Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Oszukani przez Ducha Czasu - katolicyzm ks. Tischnera Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28237 Przeczytał: 183 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:34, 12 Lip 2011 Powrót do góry

Warto przeczytać!

Anna Woźniak - "Nowe Państwo"

Oszukani przez Ducha Czasu

Kategoria „katolicyzmu tischnerowskiego” jest obarczona problemem, który uniemożliwia jej istnienie jako spójnego systemu wartości. Istnieją z jednej strony – nauczanie Kościoła katolickiego, z drugiej – prywatna filozofia księdza profesora Józefa Tischnera. Próba ich syntezy prowadzi prostą drogą do stanu dysonansu poznawczego. Nie można bowiem pogodzić poznania realistycznego z myśleniem idealistycznym.

Rozważając sytuację Kościoła w Polsce, Adam Michnik dokonuje rozróżnienia pomiędzy „katolicyzmem Tischnera” a „katolicyzmem radiomaryjnym” („Wprost”, 43/2010). Zdaje się on nie dostrzegać podobieństwa łączącego te dwie kategorie. Obie opisują jego wyobrażenie o katolicyzmie. I dlatego każdy, kto próbowałby zidentyfikować się z jedną bądź drugą, niechybnie doświadczy kryzysu wiary.

Zbuntowana filozofia

Pierwszym krokiem, który sprowadza rozumienie myśli ks. Tischnera na właściwe tory, nie jest przeciwstawienie ich poglądom wyrażanym w Radiu Maryja, jak proponuje Adam Michnik, ale skonfrontowanie z realistyczną filozofią św. Tomasza z Akwinu, którą ks. Tischner w swojej twórczości kontestował. Na czym opierała się ta krytyka? W artykule „Schyłek chrześcijaństwa tomistycznego” („Znak”, 1/1970) ks. Tischner twierdził, że tomizm jest filozofią przestarzałą, która utraciła rację bytu wobec problemów dzisiejszego społeczeństwa. Przeciwstawiał ją „powszechnie uznanym osiągnięciom współczesnych teorii”, nie kryjąc swoich fascynacji idealistycznymi filozofiami Hegla, Husserla czy materializmem Marksa. Reprezentowały one dla niego osiągnięcie czasów nowożytnych przewyższające średniowieczny tomizm.

Ks. Tischner w swej krytyce poszedł nawet nieco dalej. Widział w filozofii św. Tomasza przyczynę kryzysu w Kościele. Twierdził, iż „Współczesnym mianownikiem wszystkich niemal ważniejszych ognisk zapalnych we współczesnym katolicyzmie jest rozkład chrześcijaństwa tomistycznego”. Sugerował, że impas katolicyzmu pochodził z buntu pewnych środowisk przeciwko filozofii św. Tomasza, co z kolei doprowadziło do ich sprzeciwu wobec Kościoła katolickiego. A zatem obarczył św. Tomasza winą za stworzenie doktryny, której nie zrozumieli współcześni filozofowie. Czarowi takiej właśnie zbuntowanej nowożytnej filozofii uległ również i ksiądz profesor.

Analizując myśl św. Tomasza, angielski pisarz Gilbert Keith Chesterton stwierdził, że jest to filozofia, którą trudno zrozumieć, ale nietrudno zaakceptować, kiedy już się ją zrozumiało. Zdarzało się w historii filozofii, że krytyka idei św. Tomasza opierała się na niewłaściwym jej odczytaniu. W odpowiedzi na wspomniany tekst ks. Tischnera włoski profesor filozofii Vittorio Possenti tłumaczy, że w przypadku filozofii ks. Tischnera odnajdujemy właśnie brak zrozumienia myśli św. Tomasza („Zeszyty Naukowe KUL”, 3/1984). Ks. Tischner zwalczał tomistyczną koncepcję teologii, nieświadomie biorąc ją za tożsamą z koncepcją nowożytnej teologii Kartezjusza.

Vittorio Possenti w swoich rozważaniach dochodzi do zlokalizowania „zwornika, z którego patrząc, lepiej można zrozumieć liczne ataki [ks. Tischnera] i sprowadzić je do zasadniczego błędu filozoficznego”. Jest nim jego przekonanie o tym, że „systemy filozoficzne rodzą się w czasie i w czasie przemijają”. Ks. Tischner zachwycił się filozofią nowożytną, która już w swoich założeniach odrzuciła tomizm bez rozpoznania przesłanek, na których jest on oparty. Uległ przekonaniu o progresywnej naturze filozofii, zaprzeczającemu zdolności ludzkiego intelektu do uchwycenia niezmiennych prawd rządzących światem rzeczywistym.

Idealizm a realizm

Pojęcie „katolicyzmu tischnerowskiego” jest zatem wyrażeniem językowym, którego celem nie jest opisanie rzeczywistości, ale jej ukrycie. Odwraca uwagę od jądra konfliktu, jaki realnie miał miejsce w debacie filozoficznej. Jest to koncepcja, która pozwala Adamowi Michnikowi dokonywać podziałów „katolicyzmu” według fikcyjnych kategorii. Antagonizmem mającym decydujące znaczenie dla stanu Kościoła nie był ten pomiędzy ks. Tischnerem a Radiem Maryja, ale znacznie bardziej zasadniczy spór ideowy pomiędzy idealizmem a realizmem. Ks. Tischner deklarował wierność idealistom, nazywając ich swoimi „Mistrzami, a nawet Przyjaciółmi” („Tygodnik Powszechny”, 5/1974). Odrzucona przez niego myśl św. Tomasza jest natomiast kluczowym nurtem tradycji realistycznej.

Wybitny francuski tomista Etienne Gilson wyjaśnia, że idealizm i realizm reprezentują dwie wykluczające się nawzajem wizje poznania ludzkiego („Realizm Tomistyczny”, Warszawa 1968). Kult „nowoczesności” idealisty jest w istocie jego niewiarą w intelekt konkretnego człowieka. W wyobrażeniu idealisty myślącym podmiotem jest Duch Czasu. Dopuszcza On lojalnego Sobie idealistę do poznania tych myśli. Stąd wynika przekonanie idealisty o swojej wyjątkowości i mesjanizmie względem innych. Tym samym, idealista przyznaje Duchowi Czasu pierwszeństwo przed konkretnie istniejącym światem. Dlatego wszelkie fakty interpretuje on zgodnie z Duchem Czasu, a wbrew ich realnemu wymiarowi.

Człowiek wierny zasadom realizmu nie narzuca swoich wyobrażeń rzeczywistości, ale dąży do jej poznania. Punktem wyjścia nie jest dla niego myśl Ducha Czasu, ale akt jego własnego intelektu polegający na uchwyceniu przedmiotu. Stąd bierze się zasadnicza odmienność cechująca dwa dyskutowane podejścia. Idealista tworzy przedmiot na kształt swojej myśli, realista dostosowuje siebie do przedmiotu, który chce zgłębić. Idealista tworzy swoją prywatną rzeczywistość, realista poznaje świat realny, a poprzez niego i samego siebie. Idealista przyjmuje we wszystkim swój własny punkt widzenia, realista identyfikuje się z punktem widzenia czegoś obserwowanego.

Zasłonięty krzyż

Niezwykle dobitną ilustracją idealistycznego podejścia do rzeczywistości stał się incydent, do jakiego doszło podczas wizyty minister edukacji Katarzyny Hall w liceum katolickim we Włocławku. W auli, w której miało dojść do jej spotkania z samorządowcami i dyrektorami szkół, jeden ze współpracowników pani minister zasłonił planszą widniejący w tle krzyż, tłumacząc, że nie jest to spotkanie modlitewne.

Była to sytuacja, w której przedmiot – krzyż – stał się przeszkodą dla podmiotu – minister Hall. W podobnych okolicznościach realista próbowałby poznać lepiej siebie poprzez odkrycie, co takiego w krzyżu, w jego historii, jest powodem jego niechęci do tego symbolu. Idealista natomiast, odczuwając podobną niedogodność, nie wychodzi poza ramy swojego myślenia. Pozostaje intelektualnie bierny. Nie poznaje krzyża i siebie, ale myśli postępowymi ideami Ducha Czasu promującego „neutralność światopoglądową”. Idealista jest niezdolny, aby dostosować się do zaistniałych warunków, wobec czego odczuwa kompulsywną potrzebę, aby te warunki zmienić. Stąd wynika jego nadaktywność w działaniu zmierzającym do dostosowania świata do swoich wyobrażeń.

Przestrzeń katolicką liceum trzeba więc było dostosować do wyobrażenia minister Hall. I rzeczywiście, w czasie spotkania nie widać było zasłoniętego krzyża, dzięki czemu minister mogła wyobrazić sobie, że znajduje się w przestrzeni „neutralnej światopoglądowo”. Jednak nie zmieniło to faktu, że przebywała w liceum katolickim. Zasłonięcie krzyża zmieniło jej postrzeganie tej przestrzeni, ale nie zmieniło samej przestrzeni. Idealista bowiem nie zmienia rzeczywistości, a tylko stawia jej opór. A im jest on silniejszy, tym bardziej idealista tę rzeczywistość lekceważy i tym więcej siły musi użyć, aby nadać jej pożądany przez siebie kształt.

Łamanie zasad jako zasada

W praktyce bardzo łatwo przekroczyć cienką linię odgraniczającą myślenie idealistyczne od realistycznego. To, co zasadniczo i ostatecznie odróżnia te dwie tradycje, to fakt, że przechodząc na grunt myślenia idealistycznego, realista łamie pewną zasadę poznania. Sprzeniewierzając się jej, zrywa swoją relację z rzeczywistością. Dla idealisty natomiast to właśnie łamanie zasad jest normą. Odbywa się ono w imię fałszywie pojętego postępu, który de facto hamuje rozwój człowieka. Pozbawiając się wiary w obiektywną rzeczywistość, idealista odbiera swemu światu umocowanie w uniwersalnym prawie moralnym. Wiarę w realnie istniejący świat zastępuje kultem nieistniejącej utopii. Dlatego brak intelektualnej łączności ze światem realnym czyni z idealisty wdzięczny obiekt manipulacji dla populistów, dyktatorów i oszustów.

Realistyczna myśl św. Tomasza jest owocem postawy z gruntu odmiennej, inspirowanej wiarą w obiektywną rzeczywistość i takież zasady moralne. „Ogromna doniosłość tomizmu w oczach Kościoła polega właśnie na tym, że nie jest on systemem myśli jednego człowieka, ale syntezą myśli całego rodu ludzkiego”, twierdził o. prof. Jacek Woroniecki. „Ci, którzy gorszą się uprzywilejowanym stanowiskiem, jakie nauka św. Tomasza zajmuje w Kościele, tego właśnie nie rozumieją i wyobrażają sobie, że jest ona taką samą partykularystyczną, ułamkową i jednostronną doktryną, jak tyle innych związanych z nazwiskami największych filozofów” („Katolickość tomizmu”, Lublin 1999). Stąd tomizm nie jest, jak utrzymywał ks. Tischner, jedną z wielu możliwych interpretacji chrześcijaństwa, ale filozofią, która opisuje rzeczywistość i racjonalnie wyjaśnia fides quaerens intellectum – wiarę poszukującą zrozumienia.

Do kogo należy „faryzejska twarz”

Ks. Tischner uważał, że „to nie religia, lecz właśnie wplątana w religię pewna konkretna filozofia legła u podstaw większości sytuacji, które określamy dzisiaj mianem kryzysowych” („Znak”, 1/1970). Intuicja duchownego jest słuszna. Jednak „wplątaną” filozofią i źródłem zamieszania interpretacyjnego w chrześcijaństwie nie jest realistyczna nauka św. Tomasza, którą „Kościół uznał za swoją” (Pius XI, „Studiorum Ducem”), ale jest nią właśnie idealizm i pokrewny jemu materializm, którym wierny był ks. Tischner.

Do jakich absurdów doprowadza wplątanie idealizmu w doktrynę katolicką, pokazuje logika kierująca zwolennikami „katolicyzmu tischnerowskiego”. Na łamach „Gazety Wyborczej” poznański filozof Cezary Kościelniak prezentuje kilka rozwiązań problemów, jakie niepokoją Kościół katolicki („GW”, 26–27.02.2011). Inspiracją dla propozycji autora jest manifest „sygnowany przez elitę teologiczną krajów niemieckojęzycznych”. „Kościołowi jest nie do twarzy z faryzejskim rygoryzmem moralnym” – cytuje Kościelniak argumentację teologów z Niemiec i Austrii.

W swej wypowiedzi zachodni reformatorzy, a za nimi Cezary Kościelniak, nie przyjmują perspektywy poznawanego przedmiotu, którym jest Magisterium Kościoła z jego tradycją liczącą dwa tysiące lat. Teologowie widzą natomiast „faryzejską twarz”, projektując ją tam, gdzie realnie jej nie ma. W konsekwencji zmiany, jakich domagają się idealistycznie uformowani postępowcy, oscylują wokół ich własnych wyobrażeń o Kościele. Ich niemożność dokonania reformy wzmacniającej Kościół wynika z ich braku zrozumienia dla Jego natury. Idealistyczne zamroczenie prowokuje przekonanie, że można „przebudować ustrój Kościoła” na wzór wizji „intelektualistów zachodniego świata”, wbrew temu, czym Kościół jest w swej istocie.

Manifest teologów pokazuje, że kryzys nie dotyczy istoty Kościoła, ale właśnie podmiotów, które w tę istotę straciły wiarę. Wywód Cezarego Kościelniaka promujący tzw. „chrześcijaństwo obywatelskie” jest tego dobitnym przykładem. Fenomen nauki Kościoła polega na tym, że zawczasu przewidział On podobne „obywatelskie” inicjatywy, organizowane przez podmioty odrzucające poznanie realistyczne, a promujące „katolicyzm tischnerowski”. Tradycyjna nauka Kościoła jest zabezpieczeniem na czasy, w których jedyną zasadą staje się łamanie wszelkich zasad w duchu idealizmu przez podmioty wierne progresywnemu Duchowi Czasu.

Cezary Kościelniak postuluje odnowę Kościoła. I, w rzeczy samej, jest ona potrzebna. Jednak propozycja dokonania jej poprzez usankcjonowanie rozluźnienia moralności proponowane przez zachodnich teologów razi swoją absurdalnością. Realista pozostaje świadom, że to on musi dostosować swoje zachowanie do moralnego nauczania Kościoła. Idealista stawia temu nauczaniu opór. Próbuje zmieniać Kościół na kształt swojego moralnie nieokreślonego życia. Nie bierze pod uwagę możliwości, że jedynym sposobem na odnowę jest jego własny powrót do rozumnego zaangażowania się w przywrócenie należnej rangi nauce Kościoła i myśli św. Tomasza.

Odpowiedzialność realisty

Kategoria „katolicyzmu tischnerowskiego” jest obarczona problemem, który uniemożliwia jej istnienie jako spójnego systemu wartości. Istnieją natomiast z jednej strony – nauczanie Kościoła katolickiego, z drugiej – prywatna filozofia ks. prof. Józefa Tischnera. Próba ich syntezy prowadzi prostą drogą do stanu dysonansu poznawczego. Nie można bowiem pogodzić poznania realistycznego z myśleniem idealistycznym.

Gdzie tkwi zatem rozwiązanie dla tego konfliktu? Etienne Gilson twierdzi, że: „Ten, kto śpi, nie uświadamia sobie, iż różni się czymś od tego, kto czuwa, lecz ten, kto czuwa, wie doskonale, że nie śni”. Stąd bierze się waga odpowiedzialności, jaka ciąży na czuwającym realiście. To on walczy o poznanie prawdy o otaczającym go świecie, obejmującym także grupę osób, które prawdy nie uznają. Aby ją odnaleźć, realista musi sam być pewien, że nie stał się ofiarą idealistycznej dyktatury Ducha Czasu. Próba agresywnego wykluczenia idealistów ze współczesnego krajobrazu intelektualnego prowadzi często do jeszcze silniejszego utrwalenia postawy idealistycznej. Dlatego realista musi studiować prawdę obiektywną o świecie, o sobie, a także o idealiście. Tylko wówczas ma szansę lepiej zrozumieć swój z nim konflikt i dobrać właściwe środki, aby go zwyciężyć.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pią 10:27, 27 Sty 2012, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28237 Przeczytał: 183 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 10:22, 27 Sty 2012 Powrót do góry

Józef Tischner - cytaty

"Jeszcze nie widziałem nikogo, kto stracił wiarę, czytając Marksa, za to widziałem wielu, którzy stracili ją przez kontakt z księżmi."
*Źródło: Niewierzący też człowiek, Gazeta Wyborcza 3–4 lipca 1999r.

"Nie wiecie, gdzie jesteście? Dialog w Kościele to dialog dupy z kijem"

"Pobożność jest niezwykle ważna, ale rozumu nie zastąpi"


(...) więcej tu:
[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)