Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Książki Antonio Socci: Non e Francesco, La profezia finale Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28960 Przeczytał: 266 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:24, 25 Wrz 2014 Powrót do góry

Temat wydzielony stąd:

Antonio Socci: Czy dymisja Benedykta jest nieważna?
(...)
http://www.traditia.fora.pl/papiez-benedykt-xvi-komunikaty-wypowiedzi-nauki-etc,21/antonio-socci-czy-dymisja-benedykta-jest-niewazna,11064.html


-------------------------------***------------------------------

czwartek, 25 września 2014
Non è Francesco

Ceniony włoski watykanista, Antoni Socci, znany między innymi z udowodnienia, że istnieją dwa teksty Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, z których Watykan ujawnił tylko jeden, 3 października wyda swoją najnowszą książkę pod tytułem [link widoczny dla zalogowanych] (To nie Franciszek)

Image

... w której ma udowodnić, że Franciszek nie został wybrany w sposób kanoniczny i że Wikariuszem Chrystusowym nadal jest Benedykt XVI.
Jesień zapowiada się gorąca...

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 12:03, 25 Lut 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28960 Przeczytał: 266 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 9:59, 02 Paź 2014 Powrót do góry

Co z tym papieżem?

Non è Francesco, książka Socciego [link widoczny dla zalogowanych] ma już status bestsellera (można ją zamówić w przedsprzedaży). Za dwa dni, w Rzymie odbędzie się jej oficjalna premiera. Jeden z redaktorów Breviarium jest od dzisiaj na miejscu i jeśli coś ciekawego zauważy, z pewnością o tym poinformujemy. Media polskojęzyczne jak na razie o książce milczą.

informacja z serwisu amazon.it (tłumaczenie własne redakcji Breviarium)

Podczas gdy Kościół przeżywa dramatyczny okres w swojej historii, okres kryzysu wewnętrznego i gwałtownego ataku na katolików na całym świecie, na Watykanie w najlepsze trwa bezprecedensowe "współistnienie dwóch papieży", o którym jeszcze nikt nie miał odwagi podyskutować. W tejże książce, Antoni Socci, zastanawia się, jakie były przyczyny historycznej abdykacji Benedykta XVI i czy prawdą jest faktyczna rezygnacja z papiestwa, gdyż sprawa budzi poważne wątpliwości pośród kanonistów. Pytania związane są z konklawe z 13 marca 2013 r, które według sensacyjnej rekonstrukcji wydarzeń dokonanej przez autora odbyło się z naruszeniem przepisów Konstytucji Apostolskiej Universi Dominici Gregis, która w takim wypadku z mocy prawa czyni wybór kardynała Jorge Mario Bergoglio nieważnym. Pytanie: kto jest prawdziwym papieżem (a może potrzeba nowego konklawe?) wybucha w momencie, gdy Kościół doświadcza dramatycznych podziałów i jest wstrząsany różnymi sensacyjnymi wiadomościami. Kto ma ująć w ręce ster? Na wielu ludziach ogromne wrażenie zrobił początek pontyfikatu Franciszka. Wydawało się, że mamy do czynienia z powrotem do ewangelicznej prostoty. Niestety, dzisiaj rzesze wiernych czują się rozczarowane. Spodziewaliśmy się fali rygoryzmu moralnego przeciwko "brudom" (również kościelnych), które potępiał i które zwalczał papież Ratzinger. Czy jednak sygnałów wysyłanych światu podczas tego nowego pontyfikatu nie należy interpretować jako przywolenia na leseferyzm, poluzowanie zasad moralnych, poddanie się ideologii i siłom antychrześcijańskim, a nawet prześladowaniom oraz zerwanie w sposób traumatyczny z tradycją Kościoła? Wiele wydarzeń o charakterze naprzyrodzonym, objawienia w Fatimie, widzenia Leona XIII, objawienia otrzymane przez bł. Annę Katarzynę Emmerich o epoce "dwóch papieży" wydają się koncentrować na dzisiejszych czasach i zapowiadać katastrofalne wydarzenia dla papiestwa, dla Kościoła i dla świata. Czy są nieuniknione i czy wciąż możemy skręci ć w inną drogę? I co z tym papieżem?

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28960 Przeczytał: 266 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 10:11, 02 Paź 2014 Powrót do góry

Konklawe i tajemnice, zbyt wiele pytań bez odpowiedzi
(...)
http://www.traditia.fora.pl/papiez-franciszek-wybrany-13-marca-a-d-2013-r,84/konklawe-habemus-papam-13-marzec-a-d-2013,9303.html#57105
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28960 Przeczytał: 266 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:13, 03 Paź 2014 Powrót do góry

Józefowi Ratzingerowi, skromnemu gigantowi mądrości...

...tak brzmi dedykacja książki Socciego, Non è Francesco, która od dzisiaj jest w sprzedaży. Redakcja Breviarium nabyła ją dzisiaj droga kupna w jednej z rzymskich księgarni. Wkrótce zamieścimy streszczenie.

(...)

dedykacja:

Józefowi Ratzingerowi, skromnemu gigantowi mądrości

Chrześcijanom prześladowanym w Iraku, którzy są gotowi na to, aby za obronę swojej wiary stracić wszystko i zostać męczennikami

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Azarias
Użytkownik


Dołączył: 30 Sie 2014
Posty: 74 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:07, 06 Paź 2014 Powrót do góry

Fragmenty wstępu książki „Non è Francesco” na podstawie artykułu opublikowanego na portalu [link widoczny dla zalogowanych] zatytułowanego:

"Nie jest Franciszkiem” - książka Socciego o Papieżu wstrząsa Watykanem.

Image

Przyznaję, że byłem jednym z wielu, którzy przyjęli Bergoglio – 13 marca 2013 roku – z otwartymi ramionami, co było oczywiste, z uwagi na zgodny z prawem wybór Papieża. A także z powodu wielu przyjaciół (którzy są mi bardzo drodzy), którzy rozbudzili we mnie życzliwą nadzieję związaną z Następcą św. Piotra. Powiedziałem im zresztą z przekonaniem, że nowy Papież może liczyć na modlitwę zarówno z mojej strony, jak i mej rodziny, a także na przyjęcie naszych codziennych krzyży, aby dopomóc mu w wypełnianiu wzniosłej misji.

Podobał mi się jego swoisty styl. Gazety przedstawiały go jako biskupa, który po Buenos Aires poruszał się komunikacją miejską, który mieszkał skromnie, a nie w pałacu biskupim, który odwiedzał ubogie przedmieścia jako zaniepokojony ojciec, aby najbardziej nieszczęśliwym dodać otuchy przytuleniem Nazarejczyka.

To wszystko mogło zadziałać jak potężne i ożywcze tchnienie świeżego powietrza dla Watykanu i całego Kościoła.

Wspierałem Papieża Franciszka w miarę moich możliwości dziennikarza prasowego. Wydawał mi się apostołem konfesjonału, z wyjątkowym nabożeństwem do Matki Bożej. Broniłem go przed przedwczesnymi krytykami niektórych tradycjonalistów, i do dziś uważam za absurdalne pewne polemiki, mające za pretekst wypowiedzi Papieża Franciszka, a w rzeczywistości atakujące Sobór Watykański II, Józefa Ratzingera i Jana Pawła II (…), którzy przecież w żaden sposób nie odpowiadają za wybory Bergoglio.

Z tego punktu widzenia czuję głęboką satysfakcję, że jestem między tymi, których Roberto De Mattei uważa za „najbardziej zaciekłych obrońców Soboru Watykańskiego II”

Podobnie jak Papież Benedykt XVI (i jak Jan Paweł II oraz Paweł VI) jestem przekonany, że Sobór był wydarzeniem niezwykle cennym. Ale tylko ten prawdziwy Sobór, ten obecny w dokumentach i będący częścią Nauczania Kościoła. Inną sprawą (przeciwną) jest Sobór „wirtualny”, wykreowany przez media lub ten wyrosły z teorii ukutych przez postępowych historyków. (….)

Utrzymywać dziś, że deklaracje Papieża Bergoglio wobec Scalfariego (na przykład), w sumie są wyrazem kontynuacji pontyfikatów papieży Benedykta XVI, Jana Pawła II i Pawła VI, inaczej mówiąc, że Bergoglio „uosabia istotę Vaticanum Secundum” (De Mattei) – to absurd. (…)

Niestety, dziś jestem jednym z wielu rozczarowanych (poczucie, które rozprzestrzenia się coraz bardziej wśród katolików, choć nie pisze się jeszcze o tym w gazetach). (…)

Wielu kardynałów głosowało na Bergoglio w nadziei, że będzie on kontynuował pracę odnowienia i oczyszczenia zapoczątkowaną przez Papieża Benedykta XVI, oczekiwano, że nowy Papież wysadzi w powietrze Kurię Watykańską i (metaforycznie rzecz ujmując) zniszczy ją niemal jak Jan Chrzciciel ogniem. Tymczasem, musimy przyjąć, że – niestety – niewiele lub wręcz nic nie zostało w tej mierze zrobione (zaledwie niewielkie przetasowania, a w niektórych przypadkach – wręcz niesprawiedliwe).

Nie jest problemem, że Papież wybrał sobie na siedzibę dom św. Marty, to także mogłoby być sygnałem pozytywnym, mimo że nowemu papieskiemu lokum daleko jest do zwykłej ubogiej klasztornej celi. W jednej z moich książek marzyłem nawet o Papieżu, który zamieszkałby w zwykłej plebanii. W każdym razie – doceniłem ten przekaz.

Ale problemem jest zarządzanie tym skomplikowanym mechanizmem, jakim jest Watykan, Instytut Dzieł Religijnych, na przykład. Ktoś zaproponował, aby go zamknąć, ponieważ jego przydatność Kościołowi jest niejasna. Jednak do dziś Papież tej instytucji Papież nie zlikwidował. Wręcz przeciwnie. Według dobrze poinformowanych obserwatorów, Bergoglio utworzył jeszcze więcej oddziałów, co zwiększyło biurokrację i wydatki. (…)

Oczekiwaliśmy fali moralnej dyscypliny w reakcji na „brudy” (także w kontekście kościelnym) potępione i zwalczane przez wielkiego Józefa Ratzingera. Ale w jaki sposób należy interpretować znak dany światu dotyczący rozluźnienia i poddani się nowym obyczajom seksualnym społeczeństwa oraz upadku moralności i rodziny?
Jak należy zinterpretować odrzucenie przez Papieża Bergoglio sprzeciwu wobec kwestii etycznych, jak to heroicznie czynili jego poprzednicy, czy też kwestię „osądu”, czyli zwalczania rewolucji kulturalnej relacji uczuciowych, które niszczą zdrowe relacje i pozostawiają coraz więcej ludzi osamotnionych, nieszczęśliwych i zniewolonych instynktami? Święty Paweł napisał „Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko” (1. Kor2:15), nie zaś „kimże ja jestem, aby osądzać?”.

I dlaczego brakuje sprzeciwu wobec kultury śmierci, która nie uznaje żadnej świętości w ludzkim bycie, czy też wobec fali anty-chrześcijaństwa i antyhumanizmu, które pod różnymi sztandarami, przenikają współczesny świat? (...)

Stało się tak dlatego, aby zadowolić tych, którzy w Kościele porzucają w krzaki prawowierną doktrynę Katolicką i którzy – z potężnych katedr – rujnują serce wiary. Za to, jak widzieliśmy, dobrzy katolicy, ci ortodoksyjni, którzy żyją w prawdziwym ubóstwie, czystości i miłości, oberwali pałką po głowach.

Faktycznie, Papież Bergoglio atakuje jedynie tych, którzy używają „całkowicie ortodoksyjnego języka” ponieważ on nie pasuje do Ewangelii (Evangelii Gaudium nr 41). O niczym takim nikt w całej historii Kościoła nie słyszał.

Tymczasem sam Bergoglio mocno ryzykuje swoimi kłopotliwymi i zadziwiającymi twierdzeniami typu, że „skoro ktoś nie grzeszy, wówczas nie jest człowiekiem”, zaskakująca teza, która w pewnym sensie zaprzecza człowieczeństwu Pana Jezusa i Maryi, którzy przecież byli wolni od grzechu i dlatego są najwyższym wzorem, ideałem dla mężczyzn i kobiet.
Czy też kiedy błędnie przypisał św. Pawłowi zdanie „Chlubię się moimi grzechami” (homilia w Domu św. Marty z 4 września 2014), nawet strona vaticano [link widoczny dla zalogowanych] News. va opatrzyła swą publikację tytułem „Dlaczego chlubić się grzechami”. Oczywiście, zarówno w Watykanie, jak i zwłaszcza w Domu św. Marty, nie wiedzą, co powiedział św. Tomasz z Akwinu” „Grzeszy śmiertelnie ten, który chlubi się z rzeczy obrażających chwałę Boga”.

Oczekiwano, że przyjdzie na pomoc najbardziej bezbronnym ofiarom w najbardziej odległych obrzeżach świata, tymczasem przypominam sobie z żalem, że latem 2014 Papież Bergoglio uparcie unikał podniesionego tonu poparcia chrześcijan masakrowanych przez Kalifat Islamski na Północy Iraku, ograniczając się jedynie do kilku oświadczeń, bez tętniących życiem przemówień (jak te, które chętnie głosił jeśli chodziło o tematy politycznej poprawności (jak w Lampedusie), ani głośnego wezwania do wspólnoty międzynarodowej, aby interweniowała i rozbroiła oprawców i zapewniła ochronę bezbronnym masakrowanym ofiarom.

Nigdy ten Papież nie sprzeciwił się światowi islamskiemu, który – ogólnie rzecz biorąc – poniża wszelką mniejszość, nigdy żadnej reakcji przeciwko terroryzmowi islamskiemu, nigdy nie poprosił wyraźnie o „interwencję humanitarną” (opracowaną specjalnie przez Jana Pawła II), która rozbroiłaby, nawet siłą, oprawców i zapobiegła masakrom, o co błagali go biskupi z Iraku.
A iluż patriarchów głośno krzyczało, aby bronić siłą ich wspólnot przed nadchodzącą masakrą i wyraźnie krytykowało niechęć Papieża prosząc go, aby „użył swych wpływów w najbardziej śmiały sposób w obronie irańskich chrześcijan”.

Ale Bergoglio był ostrożny i powściągliwy, robiąc wszystko, aby nie narazić. Czy naprawdę jesteśmy pewni, że w obliczu tragedii chrześcijan (i innych mniejszości) w Iraku, nie mógł podjąć bardziej zdecydowanych kroków, jak jego poprzednicy, lub jak czyni to w innych kwestiach? (...).

Nie zauważyłem choćby jednego dzieła ku prawdziwemu rozbudzeniu świadomości całego Kościoła, które zmobilizowałoby wiernych do modlitwy. Nie widziałem, aby Papież zalecał czuwania, nowenny, posty (to przecież broń chrześcijan) czy też jakąś akcję pomocy humanitarnej. Jakież miał ku temu przeciwwskazania? Rzeczywiście – takowych nie ma.

Koniecznością było udzielenie wsparcia i konkretnej pomocy tylu prześladowanym, poniżanym, więzionym, masakrowanym chrześcijanom, ale papież Bergolio wolał pokładać zaufanie w bezwarunkowym i nieostrożnym dialogu narażając się na bolesne incydenty, jak ten z 8 czerwca 2014 roku, kiedy do Watykanu zaprosił do wspólnych modlitw, między innymi, imama, który tamże, na ziemi skąpanej we krwi tyluż chrześcijańskich męczenników, ignorując wcześniejsze ustalenia, wezwał Allacha, aby pomógł muzułmanom w zmiażdżeniu niewiernych („daj nam zwycięstwo nad niewiernymi”). (…)

Koniecznością było, aby papież rzekł choć słowo pocieszenia w obronie młodych matek – jak Meriam lub Asia Bibi – skazanych na śmierć przez islamskie tyranie za wiarę chrześcijańską, lub przynajmniej zaapelować o wspólną [publiczną] modlitwę w intencji tych kobiet. Ale tego Papież Franciszek nigdy nie uczynił. Nawet nie odpowiedział na apel, który skierowała do niego Asia Bibi, kiedy on sam napisał osobiście długie pozdrowienia dla muzułmanów poszczących podczas ramadanu, życząc im, by ten czas „przyniósł obfite duchowe owoce”. (…)

Później okazało się, że w czasie, kiedy Benedykt XVI wygłosił słynną mowę w Regensburgu (przemówienie, które przeszło do historii, bo doprowadziło do wściekłości muzułmanów), rzecznik ówczesnego abpa Buenos Aires kard. Bergoglio publicznie skrytykował papieża Ratzingera. Newsweek opublikował jego słowa pod tytułem „Archidiecezja Buenos Aires przeciw Benedyktowi XVI”.

Co prawda rzecznik jakiś czas potem został zwolniony, ale wielu zastanawia się, czy i kiedy nastąpiło publiczne odrzucenie tego, co zostało powiedziane przez biskupa Bergoglio i jego otwarte poparcie wypowiedzi Ratzingera w Regensburgu. (…)

Może w świetle tych faktów łatwiej zrozumieć zachowanie obecnego Papieża Franciszka wobec islamu i islamistów z Kalifatu Irackiego (katów chrześcijan i innych mniejszości).

Bergoglio, pozostając zawsze bardzo krytyczny wobec katolików, nigdy nie sprzeciwia się lobby laickiemu zwłaszcza jeśli chodzi o takie tematy jak: życie, seks, ideologia gender, w sumie – we wszystkim, co dotyczy zasad określonych przez Papieża Benedykta jako podpory „dyktatury relatywizmu”. (…)

Należałoby oświetlić drogę pokoleniu, które zostało rzucone w ciemności nihilizmu, albowiem już nie potrafi rozróżnić dobra od zła, ponieważ nauczono ich, że takie rozróżnienie nie istnieje, i wszyscy mogą robić, co chcą. Niestety, postępowanie papieża Bergoglio niesie ryzyko, że da się on ponieść temu tragicznemu prądowi, tym bardziej, że przecież sam powiedział, że „każdy ma swoje wyobrażenie o dobru i złu”, a „my powinniśmy zachęcać, aby szedł w tym kierunku, który uzna za dobry”.

Należało i należy głosić Chrystusa, naszą nadzieję i prawdziwe szczęście w życiu pokoleniu, które nawet nie wiem, kim jest Jezus i nie ma pojęcia, co zrobić ze swoją młodością, ze swym istnieniem. Ale i to pokolenie ryzykuje pójście drogą ku zatracie słysząc od Papieża Bergoglio, że „nawracanie jest nonsensem” i że on sam „nie ma najmniejszego zamiaru” nawracać swoich rozmówców.

Oczywiście, że ma rację, gdy podkreśla, że chrześcijaństwo jest przekazywane "przez przyciąganie", ale przecież nie możemy zapomnieć o zapale misyjnym, którego świadkami dla nas są świeci, a „nawracanie” wynika z przykazania, które Pan Jezus skierował do swoich apostołów: "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem "(Mt 28,19-20).

Nie jest możliwe, aby zapomnieć o Ewangelii, która wskazuje prawdziwe, wielkie zadanie życia, i jedynie odbierać oklaski od bogatych i wpływowych snobów oraz ludzi przeciwnych katolikom z dziennika „La Repubblica”, co doprowadza do tego, że wielu cieszy się dziś z tego, że – koniec końców – mamy Papieża „scalfaryjskiego”.

Istnieje wielka potrzeba, aby zanieść miłość Chrystusa do samotnych, chorych, cierpiących, pogrążonych w rozpaczy. Bolesnym faktem jest dowiedzieć się w ostatniej chwili, że zostaje „odwołane” spotkanie Papieża z chorymi (których zranienia są przecież ranami Chrystusa) w Poliklinice Gemellego, a tymczasem ten sam Papież bez trudu znajduje czas, aby godzinami rozmawiać ze Scalfarim, dzwonić do Maradony lub do Marco Pannelli, albo organizować osobistą wizytę w Caserta jedynie po to, aby spotkać się z przyjacielem, protestanckim pastorem. (...)

Czyżby więc Bergoglio – jak by chcieli jego najbardziej zagorzali wielbiciele – okazał się rewolucjonistą, który dąży do wywrócenia do góry nogami Kościoła katolickiego poprzez wyeliminowanie dogmatów wiary i wyrzucenie w krzaki wielu stuleci Nauczania?

Cóż więc to wszystko znaczy? Jeśli okazałoby się to prawdą, Kościół znajduje się na skraju dramatycznej eksplozji. Czy rzeczywiście? Czy zaprzeczy temu Ojciec Bergoglio? Czy zechce na powrót wrócić na tę drogę, gdzie pewien młodzieniec (sam o tym kiedyś powiedział i mnie tym poruszył), napotkał na wzrok Pana Jezusa? Czy będzie chciał na nowo poszukać Jego spojrzenia i w Nim odnaleźć nas wszystkich?

Antonio Socci
tłumaczenie z języka portugalskiego


Ostatnio zmieniony przez Azarias dnia Pon 20:17, 06 Paź 2014, w całości zmieniany 4 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28960 Przeczytał: 266 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:35, 06 Paź 2014 Powrót do góry

Dziękuję za ten obszerny fragment, za tłumaczenie. Spojrzenie autora na to, co chyba każdy widzi, sprawy o których tu też mamy wiele pisane, jak np.

Papież wybiera się do Caserty do pastora zielonoświątkowego
(...)
http://www.traditia.fora.pl/papiez-franciszek-wybrany-13-marca-a-d-2013-r,84/papiez-franciszek-i-spotkania-z-pastorami-ewangelikalnymi,11750.html


O spotkaniu w ogrodach watykańskich i sadzenie drzewek w niedzielę Zesłania Ducha Świętego...
(...)
http://www.traditia.fora.pl/kryzys-naduzycia-w-kk,20/watykan-prezydenci-izraela-i-palestyny-przyjada-8-czerwca,11514.html

... i wiele innych jest.

Antonio Socci napisał:
(...)Czy też kiedy błędnie przypisał św. Pawłowi zdanie „Chlubię się z moich grzechów” (homilia w Domu św. Marty z 4 września 2014), nawet strona vaticano [link widoczny dla zalogowanych] News. va opatrzyła swą publikację tytułem „Dlaczego chlubić się z grzechów”. Oczywiście, zarówno w Watykanie, jak i zwłaszcza w Domu św. Marty, nie wiedzą, co powiedział św. Tomasz z Akwinu: „Grzeszy śmiertelnie ten, który chlubi się z rzeczy obrażających chwałę Boga”.

Jest taka homilia, ale nie wiem czy to to tłumaczenie czy coś innego jeszcze było:

Dlaczego chlubić się grzechami?
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]

... na Opoce to samo jest:

Dlaczego chlubić się grzechami?
Homilia w Domu św. Marty, 4 września 2014

(...)
[link widoczny dla zalogowanych]


Antonio Socci napisał:
Faktycznie, Papież Bergoglio atakuje jedynie tych, którzy używają „całkowicie ortodoksyjnego języka” ponieważ on nie pasuje do Ewangelii (Evangelii Gaudium nr 41). O niczym takim nikt w całej historii Kościoła nie słyszał.

Sięgłam do tego nr 41 Evangelii Gaudium i czytamy:

"41. Jednocześnie olbrzymie i szybkie zmiany kulturowe wymagają, abyśmy nieustannie zwracali uwagę na to, by starać się wyrażać odwieczne prawdy w języku pozwalającym dostrzec ich nieustanną nowość, ponieważ w depozycie nauki chrześcijańskiej "czym innym jest istota [...] a czym innym jest sposób jej wyrażania" 45. Niekiedy wierni słuchając języka ściśle ortodoksyjnego, wynoszą coś całkowicie obcego autentycznej Ewangelii Jezusa Chrystusa, ze względu na język przez nich używany i rozumiany. Mając święty zamiar przekazania im prawdy o Bogu i człowieku, przekazujemy im w pewnych sytuacjach fałszywego boga lub ideał ludzki, który naprawdę nie jest chrześcijański. W ten sposób pozostajemy wierni jakiemuś sformułowaniu, ale nie przekazujemy istoty rzeczy. To jest najpoważniejsze ryzyko. Pamiętajmy, że «wyrażanie prawdy może przybierać różne formy. Właśnie odnowa form wyrazu staje się konieczna, aby można było przekazywać współczesnemu człowiekowi ewangeliczne orędzie w jego niezmiennym sensie»46."

[link widoczny dla zalogowanych]

Są tu dwa przypisy, na które papież Franciszek się powołuje:

45 Jan XXIII, Przemówienie podczas uroczystego otwarcia Soboru Watykańskiego II (11 października 1962): AAS 54 (1962), 792: «Est enim aliud ipsum depositum Fidei, seu veritates, quae veneranda doctrina nostra continentur, aliud modus, quo eaedem enuntiantur».
46 Jan Paweł II, Enc. Ut unumsint (25 maja 1995), 19: AAS 87 (1995), 933.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28960 Przeczytał: 266 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:49, 28 Paź 2015 Powrót do góry

Polskie wydanie bestsellerowej książki "Non e Francesco" już w księgarniach. Antonio Socci znów szokuje...

Antonio Socci

CZY TO NAPRAWDĘ FRANCISZEK?

KOŚCIÓŁ W CZASACH ZAMĘTU

Image

Wydawnictwo FABER, Kraków 2015
ISBN: 978-83-7864-117-9
Format: 145X205 mm, ss. 448, op. miękka, cena 29,90 zł
Można zamawiać dzwoniąc pod nr. tel. 12 2920442
(Dystrybucja Książek, ul. Swoboda 4, 30-332 Kraków).

Antonio Socci znów szokuje pasjonującą książką. Ukazuje prawdziwą burzę w Kościele, w której centrum znajduje się postać obecnego papieża — Franciszka. Kontrowersyjne tezy dotyczące abdykacji Benedykta XVI, kwestionujące poprawność wyboru Franciszka, wspierane są przez zestawienie faktów i wypowiedzi ukazujących niezwykle dramatyczną sytuację współczesnego Kościoła. Z wielką troską i zaangażowaniem autor ukazuje Kościół w sytuacji zagrożenia, w chwili, jak się wydaje, wielkiego przełomu, momencie, który może zadecydować o dalszych losach Kościoła, człowieka i świata.

— Co dzieje się z Kościołem w sytuacji, jaka nigdy wcześniej w historii nie miała miejsca?
— Czy Benedykt XVI przestał być papieżem?
— Czy wybór Franciszka został przeprowadzony właściwie?
— Czy stoimy w obliczu rewolucji, która zmieni nauczanie i praktykę Kościoła? Co to oznacza dla wierzących i całego świata?
— Czy na naszych oczach spełniają się proroctwa z Fatimy i dramatyczne wizje bł. Anny Katarzyny Emmerich oraz papieża Leona XIII?

Wszystkie te kwestie porusza Antonio Socci z właściwą sobie szczerością i bezkompromisowością, rzucając światło na niezwykłe i dramatyczne czasy, w jakich przyszło nam żyć.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 11:25, 30 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28960 Przeczytał: 266 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 19:38, 21 Lis 2015 Powrót do góry

Recenzja Sławomira Cenckiewicza nt. książki Antoniego Socci o "antypapieżu" Franciszku.

Sławomir Cenckiewicz
Antypapieże XXI wieku

Image

Z jakich źródeł czerpie swoje pomysły grupa Franciszka i kardynała Waltera Kaspera? Który z papieży obdarzył ludzi wygłaszających poglądy tak nieroztropne lub wręcz heretyckie godnością biskupów i kardynałów? Każdy wie. Ich kariery nie byłyby możliwe, gdyby nie Jan Paweł II.

Spory i rozważania na temat wakatu na Stolicy Apostolskiej, heretyckiego papieża oraz legalności wyboru posoborowych następców św. Piotra do niedawna interesowały niemal wyłącznie tradycjonalistów katolickich. Nieoczekiwanie jednak w ostatnim czasie przeniknęły do kościelnego mainstreamu i stały się częścią oficjalnej dyskusji o współczesnej kondycji Kościoła katolickiego.Oczy przecieram ze zdumienia, czytając najnowszą książkę uznanego i dobrze ustosunkowanego „watykanisty" Antoniego Socci na temat Franciszka, który opisany został jako groźny heretyk, uzurpator na Tronie Piotrowym i przewodnik spisku wilków w samym sercu Kościoła. I gorzej jeszcze.„Sam wybór kardynała Jose Mario Bergoglio jest niebyły i nieważny" – napisał już na wstępie swojej książki Socci, zdradzając i artykułując wyraźnie główną tezę. „W »zagrodzie Piotra« jest Benedykt XVI jako »papież emeryt«, ale nie rządzi Kościołem" – czytamy w innym miejscu – „Jest też Jose Mario Bergoglio, który określa się jako »biskup rzymski« i prawdopodobnie nie został ważnie wybrany na papieża, lecz to on sprawuje czynne rządy w Kościele".Mamy więc do czynienia z książką tyleż szokującą w swojej odwadze i opisie faktów, co zainspirowaną troską pobożnego dziennikarza o los Kościoła katolickiego.

Tonąca łódź, statek pijany

Czy katastrofę Kościoła zapoczątkowała rezygnacja Benedykta XVI ze sprawowania urzędu papieskiego na początku 2013 r.? Wszak sytuacja Chrystusowej Oblubienicy już wcześniej była wręcz tragiczna. Żywe były obawy, że kryzys trawi Kościół od czasu „soborowej odnowy" lat 60. Socci przywołuje szokujące fakty ukazujące upadek Kościoła, z którymi nie sposób dyskutować: od 1965 r. kapłaństwo porzuciło ponad 100 tysięcy księży, a w latach 1966–1988 aż 108 tysięcy zakonnic i zakonników.

Dechrystianizacja i laicyzacja odrywa od Kościoła całe narody, kościoły pustoszeją, diecezje bankrutują, hierarchia rozsiewa bezkarnie herezje „pełnymi garściami" i publicznie rozważa przyjęcie praktyki duszpasterskiej sprzecznej z doktryną Kościoła... „Panie, tak często Twój Kościół przypomina tonącą łódź, która nabiera wody ze wszystkich stron" – mówił kardynał Ratzinger w jakże symboliczny Wielki Piątek roku 2005.

A skoro woda napływa „ze wszystkich stron", to po ludzku nie ma już ratunku i żadnej zdrowej tkanki Kościoła. Nie ma też komu krzyknąć za św. Piotrem: „Panie, toniemy", bo ta łódź przypomina statek pijany, którego kapitan pompuje wodę na pokład, usuwając z niego szalupy. Nieprzypadkowo tuż po wyborze Benedykt XVI prosił: „módlcie się za mnie, abym nie uciekł ze strachu przed wilkami".

W Ameryce Łacińskiej, którą nie wiedzieć dlaczego, zwłaszcza po wyborze Franciszka, ukazuje się u nas jako rzekomy wzór bujnie rozwijającego się katolicyzmu, jest może dzisiaj najgorzej. Antykatolickie tsunami, w którego awangardzie jest tam niejeden wilk-hierarcha kościelny, w ekspresowym tempie niszczy kilkuwiekowe dzieło franciszkańskich, dominikańskich i jezuickich misjonarzy.

W Argentynie tylko w ostatnich kilkunastu latach z Kościoła odeszło 10 procent katolików. W tym samym czasie w Brazylii odsetek katolików spadł z 78 do 63 procent, choć jeszcze w 1981 r. katolicy stanowili 83 procent społeczeństwa. W Hondurasie liczba katolików spadła z 76 procent w 1995 r. do 47 procent z 2013 r.

Z jakiegoś powodu Pan Bóg utrzymuje Benedykta XVI w niezłym zdrowiu i kondycji. On sam – również z jakichś powodów – zachował przy sobie atrybuty papiestwa.

Socci opisuje sytuację w tych krajach, bo chce nam ukazać realne „sukcesy" duszpasterskie Franciszka w czasach, gdy był ordynariuszem Buenos Aires, a także jego najbliższych kompanów – kardynałów Humesa z Brazylii i Maradiagi z Hondurasu, z którymi dzisiaj chce on naprawiać i reformować Kościół.

Bezprecedensowa (bo sprawa Celestyna V z XIII wieku była zupełnie inna) rezygnacja Benedykta XVI owiana jest wciąż tajemnicą. Zrezygnował przy milczącym aplauzie większości hierarchów, z których jeden – kardynał Romeo – podczas podróży do Chin prorokował nawet jego rychłą śmierć...

Nie namawiany przez nikogo do zmiany decyzji, osamotniony Benedykt XVI odleciał z Watykanu do Castelgandolfo, by odpocząć, oczekiwać na wyniki konklawe i zakończenie remontu jego nowej rezydencji, po czym wrócił do Rzymu. Powody jego rezygnacji są niejasne, a nawet mało poważne (utrata sił fizycznych i duchowych – sic!), a w dodatku teologicznie i kanonicznie wątpliwe.

Zdaniem Socciego papież zrezygnował ze sprawowania urzędu, ale nie z papiestwa, czego potwierdzeniem mają być zadziwiające słowa Benedykta XVI z 27 lutego 2013 r. o tym, że przyjęcie posługi Piotrowej jest „na zawsze", a „decyzja o rezygnacji z czynnego sprawowania posługi nie odwołuje tego"! Na skutek tego powstała sytuacja trudna do zinterpretowania: jest papież Franciszek i papież emeryt Benedykt XVI, który zachował białą sutannę (początkowo tłumaczono to brakiem czarnej), imię papieskie, nie całuje następcy w Pierścień Rybaka, mieszka na Watykanie, pojawia się publicznie, a jego portret towarzyszy dorocznej odnowie przysięgi Gwardii Szwajcarskiej...

Z jakiegoś powodu Pan Bóg utrzymuje Benedykta XVI w niezłym zdrowiu i kondycji. On sam – również z jakichś powodów – zachował przy sobie atrybuty i symbole papiestwa. Zaś Franciszek nie tylko to toleruje, ale i mówiąc o sobie, że jest jedynie „biskupem Rzymu", jakby ustępuje miejsca Benedyktowi XVI.


Fatalne konklawe

Być może wszystko ułożyłoby się inaczej, gdyby papieżem został kardynał Angelo Scola z Mediolanu. Zresztą wszystko na to wskazywało, gdyby nie „fatalne konklawe" z 2013 r. Fatalne – bo jak twierdzi Socci – było źle przygotowane, z procedurą gwałcącą konstytucję apostolską Jana Pawła II „Universi Dominici Gregis", a ostatecznie nieważne.

Chodzi o wydarzenia z Kaplicy Sykstyńskiej z 13 marca 2013 r. i bezprawne anulowanie czwartego (jest też mowa o anulowaniu piątego) głosowania, w którym kardynał Bergoglio najpewniej „nie przeskoczył poprzeczki 77 głosów", a w trzech wcześniejszych głosowaniach prowadził Scola.

Pretekstem miało być wrzucenie do urny przez jednego purpurata dwóch kart do głosowania, z których jedna była czysta i przykleiła się do wypełnionej. Głosowano więc dalej, czego skutkiem był wybór Franciszka w szóstym głosowaniu!

Jednak artykuł 69 konstytucji „Universi Dominici Gregis" nie daje możliwości anulowania głosowania w takiej sytuacji! Mało tego, artykuł 63 tej samej konstytucji o wyborze papieża jednoznacznie stanowi, że istnieje możliwość jedynie czterech głosowań w ciągu jednego dnia posiedzenia konklawe!

Natomiast w artykule 76 czytamy, że „gdyby wybór nastąpił w inny sposób niż jest to ustalone w niniejszej konstytucji lub nie byłyby zachowane warunki tu ustalone, wybór jest przez to samo niebyły i nieważny, bez potrzeby wydawania jakiejkolwiek deklaracji w tym względzie, a więc nie daje on żadnego prawa osobie wybranej"!

Historia konklawe i decydującej rozgrywki z 13 marca 2013 r. została szczegółowo opisana przez zaprzyjaźnioną z Franciszkiem Elisabettę Piqué w książce poświęconej Bergoglio. Zdaniem Socciego, to sam Franciszek stoi więc za przeciekami związanymi z kulisami konklawe, mimo że grozi za to kara ekskomuniki.

W każdym razie misterna gra grupy kardynałów z Walterem Kasperem na czele skupionych wokół zakulisowych spotkań w St. Gallen, która już po śmierci Jana Pawła II forsowała Bergoglio jako „papabile", została niejako obnażona fałszerstwem dokonanym na konklawe.


Nie klęka przed Najświętszym Sakramentem

Papież wątpliwy uznawany jest za nie-papieża" – pisał św. Robert Bellarmin, doktor Kościoła żyjący na przełomie XVI i XVII wieku. Antonio Socci uważa, że fałszerstwo grupy elektorskiej z St. Gallen spowodowało, że Franciszek pozbawiony został łaski i asystencji Ducha Świętego „gwarantowanej papieżom prawomocnie wybranym", czym z kolei tłumaczy jego liczne nieroztropne i mało ortodoksyjne wypowiedzi.

Trzeba przyznać, że skrupulatny opis zachowań i poglądów Franciszka jest wstrząsający. Papież od wielu lat nieklękający przed Najświętszym Sakramentem (tłumaczono to później chorobą stawów, choć w innych sytuacjach w tym samym czasie klękał), odmawiający wzięcia udziału w procesji Bożego Ciała, ośmieszający papieży jako „narcyzów" „popychanych ku złemu", mówiący o „trądzie papiestwa", atakujący (jako arcybiskup Buenos Aires) decyzję Benedykta XVI w sprawie liturgii trydenckiej.

Papież nieużywający paramentów (szat i przedmiotów) papieskich nawet podczas największych uroczystości i świąt (błogosławieństwa „Urbi et Orbi" w samej sutannie, bez mitry i paliusza, rezygnacja z paliusza w herbie papieskim!).

Papież mówiący o tym, że Bóg nie jest katolicki, cytujący heretyckie książki kardynała Kaspera podczas modlitwy „Anioł Pański", wkładający w usta św. Pawła zdanie: „chlubię się z moich grzechów".

Papież odmawiający udzielenia błogosławieństwa wiernym, udzielający wywiadów, w których podważa nauczanie moralne Kościoła, głoszący publicznie pogląd o Duchu Świętym jako „harmonijnej jedności w różnorodności" różnych wyznań.

Papież rehabilitujący komunistów i „teologów wyzwolenia", a jednocześnie brutalnie zakazujący odprawiania mszy trydenckiej zgromadzeniu Franciszkanów Niepokalanej (mimo sprzeczności z treścią motu proprio Benedykta XVI Summorum Pontificum w sprawie swobody celebracji mszy trydenckiej). Papież wychwalający islam podczas podróży do Turcji, myjący nogi w Wielki Czwartek muzułmańskiej kobiecie, a nawet unikający w lecie 2014 r. słów potępienia rzezi chrześcijan w Iraku przez ISIS!

Skala tego zjawiska jest porażająca, stąd Socci pisze wprost, że Franciszek funduje nam „szpital polowy", w którym się „nie leczy, tylko informuje chorych, że ich choroby nie istnieją i że z mocy prawa jesteśmy zdrowi", a „nasze biedne, grzeszne dusze niech sobie umierają". I dalej: „wbrew naszym nadziejom, pontyfikat Bergoglio po półtora roku demonstruje katastrofalne rezultaty, niszczycielskie dla Kościoła, który wystawiony jest na dramatyczne podziały. Jeżeli zaczniemy dyskutować o nieważności elekcji kardynała Bergoglio, to mógłby on i powinien – chwycić się tej szalupy ratunkowej, którą sama Opatrzność mu zsyła jako sposobność do wycofania się i powrotu na argentyńską ziemię".

Ale niektóre z konstatacji Antoniego Socciego budzą we mnie zdecydowany opór. Nie dlatego, że nie podzielam jego troski o Kościół i niepokojów związanych z rozkołysaną łodzią św. Piotra w ostatnim czasie. Uważam jednak, że zaprezentowany opis genezy aktualnego stanu rzeczy w Kościele jest fałszywy.

Obrona „prawdziwego ducha" Soboru Watykańskiego II, a zwłaszcza tyrady na temat Franciszka i herezji wygłaszanych przez kardynałów Kaspera, Lehmanna i Martiniego oraz uporczywe przeciwstawianie ich Janowi Pawłowi II, stawia mnie w obowiązku zapytać, który z papieży obdarzył ich godnością biskupów i kardynałów?

Każdy przecież wie, że kariery ich wszystkich nie byłyby możliwe, gdyby nie polski papież. Również tak piętnowane szaleństwa ekumeniczne, liturgiczne ekscesy i herezje opatrywane kościelnym imprimatur przybrały często w ostatnich kilkudziesięciu latach formę oficjalną.

By się przekonać, z jakich źródeł czerpie swoje pomysły grupa Franciszka i kardynała Waltera Kaspera, wystarczy raz jeszcze przyjrzeć się tańcom liturgicznym półnagich uczestników mszy papieskich, prześledzić historię wprowadzania komunii świętej udzielanej na rękę, przestudiować dyrektoria ekumeniczne. Wystarczy prześledzić dorobek różnorakich komisji międzyreligijnych, zapoznać się z treścią porozumienia katolicko-prawosławnego z Balamand w 1993 r. potępiającego katolicką drogę poszukiwania jedności przez przyjęcie niewiernych do Kościoła katolickiego, czy z katolicko-protestancką deklaracją o usprawiedliwieniu z Augsburga w 1999 r., która rewiduje jednoznaczne stanowisko Soboru Trydenckiego w kwestii łaski i zbawienia człowieka.

Nie mówiąc już o spotkaniu religii w Asyżu w 1986 r., które dla wielu katolików było prawdziwym wstrząsem. Wikariusz Chrystusa zrównany z wyznawcami innych religii. Animiści przynieśli swoje węże, Indianie oddawali się czarom i wzywali duchy, a w jednym z kościołów przeznaczonych na ów „dialog" uczniowie dalajlamy postawili na tabernakulum posąg Buddy!


Nakłanianie do grzechu

Poważne zgorszenie, we właściwym rozumieniu tego słowa, oznacza nakłanianie do grzechu" – grzmiał wówczas abp Marcel Lefebvre, założyciel Bractwa św. Piusa X. – „Poprzez ekumenizm, poprzez uczestnictwo w kulcie fałszywych religii, chrześcijanie tracą wiarę. I to jest zgorszenie. Katolicy nie wierzą już, że jest tylko jedna prawdziwa religia, jeden prawdziwy Bóg, Trójca Święta i Nasz Pan Jezus Chrystus".

Dlatego tak wielu katolików, znacznie wcześniej niż Antonio Socci, zrozumiało potrzebę ratowania się przed błędami i herezjami nawet za cenę konfliktu z hierarchią kościelną. Posłuszeństwo bowiem nie może być na służbie wiary!

Św. Maksymilian Kolbe pisał, że jedyny wyjątek w katolickim posłuszeństwie to taki, gdy „przełożony nakazuje coś, co jednoznacznie, także w najdrobniejszych sprawach, sprzeczne jest z prawem Bożym. W takim wypadku nie może on być pośrednikiem woli Bożej".

Dlatego tak ważne jest, byśmy mieli dobrych pasterzy za przewodników dusz. Akurat w tej sprawie nie mam wątpliwości, że Socci napisał swoją książkę przejęty Chrystusową przypowieścią o dobrym pasterzu.

Autor jest publicystą i historykiem, autorem książek m.in. o Lechu Wałęsie i Annie Walentynowicz

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28960 Przeczytał: 266 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:11, 13 Lut 2016 Powrót do góry

Ukazała się nowa książka Antonio Socci - "La profezia finale" - co znaczy "Ostatnie proroctwo".

Image

[link widoczny dla zalogowanych]

Obszerny artykuł - nie po polsku - ale z googlem można coś doczytać. Jest o tej nowej książce i wcześniejszych.

"Ostatnie proroctwo"- Antonio Socci uznaje papieża, ale trzyma się mocno krytyki papieża.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28960 Przeczytał: 266 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 11:59, 25 Lut 2016 Powrót do góry

Ostatnią ksiażkę Antonio Socci - "La profezia finale" papież Franciszek też zaczął czytać i osobiście mu odpowiedział:

Papież do dziennikarza Antonio Socciego

Image

Także krytyka pomaga nam w podążaniu właściwą drogą Pana – napisał Ojciec Święty do kontrowersyjnego włoskiego dziennikarza katolickiego, Antonio Socciego odpowiadając osobiście na przekazaną mu przez autora książkę: „La profezia finale. Lettera a Papa Francesco sulla chiesa in tempo di guerra”(Proroctwo końcowe. List do papieża Franciszka o Kościele w okresie wojny).

Franciszek w liście datowanym 7 lutego wyznaje, że zaczął czytać książkę Socciego i jego zdaniem wiele z wymienionych przez autora kwestii będzie dla niego korzystnych, bowiem, jak stwierdził, „także krytyka pomaga nam w podążaniu właściwą drogą Pana”. Papież podziękował Socciemu i jego rodzinie za modlitwy, obiecując jednocześnie swoją modlitewną pamięć. Krótki list zakończył słowami: „Pański brat i sługa w Panu, Franciszek”.

Socci w swojej najnowszej książce prosi Ojca Świętego, by mniej uwagi zwracał na pochlebców, liczbę sympatyków na Twitterze, a baczniejszą uwagę zwrócił na wizje prorockie. Nie kwestionuje już poprawności wyboru Franciszka, mimo to nie szczędzi krytyki jego pontyfikatu, i wzywa kilkakrotnie aby był on ostoją w obronie Kościoła i wiary katolickiej.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 11:32, 30 Sty 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28960 Przeczytał: 266 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:49, 17 Mar 2016 Powrót do góry

Prof. Roberto de Mattei o ostatniej ksiażce Antonio Socciego pt. „Proroctwa ostateczne. List otwarty do Papieża Franciszka na czasy wojny”.

Socci: krytyka jest dobra dla papieża. Franciszek potwierdza

Image

List wysłany 7 lutego przez papieża Franciszka do Antonio Socciego zasługuje na taką samą uwagę, jak książka Socciego pt. „Proroctwa ostateczne. List otwarty do Papieża Franciszka na czasy wojny”. List Ojca Świętego burzy bowiem pewnego rodzaju „papolatrię”, rozpowszechnioną w konserwatywnych kręgach. Papież stwierdza, że krytykowanie go jest nie tylko godziwe, ale i „bardzo dobre” dla samego papieża.

Książka Socciego dzieli się na dwie części: pierwsza zawiera zestawienie przepowiedni, tak nowych jak i dawnych, wskazujących na poważne katastrofy czekające świat, o ile nie dojdzie do nawrócenia i pokuty. Wiele przepowiedni wskazuje na zniszczenia materialne zdające się być skutkiem obecnego spustoszenia duchowego, dotykającego dziś Kościół. Wśród wielu niebiańskich wiadomości odnaleźć można tę przekazaną przez Matkę Bożą w La Salette i sen św. Jana Bosko dotyczący przyszłości Rzymu, przedstawiający ten sam tragiczny scenariusz i nadzieję, którą Matka Boża objawiła w Fatimie w roku 1917. Inne objawienia prywatne przywoływane przez Socciego, choć można je uznawać za wątpliwe, przypominają nam o istnieniu profetycznego, apokaliptycznego wymiaru, nierozerwalnie związanego z teologią katolicką.

Druga część książki, utrzymana w formie listu otwartego, prezentuje krytykę papieża Franciszka, którego działania i wypowiedzi – odnotowywane przez autora bardzo starannie od początku tego pontyfikatu – powodowały wśród wiernych dezorientację, załamania i zgorszenie. Do tego stopnia, że wielu z nich zadawało sobie pytanie prezentowane w przeddzień papieskiej podróży do Ameryki na okładce „Newsweeka”: czy papież jest katolikiem?

Socci kieruje do Papieża następujące słowa: „Błagam, spójrz na przebytą dotąd drogę, uniknij kolejnych, jeszcze poważniejszych kroków, takich jak otwarcie się w adhortacji posynodalnej na idee kardynała Kaspera (...). Nade wszystko uniknij zwoływania kolejnego synodu, który – zgodnie z istniejącymi obawami – weźmie sobie na cel ataku celibat kapłański. Tym, czego najbardziej potrzebuje większość z nas, jest wielki Jubileusz pokuty” (s. 221).

Antonio Socci jest dziennikarzem i – jak to przystoi dziennikarzowi – jest przyzwyczajony do interweniowania w przypadku gorących wydarzeń z szybkością wymaganą przez jego zawód. Czasem może się to odbywać kosztem pogłębienia analizy, ale jako że jest to motywowane pasją, Socci gotów jest do debaty nad swoimi przekonaniami pod warunkiem, że przeważać będzie prawda i tylko prawda. Ci, którzy nie przychylają się do jego tez, powinni docenić jakość, jaką wielokrotnie prezentował.

Pewne jest to, że Papież Franciszek po otrzymaniu książki Socciego nie potępił, nie ekskomunikował ani też nie zlekceważył. Napisał do niego wiadomość, w którym czytamy: „Drogi Bracie! Otrzymałem Twoją książkę i załączony do niej list. Dziękuję Ci, oby Bóg Cię wynagrodził. Zacząłem ją czytać i jestem pewien, że wiele spośród tego, co w niej znajduje, będzie dla mnie bardzo dobre. Faktycznie, także i krytyka pomaga nam w podążaniu właściwą drogą Pana. Dziękuję Ci za modlitwy Twoje i Twojej rodziny, prosząc Boga o błogosławieństwo, a Matkę Bożą o to, by was chroniła. Twój Brat i Sługa w Panu, Franciszek”.

Tych kilka zdań burzy pewnego rodzaju „papolatrię”, rozpowszechnioną w konserwatywnych kręgach. Papież stwierdza, że krytykowanie go jest nie tylko godziwe, ale i „bardzo dobre” dla samego papieża, pomagając w „podążaniu właściwą drogą Pana”. Przez papolatrię rozumie tu nadmierne ubóstwienie postaci papieża, rzecz zupełnie różną od głębokiej czci i pobożnego szacunku należnego jego urzędowi. Szczerość, także w przypadku krytyki – zauważa Socci – może pomóc Biskupowi Rzymu, „zwłaszcza gdy dominująca mentalność przesadza z uwielbieniem” (s. 92). Wielki dominikański teolog Melchior Cano stwierdzał, że „Piotr nie potrzebuje naszych kłamstw ani uwielbienia. Ci, którzy ślepo, bezkrytycznie bronią każdej decyzji papieża najbardziej podkopują autorytet Stolice Apostolskiej. Niszczą jej fundamenty zamiast je wzmacniać”.

Ktoś mógłby powiedzieć, że list skierowany przez Franciszka do Socciego ma na celu „inkluzję”, synkretyczne objęcie wszystkich, od progresistów po tradycjonalistów. A jednak poza intencjami liczą się także fakty, a faktem jest w tym przypadku uznanie wyrażane przez papieża dla jego krytyków. Słowa Franciszka skierowane do Socciego odnoszą się szerzej do tych wszystkich, którzy w przeciągu ostatnich trzech lat krytykowali jego pontyfikat: zaczynając od Alessandro Gnocchiego i Mario Palmaro, przez Rossa Douhata piszącego na łamachj „New York Times”, aż po grupę katolickich pisarzy, których petycja 8 grudnia 2015 roku ukazała się na łamach „The Remnant”. Franciszek przypomina nam, że możemy krytykować działania papieża pozbawione nieomylności, zwłaszcza związane z decyzjami politycznymi i duszpasterskimi. Po warunkiem jednak, że taka krytyka przepojona jest szacunkiem i dotyczy błędów osoby, a nie autorytetu papiestwa.

Historycznie rzecz ujmując, zdradzie katolickiej klasy politycznej zawsze towarzyszyła także i zdrada ze strony wysoko postawionych hierarchów, nigdy jednak papież nie wybierał do grona zaufanych kogoś takiego, jak Eugenio Scalfari, ani też nie wskazywał osób pokroju Emmy Bonino i Giorgio Napolitano jako wielkich postaci współczesnych Włoch. Nie wspominając przy tym, nie udzielając żadnej zachęty ani zwykłego błogosławieństwa dziesiątkom tysięcy katolików gromadzących się z okazji Dnia Rodziny. Gdy w Senacie uchwalano ustawę Cirinny legalizującą związki homoseksualne, papież Franciszek, który poprzednio milczał w sprawie Irlandii, wziął na siebie poważną odpowiedzialność, milcząc także i we Włoszech. „Dlaczego Ojcze Święty – pyta z bólem Socci – powstrzymałeś sprzeciw wobec śmiertelnego ataku na rodzinę, przypuszczanego od lat na całym świecie?” (s. 127).

8 marca na łamach „Libero” Socci w porę interweniował krytykując narodziny nowej katolickiej partii, następujące wskutek doświadczeń związanych z Dniem Rodziny. Pomysł przekształcenia inspirowanych religią stowarzyszeń w coś politycznego w przeszłości zawsze kończył się porażką – tłumaczył Socci. Jednakże błąd polega nie tylko na wyborze chwili i sposobu, w jaki ogłoszono powstanie takiej inicjatywy. Należy odrzucić samą ideę katolickiej partii politycznej, zmuszonej do przyjęcia warunków relatywistycznej demokracji. Ruchy społecznie mogą wpływać na politykę w sposób o wiele skuteczniejszy od partii politycznych.

We Włoszech w ciągu ostatnich kilku lat ukształtował się znaczny ruch oporu wobec sekularyzacji. U jego podstaw leży rzeczywiste działanie łaski i praca wielu katolików, którzy przez dekady sprzeciwiali się temu procesowi podejmując wysiłki moralne i kulturalne. Protesty przeciwko ustawie Cirinny, związane z Dniem Rodziny, ukazały wielu ludziom istnienie tego ruchu. Jednakże, kiedy katolicki świat manifestował swoją największą siłę, ukazał także swoją największą słabość. Jego siłą jest to, co leży u jego podstaw, słabość charakteryzuje przywódców tego ruchu, istniejące wśród nich podziały stały się jasne w kilka tygodniu po Dniu Rodziny. Ten podział nie jest niespodzianką. Już u samego zarania pojawiają się ludzie, którzy wchodzą w skład kierownictwa, chcąc dzięki temu wypłynąć na szersze wody. Tej inicjatywy nie współtworzą, ani nawet jej nie reprezentują. Socci ma rację twierdząc, że „dziś przed katolikami stoi znacznie ważniejsze zadanie. Kto potrzebuje partii politycznych opartych na jednej kwestii? Główne zadanie polega na utrudnieniu autodestrukcji Kościoła i społeczeństwa”.

Czy adhortacja posynodalna, którą papież Franciszek podpisze 19 marca, stanie się nowym etapem tego procesu? Czy papież potwierdzi doktrynę Kościoła? Czy też w niektórych punktach odejdzie od wiecznego nauczania Kościoła? A jeśli tak, to w jaki sposób powinni zareagować katolicy? Tak brzmią najpilniejsze obecnie pytania. A wymagają one uwagi ze strony inteligencji, oświeconej w sposób, do którego zdolna jest tylko łaska.

Roberto de Mattei
[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28960 Przeczytał: 266 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 23:05, 07 Lut 2017 Powrót do góry

Recenzja: Antonio Socci - Ostatnie proroctwo

Antonio Socci - Ostatnie proroctwo

List do papieża Franciszka w Kościele w czasach ostatecznych


W styczniu bieżącego roku ukazała się po polsku kolejna książka Antoniego Socciego poświęcona aktualnym stadiom kryzysu Kościoła. Tłumaczem dzieła jest znany i ceniony duchowny, ks. Robert Skrzypczak, co może być dodatkowym atutem dla osób nieprzekonanych do antyfranciszkowych tez włoskiego dziennikarza.


Image

[link widoczny dla zalogowanych]

Publikacja dzieli się na dwie części. Pierwsza zawiera przegląd proroctw zapowiadających kryzys Kościoła: Fatima, orędzia Marii Valtorty, La Salette, objawienia ks. Bosco, wizje Anny Katarzyny Emmerich, proroctwo św. Malachiasza. Mają one rozmaity ciężar gatunkowy i różny status w Kościele. Na przykład, wizje Valtorty nigdy nie zostały oficjalnie zaakceptowane przez Święte Oficjum. Można więc powiedzieć, że Socci pozostaje wierny swojej metodologii, katolika zwracającego baczną uwagę na wszelkie możliwe "głosy z nieba". Szczęśliwie nie wspomina natomiast Gospy z Medjugorje, której niegdyś był gorącym zwolennikiem.

Część drugą książki zgodnie z jej podtytułem stanowi list skierowany do Franciszka. Jest to rozbudowane upomnienie braterskie, odnoszące się do skutków płynących dla wiernych i dla Kościoła ze sposobu funkcjonowania Argentyńczyka i głównych idej jego administracji. Szczególny nacisk został położony na wydarzenia najnowsze, a więc lewacki ekologizm (encyklika oraz kuriozalne show, jakie pokazano na fasadzie bazyliki św. Piotra wieczorem 8 grudnia 2015 r.), walkę z fundamentalizmem chrześcijańskim, walkę z nierozerwalnością małżeństwa - motu proprio Mitis Iudex Dominus Iesus i motu proprio Mitis et misericors Iesus, atak na zakon Franciszkanów Niepokalanej, utwierdzanie w błędach zwolenników herezji Lutra, legitymizację reżymu braci Castro podczas wyjazdu na Kubę, sprzyjanie najeżdzającemu Bliski Wschód i Europę radykalnemu islamowi. (...)

Czy książka jest warta zakupu? Osoby mocno zainteresowane problematyką pontyfikcji Franciszka z pewnością nie będą zawiedzione argumentacją Antoniego Socciego. Ale przyjęta konwencja nie pozwoliła, by którykolwiek z tematów potraktować wyczerpująco; są one jakby sygnalizowane. Tak postępowalibyśmy, gdybyśmy rozmawiali w cztery oczy z Franciszkiem na każdy ze wskazanych tematów: obie strony znają fakty, a konserwatywny rozmówca pokazuje posoborowcowi jego błędy i nieścisłości logiczne. Zatem umiarkowanie pozytywnie oceniam przydatność "Ostatniego proroctwa" jako książki, za pomocą której chcielibyśmy dać punkt oparcia przeciętnemu, zdezorientowanemu Franciszkiem katolikowi. Taki czytelnik znacznie bardziej skorzysta z lektury znacznie bardziej kompletnych dzieł Antoniego Socciego - "Czwartej tajemnicy fatimskiej" lub "Czy to naprawdę Franciszek?".

Zaryzykuję nawet tezę, że przeciętnego katolika może odstraszyć zawarte w części pierwszej książki wyliczanie rozmaitych objawień prywatnych, na które powołuje się włoski publicysta. I ja stoję na stanowisku, że nadmierne przywiązanie do rozmaitych "głosów z niebios" to wada, a nie zaleta współczesnego nurtu konserwatywnego katolicyzmu. Co za dużo, to niezdrowo. Zastanówcie się zatem, czy potrzebujecie tej książki. A już na pewno nie kupujcie jej na prezent dla osoby umiarkowanie zorientowanej w kryzysie współczesnego Kościoła.

[link widoczny dla zalogowanych]



Jeszcze jedna recenzja tu:

Pięć zarzutów Antonio Socciego wobec papieża Franciszka!

Antonio Socci od jakiegoś czasu jest ignorowany przez kościelny mainstream. Teolodzy, poważni publicyści coraz częściej pogardliwie wzruszają ramionami i podkreślają, że nie będą polemizować z histerycznymi wywodami włoskiego publicysty. A czasem wręcz szczycą się, że „tracili czasu” na jego przeczytanie. Kłopot polega tylko na tym, że Socci ma odwagę mówić otwarcie o tym, co wielu myśli i czuje.

I tak jest z książką „Ostatnie proroctwo. List do papieża Franciszka o Kościele w czasach ostatecznych”. Socci nie tylko przypomina w niej najważniejsze proroctwa i przepowiednie (także te, do których autentyczności można mieć wątpliwości), które uświadamiają, że ogromny kryzys w Kościele (a co do tego, że mamy z nim do czynienia trudno się w istocie spierać) związany jest z czasami ostatecznymi, ale także zbiera powracające wśród wielu katolików pytania dotyczące posługiwania Franciszka. Pytania, które – a wiem to także z rozmów z wieloma polskimi katolikami, także kapłanami – wielu intrygują.

O co chodzi Socciemu? Zarzuty, wątpliwości wobec Franciszka, można u niego podzielić na kilka zasadniczych grup.

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)