Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Spotkanie Franciszka z jazydami Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 477 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 13:50, 09 Sty 2015 Powrót do góry

Spotkanie Franciszka z jazydami

Image

Na specjalnej audiencji Ojciec Święty przyjął delegację światowej wspólnoty jazydów – mniejszościowej grupy religijnej zamieszkującej głównie na Bliskim Wschodzie i Kaukazie, najliczniej w Iraku.

Wyznawcy tej synkretycznej religii są szczególnie znienawidzeni przez muzułmańskich radykałów, którzy uważają ich za odstępców od prawdziwego islamu. Stąd ofensywa tzw. Państwa Islamskiego w północnym Iraku zwróciła się właśnie przeciwko jazydom, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swych osiedli. Delegacji, która odwiedziła Papieża, przewodzili najwyższy przywódca jazydów Tahsin Said Ali Beg oraz ich zwierzchnik duchowy Szejch Kato.

Spotkanie trwało pół godziny. Jak poinformował watykański rzecznik, „delegacja podziękowała Papieżowi – nazwanemu przez jednego z gości «ojcem ubogich» – za jego wsparcie dla jazydów w tym czasie prześladowań i cierpienia. Poinformowano o sytuacji około pięciu tysięcy jazydzkich kobiet sprowadzonych do roli niewolnic przez ISIS oraz podkreślono dobre relacje i solidarność między jazydami i chrześcijanami. Ojciec Święty zapewnił delegatów o duchowej bliskości i wsparciu w tym czasie próby, życząc jazydom jak najszybszego powrotu sprawiedliwości oraz warunków pozwalających na wolne i spokojne życie, co dotyczy także innych mniejszości, których spotyka dyskryminacja i przemoc” o oświadczył ks. Federico Lombardi SJ.


[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 477 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 14:14, 09 Sty 2015 Powrót do góry

Irak: Kim są jazydzi? Tajemnicza grupa religijna, której grozi totalna zagłada

Jest ich zaledwie kilkaset tysięcy. Gnębieni i mordowani jazydzi, mniejszość religijna, która walczy teraz dramatycznie o życie. Chcą uciec jak najdalej z Iraku, gdzie prześladują ich islamscy terroryści.

Galeria zdjęć -->
[link widoczny dla zalogowanych]

Tajemnicza mniejszość religijna, której tradycja sięga 2500 lat, stała się celem jednego z najkrwawszych zamachów samobójczych w Iraku. Zginęło ponad 200 osób. Często wyśmiewani przez swoich muzułmańskich sąsiadów jako czciciele pawia, którzy nie jedzą sałaty, ale wielbią diabła, jazydzi do jedna z najstarszych i najbardziej tajemniczych sekt w Iraku. Ich wierzenia często były przez złośliwych laików rozumiane opacznie.

W swojej siedzibie, liczącym tysiąc lat monastyrze w Lalish, położonym w pobliżu miasta Mosul na północy Iraku, jazydzi pielęgnują swoją tradycję, która sięga czasów Zaratustry, czyli 2500 lat wstecz. Przez wieki ich religia mieszała się z wierzeniami sąsiadów, w szczególności muzułmanów. Przez to jeszcze trudniej było zrozumieć, w co naprawdę wierzą jazydzi. Jazydzi to w większości Kurdowie, mieszkający w wioskach w północnym Iraku i wokół Lalish. Świątynia jest co roku wynajmowana innej rodzinie, która odpowiada przez ten czas za utrzymanie zadrzewionych podwórek i poczerniałych od dymu sal w dobrym stanie. Wszelkie nadwyżki od odwiedzających to miejsce pielgrzymów idą wtedy na jej konto.

[link widoczny dla zalogowanych]

Wejście do sanktuarium jest ozdobione płaskorzeźbą wielkiego, czarnego węża, symbolizującego gada, który kusił Ewę w raju. Niewielu może tu wejść - reporterom "The Times" udało się to w listopadzie 2005 r.

Na jednej ze ścian okalających ogrody Lalish znajduje się wspaniały wizerunek pawia, symbolizującego najważniejszego z aniołów, stworzonego przez Boga przy okazji budowy świata. Jedno z imion Pawiego Anioła brzmi Shaytan, czyli tak samo jak Szatan w Koranie. Prowadzi to do wielu nieporozumień i przekonania, że jazydzi są czcicielami diabła. Jest on jednak uznawany jedynie za jednego z siedmiu archaniołów stworzonych przez Boga i czczonego przez tę tajemniczą mniejszość. Grobowce jazydzkich przywódców znaczą krajobraz północnego Iraku i często nazywane są przez lokalnych muzułmanów "Beit Shaytan", czyli Domem Szatana.

Tabu dotyczące sałaty również obrosło legendą wraz z upływem wieków, ale wynika prawdopodobnie z tego, że to słowo w jazydzkiej odmianie języka kurdyjskiego brzmi tak samo jak nazwa siedmiu aniołów, którzy przybrali ludzką formę. Trudno więc, by wierni zjadali ciało tych, których czczą. Wewnątrz świątyni Lalish, zbudowanej w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, w wielu miejscach można znaleźć barwne welony i tkaniny. W podziemiach rozświetlonych lampkami oliwnymi młode pary tradycyjnie rzucają welon za siebie, na ukośną ścianę. Jeżeli nie spadnie, oznacza to dobrą wróżbę.

Międzynarodowa wspólnota jazydów liczy prawdopodobnie od 100 do 400 tys. ludzi. Niełatwo im żyć wśród muzułmańskich sąsiadów. Podobnie jak Druzowie na zachodzie - w Libanie, Syrii i Izraelu - nie ujawniają tajemnic swojej religii i przestrzegają restrykcyjnego systemu kastowego. Małżeństwa poza społecznością są absolutnie zabronione.

W kwietniu jazydyjska dziewczyna, która poślubiła muzułmanina i przeszła na islam, została ukamienowana przez swoją wspólnotę, a ten brutalny akt został sfilmowany. W odpowiedzi muzułmańscy bandyci zastrzelili 23 jazydzkich pracowników. Blisko 800 jazydzkich studentów opuściło uniwersytet w Mosulu w obawie przed represjami. Napięcia pomiędzy tymi dwoma społecznościami tylko się od tego czasu pogłębiły.

Wiele rodzin zastało zmuszonych do opuszczenia majątków i ucieczki z kraju. Przepełnieni lękiem decydowali się na pełną niebezpieczeństw nocną wędrówkę wzdłuż iracko-tureckiej granicy. Wędrówkę po wolność. "Pójdę dokądkolwiek. Mogę nawet zamieszkać na biegunie południowym, ale nie zostanę ani chwili dłużej na Bliskim Wschodzie" - mówi roztrzęsiony Amer Omar Pajo, podczas gdy jego głos co chwila się urywa.

Uciekają więc wszyscy, bez względu na wiek i stan zdrowia. Łączy ich członkostwo w prześladowanej jazydzkiej sekcie, brak paszportów i wspólny cel: pragną przekroczyć granicę Turcji i uciec jak najdalej od terroru rozgrywającego się w mieście Zakho. Jednak nie każdemu jest to pisane. Tysiące jazydów zostają złapane przez wojsko w pobliżu gór Jebel Sinjar, w północnej części Iraku, a wielu z nich ginie z wyczerpania upałem lub odwodnienia.

Czterdziestotrzyletnia Amal, zaatakowana chorobą reumatyczną, która uniemożliwiła jej ucieczkę do obozu uchodźców o własnych siłach, podzieliła się z reporterami swoją wzruszającą historią. Przez blisko pięć godzin jej synowie, brodząc po szyję i walcząc z prądem rzeki Tigris przenosili ją na barkach na drugą stronę brzegu. Ponadto, zanim dotarli do granicy Turcji, przeżyli przeprawę przez wyjałowione ziemie, czekała ich niejedna wspinaczka i przeciskanie się przez ogrodzenie z drutu kolczastego, wyznaczające granicę między Irakiem a Turcją. W połowie drogi, w chwili gdy konieczna była ucieczka, jeden z przemytników kazał im zostawić matkę po stronie irackiej. Kobieta nie miała siły na samodzielny bieg, a niesiona na barkach spowolniłaby bieg dzieci. - Moi synowie otoczyli mnie i sprzeciwili się - wspomina Amal, dodając: - Nie obawialiśmy się śmierci w tym miejscu. Baliśmy się stracić życie z rąk Państwa Islamskiego.

Wspomniany wcześniej nastoletni Amer nie miał tyle szczęścia co rodzina Amal. W drodze w góry Sinjar został świadkiem śmierci obojga rodziców. Jego ojciec zginął postrzelony w tył głowy, a matka zmarła na skutek odwodnienia. Jedyną szansą na ocalenie życia chłopca była ucieczka z regionu górskiego i przedostanie się do Turcji. Koszt takiej przeprawy wynosi jednak 600 dol., których Amer z całą pewnością nie posiadał.

Większość jazydzkich rodzin jest w stanie sprzedać wszystko, co posiadają, by opłacić bezpieczne przejście do "nowego domu". Pomimo dużych kosztów przemytnicy każdej nocy przeprawiają licznych członków tajemniczej sekty. Wygnańczy szlak jest w oczach uchodźców pomostem pomiędzy piekłem a bezpieczeństwem i szansą na normalne życie.

Na przedmieściach miasta Silopi, w obozie dla uchodźców Nerwon, czekają na nich częściowo niedokończone chałupki, z dachami pokrytymi słomą. Lokalni wspierają jazydzką społeczność, zaopatrując 650 osób w prowiant, wodę i ubrania. Nie wiadomo jednak, czy uchodźcy będą mogli liczyć na pomoc ze strony rządu, wolontariusze nie przynależą do żadnej organizacji. Wiele osób potrzebuje opieki medycznej. W obozie znajduje się między innymi Amal, której kończą się ważne leki i jej synowa Hanna w zaawansowanej ciąży, licząca dni do narodzin dziecka. Wszyscy zastanawiają się, czy dziecko będzie miało szansę przyjść na świat w tureckim szpitalu, pod opieką lekarzy.

- Jesteśmy bardzo podekscytowani - to pierwsze od czternastu lat dziecko w naszej rodzinie - mówi Ama. To jedyne, co wywołuje uśmiech i cieszy ich serca pomimo ich sytuacji. Pod znakiem zapytania stoi los wymęczonych ciężką przeprawą jazydów. Nie wiadomo też, czy dziecko Hanny narodzi się pod płóciennym dachem rozpadającej się chałupiny. Jedno jest jednak pewne: są już daleko od irackiego piekła. A to najważniejsze, bo można będzie zacząć nowe życie.



ISLAMIŚCI GRZEBALI ŻYWCEM KOBIETY I DZIECI. PRZERAŻAJĄCE RELACJE JAZYDÓW Z IRAKU [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)