Autor Wiadomość
Teresa
PostWysłany: Nie 13:18, 26 Sty 2020   Temat postu:

Na III sesji Sobór Trydencki wydał dekret o zasadach właściwej interpretacji Pisma świętego:

Dla powściągnięcia zuchwałych umysłów [Sobór] oświadcza: "by nikt, kto polega na własnej roztropności w rzeczach dotyczących wiary i moralności, a wchodzących w skład nauki chrześcijańskiej, i kto nagina Pismo św. do swoich poglądów – nie ośmielił się dawać objaśnień Pisma św. wbrew sensowi, który utrzymywała i utrzymuje święta Matka Kościół. Rzeczą bowiem Kościoła jest sądzić o prawdziwym sensie i tłumaczeniu Pisma św. Niech nikt także nie komentuje Pisma świętego wbrew powszechnej zgodzie Ojców, chociażby jego komentarze nie miały ujrzeć światła dziennego. Tych, którzy by się temu opierali, niech ordynariusze wytkną i ukarzą karami przewidzianymi przez prawo. - DS 1507, Breviarium Fidei, Poznań 1997, s. 117.



"by nikt, kto polega na własnej roztropności w rzeczach dotyczących wiary i moralności, a wchodzących w skład doktryny chrześcijańskiej, i kto nagina Pismo św. do swoich poglądów, nie ośmielił się dawać objaśnień Pisma św. wbrew sensowi, który utrzymywała i utrzymuje święta Matka Kościół. Rzeczą bowiem Kościoła jest sądzić o prawdziwym sensie i tłumaczeniu Pisma św. Niech nikt także nie komentuje Pisma św. wbrew powszechnej zgodzie Ojców” - (DS 1507;NR 93) (BF III 14)

http://analizy.biz/marek1962/solascriptura.htm


Czy katolikowi wystarczy tylko Pismo Święte ?
(...)
https://www.pch24.pl/czy-katolikowi-wystarczy-tylko-pismo-swiete---,62935,i.html


"Niech twoje Pismo święte będzie moją czystą rozkoszą. Niech się nie pomylę w jego interpretacji i niech nie głoszę poglądów mylnych. (...) Racz mi udzielić trochę czasu na rozmyślanie o tajemnicach Twojego Prawa. Nie zamykaj wrót Prawa przed tymi, którzy do nich pukają. (...) Głos Twój jest moją radością. Głos Twój ponad przeobfitość rozkoszy. Daj mi to, co kocham. Bo ja to kocham. A że kocham, Ty sprawiłeś. Nie porzucaj swoich darów. Rośliną, którą zasadziłeś, nie gardź, gdy ona usycha z pragnienia. Niech jako Twoje rozpoznam wszystko, co w Twoich Księgach znajdę. Głos chwały niech usłyszę i niech Ciebie piję.
Św. Augustyn, Wyznania 11, 2

(w moim wydaniu "Wyznań" św. Augustyna z 1999 roku strona 272-273.
Teresa
PostWysłany: Pon 15:27, 24 Lip 2017   Temat postu:

Bardzo łatwo jest też powiedzieć ogólnie, że "święci przedsoborowi tak robili", na wątpliwość napisaną na fb (cytuję):
"Mnie zawsze zastanawiało otwieranie Pisma Świętego na chybił trafił pod natchnieniem Ducha Świętego."

Trzeba jeszcze to udowodnić. Myślę, że tutaj trzeba by rozpatrzyć każdy przypadek z osobna.

Święty Antoni pustelnik i święty Franciszek z Asyżu przejęli się pewnymi fragmentami Ewangelii, ale (z tego co wiem) nie losowali sobie cytatów z Biblii, tylko usłyszeli je czytane podczas liturgii i uznali je za skierowane szczególnie do siebie. Czyli nie było tutaj zupełnie elementu "zmuszania" Pana Boga do dania odpowiedzi za pomocą bibliomancji.

Święty Augustyn jest często przywoływany jako patron czytania Pisma Świętego na chybił trafił w celu znalezienia odpowiedzi na nurtujące pytanie czy rozwiązania dręczącego problemu. Chodzi o fragment opisywany w jego "Wyznaniach" (ks. VIII) ze słynnym "tolle, lege" (bierz, czytaj). Tylko że tutaj z kolei inicjatywa wzięcia i czytania księgi w przypadkowym miejscu nie pochodzi od samego Augustyna. Cała sytuacja opisana jest w taki sposób, że to Augustyn czuje się zmuszony do przeczytania jakiegoś urywka z Biblii – uznaje on, że głosem dziecka posłużył się Bóg, aby mu na coś zwrócić uwagę. Ponadto Augustyn nie otwiera losowo stronicy kodeksu z całym Pismem Świętym, ale powraca do odłożonych i czytanych niedawno pism Apostoła Pawła. Czyli postępuje trochę tak jak ktoś, kto na nowo czyta usłyszaną w kościele lekcję albo ewangelię i dopiero wtedy dociera do niego sens pewnych słów.

Tak w ogóle to Pismo Święte można czytać, zaczynając od tego miejsca, gdzie się je przypadkowo otworzy. I może się zdarzyć, że istotnie natrafi się na fragment, który przemówi szczególnie dobitnie do odbiorcy tekstu. Ale wszystko zależy od intencji, z jaką się to robi. Jeśli chodzi o wzrost pobożności, lepszą znajomość Pisma – to bardzo dobrze. A jeśli losuje się cytat z Biblii z nastawieniem, że musi się w nim znaleźć jakaś rada w życiowych sprawach, to jest to przedmiotowe traktowanie żywego Słowa Bożego; usiłuje się w ten sposób wywrzeć na Bogu presję, aby przemówił.


Tak samo przywołują do tego otwierania Pisma Świętego na chybił trafił św. Terese od Dzieciątka Jezus. Na pierwszy rzut oka św. Teresa zdaje się wspierać praktykę, aby szukać odpowiedzi w Piśmie Św., otwierając je w dowolnym miejscu, a odpowiedź na pewno znajdzie się tam, gdzie zacznie się czytać. Rzeczywiście św. Teresa (po modlitwie) znajduje odpowiedni cytat dla swej siostry Celiny, a następnie – jak pisze w liście – "zamknęłam książkę, dosyć było tego, co przeczytałam". Z tego widać, że:
a) akurat w tym przypadku udało jej się od razu znaleźć coś odpowiedniego, ale wcale tak być nie musiało;
b) gdyby tak nie było, Teresa czytałaby dalej, do skutku – nie zamknęłaby książki, dopóki by nie uznała, że natrafiła na adekwatny dla Celiny fragment;
c) wersety z Pisma Św. (Łk 21, 29-31) Teresa interpretuje nie w sposób literalny (tam odnoszą się one do upadku Jerozolimy i powtórnego przyjścia Chrystusa w chwale), lecz alegorycznie: słowa "skoro ujrzycie, że się to dzieje, wiedzcie, że blisko jest Królestwo Boże" stosuje do Celiny, uznając, że "to, co się dzieje" w owym czasie w jej duszy, dowodzi, że Królestwo Boże przepełnia tę właśnie duszę. Zresztą te wersety dałoby się alegorycznie zinterpretować również w inny sposób, że np. zapowiadają one koniec oschłości duchowej Celiny.

[Na podstawie artykułu "Tirer une Parole": http://charismata.free.fr/?p=279 ].

Czyli: nie ma tutaj jakiegoś magicznego traktowania Pisma św.; nie ma tutaj przekonania, że Bóg musi udzielić odpowiedzi i że odpowiedź ta musi się znaleźć dokładnie tam, gdzie otworzyło się Biblię.
Teresa
PostWysłany: Sob 11:31, 22 Lip 2017   Temat postu:

"(...) Niewłaściwa lektura Biblii może stać się trucizną prowadzącą do zguby, o czym mówi nam zresztą sama Biblia. Święty Piotr ostrzegał: nasz brat Paweł napisał do was we wszystkich listach (... ) są w nich trudne do zrozumienia pewne sprawy, które ludzie niedouczeni i mało utwierdzeni opacznie tłumaczą, tak samo jak i inne Pisma, na własną swoją zgubę (2 P 3,16). Kierowane zarozumiałością indywidualistyczne interpretowanie Biblii może człowiekowi zaszkodzić bardziej niż zepsuta kiełbasa.(...)"

... poniżej cały artykuł.

Wróżenie z Biblii?
Roman Zając


Pewnego razu w Ośrodku Formacji Katolicko-Społecznej "Civitas Christiana" w Księżomierzu miałem wykład na temat: „Jak nie czytać Pisma Świętego?”. Chodziło o to, że niektórzy podchodzą do Biblii w sposób, który niekoniecznie jest właściwy, bo nie chodzi tylko o to, aby czytać Biblię, ale aby czytać ją w odpowiedni sposób. Jako jeden z przykładów niepoprawnego korzystania z Biblii podałem tak zwaną bibliomancję, czyli de facto wróżenie przy użyciu świętych ksiąg. Polega to na tym, że otwiera się Biblię na losowej stronie i wskazuje jakiś werset bądź fragmentu tekstu z zamkniętymi oczami. Odnaleziony fragment ma odpowiadać na nurtujące nas pytania, zawierać porady lub przepowiadać przyszłość.

W starożytnych Chinach w podobny sposób używano księgi Yijing (Księga Przemian), w islamie Koranu, starożytni Grecy szukali tak porad w Iliadzie lub Odysei Homera (które, przynajmniej w okresie cesarstwa, uważano za natchnione), Rzymianie używali zaś do analogicznych celów ksiąg sybilliańskich.

Bibliomancja
W czasach starożytności chrześcijańskiej i we wczesnym średniowieczu praktyka takiego używania Biblii (zwana sortilegium), była spotykana zarówno wśród duchowieństwa, jak i świeckich. Niewątpliwie rozwój tego sposobu konsultowania się z Biblią umożliwiło pojawienie się książki w formie kodeksu, trudno bowiem wyobrazić sobie otwieranie na chybił trafił zwoju. Grzegorz z Tours wspomina, jak postąpili pewni duchowni, chcąc dowiedzieć się, jaki będzie przebieg prowadzonych w Galii działań wojennych: „Położyli wtedy trzy księgi na ołtarzu, mianowicie Proroków, Listy Apostołów i Ewangelie i modlili się do Pana, aby im ukazał, jaki obrót przybierze starcie z Chramnem. Równocześnie wspólnie ustalili, że każdy to miejsce będzie czytał we mszy, na które przedtem przy otwarciu księgi natrafi” (Historia Francorum IV, 16). Owszem różni biskupi, papieże oraz liczne synody kwestionowały ten zwyczaj, uznając go za niewiele różniący się od pogańskich wróżb, ale przestrogi te przypominały rzucanie grochem o ścianę. Konsultowanie się z Biblią było na porządku dziennym. Św. Augustyn, choć sam nie pochwalał tej praktyki, nie zamierzał też z nią walczyć: „Co do tych, którzy odczytują losy ze stron Ewangelii, to lepiej, żeby raczej to robili, niżby mieli uciekać się do korzystania z porad demonów; chociaż nie podoba mi się ów zwyczaj obracania na użytek spraw świeckich i marności tego życia boskich wyroczni, mówiących o innym życiu” (Epistula 55, 20).

Dochodziło nawet do tego, że w celu losowania biblijnych wersetów posługiwano się... kośćmi do gry. Choć Karol Wielki w 789 roku zakazał używania Pisma Świętego do bibliomancji, była ona wciąż powszechnie praktykowana. Zainteresowanych odsyłam do świetnej książki Roberta Wiśniewskiego pt.: „Wróżbiarstwo chrześcijańskie w późnym antyku czyli jak poznać przyszłość i nie utracić zbawienia” (Wyd. Sub Lupa, Warszawa 2013). Autor poświęcił w niej cały długi rozdział starożytnej praktyce bibliomancji.

Bibliomancja jest jednak praktykowana również współcześnie. Istnieją nawet strony internetowe, losujące w tym celu fragmenty Biblii (jak w ruletce). W różnych Kościołach tradycji zielonoświątkowej, ale także w katolickich wspólnotach charyzmatycznych ciągle istnieje moda na otwieranie Biblii „na chybił trafił” w przypadkowym miejscu i odczytywanie słów, które się tam znajdują, a następnie interpretowanie ich według chwilowego nastroju i okoliczności. Często charyzmatycy konkludują to słowami: „Pan mi powiedział, że...”. Jakie to proste... Oczywiście odpowiedź może wydawać się bez związku (bo faktycznie jest bez związku), ale zazwyczaj udaje się dopasować rzekomą radę do sytuacji. Przy odrobinie wyobraźni i inwencji twórczej można przecież jakoś zinterpretować wylosowane fragmenty lub dostosować je do swoich oczekiwań i życzeń, a potem twierdzić, że to Duch Święty udzielił nam odpowiedzi.

Mi Duch objawia
Tak się złożyło, że mój kolega został pastorem Kościoła Bożego w Chrystusie, kiedy ja jeszcze studiowałem teologię na KUL-u i planowałem iść w przyszłości na studia doktoranckie z biblistyki. Spotkaliśmy się któregoś dnia i w ekumenicznym nastroju (katolik i zielonoświątkowiec) poszliśmy na... kremówki (no dobrze... może to było coś innego, ale to nieistotne). Opowiadałem mu, że uczę się greki i języka hebrajskiego, aby lepiej zrozumieć Biblię. Wspomniałem też o różnych metodach egzegetycznych, jakie poznałem oraz o tym jak ważne jest uwzględnienie różnych gatunków literackich w Biblii... Słuchał mnie z pobłażliwym uśmieszkiem na twarzy i nawet nie ukrywał pewnego protekcjonalizmu. „A ty? Nie chciałbyś studiować teologii? Na przykład na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej?” - spytałem. Mój kolega roześmiał się wówczas i oświadczył: „A po co ja miałbym studiować teologię? Mi wszystko bezpośrednio mówi Duch Święty”. Pewnie tak to sobie tłumaczył: jeśli ja mam Ducha Świętego (bo przecież jestem charyzmatykiem), to dlaczego nie miałbym sam najlepiej rozumieć tekstu, który ten Duch napisał? Cóż mogą mi pomoc ludzkie tradycje i metody, skoro rozmawiam z samym Bogiem? Kolejnym krokiem było uznanie, że skoro jest się napełnionym Duchem Świętym, to wystarczy pomodlić się szczerze, a potem otworzyć Biblię, aby poznać wolę Boga. Jak się później dowiedziałem nawet na swoich nabożeństwach, wprowadził praktykę otwierania Pisma Świętego na chybił trafił, wierząc, że kieruje nim Duch Boży, a odczytane wersety są tym, co Chrystus chce w danym momencie powiedzieć całej wspólnocie.

Niewłaściwa lektura Biblii może stać się trucizną prowadzącą do zguby, o czym mówi nam zresztą sama Biblia. Święty Piotr ostrzegał: nasz brat Paweł napisał do was we wszystkich listach (... ) są w nich trudne do zrozumienia pewne sprawy, które ludzie niedouczeni i mało utwierdzeni opacznie tłumaczą, tak samo jak i inne Pisma, na własną swoją zgubę (2 P 3,16). Kierowane zarozumiałością indywidualistyczne interpretowanie Biblii może człowiekowi zaszkodzić bardziej niż zepsuta kiełbasa.

Bóg nie po to natchnął ludzi, pobudzając ich do spisania ksiąg (a pamiętajmy, że natchnienie biblijne to proces obejmujący, zarówno tworzenie się tradycji ustnej, jak i opracowanie literackie utworu oraz późniejsze jego redakcje), abyśmy postępowali z nimi w taki sposób. Ktoś kiedyś napisał, że używając Biblii na podobieństwo dzieł Nostradamusa, wyrastamy na pokolenie biblijnych analfabetów. Nie wolno nam redukować Pisma Świętego do zbioru wersetów, z których każdy stanowi niezależną całość i może być interpretowany według naszych aktualnych nastrojów, przeczuć i upodobań. Bardzo ważny jest na przykład najbliższy kontekst danego wersetu. Ale również ważne jest szersze spojrzenie, bardziej całościowe, które pozwala uświadamiać sobie istnienie rozsianych po Biblii innych miejsc, odnoszących się do fragmentu, który akurat czytamy, a także dostrzec proporcje danego problemu w porównaniu z innymi. Jakże często powstają doktryny oparte na wyrwanych z kontekstu, nieraz pokrętnie interpretowanych wersetach (przy równoczesnym ignorowaniu innych miejsc, przeczących takiej interpretacji), możemy się przekonać, czytając broszurki Świadków Jehowy.

Problemy z cytatami
Istnieje dowcip o sugerowaniu się losowo wybranymi wersetami biblijnymi, aby odnaleźć wolę Pana. Najpierw przeczytał: Wtedy rzucił srebrniki do świątyni, oddalił się, poszedł i powiesił się (Mt 27,5), a potem: Idź, i ty czyń podobnie! (Łk 10, 37). Można się z tego pośmiać, ale ten przejaskrawiony przykład dość dobrze obrazuje niebezpieczeństwo ignorowania kontekstu. W Biblii przeczytamy również, że nie ma Boga! (Ps 53, 2). Tak jest napisane w Biblii! Tyle, że mówi tak głupiec, w swoim sercu... Możemy też zacytować inne interesujące zdanie z Biblii: Skoro zmarli nie zmartwychwstają, to jedzmy i pijmy, bo jutro pomrzemy (1 Kor 15, 32). A takich przykładów można podawać bardzo, bardzo wiele. Na manowce prowadzi też lekceważenie faktu, że w Biblii istnieją różne gatunki literackie. Jeżeli chcemy zrozumieć, co właściwie autor zamierzał przekazać w swoim utworze, musimy przede wszystkim określić gatunek literacki, konwencję danej wypowiedzi. Pismo Święte pod względem literackim nie jest księgą jednolitą, zawiera w sobie wypowiedzi należące do wielkiego wachlarza gatunków literackich, stosuje najróżniejsze sposoby przemawiania. Gatunki te różnią się od dzisiejszych, człowiek starożytny miał bowiem inne konwencje, sposoby wyrażania swych myśli. Wszystkie one służą w Piśmie Świętym przekazowi prawdy zbawczej, aby je jednak poznać i właściwie odczytać przekazywaną treść, trzeba poznać sposoby wyrażania się, panujące w czasach autora, trzeba poznać ówczesną mentalność. Pismo Święte nie jest więc księgą łatwą i wymaga przewodnika do jego lektury. Czy rozumiesz, co czytasz? - zapytał Filip dworzanina etiopskiej królowej, a tamten odpowiedział: Jakżeż mogę rozumieć, jeśli mi nikt nie wyjaśni? (Dz 8, 30). Po to są właśnie komentarze biblijne, temu mają służyć homilie. Dlatego także Piotr przestrzegał, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśniania (2 Pt 1,19).

Na spotkaniu w Księżomierzu (o którym wspominałem na początku) obecny był ojciec profesor Stanisław Celestyn Napiórkowski, który wcześniej miał wykład na temat sposobów uprawiania teologii. Zadumał się głęboko nad moimi słowami i powiedział: „Rozumiem twoją argumentację, czemu nie powinno się tak robić, ale z drugiej strony w mojej rodzinie zakonnej istnieje tradycja, że święty Franciszek założył nasz zakon po takim właśnie trzykrotnym skonsultowaniu się z Biblią. Jak to więc pogodzić?”. Odparłem, że Duch wieje kędy chce. Boga nic nie ogranicza i może do nas przemówić w dowolny sposób, nawet wykorzystując nasze zabobonne myślenie oraz całkowicie błędne przesłanki. Ostatecznie jest przecież Bogiem. Może więc objawić nam swoją wolę choćby poprzez przypadkowo otwartą stronę Pisma Świętego (w ten sposób nawrócił się sam św. Augustyn, por. Confessiones VII, 12), ale nam z kolei nie wolno z takiej praktyki uczynić zalecanej metody korzystania z Biblii. Bo Duch Święty MOŻE, ale NIE MUSI! To tak, jak ze snami... Bywają sny zesłane przez Boga. Doświadczali ich biblijni bohaterowie (np. Jakub, Józef, faraon) oraz rozmaici święci, ale nie oznacza to, że powinniśmy z tego powodu praktykować bryzomancję czy też onejromancję.

http://www.naszczas.pl/biblia/jak-czytac-biblie/wrozenie-z-biblii/
Teresa
PostWysłany: Sob 11:25, 22 Lip 2017   Temat postu:

Powyżej kilka tytułów o czytaniu, poznawaniu Pisma Świętego.

Od dawna obserwuję jakieś specyficzne traktowanie Pisma Świętego oraz wiary, przez różne grupy odnowowo-charyzmatyczne. Jest to kolejny przykład fałszywego charyzmatyzmu, tym razem pod postacią specyficznego traktowania Pisma Świętego oraz wiary. "Biblijni charyzmatycy" bardzo lubią fałszywą protestancką duchowość, którą zresztą intensywnie przemycają do katolicyzmu. Zawsze zawsze zastanawiało otwieranie Pisma Świętego na chybił trafił pod natchnieniem Ducha Świętego.

Otwierasz Biblię na chybił trafił i wychodzi Ci "poszedł i powiesił się", a następnie otwierasz jeszcze raz i trafiasz na fragment "idź i czyń podobnie".

No więc traktowanie tego poważnie jest bardzo groźne, a w ogóle interpretowanie dosłowne Pisma Świętego może być groźne o czym już nie jeden się przekonał. W ogóle interpretowanie "słowa Bożego" na "swoją modłę" nie jest dobre, no i dlatego nie należy traktować "Pisma Świętego" dowolnie, lecz trzeba słuchać w tym względzie Kościoła.


Powyżej odpowiedzi z czatu z ks. prof Chrostowskim, odpowiada też na to otwieranie na chybił trafił.
Teresa
PostWysłany: Śro 11:15, 24 Kwi 2013   Temat postu:

"Pismo św. bez autorytetu Kościoła ma rangę równą bajkom Ezopa." - kardynał Stanisław Hozjusz

(O powadze Pisma św., s. 210)

Stanisław Hozjusz i kontrreformacja
(...)
http://www.traditia.fora.pl/nowa-wiosna-kosciola,139/stanislaw-hozjusz-i-kontrreformacja,16447.html
Teresa
PostWysłany: Nie 19:40, 20 Lut 2011   Temat postu:

Jak czytać Biblię ?
Czat z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim - biblistą


[21:04] justysia: czy czytając Biblię można czytać ją na tak zwane chybił trafił czy należy wybierać określone fragmenty np. czytania z danego dnia?

[21:05] Ks_Waldemar_Chrostowski: Biblię można czytać na wiele sposobów, ale przypadkowe lektury bardziej odzwierciedlają stan naszego wnętrza lub nastrój niż zawartość Ksiąg Świętych
[21:05] Ks_Waldemar_Chrostowski: Najlepszy sposób to systematyczne czytanie... rozdział po rozdziale. Po to by odkryć jedność i spójność Bożego planu Zbawienia/

[21:13] szalom: Jeśli pytam Boga o jakąś "rzecz" to czy dobrym sposobem jest otwieranie (poprzedzone modlitwą) Biblii "na chybi trafi" i traktowanie tego fragmentu jako odpowiedzi od Boga

[21:14] Ks_Waldemar_Chrostowski: to częsta pokusa ale dość subiektywna i pod wieloma względami niebezpieczna, bo to że my chcemy mieć szybką i jasną odpowiedź na trudne pytania, wcale nie znaczy, że Bóg natychmiast jej nam udziela a narzędziem naszego podporządkowywania Go naszym potrzebom
[21:15] Ks_Waldemar_Chrostowski: staje się wtedy Pismo Święte. Trzeba z Bogiem rozmawiać na wiele sposobów, a ów "na chybił trafił" nie jest zapewne tym, który Pan Bóg szczególnie lubi/


http://spotkania.wiara.pl/doc/573891.Jak-czytac-Biblie



Poniżej fragment z "Rzeczpospolita":

Co by ksiądz poradził tym, którzy chcą czytać Biblię systematycznie? Niektórzy radzą, by zrobić plan i ściśle się go trzymać, inni mówią, że najważniejsze, by mieć pod ręką słowniki, komentarze.

Na pewno wszystko to, co służy poznawaniu Biblii, czyli rozmaite pomoce naukowe i popularnonaukowe, są bardzo pożyteczne i trzeba z nich korzystać. Zwracam uwagę na serię wydawniczą, która od kilkunastu lat ukazuje się w Polsce, a nosi tytuł „Prymasowska Seria Biblijna”. Ukazały się w niej w zasadzie wszystkie potrzebne narzędzia do czytania i objaśniania ksiąg świętych. Nic jednak nie zastąpi osobistej i regularnej lektury Biblii. Najważniejsza jest dobra wola i silny charakter. Musimy pamiętać, że systematyczne czytanie Pisma Świętego, jak każde inne dobre postanowienie, wymaga cierpliwej wytrwałości, a właśnie jej najbardziej nam brakuje. Trzeba sobie postanowić, że codziennie przeczytam na przykład jeden kolejny rozdział Pisma Świętego. Wówczas przeczytanie całej Biblii zajmie ok. 3,5 roku. Wymaga to zaledwie kilku minut dziennie poświęconych na lekturę, ale pożytki z takiej decyzji są ogromne. Trzeba podkreślić, że nie musimy się przejmować, że czegoś nie rozumiemy, albo że jakichś biblijnych realiów nie znamy. Piękno Pisma Świętego polega na tym, że je po prostu czytamy i że owocnie przenika ono do naszego wnętrza. Pismo Święte jest jak muzyka. Żyje ona i wzrusza nas wtedy, gdy zapis nutowy jest kunsztownie odtwarzany. Bogactwem ksiąg świętych jest słowo, a ono żyje wtedy, kiedy jest czytane, zwłaszcza głośno. Lektura Biblii daje nam tyle, na ile potrafimy się otworzyć i przyjąć jej bogactwo.


Rzeczpospolita

https://www.rp.pl/artykul/69609-Biblia-zyje-wtedy--kiedy-jest-czytana.html#ap-3
Teresa
PostWysłany: Pon 17:28, 19 Kwi 2010   Temat postu: Jak nie czytać Pisma Świętego na swoją zgubę!

Jak nie czytać Pisma Świętego na swoją zgubę!

ks.dr ANDRZEJ SIEMIENIEWSKI (obecnie biskup)

Wstęp

Jak należy prawidłowo podejść do tłumaczenia Pisma św.? Czy Słowo Boże samo w sobie jest dla każdego wystarczająco zrozumiałe w osobistym czytaniu? Czy można zdać się na prowadzenie przez Ducha Świętego w czasie lektury i uzyskać w ten sposób pewność, że ani inny człowiek, ani nasza fantazja nie wprowadzą nas w błąd?

Są tacy, którzy mówią, aby każdy sam sobie tłumaczył Biblię, a Bóg zachowa go od błędu. Inni twierdzą, że prawidłowo będą tłumaczyli Słowo charyzmatycy, bo to oni mają dar rozeznania, i dlatego ich trzeba słuchać. Jeszcze inni mówią, że trzeba słuchać Kościoła i rozumieć Pismo św. tak, jak zawsze - przez dwadzieścia wieków - rozumiała je kościelna Tradycja. Kto ma rację?

1. Każdy sam sobie tłumaczy Pismo Święte?

Wielu jest zwolenników tej metody. Mówią: "jeśli ja mam Ducha Świętego, to dlaczego nie miałbym sam najlepiej rozumieć tekstu, który ten Duch napisał? Cóż mogą mi pomóc ludzkie tradycje i zwyczaje, skoro rozmawiam z samym Bogiem?" Odpowiedź na te pytania znajdziemy w samym Piśmie świętym. Jest tam napisane wyraźnie: to przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśniania (2 Pt 1,19). Jeśli ktoś natomiast nie chce się stosować do tej wyraźnej wskazówki, wtedy lektura Biblii przestaje być dla niego duchowym orzeźwieniem i źródłem życia, a staje się trucizną prowadzącą do zguby. Apostoł Piotr widząc takie smutne sytuacje już w I wieku ostrzegał: nasz brat Paweł napisał do was we wszystkich listach ... są w nich trudne do zrozumienia pewne sprawy, które ludzie niedouczeni i mało utwierdzeni opacznie tłumaczą, tak samo jak i inne Pisma, na własną swoją zgubę (2 Pt 3,16). Kierowane pychą i zarozumiałością indywidualistyczne interpretowanie Biblii może więc być na własną zgubę.

Charyzmatycy sa ostatecznym autorytetem, bo maja dar rozeznania?

Wielu chrześcijan myśli, ze w wątpliwych sprawach przy lekturze Biblii zawsze można odwołać się do daru rozeznania. Jeśli ktoś czyni cuda, prorokuje, wyrzuca źle duchy - to przecież najlepszy dowód, ze działa w nim Duch Boży. A jeśli tak jest, to czy ten sam Duch nie podpowie mu przez duchowy dar, jak rozumieć trudniejsze miejsca Pisma? Wystarczy przecież tylko pomodlić się o natchnienie i namaszczenie - i odpowiedz będzie gotowa!

Tymczasem jednak Jezus w Biblii wyraźnie mówi, ze jest to metoda niewystarczająca. Przepowiedział, ze będą tacy, którzy spełniając nawet wielkie charyzmatyczne dzieła, będą w błędzie i w konsekwencji będą daleko od Niego:

Wielu powie mi w owym dniu: Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?

Jezus wcale nie zaprzecza, ze ludzie o których mówi, takie cudowne dzieła spełniali; wcale nie mówi, ze proroctwa ich były nieprawdziwe, a ich cuda fałszywe. Mówi po prostu, ze pomimo tego wszystkiego zostaną odrzuceni: Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znalem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości (Mt 7,22).

Kierowanie się wielka charyzmatycznoscia w przyjmowaniu rożnych nowych idei i nauk podpieranych cytatami z Biblii może być zawodne. Może być przyjmowaniem pouczeń od ludzi, o których Jezus mówi: nigdy was nie znalem. Należy dokładać starań, by przez lekkomyślna naiwność nie stanąć w gronie takich, o których prorokował Paweł: przyjdzie chwila, kiedy zdrowej nauki nie bada znosili, ale według własnych pożądań - ponieważ ich uszy świerzbią - będą sobie mnożyli nauczycieli (2 Tm 4,3).

Czytanie Biblii według Tradycji Kościoła

Drugi List Piotra poświecony jest w bardzo dużej części problemowi, kto prawidłowo ma rozumieć Pismo sw. Problem ten stal się niezmiernie ważny już w pierwotnym Kościele, skoro znaleźli się fałszywi prorocy wśród ludu (2 Pt 2, 1). Piotr poleca, aby wśród licznych sprzecznych nauk i bałamutnych twierdzeń opartych o pokrętne tłumaczenie Pisma przypomnieć sobie, jakie było nauczanie podawane przez posłanych przez Jezusa pasterzy Kościoła: pobudzam wasz zdrowy rozsadek, abyście przypomnieli sobie ... przykazania Pana i Zbawiciela, podane przez waszych apostołów (2 Pt 3,1n).

Interesujące jest, ze zanim jeszcze Piotr odwołał się do darów rozeznawania i rozpoznawania - przypomniał o innym wielkim darze Bożym: o zdrowym rozsądku. Apostołowie wiele na ten temat mówili w obliczu fanatyzmu, rozgorączkowania i nadużywania pseudoduchowych sposobów rozumienia Słowa. Zdrowy rozsadek (2 Pt 3,1), duch trzeźwego myślenia (2 Tm 1,7), zdolność rozumu, która obdarzył nas Syn Boży (1 J 5,20) - czy nie sa to nieco zapomniane elementy biblijnego nauczania?

O ile prywatne czytanie Pisma śluzy do pokrzepienia serca i karmienia się duchowego, to na pewno nie śluzy do wyciągania wniosków na własna rękę i późniejszego podpierania ich wyrwanymi z kontekstu cytatami. Apostoł Piotr z całym naciskiem podkreśla: to przede wszystkim miejcie na uwadze, ze żadne proroctwo Pisma nie jest do prywatnego wyjaśnienia (2 Pt 1,20).

Posługę wyjaśniania sprawuje Kościół poprzez tych, którzy pełnia urząd nazwany w Piśmie episkopoi i presbiteroi. Episkopoi - znaczy po grecku nadzorujący. Stad pochodzi polskie słowo biskup, oznaczające pasterza, który nadzoruje prawidłowość głoszonej nauki i porządku kościelnego. Presbiteroi oznacza starsi - w znaczeniu przewodniczenia wspólnotom kościelnym. Stad prezbiterzy, czyli księża (kapłani Kościoła). Urząd nadzorowania nauczania Ewangelii sprawowanym był przez cala historie Kościoła. Szczególnie warto uczyć się rozumienia Biblii od tych, których ze względu na szczególne światło Ducha Świętego nazwano Doktorami i Ojcami Kościoła. Spośród wielkich biskupów i prezbiterów starożytności wyróżniono grono takich, którzy pokazują nam, jak właściwie rozumieć Biblie. Tacy ludzie jak sw. Augustyn, sw. Hieronim, sw. Bazyli czy sw. Jan Chryzostom - tworzą najbardziej czcigodna cześć Tradycji Kościoła. Tradycja zaś - to sposób rozumienia Pisma sw. w Kościele. Przeciwstawianie Tradycji Pismu sw. Jest nieporozumieniem.

Artykuł pochodzi z książki "Miedzy sektą, herezją a odnową" ks. Andrzeja Siemieniewskiego
http://www.analizy.biz/marek1962/_jaknieczytac.html

Powered by phpBB © 2001,2002 phpBB Group