Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Kłamstwo w mistrzowskim opakowaniu - dot. filmu ''Nasze ... Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29474 Przeczytał: 161 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:02, 19 Cze 2013 Powrót do góry

Rozmowa z Mariuszem Pilisem
Kłamstwo w mistrzowskim opakowaniu - dotyczy filmu "Nasze matki, nasi ojcowie"

Generalnie polskie kino nie liczy się w świecie. Naszym produkcjom wojennym, razem wziętym, daleko do formalnego mistrzostwa, jakie osiągnęli twórcy serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”. Tak naprawdę „leżymy” nie tylko w kontekście dialogu historycznego, ale i też umiejętności profesjonalnego pokazywania naszego punktu widzenia – mówi w rozmowie z PCh24.pl Mariusz Pilis, reżyser-dokumentalista.

Image

Przeciętny Europejczyk niespecjalnie ma ochotę uczyć się historii i wiedzę o niej czerpie najchętniej z popkultury. Czego „dowiedział” się z emitowanego obecnie przez TVP serialu pt. „Nasze matki, nasi ojcowie”?

- Opowiedziana w filmie historia ma wymiar personalny, ludzki. Wymiar zderzenia młodości z okropnościami totalitaryzmu. Patrząc na ten film od strony profesjonalnej, warsztatowej, jest to doskonały obraz. Stylistycznie wiarygodny, przekonujący, wpływający na emocje. Niemniej jednak, mówiąc delikatnie, jest to zarazem film szkodliwy, wręcz kłamliwy czy obraźliwy nie tylko w stosunku do nas, Polaków (zawarte w obrazie wątki polskie to nie jedyny element tej produkcji, zakłamujący rzeczywistość II wojny światowej). Co najmniej równie istotne jest to, co Niemcy próbują tu przemycić w kwestii własnego wizerunku i roli w okresie II wojny światowej.

Ten film rzeczywiście zachwyca swoją formą. Powiedziałbym wręcz, że jest to przykład występowania sztuki w służbie ideologii i tak go należy odbierać. Widzowi niewyrobionemu pozostawi bardzo skrzywiony obraz tego, co w trakcie II wojny światowej działo się w Niemczech, z Niemcami, itd. Nie chciałbym tutaj wchodzić w szczegóły, podawać konkretnych przykładów, zrobiłem to na łamach tygodnika „Sieci”. Wiele elementów filmu sugeruje, że nie tylko Niemcy zachowywali się w porządku wobec ofiar, ale i tak naprawdę wojna w Polsce pokazana została tylko i wyłącznie jako tło do pokazania losów Żydów. „Nasze matki, nasi ojcowie” to obraz, o którym powiedzieć można: „dobry film, ale kłamliwa historia”.

Widz tego serialu otrzymuje bardzo nierzetelny obraz historii. Przede wszystkim, mamy do czynienia z bardzo jednoznacznym, negatywnym, antysemickim wizerunkiem Armii Krajowej. W ustach polskich partyzantów pojawiają się skrajne, rasistowskie teksty. Generalnie, jeżeli chodzi o mój odbiór tego filmu, z wymienionych powodów miałem duży dysonans.

Pan jednak zachęcał do obejrzenia go, dlaczego?

- Ten film otwiera całą serię pytań, które tak naprawdę każdy tutaj powinien postawić, sobie samemu i nie tylko. Pytań dotyczących sytuacji w Polsce, tego, co dzieje się w dziedzinach kultury, sztuki, historii, edukacji... Mamy na tych polach potężne problemy. Generalnie polskie kino nie liczy się w świecie. Naszym produkcjom wojennym, razem wziętym, daleko do formalnego mistrzostwa, jakie osiągnęli twórcy owej niemieckiej produkcji. Tak naprawdę więc „leżymy” nie tylko w kontekście dialogu historycznego, ale i też umiejętności profesjonalnego pokazywania naszego punktu widzenia. To, że Niemcy doskonale rozumieją możliwość przemycania za pośrednictwem kina różnego rodzaju treści ideologicznych jest pewne. Wydaje się natomiast, że my podchodzimy do tej kwestii z dużą niefrasobliwością. Mam jednak wrażenie, że powinniśmy przede wszystkim zadawać pytania tutaj, ponieważ ten film pokazuje, jak daleko w tyle jesteśmy i rodzi się pytanie, dlaczego tak jest? To jest pytanie do bardzo wielu instytucji, od Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej poczynając, po ministerstwo kultury, ministerstwo edukacji i wiele, wiele instytucji, które uczestniczą w owym – że tak powiem - „nicnierobieniu” w tym obszarze. Tymczasem, jak widać, jest to czas, w którym nasi sąsiedzi – bo Rosjanie również – działają w tej sferze bardzo aktywnie. Widzą i realizują potrzebę komunikowania się ze społeczeństwami na tematy historyczne poprzez sztukę, chociażby poprzez filmy fabularne. My tego robić nie potrafimy, jesteśmy skoncentrowani zaledwie na oprotestowywaniu tego typu produkcji godzących w nasze dobre imię. To zła droga, kompletnie odtwórcza, a to oznacza, że nasze instytucje powołane do tego, by „dialog” z historią podjąć, nic nie robią.

Wracając do pytania: trzeba ten film zobaczyć, trzeba wiedzieć, dlaczego należy wywalić szefa telewizji, dlaczego powinniśmy pozbyć się szefa PISF, trzeba wiedzieć, dlaczego minister kultury powinien odpowiadać za niepodejmowanie różnego rodzaju działań i inicjatyw zmierzających do tego, by takie filmy się nie pokazywały, i tak dalej, i tak dalej. Nie możemy o tym mówić, nie widząc tego obrazu, trzeba go zobaczyć!

W jakimś wymiarze II wojna światowa toczy się w dalszym ciągu, tylko na innych polach.

- Gdyby się nie rozgrywała, nie byłoby tego filmu. Walka o pamięć, o to, co Polacy i inne narody będą kojarzyć na temat Niemców i ich roli w II wojnie światowej, trwa do dzisiaj. Wymiernym elementem tego zmagania jest ów film, ale nie tylko. Są publikacje, różnego rodzaju zakłamania, choćby prasowe, dotyczące niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, itd. Zresztą w tym serialu też mamy taką sytuację. W sposób pośredni, ale absolutnie perfidny podaje się tam dane geograficzne, które w rzeczywistości nie miały nic wspólnego z polskim terytorium, bo w tamtym okresie, także do 1939 roku, należały do III Rzeszy. Pokazywana jest, na przykład droga do Auschwitz, a poszczególne miejscowości opisywane są mianem Polen. Tymczasem, jak wiadomo w październiku 1939 roku Auschwitz zostało wcielone do terytorium niemieckiej Rzeszy. Pokazywanie, że tragiczne losy żydowskie rozgrywały się na terenie Polski (pomimo że chodzi o dzisiejsze Gliwice, Krapkowice czy inne miasta, które do nas nie należały) jest klasycznym kłamstwem. Rodzi się pytanie, czemu to ma służyć? Znając trochę filmowe rzemiosło dochodzę do wniosku, że tak naprawdę celem twórców serialu jest wdrukowanie widzom przeświadczenia, iż Auschwitz to obóz polski.

Czy ten film zainspirował może Pana do jakiejś filmowej riposty?

- Pracuję nad swoimi dokumentami w sposób niezależny od tego, co dzieje się dookoła. Nie staram się tworzyć na zasadzie reakcji na coś, co pojawia się w filmowym obiegu. Nastąpiła jednak pewna czasowa zbieżność w związku z tym, że pracuję obecnie nad tematem dotyczącym niemieckiej pamięci historycznej odnoszącej się do czasów II wojny światowej. Ten dokument zapewne będzie gotowy w ciągu roku. Sądzę, iż na pewno nie będzie kłamliwy, nie pokaże wojennej rzeczywistości w taki sposób jak „Nasze matki, nasi ojcowie”. Będę się starał pracować tylko i wyłącznie na świadkach oraz dokumentach, a historia, na którą natrafiłem jest absolutnie wstrząsająca.

Czy może Pan zdradzić coś więcej?

- Film dotyczy niemieckiego mordu na Żydach i Polakach w 1943 roku. Przygotowuję go wspólnie z IPN, myślę, że jeszcze kilka innych podmiotów przyłączy się do tego projektu, który jest przedsięwzięciem o wymiarze i zasięgu międzynarodowym.

A jak toczy się i rozwija życie „Buntu stadionów”?

- Nie mam ostatnio ani dnia wolnego w związku z tym filmem. Jeżdżę i prezentuję go, gdzie tylko mogę, w ciągu ostatniego 1,5 miesiąca odbyło się już kilkadziesiąt pokazów. Wyruszam w czwartek do Wielkiej Brytanii, Irlandii, chciałbym do wakacji zakończyć ten etap promocji „Buntu…”, chociaż od września mam zamiar poważnie poszerzyć grono jego odbiorców. Biorąc pod uwagę liczbę odsłon samego filmu, jak i jego zwiastunów szacuję, że tylko poprzez internet obejrzało go ponad pół miliona widzów.

Dziękuję za rozmowę.

[link widoczny dla zalogowanych]


BUNT STADIONÓW oryginalny cały film
(...)
http://www.youtube.com/watch?v=avM3xQVTFus
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29474 Przeczytał: 161 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:05, 19 Cze 2013 Powrót do góry

Konferencja prasowa:

Sprawa emisji niemieckiego serialu "Nasze matki, nasi ojcowie" w TVP .
(...)
http://www.youtube.com/watch?v=7JrbJH69yCo


Artykuł Pani Ewy Polak-Pałkiewicz, napisany po kontrowersyjnym niemieckim serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”
(...)
http://www.traditia.fora.pl/historia,41/z-blogu-pani-ewy-polak-palkiewicz,8892.html#45404
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29474 Przeczytał: 161 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:15, 19 Cze 2013 Powrót do góry

O rodzinie Ulmów, których Niemcy zamordowali za ratowanie Żydów.
(...)
http://www.traditia.fora.pl/historia,41/rocznica-zamordowania-rodziny-ulmow-slug-bozych,5956.html
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29474 Przeczytał: 161 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:14, 23 Cze 2013 Powrót do góry

Biedni, „nieświadomi” Niemcy

Dyskusja, jakiej mieliśmy okazję wysłuchać po emisji antypolskiego serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”, pokazała optykę współczesnych niemieckich intelektualistów. Doktor Thomas Weber, historyk, konsultant serialu ZDF, stwierdził, że wśród jego rodaków problemem jest duża ignorancja. Czego ona dotyczy? Według historyka, próbującego najwyraźniej okrakiem wyjść z niewygodnej pozycji „przepytywanego konsultanta”, świadomości tego, jak Polacy cierpieli podczas II wojny światowej. Można chyba pokusić się o stwierdzenie, że ta ignorancja jest szersza. Jeśli w Niemczech produkowane są takie seriale jak ten albo film „Upadek” ukazujący Hitlera ze sporą dozą współczucia i wyrozumiałości, to chyba „problem ignorancji” jest skutkiem, a nie przyczyną jakichkolwiek zjawisk.

Prowadzona od lat niemiecka polityka historyczna nie pozostawia co do tego złudzeń. Zawzięta i zapalczywa w swoim antypolonizmie Erika Steinbach wraz ze swoim Centrum Wypędzonych, narzucanie języka przekłamań, w którym nazista to nie Niemiec, operowanie fałszywą, krzywdzącą zbitką wyrazową „polskie obozy śmierci”. Czy naprawdę konieczne jest wymienianie wszystkich działań wymierzonych w prawdę historyczną, inspirowanych przez naszych zachodnich sąsiadów? Patrząc na dzisiejszą retorykę niemieckich władz, trudno odnieść inne wrażenie niż takie, że wcale nie dźwigają ciężaru hańby na swoich barkach. Zachowują się jak wielcy zwycięzcy – to oni piszą dziś historię.

Najbardziej bolesne jednak jest to, że część „elit” w naszym kraju ulega retoryce niemieckiej. W ich zaciemnionej zakłamaniem perspektywie Żydzi mieszkający w Polsce w latach wojny bardziej bali się Polaków niż Niemców. Niebawem zniknie narracja o „współudziale Polaków w zbrodni holocaustu”, a zacznie się mówić głośno o „winie Polaków za holocaust”. Zgodnie z taką postawą polsko-niemieckie pojednanie ma oznaczać – analogicznie jak w przypadku przyjaźni polsko-rosyjskiej – nieustającą ekspiację naszego Narodu za zbrodnie niepopełnione.

Mamy przepraszać za ludobójstwa, śmierć jeńców bolszewickich, za to, że na terenie Rzeczypospolitej Niemcy zbudowali obozy koncentracyjne. To, że taką politykę w swoim własnym interesie prowadzą Niemcy czy Rosja, przestaje zadziwiać. Paradoksalne jest to, że różnej maści eksperci, historycy, socjologowie, publicyści od lat robią dokładnie to samo. Otóż przekonują Polaków, że w ich dzieje wpisane są wstyd i hańba.

Sprowadzając sprawę do kwestii pragmatycznych, jest to sprzeczne z interesem naszej Ojczyzny. Polacy mają na tym tracić – dumę z pięknej historii, tożsamość, dzięki której Naród może trwać. Dla Niemców czy Rosjan są to ważne kategorie. Gotowi są nawet manipulować faktami i relatywizować. Polacy nie muszą tego robić, nie mamy czego ukrywać za kotarą niedomówień czy półprawd. Jednak dla współczesnych elit w naszym kraju interes własnego państwa to wartość zbędna, blokująca otwartą dyskusję, uprzedzająca do nas inne państwa, zasadniczo pachnąca jakimś niebezpiecznym nacjonalizmem.

Dzięki tak ustawionej debacie Telewizja Polska postanowiła wyemitować serial, w którym żołnierze Armii Krajowej to antysemici, a Niemcy to biedni i zwiedzeni nieświadomością młodzi ludzie. I biedni, zwiedzeni kłamliwą narracją historyczną niemieccy widzowie mają w nich ujrzeć „swoje matki i swoich ojców”. Pozostaje pytanie: po co mieli na to patrzeć Polacy?

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29474 Przeczytał: 161 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:27, 24 Cze 2013 Powrót do góry

Bardzo mi do tego kłamstwa w mistrzowskim opakowaniu - dotyczącego filmu "Nasze matki, nasi ojcowie" pasuje poniży tekst, a to dlatego, że gdzie jest o pomocy, ratowaniu żydów, to trzeba coś namieszać, jakieś kłamstwa, półprawdy podać, etc ... Wprawdzie w tym przypadku nie chodzi o Armię Krajową i Polaków:

21.06.2013
New York Times przechodził z tragarzami

15 czerwca br. w Capri kard. Angelo Amato dokonał uroczystej beatyfikacji [link widoczny dla zalogowanych] – działacza Akcji Katolickiej, dziennikarza i przeciwnika reżimu faszystowskiego.

Focherini uważał, że ideologii głoszonej przez Gentilego, a wprowadzanej w życie przez Mussoliniego i jego Czarne Koszule, nie da się pogodzić z nauczaniem Kościoła, któremu zawsze był wierny. Tak więc, kiedy w czasie wojny kard. abp Pietro Boetto, ordynariusz Genui, poprosił dziennikarzy katolickiej gazety L’Avvenire d’Italia (dzisiejsza Avvenire) o pomoc w organizowanej przez siebie akcji ratowania Żydów, Focherini nie odmówił. W latach 1941–1944 udało mu się zorganizować przerzut ponad setki Żydów do Szwajcarii. 11 marca 1944 r., podczas przygotowań do kolejnego przerzutu, został aresztowany i przewieziony do obozu koncentracyjnego w Fossoli, następnie do Bolzano, później do Flossenburga, a w końcu do Hersbruck, gdzie 27 grudnia zmarł na skutek nieleczonych ran nóg.

W kwietniu 1955 r. członkowie żydowskiej diaspory we Włoszech odznaczyli Focheriniego swoim złotym medalem, a czternaście lat później instytut Yad Vashem nadał mu tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Jego proces beatyfikacyjny wszczęto w 1995 r.

Jeszcze dobrze nie wybrzmiało wezwanie Ite Missa est kończące Mszę beatyfikacyjną Focheriniego, dopiero co świat usłyszał o wyniesieniu do chwały ołtarzy katolika ratującego Żydów i będącego jednym ze Sprawiedliwych, a na pierwszej stronie New York Timesa ukazał się tekst Patricii Cohen pt. [link widoczny dla zalogowanych], w którym autorka udowadnia, że pewien Włoch, który otrzymał tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, katolik, Sługa Boży, męczennik, który zginął w niemieckim obozie koncentracyjnym, w rzeczywistości nie tylko nie ratował Żydów, ale wręcz pomagał w ich schwytaniu i deportacji, a zginął w niemieckim obozie koncentracyjnym, bo kontaktował się z alianckim wywiadem. Bł. Odoardo Focherini? Nie, to byłoby zbyt proste. [link widoczny dla zalogowanych], w czasie wojny szef policji we Fiume (dzisiejszej Rijece). Historycy z nowojorskiego Centro Primo Levi przeanalizowali dokumenty i chwilę po beatyfikacji Focheriniego doszli do wniosku, że Palatucci, postać bardzo do niego podobna, podczas wojny jednak był po złej stronie mocy. Przypadek? Oczywiście. I to podwójny, bo Patricia Cohen, dziennikarka NYT, akurat przechodziła z tragarzami.

Jacques Blutoir

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29474 Przeczytał: 161 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 15:40, 03 Lip 2013 Powrót do góry

Ich Matki, Ich Ojcowie - Max Kolonko MaxTV
(...)
https://www.youtube.com/watch?v=0e2sNg4V4dw

Należy posłuchać! od początku do 6'35''
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29474 Przeczytał: 161 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:02, 08 Mar 2015 Powrót do góry

Ile kosztował antypolski serial? To tajemnica TVP

Image

Telewizja Polska mogła utajnić informacje, za ile kupiła antypolski niemiecki serial „Nasze matki, nasi ojcowie” – stwierdził Naczelny Sąd Administracyjny. Sąd administracyjny wydał właśnie orzeczenie, którym podtrzymywał wcześniejszy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego

Mec. Szymon Topa, pełnomocnik Stowarzyszenie Patria Nostra odnosząc się do wyroku sądu powiedział: – Sąd uznał, że to jest tajemnica handlowa TVP. Nie zgadzamy się z tym stanowiskiem, że TVP może zasłaniać się tajemnicą handlową. Taka wykładania przepisów jest niekonstytucyjna.

Lech Obara, prezes Pro Patri argumentuje, że TVP z racji pełnienia misji publicznej oraz finansowania ze środków publicznych nie powinna blokować tego typu informacji o kosztach emisji poszczególnych filmów czy seriali.

Obecnie z wnioskiem do sądu wystąpiła przeciwko serialowi Reduta Dobrego Imienia. – Niedługo rozpocznie się w Polsce proces przeciwko twórcom tego filmu – zapowiada prezes Reduty Maciej Świrski i dodaje, że państwo polskie zupełnie nie reagowało w sprawie tego filmu wyprodukowanego za państwowe niemieckie pieniądze i sprzedanego do 60 krajów. – Tutaj aparat państwa polskiego zawiódł na całej linii. Stąd potrzebna jest w Polsce systematyczna, systemowa polityka historyczna związana z ochrona dobrego imienia – akcentuje.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29474 Przeczytał: 161 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:02, 16 Maj 2017 Powrót do góry

„Nasze matki, nasi ojcowie” na wokandzie. Sąd sięgnął po merytoryczne źródła serialu

Image

Przed Sądem Rejonowym w Krakowie odbyła się rozprawa przeciwko twórcom szkalującego Polaków serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”. Tym razem sąd zapoznał się z filmami dokumentalnymi, na które telewizja ZDF powołała się tworząc swój obraz.

Proces toczy się z powództwa liczącego już 93-lata Zbigniewa Radłowskiego oraz Światowego Związku Żołnierzy AK. Kombatant z uwagi na stan zdrowia nie uczestniczył w poniedziałkowej rozprawie. Skierował on za to list, w którym prosił sąd o przyspieszenie procesu. Sąd do tego żądania póki co się nie przychylił, bo nie nawet wyznaczył terminu kolejnej rozprawy. Według planu, mają na niej zostać przesłuchani producenci serialu.

– W trakcie rozprawy oglądane były dwa filmy dokumentalne, na podstawie których został stworzony serial „Nasze matki, nasi ojcowie”. W tej chwili nie wyznaczono jeszcze kolejnego terminu rozprawy. Na następnej rozprawie, która odbędzie się prawdopodobnie w Polsce, ale istnieją także przypuszczenia, że będzie to jakaś telekonferencja z Niemcami, zostaną przesłuchani świadkowie, którzy produkowali serial w scenie niemieckiej – powiedziała Radiu Maryja Urszula Wójcik, rzecznik prasowy Reduty Dobrego Imienia

Proces rozpoczął się w lipcu 2016 roku. Żołnierze AK urażeni sposobem przedstawienia Polski i Polaków w serialu chcą przeprosin oraz zadośćuczynienia w wysokości 25 tys. zł tytułem naruszenia dóbr osobistych. Niestety serial, mimo procesu i zgłaszanych uwag, wciąż jest emitowany na antenach różnych telewizji.

Źródło: radiomaryja.pl

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)