Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Nowa błogosławiona - Marii Bolognesi Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29707 Przeczytał: 188 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:23, 08 Wrz 2013 Powrót do góry

Beatyfikacja Marii Bolognesi

Image

[link widoczny dla zalogowanych]

Kościół we Włoszech ma nową błogosławioną. Jest nią Maria Bolognesi (1924-1980), mistyczka doświadczona licznymi cierpieniami na duszy i ciele.

W Rovigo w północnych Włoszech odbyła się w sobotę jej beatyfikacja. Uroczystości przewodniczył w imieniu papieża kard. Angelo Amato. Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych podkreśla niezwykłą cierpliwość nowej błogosławionej. Nie złamały jej trudne doświadczenia wyniesione z patologicznej rodziny ani odrzucenie społeczne za młodu i ciężka praca fizyczna, ani doświadczenie diabelskiego opętania, ani wreszcie lata cierpień związanych z licznymi chorobami.

„Maria Bolognesi nigdy się nie poddawała – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Amato. – W domu była wsparciem dla starszych i młodszych. Pracowała w polu przy żniwach czy kopaniu buraków, rąbała drewno, wyrabiała płótno konopne, niekiedy nawet łowiła ryby. Nauczyła się konfekcjonowania ubrań i obuwia. Dla siebie uszyła specjalne okrycie, odmienne od «świeckich». Nie gardziła nawet drobnymi robotami murarskimi. Od 1943 r. opiekowała się po parę godzin dziennie dziećmi z ubogich rodzin, by ich rodzice mogli w tym czasie pracować. Posiadane dary mistyczne nie przeszkadzały jej oddawać się dziełom miłosierdzia szczególnie wobec dzieci, dla których była wszystkim: szewcem, krawcową, stolarzem, a nawet żebraczką. Często odwiedzała chorych, czuwając przy nich nocami. Dla ubogich rodzin zbierała pieniądze i rzeczy pierwszej potrzeby. Zajmowała się sierotami, dla których wyszukiwała miejsce w rodzinach bądź sierocińcach. Jej działalność rozciągała się także na sprawy ducha, dzięki czemu stała się mądrą doradczynią dla wątpiących, nieuczonych czy przygnębionych. Pomagała wszystkim nieustanną modlitwą i cierpieniem. I takie przesłanie pozostawia nam dzisiaj”.

Życiorys nowej błogosławionej:

Maria Bolognesi urodziła się 21 października 1924 w miejscowości Bosaro koło Rovigo (region Wenecja Euganejska w północno-wschodnich Włoszech) w bardzo biednej rodzinie. Bieda była tak duża, że dziewczyna jadła nawet łupiny ziemniaków, które jej przyjaciółki pozostawiały jako dodatek do nawozu krowiego. Tylko przez 4 lata mogła chodzić do szkoły, zaliczając dwie klasy, po czym musiała zaprzestać nauki, aby pomagać wychowywać swych braci i w pracy na polu. Na szczęście jej babka ze strony matki nauczyła jej podstaw wiary i umiłowania modlitwy. Maria od najmłodszych lat chętnie chodziła codziennie na Mszę św., uczyła się katechizmu, a gdy podrosła, wstąpiła do Akcji Katolickiej.

Zanim w wieku niespełna 18 lat przeżyła pierwsze widzenie Boże, doświadczyła dwa lata wcześniej – 21 czerwca 1940 – opętania przez złego ducha. Nie mogła się modlić ani nawet zbliżyć się do budynku kościelnego, uciekała na widok księdza. Jak opowiadała później, jakaś tajemnicza siła, która odstraszała nawet jej koleżanki, trzymała ją z daleka od świątyń. Moc szatana była tak duża, że latem 1941 ojciec dziewczyny musiał ją przywiązać do łóżka, aby można było dokonać na niej egzorcyzmu. Przy tym zajmował się tym najpierw kapłan, a gdy jego działania nie odniosły skutku, podjął je biskup, też bez powodzenia.

Opętanie stopniowo słabło, chociaż zdarzały się jego nawroty jeszcze w styczniu 1942, ale 1 kwietnia tegoż roku Marii ukazał się we śnie po raz pierwszy Pan, a prawdziwość tej wizji potwierdziły pierścionek, jaki otrzymała od Niego i cudowne uzdrowienie pewnej kobiety z okolicy. Tak rozpoczęły się jej szczególne duchowe kontakty z Bogiem, połączone z wielkimi cierpieniami fizycznymi i chorobami, które nie opuściły jej już do końca życia. Przez całe lata nawiedzały ją różne choroby, najczęściej wielokrotnie: zapalenia płuc, oskrzeli, chroniczne zapalenia oczu, owsiki, wymioty, anemia, reumatyzmy, przewlekłe zapalenia krtani i gardła, zaburzenia pracy serca i kilka zawałów. Pierwszy zawał przeżyła w 1971, a drugiego, który okazał się śmiertelny, doświadczyła 30 stycznia 1980. Miała wówczas nieco ponad 55 lat.

Przedtem jednak kobieta doznała całego szeregu wizji, a potwierdzeniem tego były trzy pierścionki, jakie otrzymała w cudowny sposób od Chrystusa, z których pierwszy zawierał pięć rubinów jako znak pięciu Jego ran. Później Jezus zastąpił je innym, jeszcze cenniejszym, z napisem „Ecce Homo” (Oto Człowiek) i wreszcie najcenniejszym – z jednolitego złota. Wizjom tym towarzyszyły cierpienia podobnych do tych, jakie przeżywał Jezus w czasie swej męki, a więc krwawy pot i rany, jaki Mu zadano na Kalwarii.

Wszystko to znosiła z wielką pokorą i cierpliwością, ofiarowując swe cierpienia i choroby Jezusowi za potrzebujących. Za radą swego kierownika duchowego zaczęła notować w zeszycie swe przeżycia i doświadczenia mistyczne – zapisała łącznie ponad 2 tysiące stron.

Mimo tak ciężkich doświadczeń Maria starała się normalnie żyć: działała, i to bardzo czynnie, w Akcji Katolickiej i jako katechetka parafialna. Nadal też wiele uwagi poświęcała chorym, chociaż sama wiele cierpiała.

Zmarła, jak wspomniano, 30 stycznia 1980 w Rovigo. W chwili śmierci pozostawiła nieukończony dom dla rekonwalescentów w tym mieście. Do jej grobu w kościele św. Sebastiana Męczennika w Bosaro do dzisiaj przybywa wielu wiernych, którzy modlą się tam i otrzymują wiele łask, pozostawiając kwiaty i kartki z prośbami i modlitwami.

21 października 1992 rozpoczęto w Rovigo proces beatyfikacyjny, zakończony 8 lipca 2000. „Maria pozostaje uboga wśród ubogich, znakiem obecności Bożej w pokornych duszach. Nawet jeśli dary mistyczne, które wzbogaciły jej więź z Bogiem, są dalekie od naszego doświadczenia, jej miłość do potrzebujących, jej oddanie się chorym i jej udział w cierpieniach innych są również dla nas przykładem, który jest jeszcze jednym powodem, aby prosić ją o wstawiennictwo za nas przed Bogiem” – napisał postulator sprawy beatyfikacyjnej ks. Tito Maria Sartori.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)