonować jego przebieg i podzielić się związanymi z nim przemyśleniami.
Na konferencję w Krakowie przybyło dobrze ponad 200 osób (w tym kilkunastu duchownych), wypełniając po brzegi – dosłownie! – aulę bł. Jakuba przy kościele oo. Franciszkanów. Kardynał został powitany i przedstawiony przez krakowskiego ordynariusza, kard. Stanisława Dziwisza, na co zgromadzeni zareagowali długimi, niemilknącymi oklaskami. Wyrażały one z pewnością wdzięczność przybyłych za odważną i stanowczą postawę kard. Burke’a, wyrażającą się m.in. w obronie katolickiego małżeństwa przy okazji niedawnego synodu o rodzinie.

Kardynał Dziwisz nie pozostał na sali podczas krótkiego przemówienia, a raczej odczytu swego współbrata, nie usłyszał więc, jak amerykański purpurat wspomina niszczycielską reformę liturgiczną lat 60., wskazuje na potrzebę zreformowania novus ordo Missae oraz opisuje poważny kryzys dyscypliny kościelnej. Były to najbardziej pozytywne aspekty całego spotkania i warto je podkreślić, zwłaszcza że jeszcze nie tak dawno wszelkie aluzje do poruszonych problemów były traktowane przez hierarchów jako objaw tradycjonalistycznej schizmy. Płynąca z ust kard. Burke’a krytyka, choć delikatna i raczej ogólnikowa, to kolejny głos przedstawiciela wysokiej hierarchii kościelnej (przypomnę, że amerykański hierarcha od września ub.r. ponownie jest członkiem Kurii Rzymskiej) potwierdzający publicznie kryzys w Kościele. Kard. Burke poruszał wspomniane wyżej kwestie na kanwie przedstawienia roli Eucharystii w swoim własnym życiu i pracy duszpasterskiej, wspominając genezę powstania swej książki-komentarza do posynodalnej adhortacji Benedykta XVI Sacramentum caritatis (2007).

W krótkim odczycie purpurata nie zabrakło laudacji pod adresem „błogosławionego Pawła VI” i „świętego Jana Pawła II”. Było to o tyle paradoksalne, że pierwszy był autorem tragicznej reformy liturgicznej (w mniemaniu kardynała bezwzględnie wymagającej poprawy!), drugi zaś, wedle słów hierarchy, zaczął pracować nad korektą reformy liturgicznej dwa lata przed końcem swego bardzo długiego pontyfikatu. Powtórzę – dopiero po 25 latach pontyfikatu! Kardynał chciałby więc jakoś (ale jak?) pogodzić krytykę obecnego stanu liturgii w Kościele z kultem osób, które ponoszą za ten stan największą odpowiedzialność…

Zdecydowanie najciekawsza była druga część spotkania, kiedy kard. Burke odpowiadał na pytania publiczności; pytania skupiające się głównie na tematyce obecnego kryzysu w Kościele. Ich poziom i zakres dobitnie dowiodły, że przybyli słuchacze byli w większości katolikami zatroskanymi o obecny stan Kościoła, przywiązanymi do tradycyjnej Mszy świętej. Muszę niestety stwierdzić, że odpowiedzi, które padły, były zazwyczaj ogólnikowe i mocno „dyplomatyczne”. Było to owszem zrozumiałe w przypadku np. pytania o opinię odnośnie do tezy Antonio Socciego o nieważności wyboru papieża Franciszka. Co do samych przesłanek kard. Burke zasłonił się tajemnicą uczestnika konklawe, zaznaczając, że zna osobiście i ceni włoskiego dziennikarza. Dodał jeszcze, że z punktu widzenia prawa kanonicznego teza Socciego jest bardzo trudna do udowodnienia.

Zapytany – w kontekście udzielenia przez papieża jurysdykcji kapłanom Bractwa Św. Piusa X z okazji Roku Miłosierdzia – o możliwość korzystania z sakramentów szafowanych przez kapłanów Bractwa, kard. Burke stwierdził, że Bractwo Św. Piusa X „nie znajduje się w pełnej łączności z Kościołem” (non sono in piena communione con la Chiesa – ten fragment wypadł z tłumaczenia na język polski), zatem „nie należy opuszczać swoich kościołów i swoich kapłanów”, zaś korzystać z tej możliwości wolno jedynie w przypadku „absolutnej konieczności”. Był to kolejny paradoks wypowiedzi kardynała – oto namawiał on do pozostawania w parafiach, które, jak to wynikało z jego wcześniejszych słów, były objęte kryzysem liturgii, dotykającym cały Kościół! Purpurat nie sprecyzował przy tym, na czym wspomniana przezeń „absolutna konieczność” miałaby polegać.

Zapytany o problemy wykluczania kapłanów chcących odprawiać Mszę wszech czasów w swoich parafiach, kardynał powołał się na „hermeneutykę ciągłości” Benedykta XVI i stwierdził, że jest wskazane, aby obie „formy” rytu rzymskiego – klasyczna i nowa – wzajemnie się ubogacały, nie tłumacząc, niestety, na czym konkretnie miałoby polegać ubogacenie rytu trydenckiego przez ów „banalny produkt, powstały dla potrzeb chwili”, by użyć słów kard. Ratzingera… Nawołując do reformy liturgii i podkreślając działalność kard. Saraha, amerykański duchowny ani razu nie powiedział, co należałoby zreformować i dlaczego.

Pytany o kryzys męskości w doczesnym świecie, kardynał pokusił się o wskazanie powodów kryzysu w Kościele, których dopatrywał się jedynie w upadku autorytetów i posłuszeństwa w latach 70. Było to o tyle dziwne, że niszczycielska zmiana liturgii, której sam był świadkiem, została przygotowana jeszcze w latach 60. Kardynał wyraźnie nie dopuszcza do siebie myśli, że II Sobór Watykański może być współodpowiedzialny za obecną sytuację w Kościele.

W komentarzach, które usłyszałem w trakcie i po spotkaniu, dawał się odczuć pewien niedosyt, a nawet zawód. Nie wiem natomiast, ile osób zauważyło nieoczekiwany komizm sytuacji – oto przywiązani do tradycyjnej Mszy św. katolicy ze środowisk indultowych masowo kupowali przed i po spotkaniu książkę wyjaśniającą m.in. jak owocnie i pobożnie korzystać z nowej Mszy… Zakłopotanym katolikom nadal szukającym odpowiedzi na nurtujące ich pytania szczerze polecam – niestety wciąż aktualny – List otwarty do zagubionych katolików abpa Marcela Lefebvre’a.

Autorem relacji jest p. Franciszek Malkiewicz.

(nagranie na YouTube)

https://www.youtube.com/watch?v=8pej1bwdfPo

Za: [link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28375 Przeczytał: 370 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 15:58, 11 Lut 2016 Powrót do góry

Kardynał Raymond Burke w Polsce
(...)
http://www.traditia.fora.pl/kosciol-w-mediach-polska,63/kardynal-raymond-burke-bedzie-w-polsce,14112.html#68766
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28375 Przeczytał: 370 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 13:23, 14 Lut 2016 Powrót do góry

Cytat:
(...)Zapytany – w kontekście udzielenia przez papieża jurysdykcji kapłanom Bractwa Św. Piusa X z okazji Roku Miłosierdzia – o możliwość korzystania z sakramentów szafowanych przez kapłanów Bractwa, kard. Burke stwierdził, że Bractwo Św. Piusa X „nie znajduje się w pełnej łączności z Kościołem” (non sono in piena communione con la Chiesa – ten fragment wypadł z tłumaczenia na język polski), zatem „nie należy opuszczać swoich kościołów i swoich kapłanów”, zaś korzystać z tej możliwości wolno jedynie w przypadku „absolutnej konieczności”. Był to kolejny paradoks wypowiedzi kardynała – oto namawiał on do pozostawania w parafiach, które, jak to wynikało z jego wcześniejszych słów, były objęte kryzysem liturgii, dotykającym cały Kościół! Purpurat nie sprecyzował przy tym, na czym wspomniana przezeń „absolutna konieczność” miałaby polegać. (...)

Takie stwierdzenie, jakie wygłosił kardynał Burke odnośnie FSSPX, nie jedną osobę bardzo rozczarowało. Takie słowa nie powinny paść! Gdy kardynał miał 16-17 lat i gdy obserwował całą degrengoladę i pustoszenie w Kościele amerykańskim, o czym sam mówił, to abp Lefebvre walczył o Mszę katolicką i o zachowanie całej katolickiej Tradycji. Należy pamiętać, że nowy ryt mszy sam w sobie, odprawiany zgodnie z rubrykami i "pięknie" jest dalej tym samym rytem, o którym kardynałowie Ottaviani i Bacci powiedzieli, że: znacząco oddala się od katolickiej teologii Mszy świętej.

Można poczytać tu:

http://www.traditia.fora.pl/zmiany-po-svii-nom-novus-ordo-missae,6/novus-ordo-missae-nom,21-15.html#68880



NOM chociaż ważny, ale niedobry, bardzo protestancki. Sami protestanci o tym mówią:

Z wypowiedzi luterańskiego pastora Olava Fykse Tveita: " ... z dziedzictwa reformacji czerpią również katolicy. Widać to w reformie liturgicznej Soboru Watykańskiego II, która została w pewnym sensie zainspirowana przez liturgię protestancką."

http://www.traditia.fora.pl/bracia-w-wierze-swiat-postepu,19/w-ramach-500-lecia-reformacji-protestanci-musza-sie,10409.html#60628



Może jeszcze jedna wypowiedź katolickiego publicysty, Tadeusza Żychiewicza, autor rubryki "Poczta Ojca Malachiasza" drukowanej na łamach Tygodnika Powszechnego, ("Tygodnik Powszechny" nr 1, 1973) w artykule pt. Szósty Francuz pisał:

„Jakoś nie odpowiada mi zreformowana liturgia katolickiej Mszy św. Czuję się teraz obco w kościele. Obco i oschle. Nie u siebie w domu. Drażnią mnie te mszone musztry, to fatalne przegadanie i sztuczne milczonka, chóralne recytacje i nierzadko koszmarna konferansjerka. (…) Ja wiem, że jądro mszy św. pozostało to samo; i że właściwie tylko ono jest wazne. Jednakże i liturgiczna oprawa także chyba nie jest bez znaczenia. Wybaczcie pyskatemu: aktualna katolicka Msza św. w swej formie jest dla mnie osobiście rzeczą wydumaną i wypreparowana . Troskliwie oskubany z mięsa katolicki szkielecik, ubrany w protestancki surducik. Nie bardzo wiem, po co? (...) Obawiam się, że stało się coś nie całkiem dobrego; puryści zawsze mieli ciężką łapę i jednostronne gusta. Ja wiem, że zrobiono to w dobrych i chwalebnych intencjach. Ale co mi po intencjach?."

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Pisałam o tym tu:

http://www.traditia.fora.pl/msza-swieta-ryt-trydencki,5/pani-dr-wanda-poltawska-chowa-sie-za-filarem,2354.html#60576
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28375 Przeczytał: 370 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 15:13, 14 Lut 2016 Powrót do góry

Cytat:
Purpurat nie sprecyzował przy tym, na czym wspomniana przezeń „absolutna konieczność” miałaby polegać. (...)

Dla bardzo wielu wiernych to pojęcie "absolutnej konieczności" jest zrozumiałe aż nadto! Księża nie chcą odprawiać Mszy tradycyjnej. W wielu parafiach nawet się żaden ksiądz nie zająknie w tym temacie, nie ma nawet ogłoszeń gdzie msza tradycyjna jest odprawiana w diecezji. Nie tak dawno byłam z młodym człowiekiem u ks. proboszcza, w miejscowości A, (poprosił mnie żebym z nim poszła) bo jest tam ksiądz, który odprawiał wcześniej Mszę tradycyjną w miejscowości B i został przeniesiony obecnie do A. I co? ano nic, odpowiedź proboszcza NIE! nie bo nie! "Ja znam co to są te Duszpasterstwa Tradycji .... Najpierw jest 30 osób, a później zostaje pięć!" - powiedział. I tyle było rozmowy.

Dobrze pamiętam początki zaraz po MP Summorum Pontificum. Msza św. była w niedzielnym grafiku o 12:00, pełny kościół ludzi, komu nie pasowało to poszedł na NOM, a teraz? - te Duszpasterstwa w parafiach są spychane i traktowane jak piąte koło u wozu, iluż to się młodych ludzi zniechęciło, odeszło, etc ...

A ja się pytam, któż potworzył te Duszpasterstwa? Wg. mnie to taki podstęp samego diabła, że będzie dobrze i tak jak ktoś kiedyś napisał; "wentyle bezpieczeństwa bez ognia". Widzę co jest! Duszpasterstwa miałyby rację bytu, gdyby w każdej parafii w grafiku co niedzielnym była Msza trydencka. Taki zamysł miał Benedykt XVI wprowadzając MP Summorum Pontificum.

To jest ogromne NIEPOSŁUSZEŃSTWO! papieżowi Benedyktowi XVI, który powiedział: "pragnę aby w każdej parafii msza św. w nadzwyczajnym rycie była odprawiana" Ile już lat! minęło od dokumentu papieskiego? i co mamy? Benedykt XVI w swoim Motu Proprio "Summorum Pontificum" z 2007 roku przypomniał, że każdy kapłan ma prawo ją odprawiać bez uprzedniego pytania kogokolwiek o zgodę.
Życzeniem Ojca Świętego było, by w miarę możliwości przybliżyć tę Mszę w każdej parafii.

Przypomnę fragment z wypowiedzi Kardynała Dario Castrillon Hoyosa – wówczas przewodniczącego Papieskiej Komisji “Ecclesia Dei”


Cytat:
[link widoczny dla zalogowanych]

Co to jest Motu Proprio Summorum Pontificum?

Nie jest to jedynie dar dla tzw. „tradycjonalistów”— nic podobnego — jest to dar dla całego Kościoła Katolickiego. A ponieważ jest on darmo dany przez Ojca Świętego, Ojciec Święty udziela go poprzez cudowną strukturę Kościoła, obejmującą parafie, kapłanów i kapelanów w kaplicach, w których sprawują oni Eucharystię, a ci, na mocy woli Wikariusza Chrystusa, muszą spełnić prośby i żądania wiernych dotyczące sprawowania tej właśnie Mszy i mają obowiązek im ją zapewnić. I nawet jeżeli wierni się o nią specjalnie nie starają ani nie dopominają, duszpasterze winni ją udostępnić, tak aby wszyscy mieli dostęp do skarbu starej liturgii Kościoła. To jest właśnie nadrzędny cel Motu Proprio — duchowe i teologiczne bogactwo. Ojciec Święty pragnie, aby ta forma Mszy św. stała się w parafiach formą powszechną, aby w ten sposób młode pokolenia mogły poznać ten ryt.


Całe wywiady kard. Hoyosa można przeczytać tu:
http://www.traditia.fora.pl/kosciol-w-mediach-swiat,61/wizyta-kard-hoyosa-w-anglii-konferencja-prasowa,875.html



Wielebni blokują, torpedują Mszę tradycyjną i tyle! Niech zaczną w kościołach normalnie odprawiać, co było życzeniem Benedykta XVI. Neoni, "duchacze" i inni są lepiej traktowani jak te Duszpasterstwa. Ja to znam, oczywiście nie uogólniam, bo jakieś dobre wyjątki gdzieś są.

Czyżby kard. Burke o tym nie wiedział? A dziś ja słyszę z ust kardynała o "absolutnej konieczności"? To wszystko co powyżej napisałam to jest ta "absolutna konieczność" bo jak się ktoś już napił starego wina, to to młode sfermentowane już nie smakuje bo szkodzi zdrowiu - nie tyle zdrowiu ciała, co ducha.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28375 Przeczytał: 370 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 15:25, 14 Lut 2016 Powrót do góry

Powyżej już napisałam: "Gdy kardynał miał 16-17 lat i gdy obserwował całą degrengoladę i pustoszenie w Kościele amerykańskim, o czym sam mówił, to abp Lefebvre walczył o Mszę katolicką i o zachowanie całej katolickiej Tradycji." Pozwolę sobie na jeszcze jedno przypomnienie, słowa - Michaela Daviesa. To, że dziś ta Msza św. może być odprawiana przez wielu, a właściwie przez każdego kapłana, to mamy za co podziękować abp Lefebvre, za jego walkę, etc ...

Jak najbardziej dzięki abp. Lefebvre’owi mamy Mszę św. tradycyjną. Tak się wypowiedział nie "lefebrysta, jak dziś głośno krzyczą IGNORANCI w temacie, ale Michael Davies, konwertyta z protestantyzmu, który był członkiem i wieloletnim przewodniczącym Międzynarodowej Federacji Una Voce.

W ostatnich miesiącach swego życia opublikował na forum pisma „The Remnant” następujące słowa:

(…) czy jest dziś ktoś porównywalny z kard. Allenem, którego misjonarze, przybywając tutaj z założonych przezeń seminariów, przywrócili Anglii Mszę św.? Oczywiście, że jest. I chętnie wymienię jego nazwisko. To, że Msza jest teraz odprawiana jak świat długi i szeroki, bardziej niż komukolwiek innemu zawdzięczamy abp. Lefebvre’owi.

Czterystu pięćdziesięciu kapłanów w samym FSSPX. Bez Arcybiskupa nie byłoby Mszy indultowych, nie byłoby Bractwa św. Piotra, nie byłoby klasztoru w Le Barroux. Można mieć nadzieję, że wszyscy, którzy dziś uczestniczą w coniedzielnych Mszach trydenckich odprawianych nie pod auspicjami FSSPX, docenią to i przyznają, że zawdzięczają ten nieoceniony przywilej abp. Lefebvre’owi. Moim zdaniem Arcybiskup jest święty i gdy wreszcie ktoś spisze dzieje tych niespokojnych czasów, okaże się, że ma on więcej zasług niż jacykolwiek inni hierarchowie.

Sądzę, że możliwość spotykania go przy tak wielu okazjach była jednym z największych przywilejów w moim życiu. Według mnie fakt, że abp Lefebvre przybywając po raz pierwszy do USA został przyjęty akurat przez Waltera Matta, który tutaj, w Saint Paul, 12 maja 1976 r. zorganizował na jego cześć bankiet, było niemal zrządzeniem Opatrzności. To może się wydawać zaskakujące, ale p. Matt był jedynym ze znanych ludzi w amerykańskim Kościele katolickim, który godził się być kojarzonym z abp. Lefebvre’em… Niechęć, jaką okazywali mu biskupi na całym świecie, wynikała z tych samych przyczyn, z jakich wynikała niechęć biskupów angielskich do św. Jana Fishera. Ci wszyscy, którzy porzucili sprawę, zapewne nie mogli wybaczyć temu jednemu, który wciąż walczył. Abp Lefebvre był chodzącym wyrzutem sumienia dla biskupów, z tchórzostwa skłonnych do ustępstw, którzy – jak protestancka hierarchia narzucona przez Elżbietę I – nadzorowali niszczenie wszystkiego, co kojarzyło się z katolicyzmem.


(...)

tu o tym:
http://www.traditia.fora.pl/bractwo-kaplanskie-sw-piusa-x-fsspx,32/wroclaw-marcel-lefebvre-biskup-podczas-burzy-film,10655.html#67166
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)