Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Św.Teresa od Dzieciątka Jezus Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28724 Przeczytał: 227 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 11:05, 01 Paź 2010 Powrót do góry

Św.Teresa od Dzieciątka Jezus

29 kwietnia 1923 papież Pius XI ogłosił ją błogosławioną, a 17 maja 1925 dokonał jej kanonizacji, nazywając ją jednocześnie gwiazdą swojego pontyfikatu.

Z kolei 19 października 1997, w setną rocznicę jej śmierci, papież Jan Paweł II nadał jej tytuł doktora Kościoła powszechnego. Warto zauważyć, ze św. Teresa jest najmłodszym doktorem Kościoła w historii, a także 3. kobietą, której przyznano ten tytuł (obok św. Teresy z Avili i św. Katarzyny ze Sieny).

W 1927 roku jej święto zostało ustanowione na 3 października. W 1969 papież Paweł VI przeniósł wspomnienie na 1 października, dzień po rocznicy śmierci świętej.

Jest to moja patronka i ja teraz świętuje dwa razy w jednym miesiącu Wink a są i tacy, co przychodzą z życzeniami 15 października - we wspomnienie św. Teresy z Avili - i też dobrze Smile świętuje trzeci raz. Ale i tę świętą proszę o pomoc i modlitę i wierzę, że mi też patronuje. To dopiero szczęście i łaska mieć takie patronki Very Happy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28724 Przeczytał: 227 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 11:11, 01 Paź 2010 Powrót do góry

”Mała droga” św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus żyła zaledwie dwadzieścia cztery lata. Choć od momentu wstąpienia do klasztoru karmelitanek bosych, nigdy go nie opuściła, została patronką misji. Chociaż św. Teresa żyła tak krótko, została ogłoszona Doktorem Kościoła. Kimże była ta "mała święta", której fenomen fascynuje i zastanawia także wielu współczesnych. Kim była ta, której Bóg już w najmłodszych latach nałożył krzyż cierpienia?

"Mała droga"

Maria Franciszka Teresa Martin, bo tak nazywała się nasza święta w życiu świeckim, przyszła na świat 2 stycznia 1873 roku, a zmarła 30 września 1897 roku. Z tych dwudziestu czterech lat, dziewięć spędziła jako siostra Teresa od Dzieciątka Jezus w klasztorze karmelitanek bosych w Lisieux. Tam też rozwinął się w niej mocny, duchowy system przekonań, który wszedł do duchowości chrześcijańskiej pod nazwą "małej drogi".

W życiu Teresy charakterystyczna jest postawa miłości, wdzięczności i ufności. Tylko miłość się liczy, powiedziała przy końcu swej krótkiej ziemskiej pielgrzymki. Św. Teresa uczy nas poprzez swą "małą drogę", że w dążeniu do świętości najważniejsze jest codzienne sumienne wypełnianie swoich obowiązków i gotowość wykorzystania każdej, najmniejszej nawet okazji do czynienia dobra. Ponadto od św. Teresy uczymy się jak wszystko, co nas spotyka, przyjmować jako dar Boży.

Nic - ani ogromne cierpienie fizyczne związane z chorobą, cierpienia duchowe, przykrości jakich doznawała ze strony bliźnich - nie było w stanie zmącić jej spokoju i radości ducha, bowiem nasza święta wszystko przyjmowała jako szczególny "prezent" od Pana Boga. "Mała droga", którą podążała Teresa, to postawa ufności i wiary, to odkrycie, że Bóg nas kocha. Nie oznaczało to przyzwolenia na własne słabości, lecz uznanie własnej słabości, całkowite, heroiczne zaparcie się siebie i poddanie się Bożej woli.

Oswojona z cierpieniem

Od dziecka Teresa była doświadczana cierpieniem. Gdy miała zaledwie 4 lata, zmarła jej matka. Po tym dotkliwym ciosie, który odebrał jej dziecięcą beztroskę, obrała sobie za Matkę Najświętszą Maryję Pannę.

W wieku 10 lat zapadła na ciężką chorobę, później przyszły skrupuły, które dręczyły ją przez rok. Jak później wyznała, swoje uleczenie z tej "choroby duszy" zawdzięczała czterem siostrzyczkom, które zmarły w wieku niemowlęcym.

"To mój pierwszy syn!"

Teresa miała 14 lat, gdy postanowiła pozyskać dla nieba pewnego skazanego na śmierć bandytę o nazwisku Pranzini. Zaczęła się modlić o jego nawrócenie, ponadto w tej intencji ofiarowała uczynki pokutne i umartwienia. Gdy nadszedł dzień egzekucji, bandyta nawet nie chciał słyszeć o pojednaniu z Bogiem. Jednak, gdy już miał położyć głowę pod gilotynę, nagle poprosił kapłana o krzyż i zaczął go całować. Na wiadomość o tym uradowana Teresa zawołała: To mój pierwszy syn!

Chcę być świętą!

W wieku 15 lat zapukała do bram klasztoru karmelitanek bosych w Lisieux. Jednak przełożona klasztoru nie zgodziła się przyjąć tak młodej kandydatki. Wizyta u miejscowego biskupa też nie dała rezultatu, więc nieustępliwa Teresa namówiła swojego ojca, by pojechał z nią do Rzymu, do obchodzącego jubileusz 50-lecia swego kapłaństwa Leona XIII (w 1887 roku). Tereska padła przed papieżem i powiedziała: Ojcze Święty pozwól, abym dla uczczenia Twego jubileuszu, mogła wstąpić w piętnastym roku życia do karmelu. Leon XIII jednak wyjątku nie uczynił, a marzenie Teresy spełniło się dopiero po roku...

Przy wejściu do klasztoru Tereska postanowiła, że chce być świętą. W styczniu 1889 roku odbyły się jej obłóczyny i otrzymała imię: Teresa od Dzieciątka Jezus i od Świętego Oblicza. W roku 1890 złożyła śluby i uroczystą profesję.

Przełożona szybko poznała się na niezwykłej cnocie św. Teresy, bo zaledwie trzy lata po złożeniu ślubów wyznaczyła ją na mistrzynię nowicjuszek.

Cóż to za łaska mieć wiarę!

Na rok przed śmiercią u św. Teresy zaczęły pojawiać się pierwsze objawy daleko posuniętej gruźlicy. Mimo bardzo słabego zdrowia, Tereska spełniała dalej wszystkie swoje zakonne i klasztorne obowiązki. Tak było aż do roku 1897, kiedy w końcu trafiła do infirmerii, aby po kilkunastu tygodniach niewyobrażalnych cierpień 30 września odejść po wieczną nagrodę do Pana.

Na dzień przed śmiercią, dusząc się i cierpiąc niewyobrażalne męki, słabiuteńkim głosem zawołała: – Cóż to za łaska mieć wiarę! Gdybym nie miała wiary, bez wahania zadałabym sobie śmierć!

Mimo tak strasznych męczarni nasza święta zawsze potrafiła zdobyć się na uśmiech. Chciała być święta, chciała cierpieć dla zbawienia grzeszników i cierpiała. Mówiła do swojej siostry Agnieszki (również karmelitanki): – Nigdy nie przypuszczałam, że można tyle cierpieć! Nie mogę sobie tego wytłumaczyć, jak tylko moim gorącym pragnieniem zbawienia dusz.

To wszystko jednak było dla św. Teresy okazją dla złożenia z siebie ofiary i pocieszenia Pana Jezusa.

Zbawiciel nie pozostawił jej samej sobie. Obsypywał ją wieloma łaskami, pociechami wewnętrznymi, a nawet stanami mistycznymi i ekstazami.

Patronka misji, Doktor Kościoła

W roku 1923 Ojciec Święty Pius XI ogłosił ją błogosławioną, a dwa lata później ten sam papież zaliczył Teresę w poczet świętych, ogłaszając ją ponadto patronką misji. Misyjny zapał św. Teresy wywierał bowiem na wielu wielkie wrażenie. "Mała Tereska" wielokrotnie powtarzała: – Chciałabym przebiegać ziemię, głosić Twe imię i umieszczać w ziemi niewiernych Twój chwalebny Krzyż. Nie mogąc być misjonarką czynną, pragnę nią być mocą miłości i pokuty.

W 1997 roku papież Jan Paweł II ogłosił św. Teresę od Dzieciątka Jezus Doktorem Kościoła.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28724 Przeczytał: 227 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 11:14, 01 Paź 2010 Powrót do góry

(...)

25 marca 1883 r. dziesięcioletnia Teresa zapadła na ciężką chorobę, która trwała do 13 maja. Jak sama wyznała, uzdrowiła ją cudownie Matka Boża. W roku 1884 Teresa przyjęła pierwszą Komunię świętą. Odtąd przy każdej Komunii świętej powtarzała z radością: "Już nie ja żyję, ale żyje we mnie Jezus". W tym samym roku otrzymała sakrament Bierzmowania.

Przez ponad rok dręczyły ją poważne skrupuły. Jak sama wyznała, swoje uleczenie z tej duchowej choroby zawdzięczała swoim 4 siostrom, zmarłym w latach niemowlęcych. W pamiętniku swoim zapisała, że w czasie pasterki w noc Bożego Narodzenia przeżyła "całkowite nawrócenie". Postanowiła całkowicie zapomnieć o sobie, a oddać się Jezusowi i sprawie zbawienia dusz. Zaczęła odczuwać gorycz i wstręt do przyjemności i ponęt ziemskich. Ogarnęła ją tęsknota za modlitwą, rozmową z Bogiem. Odtąd zaczęła się jej wielka droga ku świętości. Miała zaledwie 13 lat.

Niedługo potem skazano na śmierć głośnego bandytę, który był postrachem całej okolicy, Pranziniego. Teresa miała wtedy 14 lat. Dowiedziała się z gazet, że zbrodniarz ani myśli pojednać się z Panem Bogiem. Postanowiła zdobyć jego duszę dla Jezusa. Zaczęła się serdecznie modlić o jego nawrócenie. Ofiarowała też w jego intencji specjalne pokuty i umartwienia. Wołała: "Jestem pewna, Boże, że przebaczysz temu biednemu człowiekowi (...). Oto mój pierwszy grzesznik. Dla mojej pociechy spraw, aby okazał jakiś znak skruchy". Nadszedł czas egzekucji, lecz bandyta nawet wtedy odrzucił kapłana. A jednak ku zdziwieniu wszystkich, kiedy miał podstawić głowę pod gilotynę, nagle zwrócił się do kapłana, poprosił o krzyż i zaczął go całować. Na wiadomość o tym Teresa zawołała szczęśliwa: "To mój pierwszy syn!"

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28724 Przeczytał: 227 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:58, 04 Paź 2012 Powrót do góry

Dziś 3 października w tradycyjnym kalendarzu św. Teresy od Dzieciątka Jezus, Dziewicy, a wg. nowego wspomnienie świętej było 1 października.

Image


Polecam do czytania "Dzieje duszy" - Św. Teresa od Dzieciątka Jezus (Teresa Martin)
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]


Wykład ks. Konstantyna Najmowicza na temat życia św. Teresy od Dzieciątka Jezus
(...)
http://www.youtube.com/watch?v=8Z6nRq1JNj0&feature=plcp


Św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza

W "Dziejach duszy" św. Tereni od Dzieciątka Jezus czytamy:

"(...) Święta!... ileż wspomnień przywołuje to słowo!... Święta, jak bardzo je kochałam!... Umiałaś, droga Matko, tak dobrze wytłumaczyć mi wszystkie tajemnice ukryte w każdym z nich, i były one dla mnie prawdziwie dniami Nieba. ***Nade wszystko kochałam procesje z Najświętszym Sakramentem; co za radość sypać kwiaty pod stopy Dobrego Boga!... nie pozwoliłam im jednak tam upaść, ale rzucałam je najwyżej jak mogłam i najszczęśliwsza byłam widząc, jak moje płatki róż dotykają Monstrancji...***

[link widoczny dla zalogowanych]

Dzieje duszy

Rozdział I

Wczesne dzieciństwo - fragment


Zanim wzięłam pióro do ręki, uklękłam przed figurą Maryi (3), (przez którą otrzymaliśmy tyle dowodów matczynej opieki Królowej Nieba nad naszą rodziną) i prosiłam Ją o pokierowanie moją ręką, abym nie napisała ani jednej linii, która by Jej nie była miłą. Następnie otworzyłam Ewangelię Świętą; wzrok mój padł na słowa: - "Jezus wszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego" (Mk 3,13) (4). Oto prawdziwa tajemnica mego powołania, całego mojego życia, a przede wszystkim tajemnica uprzywilejowania mojej duszy przez Jezusa... On nie wzywa tych, którzy są tego godni, ale tych, których sam chce, albo, jak mówi św. Paweł: - "Bóg lituje się nad tym, nad kim zechce, i miłosierdzie okazuje temu, nad kim chce się zmiłować. Nie zależy to więc od trudu tego, kto chce, ani kto się ubiega, ale od litującego się Boga" (Rz 9,15 i 16).

Przez długi czas pytałam siebie, dlaczego dobry Bóg ma swoich uprzywilejowanych, dlaczego wszystkie dusze nie otrzymują łask w równym stopniu; dziwiłam się widząc, jak obdarza nadzwyczajnymi względami Świętych, którzy w przeszłości obrażali Go, jak św. Paweł i św. Augustyn, oraz ci, których On zmusił - rzec by można - do przyjęcia swej łaski. Ponadto, czytając o życiu Świętych i widząc, jak Pan Nasz miał upodobanie w pieszczeniu ich od kołyski aż do grobu, jak usuwał z ich drogi wszelkie przeszkody mogące utrudnić im wznoszenie się ku Niemu, jak uprzedzał te dusze swymi względami, aby nie dopuścić do przyćmienia niepokalanego blasku ich szaty chrztu, pytałam siebie: dlaczego, na przykład, tak wielu biednych dzikich umiera, zanim mają możność usłyszeć dźwięk Imienia Bożego... Jezus raczył pouczyć mnie o tej tajemnicy. Stawił mi przed oczyma księgę natury i zrozumiałam, że wszystkie kwiaty przez Niego stworzone są piękne, że przepych róży i biel Lilii nie ujmują woni małemu fiołkowi ani zachwycającej prostoty stokrotce... Zrozumiałam, że gdyby wszystkie małe kwiatki chciały być różami, natura straciłaby swą wiosenną krasę, pola nie byłyby umajone kwieciem...

Podobnie dzieje się w świecie dusz, w tym ogrodzie Jezusa. Spodobało Mu się stworzyć wielkich świętych, których można porównać do Lilii i róż; lecz stworzył także tych najmniejszych, którzy winni się zadowolić, że są stokrotkami i fiołkami, przeznaczonymi, by radować oczy dobrego Boga, gdy je skieruje na ziemię. Doskonałość polega na tym, by czynić Jego wolę, by być tym, czym On nas chce mieć...

[link widoczny dla zalogowanych]


Życie św. Teresy od Dzieciątka Jezus, karmelitanki bosej - film z 1986 roku.

Teresa z Lisieux

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28724 Przeczytał: 227 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 21:38, 03 Paź 2014 Powrót do góry

Wykład ks. Konstantyna Najmowicza na temat życia św. Teresy od Dzieciątka Jezus
(...)
http://www.youtube.com/watch?v=8Z6nRq1JNj0&feature=plcp


"Święta Teresa z Lisieux" - film dokumentalny prod. włoskiej (2006)
(...)
http://www.youtube.com/watch?v=oYf6TS6wPDo
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28724 Przeczytał: 227 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 21:53, 03 Paź 2014 Powrót do góry

Św.Tereska - Dzieje Duszy cz.1
http://www.youtube.com/watch?v=8v2HMc1u-1M

Św.Tereska - Dzieje Duszy cz.2
http://www.youtube.com/watch?v=50L6CA5qav4

Św.Tereska - Dzieje Duszy cz.3
http://www.youtube.com/watch?v=T-d85zkpoIw

Św.Tereska - Dzieje Duszy cz.4
http://www.youtube.com/watch?v=xfi4t8MvJKI

Św.Tereska - Dzieje Duszy cz.5
http://www.youtube.com/watch?v=IC21sEJMSzY

Św.Tereska - Dzieje Duszy cz.6
http://www.youtube.com/watch?v=9xVhgNKDiLQ

Św.Tereska - Dzieje Duszy cz.7
http://www.youtube.com/watch?v=7qNbrAJ4RMc

Św.Tereska - Dzieje Duszy cz.8
http://www.youtube.com/watch?v=SWxaQN4SlQU

Św.Tereska - Dzieje Duszy cz.9
http://www.youtube.com/watch?v=s56fkCKKRNE

Św.Tereska - Dzieje Duszy cz.10
http://www.youtube.com/watch?v=6YaFp1AC5-c

Św.Tereska - Dzieje Duszy cz.11
http://www.youtube.com/watch?v=mC0X0v44Iow
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28724 Przeczytał: 227 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:39, 03 Paź 2015 Powrót do góry

3 październik – świętej Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza

Image

Święta Śmierć Małej Świętej Tereski

Popołudnie 30 września jest dramatyczne. Około 14.30, nadludzkim wysiłkiem, Teresa podnosi się na łóżku. Jej głos jest „jasny i silny”. Ręce ma „całe sine”. Modli się: „Mój Boże! Ulituj się nade mną!… O Maryjo, przyjdź mi z pomocą!… Mój Boże, jak cierpię!… Kielich jest pełen… Pełen aż po brzegi!… Nigdy nie będę umiała umrzeć!” (DE 30.9).
Około wpół do piątej, cała wspólnota zbiera się w infirmerii. Przez dwie godziny, straszliwy charkot rozdziera jej piersi, drży na całym ciele. Obfity pot spływa jej po policzkach i przesiąka ubranie. Wydaje ciche okrzyki.
Około 19.00, matka Maria od świętego Gonzagi odsyła modlącą się od dwóch godzin wspólnotę. Matka Agnieszka od Jezusa, przerażona męką konania siostry, wychodzi i idzie modlić się przed niewielką figurę Najświętszego Serca, stojącą na schodach prowadzących na piętro, aby jej siostra nie popadła w rozpacz.
Po upływie 20 minut Przełożona widzi, że zbliża się koniec. Każe zadzwonić dzwonkiem infirmerii, mówiąc: „Otwórzcie wszystkie drzwi!” Siostry klękają wokół łóżka. Chora, ściskając swój krucyfiks, wypowiada wyraźnie: Kocham Go!…”, w chwilę potem: „Mój Boże… kocham… Cię!”



Nekrolog św Tereski z Lisieux

Image
Zobacz profil autora
Rafael
Użytkownik


Dołączył: 02 Lip 2015
Posty: 20 Przeczytał: 35 tematów


PostWysłany: Sob 12:04, 03 Paź 2015 Powrót do góry

O mój Jezu okaż nam Twoje Najświętsze oblicze a będziemy zbawieni
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28724 Przeczytał: 227 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:09, 01 Paź 2016 Powrót do góry

Homilia

Wygłoszona przez Ojca św. Piusa XI
w czasie kanonizacji św. Teresy od Dzieciątka Jezus


Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia, a Bóg wszelkiej, pociechy (List II do Kor. I,1), który wśród tylu trosk apostolskiego urzędowania udzielił nam tej pociechy, że tę dziewicę, którą po objęciu pontyfikatu pierwszą wynieśliśmy do godności błogosławionych niebian, ją też pierwszą przyjęliśmy do grona Świętych, tę mianowicie, która uczyniła się w duchu dziecięciem, dziecięctwem zaiste takim, jakiego nie można odłączyć od prawdziwej wielkości ducha. Ze wszech miar przeto godną jest rzeczą, by chwałę jej, na podstawie samych obietnic Jezusa Chrystusa, uświęcić zarówno w niebieskim Jeruzalem, jak i w Kościele wojującym. Wdzięczni też jesteśmy Bogu, że wolno nam dzisiaj, zastępującym Syna Jego jednorodzonego, z tej katedry prawdy i wśród wspaniałych uroczystości świętych powtórzyć nam i gorąco zalecić pewne bardzo zbawienne powiedzenie Boskiego Mistrza.

Gdy się Go bowiem pytali uczniowie, kto według Jego zdania będzie większym w królestwie niebieskim, On, wezwawszy dziecię, postawił je w pośrodku ich i wyrzekł owe pamiętne słowa: "Zaprawdę, powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie się jako dziatki, nie wnijdziecie do królestwa niebieskiego" (Mat. XVIII, 2,3).

Tą zaiste ewangeliczną nauką przejąwszy się całkowicie święta niebiańska Teresa, wprowadziła ją w życie codzienne, owszem, tej właśnie drogi duchowego dziecięctwa nauczyła nowicjuszki swego konwentu słowem i przykładem, a wszystkich innych swymi pismami. Każdy, kto przeczyta te pisma, rozpowszechnione po świecie całym, wnet je umiłuje i odczytuje raz po raz z wielką dla duszy rozkoszą i pożytkiem. Ta bowiem przejasna panienka, która kwitła w zamkniętym ogrodzie Karmelu, przydawszy do imienia swego imię Dzieciątka Jezus, żywy tegoż Dzieciątka w sobie wycisnęła obraz, tak, że należy powiedzieć, iż ktokolwiek czci Teresę, czci także i wielbi równocześnie wzór Boży, który ona odtworzyła w sobie.

To też ożywiamy się dzisiaj tą nadzieją, że dusze wierne Chrystusowi opanuje jak gdyby żarliwość w dążeniu do zwycięstwa duchowego, które na tym polega, że cokolwiek dziecię posiada i czyni z natury, to my uczuwamy i wypełniamy z nawyknienia cnotliwego. Jak bowiem dzieciny, niedotknięte żadnym cieniem nocy, ani nie pociągnięte żadnymi żądz ponętami, bezpiecznie trwają w posiadaniu swej niewinności, nie znając zgoła podstępu i udawania, gdy wypowiadają szczerze to, co myślą, i należycie postępują i okazują się wtedy takimi, jakimi są w rzeczywistości, tak Teresa - jak gdyby anielską raczej niż ludzką miała naturę - przyoblekła się w dziecięcą prostotę, wedle praw, prawdy i sprawiedliwości. Gdy zaś w pamięci dziewicy z Lisieux tkwiły owe wezwania i obietnice Oblubieńca Boskiego: "Jeśli kto jest maluczkim, niechaj przyjdzie do Mnie" (Ks. Przyp. IX, 4); "Przy piersiach was poniosę, a na kolanach będę się z wami pieścić. Jako gdy kogo matka pieści, tak was cieszyć będę" (Iz. LXVI, 12-13), świadoma swej stałości oddała się z ufnością Opatrzności Boga i ufna wyłącznie w Jego pomoc, zgodziła się zupełnie, by chociażby niezmiernie przykrymi sposobami osiągnąć doskonałą życia świątobliwość, do której umyśliła sobie dążyć z zupełnym i radosnym wyrzeczeniem się swej woli.

Nie należy się też dziwić, że wypełniło się w świątobliwej niewieście owo Chrystusowe: "Ktokolwiek się tedy uniży jako to dziecię, ten jest większy w królestwie niebieskim" (Mat. XVIII. 4). Podobało się tedy łaskawości Bożej obdarzyć ją i wzbogacić darami całkiem niezwykłej mądrości. Przed tą bowiem, która prawdziwą naukę wiary czerpała przeobficie z katechizmu, naukę ascezy ze złotej księgi o Naśladowaniu Chrystusa, a mistyki - z ksiąg Ojca swego Jana od Krzyża i oprócz tego pasła i żywiła swój umysł ciągłym rozważaniem Pisma św., Duch prawdy otworzył i wyjawił te rzeczy, które zwykł ukrywać przed mądrymi i roztropnymi, a objawiać maluczkim, odznaczała się ona bowiem taką wiedzą rzeczy nadprzyrodzonych, że wskazywała innym pewną drogę zbawienia. Z tego zaś tak obfitego uczestnictwa w świetle Bożym i w łasce Bożej, rozgorzał w Teresie tak wielki żar miłości, że wyrywając ją niejako ustawicznie z ciała, wyniszczył ją w końcu; mogła więc zaprawdę, zanim się z życiem tym rozstała oświadczyć naiwnie, "że nie dała Bogu nic innego prócz miłości".

Wiadomo również, że siłą tej gorącej miłości powstało w dziewicy z Lisieux owo postanowienie i usiłowanie "pracowania z miłości do Jezusa, jedynie by się Jemu podobać, by pocieszyć Serce Jego Najświętsze i by rozszerzyć dusz zbawienie, dusz, które by kochały Chrystusa na wieki". Że zaś zaczęła ona tę obietnicę wykonywać i to czynić skoro tylko przyszła do ojczyzny niebieskiej, łatwo to poznać z tego mistycznego deszczu róż, które za łaską Boga, jak to za życia mile przepowiedziała, na ziemię już spuściła i ciągle dalej spuszcza.

Tak więc tedy, gorąco pragniemy, by wierni chrześcijanie wszyscy stali się godnymi uczestnictwa w tym przeobfitym łask wylaniu, za przyczyną małej Tereski, ale jeszcze goręcej pragniemy, by celem naśladowania usilnie na nią patrzyli, czyniąc się jak gdyby dziecinami, gdyby bowiem nimi nie byli, mocą wyroku Chrystusa wykluczeni zostaną z królestwa niebieskiego.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)