Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Z prof. Finkelsteinem odnośnie książki Grossa: 'Złote żniwa' Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28238 Przeczytał: 197 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:47, 29 Maj 2014 Powrót do góry

stefan napisał:
Prof Norman Filkenstain odpowiada

http://www.youtube.com/watch?v=J0Z2Qn_XbPA

Już kiedyś to było, ale w innym wątku, warto przypomnieć:

http://www.traditia.fora.pl/historia,41/hitlerowski-izrael-dzisiaj,1438.html#21225
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28238 Przeczytał: 197 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 12:42, 26 Wrz 2015 Powrót do góry

Gross – oszczerca z polskim orderem

Image

Dzisiaj na słowa Grossa widowiskowo oburzają się nawet jego wieloletni chwalcy, ale nie zmienia to ani na jotę nurtu prowadzonej przeciwko Polsce brudnej kampanii, której kolejna fala rozlała się po świecie.

Niemal dwie dekady temu, w kwietniu 1996 roku symbolicznie rozpoczął się atak na Polskę ze strony „Przedsiębiorstwa Holokaust”. Izrael Singer, przez szereg lat sekretarz generalny Światowego Kongresu Żydów oświadczył, że jeśli Polska nie spełni majątkowych roszczeń jego środowiska, będzie „atakowana i upokarzana na arenie międzynarodowej”. Sam Singer został później zdymisjonowany za defraudacje, ale jego groźba pozostała w mocy. Raz za razem, ze strony międzynarodowych mediów i eksponowanych figur słyszymy więc o „polskich obozach koncentracyjnych”, współwinie za Holokaust, nietolerancji, ksenofobii i toczących nasz naród rozmaitych paskudnych przypadłościach.

Na czołowego stręczyciela polskiego wstydu wytypowany został zrządzeniem nieznanej opaczności Jan Tomasz Gross, socjolog z równie zagadkowych przyczyn występujący też jako autorytet w dziedzinach historii i etyki zbiorowej. Choć nie prowadził rzetelnych badań mogących ukazać rzeczywiste tło i skalę problemów, o których pisał w kolejnych książkach, od lat licytuje się sam ze sobą na rzucane pod adresem Polaków coraz to poważniejsze oskarżenia. Swobodnie rzuca przy tym wziętymi wprost z sufitu liczbami, ku uciesze dekonstruktorów narodowych "mitów".

Performer ów znajduje za każdym razem celebryckie grono admiratorów. Chociaż co rusz zdają się oni protekcjonalnie poklepywać go po ramieniu i mówić z rubasznym śmiechem: „No, teraz Janek to przesadziłeś”, przecież jednak nie odsyłają go wraz z owymi bredniami na księżyc, gdzie właściwe miejsce dla Grossowych fantazji. Ba, uwiarygadniają je zapraszając do płomiennych dysput ich autora, potrafią rozprawiać o nich z pełną powagą i kolportować je w świat. Kłamstwa, choć wielokrotnie już obalone przez prawdziwych historyków, ale wciąż po stokroć powtarzane, stają się więc oficjalną „prawdą” celebrowaną od święta, choćby w Jedwabnem (przy uroczystej asyście reprezentantów państwa i Kościoła), zaś na co dzień, systematycznie, na łamach mediów miejscowych i zagranicznych.

Skoro ten sposób sprawdza się doskonale, dlaczego nie użyć go znowu? Tak się akurat złożyło, że kolejny performance Grossa przypadł na okres przygotowań do unijnych szczytów mających zdecydować o nowym społecznym eksperymencie – przymusowym imporcie przez kraje eurosojuzu wielotysięcznych, egzotycznych rzesz nowych klientów opieki społecznej – w sile wieku, pełnosprawnych, przeważnie płci męskiej. Nieskorych do pracy, za to chętnie wyciągających ręce po dżizję, czyli podatek, który wypłaci im z własnej woli w postaci sowitych świadczeń socjalnych „niewierna” Europa, zanim w końcu podłoży głowę pod islamski topór. Znów usłyszeliśmy zatem przy tej okazji tak dobrze znany Grossowy motyw o naszym morderczym antysemityzmie i braku współczucia dla żydowskich ofiar.

Przeciw, a nawet za!
Żeby uzyskać należyty efekt, performer musi eskalować napięcie, przykłada więc Polakom z coraz grubszej armaty. Jego wyrażone na łamach dziennika „Die Welt”, w kontekście sporu o imigrantów stwierdzenie, że nasi rodacy mieli w czasie wojny wymordować więcej Żydów niż Niemców to już potężny kaliber. Znamienne i typowe dla środowiska sprzyjającego autorowi „Sąsiadów” były wypowiedzi uczestników dyskusji zorganizowanej przez „Krytykę Polityczną” po skandalicznym artykule. Jak relacjonuje „Newsweek”, Barbara Engelking, szefująca Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy Polskiej Akademii Nauk orzekła mianowicie, że Gross ma prawdopodobnie rację, twierdząc, iż Polacy zabili w czasie wojny więcej Żydów niż Niemców, ale nie uprawnia to do „uproszczeń, uogólnień i pośpieszności”. „Mamy dług wdzięczności wobec Grossa. Nasze samopoczucie bez niego byłoby z pewnością lepsze, ale dzięki niemu Polska przeżyła najważniejszą po 1989 roku debatę. Przekłuł balon polskiej niewinności” – mówił z kolei Marcin Zaremba. W roli krytyka karkołomnych tez Grossa wystąpił natomiast Aleksander Smolar. Obok słów polemiki określił się on jednak jako wieloletni przyjaciel autora tekstu w „Die Welt” i wyraził swój „szacunek dla tego, co [Gross] zrobił dla oczyszczenia polskiej historii swymi przełomowymi książkami o Jedwabnem”.

Niby więc krytykują, ale zarazem uznają głoszone wcześniej przez Grossa fałszywe tezy. Niby się oburzają, ale równocześnie chwalą, dając pole do kolejnych kalumnii wypowiedzianych w trakcie dyskusji przez „bohatera wieczoru”. Czytamy bowiem dalej w relacji tygodnika: «To, co Polacy zrobili z Żydami jest traumą do dziś. Traumą oczywistą, bo ludzi nie wolno zabijać» - mówił Gross i dodał: - «To jest historia potworna. Zabijanie Żydów było w Polsce publicznym procesem przy poklasku społeczności. Nie trzeba być bezpośrednim mordercą, wystarczy obecność i aprobata dla zabijania».

Niech przemówi Gross
„W Ameryce zajmowanie się Holocaustem przynosi świetne pieniądze. A jeśli jeszcze dostarczysz «dowody» potwierdzające, że Polacy to obrzydliwi antysemici, to wtedy masz gwarancję, że ogłoszą Cię tu bohaterem” – mówił prof. Norman Finkelstein, autor „Przedsiębiorstwa Holokaust”. Kolejne paszkwile wychodzące spod ręki Grossa pisane są bowiem, owszem, na użytek pedagogiki wstydu, jakiej jesteśmy poddawani w Polsce przez okres III RP, jednak przede wszystkim z myślą o czytelniku międzynarodowym, który ma blade pojęcie o realiach wojennej historii w Europie Środkowej. Wystarczy, że przyswoi on sobie powtarzaną po wielokroć pojęciową zbitkę: Polak-katolik-morderca Żydów. Wiarygodności „ustaleniom” Grossa dodawać ma przekaz, że jest on Polakiem (to daleko idące niedopowiedzenie) oraz fakt, że jego książki publikuje na tutejszym rynku wydawnictwo nazywane wciąż katolickim (Znak). W polskich realiach by poznać „metodologię” Grossa niepotrzebne są drobiazgowe studia. Wystarczy po prostu pozwolić mu mówić.

No właśnie, jakież to „oczyszczenie polskiej historii” zafundował nam autor tak głośnych w świecie „Strachu” czy „Złotych żniw”? Finkelstein nazwał „Sąsiadów” książką „wielkości komiksu i o takiej mniej więcej wartości intelektualnej”, zaś ks. prof. Waldemar Chrostowski stwierdził: „używanie słowa «prawda» w kontekście nawiązywania do Grossa jest obraźliwe dla pojęcia prawdy” zapewne z powodu specyficznego warsztatu stosowanego przez bohatera warszawskich i nowojorskich salonów. Ten ostatni już w latach 70. formułował kuriozalne, ahistoryczne tezy dotyczące Polski z czasów niemieckiej okupacji. W książce Polish Society under German Occupation Gross przekonywał, iż „Polacy cieszyli się większą wolnością w okresie 1939-1944 niż w ciągu całego stulecia”. Wielość struktur konspiracyjnych w okupowanej Polsce przypisywał „swobodzie politycznej” funkcjonującej rzekomo na terenie Generalnej Guberni. „Trudno przypuścić, by podziemne organizacje mogły powstać i istnieć w takiej liczbie, gdyby było inaczej” - pisał.

„Udział Polaków-katolików w prześladowaniu i mordowaniu współobywateli Żydów był zjawiskiem rozpowszechnionym na terenie całego kraju.” (…) „Zabijanie Żydów w Polsce po wojnie nie było traktowane jako zbrodnia, lecz raczej jako forma kontroli społecznej w obronie wspólnych interesów. Zabójcy Żydów nie podlegali ostracyzmowi ze strony społeczności lokalnej” – czytamy z kolei w „Strachu”.

Tropiciel cmentarnych hien
Klasyczną manipulacją w stylu Radia Erewań popisał się Gross również w „Złotych żniwach” traktujących o Polakach-katolikach-hienach cmentarnych, okradających ciała ofiar Holokaustu z kosztowności. Przez cały „esej” przewija się motyw okładkowej fotografii mającej ukazywać naszych rodaków-złodziei ujętych przez wojsko na terenie obozu w Treblince. Jak ustalili dziennikarze „Rzeczypospolitej”, zdjęcie owo przedstawia w rzeczywistości ludzi zmobilizowanych przez dróżnika Lucjana Sikorę do uporządkowania rozrzuconych po obozie szczątków, a nie przyłapanych na kradzieży „żydowskich zębów i pierścionków”, co wielokrotnie wmawiał czytelnikom Gross i akompaniująca mu „Gazeta Wyborcza”. Według kierownika obozowego muzeum, autor „Złotych żniw” w Treblince był, o zdjęcie pytał, ale nawet go nie obejrzał i nie interesowały go inne wersje zdarzeń niż ta, którą ostatecznie opisał.

Dzisiaj na słowa Grossa oburzają się nawet jego wieloletni chwalcy, ale nie zmienia to ani na jotę nurtu prowadzonej przeciwko Polsce brudnej kampanii, której kolejna fala rozlała się po świecie. Oprócz sądowych pozwów kierowanych przeciwko oszczercy należy zadbać o odebranie mu nadanego przez Aleksandra Kwaśniewskiego Krzyża Kawalerskiego Orderu Zasługi RP. Trzeba protestować przeciwko rozsiewanym w zagranicznych mediach fałszom, ale na własnym podwórku Polacy muszą posprzątać sami.

Roman Motoła

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28238 Przeczytał: 197 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 13:02, 28 Wrz 2015 Powrót do góry

Teresa napisał:
Tajemnice starej fotografii

Najsłynniejsza teraz fotografia w Polsce leży spokojnie w muzealnym archiwum. Jest pożółkła i nieco większa od paczki papierosów. Nikt o nią nie pyta. Za to wszyscy o niej mówią.

[link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]

(proszę kliknąć na zdjęcie to się powiększy)

Fotografia. Na odwrocie fotografii zachował się napis: „Krasnodębski Tad. PKS”. Innym tuszem dopisana cyfra 3. Trzecie zdjęcie to pismo starosty węgrowskiego w sprawie ekshumacji czerwonoarmistów.

Czy ludzie ze zdjęcia to hieny cmentarne? Czy polscy wieśniacy zostali właśnie złapani na rabowaniu zbiorowych mogił Żydów zamordowanych w obozie zagłady Treblinka II? Czy mają kieszenie pełne wygrzebanych z popiołów pierścionków i wyłamanych z czaszek złotych zębów?

Byliśmy w Treblince, uważnie oglądaliśmy oryginał fotografii, szukaliśmy jej autora i mamy wątpliwości.

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]

Odnośnie powyższej fotografii hien cmentarnych, dziś przeczytałam bardzo ciekawa informację.

IPN przyznaje się do błędu i wycofuje zdjęcie z wystawy

Image

IPN przyznaje się do błędu i wycofuje ze swej wystawy zdjęcie ludzi, których niesłusznie posądzono o rozgrzebywanie masowych grobów na terenie byłego niemieckiego obozu zagłady w Treblince.

Grupa odświętnie ubranych osób, w towarzystwie kilku mundurowych, pozuje na piaszczystej polanie. To jedno z najgłośniejszych zdjęć historycznych w ostatnich latach. Najpierw w 2008 roku „Gazeta Wyborcza” nazwała ludzi z fotografii „kopaczami”, którzy w poszukiwaniu kosztowności rozgrzebywali zbiorowe mogiły i zostali złapani przez wojsko na gorącym uczynku. Fotografia była potem osią, wydanego w 2011 roku, eseju Jana Tomasza Grossa pod tytułem „Złote żniwa”. Kilka lat temu wraz z Pawłem Reszką prowadziliśmy dziennikarskie śledztwo na temat słynnego zdjęcia. Nic nie wskazuje na to, by przedstawiało ono ludzi schwytanych na rozkopywaniu mogił. A oskarżenie osób ze zdjęcia o najbardziej odrażające przestępstwo było bezpodstawne.

Akcja wojska przeciw „kopaczom”, którą miała dokumentować fotografia, odbywała się na początku marca 1946 roku. Na polach był wtedy śnieg, po Wiśle pływała kra. Tymczasem ludzie na zdjęciu są w letnich ubraniach. Na zdjęciu nie ma wojskowych, lecz milicjanci. Wreszcie pozujący są w doskonałych nastrojach. Absolutnie nie wyglądają na ludzi dopiero co schwytanych przez mundurowych.

Najbardziej prawdopodobna wersja jest taka, że na fotografii są ludzie, którzy brali udział w porządkowaniu terenu. Grobów żołnierzy radzieckich, których było w okolicy wiele, miejsc zagłady w Treblince? Tego nie wiadomo.

Zdjęcie znalazło się na, właśnie prezentowanej, ekspozycji IPN-u w Centrum Edukacyjnym im. Janusza Kurtyki przy Marszałkowskiej w Warszawie. Podpis brzmiał: „»Hieny cmentarne« poszukujące złota w masowych grobach na terenie byłego obozu zagłady w Treblince, schwytane na »gorącym uczynku« – przykład demoralizacji i zdziczenia obyczajów na skutek wojny”.

Sprawę wypatrzył we wtorek dziennikarz tygodnika „Do Rzeczy”, Cezary Gmyz. Autor wystawy, doktor Tomasz Łabuszewski, zareagował zadziwiającym oświadczeniem opublikowanym na stronach instytutu. Po pierwsze napisał, że prezentowana dziś wystawa została przygotowana przed pięcioma laty, a zakwestionowanie autentyczności fotografii niczego nie zmienia, bo przecież okoliczna ludność rozkopywała groby w Treblince. Łabuszewski dowodził, iż ustalenia w 2010 roku były takie, że ludzie ze zdjęcia to hieny cmentarne. Historyk osoby, które zwróciły mu uwagę, z drwiną nazywa „tropicielami prawdy”. A ich argumentację określił jako nadinterpretację, która wynika ze złej woli. Instytut zdecydował się jednak na wymianę zdjęcia i podpisu. Nowa fotografia przedstawia rozgrzebany teren w byłym obozie zagłady, a podpis brzmi: „Rozkopane przez żołnierzy sowieckich i miejscową ludność masowe groby ofiar obozu zagłady w Treblince”. Prawdą jest, że 1945 roku żołnierze radzieccy używali bomb lotniczych, by dostać się do szczątków Żydów zgładzonych przez Niemców. Prawdą jest również, że były przypadki rozkopywania mogił przez hieny cmentarne. Skala zjawiska nie została jednak nigdy oszacowana. Faktem jest natomiast, że wojsko i milicja tępiły ten proceder, a schwytane osoby były sądzone.

[link widoczny dla zalogowanych]


I tutaj wpis:

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28238 Przeczytał: 197 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:13, 23 Lip 2016 Powrót do góry

Jeszcze jeden głos w temacie Grossa. Już archiwalny bo z 2011 roku, ale przy okazji wpisywania innego newsa, dziś go zamieszczę.

Iwo Cyprian Pogonowski
Anatomia perfidii J. T. Grossa

Anatomia perfidii J. T. Grossa jest tematem mojego artykułu dla prasy katolickiej w USA pod tytułem „Holocaust Profiteering by Literary Hoax”, czyli „Eksploatacja Holokaustu za pomocą fałszerstw literackich”. Głównym negatywnym bohaterem tego artykułu jest J. T. Gross i jego cztery ostatnie książki fałszujące historię na korzyść dziś kompromitowanego przez niektórych autorów żydowskich, żydowskiego ruchu roszczeniowego.

Wykupiona przez Żydów gazeta The Wall Street Journal pierwsza puściła w obieg wyrażenie „Holocaust profiteering”. Poznanie anatomii tego zjawiska wymaga zacytowanie informacji podanych w Buenos Aires przez Reuter Agency w piątek 19 kwietnia 1996 (14:50:17 PDT), dotyczących zjazdu Światowego Związku Żydów, na którym to zjeździe Rabin Izrael Singer, Główny Sekretarz Światowego Związku Żydów stwierdził, że: „Ponad trzy miliony Żydów straciło życie w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami Żydów polskich. My nigdy na to nie pozwolimy. (…) Oni będą słyszeć od nas w nieskończoność. Jeżeli Polska nie zaspokoi żądań żydowskich to będzie ‘publicznie atakowana i poniżana’ na forum międzynarodowym.”

We wtorek, 5 lutego 2002 w dziale „Bookshelf”, gazeta The Wall Street Journal zamieściła recenzję książki podobnie tendencyjnej jak książki Grossa. Autorem „Postrzępionego Życia” był Blakie Skin, a recenzja nosiła tytuł „Faktyczne okropności i fałszywe roszczenia” („Real Horrors, Phony Claims”). Opisuje ona kwintesencję eksploatacji Holokaustu za pomocą fałszerstw literackich takich jakich dopuścił się Gross w swoich czterech ostatnich książkach.

W piątek, 5 stycznia 2011, J. T. Gross żydowskiego pochodzenia, razem z jego żoną Polką, wystąpili przez kamerami TVP. Redaktor Tomasz Lis nie ukrywał swojej negatywnej opinii o książkach Grossa i zadał swoim gościom kilka rzeczowych pytań, z których wynikało, że pan Lis zdaje sobie sprawę z licznych oszczerstw Grossa przeciwko Polsce i Polakom. Insynuacje Grossa zarzucają Polakom ludobójstwo Żydów i masową kradzież mienia żydowskiego w czasie Drugiej Wojny Światowej.

W czasie wystąpienia przed kamerami telewizyjnymi, J. T. Gross i jego żona występowali jako współautorzy książki „Zlote Żniwa”. Zgodzili się znacznie obniżyć liczbę Polaków winnych zbrodni przeciwko Żydom do kilkunastu tysięcy (z 30 milionów Polaków). J. T. Gross jąkał się i miał trudności ze znalezieniem właściwych słów. Powtarzał kilkakrotnie te same nonsensy, jakich jest pełno w ostatnich czterech jego książkach, począwszy od „Upiornej Dekady”.

Wydaje się, że J.T.Gross, socjolog zatrudniony w Nowym Jorku, zmienił się w historyka z powodu niepowodzeń jego wcześniejszych książek i stał się perfidnym oszczercą Polaków dla dobra żydowskiego ruchu roszczeniowego, dzięki któremu dorabia się fortuny postępując według wyżej cytowanej wypowiedzi rabina Singera opublikowanej przez Reuter Agency. Gross udokumentował swoją nienawiść i chciwość w czterech propagandowych książkach: “Upiorna Dekada” (Universitas, Kraków 1994), “Sąsiedzi (Princeton University Press, 2001), “Strach: Anti-Semityzm w Polsce po Auschwitzu” (Random House, New York, 2006, ISBN 978-0-8129-3), oraz obecnie “Złote Żniwa”. Książki opublikowane były przez wydawnictwo Znak i wywołały protesty czytelników. Jan Tomasz Gross opisuje powojenne wypadki znalezienia biżuterii Żydów na terenach Treblinki.

Książka Tomasza Grossa „Złote żniwa” – która jest antypolską propagandą i czwartą z kolei jego publikacją bardzo korzystną dla żydowskiego ruchu roszczeniowego, obecnie wielokrotnie kompromitowanego przez samych Żydów takich jak profesorowie Norman Finkelstein, autor takich książek jak „Przedsiębiorstwo Holokaust” i Noam Chomsky, „wróg Izraela numer jeden,” którzy nazywają działaczy żydowskiego ruchu roszczeniowego złodziejami i oszustami („crooks” etc.) – przypomniała mi handel złotymi zębami w obozie w Sachsenhausen.

W czasie wojny byłem więźniem w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen pod Berlinem, od 10 sierpnia 1940 roku aż do tak zwanego „marszu śmierci w Brandenburgii”, w czasie którego z 38000 maszerujących więźniów, Niemcy zastrzelili wówczas około 6000 ludzi. Pamiętam, że wówczas wśród więźniów nie widziałem nikogo oznaczonego gwiazdą Dawida. Stało się tak, ponieważ Niemcy wcześniej wywieźli z Sachsenhausen na wschód wszystkich Żydów, z wyjątkiem małej grupy, która stanowiła permanentne Krematorium Komando, do którego Niemcy przydzielali wyłącznie Żydów.

Handel złotymi zębami w obozie w Sachsenhausen zaczynał się w krematorium, gdzie przydzieleni do pracy Żydzi wyrywali obcęgami ze zwłok więźniów złote zęby, które następnie sprzedawali strażnikom i zbrodniczej kryminalnej mafii obozowej, zorganizowanej przez hierarchię kryminalistów niemieckich obozowych prominentów oznaczonych zielonymi winklami. Byli to tak zwani po niemiecku „Beruf Verbrecher”.

Mafia ta była bardzo niebezpieczna. Pamiętam jak znajomy mój Leonard Krasnodębski popadł w konflikt z tymi zbrodniarzami i został zamordowany przez nich przez powieszenie go na haku od lampy w jednym z pomieszczeń izby chorych.

Przypominam sobie znajomego im dobrze niemieckiego Żyda, Paula, który zdaje mi się, że miał na nazwisko Kaufman. Jego koledzy byli członkami Krematorium Komando. Na człowieku tym Niemcy dokonali zbrodniczej operacji, niby eksperymentalnej i wycięli mu część kości goleniowej, co spowodowało mu paraliż stopy tak, że kulał i musiał zgłaszać się na badania dla ciągłości eksperymentu już po masowej wywózce Żydów z Sachsenhausen.
Pewnego dnia Paul powiedział mi, że wydaje mu się, że jest ostatnim Żydem pozostałym jeszcze w Sachsenchausen. Ponieważ w obozie w Sachsenchausen w ogóle nie tatuowano więźniom numerów na rękach, więc zaproponowałem Paulowi żeby przyszył sobie oznaczenia i numer zmarłego Polaka i w ten sposób pozbył się gwiazdy Dawida i uniknął transportu jako Żyd. Niestety Paul bał się tortur na wypadek gdyby wykryto w nim Żyda zwłaszcza, że nie znał polskiego języka. Z tego powodu nie uniknął transportu na wschód do Treblinki lub Oświęcimia.

Makabryczny handel złotymi zębami w obozie w Sachsenhausen, który zaczynał się w krematorium, gdzie pracujący Żydzi wyrywali obcęgami ze zwłok więźniów złote zęby, jest na pewno znacznie bardziej szokujący niż fantastyczne i zmyślone opisy w „Złotych Żniwach” autorstwa małżeństwa Grosów, którzy dorabiają się na służbie coraz bardziej skompromitowanego żydowskiego ruchu roszczeniowego.

Autorzy książki „Złote Żniwa” w bezwstydny sposób „wrzucają do jednego worka” wszystkich Polaków ukazując naród polski jako złodziei, hieny cmentarne, dzikie zwierzęta bez sumienia oraz zaciekłych antysemitów.

W książce „Strach” Gross przypisał polskim katolikom udział w dobijaniu Żydów ocalałych z holokaustu. Natomiast „Złote Żniwa” są przykładem jak Żyd Gross wraz z jego żoną Polką wspólnie eksploatują stosunki ekonomiczne polsko-żydowskie po wojnie – Gross oskarża Polaków o to, że regularnie bogacili się za pomocą przywłaszczania sobie majątku pożydowskiego.

Książka Tomasza Grossa „Sąsiedzi” nadal jest często omawiana w kontrolowanej przez Żydów prasie w USA. Ostatnio, 6 stycznia 2011 w The Wall Street Journal przy okazji omawiania książki Daniela Barmana pod tytułem „The Death Marches: The Final Phase of Nazi Genocide” („Marsze Śmierci: Ostatnia faza ludobójstwa dokonywanego przez Nazistów.”). Tak, więc na pewno urośnie fortuna dorobkiewicza i socjologa-historyka Grossa, którą to fortunę buduje on na swoich oszczerczych książkach zniesławiających Polaków, dla dobra żydowskiego złodziejskiego ruchu roszczeniowego.

Trzeba pamiętać, że powojenny sowiecki terror był nazywany „latami terroru Jakuba Bermana” w czasie którego, większość przywództwa sowieckiego aparatu terroru w Polsce składała się z Żydów. Kolaboracja „komitetów żydowskich” kolaborujących z NKWD jest dobrze udokumentowana. Wówczas ostatnim wspomnieniem wielu Polaków był milicjant żydowski, który zatrzaskiwał za nimi drzwi wagonu bydlęcego w drodze na Syberię. Faktem jest, że nie było podobnej kolaboracji między Polakami i Nazistami. Film „Pianista” Romana Palańskiego żywo pokazuje okrutne postępowanie policji żydowskiej w gettach, w której każdy żydowski policjant, na przykład w getcie warszawskim, wysyłał na śmierć w komorach gazowych około 2200 Żydów. Fakty te uwypuklają perfidię J. T. Grossa w jego ostatnich czterech książkach, włącznie ze “Złotym Żniwem”.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)