Autor Wiadomość
Teresa
PostWysłany: Pią 21:13, 15 Lis 2019   Temat postu:

I jeszcze ciekawe opracowanie:

Skąd się wzięła data Bożego Narodzenia u chrześcijan?
(...)
http://analizy.biz/marek1962/bozenarodzenie.pdf?
Teresa
PostWysłany: Pon 20:00, 25 Gru 2017   Temat postu:

Rozmowa z księdzem profesorem Józefem Naumowiczem

Nieznana odsłona walki ze świętami! Radykalni protestanci a Boże Narodzenie

(...)
http://www.traditia.fora.pl/okres-bozego-narodzenia,26/radykalni-protestanci-a-boze-narodzenie-nieznana-odslona,15679.html#77395
Teresa
PostWysłany: Sob 16:32, 24 Gru 2016   Temat postu:

Pogańskie pochodzenie Bożego Narodzenia? To bzdura!

Image

Żadne antyczne źródła nie wskazują, że 25 grudnia wyznawcy mitraizmu obchodzili święto narodzin swojego bożka. Z kolei rzymskie narodziny słońca były celebracją bardzo późną. Pojawiała się ona w tym samym czasie, co chrześcijańskie Boże Narodzenie. Pogłoski o pogańskim pochodzeniu daty naszego święta są efektem wrogości części protestantów do Bożego Narodzenia – mówi w rozmowie z Michałem Wałachem ksiądz profesor Józef Naumowicz, historyk, znawca antycznej literatury chrześcijańskiej i dzieł Ojców Kościoła, autor książki „Narodziny Bożego Narodzenia”.


Często słyszymy, że 25 grudnia jako dzień obchodów Bożego Narodzenia nawiązuje do kultów pogańskich, czy to mitraizmu czy narodzin słońca. Ksiądz profesor w swojej nowej książce pt. „Narodziny Bożego Narodzenia” obala takie teorie. Skąd w ogóle wziął się pomysł, by łączyć dzień narodzenia Syna Bożego z uroczystościami pogan?

Taka idea zrodziła się w klimacie polemiki religijnej w czasach nowożytnych. Chociaż sam luteranizm przejął Boże Narodzenie, to niektóre grupy protestanckie odrzuciły obchody tego ważnego święta. Niektóre odłamy nawet bardzo silnie zwalczały Boże Narodzenie kiedy dochodziły do władzy. Czynili tak na przykład purytanie, gdy zdobyli w angielskim parlamencie większość. W Anglii obowiązywał oficjalny zakaz obchodów Bożego Narodzenia. Z kolei prezbiterianie w Szkocji wprowadzili zakaz, a nawet funkcjonowały kary za obchodzenie świąt narodzenia Zbawiciela. Takie prawo obowiązywało przez 300 lat, aż do lat 60. XX wieku. Podobna sytuacja miała miejsce w Stanach Zjednoczonych, gdzie większość od zawsze stanowili protestanci. Tam również były zakazy obchodów Bożego Narodzenia. 25 grudnia stał się świętem federalnym dopiero w roku 1870.

Protestantyzm to nie tylko zakazy Bożego Narodzenia. To również polemika z celebracją 25 grudnia. Protestanci wskazywali, że uroczystość nie ma korzeni biblijnych, a oni chcieli obchodzić tylko te święta, które są nakazane w Biblii, a więc niedzielę i święta przypadające w niedzielę jak Wielkanoc i Zesłanie Ducha Świętego. Inne zaś – jak twierdzili – są wymysłem papistów i zostały przyjęte z pogaństwa, aby je zastąpić, przy okazji przyjmując z nich wiele elementów niechrześcijańskich.

Taki jest początek polemiki z Bożym Narodzeniem, próbą pokazywania jego rzekomo pogańskich korzeni. Dzisiaj ten obraz przetrwał u Świadków Jehowy i Adwentystów Dnia Siódmego, którzy nieustannie powtarzają, że święto jest pogańskie, powstałe tylko po to, żeby zastąpić starożytny mitraizm.

Jak więc było naprawdę?

Prawda historyczna jest inna niż przedstawiali ją w przeszłości niektórzy autorzy protestanccy. Żadne źródło antyczne nie podaje 25 grudnia jako święta narodzin Mitry. To mit utworzony w XIX wieku i powtarzany do dzisiaj nawet w opracowaniach naukowych. Nie ma również dowodów na obchody narodzin bóstw egipskich. Istniało natomiast tego dnia jedno święto – narodzenia słońca niezwyciężonego (łac. Sol Invictus) – które w opinii przeciwników Bożego Narodzenia jest tak ważne i wielkie, że Kościół w Rzymie ustanowił święto Narodzenia Pana Jezusa właśnie 25 grudnia, aby zastąpić pogańskie celebracje.

Taka koncepcja również jest fałszywa. Rzymskie narodziny słońca, jakie przypadało 25 grudnia, to święto bardzo późne. Pojawia się w tym samym czasie, co chrześcijańskie Boże Narodzenie – pierwsze świadectwa mamy dopiero z IV wieku. Ponadto Sol Invictus nie było świętem znaczącym. To była dla pogan uroczystość drugorzędna. Gdyby katolicy chcieli zastąpić jakąś pogańską uroczystość, to istniało kilkadziesiąt innych świąt, groźnych dla Bożego Narodzenia, z którymi można było walczyć. Ze świętem Sol Invictus Kościół nigdy nie walczył, bo i nie było z czym. Gdy czytamy wszystkie pierwsze kazania na Boże Narodzenie, a najwięcej wygłosił ich święty Augustyn, ale i inni wielcy kaznodzieje IV, V i jeszcze VI wieku, to nie ma w nich żadnej polemiki z pogańskim świętem narodzenia słońca. To dowodzi, że nasze święto nie powstało w celu zastąpienia uroczystości pogańskiej, albo przejmowania czegokolwiek z pogaństwa.

To jest jedna z tez z mojej nowej książki. Druga, całkowicie nowa i niespotykana w dotychczasowych opracowaniach mówi, że święto Bożego Narodzenia po raz pierwszy było obchodzone w Betlejem, czyli tam gdzie się Pan Jezusa narodził i gdzie znajduje się Bazylika Narodzenia Pańskiego. W Betlejem z pewnością nie chodziło o zastępowanie jakiegokolwiek święta pogańskiego, tylko o uczczenie narodzenia Jezusa Chrystusa, objawienia się Boga w Jezusie Chrystusie. Stąd pierwotne podstawy tego święta były czysto chrześcijańskie i logiczne.

Jednak wokół daty 25 grudnia istnieją pewne nieporozumienia. Nie ma wszak pewności, że to właśnie tego dnia na świat przyszedł Zbawiciel.

25 grudnia to data przesilenia zimowego. Do tego dnia noc się wydłuża, zwiększa się ciemność, a 25 grudnia następuje przełom w kalendarzu astronomicznym, w porach roku, w naturze. Zaczyna się wydłużać dzień. Datę wybrano na dzień Bożego Narodzenia dlatego, że najlepiej ilustruje czym jest narodzenie Pana Jezusa, które zawsze było przedstawiane w Biblii jako przyjście Światłości na świat, czy to jako pojawienie się Gwiazdy z Jakuba, czy przyjście Słońca Sprawiedliwości. Święty Jan Ewangelista mówi: przyszła Światłość na świat i rozświetliła ciemność nocy. To jest zawsze przyjście Światła. 25 grudnia to najlepsza data, żeby tę prawdę obrazować.

Czyli więc 25 grudnia możemy traktować jako termin wybrany symbolicznie?

Tak, wybrano ją z powodów symbolicznych, ale trzeba od razu dodać, że data jest w pełnej zgodzie z układem roku liturgicznego, jaki istniał wcześniej. Wtedy mieliśmy dwa główne święta: Wielkanoc i Pięćdziesiątnicę (Zesłanie Ducha Świętego). Zauważmy, że data Wielkanocy, zgodnie z wolą Pana Boga, została wyjawiona Mojżeszowi. Pascha i jej dzień są w Księdze Wyjścia opisane. Musi to być po wiosennej równonocy, po pierwszej pełni księżyca. Mamy więc symbolikę pór roku (wiosny), równonocy i pełni księżyca. Księżyc jest niezwykle ważny w tradycji żydowskiej, w której obowiązuje kalendarz księżycowy, inny niż rzymski – słoneczny.

Kiedy powstało kolejne święto – Boże Narodzenie – to również ono musiało być wyznaczane przez podobne elementy symboliczne i astronomiczne. Taki był układ chrześcijańskiego roku liturgicznego. Żadna religia, czy to rzymska, grecka, egipska czy inna, nie miała takiego układu roku liturgicznego, który byłby zakorzeniony w te przełomowe momenty roku astronomicznego, czyli przesilenia zimowego i równonocy.

Wiąże się to z chrześcijańską ideą uświęcania czasu. Tak jak dzień uświęcamy poranną i wieczorną modlitwą, tak samo uświęcamy rok, włączając nasze święta w bieg natury. Nie po to, żeby czcić naturę, ale po to, żeby natura, pory roku i zjawiska astronomiczne pomagały nam bardziej czcić prawdziwego Boga.

Ksiądz profesor pisze w książce „Narodziny Bożego Narodzenia”, że pierwsze próby ustalenia daty narodzin Pana Jezusa łączyły ją z Wielkanocą. Jak to się stało, że dzisiaj świętujemy przyjście Zbawiciela na świat 25 grudnia? Czy trwały na ten temat dyskusje, spory?

Nie było na ten temat żadnych sporów czy nawet dyskusji. Analogią dla płynnego przejścia może być na przykład kult świętego Jana Pawła II. Zmarł 2 kwietnia. Zazwyczaj świętych wspominamy w dniu ich śmierci, ale 2 kwietnia często wypada Wielki Tydzień, Wielki Post, albo dni po Wielkanocy. Jest wtedy tyle świąt, że wspomnienie św. Jana Pawła II nie mieści się. Wybrano więc drugą datę: symboliczną, ale znaczącą. Nawet nie datę jego wyboru, gdyż też jest zajęta, ale datę inauguracji pontyfikatu. Stąd 22 października jest dniem wspomnienia św. Jana Pawła II.

Podobnie w przypadku Bożego Narodzenia. Początkowo samą datą narodzenia Pana Jezusa nie interesowano się specjalnie. Byli jednak miłośnicy historii wyznaczający tę datę. Wyznaczali ją na wiosnę, na Wielkanoc. Dopóki nie istniało osobne święto daty narodzenia Pana Jezusa, całość Jego tajemnic świętowano na Wielkanoc. Tak samo jak w dniu Paschy żydzi świętują nie tylko wyjście z Egiptu, ale i wszystkie cudowne interwencje Pana Boga. Tak samo było i u nas.

Kiedy tworzono osobne święto Bożego Narodzenia należało znaleźć inną datę w ciągu roku. Musiała być jednak znacząca, symboliczna, żeby mówiła coś o święcie. Ale żadnych sporów nie było, ponieważ od początku nie upierano się przy tej dacie. W chrześcijaństwie nie traktujemy daty albo miejsca w sposób magiczny. W Betlejem jest Grota Narodzenia, w której pielgrzymi całują Gwiazdę, uważając, że właśnie tam narodził się Pan Jezus. Ale może On urodził się metr dalej. Jednak to właśnie w tym miejscu oddajemy cześć Jego narodzeniu. Podobnie z datą 25 grudnia. Nie upieramy się, że to właśnie wtedy Pan Jezus się narodził, jednak w tym dniu, wybranym i zatwierdzonym przez Kościół i Tradycję, świętujemy przyjście Światłości na świat.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Michał Wałach.

Image

Naumowicz J., Narodziny Bożego Narodzenia, Kraków 2016

Ks. prof. dr hab. Józef Naumowicz - historyk literatury wczesnochrześcijańskiej, wykładowca na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego i w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Autor licznych książek.

http://www.pch24.pl/poganskie-pochodzenie-bozego-narodzenia--to-bzdura-,48226,i.html
Teresa
PostWysłany: Pią 17:34, 02 Sty 2015   Temat postu:

Ciekawa wypowiedź w temacie świąt Bożego Narodzenia o. Jacka Salija:

CZY KOŚCIOŁOWI WOLNO BYŁO USTANOWIĆ ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA?

Chciałbym poznać genezę świąt Bożego Narodzenia. Znajomy świadek Jehowy zarzuca bowiem, iż pierwotne chrześcijaństwo nie znało tych świąt. Zostały one ustanowione dopiero później, a ich data wiąże się ściśle z kultem "Sol invictus" -- słońca niezwyciężonego -- którego mityczne narodziny przypadały na dzień 25 grudnia.

W zarzucie Pańskiego znajomego ukryte są aż trzy przeświadczenia, które warto wydobyć i nazwać po imieniu. Po pierwsze, zarzut ten służy świadkom Jehowy w ich walce z prawdą o Bóstwie Chrystusa Pana. Toteż zanim zacznie Pan gruntowniej rozmawiać ze swoim znajomym na temat genezy świąt Bożego Narodzenia, może warto by przedtem pokazać mu, jak wielkim odejściem od Pisma Świętego jest odrzucenie prawdy o Boskości Chrystusa Pana. Tematowi temu poświęcony jest jeden z listów w książce Szukającym drogi.

Po wtóre, zarzut Pańskiego znajomego jest przejawem określonej historiozofii chrześcijaństwa, którą -- moim zdaniem wystarczy po prostu przedstawić, aby zobaczyć jej naiwność i fałszywość. Dzieje chrześcijaństwa, wedle tej historiozofii, to dzieje coraz to głębszego odchodzenia od nauki Pana Jezusa. Proces powrotu do nieomylnej nauki Bożej rozpoczął się jakoby dopiero w XVI wieku, od wystąpienia Marcina Lutra. a uwieńczony został powstaniem świadków Jehowy. Dlatego rozmówca, który w ten sposób patrzy na dzieje chrześcijaństwa -- jeśli w ogóle gotów jest respektować pozabiblijne świadectwa starochrześcijańskie -- z reguły domaga się, aby ograniczyć się do świadectw pochodzących z pierwszego, a najpóźniej drugiego wieku po Chrystusie. Świadectwa późniejsze skażone są już, jego zdaniem, duchem odstępstwa.

Otóż historiozofia taka jawnie kłóci się z wiarą, która w księgach Nowego Testamentu dostrzega nieomylne słowo Boże Zakłada bowiem -- ta historiozofia -- że albo Kościół jest dziełem czysto ludzkim (co się bezpośrednio sprzeciwia słowom Chrystusa Pana o jego ustanowieniu -- por. [Mt 16,18], albo że Chrystus nie dotrzymał obietnicy, iż będzie ze swoim Kościołem "po wszystkie dni aż do skończenia świata".

Niech Pan zauważy, że ilekroć ktoś -- świadek Jehowy czy ktoś inny, przypisujący sobie samemu nieomylne rozumienie Biblii -- wypowiada się w duchu omawianej tu historiozofii, zawsze cechuje go nienawiść, a przynajmniej głęboka niechęć do Kościoła katolickiego. Ludzie tego pokroju odmawiają Kościołowi prawa do bycia organizmem żywym i każdy rozwój w jego doktrynie lub obrzędach piętnują jako odstępstwo od "czystej" nauki Nowego Testamentu -- zapominając o tym, iż właśnie Nowy Testament przedstawia Kościół jako żywe Ciało, które podlega różnorodnemu wzrostowi (por. Ef 4,11-16).
(...)
http://mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_42.htm
Teresa
PostWysłany: Pią 12:04, 02 Sty 2015   Temat postu:

Azarias napisał:
Angelus ad pastores ait: Annuntio vobis gaudium magnum: quia natus est vobis hodie Salvator mundi, alleluia!

Tak a propos tego artykułu - w najnowszym tygodniku "W sieci" jest 'zajawka' książki x. Naumowicza "Prawdziwe początki Bożego Narodzenia'. Tytuł artykułu znamienny: "Skończyć z pogańską genezą Świąt". W telegraficznym skrócie: Autor rozprawia się z 'uchrześcijanieniem' pogańskich świąt podkreślając, że nie było to zwykłe zastąpienie jednych drugimi. Na umiejscowienie w kalendarzu miał - jak pisze Autor - rozwój liturgiczny a także naturalny cykl roku astronomicznego i związana z tym symbolika. Książki na razie powszechnie dostępniej nie uświadczymy - jest tylko w księgarni wydawcy, czyli UKSW w Warszawie i kosztuje 50 zł. Lektura może być ciekawa.
in Christo!

Poniżej zamieszczam skany tego artykułu ks. Józefa Naumowicza odnośnie genezy świąt Bożego Narodzenia, który to artykuł ukazał się "W sieci"

Image Image Image

(proszę kliknąć na skan to się powiekszy do czytania)
Teresa
PostWysłany: Sob 13:12, 27 Gru 2014   Temat postu: Re: Boże Narodzenie - jak to było z tą datą?

Teresa napisał:
Boże Narodzenie

Dekretem Stolicy Świętej z 376 roku wyznaczono termin obchodu nowego święta na 25 grudnia. Dlaczego? Ponieważ w tym dniu, uważanym przez starożytnych za czas przesilenia zimowego, obchodzono w pogańskim Rzymie uroczystość zwaną Natalis Invicti (Narodziny Niezwyciężonego, tj. Słońca), którego kult, pod nazwą Mitry, wprowadził do stolicy świata cesarz pochodzenia wschodniego Heliogabal.
(...)

W tym samym tonie było pisane i wyjasniane w 2009 roku na stronie NRL (Nowy Ruch Liturgiczny).

Nativitas Domini

(...)

Skoro tylko Kościół rzymski wyszedł z katakumb, tj. na początku IV-go wieku, ustanowiono osobną uroczystość Bożego Narodzenia, która dotychczas była połączona z hołdem trzech Mędrców u stóp Bożej Dzieciny, obchodzoną w dzień Epifanii, 6-go stycznia, i wyznaczono na to, dekretem Stolicy Świętej z 376 roku, dzień 25-ty grudnia.

Dlaczego? - Bo w dniu tym, uważanym przez starożytnych za przesilenie zimowe, obchodzono w pogańskim Rzymie uroczystość zwaną Natalis Invicti (narodziny Niezwyciężonego, tj. słońca), którego kult pod nazwą Mitry, wprowadził do stolicy świata cesarz pochodzenia wschodniego Heliogabal (por. Dom Flicoteaux O. S. B. "Le Mystère de Noel", p. 5).

Nie pierwszy to i nie ostatni raz chrystianizował Kościół w ten sposób pogańskie uroczystości religijne: Lupercalia zamienił w Gromniczną, Robigalia - w procesje Dni Krzyżowych, Parentalia - w Zaduszki, słowiańskie obchody na cześć Kupały - w ognie Świętojańskie. Z taktem pedagogicznym wytrawnego wychowawcy narodów, Kościół nie odbierał nowonawróconym ludom ich prastarych świąt, lecz nadawał im wyższe znaczenie, którego pierwotne zdawało się nieraz symbolem. Czyż nie jest uderzającą symbolika tego zimowego święta słońca, niezwyciężonego mrokami listopada i grudnia, które po przesileniu zaczyna na nowo swój pochód z ciemności ku pełnemu światłu? - Prawdziwie: Sol invictus!
Chrystus - Sol justitiae - rodzi się w poniżeniu betlejemskiej stajenki, spowity w ciemności nocne, On, którego prorok Daniel nazwał "Vir Oriens", a Zachariasz "Oriens ex alto" - "bieży jak olbrzym" wyznaczoną Mu wolą Ojca drogą (Psalm XVIII). On, prawdziwy Invictus, którego potędze nic się oprzeć nie zdoła, nazwał później sam siebie "światłością świata" i zapewnił, że "kto za Nim idzie, nie chodzi w ciemności, ale ma światłość żywota", i dodał: "Ufajcie: jam zwyciężył świat!"

Ojcowie pierwszych wieków i liturgiści średniowieczni podkreślają z upodobaniem ten symbol słońca, odradzającego się w okresie najdłuższych nocy zimowych, zestawiając je z mrokami pogaństwa i zbrodni, rozproszonymi przyjściem na świat Zbawiciela.

Tak św. Grzegorz z Nyssy, w swej homilii na Boże Narodzenie, mówi: "W tym dniu, który uczynił Pan, zaczynają się zmniejszać ciemności, a wzrastające światło zwycięża noc. Bez wątpienia, nie jest to traf ślepego przypadku, gdyż w tym właśnie dniu zajaśniał nam Ten, co darzy życiem Bożym ludzkość całą. Przyroda pod tym symbolem odsłania nam myśl głęboką, zdając się wołać: O człowiecze, z otaczającego cię światła zewnętrznego wyrozumiej znaczenie tajemnic ukrytych! Noc, jak widzisz, osiągnęła najdłuższe swe trwanie - i zatrzymuje się nagle. Tak i noc grzechu doszła do punktu kulminacyjnego i z dniem dzisiejszym cofać się jest zmuszona. Słońce raźniej zsyła swe promienie i większy łuk na niebie zakreślać poczyna, a jednocześnie światłość Ewangelii zaczyna promieniować na świat cały".

Św. Augustyn zaś woła: "Radujmy się, bracia, w tym dniu świętym, nie z powodu słońca widzialnego, lecz z Narodzenia niewidzialnego Stwórcy tegoż słońca. Syn Boży wybrał ten dzień, by zstąpić na ziemię, tak jak sam raczył wybrać Matkę swoją, - boć On i dzień i Matkę uczynił. W doskonałej harmonii są wszystkie dzieła Jego: ze wzmagającą się dzienną jasnością przychodzi na świat Zbawiciel, który światłem swej łaski nieustannie odnawia wewnętrznego człowieka (Sermo in Natali Domini III).

W innym zaś kazaniu na Boże Narodzenie biskup Hippony tak tłumaczy symboliczne znaczenie słów św. Jana Chrzciciela o Chrystusie: "On ma róść, a ja się umniejszać" (Jan, III, 30): "Jan przyszedł na świat w chwili, gdy dzień zaczyna się umniejszać; Chrystus zaś narodził się wtedy, kiedy dzień róść zaczyna" (Sermo in Natali Domini XI).

(...)


S. Maria Renata, Vivere cum Ecclesia. Rozważania liturgiczne t. I, Kraków 1958, s. 80-84

http://www.nowyruchliturgiczny.pl/2009/12/nativitas-domini.html
Teresa
PostWysłany: Pią 20:26, 26 Gru 2014   Temat postu:

Prawdziwe początki Bożego Narodzenia - ks. prof. Józef Naumowicz

Ksiądz profesor Józef Naumowicz odpowiada na zarzut mówiący o tym, że Boże Narodzenie zastąpiło starożytne święto słońca. Temat rozszerzony jest w jego najnowszej książce - "Prawdziwe początki Bożego Narodzenia" wydanej przez Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

https://www.youtube.com/watch?v=0yNaWMwsd08
Teresa
PostWysłany: Czw 21:53, 25 Gru 2014   Temat postu:

Na KAI jest troszkę z prezentacji tej książki i myślę, że bardzo dobrze że taka ksiażka powstała, bo ileż to już razy czytałam kłamstwa ateistów protestantów, jak to katolicy sfałszowali daty świąt.

Ks. prof. Naumowicz: święto Bożego Narodzenia nie ma korzeni pogańskich

Święto Bożego Narodzenia nie ma korzeni pogańskich - przekonywał w Warszawie ks. prof. Józef Naumowicz. W Sekretariacie Episkopatu Polski odbyła się dziś prezentacja jego najnowszej książki "Prawdziwe początki Bożego Narodzenia". Autor udowadnia w niej, że data świętowania Bożego Narodzenia - 25 grudnia - nie została wybrana po to, by zastąpić pogańskie święto związane z kultem słońca.

W swej książce po raz pierwszy ustala on dokładną datę powstania święta narodzenia Jezusa i wyjaśnia okoliczności zorganizowania tych obchodów. Według badań ks. Naumowicza obchodzone przez chrześcijan święto nie zastąpiło, jak uważano dotychczas, święta pogańskiego. Jako pierwszy naukowiec, podejmuje on publiczną dyskusję z dominującym dzisiaj poglądem, uważając takie założenie za bezpodstawne.

W publikacji odpowiada także m.in. na pytanie, skąd wzięły się dwie daty celebracji Bożego Narodzenia - 25 grudnia i 6 stycznia, a następnie jedna - przesilenia zimowego, mającego znaczenie symboliczne.

Mówiąc o początkach obchodzenia święta Narodzenia Pańskiego, ks. Naumowicz przypomniał, że jest ono celebrowane dopiero od IV wieku. Przyjmuje się, że po raz pierwszy świętowano je w Betlejem ok. 328 roku, następnie - w 335 roku zwyczaj świętowania Bożego Narodzenia dotarł do Rzymu, a stamtąd także do innych krajów.

Naukowiec, który jest kierownikiem Katedry Historii Starożytnej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, podkreślił podczas spotkania z dziennikarzami prawdziwą wymowę tego święta, zaznaczając, że nie ma ono korzeni pogańskich, ale chrześcijańskie.

- Jeśli się czyta pierwsze kazania na Boże Narodzenie, które powstały już po ustanowieniu święta, to widać, że kaznodzieje nigdy nie przestrzegają przed świętami pogańskimi, takimi jak święto słońca czy Mitry, bo one nie mają większego znaczenia. Natomiast boją się np. obchodów nowego roku, które były bardzo huczne. Natomiast 25 grudnia nie ma w świecie pogańskim tak wielkiej wymowy, żeby trzeba było zastąpić to święto jakimś świętem chrześcijańskim - tłumaczył ks. Naumowicz. Jak dodał, "święto Bożego Narodzenia nie powstaje więc po to, żeby zastąpić czy też przejąć jakieś święto pogańskie".

Wyjaśnił, że obchody faktu narodzenia Jezusa były związane z nastaniem wolności religijnej. - Wcześniej, przez trzy wieki to święto, tak jak np. święta chrztu Pańskiego czy Matki Bożej, nie istniało. Była tylko Wielkanoc, Zesłanie Ducha Świętego i lokalne wspomnienia męczenników. Natomiast kiedy w czasach Konstantyna Wielkiego, po 330 roku, nastaje wolność dla Kościoła, od razu jest to powód do stworzenia liturgii bardziej uroczystej, otwartej i związanej już z konkretnymi tajemnicami Jezusa. W Betlejem powstaje bazylika ku czci Narodzenia Jezusa, więc musi powstać też święto - mówił naukowiec.

Dlaczego Kościół ustanowił obchody Bożego Narodzenia właśnie 25 grudnia? Chodzi o symboliczną wymowę przesilenia zimowego. - To jest najlepsza data z możliwych. Przesilenie zimowe najlepiej obrazuje fakt przyjścia Zbawiciela, które jest przedstawione jako fakt przyjścia światłości na świat. Zwycięstwo dnia nad nocą najlepiej jest obrazowane właśnie tego dnia. Choć faktycznie przesilenie zimowe ma miejsce 22/23 grudnia, to w czasach rzymskich uznawano, że następuje ono 25 grudnia - wyjaśnił ks. Naumowicz.

Książka "Prawdziwe początki Bożego Narodzenia" to prawie 500-stronicowa praca naukowa, wydana nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Autor przedstawia w niej także nowożytne "wojny o Boże Narodzenie" i określa nie tylko prawdziwe początki tego święta, ale także jego właściwą wymowę i sens.

Ks. prof. Józef Naumowicz jest kierownikiem Katedry Historii Starożytnej w Instytucie Nauk Historycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Wykłada także w Wyższym Seminarium Duchownym. Prowadzi badania z dziedziny patrologii i późnego antyku, dziejów Bizancjum oraz Armenii. Jest autorem przekładów z języków starożytnych. W swoim dorobku ma także m.in. publikację poświęconą magom i pasterzom, obecnym u żłóbka Jezusa, oraz tekstom o modlitwie serca.

https://ekai.pl/ks-prof-naumowicz-swieto-bozego-narodzenia-nie-ma-korzeni-poganskich/




Prawdziwe początki Bożego Narodzenia

Image

W konferencji prasowej w Sekretariacie KEP nt. daty Bożego Narodzenia wziął udział ks. prof. Józef Naumowicz, autor książki "Prawdziwe początki Bożego Narodzenia".

filmik YT

https://www.youtube.com/watch?v=81m3xXGy4jI
Azarias
PostWysłany: Czw 21:15, 25 Gru 2014   Temat postu:

Angelus ad pastores ait: Annuntio vobis gaudium magnum: quia natus est vobis hodie Salvator mundi, alleluia!

Tak a propos tego artykułu - w najnowszym tygodniku "W sieci" jest 'zajawka' książki x. Naumowicza "Prawdziwe początki Bożego Narodzenia'. Tytuł artykułu znamienny: "Skończyć z pogańską genezą Świąt". W telegraficznym skrócie: Autor rozprawia się z 'uchrześcijanieniem' pogańskich świąt podkreślając, że nie było to zwykłe zastąpienie jednych drugimi. Na umiejscowienie w kalendarzu miał - jak pisze Autor - rozwój liturgiczny a także naturalny cykl roku astronomicznego i związana z tym symbolika. Książki na razie powszechnie dostępniej nie uświadczymy - jest tylko w księgarni wydawcy, czyli UKSW w Warszawie i kosztuje 50 zł. Lektura może być ciekawa.
in Christo!
Teresa
PostWysłany: Czw 11:38, 25 Gru 2014   Temat postu:

Image

Antonio Allegri da Correggio - Adoracja Dzieciątka przez Pasterzy

http://pl.wikipedia.org/wiki/Adoracja_Dzieci%C4%85tka_%28obraz_Correggia%29
Teresa
PostWysłany: Czw 11:34, 25 Gru 2014   Temat postu: Boże Narodzenie - jak to było z tą datą?

Boże Narodzenie

Dekretem Stolicy Świętej z 376 roku wyznaczono termin obchodu nowego święta na 25 grudnia. Dlaczego? Ponieważ w tym dniu, uważanym przez starożytnych za czas przesilenia zimowego, obchodzono w pogańskim Rzymie uroczystość zwaną Natalis Invicti (Narodziny Niezwyciężonego, tj. Słońca), którego kult, pod nazwą Mitry, wprowadził do stolicy świata cesarz pochodzenia wschodniego Heliogabal.

Nie pierwszy to i nie ostatni raz chrystianizował Kościół w ten sposób pogańskie uroczystości religijne: Lupercalia zamienił w święto Matki Bożej Gromnicznej, Robigalia - w procesje Dni Krzyżowych, Parentalia - w Zaduszki, słowiańskie obchody na cześć Kupały - w uroczystość św. Jana. Z pedagogicznym taktem wytrawnego wychowawcy narodów, Kościół nie odbierał nowo nawróconym ludom ich prastarych świąt, lecz nadawał im wyższe znaczenie, którego pierwotne zdawało się nieraz symbolem. Czyż nie jest uderzająca symbolika tego zimowego święta słońca, niezwyciężonego mrokami listopada i grudnia, które po przesileniu zaczyna na nowo swój pochód z ciemności ku pełnemu światłu? Prawdziwe Sol Invictus...

Chrystus - Sol Iustitiae - rodzi się w poniżeniu betlejemskiej stajenki, spowity w ciemności nocne. On, prawdziwy Invictus, którego potędze nic się oprzeć nie zdoła, nazwał później sam siebie ''Światłością świata'' i zapewnił, że ''kto za Nim idzie, nie chodzi w ciemności, ale ma światłość żywota'', i dodał: ''Ufajcie, jam zwyciężył świat!''. Ojcowie pierwszych wieków i liturgiści średniowieczni podkreślali z upodobaniem ten symbol słońca, odradzającego się w okresie najdłuższych nocy zimowych, zestawiając je z mrokami pogaństwa i zbrodni, rozproszonymi przyjściem na świat Zbawiciela.

Św. Grzegorz z Nyssy w homilii na Boże Narodzenie pisał: ''W tym dniu, który uczynił Pan, zaczynają się zmniejszać ciemności, a wzrastające światło zwycięża noc. Bez wątpienia nie jest to traf ślepego przypadku, gdyż w tym właśnie dniu zajaśniał nam Ten, który obdarza życiem Bożym całą ludzkość. Przyroda pod tym symbolem odsłania nam głęboką myśl, zdając się wołać: o człowiecze, z otaczającego cię świata zewnętrznego zrozumiej znaczenie tajemnic ukrytych! Noc, jak widzisz, osiągnęła najdłuższe swe trwanie, i zatrzymała się nagle. Tak i noc grzechu doszła do punktu kulminacyjnego i z dniem dzisiejszym cofać się jest zmuszona. Słońce raźniej zsyła swe promienie i większy łuk na niebie zakreślać poczyna, a jednocześnie światłość Ewangelii zaczyna promieniować na cały świat''.

Św. Augustyn zaś wołał: ''Radujmy się, bracia, w tym dniu świętym, nie z powodu słońca widzialnego, lecz z Narodzenia niewidzialnego Stwórcy tegoż słońca. Ze wzmagającą się dzienną jasnością przychodzi na świat Zbawiciel, który światłem swej łaski nieustannie odnawia wewnętrznego człowieka''.

W innym zaś kazaniu na Boże Narodzenie św. Augustyn tak tłumaczył symboliczne znaczenie słów św. Jana Chrzciciela o Chrystusie ''On ma rosnąć, a ja się umniejszać'' (J 3, 30): ''Jan przyszedł na świat w chwili, gdy, dzień zaczął się zmniejszać; Chrystus zaś narodził się wtedy, kiedy dzień zaczyna zwiększać się''. A więc wszystko ma, oprócz znaczenia dosłownego, także znaczenie mistyczne: i narodzenie Poprzednika Pańskiego w okresie przesilenia letniego, i wschód Boskiego Słońca sprawiedliwości wśród mroków przesilenia zimowego.

Powered by phpBB © 2001,2002 phpBB Group