Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Pułkownik Ryszard Kukliński Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Angelight
Użytkownik


Dołączył: 02 Wrz 2009
Posty: 323 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:07, 15 Lis 2009 Powrót do góry

Temat wydzielony z wątku:

Rozdział Kościoła od państwa nadzorować będzie Szenyszyn
http://www.traditia.fora.pl/wydarzenia-wywiady-wiadomosci,12/rozdzial-kosciola-od-panstwa-nadzorowac-bedzie-szenyszyn,3062.html#17470

z artykułu napisał:
Na konferencji prasowej posłanka odniosła się też do inicjatywy postawienia w Krakowie pomnika płk Ryszarda Kuklińskiego. Niedawno zadecydowali o tym krakowscy radni. - Tak jak zdrajców nie przyjmuje się na salonach, tak nie buduje się im pomników - skomentowała to Senyszyn.

Kukliński zdradził ideały PRL - państwa zdrajców i morderców
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28249 Przeczytał: 211 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:07, 06 Cze 2010 Powrót do góry

Angelight napisał:
Kukliński zdradził ideały PRL - państwa zdrajców i morderców

Dokladnie tak! Jest tu wywiad z nim:
Siedział w celi z człowiekiem, który kazał zabić ks. Popiełuszkę
http://www.traditia.fora.pl/historia,41/siedzial-w-celi-z-czlowiekiem-ktory-kazal-zabic-popieluszke,4240.html

Polecam ciekawy artykuł z Naszego Dziennika z wydania [link widoczny dla zalogowanych] Dr Józefa Szaniawskiego, w 5. rocznicę śmierci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego:

To ja zwerbowałem Amerykę

"Nikt na świecie w ciągu ostatnich czterdziestu lat nie zaszkodził komunizmowi tak, jak ten Polak. Narażając się na wielkie niebezpieczeństwo, Kukliński konsekwentnie dostarczał niezwykle cenne, wysoce tajne informacje na temat Armii Sowieckiej, planów operacyjnych i zamierzeń Związku Sowieckiego, przez co przyczynił się w bezprecedensowy sposób do utrzymania pokoju. Ci, którzy znają Kuklińskiego osobiście, widzą w nim człowieka wielkiego charakteru, odwagi, polskiego patriotę i bohatera" (z raportu dyrektora CIA Williama Caseya dla prezydenta Ronalda Reagana).

11 lutego 2004 r. zmarł w Ameryce, w swojej drugiej Ojczyźnie, Ryszard Kukliński - pułkownik Wojska Polskiego i Armii Stanów Zjednoczonych. Miał ogromne szczęście, że zmarł śmiercią naturalną, a nie został wcześniej zamordowany przez agentów KGB lub zakatowany w podziemiach na Rakowieckiej w Warszawie lub na moskiewskiej Łubiance.

Ksiądz arcybiskup Sławoj Leszek Głódź w czasie Mszy św. żałobnej w katedrze polowej Wojska Polskiego, stojąc przy trumnie zmarłego, powiedział w homilii m.in.: "To pogrzeb człowieka legendy, o którym się mówi, że był pierwszym polskim oficerem w NATO (...). Pułkownik Kukliński został skazany przez sąd stanu wojennego na karę śmierci. W III Rzeczypospolitej dopiero w 1997 roku wyrok ten został uchylony, a pułkownik zrehabilitowany przez Sąd Najwyższy RP. Przywrócono mu żołnierski honor, wszystkie godności i stopień pułkownika, którego go pozbawiono. Jest jednym z ojców polskiej wolności! (...) W życiu pułkownika Kuklińskiego zdarzyła się ta chwila, kiedy potrafił z głębi swego serca powiedzieć stanowcze 'nie'! Wiedział, jakie mogą być tego konsekwencje. To jego 'nie' będzie jeszcze długo ważnym znakiem minionego okresu naszych dziejów".

Wywiad nie jest ani złem, ani dobrem samym w sobie. Podobnie jak wojsko, policja, służby specjalne. Wszystko zależy od tego, komu, czemu i jakiej sprawie służy. Pułkownik Kukliński służył sprawie wolności i niepodległości Polski, walczył podstępem z odwiecznym wrogiem Polski, zdobył w Moskwie supertajne plany strategiczne agresji Rosji Sowieckiej na Europę Zachodnią i państwa NATO. Przekazując te zbrodnicze komunistyczne plany Ameryce, zadał poważny cios Armii Czerwonej, osłabił imperium zła i być może zapobiegł wybuchowi III wojny światowej.

Nie był najsłynniejszym Polakiem - w służbie obcego wywiadu. Ten najsłynniejszy był emisariuszem Napoleona. Chodził od wsi do wsi, od miasteczka do miasteczka i zbierał informacje o jednostkach armii rosyjskiej okupujących Litwę. Nazywał się ksiądz Robak. Wystarczy tylko dobrze wczytać się w "Pana Tadeusza". Adam Mickiewicz do podstępu w walce z wrogiem Ojczyzny odwołał się nade wszystko w "Konradzie Wallenrodzie" i gdzie pisał wprost, że jeżeli nie możesz być lwem, musisz być lisem - sprytnym i przebiegłym:

Wolnym rycerzom
- wolno wybierać oręże
I na polu otwartym
bić się równymi siłami.
Tyś niewolnik, jedyna broń
niewolników - podstępy.
Zostań jeszcze i przejmij
sztukę wojenną od Niemców,
Staraj się zyskać ich ufność...


Pierwszy polski oficer w NATO

Do tych właśnie polskich tradycji walki o wolność odwoływał się w swojej samotnej i niebezpiecznej misji wywiadowczej pułkownik Ryszard Kukliński. Podejmując świadomie współpracę z wywiadem Stanów Zjednoczonych, kierował się motywacją ideową i patriotyczną. Tak to później wspominał:
"Armia Czerwona była najpotężniejszą, największą i najbardziej nieludzką machiną wojenną, jaką znała ludzkość. Wiedziałem, jakie cele mają sowieccy marszałkowie i generałowie. Niektórych z nich znałem osobiście. Sowieccy generałowie i oficerowie, z którymi miałem do czynienia, to byli prawdziwi profesjonaliści, jeśli chodzi o sztukę wojenną. Było wśród nich wielu, dla których perspektywa zbrojnego najazdu na Zachód była bardzo nęcąca. Zdawałem sobie sprawę, że tym ludobójczym, zaborczym, agresywnym planom mogą przeciwstawić się jedynie Stany Zjednoczone, a i to w ramach sojuszu NATO.
Wysiłek USA spowodował, że świat uniknął atomowego holokaustu, który Moskwa przewidywała w swych strategicznych planach. Wiedza o tym, co ma się stać, gdy zacznie się wojna, była przerażająca. Latami przyklejałem na wielkich sztabowych mapach symbole grzyba wybuchu atomowego: niebieskie tam, gdzie uderzenia miały paść z Zachodu, czerwone tu, gdzie miały paść nasze.

Nie mogłem nie myśleć, co te grzybki oznaczają. Przecież nie mogłem tego robić bez wyobraźni! Widziałem tę wojnę w całej brutalnej, katastroficznej dokładności. Widziałem Polskę zalewaną lawiną stali, która płynie na Zachód, wchodzi w przerwy po pierwszym rzucie wojsk sowieckich i sięga po Atlantyk. Wszystkie moje najgorsze przypuszczenia znajdowały potwierdzenie. A do tego Europa krzyczała, że lepiej być czerwonym niż martwym. Musiałem coś zrobić!

Wszystko, co robiłem - robiłem z myślą o Polsce. Nawet jeśli mój czyn był niewielki, to stałem po właściwej stronie. A nawet jeśli było to niewiele, gdy rozważyć rzecz w szerszej perspektywie, to było to wszystko, co miałem. W istocie było to całe moje życie".
W grudniu 1970 r., po zmasakrowaniu bezbronnej ludności cywilnej przez regularne jednostki Wojska Polskiego na Wybrzeżu, pułkownik Kukliński ostatecznie decyduje się na podjęcie współpracy ze Stanami Zjednoczonymi.

Pierwszy kontakt nawiązał w sierpniu 1972 roku. Zaczął od tego, że przedstawił się, kim jest, z imienia, nazwiska i funkcji w Układzie Warszawskim i w Wojsku Polskim. Następnie złożył napisaną przez siebie w 1971 r. i dobrze przemyślaną "Deklarację Intencji":

"My, Polacy, należymy obecnie do obozu sowieckiego, ale to nie był nasz wybór, to zostało ustalone między wami a Rosjanami. W przypadku wojny, wojny obronnej przeciwko agresji z waszej strony, pozostaniemy z Rosjanami i innymi krajami Układu Warszawskiego. Jest to jednak mało prawdopodobny, jeśli niewykluczony scenariusz przyszłego konfliktu wojennego w Europie.
Nie chcemy natomiast uczestniczyć w żadnej wojnie agresywnej przeciwko NATO, przeciwko Zachodowi. Czy waszym zdaniem jest szansa nawiązania współpracy między Wojskiem Polskim a siłami amerykańskimi stacjonującymi w Europie po to, by zapobiec wojnie, a w razie jej wybuchu - by pomóc w działaniach w polskim interesie narodowym? To oznaczałoby nie branie udziału wojsk polskich w ofensywie sowieckiej przeciwko NATO i wycofanie się Polski z Układu Warszawskiego".


"Deklaracja Intencji" pułkownika Ryszarda Kuklińskiego była istotnym aktem politycznym w stosunkach między Stanami Zjednoczonymi a Polską. Akt tajny, ale historyczny i o ogromnej doniosłości. Dokument sformułowany przez pojedynczego polskiego oficera rozpoczynał się słowami: "My, Polacy". Przechowywany do dzisiaj w tajnych sejfach w Waszyngtonie w samej swej istocie stanowił prapoczątek integracji Polski z NATO. Było to na długo przed przyjęciem Polski do Sojuszu Atlantyckiego w 1999 roku. Pułkownik Kukliński, rozpoczynając współpracę Wojska Polskiego z Armią Stanów Zjednoczonych, nawiązywał do polsko-amerykańskich tradycji walki o wolność, do tradycji Kościuszki, Pułaskiego i Waszyngtona. Stanowiło to początek sojuszu USA i Polski w ramach paktu NATO. Kukliński nawet nie domyślał się wtedy, że na przełomie XX i XXI wieku będzie powszechnie nazywany pierwszym oficerem Wojska Polskiego w NATO.

Bezcenne raporty Kuklińskiego

Kiedy pułkownik Ryszard Kukliński decydował się na podjęcie współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, rządzony przez Leonida Breżniewa Związek Sowiecki znajdował się w apogeum swej potęgi polityczno-militarnej. Komunizm dążył do panowania nad całym światem i perspektywa ta wydawała się wtedy realniejsza i groźniejsza niż kiedykolwiek wcześniej, poczynając od roku 1917. Te same komunistyczno-bolszewickie idee wsparte zostały bowiem atomową potęgą i atomowym szantażem Kremla. Na początku lat 70. XX wieku, w samym środku zimnej wojny, wydawało się, że czas pracuje na korzyść Rosji Sowieckiej, tym bardziej że w Europie Zachodniej narastały tendencje pacyfistyczne, antyamerykańskie i prosowieckie.

Polak zgłosił się sam, z własnej inicjatywy, dobrowolnie, na ochotnika, nie był zwerbowany przez CIA ani inne służby amerykańskie. "To ja zwerbowałem USA, a nie oni mnie do walki o wolność Polski z Rosją Sowiecką" - napisze później Kukliński. Supertajna "Doktryna obronna PRL" nie była ani obronna, ani polska. Była jak najbardziej agresywna, a przede wszystkim sowiecka. Tak jak Układ Warszawski, który był faktycznie Układem Moskiewskim, choćby dlatego, że jego dowództwo składało się bez wyjątku z rosyjskich marszałków i generałów, których siedzibą była Moskwa. Pułkownik Ryszard Kukliński - szef Oddziału Planowania Strategiczno-Obronnego w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego, wiedział więcej niż jakikolwiek inny oficer czy generał. A nawet, jeżeli niektórzy wiedzieli tyle, co on, to nie chcieli lub nie potrafili zrozumieć grozy położenia Polski i Polaków, gdyby wybuchła III wojna światowa.

"Doktryna" przewidywała, że między szóstą a ósmą godziną od rozpoczęcia wojny przez Związek Sowiecki do walk bezpośrednich rzucone zostanie Ludowe Wojsko Polskie, a właściwie polskie mięso armatnie, bo taka była rzeczywista rola wyznaczona przez sowieckich marszałków dla polskich żołnierzy. Plany sowieckie przewidywały, że uderzenia atomowe spowodują straty do 50 procent w dywizjach tak zwanego pierwszego rzutu strategicznego sił Układu Warszawskiego. Dotyczyło to też oczywiście Polaków.

Amerykański generał William E. Odom daje bardzo ważne świadectwo, jak wyglądała istota współpracy Kuklińskiego z USA i jak wiele kraj ten zawdzięcza Polakowi. Generał Odom - szef National Security Agency, wspominał m.in.:

"Na początku lat 70. zgłosił się do nas pułkownik Kukliński. Okazało się, że człowiek, który przygotowywał supertajne dokumenty strategiczne dla marszałków Ustinowa i Kulikowa, dowodzących Armią Sowiecką, który układał scenariusze wielkich manewrów wojskowych Układu Warszawskiego - przekazywał to wszystko Stanom Zjednoczonym. Czy możecie sobie wyobrazić wściekłość i gniew tych ludzi w Moskwie, gdy dowiedzieli się o tym, że myśmy wszystko o nich wiedzieli? Zwłaszcza gdy spojrzeć na sprawę szerzej. A tym bardziej rozwścieczone na Kuklińskiego było polskie komunistyczne dowództwo wojska (...).
Dostaliśmy wówczas informację, a przesłał ją właśnie Kukliński, że Sowieci dążą do poprawienia tzw. skuteczności operacji strategicznych. W praktyce oznaczało to wchłonięcie całej Europy Zachodniej i dojście sił sowieckich aż do atlantyckich wybrzeży Francji w ciągu zaledwie dwóch-trzech tygodni! Wcześniej plany sowieckie przewidywały, że potrzeba na to dwóch miesięcy. Gdyby doszło do agresji sowieckiej w Europie, to z pewnością spowodowałaby ona nuklearny odwet NATO na Układzie Warszawskim. A ponieważ przez Polskę szła najkrótsza droga Armii Sowieckiej do Europy Zachodniej - to Polska musiałaby stanowić cel nuklearny dla NATO. Rosjanie bowiem specjalnie chcieli właśnie w Polsce rozmieścić swoje wielomilionowe siły. W tej sytuacji walki tak wielkich wojsk w Europie Środkowej musiałyby zrobić z Polski jedno wielkie cmentarzysko (...).

Raporty Kuklińskiego miały ogromną wartość informacyjną dla USA, a poza tym otworzyły nam oczy na militarną doktrynę sowiecką. Ujawnienie przez Kuklińskiego planów agresji sowieckiej na Europę, a także jego komentarze strategiczne do tych planów - wpłynęły na zmianę amerykańskiej koncepcji obrony Europy środkami konwencjonalnymi, zamiast broni atomowej. Pułkownik Kukliński przedstawił nam, w jaki sposób Rosjanie potrafią przerzucać ogromne masy swych wojsk. Nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. W konsekwencji utworzyliśmy siły szybkiego reagowania, które swój największy sukces odniosły później w wojnie w Zatoce Perskiej.

Wybitnie efektywna współpraca Kuklińskiego z USA była przyczyną jego tragedii osobistej - śmierci obu jego synów. Ponieważ tak bardzo zaszkodził imperium sowieckiemu, Rosjanie zemścili się na jego rodzinie. Rosjanie zawsze tak postępują, ja sam osobiście znam wiele takich przypadków. A zresztą oni wymordowali kilkadziesiąt milionów ludzi".


Pseudonim "Jack Strong"

Pułkownik Ryszard Kukliński współpracował z wywiadem Stanów Zjednoczonych od sierpnia r. do listopada 1981 roku. Rosja Sowiecka osiągnęła apogeum swej potęgi polityczno-militarnej i groziła światu wojną atomową. Amerykanie nadali pułkownikowi kilka pseudonimów, ostatni, jakiego używał, brzmiał "Jack Strong". Był najważniejszym agentem CIA w całej historii Ameryki XX wieku. Jeżeli Sztab Generalny był mózgiem Wojska Polskiego, to mózgiem Sztabu Generalnego był Oddział Planowania Strategiczno-Obronnego. Jego szefem był pułkownik Kukliński, zaufany oficer generałów Jaruzelskiego, Siwickiego i Kiszczaka, a także sowieckich marszałków: Ustinowa, Kulikowa, Achromiejewa. Był oficerem łącznikowym między dowództwem polskiej i sowieckiej armii. Był uznawany przez Rosjan za najmłodszego i najzdolniejszego polskiego sztabowca, całkowicie oddanego Moskwie.

W jaki sposób pulkownik Kukliński wkradł się w łaski sowieckich generałów i zdobył ich zaufanie? Na przełomie sierpnia i września 1973 r., w czasie wielkich manewrów Układu Warszawskiego, w rejonie Magdeburga w NRD znajdowała się kwatera polowa marszałka Dmitrija Ustinowa, wszechwładnego ministra obrony ZSRS, prawej ręki Breżniewa. Nad wielką polową mapą ćwiczono właśnie pozorowany atak na Europę Zachodnią z użyciem m.in. ponad 40 taktycznych rakiet atomowych. Miały "uderzyć" od granicy NRD z RFN po Portugalię. W tym czasie polskie wojsko powinno "zdobywać" Danię, Holandię i Niemcy.
Nagle na wielkiej mapie zaczęło dziać się coś niedobrego, coś ewidentnie nie wyszło sztabowcom i planistom. Wówczas marszałek Ustinow, stojąc na tle rozpostartej na ziemi ogromnej płachty upstrzonej strzałkami i chorągiewkami, grubym głosem objechał stojących przed nim na baczność marszałków i generałów. Nie zrozumieli, o co mu chodzi. I wtedy właśnie, zupełnie niespodziewanie, na tę mapę wszedł w skarpetkach mały człowieczek, poprzestawiał parę chorągiewek i wrócił na swoje miejsce, trzymając buty w rękach. Niedźwiedziowaty Ustinow podszedł do niego, ucałował go i klepiąc go po ramionach, powiedział: "Wot, mołodiec". Działo się to na oczach całego sztabu Układu Warszawskiego - wszystkich wyższych dowódców. Od tej pory Kukliński pozostawał poza wszelkimi podejrzeniami jako zaufany oficer samego marszałka Ustinowa. Zaraz potem wysłano go do elitarnej Akademii Sowieckich Sił Zbrojnych im. marszałka Woroszyłowa. A przecież wtedy, w 1973 r., Kukliński współpracował z Amerykanami już od dwóch lat!

Spotkanie Reagan - Gorbaczow

Były sekretarz obrony Caspar Weinberger wspomina, że kiedy prezydent Ronald Reagan spotkał się z sowieckim przywódcą Michaiłem Gorbaczowem w Reykjaviku w Islandii, wydarzenie to pokazywały telewizje wszystkich krajów świata jako początek odprężenia i nowych stosunków między USA a ZSRS. Ale Gorbaczow wcale nie był na początku taki skory do ustępstw. Jego nastawienie zmienił pewien mało znany incydent: w pewnej chwili w czasie dyskusji sekretarz obrony USA, słynny szef Pentagonu Caspar Weinberger, podał prezydentowi Reaganowi jakieś dokumenty. Prezydent wręczył je z kolei Gorbaczowowi, a ten przekazał je szefowi Sztabu Generalnego Armii Sowieckiej, wybitnemu wojskowemu, marszałkowi Siergiejowi Achromiejewowi. Ten rzucił okiem na dokumenty i zbladł. Trzymał oto w ręku szczegółowe plany lokalizacyjne oraz schematy konstrukcji najważniejszych sowieckich bunkrów dowodzenia strategicznego na wypadek wybuchu wojny atomowej - III wojny światowej! Amerykanie mieli je dokładnie namierzone od kilku lat! Marszałek wytłumaczył to cywilowi Gorbaczowowi, a ten od razu wszystko zrozumiał. To była klęska! Rozpoczęły się więc dalsze pertraktacje amerykańsko-sowieckie.
Właśnie tak Rosjanie rozpoczęli odwrót! Nikt z uczestników tych rozmów na najwyższym światowym szczeblu politycznym nie wiedział, jak te supertajne dokumenty trafiły w ręce prezydenta Reagana. A to właśnie Kukliński dostarczył Ameryce te dane o potężnych sowieckich ośrodkach - bunkrach dowodzenia. Jeszcze pod koniec lat 70.

Generał John Galvin, głównodowodzący sił NATO i dowódca US ARMY w Europie, szef Połączonych Sztabów Sił Zbrojnych USA, podaje, jak bardzo drobiazgowe, szczegółowe i niezmiernie ważne dla Ameryki były dokumenty zdobyte w Moskwie przez Kuklińskiego:

"Zarówno Billi Clark (doradca prezydenta R. Reagana), jak i Fred Ikle (doradca sekretarza obrony C. Weinbergera) wiedzieli dobrze, że ostatecznym celem Sowietów jest zaatakowanie Stanów Zjednoczonych. W ich rękach znajdowało się ponad 2 tys. stron tajnych dokumentów specjalnego znaczenia, przygotowanych przez sowiecki Sztab Generalny. Dostarczył je pułkownik Kukliński. Plany Układu Warszawskiego, którymi dysponowali, ograniczały się do inwazji na Europę Zachodnią. Ale ważne notatki umieszczone na marginesach dokumentów zawierały informacje o bratniej współpracy z towarzyszami z Azji".

Natomiast Robert Gates, były dyrektor CIA, oraz sekretarz obrony USA - szef Pentagonu za prezydentury George'a W. Busha i obecnie za prezydentury Baracka Obamy, w pamiętnikach pt. "From the Shadow" tak wspomina polskiego oficera:

"W okresie zimnej wojny polski pułkownik Kukliński był najcenniejszym naszym źródłem informacji w całym bloku sowieckim od Władywostoku do Berlina Wschodniego. Przekazał Stanom Zjednoczonym ponad 30 tysięcy stron najtajniejszych dokumentów Armii Sowieckiej, w tym także o znaczeniu strategicznym, co pozwoliło USA uprzedzić agresywne zamiary Kremla. Ogromne znaczenie dla nas miały zwłaszcza szczegółowe plany mobilizacyjne Armii Sowieckiej i Układu Warszawskiego na wypadek wojny, informacje o najnowszych rodzajach sowieckiej broni oraz dane dotyczące planowania elektronicznych systemów bojowych pola walki za pomocą satelitów. Kukliński dostarczył nam również przez ponad 10 lat mnóstwa innych ważnych informacji.
W grudniu 1980 r. Kukliński uprzedził o koncentracji wojsk sowieckich nad granicą Polski oraz o rozkazach interwencji militarnej w Polsce. Dzięki tym informacjom prezydent Carter poważnie ostrzegł Moskwę, co interwencji rosyjskiej zapobiegło".

Sam pułkownik relacjonował już później:

"Nie mogę powiedzieć, że przekazałem Amerykanom kompletne sowieckie plany wojenne, ale na pewno poważną ich część. Czyli strategiczne rozwinięcie sił zbrojnych Układu Warszawskiego do wojny, radziecki plan mobilizacyjny drugiego rzutu, który stacjonował tuż za wschodnią granicą Polski. Znałem też sowieckie plany wojenne sił pierwszego rzutu, które stacjonowały w Niemczech - jak zostaną użyte i w jakim ruszą kierunku".

Informacje dostarczane przez Kuklińskiego były uwzględniane w amerykańskich analizach obronnych oraz wykorzystywane do neutralizowania sowieckich zbrojeń i podejmowania decyzji przez Pentagon, na jakie rodzaje broni warto wydać pieniądze, a na jakie nie. Pewnego dnia w roku 1981 CIA powiadomiła Kuklińskiego: "Musimy koniecznie zdobyć informacje na temat pancerza czołgu T-72. Od pozyskania tych danych zależy los kilku miliardów dolarów przeznaczanych na nasze programy zbrojeniowe".

W warunkach zimnej wojny i ogromnego napięcia polityczno-militarnego nieoczekiwany rosyjski atak był zawsze możliwy. Moskwa stale szantażowała nim Zachód. Ogromne manewry, dyslokacje wielkich mas wojsk - wszystko to stanowiło o ciągłym napięciu i zagrożeniu.
Kukliński dostarczał Ameryce na bieżąco informacji nie tylko o tym, co Rosjanie planują, ale również o tym, czego nie planują i czego na pewno nie zrobią. Czy np. nie przekształcą nagle w otwartą wojnę ogromnych manewrów prowadzonych tuż nad granicą z RFN, Austrią i Danią, a dowodzonych osobiście przez marszałków Ustinowa, Ogarkowa i Kulikowa. Siły Układu Warszawskiego mogły w ten sposób, za pomocą zaskakującego ataku, uzyskać od razu ogromną przewagę nad wojskami NATO. Dlatego właśnie działalność Kuklińskiego była bezcenna dla amerykańskiego wywiadu. Żywy człowiek - polski oficer - weryfikował dane amerykańskich satelitów zwiadowczych.

Wyrok śmierci

Pułkownik Kukliński działał przez 10 lat w warunkach maksymalnego zagrożenia. Z Polski wyjechał niemal w ostatniej chwili, gdy kontrwywiad sowiecki deptał mu już po piętach. Stało się to 7 listopada 1981 r., dokładnie w rocznicę bolszewickiej rewolucji, niedługo przed stanem wojennym. Amerykanie powiedzieli Kuklińskiemu, by jeszcze przed wyjazdem wkręcił się do ambasady sowieckiej na bankiet z okazji komunistycznego święta. Z bankietu pułkownik nie wrócił już do swego domu na Nowym Mieście w Warszawie, tylko do zakonspirowanego lokalu, skąd wywieziono go na lotnisko. Na polskim paszporcie wystawionym na inne nazwisko poleciał z Okęcia do Londynu. Jego żona Hanna i obaj synowie przejechali przez Świecko samochodem ambasady amerykańskiej. W operację tę - prowadzoną za osobistą zgodą prezydenta Reagana - zaangażowanych było kilkudziesięciu ludzi z amerykańskiego wywiadu. Kukliński wyjechał w momencie, gdy KGB i polskie WSW wiedziały już, że w polskim Sztabie Generalnym, wśród sześciu typowanych pułkowników i generałów, na pewno tkwi agent Stanów Zjednoczonych. Po latach generał Kiszczak przyznał, że najmniej podejrzanym był... Ryszard Kukliński.

Pułkownika Kuklińskiego sąd stanu wojennego zaocznie skazał na karę śmierci, degradację, konfiskatę mienia i pozbawienie praw publicznych. Ale nawet ten straszny kapturowy sąd w uzasadnieniu tajnego wyroku nie dopatrzył się żadnych pobudek materialnych w działalności skazanego oficera. Wyrok na Ryszarda Kuklińskiego był ostatnim wyrokiem śmierci wydanym w PRL w procesie politycznym. Ale nie tylko to ma znaczenie historyczne. Warto zwrócić uwagę na znamienny fakt, że proces Kuklińskiego toczył się nie w Moskwie, ale w Warszawie, sędziami byli Polacy, a nie Rosjanie, a mimo to polski sąd złożony z polskich sędziów skazał Polaka na najwyższy wymiar kary - na śmierć, za przekazywanie tajemnic nie polskich, tylko sowieckich, nie państwa Polskiego, ale obcego, wrogiego Polsce mocarstwa. W dodatku wszystkie te supertajne dokumenty sowieckie były w języku rosyjskim, a nie polskim. Ten wyrok na Kuklińskiego to ważny przyczynek do debaty na temat, czy PRL była państwem pozbawionym niepodległości w okresie 1944-1990.

Do tego fundamentalnego problemu odniósł się Zbigniew Herbert, pisząc słynny list otwarty w obronie pułkownika Kuklińskiego do prezydenta Wałęsy, który określał pułkownika publicznie epitetem zdrajcy, podobnie jak Jaruzelski, Kiszczak, Urban, Michnik czy Kuroń. Wielki poeta nieprzypadkowo 5 grudnia 1994 r., w rocznicę śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego, pisał:

"Pułkownik Kukliński przez wiele lat toczył samotną walkę, w cieniu grożącej mu w każdym momencie śmierci - o sprawy najważniejsze: prawo do niezawisłości, prawo do obrony zagrożonego bytu państwowego, o godność narodową wreszcie. Bohaterowie są zawsze samotni. Nie mają ze sobą tłumu płatnych klakierów, redaktorów kłamstwa, zwolenników pałki i obozu osamotnienia. Pułkownik Kukliński jest - jednym z nas - cokolwiek chcieliby wydumać na ten temat ludzie złej woli i wygodnej obojętności".

Autor był przyjacielem i formalnym pełnomocnikiem Ryszarda Kuklińskiego w Polsce w latach 1993-2004. Napisał monumentalną (750 s.) biografię pt. "Samotna misja - pułkownik Kukliński i zimna wojna" (nagroda Polonii Amerykańskiej za bestseller roku 2000), a także "Pułkownik Kukliński - tajna misja", która ukazała się w 2008 roku.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 15:36, 30 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28249 Przeczytał: 211 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:01, 06 Cze 2010 Powrót do góry

[link widoczny dla zalogowanych]

(proszę kliknąć na zdjęcie to się powiększy)

Krótko i ogólnie; dla mnie płk R. Kukliński jest postacią ze wszech miar pozytywną. Polecam ciekawy wywiad z dr Józefem Szaniawskim, historykiem i byłym pełnomocnikiem płk. Ryszarda Kuklińskiego.

REWELACJE HISTORYKA JÓZEFA SZANIAWSKIEGO
Kiszczak był szefem plutonu egzekucyjnego?


"Kiszczak powinien się raczej zająć swoim życiorysem. On to ukrywa, ale jest pewne na 95 procent, że co najmniej raz stał na czele plutonu egzekucyjnego" - mówi w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" Józef Szaniawski, historyk i były pełnomocnik płk. Ryszarda Kuklińskiego.

KAMILA WRONOWSKA: Pułkownik Ryszard Kukliński agentem GRU – tak mówił w wywiadzie dla DGP gen. Czesław Kiszczak. Co pan na to?

JÓZEF SZANIAWSKI*: Kiszczak ma uraz z powodu Kuklińskiego, bo ten go wykiwał. Ale żeby sugerować, że był agentem GRU? Nie ma na to dowodów. Poza tym oznaczałoby to, że mylił się cały wywiad USA oraz sam prezydent Ronald Reagan, który dał płk. Kuklińskiemu złoty medal za uratowanie świata przed III wojną światową. Kiszczak powinien się raczej zająć swoim życiorysem. On to ukrywa, ale jest pewne na 95 proc., że co najmniej raz stał na czele plutonu egzekucyjnego.

Kiedy?

W 1949 r., kiedy był szefem zbrodniczej stalinowskiej Informacji Wojskowej Marynarki Wojennej na Oksywiu. Wtedy odbył się tzw. proces komandorów, czyli grupy oficerów polskiej Marynarki Wojennej, którzy nieopatrznie wrócili z Londynu do Polski. Wielu z nich siedziało w więzieniach, a kilkunastu zostało rozstrzelanych, m.in. na lotnisku Babie Doły w Gdyni. Kiszczak brał w tym udział jako 25-letni oficer, już w randze komandora. Chciał się wykazać przed swymi sowieckimi przełożonymi z GRU, którzy w 1946 r. mianowali go zastępcą attache wojskowego w Londynie. Rosjanie nazywali go "Czekiszczak"!

Ma pan na to dowody?

Dowody są tajne. Znajdują się w archiwum Informacji Wojskowej, które nie zostało przekazane IPN. Choć powinno.

Gdzie jest to archiwum? Przy ulicy Oczki w Warszawie, gdzie była siedziba Informacji Wojskowej?

Tego nie wiem. Ale znam numery akt Kiszczaka. Wracając do Kuklińskiego...

Kiszczak powołuje się na wywiad radzieckiego attache wojskowego w Warszawie Jurija Ryliewa, w którym ten powiedział, że Kukliński to radziecki agent.

Strona sowiecka nigdy tego nie potwierdziła: ani marszałek Wiktor Kulikow, ani gen. Witalij Pawłow, ani gen. Anatolij Gribkow, ani inni dowódcy Układu Warszawskiego. Powiedział to tylko Ryliew. Może po pijaku? Rosjanie sami wręcz przyznali, że Kukliński, przekazując Stanom Zjednoczonym cenne materiały, spowodował w Moskwie wielkie straty. William Casey, szef CIA, pisał w raporcie do prezydenta USA: "Nikt na świecie w ciągu ostatnich 40 lat nie zaszkodził komunizmowi tak jak ten Polak".

Zdaniem Kiszczaka materiały od Kuklińskiego były bezwartościowe, bo dotyczyły jedynie Sztabu Generalnego. Wszystkie cenne dokumenty, np. dotyczące III wojny światowej, miały się znajdować w Moskwie.

Bzdura. Kukliński był oficerem łącznikowym między dowództwem Wojska Polskiego a dowództwem armii sowieckiej. Miał dojścia do marszałka Kulikowa i Dmitrija Ustinowa (minister obrony ZSRR – red.). Takich kontaktów nie mieli nawet generałowie armii sowieckiej. I Kukliński to wykorzystał. Dostarczył Amerykanom dane, co Rosjanie planowali w pierwszych dniach ewentualnej III wojny światowej! Tam były wszystkie najważniejsze punkty dowodzenia w Związku Radzieckim.

Dlaczego radziecka wierchuszka zaufała akurat jemu?

Uznanie Kukliński zdobył jeszcze w 1973 r. podczas największych w historii manewrów Układu Warszawskiego. Nad wielką polową mapą ćwiczono atak na Europę Zachodnią. Ustawiano strzałki, chorągiewki. I coś się nie spodobało marszałkowi Ustinowowi, ministrowi obrony Związku Radzieckiego. Zaczął krzyczeć. Objechał wszystkich marszałków, generałów. Nagle na mapę wszedł jakiś człowiek, bez butów, i zaczął poprawiać te strzałki i chorągiewki. To był Kukliński. Ustinow na oczach całego sztabu podszedł do niego, poklepał i powiedział: "Wot mołodiec". Od tego czasu był postrzegany jako zaufany człowiek samego Ustinowa, prawej ręki Breżniewa.

To wystarczyło?

Na tyle, że zaraz potem wysłano Kuklińskiego do Akademii Sowieckich Sił Zbrojnych im. marszałka Woroszyłowa. Do tej akademii nie wysyłano pułkowników. Trzeba było być co najmniej generałem brygady. Jego wysłali, bo był poza wszelkimi podejrzeniami. Trafił na elitarny "kurs strategiczny", zresztą razem z Kiszczakiem. Mieszkali w jednym pokoju. Kukliński nawet napisał Kiszczakowi pracę dyplomową na temat strategii wojskowych.

Dlaczego napisał mu pracę?

Bo on był człowiekiem niesłychanie uczynnym, tytanem pracowitości. Sam gen. Jaruzelski mówił o nim, że to mrówka. Kukliński bardzo często jeździł do Jaruzelskiego późnym wieczorem, a nawet w nocy, i przywoził mu różne dokumenty.

Kukliński z Kiszczakiem byli przyjaciółmi?

Wiem, że bardzo się przyjaźnili. Nawet na dziewczyny w Moskwie razem chodzili. Kiszczak lubił z nim chodzić, bo Kukliński miał powodzenie u kobiet. Kuklińskiego bardzo lubiła moja była żona. I ja kiedyś ją zapytałem: "Halinka, co on takiego ma?". A ona tak po babsku mi odpowiedziała: "On jest bardzo ciepły". I za to go kobiety lubiły, także żony radzieckich generałów. Kukliński przywoził im z Polski rajstopy, staniki, u nich takich rzeczy nie było.

Kobietom w ogóle nie przeszkadzało, że był niskim mężczyzną, podobnie zresztą jak Kiszczak. Kukliński nawet specjalnie nosił czapkę na bakier, bo to go trochę podwyższało. Z kolei Kiszczak wkładał buty na obcasie. Krawiec szył mu spodnie tak, że tego obcasa nie było widać.

Kukliński wiele ryzykował, współpracując z USA. Dlaczego się na to zdecydował? W Polsce czekała go kariera.

Rzeczywiście, mógł zrobić wielką karierę, nie potrzebował ryzykować. Pracował na niesłychanie ważnym stanowisku, miał zostać generałem, jeździłby na polowania z Kiszczakiem, piłby z nim koniak. Ale postawił wszystko na jedną kartę. Dlaczego? Były trzy motywy. Pierwszy: wiedział, że w Polsce jest broń atomowa i to grozi zagładą Polski. Drugi: masakra w grudniu 1970 r. ludności cywilnej na Wybrzeżu przez bojowe jednostki Wojska Polskiego, które miały służyć do obrony Polski. A z czołgów i broni maszynowej żołnierze strzelali do bezbronnych ludzi. Trzeci: całkowita zależność od Rosji. On Rosjan nienawidził, a oni go kochali, uchodził wśród sowieckiej generalicji za najmłodszego i najzdolniejszego polskiego sztabowca. W rzeczywistości był Konradem Wallenrodem XX wieku.

Kukliński kierował się czystym patriotyzmem? A może względy finansowe też odegrały znaczenie?

Wyłącznie z pobudek patriotycznych. Z jego strony nie było jakiegokolwiek zainteresowania pieniędzmi. Nawet sąd, który skazał go na karę śmierci i degradację, nie dopatrzył się w jego działaniu żadnych pobudek materialnych.

Ale ci, co uważają Kuklińskiego za zdrajcę, twierdzą, że dziwnie szybko się wzbogacił. Miał dom, jacht, podobno też niezły samochód...

Ta willa to tak naprawdę był segment. Takich samych segmentów w kwadracie ulicy Rajców, Burmistrzowskiej, Wójtowskiej i Kościelnej jest 42. Jeden należał do Kuklińskiego. Powstaje bardzo niebezpieczne pytanie: jeżeli Kukliński kupił to za srebrniki amerykańskie, to za jaką walutę kupili identyczne segmenty jego sąsiedzi, np. gen. Hermaszewski. Może za ruble sowieckie? A za co swoje wille kupili gen. Kiszczak czy Jaruzelski? W Sztabie Generalnym założył jachtklub. Został jego prezesem. A jacht należał do sztabu. W 1980 r. rozbił się o falochron. Miał być zezłomowany, ale Kukliński go wtedy kupił za jakieś psie pieniądze. Jednak już nie zdążył go wyremontować. Z kolei samochód to był 11-letni opel. Kukliński musiał go ciągle naprawiać. Kupił go okazyjnie. Jego lepszym samochodem była służbowa czarna wołga.

Kukliński przekazał Amerykanom plany wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Dlaczego USA nic nie zrobiły z tą wiedzą?

Po pierwsze Kukliński wiedział, że jest planowany stan wojenny. Nie znał jednak ostatecznej daty. Bo ona zapadła w ostatniej chwili – w grudniu. A wtedy był już w Stanach. Poza tym co Amerykanie mogli zrobić? Wysłać komandosów? Zrzucić bombę atomową na Kreml? Mogli ostrzec liderów "Solidarności". Kilkudziesięciu ludzi by się gdzieś ukryło. A gdzie ukryłaby się reszta? Ostrzeżenie wszystkich oznaczałoby, że to, co się stało w kopalni Wujek, miałoby miejsce we wszystkich wielkich zakładach w Polsce. Polałaby się krew. Kierownictwo amerykańskie rozważało takie zagrożenia. Amerykanie zdecydowali się ostatecznie postawić bardzo twarde warunki ZSRR i gen. Jaruzelskiemu. Podjęli maksymalne działania dyplomatyczne.

Jakie?

Wprowadzili kompletną izolację na kontakty zagraniczne gen. Jaruzelskiego, Kiszczaka, na cały WRON. Na arenie międzynarodowej stali się zupełnie bezradni.

Według IPN gen. Jaruzelski tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego prosił ZSRR o pomoc militarną.

Stan wojenny planowany był od 5 września 1980 r., czyli tydzień po podpisaniu układu w Gdańsku, Szczecinie i Jastrzębiu z "Solidarnością". Pierwsza wersja planu była rozważana w gabinecie szefa WSW gen. Kiszczaka. Ta sama władza ludowa, która podpisała układ, szykowała się do zbrojnego spacyfikowania tych, z którymi siedziała przy stole. Natomiast decyzja, że stan wojenny jest już nieunikniony, została podjęta przez Stanisława Kanię i gen. Jaruzelskiego w wagonie kolejowym w Brześciu nad Bugiem po sowieckiej stronie o 3 nad ranem 9 kwietnia 1981 r. Żądali od Związku Radzieckiego pomocy. Domagali się od marszałka Ustinowa i szefa KGB Andropowa, by do Polski wkroczyły oddziały sowieckie. Rosjanie jednak odmówili.

Ostateczna data została przyjęta w nocy z 8 na 9 grudnia 1981 r. Wpływ miały warunki meteorologiczne zapowiadane na weekend: kilkunastostopniowy mróz i obfite opady śniegu. I wtedy w grudniu Kulikow po raz kolejny Jaruzelskiemu odmówił. Rosjanie nie byli zainteresowani, by wprowadzać wojsko do Polski, bo tam już stacjonowały wojska sowieckie. W każdej chwili mogły one ruszyć do akcji. Zresztą na konferencji w Jachrance w 1997 r. Kulikow powiedział głośno, że interwencja militarna Rosjan była wykluczona. Na co gen. Jaruzelski krzyknął po rosyjsku do niego: "Po co to mi robisz?!".

Mówi pan, że Kukliński nie znał daty wprowadzenia stanu wojennego. A to, że uciekł do USA na miesiąc przed stanem, to przypadek?

Nie. Na początku listopada, na odprawie w Sztabie Generalnym zastępca szefa sztabu gen. Jerzy Skalski powiedział: "Towarzysze, wśród nas jest zdrajca". Ale nie wiedział kto. Powiedział, że Rosjanie wykluczają Jaruzelskiego, Kiszczaka i Siwickiego. Podejrzanych pozostało już tylko sześciu. Generałowie: Skalski, Szklarski, Puchała. Pułkownicy: Wit, Kukliński. I jeszcze jakiś jeden. Kukliński zdał sobie sprawę, że drogą dedukcji dojdą do niego. Dlatego poprosił o pomoc Amerykanów.

Czym zdekonspirował się "zdrajca"?

Jak Karol Wojtyła został wybrany na papieża w 1978 r., prof. Brzeziński przyjechał do Rzymu i w imieniu prezydenta Cartera obiecał papieżowi, że będzie miał dostęp do wszystkich spraw, które mogą go interesować, w tym do spraw dotyczących Polski, o których Ameryka będzie tylko w stanie go poinformować. I tak się stało. Wśród dokumentów, które otrzymywał papież, były raporty Kuklińskiego. Oczywiście Ojciec Święty nie wiedział, kto jest ich autorem. Prawdopodobnie kiedy Jan Paweł II leżał po zamachu w klinice Gemelli we wrześniu 1981 r., jeden z takich raportów Kuklińskiego na temat możliwości wprowadzenia stanu wojennego został wysłany do Rzymu. A że papież był w klinice, dokument trafił do watykańskiego sekretariatu, a stamtąd do Moskwy. A z Moskwy do Warszawy.

Dla pana Kukliński to bohater. Ale wielu uważa go właśnie za zdrajcę.

Ci, co uważają go za zdrajcę, zawsze mówią, że Kukliński złamał przysięgę. Tylko jakimś dziwnym trafem nie chcą powiedzieć, jaka była treść tej przysięgi. A tam było czarne na białym: "dochowanie wierności Armii Radzieckiej i innym bratnim armiom Układu Warszawskiego". Tak, tę przysięgę Kukliński złamał. Natomiast gen. Jaruzelski, gen. Kiszczak i inni chcą dochować dziś jeszcze przysięgi na wierność nieistniejącego już ZSRR. To oni są zdrajcami!

Pana też niektórzy uważają za zdrajcę. A wszystko przez list, który napisał pan w 1985 r. do gen. Edwarda Poradki. Napisał pan m.in., że nie był pan i nie jest wrogiem Polski Ludowej, że współpraca z Radiem Wolna Europa to pana życiowy błąd i że chce się pan zrehabilitować.

To jest fałszywka. Manipulacja.

Nie napisał pan tego listu?

Oczywiście, że nie!

To kto go napisał?

Mieli dosyć specjalistów. Tak jak z Kuklińskiego próbują zrobić agenta GRU, tak ze mnie próbują zrobić agenta bezpieki. To są stare ubeckie metody.

Czyli według pana list jest w stu procentach fałszywką?

Tak.

I nikt panu tego listu nie dyktował?

Dyktowali.

Czyli napisał pan ten list!

List się pisze, siedząc w domu z własnej woli. A jak się siedzi na sześciu metrach kwadratowych więziennej celi na Rakowieckiej, obok jest dwóch oficerów bezpieki i mówią: "napisz to, napisz to, napisz to", i oni później z tego robią kompilację, to jest co innego. Pani powiedziała, że ja to napisałem. A ja tego nie napisałem. Ja zostałem do tego zmuszony.

Nie wszyscy dawali się zmusić do pisania takich listów.

Bo nie wszyscy siedzieli.

Mam na myśli tych, którzy siedzieli.

A kto siedział?

Na przykład Władysław Frasyniuk.

Nie wiem, każdy odpowiada za siebie.

Wstydzi się pan dziś, że dał się pan złamać?

Nie wiem, czy się dałem złamać.

A co pan dostał w zamian za list?

Nic. Ale mówili mi wtedy, że jak napiszę, to dostanę mniejszy wyrok. Oczywiście nie mówili tego wprost. Groziła mi kara śmierci. Jest mała różnica między mną a Frasyniukiem czy Michnikiem. Oni nie odpowiadali z art. 124 par. 1 zagrożonego karą śmierci. Dzisiaj jestem dumny z tego, że naczelny prokurator wojskowy "wycenił" moją działalność konspiracyjną na 15 lat więzienia, pisząc w akcie oskarżenia, że "swą działalnością oskarżony Szaniawski godził w same fundamenty PRL". Ale wtedy dosłownie trzęsły mi się nogi przed sądem stanu wojennego.

*Józef Szaniawski
historyk, publicysta, były pełnomocnik płk. Ryszarda Kuklińskiego w Polsce


[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28249 Przeczytał: 211 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:18, 04 Gru 2010 Powrót do góry

Muzeum płk. Kuklińskiego do likwidacji

Jedyna w Polsce placówka poświęcona pamięci płk. Ryszarda Kuklińskiego zostanie zamknięta. Taką decyzję podjęła Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy, wypowiadając umowę najmu lokalu. W opinii posłów opozycji, mamy tu do czynienia ze świadomym zacieraniem śladów tradycji niepodległościowej, które konsekwentnie realizują politycy rządzącej Platformy Obywatelskiej.

- Otrzymałem na piśmie decyzję o wypowiedzeniu umowy najmu lokalu. W imieniu prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz podpisała się Małgorzata Mazur, p.o. dyrektor Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami - informuje Józef Szaniawski, dyrektor Muzeum płk. Ryszarda Kuklińskiego.

Z zaprezentowanego przez niego pisma wynika, że placówka zostanie zamknięta 17 lutego 2011 r. ponieważ pozostał trzymiesięczny okres wypowiedzenia. "Dotyczy lokalu użytkowego o powierzchni ogólnej 103 m2 przy ul. Kanonia 20/22" - cytuje list Szaniawski, wskazując na jego charakterystyczną cechę. - Pomija się w piśmie, że chodzi o muzeum płk. Kuklińskiego. Taka nazwa budzi obawy, więc lepiej było napisać zwyczajnie "lokal użytkowy", jakby chodziło o sklep, kawiarnię czy knajpę - twierdzi dyrektor.

Zaznacza, że muzeum cieszyło się wielką popularnością. - Zwiedziło go około 20 tys. ludzi przez cztery lata. To ogromna liczba - mówi. Podkreśla, że znajduje się tam m.in. Izba Pamięci płk. Kuklińskiego, gdzie zawieszono specjalną tablicę, "którą zatwierdził osobiście prezydent Lech Kaczyński". - Informuje ona m.in. o tym, że pułkownik został skazany przez komunistów na karę śmierci w stanie wojennym, a uniewinniony przez wolną Rzeczpospolitą Polską. Pamiętam, jak na tym napisie bardzo zależało prezydentowi Kaczyńskiemu. Razem wieczorem układaliśmy jego treść - wspomina Szaniawski.

Oburzeni decyzją władz miasta o likwidacji muzeum płk. Kuklińskiego są parlamentarzyści opozycji. - Jestem tym zbulwersowany, chociaż nie zaskoczony. Działania polityków Platformy wymierzone w inicjatywy mające przywrócić pamięć o naszych niepodległościowych tradycjach są niestety swoistą rutyną - ocenia poseł Antoni Macierewicz (PiS). Wskazuje, że po odejściu rządu Jarosława Kaczyńskiego "zamknięto, a następnie zlikwidowano muzeum poświęcone pamięci ofiar Informacji Wojskowej w siedzibie Służby Kontrwywiadu Wojskowego na ul. OczkiŇ. - A muzeum prowadzone przez pana dyrektora Szaniawskiego poświęcone pamięci płk. Kuklińskiego padło obecnie analogicznemu dążeniu do zacierania śladów po naszych wysiłkach niepodległościowych. Wtedy odpowiedzialność ponosił pan Bogdan Klich, minister obrony narodowej, a teraz pani Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy.

To ludzie, którzy wszędzie, gdzie tylko można, przykładają rękę do eliminowania pamięci o naszych niepodległościowych dążeniach - zauważa Macierewicz. Zbulwersowany jest również Jerzy Bukowski, były rzecznik prasowy płk. Kuklińskiego. - Bez względu na formalną podstawę tej decyzji jestem oburzony tym, że zamierza się likwidować jedyną w kraju Izbę Pamięci płk. Kuklińskiego, która wrosła w pejzaż Warszawy. W głowie nie mieści mi się, żeby w niepodległej Polsce, która pułkownika zrehabilitowała i uznała go za jednego z bohaterów w naszej najnowszej historii, można było w ten sposób potraktować jego muzeum - uważa Bukowski. Wyraża jednocześnie nadzieję, że "będzie duży protest w tej sprawie różnych wpływowych osób, środowisk i organizacji i nie dojdzie do tego skandalu". - Bo tak to należy w rzeczywistości nazwać - konkluduje. Niestety, pomimo wielokrotnych obietnic rozmowy nie udało nam się jednak otrzymać wyjaśnień ze strony Urzędu m.st. Warszawy na temat likwidacji placówki.

Nasz Dziennik Sobota-Niedziela, 4-5 grudnia
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 9:21, 31 Maj 2014, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28249 Przeczytał: 211 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:20, 18 Lip 2011 Powrót do góry

Doktor Jerzy Bukowski hm, który był reprezentantem prasowym śp. płk. Ryszarda Kuklińskiego w Polsce, apeluje do Telewizji Polskiej o wyemitowanie filmu dokumentalnego o Kuklińskim. Od 13 lat leży on zapomniany w telewizyjnym archiwum.

Panie Prezesie TVP, proszę wyemitować film o płk. Ryszardzie Kuklińskim!

Pan Juliusz Braun Prezes Telewizji Polskiej SA

Wielce Szanowny Panie Prezesie!

Na przełomie kwietnia i maja 1998 roku, podczas historycznej, pierwszej wizyty śp. pułkownika Ryszarda Kuklińskiego w Polsce od momentu potajemnego wywiezienia go wraz z żoną i dwoma synami z kraju przez amerykańskie służby specjalne w listopadzie 1981 roku, dziennikarki Krakowskiego Ośrodka TVP Beata Kołaczyk i Bożena Toporek wraz zespołem nakręciły na zlecenie kierownictwa I Programu Telewizji Polskiej godzinny film dokumentujący jego 7-dniowy pobyt w Krakowie, Zakopanem, Katowicach, Gdańsku i Warszawie.

Miał on zostać wyemitowany wkrótce po zakończeniu wizyty, ale z niewyjaśnionych przyczyn nie doszło do tego ani wtedy, ani nigdy potem. Jako reprezentant prasowy płk. Kuklińskiego w Kraju oraz rzecznik walczącego od wielu lat o Jego dobre imię Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie konsekwentnie zwracałem się do kolejnych prezesów TVP, aby film został wreszcie pokazany wielomilionowej widowni.

Ponieważ patriotyczna misja, jakiej podjął się z narażeniem życia własnego i swojej rodziny płk. Kukliński nawiązując współpracę z Amerykanami dla ratowania światowego pokoju i odzyskania przez Polskę niepodległości poprzez osłabienie potęgi militarnej Związku Sowieckiego wciąż stanowi przedmiot ogólnonarodowej dyskusji, emisja filmu mogłaby stać się jej ważnym elementem. Sporą część dokumentu stanowi bowiem wywiad z jego bohaterem, w którym tłumaczy on motywy swego wciąż nie zrozumianego przez wielu rodaków postępowania.

Dlatego też zwracam się do Pana Prezesa z wielką prośbą o zdjęcie z archiwalnej półki filmu, który uzyskał podczas kolaudacji w 1998 roku wysokie oceny i już dawno powinien zostać wyświetlony w ramach misji, którą ma przecież obowiązek realizować Telewizja Polska.

Jestem przekonany, że emisja tego dokumentu w dobrym czasie antenowym byłaby wielkim wydarzeniem medialnym, a zarazem istotnym przyczynkiem do jednej z najważniejszych dyskusji, jakie toczą w ostatnich latach Polacy o swojej najnowszej historii.

Z poważaniem

dr Jerzy Bukowski hm, były reprezentant prasowy śp. płk. Ryszarda Kuklińskiego w kraju

Źródło: [link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 9:20, 31 Maj 2014, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28249 Przeczytał: 211 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:50, 11 Gru 2011 Powrót do góry

Uhonorowania przez Sejm pułkownika Ryszarda Kuklińskiego jednozdaniową uchwałą Sejmu z okazji 30. rocznicy stanu wojennego domaga się krakowskie Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych (POKiN).

Kombatanci z POKiN chcą uhonorowania płk. Kuklińskiego przez Sejm

W liście skierowanym do marszałek Sejmu Ewy Kopacz i przewodniczących klubów parlamentarnych, a podpisanym przez przewodniczącego POKiN Edwarda Jankowskiego i sekretarza Stanisława Palczewskiego proszą oni "o podjęcie przez Sejm RP na jednym z najbliższych posiedzeń jednozdaniowej uchwały o treści: "Pułkownik Ryszard Kukliński dobrze zasłużył się Rzeczypospolitej Polskiej".

"30. rocznica wprowadzenia przez komunistyczny reżim PRL stanu wojennego jest dobrą okazją do wyrażenia hołdu człowiekowi, który z narażeniem życia własnego i swojej rodziny odważnie stanął w obronie narodowych imponderabiliów, od początku lat 70. ubiegłego wieku owocnie działając - w tajnej współpracy z Amerykanami - na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości i uratowania światowego pokoju, zagrożonego przez ofensywne plany militarne Związku Sowieckiego" - napisano w liście otwartym.

Zdaniem POKiN, "Bohaterska postawa śp. płk. Kuklińskiego już dawno powinna zostać doceniona przez najwyższe władze RP". "Uważamy, że podjęcie przez Sejm RP zaproponowanej wyżej uchwały byłoby aktem dziejowej sprawiedliwości wobec człowieka, który całkowicie i z doskonałymi rezultatami poświęcił się walce z sowieckim imperium zła, przecierając szlaki do wyzwolenia Polski, a także innych państw Europy Środkowo-Wschodniej spod kremlowskiego jarzma" - stwierdzają kombatanci.

Przypominają jednocześnie, że ich Porozumienie od wielu lat zabiega u kolejnych prezydentów Rzeczypospolitej o uhonorowanie płk. Kuklińskiego Orderem Orła Białego i awansem generalskim.

Pułkownik Ryszard Kukliński był oficerem Ludowego Wojska Polskiego. Uprzedził Amerykanów o zamiarze wprowadzenia w Polsce stanu wojennego, przekazał im plany tej operacji oraz inne tajemnice Układu Warszawskiego. Kukliński został przerzucony do USA, gdzie żył pod zmienionym nazwiskiem.

W 1984 r. sąd w PRL wydał na niego wyrok śmierci, który w 1995 r. uchylono. Zmarł 11 lutego 2004 r. w Tampie na Florydzie. Jego prochy zostały sprowadzone do Polski i złożone w Alei Zasłużonych Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.

Kukliński jest Honorowym Obywatelem Miasta Krakowa - jego popiersie od 2006 r. znajduje się w tamtejszym Parku Jordana. Inicjatywy zmierzające do upamiętnienia jego postaci podjęto też m.in. w Opolu i Gdańsku.

W skład POKiN wchodzą 22 organizacje kombatanckie i niepodległościowe z kraju i zagranicy, w tym m.in. Światowy Związek Żołnierzy AK - okręg małopolska, Stowarzyszenie "Szare Szeregi" Armii Krajowej, Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość "WiN", Instytut Katyński w Polsce i Małopolski Okręg Związku Piłsudczyków.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28249 Przeczytał: 211 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 22:42, 13 Gru 2011 Powrót do góry

W nocy nieznani sprawcy uszkodzili popiersie pułkownika Ryszarda Kuklińskiego w Parku im. Jordana w Krakowie. Wandale zamalowali napis "pułkownik" i dopisali pod nazwiskiem słowo "zdrajca". Z boku odlanego z brązu pomnika napisali "śmierć USA", pomalowali też czerwoną farbą lewe ramię i tył popiersia. Bolszewicy i rozwydrzone czerwone bachory zawsze egzystowały w naszym kraju. Jednak teraz mogą czuć przyzwolenie na takie haniebne działania. W końcu posłami RP są wielbiciele Dzierżyńskiego i byli współpracownicy mordercy ks. Jerzego Popiełuszki.

Zniszczone popiersie Kuklińskiego. Neobolszewicy czują się usprawiedliwieni

Czerwoni wandale przyznali się w mailu do dewastacji pomnika naszego bohatera. "Akcja ta jest wyrazem sprzeciwu wobec kultu zdrajcy, który sprzeniewierzył się złożonej przysiędze wojskowe”- napisali w mailu wysłanym do krakowskich mediów. "Uważamy, że nieprzypadkowo zrobiono to w rocznicę stanu wojennego. Jest to barbarzyństwo zrobione przez ludzi, którzy po prostu nie rozumieją tego, co płk Kukliński zrobił dla Polski i dla uratowania światowego pokoju. To właśnie on, a nie gen. Jaruzelski, zrozumiał polską rację stanu”- powiedział PAP Jerzy Bukowski z Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych.

W Europie zachodniej neobolszewickie ugrupowania są częścią systemu politycznego i mają długą tradycje miłowania morderców z Moskwy, Pekinu, Hawany czy Hanoi. Nie bez powodu kat z więzienia La Cabana stał się ikoną popkultury i symbolem na koszulce. Infantylną, zmanierowaną i rozpuszczoną kapitalizmem młodzież na zachodzie można jednak jakoś usprawiedliwiać. W końcu nigdy nie doświadczyli oni komunizmu a debilizm nie jest przestępstwem. Niestety Polska doświadczyła czym jest czerwony reżim i do dziś Polacy odczuwają jego jarzmo. Mimo tego, że „przodujący” ustrój zdewastował polską mentalność i naszą gospodarkę na dekady, to i tak istnieją dziś miłośnicy generała Jaruzelskiego i sowieckich okupantów Polski. Najsmutniejsze jest jednak to, że w ten nurt wpisują się również młodzi ludzie, którzy egzystują dzięki pieniądzom rodziców zarobionym w „kapitalizmie”. Podejrzewam ,że pomnik generała Kuklińskiego nie został zdewastowany przez dziadków tęskniących za PRL-em. Zrobili to zapewne neobolszewicy, którzy uważali by przy okazji oblewania farbą popiersia by nie zabrudzić sobie Martensów albo Nike’ów z nowej kolekcji. Wcześniej pewnie naelektryzowali się kapitalistyczną Colą i kawą za 15 zł ze Starbucksa.

Niestety lewacy, którzy zdewastowali pomnik bohatera, który pomógł Polsce odzyskać niepodległość mogą coraz mocniej czuć się usprawiedliwieni. W końcu ich idole zasiadają dziś w Sejmie. Nie można zapominać, że twarzą Ruchu Palikota w maistreamowych mediach jest autor wyjątkowo żałosnych tekstów i wicenaczelny urbanowskiego brukowca „Nie”, Andrzej Rozenek, który w przerwach między „dopieprzaniem czarnym” bohatersko szuka, niczym bohater „Kodu da Vinci”, Opus Dei w rządzie Tuska. Kilka tygodni temu „Rzeczpospolita” opisała działalność Rozenka. „Przed siedzibą gubernator Sankt Petersburga stoi pomnik Lenina. Na tym tle Andrzej Rozenek, rzecznik Ruchu Palikota, zrobił sobie zdjęcie, które wstawił w swoim blogu. Pod zdjęciem napisał: „Przywódca rewolucji październikowej wskazuje palcem kierunek, to dobry azymut, więc też go pokazuję”- czytamy. W nocie biograficznej na stronach tygodnika "Nie" Andrzej Rozenek pod hasłem "pasja" wpisał: "dopie... czarnym". Jako swojego przewodnika duchowego wymienił Feliksa Dzierżyńskiego. Kolejnym posłem RP, którego wprowadził do Sejmu Janusz Palikot jest naczelny obrzydliwej gadzinówki „Fakty i Mity”, która wykorzystywała do promocji mordercę ks. Popiełuszki. Nie można również zapominać o wicemarszałek Sejmu, która nie chce odciąć się od swojego czerwonego synalka, który usprawiedliwiał Stalina a zamordowanych polskich oficerów w Katyniu nazywał darmozjadami. Czy naprawdę więc kogokolwiek dziwi, że dziś w Polsce niszczy się pomniki antykomunistycznych bohaterów skoro w Sejmie brylują tacy ludzie? „Komunizm, to nie tylko ideologia. To także sposób myślenia, który nadal znakomicie funkcjonuje”- mówił Wiktor Suworow. Udało nam się pokonać realny komunizm. Niestety nie udało się spowodować by ta ideologia została dostatecznie mocno potępiona przez społeczeństwo.

Łukasz Adamski
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28249 Przeczytał: 211 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 15:46, 30 Lip 2012 Powrót do góry

Polecam bardzo ciekawy tekst Aleksandra Ściosa:

Nasz bohater
SKAZANY PRZEZ III RP - RZECZ O PUŁKOWNIKU


(...)

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28249 Przeczytał: 211 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:20, 30 Lip 2012 Powrót do góry

Gry wojenne - film dokumentalny o płk Ryszardzie Kuklińskim

Film dokumentalny o pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim zatytułowany "Gry wojenne". Dokument został nakręcony już po śmierci pułkownika. W filmie wypowiadają się o nim między innymi wdowa Hanna Kuklińska, profesor Zbigniew Brzeziński, Lech Wałęsa, generałowie Czesław Kiszczak i Wojciech Jaruzelski, a także agenci CIA.

Film miał już uroczystą premierę w Warszawie i we Wrocławiu, gdzie pojawiło się ponad pół tysiąca widzów. Reżyser Dariusz Jabłoński rozstrzyga stawiane od lat pytanie, jak ocenić pułkownika. Podkreśla on, że zanim wyda się wyrok, należy poznać wszystkie fakty - i właśnie temu służy jego film.

Ryszard Kukliński, pułkownik w sztabie generalnym peerelowskiego Wojska Polskiego, w roku 1972 podjął współpracę z CIA. Przekazał na zachód 40 tysięcy stron tajnych dokumentów dotyczących Układu Warszawskiego. Na krótko przed stanem wojennym został ewakuowany z rodziną - wspomina Małgorzata Jeżewska, siostrzenica pułkownika. Podkreśla ona, że były to bardzo trudne przeżycia, bowiem dalsza rodzina nie została w ogóle poinformowana o tym, co się stało.

Ryszard Kukliński, oskarżony o zdradę, został zaocznie skazany na karę śmierci przez sąd wojskowy w PRL, został zrehabilitowany w połowie lat 90. Po raz pierwszy przyjechał z wizytą do Polski w 1998 roku.

Gry Wojenne - Płk. Ryszard Kukliński 1/5
http://www.youtube.com/watch?v=ZA6buQEk9KY&feature=relmfu

Gry Wojenne - Płk. Ryszard Kukliński 2/5
http://www.youtube.com/watch?v=XTtqkX1iMrs&feature=relmfu

Gry Wojenne - Płk. Ryszard Kukliński 3/5
http://www.youtube.com/watch?v=D31P5n-c-KQ&feature=relmfu

Gry Wojenne - Płk. Ryszard Kukliński 4/5
http://www.youtube.com/watch?v=G1iRFubiKbk&feature=relmfu

Gry Wojenne - Płk. Ryszard Kukliński 5/5
http://www.youtube.com/watch?v=O4_wd4srjAY

--------------------------------------------------------------------------------------

Ryszard Kukliński "Wizyta"
http://www.youtube.com/watch?v=Pc2K2VI9FZA

Film prezentujący pierwszą wizytę w Polsce płk. Ryszarda Kuklińskiego po jego ucieczce na Zachód. - Film pt. "Wizyta" został zrobiony bardzo dawno temu. Był to zapis pierwszego pobytu płk. Ryszarda Kuklińskiego w Polsce w 1998 roku. Towarzyszyłyśmy tej wizycie z kamerą we wszystkich miejscach, które on odwiedził: od Krakowa, poprzez Zakopane, Śląsk, aż po Gdańsk i Warszawę. Istotną wartością tego filmu był m.in. ekskluzywny wywiad, którego nam udzielił płk Kukliński.
Zobacz profil autora
Newse
Użytkownik


Dołączył: 03 Sie 2012
Posty: 7 Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 14:03, 03 Sie 2012 Powrót do góry

Przeczytałem... niesamowite...
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28249 Przeczytał: 211 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:02, 18 Maj 2013 Powrót do góry

Kombatanci chcą Orła Białego dla gen. Kuklińskiego

Apelują do szefa BBN o pomoc.

Image

Płk Ryszard Kukliński

- W opublikowanym na stronie BBN wywiadzie, jaki przeprowadził z Panem Henryk Pach, wyraził się Pan wielokrotnie w samych superlatywach o swoim byłym przełożonym ze Sztabu Generalnego Wojska Polskiego w późnych latach 70. ubiegłego wieku - śp. pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim, nazywając go „najlepszym szefem z szefów” i podkreślając jego ogromny patriotyzm oraz fachowość - napisali w apelu do szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisława Kozieja członkowie Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych.

- Nasze Porozumienie oraz wiele patriotycznych środowisk w Kraju, a także z kręgów Polonii od dnia śmierci płk. Kuklińskiego (11 lutego 2004 roku) zabiega u kolejnych prezydentów RP o uhonorowanie go awansem generalskim oraz Orderem Orła Białego. Do tej pory starania te nie przyniosły, niestety, oczekiwanego rezultatu - piszą kombatanci. W osiągnięciu tego celu liczą na pomoc gen. Kozieja, który jest bliskim współpracownikiem prezydenta Komorowskiego. - Na podstawie treści zawartych w przywołanym wyżej wywiadzie mam solidną podstawę, aby sądzić, że zechce Pan Generał być naszym sojusznikiem w tej jakże ważnej - dotyczącej wszak bliskich Panu narodowych imponderabiliów - sprawie - piszą.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Wto 13:19, 04 Cze 2013, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28249 Przeczytał: 211 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 13:21, 04 Cze 2013 Powrót do góry

Nie żyje Joanna Kuklińska

Image

Image

Po długiej i ciężkiej chorobie zmarła dziś nad ranem Joanna Kuklińska, wdowa po pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim. Miała 83 lata.

Żona pułkownika Kuklińskiego zmarła w Polsce. Ryszard i Joanna Kuklińscy mieli dwóch synów.

– Panią Kuklińską poznałem osobiście w 2003 roku w Stanach Zjednoczonych. Było to niedługo przed śmiercią pułkownika. Należy podkreślić jej historyczną, chociaż zupełnie anonimową rolę. Pani Kuklińska była jednym z bardzo ważnych filarów misji pułkownika. Sama nie zdawała sobie sprawy z tego, jak wielką rolę odegrała. Nie miała żadnych wątpliwości, gdy musieli uciekać z Polski. Zawsze wspierała swojego męża i nie zawahała się ani przez chwilę, czy wszystko, co robi jej ukochany mąż, to działanie dla dobra naszej Ojczyzny – powiedział w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Filip Frąckowiak, dyrektor Izby Pamięci Pułkownika Kuklińskiego w Warszawie.

Jednocześnie podkreślił, że Joanna Kuklińska „była anonimowym, cichym bohaterem tej misji pułkownika Kuklińskiego zarówno przed 1981 rokiem, jak i po nim. Dotknęła ją tragedia śmierci obu synów”.

– Mimo bólu i rodzinnej tragedii zawsze wspierała swojego męża – zaznaczył nasz rozmówca.

Joanna Kuklińska weszła w skład honorowego komitetu budowy pomnika upamiętniającego pułkownika Kuklińskiego. W przyszłym roku będziemy obchodzili 10. rocznicę jego śmierci.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Wto 14:45, 09 Cze 2015, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28249 Przeczytał: 211 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:44, 10 Lut 2014 Powrót do góry

Bohater i zdrajcy. „Nikt w ciągu ostatnich czterdziestu latach nie zaszkodził komunizmowi bardziej niż ten Polak”. I właśnie dlatego jest do dzisiaj przedmiotem nienawiści ludzi o sowieckiej mentalności...

Image

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie stanowczo protestuje przeciw licznym w ostatnich dniach głosom znieważającym godność i honor pułkownika Ryszarda Kuklińskiego - bohaterskiego oficera i wielkiego patriotę, który rzucił na szalę swoje życie, aby przywrócić Polsce niepodległość i osłabić sowieckiego okupanta.

Nigdy nie zdradził Polski, bo PRL nie była prawdziwą Polską. Senat RP 16 kwietnia 1998 roku stwierdził jasno i dobitnie, że PRL była totalitarnym państwem, zniewolonym przez komunistów i pozbawionym suwerenności. Władza komunistyczna nigdy nie miała od narodu mandatu do sprawowania władzy, bo nigdy nie doszło do wolnych wyborów. Rządziła agentura komunistycznych zdrajców, wsparta o bagnety moskiewskie, terror, przemoc i kłamstwo. Jedynym legalnym przedstawicielstwem narodu polskiego były konstytucyjne władze państwowe na uchodźstwie w Londynie.

Dziś część byłych komunistów, funkcjonariuszy peerelowskich służb specjalnych takich jak Marek Dukaczewski, Gromosław Czempiński, Aleksander Makowski ma czelność nazywać pułkownika Ryszarda Kuklińskiego zdrajcą. A przecież zdrajcami byli ci, którzy służyli wiernie Sowietom, wymuszając siłą posłuszeństwo wobec Moskwy, nie wahając się strzelać do bezbronnych manifestantów na ulicach lub do robotników w zakładach pracy.

Gdy i to nie wystarczało grozili, że przyjdą Rosjanie i rozjadą czołgami ludzi walczących o wolność .
Taka właśnie była historia PRL, którą rządzili zdrajcy w rodzaju Bolesława Bieruta, Jakuba Bermana, Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka i mniejszego kalibru pomocnicy w brudnej robocie w rodzaju wyżej wymienionych esbeków. Ci ludzie wybrali jako swoją drogę życiową gorliwe służenie najeźdźcom, a przez to niszczenie Polski. Pozostali bezkarni, dlatego wciąż głoszą pochwałę swojej zdrady, licząc na niewiedzę słuchaczy.

Pułkownik Ryszard Kukliński poprzez wieloletnie przekazywanie Stanom Zjednoczonym najtajniejszych informacji o najnowszej broni sowieckiej, o użyciu broni nuklearnej, o planach wojennych Układu Warszawskiego i wielu innych istotnych aspektach wojskowości przyczynił się znacząco do osłabienia okupanta Polski - Związku Sowieckiego. Nie trzeba udowadniać, że w przypadku wykrycia jego patriotycznej, samotnej misji, zostałby zamordowany przez Sowietów w szczególnie okrutny sposób, być może wraz z całą rodziną. Zdawał sobie sprawę z wszystkich niebezpieczeństw, a jednak pozostał nieugięty. Był niezwykle ceniony przez Amerykanów za swój wkład w uniknięcie wojny atomowej, która mogłaby mieć katastrofalne skutki dla Polski i dla całego świata.
Dzisiaj my, członkowie Porozumienia: kombatanci II wojny światowej, żołnierze AK, Żołnierze Niezłomni, weterani walki cywilnej o niepodległą Polskę musimy zdecydowanie stanąć w obronie bohaterskiego pułkownika Wojska Polskiego, który rzucił swoje życie na szalę historii dla Ojczyzny. Także dzięki jego ofiarnej służbie Polska zwyciężyła. Był pierwszym polskim oficerem w NATO, osamotnionym bohaterem, który zapłacił niewymierną cenę za swoją odwagę. Jak powiedział jeden z szefów CIA: „Nikt w ciągu ostatnich czterdziestu latach nie zaszkodził komunizmowi bardziej niż ten Polak”. I właśnie dlatego jest do dzisiaj przedmiotem nienawiści ludzi o sowieckiej mentalności, którzy oczerniając go usiłują za wszelką cenę bronić swoich haniebnych życiorysów.
Wierzymy, że tak samo jak naród pamięta o bohaterach powstań narodowych, będzie po wsze czasy pamiętał i o pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim. A zdrajcy tacy jak Wojciech Jaruzelski i jego współtowarzysze w wiernej służbie Sowietom odejdą w niesławie i wieczystej hańbie.

Przewodniczący Porozumienia
Stanisław Palczewski

Sekretarz Porozumienia
Edward Wilhelm Jankowski

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 9:15, 31 Maj 2014, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28249 Przeczytał: 211 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:49, 21 Lut 2014 Powrót do góry

Przyjęto uchwałę upamiętniającą płk. Kuklińskiego

Image

W piątek posłowie przyjęli uchwałę upamiętniającą płk. Ryszarda Kuklińskiego. Doszło do burzliwej debaty na ten temat.

Za uchwałą głosowało 333 posłów, przeciw było 53, 24 wstrzymało się od głosu. Przyjęcie uchwały prawa strona sali przyjęła oklaskami.

W czwartek w Sejmie odbyło się sprawozdanie komisji kultury o poselskim projekcie uchwały Solidarnej Polski w sprawie upamiętnienia płk. Kuklińskiego.

"W 10. rocznicę śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża najwyższe uznanie dla działań pułkownika, którego poświęcenie przysłużyło się obaleniu w Polsce komunizmu i utrzymaniu światowego pokoju zagrożonego ofensywnymi planami militarnymi Związku Radzieckiego. Kierując się dobrem Polski i Polaków, nie zważając na niebezpieczeństwa, Ryszard Kukliński odważnie przeciwstawił się komunistycznemu reżimowi, stając w jednym szeregu z bohaterami walk o polską niepodległość" – czytamy w projekcie.

Za przyjęciem uchwały oprócz wnioskodawcy głosowało PO i PiS, przeciwko SLD i TR. Z 33 posłów PSL głosowało 18 (11 za, 2 przeciw, 5 wstrzymało się).

Źródło: TVP Parlament

Za: [link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28249 Przeczytał: 211 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:35, 22 Lut 2014 Powrót do góry

Lepsza pamięć o pułkowniku Kuklińskim

Image

(...)

Jutro przypada 10. rocznica śmierci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, a z tej okazji premierę kinową miał film Władysława Pasikowskiego „Jack Strong".

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]


Polecam! bardzo ciekawa wypowiedź:

X rocznica śmierci płk Ryszarda Kuklińskiego, wystąpienie jego przyjaciela Romana Barszcza w dniu 11 02 2014, przy mogile w Alej Zasłużonych Cmentarza Wojskowego w Warszawie. Pan Roman Barszcz wraz z bratem Leonem przyjażnili się z płk Ryszardem Jerzym Kuklińskim

http://www.youtube.com/watch?v=Ygt4cD8T3rg&feature=share
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)