Autor Wiadomość
Teresa
PostWysłany: Sob 13:08, 10 Wrz 2016   Temat postu:

Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort
Cierpienie dla Jezusa to słodycz i mądrość

Image

Spójrzcie, moi drodzy Przyjaciele Krzyża, spójrzcie przed siebie, na wielką rzeszę świadków, którzy bez słowa potwierdzają to, co wam mówię. Widzicie, jakby mimo woli, sprawiedliwego Abla, zabitego przez swojego brata; sprawiedliwego Abrahama, obcego na ziemi; sprawiedliwego Lota, wygnanego ze swojego kraju; sprawiedliwego Jakuba, prześladowanego przez brata; sprawiedliwego Tobiasza, dotkniętego ślepotą; sprawiedliwego Hioba, ogołoconego, upokorzonego i pokrytego ranami od stóp aż do głowy .

Spójrzcie na rzeszę apostołów i męczenników pokrytych szkarłatem własnej krwi; na tyle dziewic i tylu wyznawców, ogołoconych, upokorzonych, wygnanych, odtrąconych, którzy wszyscy wołają ze św. Pawłem: Patrzmy na Jezusa, sprawcę i dokonawcę wiary , którą pokładamy w Nim i w Jego Krzyżu; trzeba było, aby cierpiał, by przez Krzyż wejść do swojej chwały .

Obok Jezusa Chrystusa widzicie ostry miecz, do głębi przeszywający czułe i niewinne serce Maryi , która nigdy nie popełniła żadnego grzechu, ani pierworodnego, ani uczynkowego. Nie mogę tu nie wspomnieć o Męce Jezusa i Maryi, by pokazać, że nasze cierpienia są niczym w porównaniu z tym, co Oni wycierpieli!

Któż z nas zatem będzie mógł zwolnić się z niesienia swojego krzyża? Któż z nas czym prędzej nie pobiegnie tam, gdzie wie, że czeka na niego krzyż? Któż nie zawoła razem ze św. Ignacym męczennikiem: „Niechaj ogień i krzyż, stada dzikich zwierząt, rozszarpywanie na części, ćwiartowanie, wyłamywanie kości, kaleczenie członków, miażdżenie całego ciała, niech najgorsze tortury diabelskie spadną na mnie, bylebym tylko posiadł Jezusa Chrystusa!".

A jeśli nie chcecie cierpliwie znosić cierpień i nieść swojego krzyża z poddaniem, jak wybrani, to będziecie go nieść z szemraniem i niecierpliwie, jak odrzuceni. Będziecie podobni do tych dwojga zwierząt, które rycząc, ciągnęły Arkę Przymierza. Będziecie naśladować Szymona z Cyreny, który wbrew sobie podjął Krzyż Jezusa Chrystusa i tylko szemrał, kiedy go niósł. I wreszcie przydarzy wam się to, co spotkało złego łotra , który z wysokości swojego krzyża spadł na dno otchłani.

Nie, nie, ta przeklęta ziemia, na której żyjemy, nie wydaje błogosławionych; w tej krainie mroku nie sposób wyraźnie widzieć; na tym wzburzonym morzu nie można osiągnąć doskonałego spokoju; w tym miejscu pokus i na tym polu bitwy nie można obyć się bez walki; na tej ciernistej ziemi nie można uniknąć zadraśnięć. Chcąc nie chcąc, wybrani i odrzuceni niosą na ziemi swój krzyż. Zapamiętajcie ten czterowiersz:

Patrz na Golgotę – tam trzy krzyże stoją Tu wybrać trzeba: świętość i pokuta Pełne cierpienia lub dola złoczyńcy, Co potępiony jest i nieszczęśliwy.

Znaczy to, że jeśli nie chcecie cierpieć radośnie jak Jezus Chrystus, albo cierpliwie jak dobry łotr, to będziecie musieli cierpieć wbrew sobie, jak zły łotr; będziecie musieli wypić najbardziej gorzki kielich do dna, bez żadnej pociechy łaski, i nieść cały ciężar swojego krzyża bez żadnej pomocy Jezusa Chrystusa. Będziecie ponadto musieli dźwigać złowieszczy ciężar, który szatan dorzuci do waszego krzyża, z powodu niecierpliwości, o którą krzyż was przyprawi. Najpierw będziecie nieszczęśliwi ze złym łotrem na ziemi, a potem spotkacie go w płomieniach.

Jeśli jednak, przeciwnie, cierpicie tak jak trzeba, krzyż stanie się bardzo lekkim brzemieniem i Jezus Chrystus poniesie go razem z wami. Stanie się on jak dwa skrzydła duszy, która wzbija się do nieba ; stanie się masztem statku, który szczęśliwie i z łatwością doprowadzi was do portu zbawienia.

Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, List okólny do przyjaciół Krzyża; w: Pisma Wybrane, PRO MIC, Warszawa, s. 275-279.

http://www.pch24.pl/cierpienie-dla-jezusa-to-slodycz-i-madrosc,10785,i.html
Teresa
PostWysłany: Śro 20:13, 14 Paź 2015   Temat postu:

W temacie cierpienia inny wątek:

http://www.traditia.fora.pl/katechizm-nauka-katolicka,15/cierpienie-rozwazania,1079.html
Teresa
PostWysłany: Śro 20:11, 14 Paź 2015   Temat postu: Cierpienie i grzech - odpowiedzi Chrystusa na pytania ludzi

ODPOWIEDZI CHRYSTUSA NA PYTANIA LUDZI

Cierpienie i grzech

O. M. A. Bellouard OP

A mimo idąc Jezus, ujrzał człowieka ślepego od urodzenia. I spytali Go uczniowie Jego:
«Rabbi, kto zgrzeszył: ten, czy rodzice jego, iż się ślepy narodził?» Odpowiedział Jezus: «Ani
ten zgrzeszył, ani rodzice jego, ale żeby się sprawy Boże w nim okazały» (Jan IX, 1-3).


Wstęp

Oto kalectwo ślepego od urodzenia stało się punktem wyjścia do rozwiązania tak ważnego, zawiłego i niepokojącego zagadnienia, jakim jest cierpienie.
Zagadnienie to zawsze aktualne (podobnie jak miłość i śmierć), nad którym warto dobrze się zastanowić na podstawie odpowiedzi Pana Jezusa, gdyż sięga głębin życia ludzkiego.


Rozwiązanie twarde i proste

1. Co o tym myśleli faryzeusze...
Byli zawsze bezwzględni dla grzeszników, jak również dla nieszczęśliwych; grzesznikami pogardzali, odtrącali ich bezlitośnie i unikali dumnie; nieszczęśliwi według nich zawdzięczali kalectwo grzechom.
Powiedzieliby chętnie: «Człowiek ten cierpi, jest więc winien, zasłużył na cierpienie. Ono jest karą za jego grzechy».
Ten wniosek ich zadowalał. Łatwo jednak pojąć następstwa jego w postępowaniu faryzeuszów, jak również braki wobec sumienia ludzkiego i rzeczywistych zagadnień życia.

2. Przyjaciele Joba myśleli podobnie.
Mówili: «Cierpienie jest następstwem grzechu».
Do Joba zaś: «Cierpisz? Widocznie zgrzeszyłeś. Nie skarż się! To twoja wina. Zasłużyłeś. Bij się w piersi i przypisz sobie sam swoje nieszczęście».
Na to Job gwałtownie zaprzeczył i zapewnił o swej niewinności, nie buntując się jednak przeciw cierpieniu, które Bóg zesłał na niego.
I tak otwarł drogę dla innego rozwiązania tego trudnego zagadnienia.

3. Uczniowie Pana Jezusa myśleli tak samo.
Doszli do wniosku: skoro człowiek ten urodził się ślepy, to ślepota jego albo jest karą, uprzednią karą za grzechy, które miał popełnić, albo karą za grzechy jego rodziców. Chodziło im tylko, która z tych dwóch przyczyn jest prawdziwa. Nie przypuszczając bowiem nic innego zapytali Pana Jezusa: «Nauczycielu, kto zgrzeszył? On, czy jego rodzice?».
Rozum, sumienie i serce mówią nam, że to tłumaczenie jest jednak tylko częściowe. Ono nie rozwiązuje zagadnienia, rozwiązanie musi być inne.
To rozwiązanie da nam Chrystus.


Odpowiedź Jezusa Chrystusa

1. Pan Jezus nie zaprzecza i nie może zaprzeczyć, że cierpienie jest czasem u dzieci następstwem ich własnych grzechów, lub też grzechów ich rodziców.

Istnieje bowiem ścisły związek pomiędzy cierpieniem i grzechem; grzech bywa przyczyną, a cierpienie skutkiem.

a) Cierpienie zwykłym następstwem grzechów osobistych.
Cierpienia ciała: popełnia się pewne grzechy i przez nie niszczy się zdrowie; znosi się cierpienia ciała, jak również wyrzuty sumienia. To rzecz zwykła; zbiera się to, co się posiało. Ponieważ sam człowiek jest siewcą, należy także sobie samemu przypisać tak bolesne żniwo.
Cierpienia serca: zdradza się drugich, oszukuje, porzuca. Potem z kolei nas porzucają, zdradzają, oszukują, doprowadzają do rozpaczy... Taki jest zwykły bieg rzeczy. Jest się własnym katem.
Cierpienia duszy: popełniło się zbrodnię i teraz odczuwa się wstyd i rozpacz, jest się nieszczęśliwym jak «potępieniec» (Judasz i inni). To rzecz zwykła. Kogo oskarżać, oprócz siebie samego? Jak można było przypuszczać, że będzie inaczej?
W tych wszystkich wypadkach i im podobnych «cierpi się rzeczywiście, ponieważ się zgrzeszyło».

b) Cierpienie jednych, wynikiem grzechów drugich.
Dzieci cierpią przez rodziców.
Winy rodziców mogą odbić się na ich potomstwie w formie słabości fizycznej, upośledzonego zdrowia i chorób dziedzicznych.
Wady rodziców (egoizm, brutalność, obojętność religijna, zazdrość itp.) mogą się stać u dzieci powodem wielu cierpień. (Dzienniki codziennie mówią o tym dużo!) Widać stąd, że wartość moralna rodziców ma duży wpływ na dzieci. O ile mniej byłoby cierpień, gdyby rodzice byli zdrowi i święci!

c) Cierpienia jednych ludzi przez drugich.
Współżycie ludzi i wzajemne ich obcowanie ze sobą jest źródłem wzajemnego na siebie wpływu i źródłem wielu cierpień.
Byłoby tu miejsce na zastanowienie się – o jakże bolesne odkrycie – jak grzechy i występki ludzkie stają się dla drugich powodem cierpienia:
Egoizm ze swymi bezwzględnymi wymaganiami;
Okrucieństwo z morzem krwi i łez, które rozlewa;
Ambicja ze wszystkimi swymi ofiarami, które wyzyskuje, zadręcza i zabija, aby osiągnąć cel zamierzony;
Chęć użycia z całą swą brutalnością, kaprysami, tyranią, bezlitosną pogardą wszystkiego, co się jej sprzeciwia, ze swymi kłamstwami i zdradami.
W drobnostkach i w sprawach ważnych, stosownie do stanowiska społecznego i władzy jednych ludzi lub drugich, grzech jednostki staje się nieraz powodem cierpień ogółu. (Wojny, prześladowania, zatargi na tle miłości). W tym ponurym świetle, dzieje cierpienia ludzkości tłumaczą się wprost tragicznie!

d) Cierpienia ludzkości są skutkiem grzechu pierworodnego.
Można by rozważyć tutaj pojęcie grzechu pierworodnego z jego skutkami i przypomnieć je w głównych zarysach. Rozważenie jednak odpowiedzi Jezusa Chrystusa uwalnia nas od potrzeby zajmowania się grzechem pierworodnym. Chociaż prawdą jest, że grzech pierworodny stał się przyczyną cierpienia nie tylko człowieka, ale także Zbawiciela, to jednak nie jest on jedyną jego przyczyną. Gdyby tak było, przestałoby istnieć cierpienie z chwilą dokonania Odkupienia, a tymczasem w dalszym ciągu gnębi ono całą ludzkość.


2. Jezus Chrystus podaje jeszcze inną przyczynę cierpienia: «Może ono być dla objawienia chwały Bożej».

Określenie tajemnicze i niezgłębione. Zawiera w sobie wszystko to, co cierpienie, dopuszczane przez Ojca Niebieskiego, może dać dobrego człowiekowi przez uwielbienie Boga.

a) Cierpienie może wyrobić w istotach tak niedoskonałych, jak ludzie, poddanie się prawom niedoskonałego świata.
I tak człowiek w walce z przeciwnościami może paść ofiarą, chociaż żadnej nie ponosi winy, gdy winni, dzięki sprzyjającym okolicznościom unikają niebezpieczeństwa. Zbawiciel nasz powiedział pewnego razu: «Czy ci, na których zwaliła się wieża Siloe, przygniatając ich swym ciężarem, byli większymi grzesznikami od innych? Na pewno nie». Znajdowali się tam w chwili, gdy wieża runęła; runęła więc na nich – oto wszystko! Stali się ofiarą prawa przyrody. Faryzeusze powiedzieliby: «Skor[1] zginęli, śmierć ich musi być karą Bożą za grzechy ich lub grzechy rodziców». Pan Jezus mówi inaczej. W świecie niedoskonałym są niebezpieczeństwa, które zagrażają, i ludzie, którzy o tym nie wiedzą. Nieświadomość sprawia, że nie unikają niebezpieczeństwa i stają się jego ofiarami. Tak dzieje się w wielu wypadkach, które nie świadczą ani za, ani przeciw tym, którzy wskutek nich cierpią. Człowiek przechodzi ulicą; spada dachówka i rani go w głowę... Człowiek idzie; głodny wilk rzuca się na niego i dusi... W tym wypadku jak w wielu innych, powtarza się historia wieży Siloe... Co czynić? Pogodzić się z góry z niedoskonałością świata i przyjąć dla siebie pod tą lub inną formą nieuniknione jej skutki.

b) Cierpienie może istnieć dlatego, aby się objawiły szczególne dzieła Boże.
Takim było cierpienie ślepego od urodzenia. W myśli Boga wszystkowiedzącego, ślepota jego miała dać Panu Jezusowi sposobność do uczynienia wielkiego cudu i objawienia przez to chwały Ojca Niebieskiego... Podobnie inne kalectwa, które Chrystus uzdrowił... Także śmierć Łazarza, o którym Jezus powiedział (tak jak o ślepym od urodzenia): «Choroba ta nie jest na śmierć, ale dla chwały Bożej; aby był uwielbiony Syn Boży przez nią» (Jan IX, 1-4). Chwała Boża, objawiona w Jezusie Chrystusie, była celem tego wielkiego cudu wskrzeszenia Łazarza i powodem tego największego cierpienia, jakim jest śmierć... I inne choroby, które Pan Jezus cudownie uzdrawiał, przyczyniały się do zwiększenia chwały Bożej.

c) Cierpienie może służyć jako skuteczny środek odpokutowania za grzechy osobiste.
I tak cierpienie, będące skutkiem grzechu, przyjęte i znoszone cierpliwie, może stać się jego zadośćuczynieniem.
Niedozwolona przyjemność, mniejsza o to, czy zaspokojona, czy nie, zawsze zawarta przynajmniej jako pożądanie w każdym grzechu, wymaga odpowiedniej pokuty, jako zadośćuczynienia sprawiedliwości. Tą drogą tylko może być naprawiony ład moralny, przez grzech naruszony. W tym celu istnieje czyściec, źródło zadośćuczynienia, jako koniecznego warunku w Sakramencie Pokuty. Chodzi tu o chwałę Bożą i cześć należną najwyższej Władzy. Kto może powiedzieć: «Jestem bez grzechu»? Nikt. Nikt również nie może powiedzieć: «Nie mam nic do odpokutowania». Kto tak mówi i myśli, kłamie i myli się. Cierpienie stawia człowieka w obliczu twardego obowiązku. Przypomina mu o nim i podaje bezpośredni sposób wykonania go. Powinien zrozumieć je i przyjąć. Jeżeli je przyjmie, spłaci dług, jeżeli odrzuci, i tak nie uniknie cierpienia, a dług zostanie niespłacony.

d) Cierpienie może być narzędziem Bożym w urabianiu duszy.
Przez postępy, jakie dzięki cierpieniu czyni człowiek, wzrasta chwała Boża.
Cierpienie twórcze, wychowawcze, uświęcające! To nie jest tylko próżne słowo. W jaki sposób rzeźbiarz mógłby stworzyć arcydzieło bez użycia dłuta i młota, którymi obrabia kamień? Bez przetopienia kruszcu, nie można by wydobyć złota. «Jeśli ziarno pszeniczne, upadłszy w ziemię, nie obumrze – powiedział Jezus – samo zostaje, lecz jeśli obumrze, wielki owoc przynosi». A dalej: «Wszelką latorośl winną, która przynosi owoc, mój Ojciec obcina, aby więcej owocu przynosiła». Takie jest prawo. Doświadczenie wieków potwierdza je. Sposób postępowania niczym nie zastąpiony! Bez wyjątku prawo to ma zastosowanie w życiu Świętych. Rozumie się, że tak ziarnko, jak i latorośl cierpi, przez cierpienie to jednak uzyskuje cel, dla którego jest przeznaczone. A przede wszystkim człowiek powinien mieć zaufanie do sposobów, jakich używa Pan Bóg; należy nie opierać się im i usiłować przejść bez zniechęcenia ten okres krzyżowej próby. Dusza winna nauczyć się czekać cierpliwie, a czekając, poddać się Boskiemu rzeźbiarzowi i Jego działaniom.

e) Cierpienie może być zadośćuczynieniem za grzechy cudze.
Dusze wspaniałomyślne łączą cierpienia swoje z cierpieniami Jezusa Chrystusa w celu odkupienia ludzkości. Pan Jezus był bez grzechu i nie miał nic do odpokutowania. A jednak cierpiał! Dobrowolnie! Z miłością! Za drugich! Za wszystkich i za każdego z osobna! Człowiek bez winy stał się mężem boleści, aby odkupić świat. Odkupienie dokonane i równocześnie niedokończone. Przybiera do współpracy w dziele Odkupienia serca, które mogą to zrozumieć, które na tyle są odważne, aby chcieć, i tak kochające, aby oddać się temu zadaniu bez zastrzeżeń: «Dopełniam, mówi św. Paweł, w moim ciele, czego nie dostawa uciskom Chrystusowym, za ciało Jego, którym jest Kościół». Na pewno, mało kto zrozumie te słowa. Tym jednak, którzy zdolni są i godni je pojąć, porywa serca i rzuca na drogę ofiar dobrowolnych. Czyni z nich ofiarę razem z Najświętszą Ofiarą. Nie wiedząc o tym, nie myśląc o wdzięczności, świat korzysta z tych szlachetnych cierpień. Cichych, ale Bóg je słyszy, ukrytych, ale Bóg je widzi. One bowiem pracują dla Jego chwały, współdziałając z Nim w dziele Odkupienia.

f) Cierpienie daje sposobność do miłości heroicznej.
Miłość nawet bardzo wielka nie wymaga koniecznie cierpienia. Zbawieni w niebie żyją w pełni miłości Bożej i braterskiej. Tam w górze, mówi Pismo św.: «Nie ma już ani śmierci, ani smutku, ani skargi; wszystko to minęło i Bóg otarł łzy ze wszystkich ócz». Ale niebo jest niebem; wędrówka doczesna skończona; za zasługi otrzymali nagrodę. Ziemia zaś jest ziemią, a na niej «nie ma większej miłości, jak umrzeć za ukochanych», jak przynajmniej cierpieć dla nich. Cierpienie, to śmierć częściowa; śmierć zaś, to całkowite cierpienie. Ono jest probierzem miłości, która cierpieniem karmi się i wzrasta. I dochodzi się do tego, że równocześnie cierpi się dlatego, że się kocha, i dlatego kocha się, że się cierpi. Prawo to potwierdza się zarówno w miłości ludzkiej, jak chrześcijańskiej i Boskiej. Świadkiem: Święci. Prawdziwość tego każdy na sobie doświadcza. Ujawniając miłość i przyczyniając się do jej rozwoju, staje się cierpienie przedmiotem błogosławieństwa i tajemnym źródłem niebiańskiej radości. Cierpieć dla cierpienia? Nie. Cierpieć dla miłości, aby więcej i lepiej kochać? Tak.
Tak pojęte cierpienie czyż nie przynosi chwały Bogu? Cóż większą przyniosło chwałę Bogu nad te trzy godziny największej miłości w największej Męce Jezusa Chrystusa na krzyżu?
«Ani ten zgrzeszył, ani rodzice jego (o ile bardziej odnosi się to do Chrystusa, niż do ślepego od urodzenia), ale żeby się sprawy Boże w nim okazały»... W tych kilku słowach jakież światło rzucone na tajemnicę cierpienia!


Kilka uwag

1. Z tego, co się powiedziało, wynika, że cierpienie łączy się z grzechem, ponieważ bez grzechu nie byłoby cierpienia, pod warunkiem jednak, że rozszerzy się myśl zasadniczą tego zagadnienia na to, że cierpienie nie jest dla każdego ściśle następstwem jego grzechów.
2. Zagadnienie dotyczy mniej samego cierpienia jak sposobu zrozumienia go, przyjęcia go i odnoszenia z niego korzyści.
3. Cierpienie, podobnie zresztą jak wszystko inne w życiu, dopiero przez skutki daje poznać wartość, podobnie jak dopiero żniwo wykazuje wartość zasiewów i pracy włożonej.
4. Jest rzeczą chrześcijanina starać się zmniejszyć cierpienie na ziemi. Należy jednak jeszcze bardziej pomagać do zrozumienia i do uświęcenia się przez cierpienie. Trzeba również pracować nad usunięciem grzechu, który znacznie obficiej niż cierpienie, którego jest powodem, rozpościera się nad światem, jak cień wielki, ciężki, smutny i ciemny...

O. M. A. Bellouard OP

O. M. A. Bellouard OP, Odpowiedzi Chrystusa na pytania ludzi. Kraków [1938], ss. 20-28.
Tytuł oryginału francuskiego: Réponses du Christ aux questions des homnes. Paryż.
(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono).


http://www.ultramontes.pl/cierpienie_i_grzech.htm

Powered by phpBB © 2001,2002 phpBB Group