Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Działanie Boga w Kościele poprzez Niepokalaną Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29567 Przeczytał: 261 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 22:44, 12 Cze 2014 Powrót do góry

Działanie Boga w Kościele poprzez Niepokalaną

Image

Actio Boga, czyli działanie w świecie poprzez Niepokalaną odbywa się w każdym momencie i w każdym miejscu. I będzie tak do końca czasów. Cała historia Kościoła jest przychodzeniem Boga do nas, ludzi, poprzez Niepokalaną oraz powracaniem ludzi do Boga także poprzez Niepokalaną. W tym tekście zajmiemy się tylko pierwszym aspektem, a więc odpowiedzią na pytania: jak Bóg działa w Kościele poprzez Maryję? Jak buduje swoje królestwo poprzez Jej królestwo?

Święty Cyryl Aleksandryjski chwalił Najświętszą Pannę w dniu zwiastowania Jej Boskiego macierzyństwa:

Chwała Tobie, święta Matko Boga! Poprzez Ciebie wielbiona jest Trójca, poprzez Ciebie czczony i wielbiony jest na całym świecie drogocenny Krzyż. Poprzez Ciebie radują się niebiosa, cieszą się aniołowie i archaniołowie, demony są odpędzane, a człowiek zostaje powołany do nieba. Poprzez Ciebie człowiek zanurzony w ciemności bałwochwalstwa pojmuje prawdę, wierzący przychodzą do chrztu świętego i na całej kuli ziemskiej budowane są kościoły. Dzięki Twojej pomocy narody przystępują do pokuty. Co jeszcze? Poprzez Ciebie Syn jedynego Boga, prawdziwa Światłość, ukazał się tym, którzy pogrążeni są w ciemnościach i cieniu śmierci. Poprzez Ciebie prorocy zapowiadali narodom zbawienie, a apostołowie głosili kazania [1].

Ojcowie Kościoła i święci byli niestrudzeni w nadawaniu różnych tytułów Matce Bożej, po to, aby wychwalać Jej potężną rolę w założeniu i rozpowszechnianiu Królestwa Chrystusowego na ziemi. Nazywają Ją

postrachem demonów, niszczycielką piekła, naszą tarczą, osłoną nad światem, siłą narodu chrześcijańskiego, naszym jedynym lekarstwem, uzdrowicielką ludzkiego nieszczęścia, naszą kotwicą, naszą ucieczką, naszą orędowniczką, patronką grzeszników, powrotem heretyków [2].

Działanie Boga w Kościele aż do końca czasów jest rozpowszechnianiem prawdziwej wiary i życia według Jego przykazań zgodnie z misją, którą Chrystus zlecił swoim apostołom: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28, 18–20). Głębsze spojrzenie na historię Kościoła uczy nas, że dzieło misyjne Kościoła w najściślejszy sposób związane było z Maryją. Tak jest i dziś. Ukazuje się Ona jako misjonarka par excellence. Jej misja apostolska jest jedyna w swoim rodzaju i uniwersalna.


Rozpowszechnianie wiary poprzez Niepokalaną

„Raduj się, Najświętsza Maryjo Panno, bo wszystkie herezje samaś zniszczyła na całym świecie” – śpiewa Kościół w oficjum o Najświętszej Maryi Pannie. A słowo to potwierdziło się tysiąckrotnie na przestrzeni wieków.

Dokeci pierwszych stuleci odrzucali prawdę o wcieleniu Chrystusa. Ojcowie odpowiedzieli im: „Błądzicie, bo Chrystus jest zrodzony z Maryi, jest ludzkim stworzeniem tak jak my”. Inni heretycy odrzucili boskość Jezusa, a Ojcowie znowu odpowiedzieli: „Jesteście w błędzie, Chrystus bowiem zrodził się z Dziewicy, a z dziewicy może być zrodzony tylko Bóg”. Nestoriusz uznał pomiędzy obiema naturami Chrystusa jedynie pewien moralny związek, odrzucił wobec tego tytuł „Matka Boża”, ponieważ uważał, że Maryja jest tylko Matką Chrystusa – człowieka. Ojcowie Soboru Ephejskiego dowiedli słuszności tego tytułu i potwierdzili przy tym naukę o jedności osoby Chrystusa wśród obu natur.

Eutyches nauczał, że po wcieleniu natura ludzka rozpłynęła się w boskiej i że pozostała tylko natura boska. Na to obrońcy prawdziwej wiary odpowiedzieli, że Chrystus ma zarówno tę samą istotę, co Ojciec, jak również tę samą istotę, co Matka, która ma czysto ludzką naturę. Kardynał Newman podsumowuje to następująco: „Maryja jest strażniczką prawdy wcielenia Chrystusa”. Święci, którzy zwalczali błędne nauki protestantyzmu i jansenizmu, przeciwstawili nowym herezjom prawdy maryjne (np. Franciszek Salezy, Piotr Kanizjusz, Ludwik Grignion de Montfort) i narody oddane maryjnej pobożności zachowały wiarę.

Kardynał Newman zauważa, że narody, które pozostały wierne Maryi, zachowały również całkowicie wiarę w boskość Chrystusa, ci natomiast, którzy odrzucili kult maryjny, nie widzą w Chrystusie nic więcej niż lepszego człowieka. Warto również zauważyć, że zaprzeczenie dziewictwa Maryi w pewnym modernistycznym czasopiśmie wywołało potępienie tej perfidnej herezji przez hierarchię kościelną. Wreszcie papież Pius XII widzi w dogmacie wzięcia Maryi do nieba z ciałem skuteczną siłę przeciwdziałającą materializmowi i korupcji zwyczajów, jak również tryumf wiary w świat nadprzyrodzony
[3].


W tym kontekście nie wolno zapominać, że wszystkie zakony i zgromadzenia misyjne podporządkowują się wyraźnie Maryi jako Patronce, ponieważ widzą w Niej gwarancję rozwoju wspólnoty zakonu i oczekują od Niej niebieskiego błogosławieństwa w działaniu, mającym na celu rozpowszechnianie wiary i uświęcanie dusz. Tak mówi na przykład założyciel marianistów bł. Guillaume Chaminade:

Wielką panującą herezją jest dzisiaj obojętność religijna, która pozwala skostnieć duszy w zagłuszeniu egoizmem i pogrążeniu w otchłani namiętności. Ten smutny, ale wierny opis naszej epoki, daleki jest od tego, by nas zniechęcić. Potęga Maryi nie zmniejszyła się. Wierzymy mocno, że pokona Ona te herezje, jak wszystkie inne, bo dzisiaj, tak jak wcześniej, jest obiecaną Panią, która zetrze głowę węża. A Jezus Chrystus uczy nas, że Ona jest nadzieją, radością, życiem Kościoła i postrachem piekła. Dla Niej zastrzeżone jest w naszych czasach wielkie zwycięstwo. Jej należy się zaszczyt ratowania wiary przed grożącym nam dzisiaj rozbiciem [4].


Niepokalana ratunkiem chrześcijaństwa

Działanie Boga w Kościele poprzez Niepokalaną jest w szczególnie spektakularny sposób widoczne wtedy, kiedy Maryja przychodzi z pomocą zagrożonemu chrześcijaństwu i przyczynia się do zwycięstwa nad wrogami, mimo ich przytłaczającej przewagi. Sami papieże uznawali zawsze te zwycięstwa Maryi, szczególnie nad Turkami, i z okazji różnych cudownych interwencji Matki Bożej wprowadzili szczególne święta ku Jej czci. Pius XII w swoim akcie poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi podsumował tę całą wiarę w wielkość Maryi i powierzył Jej uratowanie chrześcijańskiego porządku. Napisał o Niej, iż zjednuje pokój dla świata i dusz, zaprowadza błądzących do owczarni Chrystusa, powstrzymuje zalew nowego pogaństwa, przygotowuje zwycięstwo Chrystusa Króla.

Jeszcze bardziej widoczna staje się Jej apostolska misja w działalności wielkich ruchów maryjnych, które ukazywały działanie łask nawrócenia i uświęcenia w życiu całych narodów i innych różnorakich wspólnot. Od początku XIX wieku powstawały w wielu krajach kongregacje maryjne, o których Pius XII mówił, że należą do pierwszych w randze apostołów świeckich [5]. „Dzieci Maryi” liczyły w 1954 roku około 36 tys. grup na całym świecie, przy czym jednak nie liczba jest najważniejsza, lecz uznane przez papieży owoce przemiany dusz i łaski czystości wśród tak wielu dzieci i młodzieży. „Legion Maryi”, „Rycerstwo Niepokalanej”, „Niebieska Armia Matki Bożej Fatimskiej” zgromadziły w pierwszej połowie XX wieku wiele milionów katolików i przygotowały ich do intensywnego apostolskiego życia poprzez zaszczepienie im ideału całkowitego oddania się Maryi. Całe działanie Kościoła szczególnie w ostatnich 200 latach jest tak widzialnie uzależnione od Maryi, że hierarchia kościelna nie obawiała się mówić o „epoce Maryi”.

Innym znakiem tego cudownego działania Boga poprzez Niepokalaną jest fakt, że wszyscy wielcy apostołowie i misjonarze byli wielkimi czcicielami Maryi i że całkowicie zdali się na Nią, by dokonać czynów, które dziś podziwiamy w ich życiu. Najbardziej znani wśród nich to święci: Bernard z Clairvaux, Albert Wielki, Bonawentura, Bernardyn ze Sieny, Wawrzyniec z Brindisi, Franciszek Salezy, Ludwik Grignion de Montfort, Alfons Liguori, Leonard z Porto Mauritio, Maksymilian Kolbe. Do tego należy doliczyć wielu mężów Bożych, założycieli kongregacji, bractw i stowarzyszeń maryjnych, które odnowiły poprzez Maryję całe kraje, a nawet kontynenty.


Różaniec, szkaplerz, Cudowny Medalik

Przede wszystkim jednak Matka Boża realizuje cele wyznaczone przez Boga na ziemi poprzez swoją osobistą interwencję w tysiącach większych i mniejszych sanktuariów na całym świecie, gdzie jeszcze dziś, w czasach rozpowszechnionego sekularyzmu i laicyzacji, gromadzą się tłumy. W dziejach sanktuariów Niepokalana ukazuje się jako pierwotny obraz i wzór Boga – forma Dei – wśród ludzi. Pielgrzymi zmierzają do świętych miejsc słynących łaskami, by pozwolić się przez Nią kształtować. To formowanie nie jest niczym innym, jak dotykiem kochającej i delikatnej dłoni Boga, który w naszych niegodnych sercach przygotowuje sobie miejsce, w którym może następnie złożyć przynajmniej część swoich łask. W ten sposób Jej słowa i gesty wnikają do serc ludzkich, a wierni, jak dzieci swoją matkę, słuchają Ją i poddają się Jej wpływowi. W ten sposób pragnie Bóg dotrzeć do każdego umysłu, do każdej mentalności, do każdego miejsca poprzez Maryję, która niejako przynosi ze sobą Bożą łaskę uprzedzającą – gratia praeveniens, aby przygotować ludzi na przyjęcie łaski uświęcającej Boga.

Na czele tych bezpośrednich interwencji Maryi stoją cudowne objawienia, poprzez które Maryja daje światu ważne na ziemi i decydujące o życiu wiecznym środki pomocnicze, a wszystko po to, by łasce Bożej utorować drogę do dusz i uczynić je miejscem Bożego triumfu. Korzystanie z tych dostrzegalnych środków odpowiada ludzkiej naturze, która rozpoznaje rzeczy niewidzialne, zachowuje je w pamięci i według nich żyje, najczęściej tylko poprzez to co widzialne. Podobnie jak ktoś, kto utwierdza się w miłości do ukochanej osoby, jednak oddalonej, a więc niedostępnej dla wzroku, poprzez troskliwe przechowywanie i chętne oglądanie jej fotografii czy obrazu, tak samo chrześcijanin kocha Chrystusa i Maryję otaczając czcią obraz lub jakiś przedmiot, który przypomina mu o Ich, niedostępnej dla oczu, obecności.

I tak Maryja dała św. Dominikowi różaniec, wobec którego modlitw Bóg jest szczególnie chętny do wysłuchiwania ludzkich próśb. Jest to prosta modlitwa, zawiera w sobie wszystkie najważniejsze tajemnice Bożego życia i ułatwiająca, nawet najprostszym ludziom, poznawanie ich i skuteczne zgłębianie. Świętemu Szymonowi Stockowi Maryja ofiarowała szkaplerz z Góry Karmel. Matka ubiera, okrywa swoje dzieci i poświadcza w ten sposób swój bliski związek z nimi. Poprzez przyjęcie zewnętrznego odzienia z rąk matki, dziecko ma upodobnić się do niej wewnętrznie. Z tego powodu Maryja mogła obiecać, że kto w chwili śmierci będzie miał na sobie Jej szatę – szkaplerz, ten nie zazna ognia piekielnego. Ona sama przyjdzie, by w chwili śmierci swego dziecka odpędzić szatana, który nie jest władny, by splamić i zabrudzić Jej szatę i tym samym nie może dotknąć tego, który nosi tę szatę, porywając go w płonącą otchłań. W roku 1830 Maryja dała św. Katarzynie Laboure Medalik, zwany Cudownym ze względu na liczne cuda nawróceń i niezwykłych uświęceń trwające nieprzerwanie aż do dziś.


Interwencje Maryi w różnych miejscach świata

To Maryi zawdzięczamy wspaniałe zjawiska nawrócenia w krótkim czasie całych narodów na prawdziwą wiarę. To ona wzniecała w duszach tak wielką żarliwość, czego nie mogły dokonać tysiące misjonarzy na przestrzeni wielu lat. Poprzez swoje objawienia na wzgórzu Tepeyac w Meksyku Matka Boża z Guadalupe w bardzo krótkim czasie nawróciła pogańskie narody Ameryki Łacińskiej, od Meksyku aż po przylądek Horn, oraz zachowywała je w wierze katolickiej przez całe stulecia aż do najnowszych czasów. W Europie miały miejsce wydarzenia podobne do tych ze wzgórza Tepeyac: Lourdes, La Salette i Fatima są kamieniami milowymi dla całego chrześcijaństwa i w najcięższych czasach Kościoła prowadzą setki tysięcy z powrotem do wiary [6].

Te wielkie wydarzenia maryjne i powstałe z nich ruchy są niczym innym, jak wielkimi znakami, poprzez które Niepokalana w sposób konkretny wpływa na serca, przyciąga ludzi do swojego Niepokalanego Serca i prowadzi ich do Syna. Dokonuje się to w ciężkiej walce o każdą duszę, którą Niepokalana wyrywa szatanowi. Na dowód tego ex contrario można przytoczyć fakt, że kiedy ludzkość uchylała się od wpływu Niepokalanej, wtedy działanie Boga na świecie napotykało na przeszkody. Jeśli dziś na przykład mieszkańcy Ameryki Łacińskiej masowo słabną w wierze to dlatego, że zanika w ich duszach cześć dla Maryi.

Skoro Bóg daje człowiekowi wolną wolę i nie narzuca się w swoim działaniu, to actio Boga (dzieło Odkupienia przez Syna i Ducha Świętego) w świecie dokonywane poprzez Maryję zostaje uniemożliwione w chwili, kiedy ludzie zapominają o Jej wielkości lub całkowicie się od Niej oddalają. To dystansowanie się od Maryi w imię ekumenizmu i zażyłych stosunków z protestantami jest jedną z największych zniewag, jakie można wyrządzić Bogu. W tak ciężkich czasach, jakie mamy dziś, zadaniem każdego chrześcijanina jest wiernie i bezwarunkowo trwać przy Maryi. Kiedy będzie to czynił, stanie się Ona dla niego „Strażniczką Wiary”, która zmiażdży głowę węża, Pośredniczką wszelkich łask.

Przypisy:

1. Homilia IV, Enchiridion Marianum, Rzym 1974, s. 808.
2. zob. Hymn Akathistos, Freiburg 1958.
3. E. Neubert, Marie dans le dogme, Paryż 1553, s. 208–210.
4. tamże, s. 213–214.
5. Bulla Bis saeculari, Acta Apostolicae Sedis 1948, s. 393–402.
6. zob.: ks. K. Stehlin, Die Immaculata unser Ideal, Stuttgart 2004, s. 153–167.[/b]

ks. Karol Stehlin FSSPX

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Wto 19:55, 11 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29567 Przeczytał: 261 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:57, 01 Sty 2018 Powrót do góry

Przez Maryję łatwiej do Jezusa?

Św. Maksymilian Kolbe to wielokrotnie tłumaczył np. m.in. tutaj. br. Mateuszowi Spolitakiewiczowi:

"Muszę Ci dodać, że nie tylko "trudno" ale niepodobna zbliżyć się do Jezusa bez Maryi. Dlaczego? Bo pomijając już fakt, że Ona nam porodziła i wychowała Jezusa, zbliżenie się do Jezusa jest bez wątpienia łaską, a wszelkie łaski przez Nią przychodzą do nas, tak jak i sam Pan Jezus przez Nią przyszedł.

Powiesz tu może: A więc czy wolno mi wprost rozmawiać z Jezusem, gdy nie myślę o Maryi? Mój drogi, nie chodzi o to, byś czuł czy myślał, tylko o sam fakt, że tak jest, chociażby Ci to wcale na myśl nie przyszło. Jeśli naprawdę kochasz P. Jezusa, to przede wszystkim pragniesz we wszystkim spełnić Jego Wolę, a więc i otrzymać łaski w ten sposób, w jaki On postanowił. Mając takie usposobienie z całą swobodą możesz i powinieneś zwracać się do Przenajświętszego Serca P. Jezusa będąc przekonany, że wszystko otrzymasz.

Gdyby kto jednak powiedział sobie: "Ja nie potrzebuję żadnego pośrednictwa, nie potrzebuję Matki Najświętszej, sam potrafię uwielbić i uczcić Przenajświętsze Serce Boże i wyprosić, co mi potrzeba". Czyżby nie słusznie Pan Jezus go odrzucił za tak nieznośną pychę?"



565 - Do br. Mateusza Spolitakiewicza

Nagasaki, 10 X 1935

Jezus Maryja Józef Franciszek

Drogie Dziecko! Odpowiadam wedle porządku jak w liście, a z tęgim opóźnieniem, bo pracy mam sporo.

Nie raz, ale więcej razy Twój list przeczytałem i pojmuję Cię na wskroś. I nasamprzód czemu bym nie miał pamiętać poczciwego Br. Mateusza?

Piszesz: "Nie może mi się to w duszy skojarzyć, by kochać od razu Jezusa i Maryję". - A swego ojca i matkę razem mogłeś kochać, a przy tym jeszcze braci czy siostry? Pewne, że celem naszym jest Bóg, Trójca Przenajświętsza, ale to nie przeszkadza, by Boga Ojca kochać jako Boga Ojca, Boga Syna jako Boga Syna, Ducha Przenajświętszego jako Ducha Przenajświętszego, Pana Jezusa jako Pana Jezusa, Matkę Bożą jako Matkę Bożą i swego ojca, i matkę, i krewnych, i Aniołów, i Świętych, i wszystkich ludzi. I oczywiście nie po kolei, ale wszystkich naraz. Tylko że myśleć nie możemy o wszystkich naraz, ale to nie przeszkadza rzeczywistej miłości wszystkich i naraz.

Piszesz: "Idę przed tabernakulum, rozmawiam z Jezusem itd.", i pytasz: "A gdzież Maryja, Ta, bez której do Jezusa zbliżyć się trudno... Ta, która jest najkrótszą drogą?" Muszę Ci dodać, że nie tylko "trudno" ale niepodobna zbliżyć się do Jezusa bez Maryi. Dlaczego?

Bo pomijając już fakt, że Ona nam porodziła i wychowała Jezusa, zbliżenie się do Jezusa jest bez wątpienia łaską, a wszelkie łaski przez Nią przychodzą do nas, tak jak i sam Pan Jezus przez Nią przyszedł. Powiesz tu może: A więc czy wolno mi wprost rozmawiać z Jezusem, gdy nie myślę o Maryi? Mój drogi, nie chodzi o to, byś czuł czy myślał, tylko o sam fakt, że tak jest, chociażby Ci to wcale na myśl nie przyszło. Jeśli naprawdę kochasz P. Jezusa, to przede wszystkim pragniesz we wszystkim spełnić Jego Wolę, a więc i otrzymać łaski w ten sposób, w jaki On postanowił. Mając takie usposobienie z całą swobodą możesz i powinieneś zwracać się do Przenajświętszego Serca P. Jezusa będąc przekonany, że wszystko otrzymasz. Gdyby kto jednak powiedział sobie: "Ja nie potrzebuję żadnego pośrednictwa, nie potrzebuję Matki Najświętszej, sam potrafię uwielbić i uczcić Przenajświętsze Serce Boże i wyprosić, co mi potrzeba". Czyżby nie słusznie Pan Jezus go odrzucił za tak nieznośną pychę?

Piszesz: "Ona musi też ode mnie coś otrzymać, ja muszę Nią oddychać, Nią żyć, cały się Jej poświęcić, o Niej myśleć... Ale, ale Jezus, przecież On źródłem łaski i Miłości, On zaprasza do siebie. On daje się w Komunii św. - Maryja tu tylko pomaga". - Mój Drogi, pewnie, że źródłem wszelkiego dobra, w każdym porządku czy naturalnym, czy nadnaturalnym (czyli łaski) jest Bóg Ojciec, który przez Syna i Ducha Świętego zawsze działa, czyli Trójca Przenajświętsza. Prawda, że jedynym Pośrednikiem do Ojca jest Syn Wcielony, Jezus Chrystus, Bóg i człowiek zarazem, przez którego nasze hołdy oddawane Ojca stają się z ludzkich Bożymi, ze skończonych - nieskończonej wartości, i tak rzeczywiście godnymi majestatu Ojca. Prawda, że Ojca miłujemy w Synu, w Jezusie Chrystusie i Jemu musimy oddać całą naszą miłość, by w Nim i przez Niego całą naszą miłość otrzymał Ojciec. - Ale też i to niemniej jest prawdą, że akty nasze, choćby najświętsze, nie są bez skazy, i jeżeli chcemy je ofiarować Panu Jezusowi czyste i niepokalane, musimy je bezpośrednio skierować do jedynie Niepokalanej i dać Jej na własność, by jako swoją własność dała je Synowi swemu. Wtedy staną się one bez skazy, niepokalane. Otrzymawszy zaś wartość nieskończoną przez Bóstwo Jezusowe godnie uwielbią Boga Ojca.

Odpowiedź też na łaski, co przez Syna i Ducha Przenajświętszego spłynęły na stworzenie, powraca do Ojca tylko tąż samą drogą, tj. przez Ducha Świętego, i Syna, czyli przez Niepokalaną Oblubienicę Ducha Przenajświętszego i Jezusa połączonego hipostatycznie z naturą Syna.

A praktycznie? Moje Dziecko, możesz nawet zupełnie nie wiedzieć o tych pięknych prawdach, możesz ich nie rozumieć, możesz zupełnie o nich nie pamiętać, ani nie potrafić skończonym umysłem i wyobraźnią dać sobie radę z wyobrażeniem sobie tego po ludzku, jeżeli chcesz spełnić zawsze Wolę Bożą (czyli Wolę Jezusową, czyli Wolę Niepokalanej), to swobodnie oddawaj się wszelkim nabożeństwom, do których czujesz pociąg.

Owszem właśnie dlatego, że oddaliśmy się bezgranicznie Niepokalanej, z tym większą śmiałością mimo naszych złości zbliżamy się do Przenajświętszego Serca Bożego.

W rzeczywistości więc jesteśmy całkowicie i zupełnie, i wyłącznie oddani Niepokalanej ze wszystkimi czynami, a w Niej i przez Nią znowu całkowicie, zupełnie i wyłącznie P. Jezusowi; w Nim zaś i przez Niego całkowicie, zupełnie i wyłącznie Ojcu naszemu w niebie.

Nie myśląc wcale o tym, nie odczuwając nawet tego, swobodnie możemy oddawać się każdemu nabożeństwu zatwierdzonemu przez Kościół św.

Istotą jednak miłości Bożej będzie zawsze nie uczucie, nie pamiętanie, nie myślenie, rozumienie, wyobrażanie sobie, ale wyłącznie pełnienie w każdej chwili życia Woli Bożej i zdanie się zupełne na tęż Wolę. - Wszystkie zaś nabożeństwa mają na celu dopomóc nam do spełnienia tej Bożej Woli.

Piszesz dalej: "Jak do Ojca nie można się zbliżać, czy raczej jest to oznaką braku uszanowania, bez pośrednictwa Jezusa, tak do Jezusa bez Maryi zbliżać się nie wypada". - "A więc z Jezusem zawsze rozmawiać mi nie można tak serce przy Sercu..." Można, tylko nie zapomnij o Maryi. - "Kiedy ja nie mogę od razu dwom się udzielać". - Z uprzednich wyjaśnień zaczerpniesz odpowiedź, że spokojnie możesz zapominać i udzielać się nie naraz wielom, bo tylko P. Bóg o wszystkim naraz myśli. - Nie będzie też braku uszanowania w bezpośrednim swobodnym zwracaniu się do Ojca jeśliś Jezusowy, ani do Jezusa jeśliś Niepokalanej, ale na to nie trzeba, byś o tym pamiętał, wystarczy, że tak rzecz się ma sama w sobie.

Piszesz, że chciałbyś "tylko jedno ukochać i utonąć w Nim". Oczywiście, że Ojciec nasz w niebie jest Tym, w którym utonąć mamy, ale nie damy rady uczynić tego bez Syna i bez Matki, bośmy i skończeni, i grzeszni.

"Koszmarne myśli", piszesz. Mój drogi, wzniosłe to są rzeczy i my naszym ludzkim rozumem, a bardziej jeszcze wyobraźnią nieraz nie możemy dać rady zrozumieć, lecz i dlatego a nie trzeba nigdy tracić pokoju. Bóg jest Bogiem pokoju. Zamieszanie nie pochodzi od Boga.

Z O. Mateo spotkałem się w Tokio i powiedziałem mu, że pisał mi zakonnik, który nie może pogodzić ze sobą tego b, co on napisał 1. Na to mi odpowiedział, że pisząc o Matce Bosej miał na myśli fałszywe nabożeństwo do Matki Bożej, jakie można napotkać u niektórych we Włoszech, nabożeństwo tylko uczuciowe, które uprawiają, żeby im się kradzież lepiej udała (słowem zwracają się do Matki Bożej, by im pomogła grzeszyć). Powiedziałem mu, że może by warto, by dał wyjaśnienie w dalszych pismach, bo może być więcej takich, co będzie miało trudności.

Zdaje się, żem przebiegł już list cały.

Trudność Twa pochodzi stąd, że mieszasz uczucie, pamiętanie czy rozumienie z wolą. Jeżeli tylko wola nasza chce, by wszystko było wedle Woli Bożej, to przez to samo i tak jest, chociażbyśmy tego nie rozumieli ani nie pamiętali, ani nie odczuwali. My zaś możemy myśleć aktualnie tylko o jednej rzeszy, rozwijać uczucia tylko w jednym kierunku. Swobodnie więc oddawaj się nabożeństwu, które w danej chwili pociąga, ale pamiętaj, że istota miłości Bożej polega wyłącznie na pełnieniu Woli Bożej w każdej chwili. Im c zaś trudniejsze będzie to spełnienie, im więcej wstrętu i odrazy, tym większe będzie okazanie miłości. Ale nawet te trudności nie należą do istoty i bez nich też może być równa miłość. Służą one tylko do okazania tej miłości.

Inna rzecz, że oddany całkowicie bezgranicznie Niepokalanej, mimo że wie, iż on do Niej należy, chociaż i o tym nie myśli, nieraz idąc odwiedzić P. Jezusa w Przenajświętszym Sakramencie całe te odwiedziny jeszcze wyraźnie oddaje Niepokalanej, choćby jednym "Maryja", bo wie, że sprawi P. Jezusowi jak największą przyjemność, że wtedy tym bardziej Ona w nim i przez niego te odwiedziny dokonuje i on w Niej, i przez Nią.

Tak samo nie ma lepszego przygotowania do Komunii św., jak całą tę sprawę oddać Niepokalanej (oczywiście czyniąc też i ze swej strony wszystko, co możemy). Ona najlepiej przygotuje nasze serce i będziemy pewni, że szczyt przyjemności Jezusowi sprawimy, że największą miłość wtedy Mu okażemy. I podobnież w innych licznych czynnościach. Chociaż powtarzam: i bez tego aktualnego oddania i tak jesteśmy Jej, bośmy się Jej oddali i nigdy tego nie odwołali.

Jeszcze jedno. Pan Jezus powiedział, że z owoców poznamy drzewo por. Mt 7,20. Jeżeli więc coś sprawia Ci zamieszanie, a tym bardziej - jak piszesz - było powodem opuszczenia się, to na pewno nie pochodzi to od Boga. Więc cały ten niepokój jest tęgo podejrzany i należy zawsze starać się o wierność w najdrobniejszym pełnieniu Woli Bożej i o pokój. Pan Jezus też powiedział: "Pokój mój zostawiani wam, pokój mój daję wam" d J 14,27.

Jeżeli zaś pod jakimkolwiek pozorem, chociażby i wyższego nabożeństwa, odciągałoby Cię co od Matki Bożej, miej to za podejrzany podstęp, chociażby wydawał się najświętszy.

W Niej i przez Nią na pewno dochodzimy do Serca Jezusowego, ale bez Nlej (w znaczeniu jak powyżej) wszystko jest tylko złudzeniem szatana obliczonym na doprowadzenie duszy do ruiny. - Piękną ilustracją tego jest widzenie św. O. Franciszka o dwu drabinach czerwonej i białej, po których bracia wspinali się do nieba 2.

Popisałem bez rozłożenia tematu, jak pod pióro podpadło. Jeżeliby co było mniej jasne, napisz swobodnie, a chętnie odpiszę.

Niech Niepokalana trzyma Cię coraz bliżej swego Niepokalanego Serca.

br. Maksymilian M-a Kolbe

PS - Jakkolwiek by było napisane gdziekolwiek, bądź pewien 3, że kto jest Niepokalanej, ten nie zginie, ale im więcej będzie Jej, tym bardziej będzie i Jezusa, i Ojca. Inna rzecz, że może tego nie odczuwać, ani o tym nie wiedzieć. Lecz zauważy, że coraz doskonalej stara się pełnić Wolę Bożą, coraz bardziej poprawiać się ze sprzeniewierzeń przeciwko tej świętej Woli. I coraz więcej pokoju, nawet pośród burz zażywać będzie. W swoim czasie Ona mu stopniowo odkryje wszystkie tajemnice Serca Jezusowego. I stanie się dzieckiem P. Jezusa. Jego dusza stanie się oblubienicą Jezusa, Brata starszego, pod pieczołowitą opieką wspólnej Matki Maryi i wspólnego Ojca w niebie.- Ale niechaj dusza się nie rzuca, lecz pokornie, w pokoju pozwala się prowadzić.

___________________________________________________________

"1" Chodzi o książkę o. Mateo: "Jezus Król miłości", wydaną w Gnieźnie w r. 1929, a zwłaszcza o rozdział: Na chwałę Maryi... Idźmy do Jezusa-Hostii, s. 271-273.

"2" "Kwiatki św. Franciszka z Asyżu", Warszawa 1959, 369-370, podają widzenie br. Leona, jak to bracia starali się dotrzeć do nieba po czerwonej drabinie, u której szczytu był P. Jezus, i wszyscy po wejściu na kilka pierwszych szczebli spadali na ziemię. Wtedy św. Franciszek zachęcił braci, by wchodzili do nieba po białej drabinie, gdzie oczekiwała ich Matka Najświętsza. Po białej drabinie bracia bezpiecznie dostali się do nieba.

"3" Wyraz podkreślony trzy razy.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)