Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Ekumenizm grzechem przeciw miłości Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28722 Przeczytał: 222 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 15:34, 24 Lut 2015 Powrót do góry

Ekumenizm grzechem przeciw miłości - prof. Romano Amerio, ks. Karol Stehlin

Image

Książka omawia: soborowe zmiany w pojmowaniu jedności chrześcijan; skutki, charakter, metody i krytykę oraz teologiczną słabość i rzeczywisty stan posoborowego ekumenizmu; ekumenizm jako atak na jedność i jedynozbawczość Kościoła katolickiego oraz herezja dotykająca Boskiej konstytucji i misji Kościoła; ekumenizm masonerii i New Age (spotkanie w Asyżu, jubileusz roku 2000); niebezpieczeństwa i następstwa dialogu ekumenicznego z protestantami; objawienia fatimskie antidotum na herezję ekumenizmu — śmiertelnego wroga Chrystusa, Kościoła i Bożej miłości.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28722 Przeczytał: 222 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 16:13, 24 Lut 2015 Powrót do góry

Romano Amerio, Ekumenizm

I. Zmiana w pojmowaniu jedności chrześcijańskiej. Instrukcja z 1949 r.

Zmiana w myśleniu na temat jedności chrześcijańskiej jest najbardziej uderzającą spośród tych, które dokonały się wewnątrz systemu katolickiego od Soboru Watykańskiego II.

Tradycyjne nauczanie na temat chrześcijańskiej jedności zostało przedstawione w opublikowanej 20 grudnia 1949 r. przez Św. Oficjum instrukcji De motione oecumenica[1] (O ruchu ekumenicznym), która podejmuje naukę Piusa XI zawartą w encyklice Mortalium animos z 1928 r. Zasady wyłożone w Instrukcji można streścić następująco.

Po pierwsze: „Kościół katolicki posiada pełnię Chrystusa”, nie potrzebuje więc przyswajać sobie od innych wyznań jakichkolwiek elementów, które miałyby doprowadzić do ustanowienia pełni chrześcijaństwa.

Po drugie: chrześcijańska jedność nie może być realizowana w procesie asymilacji pomiędzy różnymi wyznaniami wiary, nie może być również osiągana poprzez przystosowywanie doktryny katolickiej do nauczania innych wyznań.

Po trzecie: prawdziwa jedność pomiędzy kościołami może zapanować jedynie poprzez powrót, per reditum, braci odłączonych do prawdziwego Kościoła Bożego.

Po czwarte wreszcie: odłączeni bracia, którzy powracają na łono Kościoła katolickiego nic nie tracą z prawdy, która może znajdować się w ich wyznaniach, a raczej zachowują ją nietkniętą, za to w jej pełnym i doskonałym kontekście, complementum atque absolutum.

Sformułowana w Instrukcji doktryna zakładała więc, że Kościół Rzymski jest podstawą i centrum jedności chrześcijańskiej, a życie Kościoła na przestrzeni wieków nie obracało się wokół wielu ośrodków, to jest wokół różnych ugrupowań chrześcijańskich, z których wszystkie posiadałyby pojedyncze głębsze centrum zlokalizowane poza nimi samymi. Doktryna przedstawiona w Instrukcji zakładała raczej, że sam Kościół katolicki jest organi­zmem społecznym lub ciałem Chrystusa, a odłączeni bracia muszą kierować się w stronę niewzruszonego centrum, którym jest Kościół oparty na służbie Następcy św. Piotra. Dlatego też podstawa lub centrum chrześcijańskiej jedności jest czymś, co istnieje już w historii, a co odłączeni braci muszą odzyskać, a nie czymś, co musi być dopiero stworzone w przyszłości. Cała rezerwa, którą Kościół Rzymski wykazywał w kwestiach ekumenicznych, a zwłaszcza jego długotrwała nieobecność w Światowej Radzie Kościołów jest motywowana takim właśnie pojmowaniem istoty jedności chrześcijańskiej, a w jej zamyśle jest wykluczenie poglądu, jakoby wszystkie wyznania stały na równym poziomie. To doktrynalne stanowisko jest jedynie wyrazem transcendentnej zasady, na której opiera się chrześcijaństwo. Tą zasadą jest sam Chrystus, który jest równocześnie Bogiem i człowiekiem, i który w czasie reprezentowany jest poprzez urząd Następcy Piotra.



II. Zmiana soborowa. Villain. Kardynał Bea

Zmiana wprowadzona na Soborze widoczna jest zarówno w znakach zewnętrznych, jak i w teorii. W soborowym Dekrecie o ekumenizmie Unitatis redintegratioani razu nie wspomina się o Instrukcji z 1949 r., a słowo „powrót” – reditus– nie pojawia się nigdzie w treści Dekretu. Idea powrotu zastąpiona jest ideą konwergencji. Odtąd różne wyznania chrześcijańskie, w tym katolicyzm, nie powinny zwracać się ku sobie, lecz ku pełni Chrystusa, która znajduje się poza nimi samymi i ku której wszyscy muszą dążyć.

Prawdą jest, iż w swym przemówieniu otwierającym drugą część Soboru w 1963 r., Paweł VI powtórzył tradycyjne nauczanie, zgodnie z którym odłączeni bracia „utracili doskonałą jedność, którą może dać im tylko Kościół katolicki”. Kontynuując Papież stwierdzał, że potrójna więź tej jedności opiera się na tej samej wierze, przyjmowaniu tych samych sakramentów i „właściwym posłuszeństwie wobec jednolitej władzy kościelnej”, która uwzględnia jednakże szeroką gamę języków, rytów, tradycji historycznych, lokalnych przywilejów i kierunków duchowości.

Mimo tej papieskiej wypowiedzi, ostateczny soborowy Dekret o ekumenizmie Unitatis redintegratio odrzuca koncepcję powrotu braci odłączonych, przyjmując ideę równoczesnego nawrócenia ze strony wszystkich chrześcijan. Jedność powinna być osiągnięta nie poprzez powrót odłączonych braci do Kościoła katolickiego, lecz na drodze nawrócenia wszystkich kościołów ku pełni Chrystusa. Ta „pełnia Chrystusa” nie jest identyfikowana z żadnym z kościołów; zostanie dopiero stworzona dzięki scaleniu ich wszystkich w jedno. W schematach przygotowawczych napisanych przed Soborem stwierdzano, że Kościół Chrystusowy jest Kościołem katolickim. Jednak Sobór mówi jedynie, że Kościół Chrystusowy trwa (subsistit)w Kościele katolickim, w praktyce przyjmując pogląd, że Kościół Chrystusowy trwa również w innych kościołach chrześcijańskich i wszystkie te kościoły powinny rozpoznać swoje powszechne trwanie w Chrystusie. Jak to ujął jeden z profesorów Uniwersytetu Gregoriańskiego, Sobór uznał, że odłączone kościoły są „narzędziami, których używa Duch Święty dla zbawienia ich członków”. W tej egalitarnej wizji wszystkich wyznań chrześcijańskich, katolicyzm nie posiada już jakiejkolwiek wyjątkowej, uprzywilejowanej pozycji.

W swojej książce Instruction à l’oecuménisme opublikowanej w Paryżu już w 1959 r., to jest w czasie, kiedy trwały przygotowania Soboru, ks. M. Villain próbował skończyć z przeciwstawieniem: „Kościół katolicki – wyznania protestanckie”, wprowadzając rozróżnienie pomiędzy doktrynami zasadniczymi i drugorzędnymi. Co więcej, ks. Villain rozróżniał między prawdami wiary a formułą, która służy do ich wyrażenia; co do tej ostatniej utrzymywał, że nie jest niezmienna. Sądził, że formuły doktrynalne nie wyrażają prawdy, lecz tylko klasyfikują fakty, które pozostają niepoznawalne. Według jego koncepcji jedność chrześcijańska może być oparta na czymś, co jest głębsze od prawdy, a co nazywał „Chrystusem w modlitwie”. Modlitwa wszystkich chrześcijan jest oczywiście pożądana w celu osiągnięcia jedności, nie jest jednak samą jednością; ta – według słów papieża Pawła – wymaga wspólnej wiary, sakramentów i jednego kierownictwa kościelnego.

Kardynał Bea zaprezentował podobne koncepcje jedności[2]. Stwierdził, że ekumenizm nie jest ruchem na rzecz powrotu odłączonych chrześcijan do Kościoła Rzymskiego; zwrócił za to uwagę, w zgodzie z przyjętym nauczaniem, że protestanci nie są całkiem odłączeni od Kościoła, gdyż zostali ochrzczeni w sposób ważny[3]. Cytując encyklikę Piusa XII Mystici Corporis z 1943 r., zgodnie z którą protestanci są „pociągani do Mistycznego Ciała Odkupiciela” poprzez chrzest, kardynał Bea poszedł dalej i stwierdził, że protestanci rzeczywiście już do Kościoła należą i dlatego nie są gorsi od katolików gdy przyjdzie do osiągnięcia wiecznego zbawienia[4].

Kardynał przedstawia zjednoczenie jako kwestię bezpośredniego wyrażenia już istniejącej jedności; jako coś [istniejącego], co po prostu musi zostać dopełnione. Zdaniem kardynała w tej samej sytuacji znajduje się Kościół katolicki – on także potrzebuje uświadomić sobie głębszą rzeczywistość pełni Chrystusa, która jest syntezą wszystkich rozrzuconych grup w ramach chrześcijaństwa. Nie powrót określonych grup do innej społeczności, lecz nawrócenie wszystkich do nowego centrum, do ukrytego, głębszego Chrystusa.

więcej tu:
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 17:47, 25 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28722 Przeczytał: 222 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 16:16, 24 Lut 2015 Powrót do góry

Ks. Karl Stehlin

PROBLEM EKUMENIZMU:

HEREZJA WYNIKAJĄCA Z SOBORU WATYKAŃSKIEGO II
EKUMENIZM JEST ATAKIEM NA JEDNO Z FUNDAMENTALNYCH ZNAMION KOŚCIOŁA – JEDNOŚĆ. HEREZJA TA DOTYKA BOSKIEJ KONSTYTUCJI KOŚCIOŁA


Jedność w ujęciu Soboru Watykańskiego II i nauczania posoborowego: Kościół katolicki nie jest tożsamy z Kościołem Chrystusowym

Soborowa Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium głosi: „Kościół ten, ustanowiony i zorganizowany na tym świecie jako społeczność, trwa w (subsistit in)Kościele katolickim, rządzonym przez następcę Piotra oraz biskupów pozostających z nim we wspólnocie, choć i poza jego organizmem znajdują się liczne pierwiastki uświęcenia i prawdy, które, jako właściwe dary Kościoła Chrystusowego nakłaniają do jedności katolickiej.” Ks. Gregory Baum, ekspert na soborze, w następujący sposób komentuje treść tego paragrafu: „Ostateczny tekst Konstytucji głosi, że Kościół Chrystusowy „zawiera się” w Kościele katolickim. W konsekwencji, Kościół Chrystusowy otrzymuje konkretną formę w Kościele katolickim; i odwrotnie. Kościół katolicki jest realizacją Kościoła Chrystusa na ziemi – zgodnie z wiarą katolicką, jedyną hierarchicznie doskonałą realizacją tego Kościoła. Nie jest to jednak tożsamość absolutna” Do Kościoła Chrystusowego można należeć na trzy sposoby: w sposób pełny (plena communio), w sposób niedoskonały (coniunctum) oraz będąc przyporządkowanym (ordinatum). W Lumen gentium (nr 15) czytamy: „Co się zaś tyczy tych ludzi”, którzy będąc ochrzczeni noszą zaszczytne imię chrześcijan, ale nie wyznają całej wiary lub nie zachowują jedności wspólnoty (communio) pod zwierzchnictwem Następcy Piotra, to Kościół wie, że jest z nimi związany (coniunctam) zlicznych powodów”. Ta sama Konstytucja (nr 16) głosi: „Ci wreszcie, którzy jeszcze nie przyjęli Ewangelii, w rozmaity sposób przyporządkowani (ordinantur) są do Ludu Bożego.” Dekret o ekumenizmie Unitatis redintegratio (nr 3), głosi; „W tym jednym i jedynym Kościele Bożym już od samego początku powstały pewne rozłamy, które apostoł surowo karci jako godne potępienia. W następnych zaś wiekach zrodziły się jeszcze większe spory, a niemałe społeczności odłączyły się od pełnej wspólnoty z Kościołem katolickim, często nie bez winy ludzi z jednej i drugiej strony. Tych zaś, którzy obecnie rodzą się w takich społecznościach przepajają się wiarą w Chrystusa, nie można obwiniać o grzech włączenia. A Kościół katolicki otacza ich braterskim szacunkiem i miłością. Ci przecież, co wierzą w Chrystusa i otrzymali ważnie chrzest, pozostają w jakiejś, choć niedoskonałej wspólnocie (communio) ze społecznością Kościoła katolickiego. Faktem jest, że z powodu rozbieżności utrzymujących się w różnej formie między nimi a Kościołem katolickim, czy to w sprawach doktryny, a niekiedy też zasad karności, czy odnośnie do struktury Kościoła, pełna łączność kościelna napotyka niemało przeszkód, częstokroć bardzo poważnych, które przełamać usiłuje ruch ekumeniczny. Pomimo to usprawiedliwieni z wiary przez chrzest należą do Ciała Chrystusa, dlatego też zdobi ich należne im imię chrześcijańskie, a synowie Kościoła katolickiego słusznie ich uważają za braci w Panu.” Ks. Gustave Thils, członek Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan wyjaśnia: „Kościół Chrystusowy jest Komunią, jeśli rozważy się różne elementy składowe tej Komunii czy też Kościoła Chrystusa, takie jak np. Duch Święty, życie łaski Bożej, charyzmaty, urzędy, chrzest. Eucharystia, to w rezultacie trzeba przyznać, że te elementy mogą realnie istnieć z całą swoją zbawczą mocą we wspólnotach chrześcijańskich, które nie są Komunią katolicką. (…) Stąd też konkluzja, że Kościół Chrystusowy, na swym poziomie struktury sakramentalnej lub instytucji zbawczej rozciąga się o wiele dalej niż widzialne granice Komunii katolickiej, czyli Kościoła katolickiego.” Również abp A. Nossol stwierdza: „nie powinniśmy już patrzeć na inne chrześcijańskie wspólnoty tak, jakoby poruszały się wokół naszego Kościoła jako centrum. (…)subsystowanie jednego Kościoła w odniesieniu do chrześcijańskiego fenomenu Kościoła nie powinno tu być interpretowane w sensie ekskluzywnego „est” jako absolutna identyfikacja Kościoła Jezusa Chrystusa z Kościołem rzymskokatolickim.” Zgodnie z dekretem Unitatis redintegratio (nr 3) te wspólnoty, które „nie są w pełnej jedności” są również środkami zbawienia: „Same te Kościoły i odłączone wspólnoty, choć w naszym przekonaniu podlegają brakom, wcale nie są pozbawione znaczenia i wagi w tajemnicy zbawienia. Duch Chrystusa nie wzbrania się przecież posługiwać nimi jako środkami zbawienia, których moc pochodzi z samej pełni łaski i prawdy, powierzonej Kościołowi katolickiemu.” (…)


JEDNOŚĆ W UJĘCIU NIEOMYLNEGO NAUCZANIA KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO

Kościół katolicki jest tożsamy z Kościołem Chrystusowym

Papież Pelagiusz l (559) naucza, że „Kościół jest założony przez Boga-Chrystusa na Księciu Apostołów”, i nie istnieje Kościół poza tym fundamentem, „w którym wszyscy zjednoczeni sq ze Stolicą Apostolską, jako z tym, który otrzymał klucze i któremu została dana władza związywania i rozwiązywania”. Papież Pelagiusz II (586) podkreśla, że „Kościół Boży jest ustanowiony na tych, którzy dzięki sukcesji zasiadają na Stolicy Apostolskiej” i cytuje św. Cypriana i św. Augustyna w celu ukazania, że podstawa i cały rozwój pochodzą z jedności, a„Prymat został nadany Piotrowi, aby ukazać jedyny Kościół i katedrę Chrystusa. (…) Ten, kto nie trwa w jedności Kościoła nie trwa również w jedności wiary”. W liście Świętego Oficjum do biskupów angielskich (1864) czytamy: „Prawdziwy Kościół Jezusa Chrystusa został z ustanowienia Bożego wyposażony w cztery znamiona umożliwiające jego rozpoznanie, o których stwierdzamy w symbolu, że należy w nie wierzyć. Każde z tych znamion w taki sposób łączy się z innymi, iż nie można go od nich oddzielić. Z tego wynika, że Kościół, który jest naprawdę katolicki i nazywa się takim, musi jednocześnie jaśnieć przymiotami jedności, świętości i sukcesji apostolskiej. Kościół zatem katolicki jest jeden przez wyraźną i doskonałą jedność na całym świecie i wśród wszystkich narodów, tę jedność, której zasadą, źródłem i doskonałym początkiem jest najwyższy autorytet i „szczególniejsze pierwszeństwo” Piotra, Księcia Apostołów i jego następców na Rzymskiej Katedrze. Nie ma innego Kościoła katolickiego, jak tylko ten, który powstaje w jedności i miłości, zbudowany na jednym Piotrze, „złożony i złączony w jedno ciało” .” Papież Pius XI w encyklice Mortalium animos (1928) podkreśla: „Skoro to mistyczne Ciało Chrystusa, Kościół, jedno jest, spojone i złączone jak ciało fizyczne, bardzo niedorzecznym człowiekiem okazałby się ten, kto by chciał twierdzić, że ciało mistyczne Chrystusa może się składacz odrębnych, od siebie oddzielonych członków. Kto więc nie jest z Kościołem złączony, ten nie może być jego członkiem i nie ma łączności z głową – Chrystusem. W tym jednym Kościele Chrystusa jest i pozostaje tylko ten, kto uznaje autorytet i władzę Piotra i jego prawnych następców, słuchając i przyjmując ją.” Pius XII naucza w encyklice Mystici Corporis (1943);„Tak więc, aby zdefiniować i zobrazować Kościół Chrystusowy, – którym jest święty, powszechny, apostolski, rzymski Kościół - nie można znaleźć określenia bardziej szlachetnego, bardziej dostojnego, bardziej wreszcie Boskiego, nad to, które nazywa go „Mistycznym Ciałem Jezusa Chrystusa” . Ten sam papież zauważa w encyklice Humani generis (1950):„Niektórzy sądzą, że nie obowiązuje ich nauka, jaką kilka lat temu, w oparciu o źródła Objawienia, wyłożyliśmy w encyklice naszej, że mianowicie Mistyczne Ciało Chrystusowe i rzymskokatolicki Kościół są jednym i tym samym.” W Schemacie o Kościele przygotowanym na obrady Soboru Watykańskiego II czytamy: „Rzymskokatolicki Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa: ten Święty Synod uroczyście naucza, że istnieje tylko jeden prawdziwy Kościół Jezusa Chrystusa, ten, który określamy w Symbolu jako jeden, święty, katolicki i apostolski. Ten, który Zbawiciel nabył [swą Krwią] na krzyżu i z którym złączył się jako Głowa z Ciałem, jak oblubieniec z oblubienicą; ten który Zbawiciel po swym zmartwychwstaniu powierzył świętemu Piotrowi i jego następcom, papieżom rzymskim, aby nim rządzili. Dlatego też jedynie rzymskokatolicki Kościół ma prawo nosić miano Kościoła.” Stąd też twierdzenie o braku absolutnej tożsamości między Kościołem Chrystusowym i Kościołem katolickim jest potępione przez niezmienną naukę Kościoła. Jest to szczególnie istotne, gdyż działania zmierzające do powtórnego zebrania różnych religii w celu stworzenia jedności (Unitatis redintegratio) mają swoją teologiczną podstawę w twierdzeniu o „szerszym” zakresie Kościoła Chrystusowego niż wyznaczają to ścisłe granice Kościoła rzymskokatolickiego. W ten sposób można odnaleźć „środki zbawienia” nawet w innych religiach.


Członkowie Kościoła

Pius XII w encyklice Mystici Corporis naucza: „Do rzeczywistych członków Kościoła zaliczać można tylko tych ludzi, którzy są odrodzeni wodą chrztu i wyznają prawdziwą wiarę, a którzy nie oderwali się od organicznej całości Ciała pożałowania godną samowolą lub nie zostali odłączeni przez prawowitą władzę z powodu ciężkich przestępstw.” Aby być członkiem Kościoła, koniecznie trzeba być ochrzczonym. Jest to nieomylne nauczanie Soboru Florenckiego (DS 1314) i Soboru Trydenckiego (DS 1671). Ten chrzest może być także chrztem pragnienia, dlatego też człowiek pragnący chrztu może przynależeć do Kościoła in voto, czyli w pragnieniu, które może być nawet pragnieniem niewyraźnym, ale oznaczać musi gotowość do uznania woli Bożej (Deo oboedire paratus - por. DS 3870-3872). Aby być członkiem Kościoła, należy wyznawać prawdziwą wiarę katolicką i być podporządkowanym władzy kościelnej. Według niezmiennego nauczania katolickiego, z jedności Kościoła wykluczeni są heretycy i schizmatycy – patrz np. bulla św. Piusa V Regnans in Excelsis przeciwko anglikanizmowi (1570), instrukcja Magnus Dominus Klemensa VIII (1595), encyklika Benedykta XIV Singulari nobis (1749) oraz encyklika In suprema Piusa IX (1852). Błędem jest więc zaliczanie heretyków i schizmatyków do (nawet niedoskonałych) członków Kościoła. Owa jedność Kościoła jest istotowo oparta na jedności wiary: „Prawdziwy Kościół jest jeden, gdyż jego synowie we wszystkich czasach i we wszystkich miejscach są zjednoczeni w tej samej wierze, w tym samym prawie i w uczestnictwie w tych samych sakramentach, pod tym samym widzialnym kierownictwem, papieżem rzymskim.” Ta jedność nie zna stopniowania. Istnieje bądź nie istnieje – w jednostce, jak również w społeczności. Jeśli ktoś zaprzecza jednemu pojedynczemu artykułowi wiary, nawet najmniejszemu, nawet na jotę, mówi Pan Jezus, wtedy traci całą wiarę, gdyż poprzez swój czyn odrzuca Autorytet Boga objawiającego prawdy wiary, który to Autorytet, zgodnie ze stwierdzeniem św. Tomasza z Akwinu, stanowi tejże wiary formalną przyczynę. Teologiczna cnota wiary polega na przyjęciu objawionej Prawdy z uwagi na autorytet Boga. Jeśli ktoś zaprzeczy tylko jednej z tych prawd, podważa tym samym autorytet samego Boga – i w ten sposób traci wiarę.

(…)

C.d.n.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Śro 21:27, 01 Mar 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28722 Przeczytał: 222 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 16:20, 24 Lut 2015 Powrót do góry

C.d.

Porzucenie właściwej misji Kościoła

A. Nawrócenie czy dialog?

Sobór Watykański II zaprowadza nowy rodzaj stosunków pomiędzy Kościołem katolickim i religiami niekatolickimi. Całkowicie zaprzestaje się przypominania o koniecznym „powrocie dysydentów do jedności katolickiej”. Religie chrześcijańskie – niekatolickie otrzymują tytuł „Kościołów”, niechrześcijańskie określa się mianem „religii”, a stosunek do nich opisywany jest jako do „braci” (np. Nostra aetate, nr 5). Ich doktryny muszą być darzone „szacunkiem” (np. Nostra aetate, nr 3; Unitatis redintegratio, nr 12) i zasługują na „poszanowanie”(Nostra aetate, nr 4). Sposobem zjednoczenia religii jest „dialog”; termin ten w sensie ekumenicznym został użyty w tekstach soboru ponad 200 razy: „Do osiągnięcia tego wielce są pomocne zebrania, z udziałem obu stron, dla omówienia głównie kwestii teologicznych, gdzie by każdy występował jako równy wśród równych”. Słowo „dialog” było kompletnie nieznane i nieużywane w nauczaniu Kościoła przed soborem ani w encyklikach papieskich, ani w kazaniach, ani w praktyce duszpasterskiej. Dialog ten zakłada przede wszystkim pozytywne studium nad doktrynami innych religii (Unitatis redintegratio, nr 9) oraz teologiczną dyskusję nad kwestiami spornymi. Zasady obowiązujące stronę katolicką w tej dyskusji sformułowano następująco:„Sposób formułowania wiary katolickiej żadną miarą nie powinien stać się przeszkodą w dialogu z braćmi” (Unitatis redintegratio, nr 11). Komentując słowo „dialog”, msgr Spadafora pyta: „W jaki sposób katolicyzm może szczerze szukać prawdy, którą już posiada? Dialog zakłada sytuację równorzędności partnerów. Funkcja dialogu w zasadniczy sposób różni się od funkcji nauczania.” Kierując się zasadą dialogu, ekumenizm jest więc sprzeczny z wolą Jezusa Chrystusa, który nakazał apostołom nauczać, a nie dialogować (por. Mt 28, 16-20; Gal 1, 1-12). Ekumenizm wnika po soborze we wszystkie aspekty życia Kościoła. Papieże Paweł VI i Jan Paweł II osobiście brali udział w ponad 50 spotkaniach ekumenicznych, powołane zostały oficjalne, stałe komisje ds. dialogu z religiami niekatolickimi (w tym 11 komisji z wyznaniami protestanckimi, kolejne z prawosławnymi, muzułmanami, judaizmem itd.) w celu podjęcia współpracy wszędzie tam, gdzie widać wspólne cele oraz wypracowania konsensusu w kwestiach spornych. W samym Kościele dla katolików publikuje się oficjalne teksty Stolicy Apostolskiej promujące ekumenizm, z których najważniejszym jest encyklika Jana Pawła II Ut unum sint. Pojawia się niechęć do jakichkolwiek form nawracania, określanego odtąd negatywnym w swoim zabarwieniu słowem „prozelityzm”. Taka forma „misji” jest odrzucana jako nie do zaakceptowania w naszych czasach. Wręcz przeciwnie, mówi Jan Paweł II, „w świętowaniu odkupienia wznosimy się ponad nieporozumieniami i kontrowersjami historycznymi, aby spotkać się na wspólnym fundamencie naszej chrześcijańskiej egzystencji” (…)


Konsekwencje tej zasadniczej zmiany

A. Spadek liczby nawróceń

Jako że nawrócenie przestaje być uważane za przejście z jednej rzeczywistości do całkiem innej, za sprawę życia i śmierci dla zainteresowanej osoby – to logicznym jest, że liczba nawróceń na katolicyzm może tylko spadać. Jeśli wraz z przejściem na katolicyzm nic nie zmienia się w sposób zasadniczy, to nawrócenie staje się czymś nieistotnym, a osoba podejmująca taki krok może dojść do wniosku, że jej wysiłek jest tylko stratą czasu. Wybitny francuski pisarz Julien Green z goryczą ale szczerze stwierdził, że w obecnych okolicznościach, w czasach liberalnego traktowania wiary, nie miałby motywu aby przejść na katolicyzm: „po co opuszczać jedną religię dla innej w sytuacji, kiedy zanikły między nimi jakiekolwiek różnice, z wyjątkiem nazw?” To dość stanowcze stwierdzenie dobrze wyraża atmosferę i ducha „dialogu” międzyreligijnego. Biskup ordynariusz diecezji Chur wyznał, że w jego diecezji, liczącej 150 000 dusz, między rokiem 1954 a 1964 było 933 nawróceń z protestantyzmu, lecz w ciągu następnych 10 lat liczba ta spadła do 318. W Stanach Zjednoczonych przed soborem było około 170 000 nawróceń każdego roku (!); obecnie liczba ta w spadła w bardzo znaczący sposób. Michael Davies poświęcił ostatni rozdział swojej książki o Soborze Watykańskim II owocom ekumenizmu. Statystyki dotyczące spadku liczby nawróceń są zastraszające.


B. Koniec misji katolickich, początek synkretyzmu

Jeżeli poszczególne narody rzeczywiście zachowały zbawcze prawdy, ubrane w szatę swego własnego religijnego zrozumienia, wtedy głoszenie tych prawd przez chrześcijaństwo staje się czcze i próżne. Tymczasem nowy ekumenizm zdaje się głosić, że inne, fałszywe religie mogą posiadać prawdy, których brakuje katolicyzmowi. Przykładowo, ks. Basetti Sani powiedział w 1971 r., że Koran jest księgą natchnioną przez Boga. Biskup Plumey stwierdził, że „ponad różnicami w zakresie dogmatów i moralności, chrześcijaństwo i islam nauczają tych samych prawd i zmierzają do tego samego celu” R. Panikkar pisze w „L’Osservatore Romano”, że „hinduizm jest skierowany w stronę Chrystusa i w istocie zawiera już w sobie symbol chrześcijańskiej rzeczywistości”. „L’Osservatore Romano” przytacza również bez żadnych zastrzeżeń przemówienie pastora Pottera, sekretarza Światowej Rady Kościołów, wygłoszone podczas światowej konferencji ekumenicznej w Vancouver w lipcu 1983 r.: „Od nieufności, od braku woli uznawania siebie nawzajem za Kościoły, od nawracania, od apologetyki na korzyść czyjejś konkretnej religii – przeszliśmy do odrzucenia prozelityzmu, po to, aby uczynić nasze wspólne świadectwo dawane Chrystusowi bardziej autentycznym i przekonującym”. Zamieszanie potęguje dodatkowo udział Jana Pawła II w różnego rodzaju pogańskich kultach. I tak zaszokowani katolicy zobaczyć mogli papieża medytującego przed wizerunkiem Buddy (1986), palącego kadzidełka przed posągami hinduskich bożków (1986), a ostatnio nawet całującego Koran (maj 1999)!


C. Przekształcenie religii w kulturę i psychologię

Podczas Czwartego Włoskiego Kongresu Misyjnego kardynał Ballestrero wskazał na pojęcie rozwoju jako celu działalności misyjnej. Stwierdził, że idea misji „stała się pełniejsza, gdyż misje są dziś pojmowane jako promocja człowieczeństwa; poprzez przemierzanie drogi ludzkiego postępu misjonarz zaczyna również głosić wiarę.” Jan Paweł II pisze w encyklice Redemptor hominis: „Chodzi o człowieka „każdego” – każdy bowiem jest ogarnięty Tajemnicą Odkupienia, z każdym Chrystus w tej tajemnicy raz na zawsze się zjednoczył. (…) to jest właśnie człowiek „każdy”, najbardziej „konkretny” i najbardziej „realny”: człowiek w całej pełni tajemnicy, która stała się jego udziałem w Jezusie Chrystusie, która nieustannie staje się udziałem każdego z tych czterech miliardów ludzi żyjących na naszej planecie, od chwili, kiedy się poczynają pod sercem matki”. Jeszcze wcześniej, bo w roku 1976 Karol kard. Wojtyła głosząc rekolekcje w Watykanie wypowiedział takie oto słowa: „Narodziny Kościoła, które dokonały się na Krzyżu, w momencie mesjańskiej, odkupieńczej śmierci Chrystusa, byty w swej najgłębszej istocie narodzinami Człowieka – w zasadzie każdego i wszystkich: Człowieka, który czy o tym wie, czy nie wie, czy to przez wiarę akceptuje, czy nie akceptuje – znajduje się już w nowym wymiarze swego bytowania. Wymiar ten najzwięźlej określa św. Paweł zwrotem en Christo - w Chrystusie.” Według powyższych słów nieuświadomione pragnienie Chrystusa popycha cały rodzaj ludzki (a więc również religie niechrześcijańskie) do ukazania światu z gruntu chrześcijańskiego charakteru, a idąc za tym pragnieniem wszyscy mogą dostąpić zbawienia. Takie nowoczesne teorie nieuświadomionego pragnienia negują jednak podstawową prawdę o akcie religijnym podejmowanym na poziomie rozumu i woli, sprowadzając go do poziomu mrocznych głębin świadomości. W ten sposób kwestia zbawienia wychodzi poza zakres moralnych wyborów człowieka, uwzględniających wiedzę, rozwagę i wolność.


C.d.n.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Śro 21:29, 01 Mar 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28722 Przeczytał: 222 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 16:20, 24 Lut 2015 Powrót do góry

EKUMENIZM, MASONERIA I RUCH NEW AGE

Analiza złożonego zagadnienia masonerii nie jest celem niniejszego studium. Ograniczymy się tu jedynie do udowodnienia, że istnieje ścisły związek między posoborowym ekumenizmem, a celami znamienitych przedstawicieli masonerii. Albert Pike, mason 33 stopnia, założyciel Rytu Szkockiego, pisał w 1889 roku: „Wokół ołtarzy Masonerii chrześcijanin, żyd, muzułmanin, buddysta, wyznawca Konfucjusza czy Zoroastra mogą zjednoczyć się jak bracia we wspólnej modlitwie do jedynego Boga ponad wszystkimi bogami; Masoneria musi koniecznie pozostawić każdemu z inicjowanych analizę podstaw jego wiary.” W masońskim czasopiśmie „Le Symbolisme” czytamy: „Bracia, nie pozwólcie mówić, że Masoneria jest Antykościołem. Był to jedynie termin okolicznościowy. Zasadniczo Masoneria pragnie być Superkościołem, w którym zjednoczą się wszystkie inne”. Konstytucje wolnomularstwa napisane przez Andersona w 1723 r. operują pojęciem religii – jest to „religia uniwersalna, z która zgadzają się wszyscy ludzie”, od braci zaś wymaga się pozostawienia na boku ich „osobistych opinii”, które mogłyby wprowadzać podziały i niezgodę. Laurent Dermott, który w 1752 r. założył tzw. masonerię równoległą, określaną jako „des anciens” („starożytną”), oświadcza: „Regularne loże mają być jedynym miejscem, gdzie człowiek może studiować, rozumować! uczyć się w sposób jasny i zgodny na temat swych obowiązków względem Boga i bliźniego. To zaś bez nawału gorzkich i zawistnych słów, niekończących się dyskusji i brutalnych kontrowersji, które nieszczęśliwi śmiertelnicy prowadzą od ponad 1000 lat i dzięki którym są podzieleni na wielka liczbę różnych sekt, zamiast zjednoczyć się w jednym świętym braterstwie (jako sługi Boga i bracia w jednym domu)”. Filozoficzną podstawą tego „ekumenicznego” dzieła zjednoczenia wszystkich religii jest negacja zasady niesprzeczności, odmowa rozróżnienia pomiędzy religią prawdziwą i religiami fałszywymi, między prawdą i błędem. To odrzucenie zasady niesprzeczności pociąga za sobą negację logiki i logicznego myślenia. Dlatego też masoneria obniża znaczenie rozumowania i wyraża się w symbolach. Ten symboliczny język jest w stanie pogodzić najbardziej sprzeczne zdania. Francesco Brunelli, Wielki Mistrz dwóch ważnych rytów masońskich (Memphis Misraim i Rytu Martynistycznego), podsumowuje podstawy tego synkretyzmu, który jest celem masonerii i sprowadza się do zjednoczenia wszystkich religii pod jej opieką i przewodnictwem: „Inicjacja głosi i naucza: Śmierć Rozumowi. Tylko wtedy, gdy rozum będzie martwy, narodzi się Era przyszłości. Tylko wtedy runą mury świątyń – będzie to dzień, w którym na wschodzie pojawi się jutrzenka nowej ludzkości.” Aby podać tylko jeden przykład tej abdykacji rozumu, zacytujmy chociażby fragment deklaracji Unitatis redintegratio (nr 11): „Sposób formułowania wiary katolickiej żadną miarą nic powinien stać się przeszkodą w dialogu z braćmi. Całą i nieskazitelną doktrynę trzeba przedstawić jasno”. Co do metod stosowanych w celu zmiany doktryn i łatwej manipulacji umysłami, mason Nicolas de Benneville, jeden z ideologów rewolucji francuskiej, zalecił: „Chcąc wywołać rewolucję, rozpocznijcie od zmiany znaczenia słów.” (patrz punkt Stare terminy, nowe znaczenie, s. 72). Dziś spotykamy wypowiedzi w rodzaju: „Kościół naucza, że jakakolwiek forma nietolerancji religijnej i prozelityzmu narusza podstawowe prawo do wolności religijnej.” Niestety, zdanie to jest w swej istocie masońskie. Spotkanie religii w Asyżu w październiku 1986 r. stało się dla papieża okazją do „zjednoczenia wszystkich religii świata w jednym chórze modlitwy i uwielbienia”, do zrozumienia „wspólnej płaszczyzny na najgłębszym poziomie człowieczeństwa”, do uświadomienia sobie „wspólnego pochodzenia i wspólnego przeznaczenia ludzkości”, do rozpoczęcia „braterskiej wędrówki”. Wszystkie te terminy były już wcześniej stosowane w manifestach masonerii.

C.d.n.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Śro 21:30, 01 Mar 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28722 Przeczytał: 222 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 16:21, 24 Lut 2015 Powrót do góry

Ekumenizm i New Age

A. Czym jest New Age?

Ruch New Age, wielki fenomen społeczny, znany jest pod tą nazwą od około 25 lat. Jawi się on jako ruch o charakterze duchowym i ma na celu narzucenie całemu światu nowej religii, rządu światowego, globalnej ekonomii oraz nowej wizji kosmosu. Jego korzeni należy upatrywać w Towarzystwie Teozoficznym oraz w najwyższych stopniach i założeniach masonerii (Lucifer Trust,później Lucis Trust i Lucis Press). Spośród wielu aspektów New Age, dla niniejszego opracowania istotna jest jedynie duchowa strona tego ruchu. Alice Ann Bailey, członkini masonerii i przewodnicząca Towarzystwa Teozoficznego od 1920 r., uważana jest za jednego z prekursorów New Age. W latach dwudziestych pisała ona o Kościele katolickim: „Pod koniec obecnego stulecia katolicki Kościół stanie się przedmiotem głębokiej transformacji poprzez zaprzeczanie dogmatom i fuzję z wolnomularstwem, które jednak zmieni swoje zewnętrzne nastawienie, aby pozyskać ludzi przyzwyczajonych do kościelnych zachowań”. Inny ezoteryk H. G. Wells opisuje plan, który zamierza zrealizować New Age: „Plan ten dotyczy rozszerzenia ludzkiej świadomości. Objawi on człowiekowi prawdziwe znaczenie jego myśli i dzięki temu uczyni go wszechobecnym, a nawet otworzy wrota wszechwiedzy. Jego realizacja była celem wszystkich ezoterycznych wysiłków na przestrzeni ostatnich czterech stuleci. Ludzkość musi zdać sobie sprawę z istnienia planu i rozpoznać jego wpływ z rozwoju wypadków na świecie. (…) Plan zmierza do odbudowy rodzaju ludzkiego. Gdy istoty ludzkie zostaną poddane najwyższej inicjacji, rozpoznają prawdziwą naturę woli bożej. Mistrzowie realizują plan będący wielkim środkiem do osiągnięcia jedności światowej, plan naznaczony uniwersalizmem, zmierzający do rozszerzenia ludzkiej świadomości, w miłości i dobrej woii”. Wspomniana wyżej Alice Bailey tak pisze o nadchodzącej nowej religii: „Od wielu lat duchowa hierarchia naszej planety zbliża się do człowieczeństwa, a zbliżenie to zaowocowało wielkimi koncepcjami wolności, tak bliskimi ludzkiemu sercu. Dlatego też marzenie o braterstwie, jedności, ogólnoświatowej współpracy i pokoju opartym na sprawiedliwych ludzkich relacjach staje się bliższe naszemu duchowi. Widzimy również nową, prężną światową religię, powszechną wiarę, mającą swoje korzenie w przeszłości, lecz odsłaniającą nowe, wschodzące piękno i ożywiające objawienie”.

B. New Age a Kościół katolicki

Niektóre komisje Konferencji Episkopatów dokonały analizy ruchu New Age, poddając go ogólnej krytyce, a nawet potępiając. Przykładowo, w deklaracji komisji „Duszpasterstwo i Sekty” Konferencji Episkopatu Francji z 7 listopada 1988 r. czytamy: „New Age jest jednym z istotnych wyzwań, przed którym stanie chrześcijaństwo w nadchodzących latach, przede wszystkim dlatego, iż ruch ten stawia sobie za cel działanie na rzecz jak najszybszego zaniku chrześcijaństwa, które ma ustąpić miejsca przyszłej Światowej Religii" Wbrew takim deklaracjom Kościół katolicki de facto angażuje się w inicjatywy i instytucje New Age, chociażby poprzez swój udział w powstaniu tzw. Świątyni Zrozumienia, założonej w 1960 r. w celu zadośćuczynienia duchowym potrzebom Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wśród „przyjaciół założycieli” Świątyni Zrozumienia znajdujemy patriarchę Atenagorasa, Dalaj Lamę, Nehru, o. Thomasa Mertona oraz papieży Jana XXIII i Pawła VI. Inna instytucja New Age, Światowa Konferencja Religii dla Pokoju (WCRP) została zaszczycona wizytą Jana Pawła II podczas swych obrad w Watykanie w 1994 r. Jednym z najbardziej znamienitych przedstawicieli ruchu New Age był jezuita Teilhard de Chardin, który już w 1918 r. pisał: „Rozpoznaję, że moja siła i radość leży w tym, co samo w jakiś sposób dokonuje się dla mnie: w połączeniu Boga i Świata, w którym ostatni daje „bezpośredniość” Boskiemu, a pierwszy daje duchowość materialnemu. (…) Czyż Jezus Chrystus nie jest „ludzkością”. a nawet „Stworzeniem w osobie” ?”. Teilhardowska teoria ewolucji zastosowana do religii, potępiona przez papieża Piusa XII w encyklice Humani generis, jest bardzo bliska koncepcji New Age: fuzja pomiędzy materią i duchem, między Bogiem i stworzeniem, fuzja wszystkich rzeczy w procesie ciągłej ewolucji, przebiegającej w kierunku tego, co Teilhard de Chardin nazywał „kosmicznym Chrystusem” lub „punktem Omega”. Ks. Malachi Martin w swojej książce ptJezuici ukazuje ogromny wpływ, jaki wywarł Teilhard de Chardin na wielu ekspertów oraz francuskich i innych zachodnioeuropejskich Ojców Soboru.

C. New Age i synkretyzm

1. Medytacja wschodnia. Jedna z głównych zasad New Age zakłada podejmowanie wysiłków na rzecz jedności, realizowanej poprzez rozszerzenie świadomości. Najlepszym środkiem służącym realizacji tego celu jest medytacja wschodnia, joga, zen itd. Wspomniane techniki medytacji zostały szeroko wprowadzone w Kościele katolickim. W 1978 r. Zgromadzenie Biskupów Azji wychwalało zeń i jogę jako „modlitwę rozwijającą się wewnątrz całej osoby ludzkiej, w ciele i w duszy”. Wprowadzaniu medytacji do swych duchowych programów w sposób szczególny poświęciły się zgromadzenia zakonne. Aktywni zwolennicy stosowania tych wschodnich praktyk w Kościele katolickim są również gorliwymi piewcami idei wielkiego zjednoczenia religii.„Nikt nie może mówić, że hinduista, buddysta czy muzułmanin to niewierzący. Powiedziałbym raczej, że musimy odnaleźć w każdym z nich naszego brata w Chrystusie. Naszym zadaniem nie jest przyniesienie Indiom Chrystusa, tak jakby go tu nie było, lecz odkrycie Chrystusa obecnego i działającego w hinduskiej duszy” - mówi o. Będą Griffiths. Zaś słynny o. Thomas Merton wyznaje w Kalkucie (1968): „Odkrywamy tu bardziej starożytną jedność. Moi drodzy bracia, jesteśmy już zjednoczeni, lecz wydaje nam się że tak nie jest, dlatego też musimy jeszcze raz odkryć naszą pierwotną jedność”.

2. Spotkanie religii w Asyżu (1986). Podczas spotkania w Zurychu we wrześniu 1987 r. ewangelicy wydali deklarację zatytułowaną Jeden świat, jedna religia. Wspominają w niej spotkanie religii w Asyżu z października 1986 r., przypisując ideę jego zwołania w pierwszym rzędzie nie papieżowi, lecz New Age. Już w latach siedemdziesiątych filozof Karl Friederich von Weizaecker (brat byłego prezydenta Niemiec) i Dalaj Lama, obaj wielcy mistrzowie New Age, zapoczątkowali światowe zgromadzenie religii dla pokoju. Von Weizaecker, protestant „nawrócony” na hinduizm, został zaproszony na jedną z letnich akademii do Castelgandolfo. Zarówno on, jak i Dalaj Lama odwiedzili Jana Pawła II przed i po spotkaniu religii w Asyżu. Zgodnie zwoła papieża i przywódców innych religii „Asyż” ma być odnawiany corocznie w jednym z wielkich miast świata. W 1989 r. doszło do wielkiego ekumenicznego spotkania w Bazylei (Szwajcaria). W ramach przygotowań do tego przedsięwzięcia w okresie Wielkiego Postu władze katolickie i protestanckie opublikowały wiele dokumentów oraz kalendarz. Głównym motywem tego kalendarza było nowe „Sklepienie” symbolizujące Ziemię. Na jednej z kart kalendarza, pod dniem 5 marca znajdował się napis: „Matką wszystkich rzeczy jest Ziemia”. Inna oficjalna ulotka była zatytułowana Bóg jest zielony i zawierała cytat z indyjskiego pastora Anandy Veeraradesha: „Wszyscy tworzymy jedną wielką rodzinę wiary, jako synowie i córki Hirvy, zielonego Boga, iBhomi, wielkiej matki Ziemi”. Jest to jasny i niezaprzeczalny znak penetracji Kościoła przez New Age. Innymi wysokimi agendami New Age są wspólnota z San Egidio, obecna na wszystkich większych spotkaniach ekumenicznych oraz ruch Focolari.

3. Jubileusz roku 2000. W pierwszej encyklice Redemptor hominis papież Jan Paweł II ogłasza program swojego pontyfikatu, który ma upływać pod znakiem „nowego Adwentu”, wyznaczanego przez rok 2000. Papież mówi o „nowym Adwencie Kościoła” i „Kościele nowego Adwentu”. Czy ten Nowy Adwent, ze swoim celem zjednoczenia wszystkich ludzi pod znakiem Chrystusa, który „przez Wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem” jest czymś innym od Nowej Ery, która ma się rozpocząć w tym samym roku 2000? Perspektywa jedności świata i wszystkich religii, skoncentrowanej na Chrystusie, jest wyrażona wprost w liście apostolskim Jana Pawła II Tertio millenio adveniente: „Słowo Wcielone jest zatem spełnieniem tęsknoty obecnej we wszystkich religiach ludzkości. (…) Jezus Chrystus jest nowym początkiem wszystkiego. Wszystko w Nim odnajduje siebie, zostaje przyjęte i oddane Stwórcy, od którego wzięło swój początek. W ten sposób Chrystus jest spełnieniem pragnień wszystkich religii świata i dlatego jest ich jedyną i ostateczną przystanią”. Analogie do pism Teilharda de Chardin są oczywiste: „Przy pierwszym zetknięciu katolicyzm rozczarował mnie poprzez swoje wąskie przedstawienie świata, poprzez niezrozumienie roli materii. Teraz wiem, że po Objawieniu Wcielonego Boga mogę być zbawionym tylko będąc jednym ciałem z wszechświatem. Tym samym moje najgłębsze „panteistyczne” aspiracje zostały zaspokojone, zabezpieczone i ukierunkowane. Świat wokół mnie staje się Boskim”. „W Duchu Świętym - mówi Jan Paweł II - każdy z osobna i wszyscy razem poprzez krzyż i zmartwychwstanie Chrystusa stali się dziećmi Bożymi, uczestnikami Boskiej natury i dziedzicami życia wiecznego. Wszyscy, bez względu na język, rasę, naród czy kulturę są odkupieni i wezwani do uczestnictwa w chwale Jezusa Chrystusa”‚.

4. Konkluzja. Ekumenizm praktykowany przez Kościół katolicki całkowicie odpowiada jedności poszukiwanej przez New Age.

C.d.n.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Śro 21:32, 01 Mar 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28722 Przeczytał: 222 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 16:21, 24 Lut 2015 Powrót do góry

C.d.

HERETYCKA PODSTAWA EKUMENIZMU:

POMIESZANIE PORZĄDKÓW NATURY I ŁASKI. PELAGIANIZM

Podstawową cechą nowego, ekumenicznego systemu jest jego odchylenie pelagiańskie. Nowe spojrzenie nie przyznaje już chrześcijaństwu unikalnego. Boskiego statusu. Tym, co przynosi zbawienie, nie jest już łaska, czyli specjalna Boska interwencja w wypadki historyczne, lecz raczej powszechne komunikowanie się Boga z umysłem człowieka poprzez światło naturalnego rozumu. Historyczną rzeczywistość porzucono na korzyść ponadczasowego ideału. Zwrócenie się człowieka w kierunku dóbr naturalnych, będące podstawą ludzkiej kultury, jest jednak czymś innym od zwrócenia się w kierunku dóbr nadprzyrodzonych, stanowiących fundament chrześcijaństwa; nieuprawnionym jest zasypywanie przepaści pomiędzy tymi dwoma porządkami i nauczanie, jakoby chrześcijaństwo było immanentne w obrębie religijnego zmysłu rodzaju ludzkiego. Soborowa deklaracja Nostra aetate (nr 2) cytuje fragment Ewangelii wg św. Jana o „świetle oświecającym każdego człowieka”. Fragment ten ma obrazować autentyczną zasadę obecną w każdej religii. Sobór powstrzymuje się jednak od mówienia o nadprzyrodzonym świetle Słowa. Fakt, że dwa soborowe dokumenty, Nostra aetate i Ad gentes są naznaczone pewnym naturalizmem, widać z samej ich terminologii: w żadnym z nich nie pojawia się słowo „nadprzyrodzony”. Ta optymistyczna wizja religii niechrześcijańskich nieuchronnie prowadzi do podkreślenia tych elementów religii naturalnej, które są wspólne dla islamu i chrześcijaństwa. Sobór wspomniał wiarę islamu w Opatrzność, wszechmoc Bożą i Sąd Ostateczny, lecz pominął milczeniem jego odrzucenie wiary w Trójcę i boskość Chrystusa, dwie najważniejsze prawdy chrześcijaństwa. Wreszcie podstawowy błąd głoszony wraz z ekumenizmem dotyczy osoby Chrystusa. Ekumeniści mówią, że Słowo Boże, które jest słowem Wcielonym w Chrystusie, jest źródłem wszystkich dóbr stworzonych. Stąd też podążanie za Słowem, czy to na poziomie natury czy to na poziomie nadprzyrodzonym, jest w istocie podążaniem za tą samą zasadą. Chrystus jest powszechnym źródłem racjonalności, jest Bogiem, który przyjął człowieczeństwo jako instrument naszej odnowy i odkupienia. Z uwagi na to, że wszyscy ludzie są stworzeniami racjonalnymi mając uczestnictwo w Chrystusie – pierwotnym źródle rozumu, wszyscy są pośrednio chrześcijanami, nie muszą odnajdywać tego faktu bezpośrednio w religii chrześcijańskiej. Jak uczy Karl Rahner, są oni anonimowymi chrześcijanami, przynależącymi do Chrystusa przez nieuświadomione pragnienie i w ten sposób osiągają życie wieczne. Stoi to w sprzeczności nie tylko z dogmatem o konieczności należenia do Kościoła katolickiego w celu osiągnięcia zbawienia, lecz również z dogmatem o historycznym Odkupieniu poprzez Ofiarę Krzyżową i konieczności współpracy z tym dziełem odkupienia. Jest to wreszcie sprzeczne z powszechnym panowaniem naszego Pana Jezusa Chrystusa, któremu każdy powinien się poddać.

(…)

Koniec


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Śro 21:33, 01 Mar 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)