Autor Wiadomość
Teresa
PostWysłany: Śro 16:02, 08 Lut 2017   Temat postu:

Francja: jak ewangelizować muzułmanów?

Image

Francuska muzułmanka

Kościół we Francji powraca do refleksji nad ewangelizacją muzułmanów. W ubiegły weekend w Lyonie odbyło się poświęcone tej tematyce forum duszpasterskie pod hasłem Jezus Mesjaszem. Uczestniczyli w nim zarówno konwertyci z islamu, jak i osoby, które mają doświadczenie ewangelizacji w środowisku muzułmańskim. Zwrócono uwagę na potrzebę odpowiedniego przygotowania chrześcijan, którzy na co dzień mają kontakt z islamem. Dzielono się nawróceniami, a także doświadczeniami z przyjmowania mahometan, którzy zgłaszają się do Kościoła. Mówiono też o różnicach między islamem i wiarą chrześcijańską.

Dwudniowa inicjatywa wzbudziła żywe oburzenie w środowisku muzułmańskim. Rektor wielkiego meczetu w Lyonie zarzucił wręcz Kościołowi powrót do epoki krucjat. Kard. Philippe Barbarin odmówił komentarza w tej sprawie. Jednakże jego delegat ds. dialogu międzyreligijnego w archidiecezji lyońskiej zaznaczył, że dzielenie się własną wiarą to nie żaden skandal. „Musimy wiedzieć, jak przyjmować katechumenów przychodzących z islamu czy skądinąd” – powiedział ks. Christian Delorme. Zapewnił on również, że Kościół nie opiera swego duszpasterstwa na oczernianiu islamu. Zastrzegł jedynie, że można by się zastanowić nad metodologią samego forum. Radykalne przeciwstawianie prawdy chrześcijańskiej doktrynie muzułmańskiej może bowiem doprowadzić do naruszenia zgodnego współistnienia chrześcijan i muzułmanów w Lyonie.

Radio Watykańskie
Teresa
PostWysłany: Nie 19:06, 15 Lut 2015   Temat postu:

Katolicka Agencja Informacyjna opublikowała raport na temat islamu we Francji. Przypomniała przy tym słowa paryskiego dziennikarza Florisa de Bonneville'a, który kilka miesięcy temu przestrzegał premiera, że wkrótce najsłynniejsza katedra w Europie stanie się meczetem.

Oto raport KAI:

Islam we Francji

Image

(...)

https://www.ekai.pl/islam-we-francji/



Francuski dziennikarz: zanim nastąpi XXII wiek, Notre-Dame stanie się meczetem!

Image

Dla francuskiego państwa są Francuzami, dla tamtejszej opinii publicznej - muzułmanami, dla własnych ojczyzn - już cudzoziemcami. Jeszcze inni widzą w nich wylęgarnię ekstremizmu. Nie wiadomo ilu dokładnie jest muzułmanów, którzy mieszkają we Francji. Imigranci i ich potomkowie, głównie z Afryki Północnej, stanowią siłę liczącą - według oficjalnych statystyk - 4-5 mln ludzi, a więc 7,5 proc. społeczeństwa.

Jednak - zgodnie z szacunkami ministerstwa spraw wewnętrznych - tylko jedna trzecia z nich to osoby praktykujące islam. Z kolei dwie trzecie muzułmanów osiedliło się w największych miastach (powyżej 200 tys. mieszkańców).

Dane te obejmują również około 100 tys. lokalnych konwertytów (według organizacji muzułmańskich - dwukrotnie więcej), co najczęściej jest wynikiem zawierania małżeństw mieszanych, jako że kobieta poślubiająca muzułmanina powinna przejść na islam. Zdarzają się też przypadki przechodzenia muzułmanów na katolicyzm (150-200 rocznie), co dotyczy zwłaszcza dzieci wywodzących się z małżeństw mieszanych (we Francji nie obowiązuje szariat, zabraniający konwersji z islamu).

Tymczasem według nieoficjalnych szacunków, muzułmanów we Francji jest dwukrotnie więcej, w tym 4-5 mln pochodzących z Algierii, 3 mln z Maroka, 1 mln z Tunezji, ale także 2 mln z państw Sahelu (Afryki subsaharyjskiej) i 800 tys. z Turcji. Za wyjątkiem tej ostatniej, muzułmanie napływają więc z krajów, które niegdyś były francuskimi koloniami. Są też byli mieszkańcy Bliskiego Wschodu.

Jest to olbrzymi wzrost liczebny w stosunku do sytuacji sprzed półwiecza. Pod koniec epoki kolonialnej, w 1954 r. było ich bowiem zaledwie 250 tys., a po zakończeniu wojny w Algierii w 1962 r. - blisko 600 tys. W kolejnych dziesięcioleciach, po tym jak w 1974 r. rząd zezwolił na łączenie rodzin, ich liczba wzrosła do 2 mln, a w 2005 r. do niemal 5 mln. Jednak, według informacji portalu euro-islam.info, tylko ponad 2 mln spośród nich mają francuskie obywatelstwo.

Ze względu na swe pochodzenie francuscy muzułmanie pozostają pod wpływem imamów ze swych ojczyzn, głównie z Algierii i Maroka. Z krajów tych przybywają co roku setki duchownych, by prowadzić szkoły przy meczetach, dbać o organizację ramadanu (dorocznego miesiąca postu) itp.

Mówiąc językiem katolickim, wyznawcy islamu we Francji podlegają różnym jurysdykcjom, nie tworząc jednej, zwartej społeczności. Dlatego w 2003 r. pod naciskiem władz państwowych powstała Krajowa Rada Kultu Muzułmańskiego, w zamierzeniu mająca być platformą porozumienia różnych odłamów tej religii, a tym samym partnerem dla władz (jakim jest np. Konferencja Biskupów Francji w przypadku Kościoła) m.in. w kwestii budowy meczetów, formacji imamów, koordynowania dat świąt religijnych (odmiennych w różnych krajach pochodzenia), czuwania nad rynkiem uboju rytualnego, organizacji pracy imamów w szpitalach i wojsku itd.

Rada próbuje także pogodzić islam ze świeckością państwa, co nie jest łatwe, zważywszy, że tradycyjnie nie rozdziela on sfery religijnej od politycznej. Rozdział państwa od religii, zwłaszcza w dość skrajnym wydaniu znad Sekwany, jest więc mało zrozumiały dla muzułmanów. Pragną oni dawać publiczny wyraz swej wierze także w przestrzeni publicznej. Bywało, że gdy czekali na pozwolenia na budowę meczetów, licznie gromadzili się na modlitwie na placach francuskich miast, a kobiety zaczęły się pojawiać na ulicach w tradycyjnych chustach, co dla wielu obywateli było szokiem. To w dużej mierze za sprawą wyznawców islamu kwestia obecności religii jako takiej w przestrzeni publicznej ponownie znalazła się w kręgu publicznej debaty. Jednocześnie świeckość państwa utrudnia integrację muzułmańskich obywateli.

Ustawa z 1905 r. wprowadzająca tę radykalną świeckość nie zezwala na jakiekolwiek subsydiowanie instytucji religijnych przez państwo. Jednak Nicholas Sarkozy, minister spraw wewnętrznych, a potem prezydent Francji, próbował zmienić tę zasadę, proponując, by państwo wspomagało budowę meczetów, tak jak finansuje szkołę rabinacką. Miał nadzieję, że pomoże to powstrzymać wzrost w siłę islamskich ekstremistów, dla których pożywką była m.in. niewystarczająca liczba muzułmańskich miejsc modlitwy. Mimo oporów, m.in. ówczesnego prezydenta Jacquesa Chiraka, który bronił ustawy z 1905 r. jako jednego z filarów systemu republikańskiego we Francji, w 2005 r. powstała jednak Fundacja na rzecz Islamu, mająca na celu nadzorowanie darowizn na rzecz islamu, wspieranie budowy meczetów i kształcenia imamów. Okazało się bowiem, że jedna trzecia imamów pracujących w tym kraju nie znała w ogóle francuskiego, a trzy czwarte z nich nie miało francuskiego obywatelstwa. Państwo chciało więc „francuskich imamów mówiących po francusku”, wykształconych nie tylko w dziedzinie teologii, ale także francuskiego języka, prawa, historii, demokracji, praw człowieka itp. Celem dalekosiężnym jest stworzenie francuskiej wersji islamu: umiarkowanego i godzącego wartości religijne i republikańskie. Tego obywatelskiego kształcenia imamów podjęła się także kościelna uczelnia wyższa - Instytut Katolicki w Paryżu. Jednak w 2013 r. Pierre Vermeren stwierdził na łamach tygodnika „L’Express”, że to zadanie skończyło się porażką, ze względu na - jak pisze - „kryzys powołań”. W sumie we Francji jest obecnie około 2100 imamów (wobec 5 w 1965 r. i 900 w 1985 r.) i mniej więcej tyle samo meczetów.

Problemem tych muzułmanów, którzy nie chcą lub nie mają możliwości integracji ze społeczeństwem jest niski status społeczny i ubóstwo, które wywołują frustrację, co pewien czas wyrażającą się w zamieszkach na przedmieściach dużych miast. To zwykle tam mieszkają imigranci, tworząc niekiedy swego rodzaju getta. Bywa też, że jedynym dochodem imigranckich rodzin są państwowe zasiłki, hojnie - trzeba przyznać - wypłacane przez władze. W przypadku rodzin wielodzietnych rodzice nieraz rezygnują z pracy zawodowej, gdyż to, co otrzymują, wystarcza im na skromne życie. Tworzy to w społeczeństwie obraz imigrantów, którzy wolą nie pracować, lecz korzystać z przywilejów socjalnych.

Muzułmanie zmienili także demografię Francji. Jedna trzecia spośród nich ma mniej niż 24 lata. Rodziny są zazwyczaj liczne. W wyniku tego są już miasta, w których wyznawcy islamu stanowią połowę (Roubaix koło Lille) lub jedną czwartą (Marsylia) mieszkańców. Dominują oni też w podparyskim departamencie Seine-Saint-Denis.

Po zamachach terrorystycznych w Nowym Jorku i Waszyngtonie z 11 września 2011 r. we francuskich meczetach zaczęła narastać agitacja na rzecz dżihadu. Niektórzy tamtejsi muzułmanie okazali się podatni na te wezwania i wyjechali walczyć do Afganistanu, Iraku czy Syrii. Zdarzało się, że aby tej agitacji zapobiec, władze musiały deportować imama do kraju jego pochodzenia. Specjalista od spraw migracji z Afryki, Jean-Paul Gourévitch szacował, że pod koniec 2011 r. we Francji żyło do 160 tys. muzułmanów o radykalnych poglądach.

Obserwatorzy francuskiego życia politycznego biją na alarm, że rząd nie ma wizji tego, co może się stać za 20-30 lat, a nawet że w kwestii islamu okazuje zaślepienie. Na dowód tego cytują słowa premiera Manuela Vallsa, który w czerwcu ub.r. oświadczył, że będący już drugą co do wielkości religią tego kraju „islam jest szansą dla Francji”. - Cały naród mówi, że islam ma swe miejsce we Francji, gdyż islam jest religią tolerancji, szacunku, religią oświecenia i przyszłości, bardzo odległą od tych, którzy przekręcają i kalają jego przesłanie - mówił Valls.

Polemizując z szefem rządu co do tego, że islam jest religią tolerancji i oświecenia, dziennikarz Floris de Bonneville, były redaktor naczelny agencji Gamma zgadza się, że może on stać się religią przyszłości. - Z takimi rządzącymi, jakich mamy od czasów [prezydenta Valéry’ego] Giscarda [d’Estaing] i jego słynnego łączenia rodzin, przyszłość islamu jest tak promienna, że doprowadzi do islamizacji Francji w ciągu mniej niż 30 lat. Nikt nie może zaprzeczyć prognozom demograficznym, które mówią, że rodowici Francuzi będą mniejszością we własnym kraju. Jeśli niczego nie się nie zrobi, [paryska katedra] Notre-Dame stanie się meczetem, zanim nastąpi XXII wiek. I Pan dobrze o tym wie - przestrzegł dziennikarz premiera Francji.

KAI

Za: https://pch24.pl/francuski-dziennikarz-zanim-nastapi-xxii-wiek-notre-dame-stanie-sie-meczetem/

Islam we Francji
(...)
https://m.niedziela.pl/artykul/13394/Islam-we-Francji
Teresa
PostWysłany: Czw 22:37, 29 Maj 2014   Temat postu:

Cytat:
(...)
Francuski minister świętuje ramadan?

Francuski minister spraw wewnętrznych Manuel Valls z okazji ramadanu odwiedza świątynie islamskie. Po pobycie w Wielkim Meczecie Paryża z okazji rozpoczęcia tradycyjnego postu muzułmanów, spożył ramadanowy posiłek iftar w Wielkim Meczecie Lyonu. W przemówieniu do zebranych tam wyznawców Allacha stwierdził, że „ramadan, tak jak inne wielkie święta religijne, tworzą nasz wspólny kalendarz”.
(...)


Merostwo Paryża będzie hucznie świętować ramadan

Image

https://pl.wikipedia.org/wiki/Anne_Hidalgo

"Anne Hidalgo, twierdziła, że ​​Ramadan jest częścią francuskiego dziedzictwa kulturowego."

https://ripostelaique.com/ramadan-tradition-francaise-journaliste-met-minable-anne-hidalgo.html

Merostwo Paryża kierowane przez socjalistkę Anne Hildalgo chce świętować muzułmański ramadan. W tym celu ogłoszono przetarg na opracowanie koncepcji i realizacji „wieczoru artystycznego i świątecznego”.

Impreza ma się odbyć 9 lipca w budynku merostwa. Jak wynika z zapowiedzi miejskich urzędników szczególnie honorowani mają być imigranci z Maroka. Koszty organizowanego przez merostwo wieczoru artystycznego będą oczywiście pokryte z funduszu miasta.

Na dwuznaczność postawy merostwa zwracają uwagę internauci. Jeden z komentatorów zwrócił uwagę, że rządzący Paryżem socjaliści niechętnie odnoszą się do katolicyzmu, ale są bardziej przychylni wobec islamu. „Czy kiedyś merostwo zorganizuje świąteczny wieczór z okazji Wniebowstąpienia, Wniebowzięcia lub Bożego Narodzenia? Nigdy! Byłoby to sprzeczne z zasadą laickości” Ale w przypadku islamu można tą zasadę zignorować” – napisał internauta Ban.

https://pch24.pl/merostwo-paryza-bedzie-hucznie-swietowac-ramadan/
Teresa
PostWysłany: Sob 18:34, 20 Lip 2013   Temat postu:

Teresa napisał:
Francuski minister chciałby niezależnego "francuskiego islamu"
(...)
http://www.traditia.fora.pl/wydarzenia-wywiady-wiadomosci,12/francja-nie-dostrzega-grozy-islamizmu,7922.html#36364

A chodzi o ministra Manuela Vallsa. Minister spraw wewnętrznych w rządzie premiera Jean-Marc Ayraulta, Manuel Valls pojawił się na otwarciu nowego meczetu we Francji. W wygłoszonym przemówieniu namawiał muzułmanów do zbudowania „francuskiego islamu”, niezależnego od wpływów z zewnątrz. To dlaczego ma nie świętować ramadanu? Confused

Francuski minister świętuje ramadan?

Image

https://www.20minutes.fr/politique/974839-20120721-valls-assiste-rupture-jeune-grande-mosquee-paris

Francuski minister spraw wewnętrznych Manuel Valls z okazji ramadanu odwiedza świątynie islamskie. Po pobycie w Wielkim Meczecie Paryża z okazji rozpoczęcia tradycyjnego postu muzułmanów, spożył ramadanowy posiłek iftar w Wielkim Meczecie Lyonu. W przemówieniu do zebranych tam wyznawców Allacha stwierdził, że „ramadan, tak jak inne wielkie święta religijne, tworzą nasz wspólny kalendarz”.

Manuel Valls z racji ministerialnych obowiązków zajmuje się także sprawami wyznań. Katolicy zauważają jednak nie bez racji, że widać tutaj dużą dysproporcję w traktowaniu „wspólnego kalendarza” religijnych świąt. Nikt nie widział bowiem ministra w kościele z okazji np. rozpoczęcia Wielkiego Postu, czy innych świąt katolickich. Mało tego. W tym samym czasie młodzi katolicy wyrażający swoje niezadowolenie z „homoślubów” na ulicach francuskich miast awansowali w terminologii MSW do rangi religijnych fundamentalistów i ekstremistów...

Przy okazji dodajmy, że Ramadan staje się nad Sekwaną coraz bardziej ważnym wydarzeniem. Uwagę poświęcają mu niemal wszystkie media, a do ramadanu dostosowuje się także np. handel. Sieci wielkich sklepów, które wycofały się już dawno ze sprzedaży np. „kalendarzy adwentowych”, nie mają żadnych skrupułów w wykorzystywaniu do zwiększania obrotów uroczystości muzułmańskich.

Supermarkety przygotowują nawet specjalne „ramadanowe” promocje i oferty. Rzecz jasna spełniają one islamskie normy koszerności, czyli „halalu”. Znajdziemy więc opatrzone certyfikatami „halal” mięsa, ale także włoskie ravioli, amerykańskie hamburgery, mortadelę, iberyjskie chorizo, salami, ciasta, napoje gazowane, jogurty.

„Ramadanizacja” Francji, biorąc pod uwagę zaangażowanie ministrów, przestaje dziwić. Lewica walcząca zwykle o laickość życia publicznego, w dziwny sposób przymyka oczy na przejawy jego islamizacji. Z jednej strony może tu chodzić o ekspansywność muzułmanów, którzy twardo wprowadzają swoje zasady i normy np. żywieniowe do szkolnych kantyn czy stołówek pracowniczych, ale z drugiej trudno wykluczyć, że lewica wykorzystuje islam jako koniunkturalnego sojusznika w dziele całkowitej dechrystianizacji Francji.

http://www.pch24.pl/francuski-minister-swietuje-ramadan-,16493,i.html
Teresa
PostWysłany: Pią 20:56, 01 Lut 2013   Temat postu:

Katolicki uczeń ukarany za odmowę recytacji Koranu

W katolickiej szkole Matki Boskiej z Saint-Mihil w jednym z miast Lotaryngii wymaga się od uczniów trzeciej klasy nauki na pamięć wersetu Koranu. Dzieje się to w ramach lekcji poświęconych… islamowi. Dziecko, które odmówi wykonania łamiącego sumienie zadania, jest karane.

Absurdalny pomysł recytacji Koranu wzbudził niezadowolenie licznych rodziców. Wszczęli oni alarm wyrażając oburzenie na fakt wpajania dzieciom elementów islamu. We Francji ma to tym większe znaczenie, że ideologia islamska staje się coraz bardziej nachalna w życiu publicznym.

Islamskie wersety wykute na pamięć nie były wymysłem jednej nauczycielki – o zadaniach tego typu wiedziała dyrektorka szkoły, od której jeden z uczniów, który nie chciał wykonać zadania, otrzymał surową reprymendę.
Rodzice wystąpili przeciwko stawianiu uczniom ideologicznych wymagań sprzecznych z ich religią. Prócz wyuczenia wersetu Koranu, dzieci miały też za zadanie napisać wypracowanie o wyposażeniu meczetu.

Wszystko to dzieje się w kraju, który zalewany jest agresywnym islamizmem. Francuski minister spraw wewnętrznych, Manuel Valls, oznajmił w środę, że Francja w najbliższych dniach wydali licznych radykalnych islamskich kaznodziei i imamów. Islam we Francji staje się coraz bardziej widoczny, obecny jest już w wielu sferach życia publicznego. Bardzo niepokojącym zjawiskiem jest jego rosnący wpływ na francuskie szkolnictwo, które zmuszane jest do zmiany programów nauczania.

W szkołach, gdzie zabronione jest noszenie islamskiego nakrycia głowy, muzułmańskie uczennice noszą w zamian islamskie długie ciemne suknie, tzw. „abayas” i rodzaj kominiarek „bonnet”. Nauczyciele boją się krytykować tych strojów, bo wiedzą, że ich nawet najbardziej delikatny komentarz sprawi, że w gabinecie dyrektora zjawi się oburzony imam, który podniesionym głosem będzie wyjaśniał, że ubiór uczennic „nie jest strojem religijnym tylko kulturowym”.

Dla ośmieszenia laickich instytucji przed gimnazjami i liceami państwowymi bardzo często ustawiają się prowokacyjne grupy wyznawców Allacha z transparentami „Islamofobi, jesteśmy tutaj!”. Zarówno zewnętrzne jak i wewnętrzne naciski muzułmanów sprawiają, że kadra pedagogiczna nie ośmiela się uczyć prawdziwej historii i pomija tematy takie jak wyprawy krzyżowe, Szoah czy okres francuskiej kolonizacji. W tej sytuacji dzieci otrzymują wykład historii będący rodzajem mieszanki faktów, bez chronologii i bohaterów, przepojonej prawami człowieka i pacyfizmem.

Czy w ciągu kilkunastu najbliższych lat powstanie w Europie Kalifat Paryża?

http://www.pch24.pl/katolicki-uczen-ukarany-za-odmowe-recytacji-koranu,12099,i.html

Źródło: https://ripostelaique.com/des-enfants-de-cm1-punis-leurs-parents-ont-refuse-quils-apprennent-une-sourate-du-coran.html

... tu pisze o tym:

https://www.christianophobie.fr/non-classe/lorraine-un-ecolier-dune-ecole-catholique-puni-pour-avoir-refuse-dapprendre-par-coeur-un-verset-du-coran#
Teresa
PostWysłany: Pią 12:14, 23 Lis 2012   Temat postu:

Można mówić i usprawiedliwiać na różne sposoby, ale ... to jest brak 50 lat zdrowej katolickiej katechizacji i odrzucenie Apologetyki, o czym mówił kard. Levada, a pisałam o tym tu:
(...)
http://www.traditia.fora.pl/kosciol-ogolnie-i-na-swiecie,2/kard-levada-o-potrzebie-nowej-apologetyki,3998.html
Teresa
PostWysłany: Pią 12:12, 23 Lis 2012   Temat postu:

Francja: młodzi katolicy wybierają islam

Image

Kościół we Francji boryka się z nowym problemem: konwersją młodych chrześcijan na islam – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Christophe Roucou. Jest on odpowiedzialny we francuskim episkopacie za relacje z islamem i z tego względu towarzyszy biskupom w ich wizycie ad limina w Watykanie.

Ks. Roucou zaznacza, że w dzisiejszej Francji konfrontacja chrześcijaństwa z islamem dokonuje się przede wszystkim w młodym pokoleniu, bo to właśnie młodzi najczęściej spotykają się w codziennym życiu z muzułmańskimi rówieśnikami. Okazuje się jednak, że nie potrafią sprostać temu wyzwaniu. Mają kompleksy, nie potrafią się przyznać do swej chrześcijańskiej wiary, a jeśli już to uczynią, nie potrafią odpowiedzieć na pytania stawiane im przez muzułmańskich rówieśników.

Jedną z konsekwencji tej sytuacji jest coraz częstsze zjawisko konwersji młodych chrześcijan na islam. „Niektórzy sądzą, że dotyczy to wyłącznie katolików nominalnych, którzy i tak nie praktykowali swej wiary. Tak jednak nie jest – zaznacza ks. Roucou. – Duszpasterze młodzieży z całej Francji opowiadają mi o młodych z ich duszpasterstwa, którzy decydują się na zmianę religii i to na przykład tuż po bierzmowaniu”. Bardzo często konwersja jest związana z poślubienia muzułmanina czy muzułmanki. Islam bowiem nie toleruje małżeństw mieszanych. W takich przypadkach chrześcijanie zazwyczaj wyrzekają się wiary – przyznaje ks. Roucou.

Jednakże do konwersji dochodzi też w innych sytuacjach. „Niedawno rozmawiałem z pewną kobietą, która opowiadała mi, że wszyscy koledzy jej syna chodzą w piątek do meczetu i nie kryją się z tym. Jej syn natomiast chodzi w niedzielę do kościoła, ale nie ma odwagi przyznać się do tego przed kolegami. I pamiętam pytanie tej matki: Co zrobić, aby nasze dzieci były dumne z tego, że są chrześcijanami?” – opowiada ks. Roucou.

W rozmowie z Radiem Watykańskim ujawnił on, że o problemie konwersji chrześcijan na islam dyskutowano podczas ostatniej sesji episkopatu w Lourdes. Biskupi zaproponowali wówczas wypracowanie „nowej apologetyki” na potrzeby konfrontacji młodych chrześcijan z islamem. „Nie po to, by bronić się przeciw muzułmanom, lecz by nie lękać się przyznać wobec nich, że jesteśmy chrześcijanami” – precyzuje ks. Christophe Roucou, przedstawiciel episkopatu Francji ds. relacji z islamem.

https://www.gosc.pl/doc/1369801.Mlodzi-katolicy-wybieraja-islam

https://kosciol.wiara.pl/doc/1369801.Mlodzi-katolicy-wybieraja-islam
Teresa
PostWysłany: Sob 10:36, 07 Lip 2012   Temat postu:

Francuski minister chciałby niezależnego "francuskiego islamu"
(...)
http://www.traditia.fora.pl/wydarzenia-wywiady-wiadomosci,12/francja-nie-dostrzega-grozy-islamizmu,7922.html#36364
Teresa
PostWysłany: Nie 17:28, 01 Lip 2012   Temat postu:

W Marsylii będzie wielki meczet

Image

Sąd Apelacyjny we Francji zatwierdził budowę wielkiego meczetu w Marsylii, mieście w którym liczbę muzułmanów szacuje się na 250 tysięcy.

Budowa meczetu, postrzeganego jako symbol rosnącej obecności islamu we Francji, wzbudziła kontrowersje. Marsylia jest symbolem rosnącego we Francji w siłę islamu.

Sąd uchylił wyrok Sąd Administracyjnego z października zeszłego roku, który odwołał zezwolenie na realizację projektu. Powodem miał być brak zgodności z planem zagospodarowania miasta. W grudniu zeszłego roku Sąd Apelacyjny odrzucił również skargi przeciwko budowie meczetu, złożone przez francuski Front Narodowy (FN) i inne prawicowe grupy.

Stowarzyszenia społeczne sprzeciwiają się budowie. Jedno z nich, prowadzone przez lokalnego masarza, złożyło skargę przeciwko powstaniu meczetu, twierdząc że projekt nie pasuje do otaczającego go środowiska miejskiego. Projekt uzyskał zezwolenie już we wrześniu 2009, jednak budowa została zawieszona ze względu na skargi mieszkańców i lokalnych przedsiębiorców.

Koszt budowy Wielkiego Meczetu szacuje się na 22 miliony euro. Ma mieć 25 m wysokości i pomieścić około 7 tysięcy wiernych. Dla przywódców islamskich we Francji zgoda na budowę jest kluczowym krokiem do uznania znaczenia wciąż rosnącej społeczności muzułmańskiej w Marsylii. To drugie co do wielkości miasto we Francji jest domem dla około 250 tysięcy muzułmanów. Wielu z nich modli się obecnie w piwnicach, wynajętych pokojach czy w garażach, które służą im za miejsca wspólnych modlitw.

Muzułmanie są we Francji największą mniejszością. Szacuje się, że jest ich 5 lub 6 milionów. Francuzi od lat zastanawiają się, jak daleko mogą się posunąć w akceptowaniu ekspansji islamu, drugiej co do wielkości (po chrześcijaństwie) religii w kraju.

Źródło: https://www.france24.com/en/20120619-marseille-mega-mosque-gets-appeals-court-go-ahead

Za: https://euroislam.pl/w-marsylii-bedzie-wielki-meczet/
Teresa
PostWysłany: Śro 15:41, 23 Maj 2012   Temat postu:

Francja nie dostrzega grozy islamizmu
(...)
http://www.traditia.fora.pl/wydarzenia-wywiady-wiadomosci,12/francja-nie-dostrzega-grozy-islamizmu,7922.html#35326
Teresa
PostWysłany: Pią 12:45, 23 Mar 2012   Temat postu:

Episkopat Francji: islamscy ekstremiści zdobywają młode pokolenia

Image

Islamska społeczność we Francji ewoluuje w niebezpiecznym kierunku. Choć większość muzułmanów chce tam żyć w pokoju, to jednak w młodych pokoleniach górę bierze islamska ideologia. Takiego zdania jest ks. Christoph Roucou, odpowiedzialny we francuskim episkopacie za relacje z islamem.

W jego przekonaniu przypadek zabitego dziś islamskiego terrorysty, który zamordował w Tuluzie siedem osób, w tym troje dzieci, nie jest odosobniony. Również inni francuscy muzułmanie wyjeżdżają do Afganistanu i Pakistanu, gdzie zaprawiają się w walce z Zachodem. Najbardziej niepokojące są jednak stypendia oferowane młodym Francuzom przez Arabię Saudyjską – uważa ks. Roucou. Zdaniem przedstawiciela episkopatu ds. islamu, we Francji nie powiodła się integracja mahometan. Ich liczba sięga obecnie 5 mln. 60 procent ma francuskie obywatelstwo, ale młode pokolenia nie utożsamiają się z francuskim społeczeństwem, poszukując swej tożsamości właśnie w islamie i to niekiedy radykalnym. Ks. Roucou nie chce być jednak defetystą. Przyznaje, że Francja żyje dziś w atmosferze strachu, a islamski terroryzm z prawdziwym Bogiem nie ma nic wspólnego, jest religijną perwersją. Apeluje jednak o wzmożenie dialogu i walkę z ignorancją, na której bazują islamiści.

Radio Watykańskie
Teresa
PostWysłany: Sob 9:36, 17 Wrz 2011   Temat postu:

Nowy meczet w Paryżu

W południowej części Paryża otwarto nowy meczet. Zdaniem ministra spraw wewnętrznych Claude´a Guéanta, dzięki temu muzułmanie nie będą się już modlić na ulicach. Guéant zapewnił, że gdyby do nich doszło, to rząd położy im kres. Rektor Wielkiego Meczetu w Paryżu Dalil Boubakeur poinformował o umowie między władzami francuskimi a przedstawicielami wspólnoty muzułmańskiej o przyjęciu do nowego meczetu muzułmanów, którzy w kilku częściach Paryża prowadzili uliczne modły.

Na meczet zaadaptowano dwie sale w dawnych koszarach wojskowych o łącznej powierzchni 1350 m kw., gdzie zmieści się 2700 osób. W XVIII dzielnicy Paryża ma też powstać Instytut Kultury Muzułmańskiej o powierzchni 4 tys. m kwadratowych. Jego otwarcie przewiduje się na 2013 rok. Główne koszty budowy pokryje paryski urząd miejski, który przeznaczył na ten cel 23 mln euro. Muzułmańskie Stowarzyszenie Kulturalne dołoży 7 mln euro. Również w Marsylii oddano wyznawcom Allaha lokal o powierzchni 1 tys. m kwadratowych.

Politykę rządu w stosunku do muzułmanów krytykuje Front Narodowy. Jego przewodnicząca Marine Le Pen stwierdziła w telewizji TF1, że jest niezadowolona, kiedy widzi, jak państwo francuskie ulega szantażowi. Jej zdaniem, polega on na tym, że "okupuje się ulice, mówiąc, że dotąd będziemy je okupować, aż złamiecie prawo o laickości i dacie nam budynek". Według oficjalnych danych we Francji mieszka 2,1 mln zdeklarowanych muzułmanów w wieku od 18 do 50 lat.

Nasz Dziennik Sobota-Niedziela 17-18 września 2011
https://stary.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20110917&id=main
Teresa
PostWysłany: Czw 10:36, 15 Wrz 2011   Temat postu: Zlaicyzowana Francja ulega islamowi, puste kościoły ...

Jesteśmy we Francji postchrześcijańskiej, gdzie w 64 proc. ludzie są katolikami w sensie kulturowym, tzn. są ochrzczeni i na tym ich katolicyzm się kończy. Kiedy rozmawiam z młodymi w moim wieku, z trzydziestolatkami, wielu jest przekonanych, że być katolikiem to niekoniecznie być w Kościele, chodzić na Mszę Świętą. Zresztą sami księża już nawet czasem nie przypominają o obowiązku niedzielnej Eucharystii!

Zlaicyzowana Francja ulega islamowi

Z Joachimem Véliocasem, francuskim dziennikarzem, autorem książek poświęconych islamizacji Francji, założycielem działającego od 2007 r. Obserwatorium Islamizacji, rozmawia Anna Bałaban dla "Naszego Dziennika".

64 proc. ochrzczonych katolików, z których zaledwie co dwudziesty chodzi do kościoła - to dane dotyczące dzisiejszej Francji, najstarszej córki Kościoła... To wprost nie do wiary!
- W pełni rozumiem pani zdziwienie. Jesteśmy we Francji postchrześcijańskiej, gdzie w 64 proc. ludzie są katolikami w sensie kulturowym, tzn. są ochrzczeni i na tym ich katolicyzm się kończy. Kiedy rozmawiam z młodymi w moim wieku, z trzydziestolatkami, wielu jest przekonanych, że być katolikiem to niekoniecznie być w Kościele, chodzić na Mszę Świętą. Zresztą sami księża już nawet czasem nie przypominają o obowiązku niedzielnej Eucharystii! Uważać się za katolika i jednocześnie popierać homoukłady, przystępować do Komunii Świętej i utrzymywać relacje pozamałżeńskie - to niestety postawy w dzisiejszej Francji dość powszechne... Spowiedź bardzo często przybiera formę zbiorową, a konfesjonały znikają z kościołów.

Co jest przyczyną tak ogromnego rozziewu między liczbą katolików praktykujących a tymi, którzy jedynie deklarują się jako katolicy?
- Myślę, że to dotkliwy brak kultury religijnej leży u podstaw owej różnicy między praktykującymi a niepraktykującymi. Pokolenie naszych rodziców, których życie przypadło na czas rewolucji seksualnej, nic nam nie przekazało, choć przecież jeszcze nasze babcie tłumnie gromadziły się na Mszach Świętych... W tym kontekście muszę powiedzieć, że tysiące Polaków pracujących u nas w budownictwie zadziwia Francuzów. Pracują bez zarzutu, są dokładni, skuteczni... a poza tym - co często słyszę - "chodzą jeszcze do kościoła". Dla młodych Francuzów to nie do pomyślenia!

A jeśli chodzi o muzułmanów? Ich kultura religijna wydaje się we Francji kwitnąć...
- To bardzo złożona kwestia. Trzeba by sięgnąć kilkadziesiąt lat wstecz. Otóż w latach 60. - pod presją pracodawców, którzy chcieli być mniej zależni od nacisków lewicowych związków zawodowych i ograniczyć wydatki na wynagrodzenia dla robotników - imigranci poszukujący pracy znaleźli wsparcie u ówczesnego prezydenta Georges´a Pompidou. Jak się później okazało, imigranci, którzy mieli być tutaj tylko przejściowo, osiedlili się tu na stałe. W 1973 r. na mocy Europejskiej Karty Społecznej wydanej przez Radę Europy Francji narzucono stosowanie prawa o "łączeniu rodzin". Trzy lata później francuska Rada Stanu zmusiła Giscarda d´Estaing, by zarzucił plany zawieszenia imigracji rodzin i tym samym dostosował się do nowego prawa europejskiego. W konsekwencji dzisiaj mamy taką sytuację, że każdy Afrykanin zarabiający we Francji choćby najniższą stawkę może sprowadzić całą swoją rodzinę łącznie z teściami. Takie prawo gwarantuje mu Europejska Konwencja Praw Człowieka. Począwszy od lat 80., każdego roku we Francji wydawanych jest 200 tys. kart pobytu, które po 10 latach można przedłużyć. Inną furtką dla imigrantów są wizy krótkoterminowe. Pozwalają one co prawda jedynie na legalne przekroczenie granicy i krótki pobyt, ale w rzeczywistości jest tak, że choć nielegalnie, to tacy ludzie już tutaj zostają.

Francuzi mają świadomość tego, co się dzieje?
- Media mówią jedynie o kartach długoterminowych, pomijając milczeniem wizy krótkoterminowe. Gdyby Francuzi widzieli te liczby w gazetach, byliby przerażeni. Stąd też dane te są tak pieczołowicie ukrywane. Znamienne jest to, że dzisiaj na 200 tys. kart pobytu wydawanych każdego roku jedynie 7 proc. ich posiadaczy podpisuje umowę o pracę. W rezultacie w osiedlach imigrantów bezrobocie sięga 40 procent. Oni "byle jakiej roboty" nie biorą.

Proces islamizacji Francji wyraźnie postępuje i przybiera na sile. Ale jak to możliwe, skoro 90 proc. mieszkańców kraju to jednak nadal niemuzułmanie?
- Należałoby tu wymienić kilka czynników. Po pierwsze, zarzucenie misji apostolskiej w samym Kościele francuskim w imię źle pojmowanego dialogu międzyreligijnego. Wiadomo, że to pociągnęło za sobą odejścia wiernych. Po drugie, próba dokonania tego, co niemożliwe, a mianowicie asymilacji kulturowej nie jednostek, ale całych grup muzułmańskich skupionych na wąskim obszarze. Po trzecie, doskonała praca islamskich "misjonarzy". Do tego dochodzi jeszcze kwestia coraz gęściej budowanych meczetów - kontrolowanych i finansowanych przez Maroko, Algierię i Turcję. Wreszcie należy wspomnieć fakt, że mieszkający we Francji muzułmanie wychowują swoje dzieci w rodzimej kulturze i religii. Pomagają im w tym ELCO - szkoły publiczne prowadzone przez nauczycieli wydelegowanych z krajów arabskich.

Widzi Pan jakieś rozwiązanie?
- Jestem raczej pesymistą. Media są zamknięte, brakuje ugrupowania, które w Zgromadzeniu Narodowym reprezentowałoby interesy narodu, partie alternatywne do obecnego układu nie są wystarczająco wiarygodne i brakuje w nich poważnych mężów stanu. Jedynie jakieś nieprzewidziane wydarzenia mogłyby spowodować jakiś przewrót.
Myślę, że w obecnej sytuacji jedynym sposobem na zmianę status quo byłoby wyjście z instytucji europejskich. To one narzucają nam m.in. przyjmowanie ubiegających się o azyl, zezwalanie na przyjazd całych rodzin imigrantów, otwarcie granic. Zakazują natomiast wydaleń. Taka polityka doprowadzi do tego, że za niespełna 50 lat na własnej ziemi staniemy się mniejszością.

Ponowna ewangelizacja przyniosłaby Francji ratunek?
- Z pewnością. Dzisiaj młodzi Francuzi są dalecy od powrotu do wiary katolickiej, do jej odnowienia. Dali się wciągnąć w wir królującego tu materializmu, indywidualizmu, hedonizmu. Wydzielają się pewne podgrupy społeczne opierające się na preferencjach muzycznych, modzie itp. 90 proc. ochrzczonych pojawia się na Mszy św. tylko na ślubach i pogrzebach... Francja jest dziś całkowicie zlaicyzowana.
Zresztą co tu dużo mówić, przecież niemal niemożliwym byłoby chodzenie po przedmieściach, gdzie mieszkają muzułmanie, i głoszenie Chrystusa. Nawracanie na chrześcijaństwo w środowisku islamskim jest zakazane... Niedawno np. grupa takich ewangelizatorów została zaatakowana w jednej z nicejskich dzielnic.

Dziękuję za rozmowę.

https://stary.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110914&typ=wi&id=wi03.txt

https://stary.naszdziennik.pl/print.php?dat=20110914&id=wi03.txt&typ=wi

Powered by phpBB © 2001,2002 phpBB Group