Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Bp Schneider: papież nie jest 'właścicielem' Prawdy, ale jej Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29474 Przeczytał: 161 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:35, 09 Kwi 2018 Powrót do góry

Bp Schneider: papież nie jest „właścicielem” Prawdy, ale jej sługą i wikariuszem

Image

Charyzmat prawdy jest powierzony przez Boga najpierw św. Piotrowi i jego następcom, rzymskim biskupom, których stolica jest konsekwentnie nazywana par excellence katedrą prawdy. Wziąwszy pod uwagę ich posługę prawdy, biskupi Rzymu muszą nieustannie mieć świadomość, że nie są właścicielami katedry Prawdy, ale jej sługami i wikariuszami – zaznacza biskup Athanasius Schneider.


Stolica Apostolska jako katedra prawdy

Ekumeniczny Sobór Konstantynopolitański IV nauczał: „W Stolicy Apostolskiej religia katolicka zawsze była zachowywana w nieskazitelnej postaci i głoszono tam świętą doktrynę. (...) W niej znajduje się prawdziwa siła religii chrześcijańskiej” (Z formuły papieża Hormizdasa, zatwierdzonej przez ojców Soboru Konstantynopolitańskiego IV). A Sobór Watykański I nauczał: „Stolica św. Piotra pozostaje zawsze wolna od jakiegokolwiek błędu, zgodnie z Bożą obietnicą Pana naszego i Zbawiciela, udzieloną księciu Jego uczniów: Ja prosiłem za tobą, aby nie ustała twoja wiara, a ty nawróciwszy się utwierdzaj twoich braci. Zatem ten nigdy nie ustający charyzmat prawdy i wiary został przez Boga udzielony św. Piotrowi oraz jego następcom na tej Stolicy dla wypełniania ich wzniosłego urzędu dla zbawienia wszystkich ludzi, aby cała owczarnia Chrystusa odwrócona przez nich od pokarmu skażonego błędem, karmiona była nauką z nieba, aby po usunięciu okazji do schizmy cały Kościół był zachowany w jedności i wsparty na swoim fundamencie trwał mocno przeciwko bramom piekielnym” (Pastor aeternus, rozdz. IV).

W połowie III wieku św. Cyprian użył określenia „katedra”, by wskazać na władzę Kościoła rzymskiego związaną z tronem św. Piotra, od którego – jak mówi – pochodzi jedność hierarchii (por. Ep. 59, 16). Św. Hieronim także napisał: „Zdecydowałem się poradzić katedry św. Piotra, gdzie znajduje się ta wiara, którą wysławiały usta apostoła; teraz przychodzę, by prosić o pożywienie dla mojej duszy tam, gdzie niegdyś otrzymałem szatę Chrystusa. Nie kieruję się żadnym innym prymatem niż prymatem Chrystusa; z tego powodu stawiam się w komunii z Waszą Świątobliwością, to znaczy z katedrą św. Piotra. Wiem, że na tej opoce zbudowany jest Kościół” (Listy I, 15,1-2).

Charyzmat prawdy jest powierzony przez Boga najpierw św. Piotrowi i jego następcom, rzymskim biskupom, których stolica jest konsekwentnie nazywana par excellence katedrą Prawdy. Wziąwszy pod uwagę ich posługę prawdy, biskupi Rzymu muszą nieustannie mieć świadomość, że nie są właścicielami katedry Prawdy, ale jej sługami i wikariuszami. Charakterystyczna cecha posługi apostołów polega na byciu „pastores vicarii”, jak mówi prefacja o apostołach: „Quos operis Tui vicarios eidem contulisti praeesse pastores”. Posługa Piotrowa w Kościele jest zasadniczo posługą sprawowaną w zastępstwie. Zatem biskup Rzymu nazywany jest „Vicarius Christi”. Św. Grzegorz Wielki (+ 604) bardzo lubił mówić o biskupie Rzymu jako „namiestniku św. Piotra” (Registrum Epistolarum XII, 7). Papież św. Gelzajusz I (+ 496) oświadczył, że biskup Rzymu musi przede wszystkim być „minister catholicae et apostolicae fidei” (Ep. 43).

Przytoczona niżej przysięga, którą papieża składali przez ponad milenium na początku swojej apostolskiej posługi, robi wrażenie i jest niezwykle na czasie: „Przysięgam nie zmieniać niczego z przekazanej mi Tradycji ani niczego, co było przede mną strzeżone przez mych miłych Bogu poprzedników, ani nie naruszać, ani nie zmieniać, ani nie zezwalać na jakiekolwiek zmiany. Przeciwnie: z gorącym umiłowaniem, jako Tradycji wierny uczeń i dziedzic, przysięgam ze czcią zachować przekazane mi dobro, ze wszystkich moich sił i całą moją mocą. Przysięgam usunąć wszystko, co sprzeciwia się porządkowi prawa kanonicznego, gdyby tylko coś takiego się wydarzyło; bronić świętych Kanonów i Dekretów papieskich jako Bożych nakazów otrzymanych z Nieba, ponieważ jestem w pełni świadom, że Ty, którego miejsce zajmuję przy pomocy Łaski Bożej, którego Wikariuszem jestem z Twoją pomocą, poddasz najsurowszemu osądowi przed Twoim Boskim Trybunałem wszystko, co będę głosił.

Przysięgam Bogu Wszechmogącemu i Zbawicielowi Jezusowi Chrystusowi, że zachowam wszystko, co zostało objawione poprzez Chrystusa i Jego Następców i co zostało zdefiniowane i ogłoszone w pierwszym rzędzie przez sobory oraz moich poprzedników. Zachowam bez najmniejszej straty dyscyplinę i ryt Kościoła. Usunę z Kościoła każdego, kto ośmieliłby się działać przeciwko tej przysiędze, czy byłbym to ja sam, czy ktokolwiek inny. Gdybym miał dokonać czegokolwiek przeciwnego tej przysiędze albo zezwolić, aby taki czyn mógł być dokonany, Ty nie będziesz miał nade mną litości w straszny dzień Sprawiedliwości Bożej. Dlatego, bez żadnego wyjątku, nakładamy najsurowszą ekskomunikę na każdego – czy to na Nas samych, czy to na kogokolwiek innego – kto ośmieliłby się powziąć cokolwiek nowego, co stałoby w sprzeczności z tą starożytną ewangeliczną Tradycją i czystością prawowiernej Wiary i religii chrześcijańskiej, albo kto chciałby coś zmienić poprzez swój czynny sprzeciw, lub też zgodziłby się z tymi, którzy podjęliby tak świętokradzkie przedsięwzięcie” (Liber Diurnus Romanorum Pontificum).

W czasach nowożytnych biskupi Rzymu upierali się przy powinności papieży, jaką jest obrona prawdy i chronienie Kościoła od błędu i herezji. Leon XIII nauczał: „Jeżeli zawsze zadaniem Kościoła było szukać chwały Bożej i starać się o zbawienie ludzi, a tym samem głosić prawdę i usuwać wszelkie błędy z serc, to tym więcej jest to zadaniem jego w naszych czasach, kiedy fałszywe i błędne zdania wszelkiego rodzaju tak szerokie znalazły rozprzestrzenienie. Obrona wiary jest bez wątpienia w pierwszym rzędzie sprawą tych, których Bóg uczynił zwierzchnikami swego Kościoła, atoli „każdy chrześcijanin jest zobowiązany wyznawać wiarę, innych w niej pouczać, lub wzmacniać i odpierać napaści niewiernych”.

Przed nieprzyjacielem ustępować albo zamilknąć, kiedy przeciwko prawdzie na ogół powstaje krzyk tak głośny, jest tchórzostwem, albo sprawą tych, którzy o prawdzie wątpią. (...) Jest to zniewagą i obrazą Boga (...), przynoszącym jedynie korzyść nieprzyjaciołom wiary, których odwagę i zuchwałość przez takie zachowanie się umacnia i pomnaża. Łatwo także dalej zbić fałszywe oskarżenie przeciw Kościołowi i wszelkie przeciwko niemu uprzedzenie; za niewielkim staraniem powiedzie się to zawsze. A zresztą nie ma nikogo, co by nie zdołał rozwinąć tej siły ducha, w której się mieści istotna odwaga chrześcijan; wystarcza ona często, aby zawstydzić przeciwnika i ukrócić jego swawolę. Co więcej, chrześcijanie są stworzeni do walki. Im zaciętszą jest walka, tym więcej z pomocą Bożą należy spodziewać się zwycięstwa. „Miejcie ufność, ja świat zwyciężyłem” (J 16,33). (...) Obowiązek ten wymaga w pierwszym rzędzie od nas, abyśmy wiarę katolicką otwarcie i śmiało wyznawali i podług sił naszych starali się o szerzenie jej” (Encyklika Sapientiae christianae, 10 I 1890 r.).

Papież Jan XXIII nauczał: „Przyczyną i źródłem wszystkiego zła, które jakby zatruwa jednostki, ludy i narody i które tak często niepokoi umysły wielu ludzi, jest nieznajomość prawdy, owszem, nie tylko nieznajomość, lecz niejednokrotnie pogarda i odwracanie się od niej. (...) Co się zaś tyczy tych wszystkich, którzy celowo ośmielają się atakować znaną prawdę, mówić, pisać i działać posługując się bronią kłamstwa, by zdobyć poklask ludzi prostych, urabiać według swego pojęcia młodzież, podatna jeszcze i nieuświadomioną, ci bez wątpienia nadużywają niewiedzy i niewinności bliźniego, oddają się całkiem nagannej działalności. (...) Ażeby więc stanowczo usunąć zły wpływ owych niebezpiecznych środków, wpływ, który coraz bardziej się poszerza, trzeba przeciwstawić im broń prawdy i uczciwości. (...) Nie brak również i takich, co nie zwalczając wprost prawdy, okazują wobec niej daleko posuniętą beztroskę i obojętność, jakby Bóg nie dał nam rozumu dla jej szukania i zdobywania.

Ten godny nagany sposób postępowania prowadzi jakby samorzutnie do absurdalnego twierdzenia, że zniesienie wszelkiej różnicy między prawdą i fałszem, stawia wszystkie religie w jednym rzędzie. Tę zasadę – by użyć słów wspomnianego Naszego Poprzednika Leona XIII – wprowadzono po to, by zburzyć wszelką religię, zwłaszcza religię katolicką, której jako jedynie prawdziwej nie można bez jej obrazy stawiać na równi z innymi („Humanum genus”, Acta Leonis, T. IV, 1884, s. 53). Ponadto zaprzeczenie wszelkiej różnicy między przeciwnymi i sprzecznymi rzeczami prowadzi ostatecznie do tego, że w teorii i w praktyce odrzuca się wszelką religię. Jakżeż Bóg, który ze swej istoty jest prawdą, mógłby przyzwalać lub tolerować beztroskie niedbalstwo i bierność tych ludzi, którzy ilekroć chodzi o zagadnienia związane z wiecznym zbawieniem nas wszystkich, wcale nie myślą ani o szukaniu i zdobywaniu koniecznych prawd, ani o oddawaniu Bogu należnego Mu kultu?

Jeśli dziś wkładamy tyle wysiłku i pilności w studium i w rozwój ludzkich nauk, dzięki czemu nasza epoka może słusznie szczycić się podziwu godnym postępem osiągniętym w badaniach naukowych, to dlaczegoż nie należałoby zdobyć się na tę samą, owszem, nawet na większą pilność, pomysłowość i troskliwość, by dojść do niewątpliwego poznania, które dotyczy już nie tego życia ziemskiego i przemijającego, lecz niebieskiego, które nigdy nie przeminie? (...) Z osiągnięcia pełnej, nieskażonej i szczerej prawdy winna płynąć jedność myśli, serc i czynów. Rzeczywiście, wszystkie przeciwności, waśnie i niezgody mają swą pierwszą przyczynę w fakcie, że prawda albo nie jest poznana, albo co gorsza: choć została zbadana i poznana, odrzuca się ją albo w imię wygód i korzyści, jakie ludzie często spodziewają się wyciągnąć z fałszywych poglądów, albo w imię nagany godnego zaślepienia, które każe ludziom usprawiedliwiać ich występki i złe uczynki” (Encyklika Ad Petri Cathedram, 29 czerwca 1959, 1-2).

W ciągu historii Szatan, ojciec kłamstwa, nieustannie atakuje Kościół, a w szczególności katedrę Prawdy, którą jest tron św. Piotra. Z powodu nieprzeniknionego pozwolenia Bożej Opatrzności ataki Szatana przeciwko katedrze rzymskiej w rzadkich przypadkach miały skutek w postaci tymczasowego i ograniczonego zaciemnienia papieskiego Magisterium, kiedy pewni biskupi Rzymu wygłaszali niejednoznaczne stwierdzenia doktrynalne, tym samym wywołując tymczasową sytuację doktrynalnego zamieszania w życiu Kościoła.

Tę możliwość można dostrzec wyrażoną w następujących słowach zaczerpniętych z Egzorcyzmu przeciwko Szatanowi i zbuntowanym aniołom, napisanemu przez papieża Leona XIII w roku 1884.

W oryginalnym tekście czytamy: „Oto starożytny wróg i morderca podnosi mocno swą głowę! Przemieniony w anioła światłości, wraz z całą hordą złych duchów, krąży wszędzie i bierze w posiadanie ziemię, aby wymazać z niej Imię Boga i Jego Chrystusa oraz wykraść, nękać i zgubić na wieczne zniszczenie dusze, których przeznaczeniem jest korona wiecznej chwały. Na ludzi o zdeprawowanym umyśle i zepsutym sercu niegodziwy smok wylewa, jak najobrzydliwszą rzekę, truciznę swej nikczemności, ducha kłamstwa, bezbożności i bluźnierstwa; a także śmiertelny oddech pożądliwości i wszelkich nieprawości, i przywar. Najprzebieglejsi nieprzyjaciele Kościoła – Oblubienicy Baranka – otoczyli go boleściami, przepełnili piołunem; na wszystkim, co w nim godne pożądania, położyli swe nikczemne ręce. Tam, gdzie Stolica Świętego Piotra i Katedra Prawdy została ustanowiona na światło dla pogan, ustawili tron obrzydliwości swych niegodziwości po to, aby gdy Pasterz zostanie uderzony, mogli rozproszyć i owce”.

Rankiem 13 października 1884 roku – dokładnie trzydzieści trzy lata przed ostatnim objawieniem Maryi w Fatimie i niezwykłym cudem słońca – papież Leon XIII w czasie dziękczynienia po właśnie odprawionej przez niego Mszy świętej miał wizję, która jest dziś słynna. Szatan pojawił się przed Bogiem, prosząc Go o pozwolenie, by mógł działać bez zakłóceń przez sto lat w celu zniszczenia Kościoła, na co otrzymał zgodę. Papież wówczas ujrzał rój demonów spadający na Bazylikę św. Piotra, aby dokonać inwazji Stolicy Piotrowej. Bezpośrednio po tej wizji papież ułożył modlitwę do św. Michała Archanioła, której odmawianie nakazał po każdej Mszy zwykłej, oraz słynny egzorcyzm, z którego pochodzi właśnie przytoczony cytat. Dramatyczne wyrażenie: „na Stolicę najświętszego Piotra” zostanie później usunięte przez Piusa XI, aby uniknąć zgorszenia dla wiary, ale dzisiaj jest ono co najmniej prorocze.

Niech będzie nam wolno zakończyć następującą modlitwą o. Prospera Guerangera: „Święty Apostole! Ucisz dzikość burzy, aby słabi się nie zgorszyli. Błagaj naszego Pana, aby nie pozwolił na to, aby rezydencja Następcy była niepokojona w tym Świętym Mieście, które zostało wybrane dla tak wielkiego zaszczytu. Jeśli by tak się stało, że jego mieszkańcy zasługują na karę za swoje przewinienia – oszczędź ich ze względu na ich braci z reszty świata; i módl się za nich, aby ich Wiara stała się ponownie tym, czym była, kiedy chwalił ją św. Paweł i powiedział im: o wierze waszej mówi się po całym świecie (Rz 1,Cool” (The Liturgical Year, London, wyd. z roku 1887, s. 436-437).

Biskup Athanasius Schneider

Rzym, 7 kwietnia 2018 r.


[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)