Autor Wiadomość
Teresa
PostWysłany: Wto 11:24, 26 Lip 2011   Temat postu:

stefan napisał:
http://www.jezuici.pl/rozmawiamy/forum/107/comments/1528/start/100
ciekawa wypowiedź o ks Natanku
2009-05-30 22:13:05

Witam wszystkich, czytam to forum z wypiekami na twarzy. Otóż znam księdza Natanka od prawie 20 lat, czyli niemalże od początku jego działalności jako kapłana. Początkowo jego zaangażowanie uważałam za wzorcowe i naprawdę imponowało mi jego poświęcenie w pracy z młodzieżą. To wszystko zmieniło się kilka lat temu. Nic nie zostało ze wspaniałego opiekuna, osoby zjednującej sobie młodych ludzi pogodą ducha. Stał się osobą szukającą popularności i wciąż nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wszystko co robi ma na celu wypromowanie jego osoby (obym się myliła). Znamiennym jest fakt, że u jego boku nie pozostała żadna z osób, które czasem (mowa o przeszłości) trwały przy nim i po kilkanaście lat. Ksiądz Natanek wykorzystuje ludzi biorąc od nich to co najlepsze, wyciskając jak cytrynę, a potem zamienia ich na nowych. Zmiana następuje z reguły w ten sam sposób. Kolejne osoby zaczynają zauważać, że jego nauczanie zdąża w jakimś niepokojącym kierunku. Co jakiś czas pojawiają sie nowi \"przyboczni\" , a często mają nawet zadatki na wyznawców. Jestem katoliczką bez żadnych \"ale\", lubię się modlić i nie mam nic przeciwko wspólnotom modlitewnym (nawet w formie banku modlitwy), ale przeraża mnie kilka rzeczy: po pierwsze przekłamywanie historii, stosunków gospodarczo - politycznych ( mówiąc kolokwialnie wciskanie ludziom kitu, bo sa mniej wyedukowani i na tym budowanie swojej charyzmy i pozycji), nie toleruję wypaczeń w teologii i opowiadania mi czegoś co wiem że nie jest zgodne z nauczaniem Kościoła Katolickiego. A najbardziej drażni mnie brak elementarnej pokory, tolerancji na krytykę i dopuszczenia do siebie myśli \"może nie mam racji\". Właśnie dlatego wszystko, co mówi ksiądz Piotr Natanek dzielę przez 2, albo i więcej. Z tego samego również powodu Natanek miał na pieńku nie tylko z obecnym metropolita krakowski, ale również z kardynałem Macharskim, a także z proboszczem parafii, w której rezyduje, i kolejnymi wikariuszami. Ten wpis zostawiam ku przestrodze. I przepraszam, jeśli jest już może nie na temat i chaotycznie. Niestety wciąż nie mogę wyzbyć sie emocjonalności pisząc o osobie księdza Natanka.
- ewaśka -

A ja do tej wypowiedzi wyczytałam jeszcze inną, napisaną po ostatnim upomnieniu w marcu 2010 roku, w której to wypowiedzi ta twoja zacytowana wypowiedź jest przytoczona, daję ją na niebiesko:

"Jestem osobą, która z ks. Natankiem współpracowała i współdziałała przez szereg lat. Czas tam spędzony był dla mnie czasem wzrostu w wierze do pewnego momentu. Ksiądz Piotr jest księdzem o wyjątkowo charyzmatycznym usposobieniu. Potrafi przyciągać do siebie ludzi. Do czasu, kiedy nie ruszał tematu intronizacji, można było czuć się w miarę spokojnymi katolikami, formując się czy to na bronowickich mszach, czy na pustelni w Grzechyni. Same początki związane z Intronizacją też były w porządku. Natomiast problemy zaczęły się z czasem, kiedy ksiądz zrezygnował z młodzieży na rzecz osób, którymi można łatwo manipulować (osoby w średnim i starszym wieku, o charakterystycznym dla nich usposobieniu).

Od zawsze ksiądz Piotr miał kilka rzeczy, które mnie uderzały. Sprawowana Eucharystia w której naruszał pewne elementy rytuału, brak posłuszeństwa, porywczość, bardzo częste unikanie prawdy (zastępowanie ją informacjami, które pomogą osiągnąć cel wyższy), no i coś co chyba znają wszyscy, to fakt że nigdy nie potrafił przyznać się do własnego błędu poprzez powiedzenie „przepraszam”. Poza tym cechuje Go ogromna miłość do Jezusa i Boże męstwo.

Problem drugi, jaki wtargnął w ostatnich latach to pomijanie Pisma Świętego jako głównego objawienia na którym katolicy powinni budować wiarę, a drążenie w objawieniach prywatnych (począwszy od tych zaakceptowanych przez kościół, aż po te, które są przed ewentualną akceptacją). Ksiądz robił z tego często mieszankę wybuchową, bowiem dążył do poznania przyszłości, walki o intronizację itd. przy pominięciu faktycznego wzrostu w wierze przez budowanie osobistej relacji z Chrystusem. Podczas rekolekcji w Grzechyni nigdy nie zdarzyło się, aby uczestnicy/animatorzy mieli rozważać choćby krótki fragment z Pisma Św. Mnie to osobiście zastanawia, i nie mówię tego pod kątem nie-wiary, tylko dobierania nieodpowiednich środków do formacji duchowej.

Ksiądz zaczął się nakręcać wokół tych objawień, a kazania zaczęły polegać na ukazywaniu wizji przyszłości oraz walce z kościołem oraz masonerią. Wiele osób po usłyszeniu tych kazań napawało się strachem, zamiast radością z nadejścia Pana do której wzywa nas sam Jezus w Ewangelii „A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.” [Łk 21,28]. Pojawiły się różne objawienia, które wplatał w swoją wizję katolicyzmu: np. nieznane dokładnie nikomu objawienia z Puerto Rico o rzekomo otrzymywanych aniołach, za odmówienie nowenny do Chrystusa Króla (której on sam, ks. Piotr, jest współautorem). Z resztą Diecezja Toruńska od razu zdementowała, że nauczanie o tych aniołach jest sprzeczne, jednak głoszona „plotka” zebrała żniwo.

Dziś, po oficjalnym oświadczeniu Kurii, ks. Piotr niestety działa nadal wbrew zakazom. Poza stronami internetowymi (które rzeczywiście mogą być prowadzone przez kogoś innego), np. wczoraj pojechał ze sporą grupą osób do Częstochowy. Spotkanie grupy modlitewnej (którą prowadzi) zostało odwołane w Bronowicach i przeniesione do Grzechyni, pomimo zakazu. Co ciekawe, oficjalnym powodem odwołania go nie było oświadczenie Kurii, ale osoby które z Nim nadal współpracują, podawały informację że przeniesienie jest spowodowane zimnem w kościele (a pamiętam jeszcze takie spotkania grupy modlitewnej, gdzie na zewnątrz było -15 stopni i to wówczas nie sprawiało problemu. Niestety pełnej prawdy tam nigdy nie było. A KKK podaje, że „cel nie uświęca środków”. W Grzechyni nadal praktycznie codziennie odbywają się spotkania przed Najświętszym Sakramentem. Zastanawia mnie, kto Pana Jezusa wystawia, skoro ksiądz Piotr ma całkowity zakaz?

Całkowicie podpisuję się pod zdaniem Ewy:

„Witam wszystkich, czytam to forum z wypiekami na twarzy. Otóż znam księdza Natanka od prawie 20 lat, czyli niemalże od początku jego działalności jako kapłana. Początkowo jego zaangażowanie uważałam za wzorcowe i naprawdę imponowało mi jego poświęcenie w pracy z młodzieżą. To wszystko zmieniło się kilka lat temu. Nic nie zostało ze wspaniałego opiekuna, osoby zjednującej sobie młodych ludzi pogodą ducha. Stał się osobą szukającą popularności i wciąż nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wszystko co robi ma na celu wypromowanie jego osoby (obym się myliła). Znamiennym jest fakt, że u jego boku nie pozostała żadna z osób, które czasem (mowa o przeszłości) trwały przy nim i po kilkanaście lat. Ksiądz Natanek wykorzystuje ludzi biorąc od nich to co najlepsze, wyciskając jak cytrynę, a potem zamienia ich na nowych. Zmiana następuje z reguły w ten sam sposób. Kolejne osoby zaczynają zauważać, że jego nauczanie zdąża w jakimś niepokojącym kierunku. Co jakiś czas pojawiają sie nowi \”przyboczni\” , a często mają nawet zadatki na wyznawców. Jestem katoliczką bez żadnych \”ale\”, lubię się modlić i nie mam nic przeciwko wspólnotom modlitewnym (nawet w formie banku modlitwy), ale przeraża mnie kilka rzeczy: po pierwsze przekłamywanie historii, stosunków gospodarczo – politycznych ( mówiąc kolokwialnie wciskanie ludziom kitu, bo sa mniej wyedukowani i na tym budowanie swojej charyzmy i pozycji), nie toleruję wypaczeń w teologii i opowiadania mi czegoś co wiem że nie jest zgodne z nauczaniem Kościoła Katolickiego. A najbardziej drażni mnie brak elementarnej pokory, tolerancji na krytykę i dopuszczenia do siebie myśli \”może nie mam racji\”. Właśnie dlatego wszystko, co mówi ksiądz Piotr Natanek dzielę przez 2, albo i więcej. Z tego samego również powodu Natanek miał na pieńku nie tylko z obecnym metropolita krakowski, ale również z kardynałem Macharskim, a także z proboszczem parafii, w której rezyduje, i kolejnymi wikariuszami. Ten wpis zostawiam ku przestrodze. I przepraszam, jeśli jest już może nie na temat i chaotycznie. Niestety wciąż nie mogę wyzbyć się emocjonalności pisząc o osobie księdza Natanka.”

Można dodać jeszcze wiele wątków. Np. ks. Leszek który przez prawie rok współpracował z księdzem w posłudze w Grzechyni, który nauczał rzeczy totalnie sprzecznych z doktryną, wiele osób poranił (szczególnie przy spowiedzi), a potem.. okazało się że ks. Leszek w ogóle nie był księdzem. Choć ta wiadomość miała być zachowana w tajemnicy, bo.. bo właśnie prawdy tam nie ma. Podobnie sytuacja wyglądała z kuratorem, któremu na pytanie o tzw. stan bazy (ilość uczestników rekolekcji) animatorzy mieli odpowiadać sprzeczne informacje z rzeczywistymi. A pozostałe dzieci wychodziły w góry, aby kuratorzy nie zorientowali się, że dane te są nieprawidłowe.

Dodam, że do dziś uważam się za osobę bardzo wierzącą, nadal formującą się i wzrastającą w wierze, każdego dnia na nowo odnajdującą Chrystusa w moim życiu. Nadal aktywnie działam w środowiskach chrześcijańskich.

Reasumując, decyzję Kardynała uważam za słuszną i przyjmuję to z radością, bowiem Jezus chce oczyścić Księdza i tych ludzi z tego, co nie należy do Niego. Liczę na to, że Ksiądz przyoblecze się w pokorę i postawę właściwą każdemu chrześcijaninowi, w której walczy się miłością i modli się sercem. Zachęcam do modlitwy o to, a walczących z Kościołem zachęcam do roztropności."
Teresa
PostWysłany: Pią 21:24, 10 Cze 2011   Temat postu:

stefan napisał:
Zakon Jezuitów niestety porzucił swe pierwotne charyzmaty i aktualnie przoduje w ,,postępie". (...)

Wyczytałam:

Umarł franciszkanin i poszedł do Nieba, a tu św. Piotr mu pokazuje jakieś boczne wejście. Idzie zakamarkami, aż dochodzi do Bramy głównej. A tam feta - archanieli grają, święci się radują. Wszystko to na cześć jezuity który właśnie wszedł do Nieba. Rozgoryczony franciszkanin idzie do św. Piotra i mówi:
- Jak ja przyszedłem to nie było żadnych uroczystości...
Na to św. Piotr:
- Synu, franciszkanów my tu mamy codziennie, a to pierwszy jezuita od 100 lat!
Teresa
PostWysłany: Pią 11:07, 13 Lis 2009   Temat postu: Re: Słowa Ks. Natanka o cudownym medaliku

Aaron napisał:
Nie mnie rozstrzygać spory, jedno wiem i to jest fakt.
Zobaczyłem co ten ksiądz mówi o medaliku. ten podarowany córce miał pięcioramienne gwiazdki. 10 listopada 2009 w Leclerku w Łodzi przy stoisku
z biżuterią kupiłem srebrny medalik z 6 ramiennymi gwiazdkami, które nieraz są na różnych wizerunkach Maryi. Reszty zmienionych symboli nie dowidzę-lupa za słaba.

Oczywiście, że nie nam rozstrzygać spory religijne, ale w tym przypadku nie należy dać się zwariować. Czyli jak należy nam rozumieć twoją wypowiedź odnośnie Cudownego Medalika i tych gwiazdeczek? Wierzysz temu co ks. Natanek mówi w tym temacie?
Aaron napisał:
A tzw. Golgota Beskidów-no cóż masoni nie śpią gdziekolwiek się zaszyli-może w kościele też.

Golgoty Beskidów bym nie łączyła z Cudownym Medalikiem, który jest darem z Nieba, darem samej Niepokalanej. ( też tu mamy o Golgocie....: http://www.traditia.fora.pl/szukajac-prawdy-tematy-ktore-nurtuja-bulwersuja,66/masonska-golgota-beskidow,2221.html ) A to, że masoni w Kościele też są, to ja nie mam żadnych wątpliwości w tym.
Aaron napisał:
Nieraz Pan Jezus nie był w oficjalnych orędziach z niektórych kapłanów zadowolony.

Nie wiem jakie orędzia masz tu na myśli. Bardzo słynne "orędzia" które również ks. Natanek bardzo! propaguje to są "orędzia ks. Gobi, które również są nie uznane, powiązane z Medjugoriem, Vassulą Ryden, zawieraja błędy doktrynalne. krótko o tym jest tu:
http://www.traditia.fora.pl/swobodna-dyskusja,11/ks-stefano-gobbi,3023.html#11967
Aaron napisał:
Prawda jest jedna i Bóg ją zna i wie co musi przynieść jego opatrzność, zanim Jezus powróci.

Oczywiście że Prawda jest tylko jedna, ale nie należy i nie wolno nam wierzyć we wszystkie te nowości, "objawienia" "orędzia" bo naprawdę można się pogubić, a nawet stracić wiarę, a nie daj Boże! odpaść od KK.

Odnośnie Cudownego Medalika, stefan podał link, gdzie wypowiadamy się odnośnie tych gwiazdek. Dla mnie niekwestionowane są tu zawsze słowa wielkiego świętego Ojca Maksymiliana Kolbe i to co zawsze radził i pozwolę jeszcze raz sobie je tu zacytować:

"Medalik ten wyraża miłość do Najświętszego Serca Jezusowego, do którego chce pociągnąć wszystkich za pośrednictwem Niepokalanej i Jej kochającego Serca - jak na medaliku, ponieważ imię Maryi ściśle złączone jest z krzyżem Jezusa."

"Maryja dała Cudowny Medalik, więc to nasza "kulka" by trafić w serca. Twierdził nawet, iż kogo diabeł chce uwieść, temu, pod jakimkolwiek pozorem, stara się odebrać Cudowny Medalik. I apelował: Nie dajmy się oszukać szatanowi. I zawsze dodawał z wielką wiarą: Dużo jest zła na świecie, ale pamiętajmy, że Niepokalana potężniejsza!"
(takim pozorem "dobra"są te gwiazdeczki)

Czytając te teksty o wszystkich tych wątpliwościach, podejrzeniach, to tylko jedno mi na myśl przychodzi, że jest to sprawa złego, żeby co słabsi w wierze, a do tego kierujący się, że tak powiem ślepym posłuszeństwem, odrzucili Medalik, bo to masońskie dzieło, a przez to pozbawili się przecież ogromnej opieki Niepokalanej i Łask jakie przez ten właśnie Medalik Niepokalana zsyła, a zły będzie miał już wtedy drogę otwartą do działania, żeby duszę poprowadzić na manowce. I z drugiej strony, jakby podważanie tego, co wielcy święci głosili dużo wcześniej przed nami. To nie liczba gwiazdek decyduje o łaskach jakimi Niepokalana nas chce obdarować, ale nasza wiara i ufność.
stefan
PostWysłany: Czw 18:26, 12 Lis 2009   Temat postu:

Aaron napisał:

Nie mnie rozstrzygać spory, jedno wiem i to jest fakt.
Zobaczyłem co ten ksiądz mówi o medaliku. ten podarowany córce miał pięcioramienne gwiazdki. !0 listopada 2009 w Leclerku w Łodzi przy stoisku
z biżuterią kupiłem srebrny medalik z 6 ramiennymi gwiazdkami, które nieraz są na różnych wizerunkach Maryi. Reszty zmienionych symboli nie dowidzę-lupa za słaba.
A tzw. Golgota Beskidów-no cóż masoni nie śpią gdziekolwiek się zaszyli-
może w kościele też.
Nieraz Pan Jezus nie był w oficjalnych orędziach z niektórych kapłanów zadowolony.
Prawda jest jedna i Bóg ją zna i wie co musi przynieść jego opatrzność,
zanim Jezus powróci.



Orginał Cudownego Medalika zatwierdzony przez sw Katarzynę miał gwiazdki 5 cio ramienne.Proszę prześledzić wątek dotyczacy właśnie tej sprawy:

http://www.traditia.fora.pl/maryja,8/czy-gwiazdki-na-cudownym-medaliku-sa-masonsko-szatanskie,1802.html

Jak się tam można zorientować masoneria w swych symbolach uzywa gwiazdek o wielu ramionach i tak każdoramienną gwazdę trzeba by uznać za szatańsko masońską. Paranoja! Ten kapłan w którymś momencie się po prostu zagubił.
Aaron
PostWysłany: Czw 15:08, 12 Lis 2009   Temat postu: Słowa Ks. Natanka o cudownym medaliku

Nie mnie rozstrzygać spory, jedno wiem i to jest fakt.
Zobaczyłem co ten ksiądz mówi o medaliku. ten podarowany córce miał pięcioramienne gwiazdki. !0 listopada 2009 w Leclerku w Łodzi przy stoisku
z biżuterią kupiłem srebrny medalik z 6 ramiennymi gwiazdkami, które nieraz są na różnych wizerunkach Maryi. Reszty zmienionych symboli nie dowidzę-lupa za słaba.
A tzw. Golgota Beskidów-no cóż masoni nie śpią gdziekolwiek się zaszyli-
może w kościele też.
Nieraz Pan Jezus nie był w oficjalnych orędziach z niektórych kapłanów zadowolony.
Prawda jest jedna i Bóg ją zna i wie co musi przynieść jego opatrzność,
zanim Jezus powróci.
stefan
PostWysłany: Wto 11:25, 02 Cze 2009   Temat postu:

http://www.jezuici.pl/rozmawiamy/forum/107/comments/1528/start/100
ciekawa wypowiedź o ks Natanku
2009-05-30 22:13:05

Witam wszystkich, czytam to forum z wypiekami na twarzy. Otóż znam księdza Natanka od prawie 20 lat, czyli niemalże od początku jego działalności jako kapłana. Początkowo jego zaangażowanie uważałam za wzorcowe i naprawdę imponowało mi jego poświęcenie w pracy z młodzieżą. To wszystko zmieniło się kilka lat temu. Nic nie zostało ze wspaniałego opiekuna, osoby zjednującej sobie młodych ludzi pogodą ducha. Stał się osobą szukającą popularności i wciąż nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wszystko co robi ma na celu wypromowanie jego osoby (obym się myliła). Znamiennym jest fakt, że u jego boku nie pozostała żadna z osób, które czasem (mowa o przeszłości) trwały przy nim i po kilkanaście lat. Ksiądz Natanek wykorzystuje ludzi biorąc od nich to co najlepsze, wyciskając jak cytrynę, a potem zamienia ich na nowych. Zmiana następuje z reguły w ten sam sposób. Kolejne osoby zaczynają zauważać, że jego nauczanie zdąża w jakimś niepokojącym kierunku. Co jakiś czas pojawiają sie nowi \"przyboczni\" , a często mają nawet zadatki na wyznawców. Jestem katoliczką bez żadnych \"ale\", lubię się modlić i nie mam nic przeciwko wspólnotom modlitewnym (nawet w formie banku modlitwy), ale przeraża mnie kilka rzeczy: po pierwsze przekłamywanie historii, stosunków gospodarczo - politycznych ( mówiąc kolokwialnie wciskanie ludziom kitu, bo sa mniej wyedukowani i na tym budowanie swojej charyzmy i pozycji), nie toleruję wypaczeń w teologii i opowiadania mi czegoś co wiem że nie jest zgodne z nauczaniem Kościoła Katolickiego. A najbardziej drażni mnie brak elementarnej pokory, tolerancji na krytykę i dopuszczenia do siebie myśli \"może nie mam racji\". Właśnie dlatego wszystko, co mówi ksiądz Piotr Natanek dzielę przez 2, albo i więcej. Z tego samego również powodu Natanek miał na pieńku nie tylko z obecnym metropolita krakowski, ale również z kardynałem Macharskim, a także z proboszczem parafii, w której rezyduje, i kolejnymi wikariuszami. Ten wpis zostawiam ku przestrodze. I przepraszam, jeśli jest już może nie na temat i chaotycznie. Niestety wciąż nie mogę wyzbyć sie emocjonalności pisząc o osobie księdza Natanka.
- ewaśka -
stefan
PostWysłany: Sob 19:36, 25 Kwi 2009   Temat postu:

Nawet forum Jezuitów ruszyło się ze sprawa ks Natanka

http://www.rozmawiamy.jezuici.pl/forum/47/n/902
Teresa
PostWysłany: Sob 10:23, 08 Lis 2008   Temat postu:

stefan napisał:
Co ciekawe ks Natanek mieszka i wykłada na PAT w Krakowie a przez te wszystkie lata nie pojawił sie ani razu na Mszy sw w Bazylice Najsw. Serca Pana Jezusa na Kopernika u Jezuitów /która jest odprawiana 13 kazdego miesiąca przez wielu kapłanów srednio 4-6 w koncelebrze/ o wyniesienie Sł Bozej Rozalii Celakówny na ołtarze.
Jakże to tak?
Dla mnie jest to co najmniej zastanawiające.


Niesamowite! Faktycznie jak to może być? a tak słowami głosi i mówi ( myślę o tych rekolekcjach, które słuchałam z płyt DVD ) "moja kochana Rozalka....." Tym bardziej powinno mu zależeć aby prosić Boga o cud i ogłoszenie jej błogosławioną, o Intronizację NSPJ. Ale cóż, ks. Natanek głosi Intronizację Chrystusa na Króla Polski, żeby Mu głowę koronować i na tronie posadzić.
stefan
PostWysłany: Pią 19:17, 07 Lis 2008   Temat postu:

Co ciekawe ks Natanek mieszka i wykłada na PAT w Krakowie a przez te wszystkie lata nie pojawił sie ani razu na Mszy sw w Bazylice Najsw. Serca Pana Jezusa na Kopernika u Jezuitów /która jest odprawiana 13 kazdego miesiąca przez wielu kapłanów srednio 4-6 w koncelebrze/ o wyniesienie Sł Bozej Rozalii Celakówny na ołtarze.
Jakże to tak?
Dla mnie jest to co najmniej zastanawiające.
stefan
PostWysłany: Nie 15:29, 19 Paź 2008   Temat postu:

Zakon Jezuitów niestety porzucił swe pierwotne charyzmaty i aktualnie przoduje w ,,postępie". Co nie oznacza że jest to powód do manipulacji tekstem Rozalii przez ks Natanka.
Teresa
PostWysłany: Nie 15:24, 19 Paź 2008   Temat postu:

stefan napisał:
Jak na powyższym filmiku z You Tube ks. Natanek mówi o nieznanym zakonie o który Pan Jezus prosił się modlić Rozalii. Łączy to z zakonem Jezuitów. A tak nie było bo jak pisze Rozalia.


Nie znam jeszcze całych Pism, ale to co przytoczyłeś to pisze właśnie o Zakonie Dominikanów, a nie Jezuitów. Ale jak jesteśmy przy Jezuitach to przecież to też niepokorny Zakon. W tym roku w styczniu papież Benedykt XVI wezwał jezuitów do posłuszeństwa Kościołowi.

Cytat:
Benedykt XVI w liście do dotychczasowego przełożonego generalnego jezuitów Petera-Hansa Kolvenbacha wezwał do potwierdzenia ich "całkowitego posłuszeństwa" wobec nauki Kościoła.
Zwłaszcza, jeśli chodzi o pewne newralgiczne jej punkty, podważane dziś przez kulturę świecką.
"Posłuszeństwo" to powinno znaleźć potwierdzenie - podkreśla papież - "w relacjach między Chrystusem a religiami, w podejściu do niektórych aspektów teologii wyzwolenia i różnych sprawach dotyczących moralności seksualnej, zwłaszcza jeśli chodzi o nierozwiązalność małżeństwa i duszpasterstwo osób homoseksualnych".


http://www.fidelitas.pl/1875.html

Wcześniej też:

Cytat:
" Hiszpańscy jezuici krytykują Jana Pawła II "

Jezuici św. Ignacego różnią się znacznie od “jezuitów” Pedro Arrupe.
Na zdjęciach: św. Ignacy Loyola, założyciel jezuitów i o. Pedro Arrupe SJ, generał-reformator.

W oficjalnym piśmie hiszpańskich jezuitów ukazało się opracowanie, które charakteryzowało pontyfikat Jana Pawła II jako czas wzrostu podejrzeń w stosunku do jezuitów oraz czas niezdolność przezwyciężenia rozdźwięku pomiędzy wiarą a współczesnym światem.


http://www.fidelitas.pl/865.html

Dużo by można przytaczać.
Teresa
PostWysłany: Nie 15:05, 19 Paź 2008   Temat postu:

O tej "Erze Ducha św." to też nie wiedziałam. Spotkałam się z tym określeniem w odnowie w Duchu św. Liderka grupy mówiła ,że teraz to już nastanie Era Ducha św. ale nie potrafila mi nic wiecej powiedzieć, krótko stwierdziła, że Ojciec i Syn już byli , teraz nastanie własnie ta Era Ducha św. Ks. P. Natanek jest związany z grupą odnowową, sam taką prowadzi.
stefan
PostWysłany: Nie 10:35, 19 Paź 2008   Temat postu: Era Ducha Świętego - co to jest?

Ks Natanek na końcu w/w rekolekcji mówi o Erze Ducha Sw.
Co to jest ta Era Ducha Św?

-jest to średniowieczna herezja

Amarycjanie, działający w XIII wieku we Francji, byli sektą niewielką. Ich głównym przedstawicielem był G. Orfegravevre. Poglądy czerpali z Eriugeny, Dawida z Dinant i Amalryka, od którego nominalnie się wywodzili - główna doktryna teologiczna amalrycjan, mówiąca o trzech wiekach ludzkości, nie wywodzi się jednak z jego myśli.

Amalrycjanie wierzyli, że dzieje podzielone są na trzy ery: erę Ojca, erę Chrystusa i erę Ducha Świętego. Era Ojca cechowała się moralnym rygoryzmem Starego Testamentu i prawa mojżeszowego, Era Chrystusa częściowo zniosła te rygory, wprowadzając jednak w Ewangeliach własne prawa i ustanawiając sakramenty, era Ducha Świętego miała zaś przynieść zniesienie wszelkich praw, znieść "ciemności wiary i nadziei" i być stanem raju ziemskiego.
Amalrycjanie uważali, że są zmartwychwstali, bo wcielił się w nich Duch Święty. Wcielony w nich Duch Święty stale miał przekazywać im Objawienie - uznawali więc, że to on jest autorem wszystkich ich czynów, które dzięki temu są pozbawione grzechu i wykraczają poza zło i dobro, nie podlegają ani wartościowaniu, ani karze w życiu wiecznym.

Doktrynę amalrycjan potępił razem z poglądami Amalryka synod w Paryżu w 1210 - kilku z nich wtedy stracono. Potępienie powtórzył Sobór Laterański IV.

Charakterystyczna dla tego typu ideologii jest wiara w 3 następujące po sobie epoki. Już Joachim z Fiore w XIIw. twierdził, iż po minionych epokach "Ojca" i "Syna", nadejdzie epoka "Ducha św.", w której społeczeństwo osiągnie swego rodzaju samozbawienie-bez konieczności pośrednictwa kapłanów.
stefan
PostWysłany: Nie 10:26, 19 Paź 2008   Temat postu:

Jeszcze wracając do tych rekolekcji ks Natanka z Kutna które sa rozpowszechniane w Polsce na płytkach DVD zauważyłem jeszcze jedno przekłamanie, a w zasadzie manipulację tekstem Rozalii.
Jak na powyższym filmiku z You Tube ks Natanek mówi o nieznanym zakonie o który Pan Jezus prosił sie modlić Rozalii.Łączy to z zakonem Jezuitów. A tak nie było bo jak pisze Rozalia
Pisma str.299

,,Ponieważ bardzo kochałam i kocham Dusze Kapłańskie, przeto za Kapłanów szczególnie się modliłam, z czego był Pan Jezus zadowolony. Pewnego razu Pan Jezus zwrócił mi uwagę szczególną na Zakon Dominikański, rozkazując mi się modlić za ten Zakon, by odzyskał ducha, pierwotnej gorliwości, a szczególnie kazał mi ofiarować moje cierpienia maleńkie, które na mnie zsyłał za ten Zakon. Obojętność członków Zakonu, jak również masowe opuszczanie tego Zakonu, przez wielu Kapłanów, bardzo zasmuciło Najświętsze Serce Jezusowe. Operację moją w Wielki Piątek 1935 r. kazał ofiarować za O.O. Dominikanów jeszcze inne cierpienia także."

str.302

,,204. M. in. szczegółowo mi opisz chorobą w r. 1935 za Zakon Dominikański... W. Piątek... b. szczegółowo operację i cierpienia przy niej...
Pan Jezus przygotował mię na to cierpienie. Miesiąc wcześniej pyta mię Najświętsza nasza Matuchna. „Zgadzasz się, dziecko, na cierpienie za Kapłanów, a zwłaszcza za Zakon Dominikański?"... Bez namysłu odpowiedziałam „tak zgadzam się, by przez to sprawić radość Panu Jezusowi i Tobie moja Najsłodsza Matko". Przygotowałam się na cierpienie, które mię miało spotkać z Woli mego Pana. Załatwiałam wszystkie sprawy, by spokojnie móc cierpieć kiedy nadejdzie czas."

Widzę tu manipulację tekstem Rozalii przez ks Natanka aby potwierdzić
tym swoją teorię na temat zakonu Jezuitów
bratek
PostWysłany: Pią 20:44, 17 Paź 2008   Temat postu:

Z tego wynika że władza kościelna nie panuje nad swoimi podwładnymi.
Widzę że każdy ze swoją prywatną teologią nawet błędną znajdzie swoje miejsce w Kościele.

Powered by phpBB © 2001,2002 phpBB Group