Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Trzydniowy Jubileusz Kapłanów i Seminarzystów w Rzymie Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28968 Przeczytał: 274 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:52, 02 Cze 2016 Powrót do góry

Jubileusz Kapłanów: w służbie Jezusa i bliżej człowieka

Image

Jubileusz Kapłanów

Adoracja Najświętszego Sakramentu, spowiedź i pielgrzymka przez Drzwi Święte bazyliki watykańskiej – od tego rozpoczął się dziś w Rzymie trzydniowy Jubileusz Kapłanów i Seminarzystów. W tym wyjątkowym spotkaniu uczestniczy ponad 6 tys. osób z całego świata. Jego centralnym momentem będą aż trzy medytacje, które dla uczestników tych światowych rekolekcji wygłosi jutro Papież Franciszek.

„Znaczenie tego pielgrzymowania w Roku Miłosierdzia jest ewidentne. Każda z partykularnych grup przechodzących przez Drzwi Święte ma swoją tożsamość, a w przypadku kapłanów i seminarzystów umocnienie tej tożsamości ma szczególne znaczenie – mówi Radiu Watykańskiemu kard. Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury. - Stąd też jestem przekonany, że najważniejszym elementem naszego pielgrzymowania będą rozważania wygłoszone dla nas przez samego Papieża. Znamienne jest także to, że będą aż trzy, co podkreśla znaczenie wymiaru ciszy, refleksji i medytacji. Zawsze istnieje ryzyko stania się urzędnikami i zapominania o Miłości. Już św. Ambroży powtarzał, że jeśli kierujemy się tylko sprawiedliwością, stajemy się jedynie urzędnikami wypełniającymi chłodno literę prawa. Tam, gdzie jest Miłosierdzie, są uczniowie Chrystusa, są apostołowie”.

W jubileuszowym spotkaniu uczestniczą także księża z różnych światowych peryferii. Jest wśród nich proboszcz z Lampedusy ks. Mimo Zambito.

„Jestem przekonany, że musimy jeszcze bardziej stać się kapłanami na służbie Jezusa i Ewangelii, będącymi blisko człowieka. Jesteśmy ludźmi, którzy totalnie poświęcili się na różnych frontach. Stąd potrzebujemy towarzyszy na tej drodze, mężczyzn i kobiet naszych czasów, przypominających także nam o Bożym Miłosierdziu, o tym, że Bóg nas kocha mimo naszej kruchości, naszych ograniczeń i obaw co do przyszłości – mówi ks. Zambito. - Na Lampedusie sytuacja cały czas jest tragiczna. Może z tego naszego małego punktu obserwacyjnego nie dostrzegamy złożoności zjawiska migracji, jednak z tej naszej peryferii widzimy, że gościnność, integracja, dialog i wzajemny kontakt stają się elementami pozwalającymi budować lepszy świat. Stąd dostrzegamy też szansę na to, że Europa odnajdzie na nowo powody, dla których jej narody postanowiły złączyć się we wspólnotę”.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28968 Przeczytał: 274 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:53, 02 Cze 2016 Powrót do góry

Papież o kapłanie wobec Bożego miłosierdzia: wstyd i godność

Image

Papież Franciszek w bazylice laterańskiej

„Polecam modlitwie wszystkich Jubileusz Kapłanów trwający od 1 do 3 czerwca”. Takim tweetem zachęca nas Ojciec Święty do modlitewnej pamięci o kolejnym etapie obchodów Roku Miłosierdzia, który zgromadził już od wczoraj w Wiecznym Mieście tysiące księży i seminarzystów. Dziś Franciszek głosi dla nich rekolekcje kolejno w trzech papieskich bazylikach: św. Jana na Lateranie, Matki Bożej Większej i św. Pawła za Murami.

Pierwszą rekolekcyjną medytację Papież wygłosił w rzymskiej katedrze, czyli w bazylice laterańskiej. We wprowadzeniu podkreślił, że „nic nie jednoczy bardziej z Bogiem, niż akt miłosierdzia, zarówno gdy chodzi o miłosierdzie, z jakim Pan przebacza nam grzechy, jak też i o łaskę, jaką nam daje, byśmy czynili dzieła miłosierdzia w Jego imię”. Mówiąc dalej o owocach, jakie mają dać dzisiejsze rekolekcje, Ojciec Święty zachęcił ich uczestników, by modlili się o łaskę „stawiania się kapłanami coraz bardziej zdolnymi do otrzymywania i dawania miłosierdzia”.

„Jedną z najpiękniejszych rzeczy, jakie mnie wzruszają, jest spowiedź kapłana. To wielka, piękna rzecz, bo ten człowiek, który zbliża się, by wyznać własne grzechy, jest tym samym, który potem wysłuchuje serca kogoś innego, kto przychodzi wyznać swoje. Możemy skoncentrować się na miłosierdziu, bo jest to rzeczywistość istotna, ostateczna. Po stopniach miłosierdzia możemy zejść do najniższego punktu ludzkiej kondycji, w tym do słabości i grzechu, i wznieść się do najwyższego punktu Boskiej doskonałości: «Bądźcie miłosierni (doskonali), jak Ojciec wasz jest miłosierny». Zawsze jednak po to, aby «zbierać» jedynie więcej miłosierdzia. Stąd powinny pochodzić owoce nawrócenia naszej mentalności instytucjonalnej: jeśli naszych struktur nie przeżywamy i nie wykorzystujemy, aby lepiej przyjmować Boże miłosierdzie i być bardziej miłosierni wobec innych, to mogą się one przekształcić w coś bardzo innego i mającego odwrotny skutek. O tym w pewnych dokumentach Kościoła i wypowiedziach papieży mówi się często: o nawróceniu instytucjonalnym, nawróceniu pastoralnym” – powiedział Papież.

Swoją medytację Franciszek zatytułował: „Od dystansu do święta”. Nawiązał w niej do przypowieści z Ewangelii św. Łukasza o miłosiernym Ojcu. Stan syna marnotrawnego, który powrócił ze wstydem do domu i przez przebaczenie odzyskał godność, nazwał „zawstydzoną godnością”.

„Musimy postawić siebie tutaj, w przestrzeni, gdzie współistnieją nasza najbardziej haniebna nędza i nasza najwznioślejsza godność. Co czujemy, kiedy ludzie całują nas w rękę, a my widzimy naszą najgłębszą nędzę i jesteśmy czczeni przez Lud Boży? Brudni, nieczyści, małostkowi, próżni, co jest typowym grzechem księży, egoistyczni, a jednocześnie z obmytymi stopami, powołani i wybrani, mający rozdawać rozmnożone chleby, błogosławieni przez nasz lud, umiłowani i doznający opieki. Tylko miłosierdzie pozwala znieść ten stan. Bez niego albo uważamy się za sprawiedliwych, tak jak faryzeusze, albo odchodzimy jak ci, którzy nie czują się godni. W obu przypadkach nasze serce staje się twarde. Kiedy nie czuję się godny, nie mam się oddalać. Tam mam być: we wstydzie z godnością. Jedno i drugie razem!” – powiedział Franciszek.


„Sercem, które Bóg jednoczy z tą naszą nędzą moralną, jest Serce Chrystusa, Jego umiłowanego Syna” – mówił dalej Papież. Zachęcił swych słuchaczy do przeczytania [link widoczny dla zalogowanych] Wydana została 60 lat temu, w 1956 r., jest więc jeszcze przedsoborowa, ale dobrze nam zrobi ją przeczytać, bo ukazuje centralne miejsce Serca Jezusowego i Jego znaczenie dla nas – wskazał Franciszek. Ponadto przestrzegł przed lekceważeniem ludzkiej godności i mówieniem o „przypadkach” zamiast o „osobach”, co, jak przyznał, jest myśleniem klerykalnym i również jemu się zdarza.

Kończąc rekolekcyjną medytację w bazylice laterańskiej Ojciec Święty podkreślił, że na „nadmiar” Bożego miłosierdzia – bo takie ono zawsze jest – my także mamy odpowiadać „przesadnie”. Przykład znajdziemy czytając w Ewangelii o tych, którzy zostali uzdrowieni przez Chrystusa czy też otrzymali Jego przebaczenie.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28968 Przeczytał: 274 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:56, 02 Cze 2016 Powrót do góry

Druga medytacja dla kapłanów: rezerwuar miłosierdzia

Image

Papież Franciszek w Bazylice Matki Bożej Większej

Kontynuując medytacje dla kapłanów w czasie ich jubileuszu w Roku Miłosierdzia Franciszek wygłosił drugą z nich w Bazylice Matki Bożej Większej. Zatytułował ją: „Rezerwuar miłosierdzia”. Zdaniem Papieża jest nim nasz grzech.

Ojciec Święty zauważył, że grzech jest jak sito lub dziurawy dzbanek, z którego w krótkim czasie wypływa łaska. Przywołał w tym kontekście fragment z Księgi Proroka Jeremiasza, gdzie czytamy: „Podwójne zło popełnił mój naród: opuścili Mnie, źródło żywej wody, żeby wykopać sobie cysterny, cysterny popękane, które nie utrzymują wody” (Jer 2, 13). Bóg nam niestrudzenie przebacza, nawet gdy widzi, że Jego łasce nie udaje się zapuścić silnych korzeni w glebie naszego serca. Stale jednak na nowo zasiewa swoje miłosierdzie i przebaczenie.

Papież zachęcał kapłanów, by poszli jeszcze o krok dalej. Pan bowiem nie tylko niestrudzenie nam przebacza, ale także odnawia bukłaki, w które przyjmujemy Jego przebaczenie. Używa wręcz nowych bukłaków, do których wlewa się nowe wino. Te nowe bukłaki to Jego miłosierdzie.

To „nowe” jest jeszcze bardziej cudowne, niż pierwsze. Jest to serce, które wie, że zostało stworzone ponownie dzięki połączeniu swej nędzy z przebaczeniem Boga. Zatem doświadcza dobrodziejstw łaski wobec swojego zranienia i grzechu, odczuwa, że miłosierdzie uspakaja jego winę, nawadnia miłością jego oschłość, rozpala na nowo jego nadzieję.

„Praktykując to miłosierdzie, które naprawia zło innych, nikt nie jest lepszy, by pomagać w ich uleczeniu, jak ten, kto żyje doświadczeniem, że i on był przedmiotem miłosierdzia co do tego samego zła. Popatrz na samego siebie. Przypomnij sobie swoją historię. Opowiedz twoją historię. Znajdziesz tam tak wiele miłosierdzia. Widzimy, że wśród tych, którzy działają w dziedzinie zwalczania uzależnień, zazwyczaj najlepiej rozumieją, pomagają i wymagają od innych właśnie ci, którzy sami zostali od nich ocaleni. A najlepszym spowiednikiem jest zwykle ten, kto się lepiej spowiada. I możemy postawić sobie pytanie: jak ja się spowiadam? Niemal wszyscy wielcy święci byli wielkimi grzesznikami lub, jak św. Teresa od Dzieciątka Jezus, zdawali sobie sprawę, że jedynie dzięki łasce Bożej nimi nie zostali” – powiedział Papież

W kolejnej części medytacji Franciszek wskazał przykłady świętych, którzy doświadczyli mocy Bożego miłosierdzia. Wśród nich był m.in. św. Paweł. Pierwotnie żył on w surowym i sztywnym rezerwuarze swego osądu ukształtowanego przez prawo. Ta surowość osądu sprawiła, że stał się prześladowcą chrześcijan. Miłosierdzie przekształciło go jednak w taki sposób, że stając się szukającym najbardziej oddalonych osób o mentalności pogańskiej, był także najbardziej wyrozumiałym i miłosiernym wobec tych, którzy byli takimi, jak niegdyś on sam.


Zupełnie inaczej Bożego miłosierdzia doświadczył św. Piotr.

„Piotr otrzymał miłosierdzie będąc przekonanym, że jest człowiekiem rozsądnym. Był mądry, mając solidny i wypracowany zdrowy rozsądek rybaka, który wie z doświadczenia, kiedy można łowić ryby, a kiedy nie. Jest to mądrość człowieka, który będąc podekscytowany podczas chodzenia po wodzie i cudownego połowu, nazbyt koncentrując swoje spojrzenie na sobie, potrafi poprosić o pomoc Jedynego, który może go ocalić. Ten Piotr został uzdrowiony w najgłębszej ranie, jaką można mieć, najgłębszej! To znaczy w zaparciu się przyjaciela. I zrobili go Papieżem. Być może jest z tym związana nagana Pawła, gdy oskarżył go o dwulicowość. Mogłoby się zdawać, że Paweł uważał się za najgorszego przed poznaniem Chrystusa. Ale Piotr, po tym jak się z Nim spotkał – zaparł się Go... Jednak uzdrowienie właśnie w tym przemieniło Piotra w miłosiernego Pasterza, w solidną skałę, na której zawsze można budować, ponieważ jest to słaba skała, która została umocniona, słaba skała, która została umocniona, a nie kamień, który swoją mocą powoduje potknięcie się najsłabszego” – powiedział Franciszek.


Pośród innych wymienionych przez Papieża świętych był Jan Ewangelista, Augustyn, Franciszek z Asyżu, Ignacy Loyola, Jan Maria Vianney czy „proboszcz Brochero”, argentyński błogosławiony, który wkrótce będzie kanonizowany.
Ostatnim punktem wskazanym w medytacji była osoba Maryi, widziana jako naczynie i źródło Bożego miłosierdzia. Franciszek przywołał tu Jej wizerunek z Guadalupe, przed którym modlił się w samotności podczas swej podróży apostolskiej do Meksyku. „Prosiłem Ją za was, drodzy kapłani, abyście byli dobrymi księżmi” – powiedział Ojciec Święty.

Papież mówił, że Maryja patrzy na nas w taki sposób, iż człowiek czuje się ugoszczony w Jej łonie. Uczy nas, że jedyną siłą zdolną do zdobycia serc ludzi jest czuła troska Boga. Inny „sposób patrzenia Maryi” jest związany z samą tkaniną wizerunku z Guadalupe. Matka Boża „tka” widząc, w jaki sposób, mając na celu dobro, może połączyć to wszystko, co ludzie Jej przynoszą.

„Widząc, jak Bóg utkał oblicze i postać Matki Bożej z Guadalupe na płaszczu Juana Diego, możemy modlić się rozważając, jak uplótł naszą duszę i życie Kościoła. Mówią, że nie da się wyjaśnić, jak tamten obraz jest «namalowany». Jest taki, jakby był wydrukowany. Jestem skłonny myśleć, że cudem było nie tylko «wydrukowanie lub namalowanie obrazu pędzlem», ale że «został stworzony na nowo cały płaszcz» przekształcony od stóp do głów, a każda nić – z tych, które kobiety od najmłodszych lat uczą się tkać, a do najlepszej odzieży wykorzystują nici ze środka agawy (z której liści biorą się nici) – każda nić, która zajmowała swoje miejsce, zostaje przemieniona, przybierając te odcienie, które jaśnieją na swoim ustalonym miejscu, a utkane razem z innymi nićmi, podobnie przekształconymi, ukazują oblicze Matki Bożej i całą Jej osobę oraz wszystko to, co Ją otacza. Miłosierdzie czyni to samo z nami: nie «maluje nam» twarzy od zewnątrz tak, byśmy wyglądali na ludzi dobrych, nie obrabia nas «photoshopem», ale nićmi naszych bied – właśnie nich! – i naszych grzechów – właśnie nich! – splecionych z ojcowską miłością, tka nas tak, że nasza dusza się odnawia, odzyskując swój obraz, to znaczy obraz Jezusa” – powiedział Franciszek.

Papież wskazał także na inne sposoby patrzenia Maryi na człowieka. Jednym z nich jest wrażliwość. Maryja bowiem uważnie obserwuje, cała poświęca się i angażuje całkowicie wobec tego, kto przed Nią stoi. Jest jak matka, która wpatruje się całą sobą w synka, który coś jej opowiada. Inny wymiar to spojrzenie „integralne”, które jednoczy wszystko, naszą przeszłość, chwilę obecną i przyszłość. Jej spojrzenie nie jest fragmentaryczne: miłosierdzie bowiem potrafi widzieć całość i wyczuwa to, co jest najbardziej potrzebne.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28968 Przeczytał: 274 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:57, 02 Cze 2016 Powrót do góry

Papież do księży: poczujmy silną woń nędzy i obudźmy nadzieję

Image

Papież z uczestnikami rekolekcji kapłańskich

„Te błogosławione łachy, które noszę na sobie, nie czynią mnie kapłanem. Jeśli nie mam w sercu miłosierdzia, nie jestem nawet chrześcijaninem”. To powiedzenie argentyńskiego proboszcza ubogich Franciszek przywołał podczas trzeciej medytacji, którą do księży uczestniczących w Jubileuszu Kapłanów w Rzymie wygłosił w bazylice św. Pawła za Murami. Papież podjął refleksję nad dziełami miłosierdzia, przestrzenią konfesjonału i społecznym wymiarem miłosierdzia.

Ojciec Święty zachęcił księży, by prosili o łaskę zasmakowania wraz z Jezusem na krzyżu gorzkiego smaku żółci wszystkich ukrzyżowanych, aby w ten sposób poczuć silną woń nędzy – w szpitalach polowych, w pociągach i łodziach pełnych ludzi. To zapach, którego, jak mówił, nie pokrywa olej miłosierdzia, ale namaszczając nim sprawiamy, że budzi się nadzieja. Franciszek wskazał, że ta dobra woń Chrystusa, czyli opieka nad ubogimi, jest od zawsze znamienna dla Kościoła.

„W Kościele mieliśmy i mamy wiele rzeczy niezbyt dobrych i wiele grzechów, ale w dziedzinie służby ubogim poprzez dzieła miłosierdzia jako Kościół zawsze szliśmy za natchnieniem Ducha, a nasi święci czynili to w sposób bardzo twórczy i skuteczny. Miłość do ubogich była znakiem, światłem sprawiającym, że ludzie uwielbiają Ojca – mówił Papież. – Ludzie nam powierzeni cenią księdza, który troszczy się o ubogich, o chorych, który odpuszcza grzechy, który cierpliwie naucza i koryguje... Nasz lud wybacza księżom wiele wad, z wyjątkiem przywiązania do pieniędzy. I to nie tyle z powodu bogactwa samego w sobie, ile dlatego, że pieniądze sprawiają, iż tracimy bogactwo miłosierdzia. Dla nas kapłanów i biskupów, którzy udzielamy sakramentów, chrzcimy, spowiadamy, celebrujemy Eucharystię, miłosierdzie jest sposobem przekształcania całego życia ludu Bożego w sakrament. Być miłosiernym to nie tylko jeden ze sposobów bycia, ale jedyny sposób bycia. Nie ma innej możliwości bycia księdzem”.

Franciszek wiele miejsca poświęcił też przestrzeni konfesjonału, gdzie prawda nas wyzwala. Podkreślił, że księża są znakiem i narzędziem spotkania z Bogiem. Stąd też muszą być znakami czytelnymi dla wszystkich, a nie tylko dla specjalistów. „Jesteśmy narzędziem, jeśli ludzie naprawdę spotykają się z Bogiem miłosiernym. Naszym zadaniem jest sprawienie, aby się spotkali, aby odnaleźli się twarzą w twarz. Co zrobią potem, to już ich sprawa” – mówił Papież. Wskazał też na znaczenie kapłańskiej dyspozycyjności i tego, by być pośrednikiem.

„Być może tu leży klucz naszej misji w tym spotkaniu Bożego miłosierdzia z człowiekiem. Zapewne jest to jaśniejsze, kiedy używa się terminu negatywnego. Św. Ignacy mówił o tym, by «nie być przeszkodą». Dobry pośrednik to ktoś, kto ułatwia sprawy, a nie ten, kto stawia przeszkody – mówił Ojciec Święty. – W mojej ojczyźnie był wspaniały spowiednik, ks. Cullen, który siadał w konfesjonale i robił dwie rzeczy: naprawiał skórzane piłki dla chłopców grających w piłkę nożną i czytał wielki słownik chiński. Mówił, że kiedy ludzie widzieli, iż robi rzeczy tak niepotrzebne, jak naprawianie starych piłek, i tak odległe, jak czytanie słownika chińskiego, myśleli: «Mogę podejść i porozmawiać trochę z tym księdzem, bo widać, że nie ma nic do roboty». Był dostępny dla tego, co najistotniejsze. Unikał przeszkody, jaką stawia ktoś, kto wydaje się zawsze bardzo zajęty”.

Papież zachęcał kapłanów, by w konfesjonale byli wielkimi wybaczającymi. Dał im też dwie rady dotyczące spowiedzi: nigdy nie być w konfesjonale ciekawskimi i nie patrzeć na penitenta jak niewrażliwy funkcjonariusz, który widzi tylko „przypadki”, a nie ludzkie twarze.

Mówiąc o społecznym wymiarze miłosierdzia Franciszek podkreślił, że dzieła miłosierdzia są niezliczone i nie ograniczają się do katechizmowych uczynków względem duszy i ciała.

„Wyliczone w ten sposób uczynki są jak surowce – zaczerpnięte z samego życia – które, kiedy ręce miłosierdzia dotykają ich i nadają im kształt, każdy przekształca się w dzieło wykonywane własnoręcznie. Dzieło, które się pomnaża jak chleb w koszykach, które rozwija się nieproporcjonalnie, jak ziarnko gorczycy. A to dlatego, że miłosierdzie jest owocne i integrujące – mówił Papież. – To prawda, że zazwyczaj myślimy o każdym uczynku miłosierdzia z osobna i w powiązaniu z jakimś dziełem: szpitalami dla chorych, stołówkami dla głodnych, schroniskami dla bezdomnych, szkołami dla potrzebujących wykształcenia, konfesjonałem i kierownictwem duchowym dla tych, którzy potrzebują porady i przebaczenia... Ale jeśli spojrzymy na nie wszystkie razem, przesłanie brzmi, że przedmiotem miłosierdzia jest samo życie ludzkie i to w swojej całości. Samo nasze życie, będąc «ciałem», jest głodne i spragnione, potrzebuje odzieży, mieszkania i wizyt, a także godnego pochówku, czego nikt nie może dać sobie samemu. Nawet człowiek najbogatszy, kiedy umrze, stacza się w nędzę i nikt nie ciągnie za orszakiem pogrzebowym ciężarówki na przeprowadzkę. Samo nasze życie, jako «duch», potrzebuje wykształcenia, napomnień i dodania otuchy (pocieszenia). Potrzebujemy porad innych ludzi, ich przebaczenia, wsparcia i modlitwy”.

Na koniec medytacji Papież zachęcił księży, by razem z nim prosili Dobrego Pasterza o dwie łaski: by dali się prowadzić zmysłem wiary naszego wiernego ludu, a także jego „zmysłem biedaka”.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28968 Przeczytał: 274 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:20, 03 Cze 2016 Powrót do góry

Na ekai podsumowanie tych trzech dni Jubileuszu Kapłanów.

W Rzymie odbył się w dniach 1-3 czerwca Jubileusz Kapłanów. Jego mottem były słowa papieża Franciszka: „Na wzór Dobrego Pasterza kapłan jest człowiekiem miłosierdzia i współczucia, bliskim ludzi i sługą wszystkich”.


Jubileusz Kapłanów - trzeba dawać miłosierdzie, aby otrzymać miłosierdzie

Image

Do Wiecznego Miasta przyjechało 6 tys. księży i seminarzystów.

Pierwszy dzień poświęcono na przygotowanie do przejścia przez Drzwi Święte. Kapłani gromadzili się w kościołach jubileuszowych, gdzie mogli skorzystać z sakramentu pokuty i wziąć udział w adoracji Najświętszego Sakramentu. Wieczorem wysłuchali katechez w siedmiu językach. Dla Polaków głosił ją w bazylice św. Marka bp Grzegorz Ryś z Krakowa.

Następnego dnia uczestnicy Jubileuszu Kapłanów rozdzielili się na trzy papieskie bazyliki: Matki Bożej Większej, św. Jana na Lateranie i św. Pawła za Murami. W każdej z nich Franciszek wygłosił katechezę. Po ostatniej z nich odprawiono Msze św. koncelebrowane w grupach językowych.


Przyjmować i przekazywać miłosierdzie

W pierwszym rozważaniu Franciszek przypomniał, że nic nie jednoczy bardziej z Bogiem, niż akt miłosierdzia, czy to gdy chodzi o miłosierdzie, z jakim Pan przebacza nam nasze grzechy, czy też jeśli chodzi o łaskę, jaką nas obdarza, abyśmy czynili dzieła miłosierdzia w Jego imieniu”. Zaznaczył, że poczucie się przedmiotem miłosierdzia pozwala nam przejść do pragnienia obdarzania miłosierdziem. Zachęcił, aby używać słowa „miłosierdzie” w formie czasownikowej: „trzeba dawać miłosierdzie, aby otrzymać miłosierdzie”. Nie można bowiem medytować o miłosierdziu, nie wprowadzając tego w czyn.

Wezwał do nawrócenia mentalności instytucjonalnej. „Jeśli naszych struktur nie przeżywamy i nie wykorzystujemy, aby lepiej przyjmować miłosierdzie Boga i być bardziej miłosiernymi wobec innych, to mogą się one przekształcić w coś bardzo odmiennego i wywołującego odwrotny skutek od zamierzonego” - przestrzegł Franciszek. Zachęcił też kapłanów do podążania drogą „prostoty ewangelicznej”, która pojmuje i dokonuje wszystkiego w kluczu miłosierdzia, a także by stawiali siebie w przestrzeni, gdzie współistnieją najbardziej haniebna nędza i najwznioślejsza godność. „Brudni, nieczyści, małostkowi, próżni, egoistyczni, a jednocześnie z obmytymi stopami, powołani i wybrani, mający rozdawać rozmnożone chleby, błogosławieni przez nasz lud, kochani i doznający opieki. Tylko miłosierdzie sprawia, że można znieść tę pozycję. Bez niego albo uważamy się za sprawiedliwych, podobnie jak faryzeusze albo odchodzimy, jak ci, którzy nie czują się godni. W obu przypadkach nasze serce staje się twarde” - mówił papież.

Wskazał, że miłosierdzie brudzi sobie ręce, dotyka, angażuje się, pragnie wejść w relację z innym, nie zajmuje się „przypadkiem”, ale angażuje się w relację z osobą, troszczy się o jej ranę. Według Franciszka znakiem tego, czy ktoś jest na właściwym miejscu, jest pragnienie, by być od tej pory miłosiernym dla wszystkich.


Wielcy święci byli wielkimi grzesznikami

W swym drugim rozważaniu Ojciec Święty zauważył, że Bóg jest zawsze „większy od naszej świadomości” grzechu, „nie tylko niestrudzenie nam przebacza, ale odnawia także bukłaki, w które przyjmujemy Jego przebaczenie”. Tym nowym bukłakiem jest samo „Jego miłosierdzie, na ile jest doświadczane w nas samych i na ile wprowadzamy je w życie, pomagając innym”. Serce, które otrzymało miłosierdzie nie jest „sercem połatanym”, ale sercem „stworzonym na nowo”. Doświadcza ono „dobrodziejstw łaski wobec swego zranienia i wobec swojego grzechu, odczuwa, że miłosierdzie uspokaja jego winę, nawadnia miłością jego oschłość, rozpala na nowo jego nadzieję”.

- Widzimy, że wśród tych, którzy działają na rzecz zwalczania uzależnień, zazwyczaj najlepiej rozumieją, pomagają i wymagają od innych, właśnie ci, którzy sami zostali od nich ocaleni. A najlepszym spowiednikiem jest zwykle ten, kto się lepiej spowiada. Niemal wszyscy wielcy święci byli wielkimi grzesznikami lub, jak św. Teresa od Dzieciątka Jezus, zdawali sobie sprawę, że jedynie dzięki łasce Bożej nimi nie byli - zauważył Ojciec Święty.

Wskazał, że warto podziwiać tych, „którzy pozwolili, aby ich serce zostało odrodzone przez miłosierdzie”. Mówił o świętych: Pawła, Piotra, Jana, Augustyna, Franciszka, Ignacego, Proboszcza z Ars w literackiej wersji Bernanosa, argentyńskiego Proboszcza Brochero, wietnamskiego kardynała Françoisa Xaviera Nguyễna Văn Thuậna, a na zakończenie skupił się postaci Matki Bożej jako „naczyniu miłosierdzia”. - Jest ona naczyniem prostym i doskonałym, poprzez które należy otrzymywać i upowszechniać miłosierdzie. Jej dobrowolne „tak” wobec łaski jest przeciwieństwem obrazu grzechu, który doprowadził marnotrawnego syna donikąd - zaznaczył papież.

Tłumaczył, że „miłosierdzie nie «maluje» nam od zewnątrz oblicza ludzi dobrych, nie poprawia nas w Photoshopie, ale nićmi naszych bied i naszych grzechów, poprzetykanych miłością Ojca tka nas tak, że nasza dusza się odnawia, odzyskując swój prawdziwy obraz, to znaczy obraz Jezusa”.

Podkreślił, że jedynie „Kościół chroniący oblicza ludzi, którzy pukają do jego drzwi jest zdolny, by mówić im o Bogu”. - Jeśli nie rozszyfrujemy ich cierpienia, jeśli nie uświadomimy sobie ich potrzeb, to nic nie możemy im zaoferować. Posiadane przez nas bogactwo przepływa tylko wtedy, gdy spotykamy niedostatek żebrzących, a to spotkanie odbywa się właśnie w naszych sercach pasterzy - przekonywał papież.


Bez miłosierdzia nie można być księdzem

W swoim trzecim rozważaniu Ojciec Święty zwrócił uwagę, że choć w Kościele istnieje wiele rzeczy niezbyt dobrych i wiele grzechów, to w służbie ubogim przez dzieła miłosierdzia Kościół zawsze szedł za natchnieniami Ducha Świętego, a święci czynili to w sposób bardzo twórczy i skuteczny. Podkreślił, że ludzie zawsze cenią księdza troszczącego się o ubogich, chorych, który rozgrzesza grzeszników, który cierpliwie naucza i koryguje, wybaczają księżom wiele wad, z wyjątkiem przywiązania do pieniędzy. „Nasz lud rozpoznaje «na węch», jakie grzechy są groźne dla pasterza, jakie uśmiercają jego posługę, czyniąc go funkcjonariuszem lub, co gorsza, najemnikiem, a które są nie tyle grzechami drugorzędnymi, ile grzechami, które można znieść, brać na siebie jako krzyż, aż Pan wreszcie na końcu je oczyści, tak jak uczyni z chwastami” - powiedział Franciszek.

Wskazał, że dla kapłanów, którzy udzielają sakramentów „miłosierdzie jest sposobem przekształcania całego życia ludu Bożego w sakrament. Bycie miłosiernym to nie jeden ze sposobów bycia, ale jedyny sposób bycia. Nie ma innej możliwości bycia księdzem” - mówił Ojciec Święty. Zaznaczył, że postrzegania osób w świetle miłosierdzia trzeba się uczyć i pielęgnować to w sobie, począwszy od seminarium i to spojrzenie powinno ożywiać wszystkie plany duszpasterskie. Niektóre z nich rozwijają się dobrze, a inne nie, ponieważ brakuje im miłosierdzia. „Brakuje tego miłosierdzia, które jest właściwe raczej szpitalowi polowemu niż jakiejś luksusowej klinice, tego miłosierdzia, które doceniając coś dobrego, przygotowuje grunt pod przyszłe spotkanie osoby, zamiast oddalać ją przez dokładną krytykę" - tłumaczył mówca i zaproponował kapłanom modlitwę, w której mają prosić Boga o łaskę bycia miłosiernymi w spowiedzi, oraz drugą, dotyczącą społecznego wymiaru dzieł miłosierdzia.

Przypomniał, że kapłan jest „znakiem i narzędziem miłosiernej miłości Boga względem grzesznika”, spowiednik zaś „nie jest panem, lecz sługą Bożego przebaczenia”. „Jesteśmy narzędziem, jeśli ludzie naprawdę spotykają się z Bogiem miłosiernym. Naszym zadaniem jest sprawienie, aby się spotkali, aby odnaleźli się twarzą w twarz” - przypomniał Franciszek. Zauważył, że posługa kapłańska w konfesjonale ma funkcję pośredniczącą. „Być może tu leży klucz naszej misji w tym spotkaniu Bożego miłosierdzia z człowiekiem” - powiedział papież i dodał, że dobry pośrednik to osoba, która ułatwia sprawy, a nie stawia przeszkody.

Dał kapłanom dwie rady: aby nigdy nie patrzyli na penitentów jak funkcjonariusze, jak ci, którzy widzą tylko „przypadki”, oraz aby księża nie byli w konfesjonale ciekawi, gdyż „właściwością miłosierdzia jest okrywanie swoim płaszczem grzechu, aby nie zranić godności”.

Franciszek zachęcił kapłanów do kontemplacji obrazu Jezusa miłosiernego, objawionego św. Faustynie. „Na tym obrazie możemy zobaczyć Miłosierdzie jako jedyne światło pochodzące z wnętrza Boga i które, przechodząc przez serce Chrystusa, wychodzi zróżnicowane, z kolorem właściwym dla każdego dzieła miłosierdzia” - powiedział papież.

Zwrócił uwagę, że dzieła miłosierdzia są niezliczone, a każde ma własne cechy charakterystyczne, zawiera dzieje każdego oblicza. Nie ograniczają się do siedmiu uczynków miłosierdzia względem ciała i siedmiu względem duszy. Zazwyczaj myślimy o uczynku miłosierdzia z osobna oraz w powiązaniu z jakimś dziełem: szpitalami dla chorych, stołówkach dla głodnych, schroniskach dla bezdomnych, szkołach dla potrzebujących wykształcenia, konfesjonale i kierownictwie duchowym dla tych, którzy potrzebują porady i przebaczenia. Ale „przedmiotem miłosierdzia jest samo życie ludzkie i to w swojej całości”: to nie tylko ciało, ale także duch, który potrzebuje wykształcenia, napomnień, pocieszenia, porad innych osób, ich przebaczenia, wsparcia i modlitwy.

Na zakończenie Ojciec Święty wezwał kapłanów, aby prosili Dobrego Pasterza o dwie łaski: by dali się prowadzić zmysłem wiary wiernego ludu, a także byli jego „zmysłem biedaka”.


Sens kapłańskiego życia

Zwieńczeniem jubileuszowych wydarzeń była Eucharystia sprawowana przez papieża 3 czerwca na placu św. Piotra. W homilii Franciszek mówił o sensie kapłańskiego życia i wezwał księży do ofiarnego dawania swego życia w zjednoczeniu z Chrystusem.

- Serce kapłana jest sercem przeszytym miłością Pana; dlatego nie patrzy już na siebie, ale jest skierowane na Boga i na innych - tłumaczył papież. Nie szuka ono „uznania i małych satysfakcji”, lecz „porwane przez Ducha Świętego”, jest „otwarte i dostępne dla braci”, aby ich poszukiwać, włączać i cieszyć się razem z nimi.

Kapłan ma wytrwale poszukiwać zagubionych owiec, nie zachowując żadnego czasu na to, co prywatne, nie broniąc swej wygody, nie troszcząc się o obronę swojego dobrego imienia. Nie jest „księgowym ducha, ale miłosiernym Samarytaninem poszukującym osób potrzebujących”. Jest „pasterzem a nie inspektorem stada i poświęca się misji nie na pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt procent, ale całym sobą”. Z Bożym uporem dba o to, aby „nikt się nie zagubił”. Dlatego „nie tylko trzyma drzwi otwarte, ale wychodzi w poszukiwaniu tych, którzy przez drzwi nie chcą już wejść”. - Epicentrum jego serca znajduje się poza nim: nie jest pociągany przez swoje „ja”, ale przez „Ty” Boga i przez „my” ludzi - stwierdził Franciszek.

Jego kolejne wezwanie tego, aby kapłan był blisko konkretnych ludzi, których Bóg, za pośrednictwem Kościoła, mu powierzył. „Nikt nie jest wykluczony z jego serca, jego modlitwy i uśmiechu. Przyjaznym spojrzeniem i ojcowskim sercem akceptuje, włącza, a kiedy powinien koryguje. Jest zawsze po to, aby zbliżać. Nikim nie gardzi, ale dla każdego jest gotów pobrudzić sobie ręce. Sługa komunii, którą celebruje i którą żyje, nie oczekuje pozdrowień i komplementów innych ludzi, ale jako pierwszy wyciąga rękę, odrzucając plotkowanie, osądy i trucizny. Cierpliwie wysłuchuje problemów i towarzyszy krokom osób, udzielając Bożego przebaczenia ze szczodrym współczuciem. Nie beszta tych, którzy opuszczają czy gubią drogę, ale jest zawsze gotów, by ponownie włączać i zażegnać kłótnie – podkreślił Ojciec Święty.

Zachęcił też księży, by żyli radością dla innych i z innymi, prawdziwą radością miłości. Bowiem kapłan „w modlitwie odkrywa pocieszenie Boga i doświadcza, że nic nie jest silniejsze od Jego miłości. Dlatego jest wewnętrznie spokojny i jest szczęśliwy, że jest kanałem miłosierdzia, przybliżenia człowieka do serca Boga. Smutek nie jest dla niego czymś normalnym, ale tylko przejściowym. Surowość jest mu obca, ponieważ jest pasterzem według łagodnego serca Bożego”. Czystym źródłem kapłańskiej radości jest dawanie swego życia w zjednoczeniu z Jezusem.

„Drodzy kapłani, w liturgii eucharystycznej codziennie odnajdujemy tę naszą tożsamość pasterzy. Za każdym razem możemy naprawdę uczynić naszymi Jego słowa: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane». To jest sens naszego życia, to słowa, którymi w pewien sposób, możemy codziennie odnawiać przyrzeczenia naszych święceń - wskazał Franciszek.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28968 Przeczytał: 274 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:45, 05 Cze 2016 Powrót do góry

O. Augustyn SJ: mocne wezwanie Franciszka dla księży do rachunku sumienia

Image

Katechezy papieża Franciszka to mocne wezwanie do rachunku sumienia - mówi w wywiadzie dla KAI znany duszpasterz, autor książek z zakresu psychologii i duchowości, rekolekcjonista o. Józef Augustyn SJ. Zakonnik wskazuje, że słowem - kluczem papieskich rozważań głoszonych 2 czerwca podczas Jubileuszu Kapłanów jest miłosierdzie, co jest istotą kapłaństwa.

Alina Petrowa-Wasilewicz, KAI: Co Ojca najmocniej uderza w papieskim przesłaniu do kapłanów?

O. Józef Augustyn SJ: Optymizm, który nie obawia się prawdy o ludzkiej kruchości i nędzy. Uderza mnie też realizm w patrzeniu na życie. Papież ma odwagę przypomnieć nam naszą śmierć i jej konsekwencje: „Nawet człowiek najbogatszy, kiedy umrze stacza się w nędzę i nikt nie ciągnie za swoim orszakiem ciężarówki na przeprowadzkę”. Uderza mnie także pełne czułości nabożeństwo do Matki Najświętszej: „Jeśli czasami zauważacie, że wasze spojrzenie stało się twardsze, [...] spójrzcie na Nią ponownie”, a Ona uleczy was. Uderza mnie także gorące wezwanie do troski o ubogich.

Nie jest łatwo komentować te trzy papieskie katechezy skierowane do księży, ponieważ mają one niewątpliwie charakter mistyczny. Już na samym początku Franciszek mówi: „Kontemplujemy tę krew, gdy wchodzi i wypływa z Jego [Jezusowego] serca i z serca Ojca. To nasz jedyny skarb, jedyne, co mamy do zaofiarowania światu: krew, która oczyszcza i jedna wszystko i wszystkich. Krew Pana, który odpuszcza grzechy”.

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28968 Przeczytał: 274 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:50, 05 Cze 2016 Powrót do góry

Pod tą rozmową z o. Augustynem na ekai komentarz księdza:

kapłan 1 dzień, 4 godziny temu
Przestańcie już wypisywać te bzdury o tym co powiedział papież Franciszek. To co powiedział wczoraj do kapłanów sądzę jako kapłan , że było obraźliwe dla kapłanów. Mówić publicznie , że większość kapłanów to ludzie brudni i zmysłowi to sądzę , że potężna przesada. Jeżeli Papa Bergolio takim się czuje to już jego problem bo ja na pewno nie.Znowu jechał publicznie na kapłanów zamiast im dodać odwagi dobrym słowem i przytulić do serca. Wydaje mi się , że papież Franciszek chce być już bardziej miłosierny niż sam Bóg. Nie dziwię się , że kapłanów z Polski było tak niewielu. kapłani czują kto ich kocha i myśli o nich a kto tylko jedzie po nich . Dlaczego ten papież tak nie lubi kapłanów, nie kocha ich????? To pytanie sądzę , że po wczorajszych konferencjach Papieża postawiło sobie wielu kapłanów.Jestem mocno zniesmaczony tym co wczoraj usłyszałem. A O. Augustyn jako jezuita niech nie dorabia jakiejś teologi to tego co powiedział Papież , my przecież mamy uszy i słyszeliśmy.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)