Autor Wiadomość
Teresa
PostWysłany: Śro 21:52, 16 Lut 2011   Temat postu:

Jako odskocznia od tych wszystkich procesów proponuje i polecam inny wywiad z Panią Joanną Najfeld, który ukazał się też w "Rycerzu Niepokalanej" nr 11/2010, s. 312.

Homoseksualizm jak nałóg – rozmowa z Joanną Najfeld.

Terapeuci zauważyli, że homoseksualizm spełnia kryteria uzależnienia, a jego terapia przebiega podobnie jak u alkoholików i narkomanów. – Rozmowa z Joanną Najfeld.

- Dlaczego homoseksualizm jest rozumiany jako coś złego, nie do zaakceptowania społecznie? Czy ma na to wpływ religia?

- W pierwszej kolejności natura. Homoseksualizm brzydzi normalnego człowieka. Taki instynkt ma każdy z nas, zanim się go zastraszy albo wytresuje w kierunku “tolerancji”. Rzetelna wiedza o homoseksualizmie uzasadnia ten naturalny dystans, a religia jedynie pieczętuje. Ani razu w życiu nie musiałam tłumaczyć religią mojego przekonania na temat homoseksualizmu. Wszystkie argumenty wynikają z faktów, z wiedzy, z prawdy o tej przypadłości. Z tego jak homoseksualizm dewastuje jednostki i realnie grozi całym społeczeństwom.

- Zacznijmy od tego, skąd się bierze.

- Wiemy na pewno, że człowiek nie rodzi się homoseksualistą. Z tego propagandowego mitu wycofało się nawet progejowskie Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologiczne. Możemy natomiast mówić o pewnych pośrednich cechach, które w pewnych warunkach mogą sprzyjać rozwojowi skłonności homoseksualnych, podobnie jak wysoki wzrost sprzyja nauce gry w koszykówkę. Np. dany chłopiec może mieć delikatną budowę ciała i dziewczęcą urodę. Samo w sobie nie czyni go to gejem, ale może powodować brak akceptacji kolegów, wyśmiewanie, izolację. Jeśli do tego chłopiec jest wrażliwy i nieśmiały, ma zaborczą matkę i słaby kontakt z despotycznym ojcem – czynniki zaczynają się nawarstwiać, sprzyjając zaburzeniu jego poczucia męskości. Jeśli coś lub ktoś podpowie chłopcu homoseksualizm, jest duże ryzyko, że da się on wciągnąć.

- A jeśli chłopiec jest silnej budowy, śmiały, ma poprawne relacje w rodzinie – jest wtedy bezpieczny?

homoseksualizm – jedna z form zaburzonej identyfikacji płciowej i roli płciowej (Encyklopedia PWN).
– popęd seksualny do osobników tej samej płci… Zboczenie płciowe (Słownik języka polskiego, 1961).
– właściwość osób, których pociąg płciowy jest skierowany… do osób tej samej płci; szerzej – anomalia popędowa wraz z właściwą jej aktywnością seksualną (Encyklopedia katolicka).

- Oby tylko nie padł ofiarą molestowania. Molestowanie to pojedynczy czynnik mocno powiązany z homoseksualizmem. Dzieci molestowane znacznie częściej popadają w homoseksualizm, wśród gejów i lesbijek jest ogromna nadproporcja ofiar molestowania. Prawie wszyscy pedofile to mężczyźni i jeśli ofiarą jest chłopiec, zdarza się, że przeżywa on gwałt jak uwiedzenie, inicjację do homoseksualizmu. Skrzywdzone dziewczynki natomiast nabierają wstrętu do mężczyzn i w przyszłości są bardziej skłonne eksperymentować z kobietami.

- Eksperymenty mogą skrzywić seksualność?

- Rozwiązłość to kolejna droga do homoseksualizmu. Młodzież, której wmawia się, że pornografia i masturbacja są normalne, rozbudza swoją seksualność zbyt wcześnie. Rozpoczyna współżycie, szuka silniejszych bodźców, zmienia partnerów, sięga po coraz ostrzejszą pornografię. Znajoma ze Szwecji powiedziała mi, że wśród tamtejszych nastolatków przygodne stosunki homoseksualne na imprezie są w modzie. To efekt wychowania w duchu “róbta co chceta”. Niektóre nastolatki w czasie burzy hormonalnej przeżywają okres fascynacji własną płcią. To normalne i mija. Chyba że ktoś w tym czasie wmówi im, że to jest ich “prawdziwe ja” i że są lesbijkami czy gejami. Zupełnie zdrowej młodzieży w okresie burzy hormonalnej można wmówić homoseksualizm i zniszczyć jej przyszłość.

- Czym więc jest homoseksualizm?

- Uleczalnym nałogiem. Terapeuci zauważyli, że homoseksualizm spełnia kryteria uzależnienia, a jego terapia przebiega podobnie jak u alkoholików i narkomanów. Jest długa, wymaga zupełnego odcięcia od nawyków, pojawia się syndrom odstawienia, pacjent czuje się w pewnym momencie zbyt pewny uleczenia, potem ma nawroty. W ten sposób skutecznie wyleczyć da się co trzeciego pacjenta.

- Uzależnienie, czyli w gruncie rzeczy zachowanie, a nie tożsamość?

- Tak. Rozwiązłe zachowanie. Co ciekawe, jest bardzo, ale to bardzo niewielu homoseksualistów, którzy nigdy nie mieli kontaktów seksualnych z płcią przeciwną. Większość podejmowała i podejmuje relacje heteroseksualne. Podobnie jak prawie nie istnieją pedofile, którzy nie mają kontaktów seksualnych z osobami dorosłymi. Wśród pedofilów jest też znaczna nadproporcja homoseksualistów. Można więc w pewnym przybliżeniu powiedzieć, że istnieje pewna gradacja rozwiązłych zachowań – pornografia, poligamia, homoseksualizm, pornografia dziecięca, pedofilia…

- Skąd wiemy, że wśród homoseksualistów jest więcej pedofilów niż wśród heteroseksualistów?

- Źródeł jest cała litania: wyroki sądowe, dane policyjne, statystyki dotyczące molestowania w szkołach, badania na dużą skalę prowadzone przez wielu badaczy, również progejowskich lub otwarcie gejowskich, których trudno posądzić o oczernianie homoseksualistów (Instytut Kinsey’a, wielki raport Jay i Young). Wszystkie wykazują, że około jeden na trzy akty pedofilii są homoseksualne. A homoseksualiści stanowią najwyżej 2-3% społeczeństwa. Czyli statystycznie wielokrotnie częściej dopuszczają się gwałtów na dzieciach.

- Ale to księży, nie homoseksualistów, wiele osób kojarzy z pedofilią.

- To kolejne kłamstwo, bo księża są nadal jednym z najbardziej bezpiecznych środowisk dla dzieci. Większy procent pedofilów odnotowuje się w ogólnej populacji mężczyzn niż wśród księży katolickich. Ale na Kościół podjęto świadomy i celowy atak. Jak złapią nauczyciela-pedofila, to nikt nie obwinia całego systemu edukacji, prawda? Chociaż to w tym zawodzie pedofilia występuje niepokojąco częściej niż w ogólnej populacji. Ale za grzechy księży obrywa cały Kościół. Co nie zmienia faktu, że trzeba z całą surowością karać każdego księdza-pedofila, przy okazji zwracając uwagę, że aktów pedofilskich dopuszczali się głównie homoseksualiści w sutannach, a ofiarami w przytłaczającej większości byli właśnie chłopcy. Kościół amerykański w XX w. przeżył swego rodzaju najazd homoseksualistów i niestety wielu z nich zostało wyświęconych. “Skandal pedofilski” był kwestią czasu.

- Propaganda gejowska domaga się akceptacji. Jakie są granice tolerancji?

- Bezpieczeństwo jest ważniejsze niż tolerancja. A geje stwarzają zagrożenie. Nie chodzi tylko o ryzyko molestowania, chociaż to samo w sobie powinno wywołać alarm. Homoseksualiści znacznie częściej zarażają się i roznoszą choroby weneryczne – przez skrajnie niebezpieczne epidemiologicznie praktyki seksualne, ogromną zmienność partnerów i przygodne kontakty. Już na początku epidemii HIV/AIDS zauważono, że to geje najszybciej szerzą wirus. Do dziś nie udało się tej drogi rozprzestrzeniania ograniczyć, choć akcje profilaktyczne w innych grupach szczególnego ryzyka – wśród prostytutek i narkomanów – zauważalnie obniżyły odsetek zakażeń. Do tego homoseksualiści częściej popadają w narkotyki, alkoholizm, dopuszczają się przemocy domowej, popełniają przestępstwa i samobójstwa.

- Być może, jak mówią aktywiści gejowscy, to ich sposób na nietolerancję?

- Nie, bo te patologie występują wśród gejów nawet częściej w krajach im sprzyjających niż w krajach “nietolerancyjnych” jak Polska. Można powiedzieć, że im większe przyzwolenie na homoseksualizm, tym większa eksplozja patologii i chorób. Jeśli jakakolwiek grupa społeczna okazałaby się tak wyraźnie bardziej patologiczna niż ogół społeczeństwa, powinniśmy się wszelkimi siłami przed nią bronić. Szaleństwem jest nadawanie tej grupie przywilejów i specjalnych praw, czy karanie za tzw. “homofobię” ludzi demaskujących ruch gejowski.

- Co to właściwie jest “homofobia”?

- Słowo-pałka, wymyślone przez ruch gejowski do niszczenia oponentów. Jeden z lewicowych psychologów zaproponował wpisanie niechęci do homoseksualizmu na listę zaburzeń psychicznych w miejsce homoseksualizmu, który wykreślono stamtąd pod presją polityczną 37 lat temu. Co ciekawe, wielu psychologów i psychiatrów, którzy 37 lat temu ulegli naciskom i głosowali za uznaniem homoseksualizmu za pozostający w obrębie normy, dziś przyznaje, że z medycznego punktu widzenia nigdy nie przestał on być zaburzeniem i nadal spełnia wszystkie kliniczne kryteria dewiacji. Tego nie zmieniło ani głosowanie, ani propaganda. A jednak za “homofobię”, rozumianą dziś jako wszelka krytyka homoseksualizmu, uczciwy obywatel może być wyrzucony z pracy, ciągany po sądach, może stracić prawa rodzicielskie. Policja brytyjska priorytetowo traktuje “przestępstwa nienawiści” i za krytykę gejów wzywa na przesłuchania dziennikarzy, księży, działaczy chrześcijańskich. Jak terrorystów.

- Niektóre akty prawne mają posmak legislacyjnego terroru. Czy narzucanie społeczeństwu akceptacji homoseksualizmu można nazwać terrorem?

- Nie można, bo to “mowa nienawiści”… Ale powinno się, owszem. Bo czym jak nie terrorem jest forsowanie przywilejów dla homoseksualistów kompletnie wbrew woli demokracji? Przy okazji wyborów prezydenckich w USA w 2004 r., w 11 stanach zrobiono referendum dotyczące “małżeństw” homoseksualnych. Wszędzie obywatele opowiedzieli się przeciw. Badania Eurobarometru (oficjalnego urzędu statystycznego Unii Europejskiej) wykazują z roku na rok, że zdecydowana większość obywateli krajów należących do UE jest przeciw “małżeństwom” gejowskim, a tym bardziej przeciw adopcji przez gejów. Mimo to wymusza się tego rodzaju legislacje w kolejnych państwach. “Małżeństwa”, adopcja, ale również karanie grzywną czy więzieniem za krytykę sodomitów.

- Ruch gejowski to problem całego społeczeństwa. Ale jest jeszcze tragedia konkretnych ludzi. Jak pomóc człowiekowi uwikłanemu w homoseksualizm?

- A jak pomóc narkomanowi, alkoholikowi? Nie ma idealnej recepty. Trzeba wspierać osobę, jeśli tylko chce się leczyć. Bez jej woli terapia nie ma sensu. A homoseksualista potrzebuje większego wsparcia. Bo uzależnionym od alkoholu czy narkotyków popkultura i media nie wmawiają, że wszystko jest OK, że tacy się urodzili i powinni zaakceptować ten styl życia jako normalny. Homoseksualista ma pod górkę, bo jemu niełatwo jest znaleźć fachową pomoc. Lekarze boją się, czy dla świętego spokoju nie chcą pomagać gejom. Skazują ich na powolne umieranie w destrukcyjnym stylu życia. Dlatego ważne jest, abyśmy nie godzili się na zabieranie im nadziei na normalność. Sprzeciwiając się gejowskiej propagandzie, ratujemy naszych braci i siostry. Do tego możemy ich powierzyć najlepszemu Lekarzowi – Jezusowi Chrystusowi. Tak jak adoptuje się dziecko nie narodzone, może warto zaadoptować homoseksualistę i zawalczyć o jego życie modlitwą i postem?

http://rycerz.franciszkanie.pl/articles.php?article_id=210

https://prasa.wiara.pl/doc/669664.Homoseksualizm-jak-nalog
Teresa
PostWysłany: Pią 21:12, 26 Mar 2010   Temat postu: Rozmowy z Panią Joanną Najfeld.

Jako odskocznia od tych wszystkich procesów proponuje i polecam wywiad z Panią Joanną Najfeld, który ukazał się w "Rycerzu Niepokalanej" nr 3/2010, s. 68.

Rozmowa z Joanną Najfeld.

Feminizm pro-life to w zasadzie takie masło maślane. To niby oczywiste, że jak ktoś działa dla dobra kobiet, to zwalcza aborcję.

- Media chętnie posługują się nośnymi hasłami, jak wolność, feminizm, "kobieta wyzwolona", używając ich jako słowa-klucze w prowadzeniu zręcznej manipulacji opinią publiczną. Stała się Pani celem ataku w gruncie rzeczy za to, że reprezentuje Pani konserwatywny feminizm pro-life. Czym on jest?

- Feminizm pro-life to w zasadzie takie masło maślane. To niby oczywiste, że jak ktoś działa dla dobra kobiet, to zwalcza aborcję - najgorszą formę gwałtu, do którego kobieta jest przymuszana. Pierwsze feministki były zdecydowanie pro-life. Mówiły otwarcie, że aborcja niszczy kobietę, że jest opresją, jakiej doświadczamy ze strony mężczyzn. Do dziś wśród zwolenników i wykonawców aborcji dominują mężczyźni. Sprzeciw wobec aborcji to naturalna prokobieca postawa. Feministyczna, w pierwotnym znaczeniu tego słowa. Konserwatywny feminizm wraca do tych korzeni.

- Jednak współcześnie ruch feministyczny kojarzy się z poparciem aborcji, a feministka pro-life musi tłumaczyć się z pozornie dziwnej etykiety...

- Agresywne ruchy lewicowe "ukradły" feminizm i uzurpują sobie wyłączność na bycie głosem kobiet. Dysponują wielkimi pieniędzmi, które pozyskują z lewicowo zorientowanych międzynarodowych instytucji czy biznesu antynatalistycznego, czyli aborcyjnego i antykoncepcyjnego. Chociaż poglądy proaborcyjnych feministek podziela niewielki margines społeczeństwa, to w mediach stanowią one jakby obowiązkowy element każdej dyskusji o kobietach, życiu, rodzinie..., a normalne kobiety po drugiej stronie telewizora odnoszą błędne wrażenie, że są w jakiejś zacofanej mniejszości.

- Feminizm konserwatywny jest ofertą dla tej pomijanej większości?

- Przede wszystkim jest potrzebny, żeby ratować kobiety przed dramatami, jakie sprzedają im w ładnym opakowaniu lewicowi ekstremiści. Ale też po to, żeby normalne kobiety zrozumiały, że są ignorowaną, spychaną w niebyt większością. To jest niewiarygodne! Miliony normalnych kobiet w tym kraju daje się na to nabrać. Dostaję często listy podobnej treści - kobieta pisze, że zgadza się z moimi poglądami. "Myślałam, że tylko ja tak myślę. Cieszę się, że jest nas dwie". Kochane panie, jest nas o wiele więcej niż dwie. Policzmy się!

Feminizm - dąży do uzyskania przez kobiety równorzędnej lub decydującej roli w poszczególnych dziedzinach życia społecznego, także w życiu Kościoła (Encyklopedia katolicka).
Feminizm (z łacińskiego femina - kobieta), ruch społeczno--polityczny, którego celem jest walka o pełne równouprawnienie kobiet.
Początki feminizmu sięgają rewolucji francuskiej (1789). W 1791 r. de Gonger opublikowała Deklarację praw kobiety i obywatelki, zwracającą uwagę na potrzebę rozwiązania problemu społecznej i prawnej nierówności płci (Słownik Encyklopedyczny Edukacja Obywatelska).


- Czym Pani podpadła feministkom radykalnie proaborcyjnym, że spotyka panią taka krytyka tego środowiska?

- One są w stanie zagryźć każdego, kto podnosi rękę na ich monopol medialny. Najchętniej udawałyby wobec opinii publicznej niezależnego eksperta, głos wszystkich kobiet, w opozycji do cichych, łatwych do zakrzyczenia, przestraszonych "katoli". Kobiety, które przełamują tabu i mówią głośno o aborcji jako krzywdzie kobiet, powołując się na ideały feministyczne, a nie religijne, są dla lewicowych ekstremistek solą w oku. Dostają szału i zaczynają niszczyć. Proszę zwrócić uwagę, jak bezczelnie promotorki aborcji atakują akcję parytety.pl - społeczną kampanię sprzeciwu wobec absurdalnego pomysłu parytetów. Kobiety nauki, biznesu, kultury, sportu, sztuki - te, które odniosły sukces dzięki własnym osiągnięciom, a nie ideologicznemu awanturnictwu - sprzeciwiają się parytetom, wykazując, że to pomysł niesprawiedliwy i obraźliwy dla kobiet, służący wyłącznie karierom działaczek lewicowych. Parytety.pl to nie rozdmuchana propaganda, ale głos prawdziwych kobiet, które pokazują czerwoną kartkę feministycznym uzurpatorkom. A te boją się zdemaskowania i utraty wpływów, więc bezczelnie niszczą kobiety zaangażowane w sprzeciw parytetom.

- Ma Pani proces (MamProces.pl) za to, że odważyła się Pani wskazać na powiązania biznesu aborcyjnego z "działaczkami kobiecymi". Prawie w tym samym czasie proces wytoczono ks. Markowi Garncarczykowi za nazwanie aborcji zabójstwem. Tomasz Terlikowski uważa, że tego typu procesy są "częścią komunistycznego układu" i "nie mają nic wspólnego z prawdą, sprawiedliwością i prawem", a ich głównym celem jest "nękanie przeciwnika" i jego zniechęcenie. Jakie widzi pani związki między tymi dwoma procesami?

- Procesów jest więcej. Tomasz Terlikowski niedawno się dowiedział o swoim... Jak spojrzymy poza Polskę, dostrzeżemy, że to uniwersalna taktyka awanturniczej lewicy. Nie da się w demokratyczny sposób przekonać społeczeństwa do marksistowskich pomysłów, więc lewica próbuje społeczeństwa zmusić. Jak? Przez medialną propagandę, ale też przemocą prawną. Pozywanie do sądu konserwatystów, najczęściej chrześcijan za poglądy, ma za zadanie sabotować działalność pozwanych i zastraszać ludzi myślących normalnie. Tylko tak lewica potrafi zyskiwać przewagę - terroryzując i kneblując wolność słowa. Proszę zwrócić uwagę, że nigdzie na świecie drastyczne eksperymenty społeczne, takie jak nadanie przywilejów małżeńskich parom homo-seksualnym, nie odbywają się zgodnie z wolą demokratycznej większości. Wszędzie są narzucane: przez lobbing polityczny, czy przez precedensy sądowe, które wymuszają legalizację, a potem akceptację danej patologii. Do dziś w Unii Europejskiej zdecydowana większość ludzi jest przeciwna "homoseksualnym małżeństwom", a tym bardziej adopcji dzieci przez takie pary. No i co z tego, skoro marginalny ruch lewicowy tak sterroryzował społeczeństwo, że za krytykę ruchu gejowskiego można iść do więzienia, stracić pracę, czy dostać wilczy bilet na jakiekolwiek funkcje publiczne, a jak okazuje się, że szefem kolejnej siatki pedofilskiej jest znany działacz gejowski, to media dyskretnie pomijają słowo "homoseksualista", żeby się źle z pedofilią nie kojarzyło. Takie czasy, zniewolenia umysłów i dusz.

- W nawiązaniu do poprzedniego problemu. Dlaczego ruchy feministyczne zezwalają na to, by kobieta była wykorzystywana jako "przynęta" dla sprzedawanego towaru, jak to nagminnie widać w różnego rodzaju reklamach samochodów czy kosmetyków? Czy to nie urąga jej godności?

- Przecież to oczywiste. Promotorek aborcji nie obchodzi godność kobiety. To jest wewnętrznie sprzeczne. Na krytyce takich reklam nie mogą zbić kapitału politycznego, ani przeforsować swoich interesów. Oczywiście od czasu do czasu dla zachowania pozorów bardzo ogólnie zadeklarują, że kobiety należy szanować. Ale tak naprawdę rozerotyzowane reklamy są poniekąd w ich interesie, gdyż napędzają bardzo dochodowy rynek: seks. Jeśli coraz więcej ludzi wpadnie w uzależnienie od seksu, lepiej sprzedawać się będą środki antykoncepcyjne i aborcje. A ten biznes wspiera lewicowe ruchy feministyczne - i kółko się zamyka. Jest oczywiście równoległy element duchowy, oczywisty dla nas katolików, którego Czytelnikom "Rycerza Niepokalanej" tłumaczyć nie trzeba.

- Z jakimi przemilczanymi lub przekręcanymi faktami dotyczącymi prawdy o życiu Pani się spotkała, na które koniecznie trzeba zwrócić uwagę?

- Cały czas między wierszami o tym rozmawiamy. Aborcja potwornie krzywdzi kobiety. Mantra o "prawie kobiety" to jedno z najcięższych kłamstw w tym temacie. Rozczłonkowanie dziecka we własnym ciele, rozpuszczenie go w soli, czy wyssanie w kawałkach nie jest nigdy ani prawem, ani dobrem dla kobiety. Aborcja uderza też w ojców, rodziny, personel medyczny, w całe społeczeństwo. Ale to matki cierpią najbardziej - fizycznie, psychicznie, duchowo - do końca życia. Bóg zawsze wybaczy, człowiek czasem, natura nigdy. Cierpienie postaborcyjne to w Polsce zamilczana epidemia. Przez dziesiątki lat obowiązywała stalinowska ustawa dopuszczająca aborcję na życzenie. Ginekolog pytał pacjentkę w ciąży: "rodzi, czy usuwa?" To były dwie jakby równorzędne usługi. Zginęły miliony dzieci, które zostawiły na tym świecie miliony matek, ojców, lekarzy, pielęgniarek. Wielu z nich to pokolenie naszych rodziców i dziadków. A dziś, aborcja jest w większości zakazana, ale podziemie nie jest ścigane. Dramat trwa. A nasze polskie prawo w tym zakresie jest niestety barbarzyńskie. I to też musimy sobie w oczy powiedzieć.

- Tzw. "ustawa kompromisowa", dopuszczająca aborcję w wyjątkowych przypadkach...

- Ładnie brzmi, prawda? "Kompromisowa", bo zezwala na aborcję "tylko" niektórych dzieci. Fakty są takie, że kilka tysięcy osób zginęło na mocy tego prawa. My, którzy mamy się za cywilizowanych i współczujących ludzi, pozwalamy na mordowanie dzieci przed urodzeniem, bo mogłyby urodzić się z zespołem Downa. Kobiecie zgwałconej proponujemy dodatkową traumę - aborcję, tak jakby to było jakieś racjonalne rozwiązanie, skoro podpowiada je obowiązujące prawo. Patrzymy spokojnie, jak lekarze zalecają chorym ciężarnym morderstwo dziecka, zamiast uczciwie leczyć obu pacjentów. Jak bardzo musimy być zaślepieni, żeby milcząco akceptować ten śmiertelny kompromis? Czy holocaust byłby "mniejszym złem", gdyby w pierwszej fazie do komór gazowych szli tylko chorzy i niedołężni? Niewielu ludzi wie, że ten "kompromis" aborcyjny wymyślił Adolf Hitler. On wprowadził w 1933 r. w Rzeszy prawo aborcyjne, które zezwalało na zabijanie dziecka w przypadku podejrzenia choroby. To jest eugenika.

- Nie boi się Pani mówić otwarcie o tych sprawach, które są niejednokrotnie przedstawiane jako konserwatywne i nieatrakcyjne. Skąd czerpie Pani siłę, by stawać w szranki z osobami, których poglądy lansuje się jako postępowe i politycznie poprawne?

- Zawsze bolały mnie te sprawy, ale kiedyś nie potrafiłam nawet powiedzieć na głos, co myślę. Doświadczyłam, podobnie jak wielu młodych katolików w Polsce, bezczelnej lewicowej indoktrynacji przez system edukacji. Moje przekonania były prześladowane, molestowano mnie treściami obrzydliwymi i wmawiano, że to oświecona prawda. Czułam się bezsilna i coraz bardziej wściekła, bo wiedziałam, że jestem okłamywana. Studiowałam wiarygodne źródła i pozbierałam dużo argumentów przeciw lewicowej agitacji. Ale wiedzieć to jedno, a mieć odwagę powiedzieć, to drugie. Nie będzie to nic odkrywczego, jeśli powiem, że oddałam sprawę Bogu. Powiedziałam Mu kiedyś w Twarz, przed Najświętszym Sakramentem, że jeśli tak ma wyglądać ten świat, to ja potrzebuję sił i możliwości, żeby reagować, bo bez Jego łaski ani kroku dalej. Wysłuchał.

http://www.rycerz.franciszkanie.pl/articles.php?article_id=155

Powered by phpBB © 2001,2002 phpBB Group