Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Morderstwo w rocznicę ludobójstwa Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Angelight
Użytkownik


Dołączył: 02 Wrz 2009
Posty: 323 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:07, 11 Kwi 2010 Powrót do góry

"Widzisz więc, świat jest rządzony przez całkiem inne osoby,
niż sobie wyobrażają ci, którzy nie znają kulis”


Benjamin Disraeli

Choć minęło zaledwie parę godzin, które poprzedzają dziesiątki dni pustych, jałowych i bezproduktywnych dyskusji pewne rzeczy trzeba nazwać po imieniu tu i teraz. Śmierć prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej jest morderstwem. Prezydent Rzeczypospolitej prof. Lech Kaczyński został brutalnie zamordowany!!! Nie potrzebuję na to dowodów, analiz czy zapisów “czarnych skrzynek”. To nie była przypadkowa katastrofa lotnicza. Samolot Tu-154 nie uległ wypadkowi. Miał runąć na ziemię grzebiąc Lecha Kaczyńskiego i innych. Nie wierzę w przypadek. I to nie jest żadna teoria spiskowa. Ktoś kto myśli inaczej jest dla mnie skończonym idiotą lub zwykłą ludzką szmatą. Tertium non datur. Nie czas i miejsce, by wyjaśniać powody takiej oceny sytuacji. Są tacy (garstka?), którzy łapią w lot o co mi chodzi. A ci, którzy nie rozumieją, nie pojmą tego nigdy!

Czyż to nie czkawka historii? 70 lat po katyńskim ludobójstwie dochodzi do kolejnego mordu. Bo to nie był wypadek, tylko, podkreślam jeszcze raz z całą mocą, zaplanowane morderstwo! Życzę zdrowia tym, którzy myślą inaczej. I jednocześnie im zazdroszczę, bo kto mniej wie, dłużej żyje. Nie głosowałem na Lecha Kaczyńskiego. Nie zamierzałem na niego głosować w nadchodzących wyborach. Bez znaczenia. To był pierwszy prezydent, po Jaruzelskim, Wałęsie i Kwaśniewskim, który nie był agentem. Dlatego musiał zginąć. Nie tylko on: Kurtyka, Kochanowski, Walentynowicz, Wassermann, Putra czy prezydent Kaczorowski. Polacy, patrioci, antykomuniści. I jeszcze najważniejsi wojskowi w kraju: Szef Sztabu Wojska Polskiego generał Franciszek Gągor, Dowódca Sił Powietrznych generał Andrzej Błasik, Dowódca Wojsk Lądowych generał dywizji Tadeusz Buk, Dowódca Marynarki Wojennej wiceadmirał Karweta i inni. Nie dziwcie się proszę, że na liście zabitych są Jarugi-Nowackie, Szmajdzińskie czy Karpiniuki. To kwiatki do kożuszka. “Gdzie drwa rąbia, tam wióry lecą”. To ma tylko przekonać różnych “oszołomów” o prawdziwości tego “wypadku”. Ale to nie był wypadek, to było morderstwo. Że co? Że się powtarzam? No to jeszcze raz: to było morderstwo!!!

Popatrzcie na zdjęcie flagi zdobiącej mój dom. Czarna wstążka i czarna rozpacz… Chce mi się wyć. Zaciśnięte pięści, łzy w oczach… Bezsilność. Fajnie się chłopcy bawicie, co nie? Ale mam dla was złą wiadomość: to nic nie da! “Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy MY żyjemy”. Gramy ten sam mecz od wieków. Konfederacja Barska, zabory, Listopad, Styczeń, Cud nad Wisłą, Katyń, Warszawa 1944 roku, “okrągły stół”. Mierzi was Niepodległa Polska. Jak “naszego” premiera, który ględzi: “Polskość to nienormalność, polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać… Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski, tej ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w Krainę mitu. Sama jest mitem”. Panie Tusk i tuskopodobni: Polska znów została zgwałcona, ale się podniesie. A ja będę dźwigał to brzemię po kres mego czasu. “Co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy”.

Bez imienia

Oto jest chwila bez imienia:
drzwi sie wydęły i zgasły.
Nie odróżnisz postaci w cieniach,
w huku jak w ogniu jasnym.
Wtedy krzyk krótki zza ściany;
wtedy w podłogę – skałą
i ciemność płynie jak z rany,
i w łoskot wozu – ciało.
Oto jest chwila bez imienia
wypalona w czasie jak w hymnie.
Nitką krwi jak struną – za wozem
wypisuje na bruku swe imię.


Krzysztof Kamil Baczyński

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
nauta
Użytkownik


Dołączył: 23 Lis 2007
Posty: 519 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zza Oceanu
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:45, 11 Kwi 2010 Powrót do góry

"[...]Ojczyzno moja, a ty trwasz
w żelaznym pogrążona gwarze,
światowidową mroczną twarz
zwracając w cztery strony wraże.

I marzy ci się chleb i miód,
i szklane domy w rodnych sadach,
i szczęśliwości pełen trud,
pod gałęziami lip biesiada. [...]"

Władysław Sebyła (1902-1940) jako uczestnik wojny obronnej 1939 roku znalazł się w sowieckiej niewoli. Zginął zamordowany w Starobielsku...
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28245 Przeczytał: 198 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:22, 12 Kwi 2010 Powrót do góry

Trudno cokolwiek powiedzieć i snuć różne domysły. Morderstwo? - nie wiem! Media się prześcigają w różnych donosach. Trafnie oddaje sytuację tych chwil w swoim komentarzu pan Stanisław Michałkieweicz.

Tragedia, obłuda, znak – Stanisław Michalkiewicz

Ostatnio żałoby narodowe trochę się zdewaluowały, bo były ogłaszane nie tyle z potrzeby serca, co ze względu na potrzebę kształtowania wizerunku. Teraz to co innego. Katastrofa prezydenckiego samolotu w Smoleńsku, w następstwie której zginęła prawie setka wysokich dygnitarzy z prezydentem na czele, tygodniową żałobę całkowicie uzasadnia, nawet jeśli wielu ostentacyjnych żałobników będzie odczuwała Schadenfreude, nadzieję albo ulgę. Nie chodzi przy tym o snucie politycznych kalkulacji, bo w następstwie śmierci polityków jest to rzecz naturalna. Jak wspomina Adam Grzymała-Siedlecki, sławny przed wojną polityk, JE arcybiskup obrządku ormiańskiego Józef Teodorowicz, uczestnicząc w konwentyklu u ordynata Józefa Krasińskiego, na wieść o nagłej śmierci pewnego wybitnego polityka, w odróżnieniu od pozostałych uczestników, nie dał się ponieść emocjom, tylko zapytał gospodarza: „gdzie tu pan ma telefon, panie hrabio?” – oczywiście gwoli porozumienia się z kierownictwem swego stronnictwa, które musi być na okoliczność zmian zapoczątkowanych śmiercią wybitnego polityka przygotowane.

Ale na tym właśnie polega żałoba narodowa, że towarzyszą jej gęste opary obłudy, więc przez obecny tydzień będziemy tymi oparami oddychali – no a potem wszystko wróci do normy, to znaczy do politycznej wścieklizny charakteryzującej życie publiczne w Polsce, zwłaszcza w ostatnich pięciu latach. Katastrofie w Smoleńsku wyjątkowego dramatyzmu dodaje zarówno moment, jak i miejsce. Moment – 70. rocznica wymordowania przez NKWD polskich oficerów w Katyniu, leżącym zaledwie kilkanaście kilometrów od Smoleńska, do którego prezydencki samolot miał dolecieć, aby jego pasażerowie mogli wziąć udział w tej uroczystości.

Moment – bo katastrofa wydarzyła się w przeddzień przesuniętych o tydzień obchodów piątej rocznicy śmierci Jana Pawła II, który nie bez powodu uważany był nie tylko za głowę Kościoła katolickiego, ale również za moralnego przywódcę naszego narodu. Ten niezwykły zbieg okoliczności wprost narzuca pytania, czy to jest jakimś znakiem dla nas, a jeśli tak, to co on może oznaczać. W tym numerze na gorąco próbujemy również na te pytania odpowiedzieć.

Stanisław Michalkiewicz
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 9:55, 12 Kwi 2010, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28245 Przeczytał: 198 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:33, 12 Kwi 2010 Powrót do góry

Stanisław Michałkiewicz napisał:
(...) że towarzyszą jej gęste opary obłudy, więc przez obecny tydzień będziemy tymi oparami oddychali – no a potem wszystko wróci do normy, to znaczy do politycznej wścieklizny charakteryzującej życie publiczne w Polsce, zwłaszcza w ostatnich pięciu latach.

Niezdrowa atmosfera, presja na pilotów…

Poniżej przytaczamy znalezione [link widoczny dla zalogowanych] autorstwa, dziś już śp. Przemysława Gosiewskiego. Zapytanie dotyczyło zachowania się kpt. Grzegorza Pietruczuka, który jako kapitan (Pilot-in-Command) samolotu prezydenckiego podjął we wrześniu 2008 roku decyzję o rezygnacji z lądowania podczas występowania, w jego ocenie, niebezpiecznych warunków. Zapytanie zawiera absurdalne, by nie powiedzieć śmieszne powoływanie się na “doniesienia medialne” jako argument oceny decyzji pilota.

Smutne to, że nie wyciągnięto wystarczających wniosków z tragicznego wypadku w Mirosławcu w styczniu 2008 roku wojskowego samolotu CASA. Smutne również i to, że wokół decyzji kapitana samolotu – którego decyzje są ostateczne, bo to on decyduje o bezpieczeństwie lotu, nawet gdy przewozi wyższego sobie rangą dowódcę i nawet jeśli jest nim najwyższy generał – wytworzono w ramach jakichś partyjnych porachunków, niezdrową atmosferę.

A ta niezdrowa atmosfera i presja (prosimy zwrócić na punkt 7.), mogły przyczynić się do niefortunnej decyzji podjętej przez kapitana prezydenckiego samolotu, który tak tragicznie zakończył swój lot pod Smoleńskiem.

Cytat:
Zapytanie nr 2496

do ministra obrony narodowej

w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu, kpt. Grzegorza Pietruczuka, srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności


Uzasadnienie

Według informacji prasowych i wywiadu, jakiego szef MON udzielił dla Radia Zet 19 września br., kpt. Grzegorz Pietruczuk został odznaczony srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności. Wedle słów szefa MON pilot otrzymał medal za ˝przestrzeganie procedur i poczucie odpowiedzialności za bezpieczeństwo czterech prezydentów na pokładzie˝. Ministrowi chodziło o lot, jaki wykonał prezydencki TU-154 na Kaukaz 12 sierpnia br. Planowo samolot miał lądować w Azerbejdżanie w Ganji, ale prezydent RP podjął decyzję o locie do Tbilisi. Pilot odmówił zmiany kierunku lotu. Decyzja pilota doprowadziła do licznych komplikacji w wizycie czterech prezydentów w Gruzji. Przejazd drogą do Tbilisi był bardzo niebezpieczny i sprowadzał realne zagrożenie dla osób w nim uczestniczących. Według doniesień medialnych obawy pilota o stan techniczny lotniska w Tbilisi były całkowicie nieuzasadnione i można było na nim bezpiecznie wylądować.

Proszę wobec tego Pana Ministra o odpowiedzi na następujące pytania:

1. Czy pilot ma prawo odmówić wykonania rozkazu zwierzchnika Sił Zbrojnych RP?

2. Czy odznaczenie pilota za de facto zaniechanie działania tak wysokim odznaczeniem państwowym jest zgodne z obowiązującymi procedurami?

3. Czy Minister, podejmując decyzję o odznaczeniu, chciał pokazać, iż będzie premiował w przyszłości przypadki niesubordynacji, tchórzostwa i odmawiania wykonywania rozkazów?

4. Czemu sprawa odznaczenia pilota została tak nagłośniona w mediach przez szefa MON? Czy był to kolejny element prowokacyjnej polityki rządu wobec prezydenta RP?

5. Czy zbadano przebieg wydarzeń w kabinie pilotów i zgodność podejmowanych przez nich decyzji z obowiązującymi procedurami? Jakie są wnioski z tej kontroli?

6. Czemu szef MON nie odznaczył innych członków załogi?

7. Jak MON zamierza reagować, jeśli w przyszłości będą powtarzać się tego typu przypadki odmawiania zmiany kierunku lotu?

Z wyrazami szacunku

Poseł Przemysław Gosiewski

Kielce, dnia 23 września 2008 r.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28245 Przeczytał: 198 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:46, 12 Kwi 2010 Powrót do góry

Teresa napisał:
Stanisław Michałkiewicz napisał:
(...) że towarzyszą jej gęste opary obłudy, więc przez obecny tydzień będziemy tymi oparami oddychali – no a potem wszystko wróci do normy, to znaczy do politycznej wścieklizny charakteryzującej życie publiczne w Polsce, zwłaszcza w ostatnich pięciu latach.

Niezdrowa atmosfera, presja na pilotów…


Za: [link widoczny dla zalogowanych]

Nie widzieli pasa

Piloci, którzy lądowali w Smoleńsku, mówili, że tam nie ma żadnych pomocy nawigacyjnych, załoga jest zdana na własny wzrok – z Wojciechem Łuczakiem, wydawcą magazynu „Raport – Wojsko, Technika, Obronność”, rozmawia Leszek Misiak.

Dlaczego doświadczony pilot tak się pomylił – wydaje się, że musiał to być błąd decyzji o lądowaniu lub oceny sytuacji w trakcie lądowania?

Istnieje wśród pilotów zasada, że gdy giną koledzy, nie omawia się ich ewentualnych błędów czy kwalifikacji. Ale jest pewne, że gdy samolot wystartował, był sprawny i taki podszedł do lądowania. Przyczyn należy więc szukać po stronie ludzkiej.

Kto decyduje o lądowaniu: wieża czy pilot, bo są sprzeczne opinie na ten temat?

Ten kapitan być może chciał pokazać, że potrafi wylądować mimo bardzo trudnych warunków.

W każdym przypadku ostatnią instancją jest zawsze dowódca załogi. Problem polega na tym, że na pokładzie był zarówno jego bezpośredni dowódca, czyli śp. gen. Andrzej Błasik, mój przyjaciel, jak i jego zwierzchnik gen. Gągor. Ten kapitan być może chciał pokazać, że potrafi wylądować mimo bardzo trudnych warunków. Wiemy już od ministra ds. nadzwyczajnych Rosji, że samolot rzeczywiście robił dwa podejścia do lądowania, czyli załoga za pierwszym razem nie widziała pasa startowego i zdecydowała się na drugą próbę. Rozmawiałem z pilotami, którzy lądowali w Smoleńsku – tam nie ma żadnych pomocy nawigacyjnych, załoga jest zdana na własny wzrok. A skoro mgła sięgała do poziomu trawy, więc niewiele można było zobaczyć. Widziałem zdjęcia kilka godzin po katastrofie – to było „mleko” do samej ziemi. Jeśli załoga ma do czynienia z lotniskiem bez praktycznie żadnych pomocy nawigacyjnych, musi widzieć pas. Jeśli go nie dostrzega, musi podchodzić drugi raz. Wówczas dowódca decyduje, czy podejmować drugą próbę, czy lądować na innym lotnisku.

Czy na pokładzie mogło dojść do wybuchu z powodu zawadzenia skrzydłem samolotu o drzewo, bo dziwnie wyglądała ta katastrofa?

Nie wiem, znamy dziś relacje z drugiej ręki.

Skutki są straszne, a przecież skoro samolot zahaczył o drzewo, spadł z bardzo niskiej wysokości?

Samolot był 150 do 200 m od osi pasa startowego, więc nawet gdyby kontynuował podchodzenie do lądowania z dobrą wysokością, to i tak by się skończyło co najmniej zapaleniem maszyny. Samolot pana prezydenta nie był w osi pasa, czyli załoga po prostu nie widziała pasa.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28245 Przeczytał: 198 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:54, 12 Kwi 2010 Powrót do góry

Takich i innych tytułów można czytać bez końca! Od spekulacji do wydanych wyroków i sądów w tej sprawie. Wolę zamilczeć i powierzać wszystko Panu Bogu, który zna prawdę i prośmy! oby ją odkrył!, bo sam Bóg jest PRAWDĄ, DROGĄ i ŻYCIEM! Polecam wspaniały artykuł:

"DRUGI KATYŃ - SIGNUM TEMPORIS (łac. znamię czasu)
http://www.traditia.fora.pl/wydarzenia-wywiady-wiadomosci,12/drugi-katyn-signum-temporis,3890.html

Cisza

<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/mf52xZjb8ho&hl=pl_PL&fs=1&"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/mf52xZjb8ho&hl=pl_PL&fs=1&" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>

(zalogowani widzą film, niezalogowani kod, dlatego podaję również link do strony You-Tube)

http://www.youtube.com/watch?v=mf52xZjb8ho&feature=related
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)