Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 A diabeł chce ulepszać ... Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28383 Przeczytał: 417 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:29, 03 Paź 2015 Powrót do góry

formerpentecostal napisał:
a diabeł chce ulepszać Wink

https://www.youtube.com/watch?v=BRwDNwEpKwc

Cytat stąd:
http://www.traditia.fora.pl/permanentna-rewolucja,27/co-to-jest-ten-modernizm,5227.html#38942


Bardzo dobry komentarz do ostatnich wydarzeń w Polsce i na świecie. Zamieścił Pan to w 2012 roku, ale jakże aktualne i dziś. Jest to z filmu Konopielka, większy fragment tu:

Konopielka - Czasy Ostateczne
(...)
https://www.youtube.com/watch?v=DRXY70Tl9FU
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28383 Przeczytał: 417 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 12:00, 04 Paź 2015 Powrót do góry

Teresa napisał:
Bardzo dobry komentarz do ostatnich wydarzeń w Polsce i na świecie.

A tymi ostatnimi wydarzeniami, które zdominowały prasę, internet to sprawa ks. Krzysztofa Charamsa.

Ks. prof. Dariusz Oko o ks. Charamsie: "W swojej pysze stawia się ponad Kościół. Biedna, zaburzona osobowość, która doprowadziła go do katastrofy".
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]


... i wiele innych pozycji w tym temacie można na stronie znaleźć. A ja jako antidotum polecam lekturę w wątku tu:

http://www.traditia.fora.pl/katechizm-nauka-katolicka,15/homoseksualizm-co-mowi-pismo-sw,49.html


W Nowym Testamencie, tam gdzie jest mowa o homoseksualizmie, zawsze występuje on w katalogu grzechów, które powszechnie do dziś uważamy za rzeczy złe, nawet przez ludzi niewierzących (Rz 1,25-32; 1 Tm 1,9-11; 1 Kor 6,9-10). Zobaczmy np. Rz 1,25-32:


25 Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. 26 Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. 27 Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. 28 A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi. 29 Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; 30 potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe - pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, 31 bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości. 32 Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią.

Pytanie. Jakim prawem możemy powiedzieć Bogu, że z katalogu grzechów usuwamy akurat ten jeden, bo już nie jest grzechem?


Tylko ten jeden osdtatni przykład i widzimy jak to diabeł chce ulepszać!
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28383 Przeczytał: 417 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 12:26, 04 Paź 2015 Powrót do góry

Gorzka lekcja księdza Charamsy - rozmowa z o. Józefem Augustynem SJ

Kościoła nie "rozkładają" pojedyncze, gorszące sytuacje ale podwójne, cyniczne życie pasterzy i wiernych - mówi KAI jezuita, o. Józef Augustyn. Jego zdaniem sprawa ks. Charamsy może, paradoksalnie, przysłużyć się dobru Kościoła. "Każdy grzech trzeba uznać i wyznać, wyspowiadać się z niego – oto najważniejsza lekcja wynikająca dla nas z tego bolesnego skandalu" - ocenia znany duszpasterz i kierownik duchowy.

Image

Tomasz Królak (KAI): Ksiądz, polski ksiądz pracujący w najważniejszym watykańskim urzędzie, przyznaje, że jest gejem i wygłasza płomienna obronę "małżeństw homoseksualnych". Szok? Wstrząs? Przerażenie?

Józef Augustyn SJ: – Inspirację do oceny tego wydarzenia przynosi oświadczenie ks. Lombardiego. Watykański rzecznik zachęca do szacunku dla osoby polskiego księdza – bez unoszenia się, emocji i gniewu – ale z drugiej strony wskazuje na ocenę moralną jego działania, nazywając jego decyzję "nieodpowiedzialną".

Dla większości z nas jest to szok i wstrząs. Dla ludzi szukających, niepewnych swej wiary to z pewnością także przerażenie. Narzuca mi się nieodparta myśl, że całe to widowisko zostało precyzyjnie przygotowane i zaplanowane. To wielka medialna gra w przeddzień Synodu. To właśnie nacisk na Synod poprzez media ks. Lombardi nazywa decyzją nieodpowiedzialną.

Ks. Charamsa do bólu wykorzystał swoją pozycję, funkcję, stanowisko. Było to nieuczciwe i nieodpowiedzialne. Był bardzo wysoko, bo cieszył się wielkim zaufaniem i temu zaufaniu się sprzeniewierzył.

Osiemnaście lat kapłaństwa plus sześć lat seminarium – w sumie 24 lata życia w podziemiu homoseksualnym (bez rzeczywistej woli uporządkowania swojej seksualności, jak zobowiązuje się do tego każdy, przyrzekający celibat Panu Bogu – nie Kościołowi najpierw), doprowadziło do takiego nagromadzenia emocji, iż nastąpiła eksplozja. To owoc podwójnego życia społecznego, podwójnej świadomości, podwójnego bycia na co dzień: w urzędzie, przy ołtarzu, na ambonie, w rodzinie. W to podwójne życie ów kapłan wmieszał swoją odezwę.

Szok, wstrząs, ale paradoksalnie służący dobru Kościoła. Kościoła nie "rozkładają" pojedyncze, gorszące sytuacje jak właśnie ta, której jesteśmy świadkami, ale podwójne, cyniczne życie pasterzy i wiernych. Kościół rozkłada grzech zakłamania, udawania, pozorów, trwający latami, a nie umiejętnie reżyserowane widowiska medialne, skądinąd dla Kościoła bardzo bolesne. Sytuacja, z którą mamy do czynienia to pęknięcie jakiegoś wrzodu – z pewnością nie ostatniego.

Wszystko to mówię nie do księdza Charamsy, któremu wyrażam szacunek z moim współbratem księdzem Lombardim, ale do nas, księży, głoszących kazania, spowiadających ludzi, prowadzących katechezę, rządzących w Kościele, wychowujących młodych do kapłaństwa. Mówię też do moich młodszych braci, którzy poważnie myślą o posłudze kapłańskiej. Możemy być słabi, mieć takie czy inne problemy i skłonności, ale musimy żyć w prawdzie moralnej. Nie wolno żyć w kłamstwie całymi długimi latami. Każdy grzech trzeba uznać i wyznać, wyspowiadać się z niego – oto najważniejsza lekcja wynikająca dla nas z tego bolesnego skandalu.

Pyta pan, jak to możliwe, by zadeklarowany homoseksualista pracował w najważniejszym watykańskim urzędzie. To możliwe, gdy podwójność doprowadzona jest do perfekcji, a im wyżej jesteśmy postawieni w skali społecznej czy kościelnej, tym większe mamy możliwości kamuflażu. Mówiłem już kiedyś w rozmowie z panem, że praktykujący księża-homoseksualiści bywają mistrzami kamuflażu. Nie osądzam moralnie ks. Charamsy, nie moja to rola, ale nazywam fakty społeczne i wspólnotowe po imieniu.

Proszę wybaczyć, ale takie rzeczy możliwe są tylko w Kościele katolickim. Wszystko bowiem w Kościele opiera się na pełnym zaufaniu. Za taką zaś nielojalność, której jesteśmy świadkami, swoistą „zdradę” o charakterze wspólnotowym i społecznym, w każdej „świeckiej” firmie trzeba by ponieść srogie konsekwencje. Jezus nie chciał jednak zakładać świeckiej firmy ale wspólnotę Kościoła, którego Głową jest On sam, Miłosierny Sługa Jahwe. Właśnie dlatego takie skandale są możliwe.

- Co sądzi Ojciec o ogłoszonych przez ks. Charamsę 10 żądaniach, które określił jako "nowy manifest wyzwolenia"?

- – Ks. Charamsa występuje w roli reformatora Kościoła. Nie da się ukryć, że skłania go ku temu jego osobisty problem. Kościół, jak to wyraźnie widać, będzie musiał dziesięcioleciami zmagać się z wizją ludzkiej seksualności, która została oderwana od Boga – wszystko do tego się sprowadza.

W naszych dyskusjach na temat homoseksualizmu czy gender jest może za dużo naszych emocji. Nie przekonamy nikogo do chrześcijańskiej wizji ludzkiej seksualności i rodziny, jeżeli ta osoba nie przyjmie Jezusa. Trzeba więc najpierw głosić Chrystusa, i to Ukrzyżowanego, a nie zwalczać ruchy gejowskie metodami niemal politycznymi, przytaczając statystyki i „racje naukowe”.

- Nie traćmy zdrowego rozsądku: papieskie słowo szacunku i życzliwości wobec osób o innej orientacji nie są zapowiedzią zmiany nauczania Kościoła. Musimy odróżnić wiarę od człowieka, który myśli i czuje inaczej. Nie jest wyrazem miłości wypominanie każdemu człowiekowi wszystkich jego grzechów przy każdym spotkaniu z nim.

- Trzeba też przyznać, że w dyskusjach o homoseksualizmie czy gender, wspólnocie Kościoła brakuje czasami odpowiedniego języka, łączącego szacunek wobec drugiego człowieka i kompetencję w dziedzinie podejmowanej problematyki. Mamy żyć w zgodzie ze wszystkimi, także z tymi myślącymi i patrzącymi inaczej. Naszym świadectwem życia mamy głosić Jezusa. A On mówi: "Kto mnie miłuje, ten zachowa moje przykazania".

- A jak ocenia Ojciec postępowanie ks. Charamsy jako brat w kapłaństwie?

- – Bardzo mnie boli, ale nie dziwi i nie gorszy. Boli mnie ze względu na miliony ludzi młodych, którzy trzymając się nauki Jezusa, walczą ze swoimi słabościami, ograniczeniami, modlą się, spowiadają, słuchają nauk księży, a tu wychodzi ktoś, kto przedstawia się do kamery jako "funkcjonariusz Kongregacji Nauki Wary", wykładowca różnych uniwersytetów papieskich i mówi, że wszystko to jest jednym wielkim kłamstwem... Boli zgorszenie maluczkich. Nie mają oni odpowiedniego wykształcenia, przygotowania teologicznego, zdolności rozeznawania duchowego, ojcowskiego wsparcia, żeby się bronić przed takim skandalem.

Kiedyś odszedł z kapłaństwa jeden ze znanych duszpasterzy. Niedługo potem przyszedł do mnie student, który był jego penitentem. Był zupełnie rozbity: komu teraz mam zaufać? – zapytał. Po dzisiejszym skandalu wielu młodych postawi sobie zapewne podobne pytanie.

Ale ostrożnie z emocjami. Nie kierujmy ich przeciwko drugiemu, ale ku sobie, ku swojemu nawróceniu, ku skrusze osobistej i wspólnotowej. Czytałem wiele literackich opisów sytuacji, w których ludzie stawali wobec sytuacji granicznych: na wojnie, w łagrach, w obozach koncentracyjnych. To nauczyło mnie jednego: nie potępiaj nikogo, nie byłeś jeszcze w takiej sytuacji, nie wiesz, co byś zrobił, gdybyś się w niej znalazł.

- Jak to się w ogóle mogło stać, że wysoką funkcję w Kongregacji strzegącej katolickiej doktryny mógł przez lata pełnić zadeklarowany homoseksualista? Czy to możliwe, że nikt o tym nie wiedział?

- – Na temat lobby homoseksualnego, także w Watykanie, już także kiedyś rozmawialiśmy. Nikt przecież nie uwierzy, że ks. Charamsa był tam samotny jak palec. Pytanie to nie jest do mnie, ale do tych, którzy rozeznają, wybierają, mianują, decydują, posyłają, odwołują, robią ewaluacje postawy i zachowania itd. To ważna lekcja dla Kościoła. Bo wszystkie najtrudniejsze sytuacje w ludzkim życiu są Boże lekcją.

Ostatnio czytamy w czasie Mszy świętej księgę Nehemiasza. Ukazuje ona, że zburzenie Świątyni Jerozolimskiej dla Izraela było bolesną lekcją. Całe to wydarzenie niech będzie lekcją i dla nas. Obserwując w bardzo różnych środowiskach kościelnych pewne decyzje, nominacje, przeniesienia, wyróżnienia, nagany, pochwały, odnoszę niekiedy wrażenie, że liczy się przede wszystkim sprawne funkcjonowanie, wiedza, kompetencja, zdolności zarządzania i „nie sprawianie innym kłopotu”. Niedobory moralne i duchowe nie wydają się być w pewnych sytuacjach problemem. Ale kiedy dochodzi do sytuacji takiej jak ta, obecna, okazuje się, że problemy moralności i duchowości są w Kościele ważniejsze od wszystkich wymienionych uprzednio walorów.

- Tymczasem znów rozgorzeje dyskusja o złu celibatu...

- – Ks. Charamsa przeprasza cały świat za Kościół i moralność, którą Kościół głosi, a my przepraszajmy Pana Boga za nasze grzechy i grzechy całego świata. Także za grzech zgorszenia, jaki ta sytuacja spowodowała.
Musimy bardzo uważać, by ten skandal nie spowodował paniki i fobii homoseksualnej w seminariach. Pierwszym problemem nie jest bowiem pewien rodzaj wrażliwości, taka czy inna skłonność. Problemem nie jest homoseksualizm, ale wierność żyjącemu Bogu i przykazaniom przez Niego nadanym. Wrażliwość homoseksualna nie jest przekleństwem człowieka, lecz wyzwaniem i zadaniem, okazją do wierności żyjącemu Bogu. Bywa, że okazją trudniejszą.

Ludzi dojrzałego sumienia, szukających Jezusa szczerze, nigdy nie trzeba wyrzucać z seminarium. Oni sami podejmą odpowiednią decyzję, rozeznając, jakie są warunki do godnego przyjęcia święceń. Człowiek głęboko uczciwy sam poprosi o stosowną pomoc, gdy ma problem i szczerze szuka rozwiązania współpracując z przełożonymi i wychowawcami. Wiem o tym z bezpośredniego spotkania z setkami, setkami alumnów.

Człowiek wierny swojemu sumieniu znajdzie rozwiązania dla swojej wrażliwości, takiej czy innej; rozwiązania uczciwe, zgodne z intencją Kościoła. Kościół – odwołując się do nauki Chrystusa – ma prawo stawiać wymagania i warunki. Tak było w Kościele przez dwa tysiące lat, jest dzisiaj i tak będzie.

- To przykre, że wkrótce po aferze z abp. Wesołowskim – a wcześniej abp. Paetzem – świat obiega wieść o kolejnym skandalu o podłożu seksualnym, z udziałem polskiego duchownego.

- – Nie śmiałbym wyciągać wniosków z tego zestawienia nazwisk. Kimże jestem, by coś takiego robić... Ale, nie bądźmy naiwni. Kto nam uwierzy, że to czysty przypadek? Zanim komuś powierzymy ważną misję, trzeba zbadać, rozeznać kogo wysyłamy. Powiązania i motywy osobiste nie powinny być jednak decydujące. Zwłaszcza wówczas, gdy mamy mu powierzyć jakieś bardzo odpowiedzialne zadanie. To kolejna bolesna lekcja. Czy ten człowiek budzi zaufanie moralne? – oto pytanie.

- Jaka wobec tego nauka płynie z ostatniego skandalu dla całej wspólnoty Kościoła?

- – Myślę, że najmniej rozczarowany tą sytuacją jest papież Franciszek. On czuje Watykan i tamtejszą Kurię jak nikt inny. [link widoczny dla zalogowanych] Otóż papież mówi tam wyraźnie o trudnościach z Kurią, o jej oporze, o braku szczerości w komunikacji z pewnymi osobami. Mówi, że Kuria watykańska to ostatni dwór, jaki się ostał w Europie. I proponuje raczej styl "zespołów roboczych", które miałyby pomagać biskupom. Te watykańskie zespoły robocze byłyby na usługach Kościołów partykularnych.

Cały ostatni skandal ma typowo dworski charakter. Przypomina wypowiedzenie posłuszeństwa i bunt wysoko postawionego „księcia” przeciwko swojemu monarsze. Bardzo zachęcam do lektury wspomnianego wywiadu. Papież Franciszek otworzył w nim swoje serce.

Gdy ktoś robi i mówi rzeczy trudne, bolesne, ale uzdrawiające – nie jest lubianym zwiastunem. Wolimy raczej słuchać wieści dobrych i przyjemnych, takich, które dają samozadowolenie, schlebiają pysze. Te i inne skandale to gorzka lekcja.

Nawiążę jeszcze do zburzenia Świątyni Jerozolimskiej. Bogu Jahwe w pewnym momencie była ona już niepotrzebna, by Żydzi oddawali mu chwałę w sposób bardziej doskonały. Obecna sytuacja skłania do pytań o to, co w naszym kościelnym funkcjonowaniu Panu Bogu nie jest już potrzebne, co się przeżyło. Bóg ma prawo powiedzieć to nam w tak przykry sposób, w jaki powiedział Starszym Braciom. Z pewnością nie jest Mu potrzebna nasza nienaganna opinia w świecie; przekonanie, że jesteśmy lepsi od innych.

Dzisiaj Panu Bogu potrzebna jest przede wszystkim nasza głęboka skrucha. Święta Teresa Wielka mówi, że jeden akt skruchy jest więcej wart niż wiedza całego świata.

rozmawiał Tomasz Królak

***
Józef Augustyn SJ (ur. 1950) jest duszpasterzem, rekolekcjonistą i kierownikiem duchowym. Od lat zajmuje się formacją kapłańską i seminaryjną. Opublikował kilkadziesiąt książek w tym pracę "Integracja seksualna: przewodnik w poznawaniu i kształtowaniu własnej seksualności" (1994), która była owocem wieloletnich spotkań katechetycznych i rekolekcyjnych z młodzieżą. W 2002 uzyskał habilitację w Wyższej Szkole Filozoficzno ­ Pedagogicznej „Ignatianum” w Krakowie m.in. na podstawie pracy "Wychowanie do czystości i celibatu kapłańskiego".

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28383 Przeczytał: 417 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:55, 05 Paź 2015 Powrót do góry

"Wszak wybór zła to dzieło naszej wolności. Jeśli ktoś się uprze grzeszyć, nikt mu w tym nie przeszkodzi, nawet Bóg – bo uczynił go wolnym. Jest to trudne zwłaszcza wtedy, gdy postępuje tak kapłan – osoba mająca na co dzień do czynienia ze sprawami najświętszymi. Jeżeli to go nie przekonuje, to co miałoby go jeszcze przekonać? Jeśli ksiądz podepcze to, co najwyższe, co zostało mu powierzone, zaczyna spadać jak kamień, który oderwał się z wieży katedry…"

...ciekawa rozmowa z ks. Oko:


O homoherezji
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28383 Przeczytał: 417 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 8:15, 07 Paź 2015 Powrót do góry

Uważam, że ciekawy tekst Pawła Lisickiego.

Paweł Lisicki: kultura transgresji, czyli przypadek ks. Charamsy

Przypadek ks. Charamsy to wyjątkowo niepokojący sygnał. Pokazuje, że opowieści o wpływach „homoseksualnego lobby” w Watykanie to nie wyssane z palca bajki. Głośne skandale i coming outy mają z jednej strony skompromitować Kościół, z drugiej - wymusić na nim zmianę nauczania. Żeby się temu przeciwstawić trzeba wielkiej odwagi, siły charakteru i woli. Tylko czy są to cechy obecnych hierarchów Kościoła? [link widoczny dla zalogowanych]

Wszystkich wystrychnął na dudka – pomyślałem, kiedy jeszcze w niedzielę zobaczyłem okładki „Newsweeka” i „Wprostu”. Oba tygodniki pokazały całemu światu uśmiechniętą twarz nowego bohatera tygodnia, księdza Krzysztofa Charamsy, który, jakżeby inaczej, postanowił wystąpić w koloratce i obwieścić, w każdym piśmie na wyłączność, że jest gejem. Wcześniej duchowny zdołał wystąpić na okładce „Tygodnika Powszechnego” i ”Gazety Wyborczej”, choć wtedy jeszcze w roli nie-geja.

Ta niesłychana wręcz wszędobylskość księdza Charamsy w polskich mediach – od środy do poniedziałku strach było wręcz otworzyć drzwi lodówki, by w środku nie pojawił się duchowny – doprowadziła niektórych do egzaltacji. I tak znany publicysta Adam Szostkiewicz ogłosił, że „ksiądz Charamsa przykuł uwagę mediów jak żaden polski duchowny przed i po Janie Pawle II”. To się nazywa dać właściwą miarę rzeczy.

Liberalne media szybko zorientowały się jednak, że z księdzem jest jakiś kłopot. W końcu redaktorzy rozumieją na czym polega „wywiad na wyłączność” i poczuli się przez rzutkiego duchownego oszukani. Można uznać, że ksiądz wykorzystał różnych dziennikarzy i redaktorów jako narzędzia w kampanii promocyjnej swojej książki, która lada moment ukaże się w księgarniach. Wcześniej podobnie instrumentalnie potraktował „Tygodnik Powszechny”, w którym opublikował artykuł zarzucający homofobię swym przeciwnikom i gdzie wezwał Kościół do zmiany języka, ale nie przyznał się, że wkrótce ogłosi, jaką ma orientację seksualną. Cóż, dziennikarzy mi nie żal. Ksiądz zrobił ich w bambuko, ale też sobie na to zasłużyli.

Niektórzy liberalni publicyści zdobyli się nawet na krytykę księdza, jednak to tylko chwilowy przypływ oburzenia. Liberalne media nie porzucą świętej sprawy niesienia wolności ciemiężonym przez „czarnych” gejom i, jeśli tylko będzie okazja, użyczą swoich łam kolejnym „wyzwolonym z kajdan obyczajowej przemocy”. Żałosne to dosyć, pokazuje jednak do jakiego stopnia cała współczesna kultura opanowana jest przez transgresję.

Prawdziwy rozgłos zdobywa ten, kto zachowuje się dokładnie odwrotnie niż wynikałoby to z jego roli i funkcji społecznej. Liczy się przekroczenie i zanegowanie norm, bo to jest ukryte założenie tkwiące w świadomości medialnych macherów, norma jest czymś z zasady nieludzkim i niegodnym. Dlatego najmocniej trzeba zwalczać te instytucje i te ośrodki, które po pierwsze głoszą, że prawa moralne są czymś obiektywnym a po drugie chcą występować jako świadkowie owych powszechnych, wiecznych, wiążących praw.

Dla kogoś, kto istnienie takich praw odrzuca, ksiądz gej obściskujący się ze swym partnerem jest wręcz wymarzonym kąskiem. Symbolizuje najdalej posuniętą transgresję i najbardziej krzykliwą hipokryzję zarazem. Robi to, co w dawnych czasach nazwano by „grzechem wołającym o pomstę do nieba” i robi to publicznie, głośno, bezwstydnie. Deklaruje wszem i wobec, że współżyje seksualnie z drugim mężczyzną i domaga się akceptacji. Chce pokazać, że popęd erotyczny nie podpada pod ocenę moralną, a z pewnością, że sędzią tego, co słuszne w tych sprawach nie może być Kościół, jego Tradycja czy dane z góry objawienie. Odmowa uznania wyższej instancji jest właśnie tym, co robi z Charamsy bohatera w oczach lewicowych mediów. Ogłaszając, że jest gejem, ksiądz dokonał aktu radykalnej emancypacji i ogłosił, że to on, a nie instytucja Kościoła, decyduje o tym, co dobre i złe.

Ciekawe, że w całej historii tak mało miejsca poświęca się wiernym, których ten kapłan oszukał, zawiódł i skrzywdził. Tym wszystkim, którzy przez lata widząc go w sutannie i koloratce mieli prawo wierzyć, że reprezentuje on Kościół i jego naukę. To oni, a nie ksiądz, są prawdziwymi ofiarami spektaklu, jaki urządził duchowny. Nikt nie zmuszał Krzysztofa Charamsy, żeby poszedł do seminarium. Podobnie nikt siłą nie obłóczył go w szaty duchownego. Idąc do seminarium doskonale wiedział, jaka jest nauka Kościoła i jakie są wobec niego oczekiwania. Jeśli w pewnym momencie uznał, że sobie z nimi nie radzi mógł zrezygnować. Tymczasem awansował. Nie odchodził, ale piął się w drabinie hierarchii. Przez lata świadomie nadużywał zaufania tak zwykłych wiernych jak i zapewne przełożonych.

Oglądając zamieszczone w internecie filmiki z udziałem duchownego, uderzyły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, swoisty ekshibicjonizm. Charamsa wręcz pławił się w opowieściach o sobie jako „funkcjonariuszu” dawnej świętej inkwizycji, choć jego rola była dość podrzędna. Podkreślał jak tylko się da swą rzekomą kościelną pozycję, tak jakby obnoszenie się z tytułami – sekretarz Kongregacji Nauki Wiary i drugi sekretarz Międzynarodowej Komisji Teologicznej plus wykładowca na dwóch uniwersytetach papieskich - dawało mu dodatkową przyjemność i nadawało jego słowom jakieś niemal urzędowe znaczenie.

Po drugie, wyraźnie czuło się chęć zemsty. Chyba najczęściej wypowiadanym (wykrzykiwanym?) słowem było określenie ”bezkarnie”. Tak, tym czego domagał się i domaga się ksiądz Charamsa nie była tolerancja dla homoseksualistów, ale karanie tych, którzy nie mają w sobie wystarczająco empatii. Doprawdy, aż czułem przez skórę to pragnienie zemsty, którym tak nasycone było, z pozoru łagodne, wystąpienie byłego już sekretarza Kongregacji Nauki Wiary.

Jak można się było spodziewać, reakcja Watykanu była szybka – ksiądz Charamsa natychmiast został pozbawiony funkcji, o których z taką dumą opowiadał mediom. Biskup pelpliński, jego bezpośredni przełożony, na razie tylko go upomniał. Trudno uwierzyć, że na tym się skończy, zapewne ksiądz Charamsa zostanie suspendowany, a być może wydalony ze stanu kapłaństwa.

Jego przypadek to wyjątkowo niepokojący sygnał. Pokazuje, że opowieści o wpływach „homoseksualnego lobby” w Watykanie to nie wyssane z palca bajki. Podobnie widać, jaka jest jego strategia. Głośne skandale i coming outy mają z jednej strony skompromitować Kościół, z drugiej - wymusić na nim zmianę nauczania. Żeby się temu przeciwstawić, trzeba wielkiej odwagi, siły charakteru i woli. Tylko czy są to cechy obecnych hierarchów Kościoła? Trudno w to uwierzyć, patrząc na karierę niedawnego funkcjonariusza rzymskich kongregacji.

Paweł Lisicki
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28383 Przeczytał: 417 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:30, 21 Paź 2015 Powrót do góry

Biskup zawiesił ks. Charamsę

Image

Bp Ryszard Kasyna

Biskup pelpliński Ryszard Kasyna zawiesił w czynnościach kapłańskich ks. Krzysztofa Charamsę oraz zabronił mu noszenia szat duchownych. Wcześniej, 3 października wykluczyła go z grona swych współpracowników Kongregacja Nauki Wiary, w której pracował on od kilku lat, uzasadniając to jego publicznym przyznaniem się do homoseksualizmu i utrzymywaniem związków z innym mężczyzną.

Pasterz diecezji pelplińskiej powiadomił o tym drogą elektroniczną samego zainteresowanego, przy czym dostęp do tej wiadomości miała hiszpańska agencja prasowa EFE, która ją ujawniła. Uzasadniając swą decyzję biskup zaznaczył, że podjął ją „za obronę postulatów przeciwnych nauczaniu Kościoła”.

Jak się dowiedział gosc.pl w diecezji pelplińskiej, decyzja bp. Kasyny trafiła do Stolicy Apostolskiej, a ta - wiedząc, że ks. Charamsa przebywa w Barcelonie - przesłała informacje o tym do nuncjatury w Madrycie. Ta z kolei poinformowała o sprawie media. Według tego samego, bardzo wiarygodnego źródła, kara nałożona na ks. CVharamse ma charakter poprawczy i jeśli tylko sam zainteresowany wyrazi wolę nawrócenia i pojęcia pokuty, to droga powrotna będzie dla niego otwarta.

Dziennik „El Periódico”, wydawany w Barcelonie, zamieścił jego wypowiedź po informacji o decyzji bp. Kasyny. „W praktyce Kościoła nie ma żadnej rzeczywistej nadziei, aby móc złożyć odwołanie ani prosić o wyjaśnienia w sprawie kary uważanej za niesłuszną, zwłaszcza wtedy, gdy nie wyszczególniono konkretnych powodów ani nie uściślono przyczyn wspomnianej kary” – miał powiedzieć zawieszony w swej posłudze duchowny.

Dodał, że „biskupi w Polsce od dawna popierają lub po prostu nie reagują na język katolicki, przepełniony nienawiścią wobec mniejszości seksualnych”.

Agencja EFE przypomniała, że bp Kasyna oznajmił już 10 bm. ks. Charamsie, iż „popełnił on błędy doktrynalne, sprzeczne z Pismem Świętym i nauczaniem Kościoła” oraz poprosił go, aby powrócił do „poprawnej nauki Kościoła”. Duchowny ze swej strony, uważając to oskarżenie za bardzo ogólne, poprosił biskupa o uściślenie, „jakich prawd Pisma i nauczania Kościoła nie przestrzegałem”, aby móc przygotować swą obronę. Radził też biskupom polskim, aby „zaniechali promocji języka nienawiści i przemocy, właściwego homofobii, który jest sprzeczny z Pismem Świętym”.

W miniony poniedziałek 19 bm. ks. Charamsa otrzymał odpowiedź z Watykanu w postaci dekretu o zawieszeniu go w funkcjach kapłańskich, co – jego zdaniem – „potwierdza brak dyskusji w Kościele na temat naturalnej i zdrowej orientacji seksualnej, problemów mniejszości seksualnych i ich praw, zarówno w społeczeństwie, jak i w Kościele oraz poszanowania godności osób, które nie są heteroseksualne”.

„W Kościele jest oczywiste, że kapłan nie może się ujawnić i oświadczyć publicznie, że jest gejem, i to nieważne, czy ma partnera czy nie. Dla Kościoła ujawnienie swego homoseksualizmu oznacza wspieranie homoseksualizmu” – oświadczył w wypowiedzi dla EFE zawieszony w swych czynnościach duchowny polski. Przypomniał, że Kongregacja Nauki Wiary (której zresztą do niedawna był członkiem) wydała już w 2005 instrukcję, w której zakazywała dopuszczania homoseksualistów do kapłaństwa.

„W obecnej sytuacji nie jest ważne, czy przedstawiłem swego partnera czy nie. Nie mógłbym już wyjść na zewnątrz bez napiętnowania” – skarżył się ks. Charamsa. Zaznaczył przy tym, że „nie rozumie oskarżenia”, za które zawieszono go w czynnościach kapłańskich.

Agencja przypomniała też, że kapłan wymienił już kilka listów ze swym biskupem od czasu, gdy 3 października ujawnił swój homoseksualizm. 12 bm. bp Kasyna poprosił go o przybycie do Polski, na co duchowny odparł, że nie może tego uczynić ze względu na brak środków.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28383 Przeczytał: 417 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:36, 21 Paź 2015 Powrót do góry

Suspensa ks. Krzysztofa Charamsy

Image

Kara suspensy i zakaz sprawowania władzy kapłańskiej oraz noszenia stroju duchownego został nałożony na ks. Krzysztofa Charamsę. Decyzja biskupa pelplińskiego Ryszarda Kasyny jest konsekwencją publicznej deklaracji duchownego o życiu niezgodnym z zasadami Kościoła katolickiego i braku chęci poprawy. Dokument został podpisany 17 października br.

Poniżej komunikat kurii pelplińskiej w sprawie suspensy nałożonej na ks. Krzysztofa Charamsę.

Komunikat w sprawie ks. Krzysztofa Charamsy

[link widoczny dla zalogowanych] biskup pelpliński upomniał i wezwał ks. Krzysztofa Charamsę do nawrócenia i powrotu do prawdziwej nauki Kościoła i Chrystusowego kapłaństwa.

Wobec braku jakiejkolwiek woli poprawy życia ks. Charamsy i publicznych deklaracji świadczących o dalszym życiu niezgodnym z zasadami postępowania kapłana katolickiego, biskup pelpliński zgodnie z normami Kodeksu Prawa Kanonicznego, z dniem 17 października 2015 roku, nałożył na ks. Krzysztofa Charamsę karę suspensy, zakazując wykonywania wszystkich aktów władzy święceń oraz noszenia stroju duchownego.

Kara ta ma za zadanie wzbudzić w księdzu Charamsie rzeczywistą poprawę życia i może być cofnięta. Zależy to jednak od dalszego postępowania wspomnianego kapłana.

W Kościele Katolickim nawet kara suspensy ma charakter wzywający do opamiętania. Obowiązkiem bowiem biskupa, naśladującego Jezusa Chrystusa – Dobrego Pasterza, jest szukanie tych, którzy błądzą w swoich poglądach, odrzucając nauczanie Kościoła. Mając na to nadzieję biskup pelpliński posłużył się najpierw kanonicznym upomnieniem.

Nie tracąc tejże nadziei na pełny powrót ks. Krzysztofa Charamsy do Chrystusowego kapłaństwa, biskup pelpliński prosi kapłanów i wiernych o modlitwę w tej sprawie.

Ks. dr Ireneusz Smagliński, Rzecznik Biskupa Pelplińskiego

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28383 Przeczytał: 417 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 13:18, 29 Paź 2015 Powrót do góry

Ks. Charamsa napisał list do papieża. "Kościół zgotował gejom piekło"

Image

BBC opublikowało list, który ks. Krzysztof Charamsa napisał do papieża Franciszka jeszcze zanim ujawnił, że jest gejem. W liście pisze o hipokryzji Kościoła wobec gejów.

[link widoczny dla zalogowanych] Charamsa twierdzi, że Kościół traktuje gejów w sposób nieludzki, że zgotował im piekło i ich prześladuje. Co więcej, Watykanowi hipokryzję. Stwierdził, że wśród księży katolickich jest wielu homoseksualistów, jednak posługi duszpasterskiej zakazuje się tylko tym, którzy się ujawnili.

Charamsa, zdradził Franciszkowi swoje zamiary. Napisał, że "po okresie roztropności i modlitwy” postanowił „publicznie poddać krytyce przemoc Kościoła wobec środowisk LGBT”.

Dodał, że nie może już dłużej znieść homofobicznej nienawiści Kościoła. Pisał także o marginalizacji i stygmatyzacji homoseksualistów, którym w jego ocenie odmawia się praw człowieka.

Wg BBC, Franciszek nie odpowiedział na ten list.

Ks. Krzysztof Charamsa, były urzędnik watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, który ogłosił, że jest gejem, został w ubiegłym tygodniu suspendowany przez swojego biskupa diecezjalnego Ryszarda Kasynę. Oznacza to, że nie może odprawiać Mszy świętej i chodzić w stroju kapłańskim.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28383 Przeczytał: 417 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 23:07, 16 Lis 2015 Powrót do góry

Amerykański dziennik: ksiądz Charamsa zaszkodził sprawie zmiany stanowiska Kościoła

Image

„Teatralny coming out księdza Charamsy” – jak donosi „The Washington Post” – zdenerwował część działaczy homolobby. Obawiają się oni, że po latach „ocieplenia” stosunków z Kościołem, taki bezpretensjonalny ruch polskiego kapłana ugruntuje „twardogłowych duchownych” w postawie antyhomoseksualnej.

Na dwa dni przed planowanym spektaklem ksiądz Charamsa podczas kolacji w eleganckiej restauracji na prawym brzegu Tybru w Rzymie wraz z konsultantem medialnym zastanawiał się nad sposobem autodemaskacji. Zawieszony duchowny po latach ukrywania swoich skłonności homoseksualnych i relacji z innym mężczyzną, chciał „coming outu z rozmachem”. Nie obawiał się konfrontacji z „homofobicznymi” – jak nieraz się wyrażał - władzami Kościoła katolickiego i zaproponował, by ujawnienie nastąpiło w siedzibie Kongregacji Nauki Wiary, gdzie był zatrudniony,

Konsultant Emilio Sturla, ściśle współpracujący, jak pisze amerykańska gazeta, z „homoseksualnymi grupami katolickimi”, pomagał Charamsie i zdecydowanie odradzał takie posunięcie. Mówił, że jest ono nazbyt „wyzywające”. – Ale on tego chciał. Chciał być prowokacyjny i tak właśnie postąpił – przekonywał gazetę Sturla.

„The Washington Post” pisze, że zanim doszło do skandalicznego coming outu ks. Charamsy, tuż przed synodem o rodzinie, wśród rzymskich tzw. homoseksualnych katolików, świadomych planów polskiego duchownego, „pojawiły się kontrowersje”. Grupy te obawiały się, iż planowany ruch „przyniesie więcej szkód niż dobra.” Homoaktywiści uważają, że aby skutecznie wpłynąć na zmianę stanowiska Kościoła w sprawie homoseksualizmu należy wykorzystać „łagodny dialog”, a nie otwartą konfrontację.

Wielu homoaktywistów uznało działania Charamsy za niepotrzebną prowokację, zwłaszcza, że watykańska Kongregacja Nauki Wiary wciąż nie może wybaczyć Franciszkowi słynnych już słów z 2013 r., wzywających do większej akceptacji dla osób homoseksualnych. Stwierdzenie papieża miało wywołać burzę w salach dawnego Świętego Oficjum.

Słowa Franciszka podsyciły jednak nadzieje wielu aktywistów lobby homoseksualnego na złagodzenie nauczania Kościoła odnośnie ich przypadłości. W przekonaniu tej grupy zmiany mogłyby następować stopniowo, bez otwartej konfrontacji. Tymczasem ks. Charamsa ze swoim „teatralnym coming outem” pokrzyżował im plany. Takie wystąpienie – jak mówili - „ośmieliło twardogłowych duchownych” do oporu. Lobby obawia się, że dojdzie do „oziębienia już ocieplonych stosunków między homoseksualistami i Kościołem katolickim”.

„Charamsa tymczasem jest nieugięty. Kościół, jak powiedział, użył nazistowskich słów przeciwko gejom i nadszedł czas, aby na nie odpowiedzieć. Odnosząc się do zamieszek nowojorskich z 1969 roku, które stały się kamieniem milowym w amerykańskim ruchu praw gejów, powiedział: ‘Kościół potrzebuje Stonewall’" – czytamy na łamach „WP”.

Polski duchowny podkreśla, że prowadzi „misję”, której celem jest zakwestionowanie nauki Kościoła odnośnie homoseksualizmu.

Trzeciego października – w dniu głośnej konferencji prasowej, która ostatecznie odbyła się – za radą Sturli – nie w murach Kongregacji Nauki Wiary, lecz w restauracji, grupa tzw. katolickich homoseksualistów na czele z Andreą Ruberą spotkała się po drugiej stronie miasta, by przygotować strategię w związku z synodem o rodzinie.
Rubera, rzecznik włoskiej grupy homoseksualistów, propagującej lżejsze metody działania na rzecz zmiany nauki Kościoła odnośnie relacji jednopłciowych, miał nadzieję, że ojcowie synodalni pochylą się nad taką propozycją. Homolobbystom udało się nawet pozyskać wsparcie biskupa z Meksyku, księdza José Raúla Very Lópeza.

Spędziliśmy lata przygotowując tę konferencję – powiedział Rubera. - I w dniu, w którym ona się rozpoczęła, wszyscy chcieli rozmawiać tylko o Charamsie - narzekał. Dodał, że w okresie pontyfikatu Franciszka wyczuł subtelną, ale znaczącą zmianę w lodowatej relacji między homoseksualistami i Kościołem katolickim we Włoszech. - Jedna z miejscowych parafii w Rzymie – mówił - teraz otwarcie zaprasza gejów do udziału w wydarzeniach kościelnych. Coś podobnego kiedyś było nie do pomyślenia. Obwinił Charamsę za niepowodzenia na synodzie w kwestii dokonania przełomu odnośnie traktowania „homoseksualnych katolików”. – Teraz obawiamy się, że jego ujawnienie i sposób, w jaki to dokonał, zbuduje mur a nie most – martwił się Rubera.

Michael Brinkschröder, koordynator Europejskiego Forum Chrześcijańskiej Organizacji LGBT stwierdził natomiast: - Sądzę, że wielu kardynałów - na przykład kardynał Müller – może odczuwać presję z powodu ruchu Charamsy. Moje stanowisko jest takie, że wywieranie presji nie jest odpowiednim sposobem na osiągnięcie zmiany.

„The Washington Post” donosi, że „w rzeczywistości, na krótko przed ujawnieniem, ksiądz konsultował się z niewielką grupą liderów katolickich homoseksualnych wspólnot na terenie Polski, Wielkiej Brytanii i Włoch. Wszyscy zdecydowanie poparli jego coming out, chociaż kilka osób nie zgadzało się z nim w kluczowych punktach”.

Według gazety, zawieszony kapłan twierdzi, że propagowane przez niektóre środowiska homoseksualnych katolików mniej konfrontacyjne metody jak dotąd nie przyniosły rezultatów. I chociaż z zadowoleniem przyjął bardziej podejście przyjazne Franciszka, wciąż uważa, że są to „tylko słowa”. Tłumaczy, iż niewprowadzenie przez synod o rodzinie zmian w kwestii podejścia duszpasterskiego do homoseksualistów, wynika z zakorzenionego w Kościele myślenia, z którym on zamierza walczyć. To jest – jak się sam wyraża - jego „nowe powołanie.”


Źródło: [link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)