Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Bezstresowe? bez zasad? czy bez Boga? wychowywanie dzieci Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29708 Przeczytał: 165 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 10:35, 03 Paź 2008 Powrót do góry

Bezstresowe? bez zasad? czy bez Boga? wychowywanie dzieci

11-latek pobił nauczycielkę, bo zwróciła mu uwagę

W szkole podstawowej we Francji doszło do przykrego incydentu. 11-latek, w odpowiedzi na uwagę nauczycielki, zaatakował ją. Kobieta odniosła obrażenia twarzy i brzucha - podaje serwis Yahoo!France.

Do zdarzenia doszło podczas lekcji w szkole podstawowej we francuskim mieście Persan. Kiedy nauczycielka zwróciła uwagę jednemu ze swoich uczniów, że źle się zachowuje, ten niespodziewanie wybuchł agresją. Rzucił się na kobietę, zaczął ją bić i kopać; zadawał ciosy głównie w twarz i brzuch. Po ataku poturbowana nauczycielka zamknęła się w klasie. Oprócz kobiety obrażenia odniosło też kilku uczniów obecnych w klasie.

Nauczycielka, będąca obecnie z powodu odniesionych obrażeń na zwolnieniu, złożyła na nastoletniego napastnika skargę. W szkole zaś toczą się dyskusje jak przeciwdziałać agresji uczniów. Na razie pojawiły się tam plakaty z hasłem: "Szanuj bliźnich".

Za WP
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 10:53, 19 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29708 Przeczytał: 165 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:09, 03 Paź 2008 Powrót do góry

Takie wychowanie to jest wychowanie bez żadnych podstaw i zasad moralnych, bez żadnego fundamentu, to jest wychowywanie bez BOGA! A dopiero dalej daje znać o sobie i bardzo lansowane zwłaszcza na Zachodzie i w Ameryce wychowanie tzw. "bezstresowe"

Pojęcia "bezstresowe wychowanie" użył po raz pierwszy amerykański pediatra Benjamin Spock. Jego wydana w 1946 roku książka "Baby and Child Care" należy dziś do najlepiej sprzedających się tytułów.

Wychowanie bezstresowe nawet laikom w dziedzinie pedagogiki kojarzy się z maksymalną swobodą dzieci. Z takim wychowaniem, gdzie potocznie mówiąc „dzieciom wszystko wolno” i „nic im nie wolno powiedzieć”.
"Nie ma nic gorszego dla dziecka niż wrażenie, że ojciec i matka są na każde zawołanie, żyją tylko dla niego. Dziecko, które zdaje sobie sprawę z takiego stanu rzeczy, coraz wyżej podnosi poprzeczkę swoich żądań.’"
( F. Dolto)

W dzisiejszym świecie niełatwo przychodzi rodzicom ustalenie norm i granic wychowania. Problemy rodziców przy ustalaniu granic to: brak pewnych norm wychowawczych, których świat nie daje, osobiste doświadczenie (wychowanie w sztywnych normach lub bez norm), odpowiedni moment, w którym trzeba to zrobić.
"Za porażką życiową wielu dzieci kryją się zbyt pobłażliwi rodzice.’"
( Pino Pellegrino)

Byłam we Francji nie raz i doskonale mogłam zaobserwować wychowanie tam dzieci, ich zachowanie na podwórku, w środkach komunikacji, w miejscach publicznych i wiem, że nie mają dzieci żadnych hamulców, wszystko im wolno. Nie jeden dorosły poprostu boi się zwrócić uwagę. Nawet granie w piłkę na osiedlu o północy i krzyki, wrzaski nikogo nie skloniły do zwrócenia uwagi, poniewaz tak jak mi powiedziano, "spróbuj to możesz mieć szyby w oknach powybijane". Nie uogólniam, ale taką swobodę mają.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 10:59, 19 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29708 Przeczytał: 165 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:24, 08 Sty 2010 Powrót do góry

Teresa napisał:
Bezstresowe? czy bez Boga? wychowywanie dzieci

Jak w cytacie to raz, ale można też spytać czy bez fizycznego dyscyplinowania? Ale jak możemy przeczytać z ostatnich badań przeprowadzonych w USA to, że ”klaps” nie szkodzi lecz pomaga:

USA: badania dowodzą, że ”klaps” nie szkodzi lecz pomaga

Amerykańskie badania dowodzą, że fizyczne dyscyplinowanie dzieci wcale im nie szkodzi. Wręcz przeciwnie, dzieci, które w wieku od dwóch do sześciu lat dostawały czasami klapsa są szczęśliwsze i odnoszą większe sukcesy w wieku szkolnym. Jest także wielce prawdopodobne, że po ukończeniu szkoły średniej będą chciały studiować i będą bardziej skłonne do pracy jako wolontariusze, w przeciwieństwie do dzieci, które nigdy nie były w ten sposób dyscyplinowane za złe zachowanie.

Badania przeprowadziła psycholog z Calvin College w Gran Rapids (stan Michigan) dr Marjorie Gunnoe, pod patronatem Portraits of Amercian Life Studies (PALS). Stwierdziła ona, że rozważne korzystanie z kar cielesnych, stosowanych w przypadku niewłaściwego zachowania, jest korzystne dla dzieci.

– Twierdzenia utrzymujące, że należy zrezygnować z metody fizycznego dyscyplinowania dzieci nie znajdują uzasadnienia w danych – zauważyła dr Gunnoe.

Dr Gunnoe przebadała grupę 2600 nastolatków pod kątem skutków fizycznego dyscyplinowania. Autorka badania zadawała młodzieży pytania dotyczące powodzenia na studiach, optymizmu co do przyszłości, antyspołecznego zachowania, przemocy i napadów depresji. Okazało się, że najlepszym zachowaniem wykazywali się ci nastolatkowie, których dyscyplinowano fizycznie w wieku od dwóch do sześciu lat.

Ci, którzy dostawali czasami klapsa w wieku późniejszym tj. od siódmego do jedenastego roku życia, mieli gorsze wyniki jeśli chodzi o zachowanie, ale wciąż istniało duże prawdopodobieństwo osiągania przez nich dobrych wyników na studiach.

W przypadku osób, które były dyscyplinowane fizycznie w wieku późniejszym, tj. powyżej dwunastego roku życia oraz w przypadku osób, które nigdy nie były karane fizycznie, odnotowano gorsze wyniki.

Spośród 2600 osób jedna czwarta stwierdziła, że nigdy nie otrzymała klapsa.

Amercian College of Pediatrician (ACP) uważa, że fizyczne dyscyplinowanie dzieci przez rodziców może być skuteczne, tylko wtedy, kiedy jest właściwie stosowane. W oficjalnym stanowisku na ten temat możemy przeczytać: „Oczywistym jest, że rodzice nie powinni wyłącznie polegać na fizycznym dyscyplinowaniu dzieci w celu sprawowania kontroli nad ich zachowaniem. Jednak dowody pokazują, że może ono stanowić przydatną i niezbędną część skutecznego planu dyscyplinowania”.

Zgodnie ze stanowiskiem ACP skuteczna dyscyplina składa się z trzech elementów: opartych na miłości relacjach miedzy rodzicem a dzieckiem; wykorzystywaniu pochwał, gdy dziecko zachowuje się właściwie i stosowaniu kar, gdy dziecko zachowuje się źle.

Źródło: LifeSiteNews.com, AS
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 10:07, 19 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29708 Przeczytał: 165 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 8:15, 27 Cze 2010 Powrót do góry

Teresa napisał:
Teresa napisał:
Bezstresowe? czy bez Boga? wychowywanie dzieci

Jak w cytacie to raz, ale można też spytać czy bez fizycznego dyscyplinowania? Ale jak możemy przeczytać z ostatnich badań przeprowadzonych w USA to, że ”klaps” nie szkodzi lecz pomaga:

USA: badania dowodzą, że ”klaps” nie szkodzi lecz pomaga

No proszę! nawet badania dowodzą, że klaps nigdy nikomu nie zaszkodził, a tu nam rządzący państwami serwują jakąś bandycką ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, którą to w Polsce p.o. pan Komorowski podpisał. Proszę poczytać tu:

http://www.traditia.fora.pl/szukajac-prawdy-tematy-ktore-nurtuja-bulwersuja,66/szwecja-katastrofalne-skutki-ustawy-o-przeciwdz-przemocy,4089.html

Proszę obejrzeć filmiki jakie są tam na końcu podane, o "postępie" w Szwecji, o katastrofalnych skutkach tej ustawy i wogóle "postepu" tam.

Trzeba rozgraniczyć klapsa od przemocy, a to jest ogromna róznica!


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 10:10, 19 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29708 Przeczytał: 165 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:47, 28 Cze 2010 Powrót do góry

Prawdy i mity o bezstresowym wychowaniu

Niektórzy i rodzice pozwalają dziecku na wszystko.

Zupełna swoboda, brak autorytetu i konsekwencji - bezstresowe wychowanie to praktyka stosowane przez wielu współczesnych rodziców. Coraz częściej obserwujemy nieumiejętność pogodzenia obowiązków i wychowania dziecka. Konsekwencje takiego postępowania mogą być fatalne nie tylko dla nas ale także dla naszego potomka.

Zasady bezstresowego wychowania

Mit bezstresowego wychowania głosi, iż ograniczenie potrzeb dziecka prowadzi do ograniczenia jego możliwości. Natomiast dyscyplina i wymaganie podporządkowania się woli rodziców jest przyczyną stresu, który w rezultacie hamuje jego rozwój.

Jednak coraz częściej specjaliści obalają te teorie, gdyż stres towarzyszy każdemu człowiekowi od dnia narodzin aż do śmierci. Dlatego dziecko od
początku powinno być uczone radzenia sobie z nim.

- Danie dziecku całkowitej swobody, bez kar i konsekwencji, powoduje że żyje ono w ciągłym lęku i ogromnym stresie. Tak na prawdę to zasady budują dziecku świat bezpieczny i przewidywalny. Znając reguły postępowania może ono planować swoje zachowanie. Jeżeli odbierzemy mu zasady to jednocześnie zabieramy mu poczucie bezpieczeństwa, bo wtedy dziecko nie wie na co może sobie pozwolić, nie rozumie wymagań i oczekiwań środowiska - mówi Beata Paszukow, psycholog i pedagog z Białegostoku.

Wyznaczenie granic i zasad jest niezbędne w procesie wychowania dziecka

Podstawą dobrego wychowania dziecka, jest wyznaczenie mu wyraźnych granic swobody i konsekwencji wynikających z ich przekroczenia.

- Na karach dziecko powinno się uczyć. Jeżeli dziecko nie ponosi konsekwencji swojego postępowania to trudno mu regulować swoje zachowanie i panować nad sobą. Powoduje to, że dziecko czuje się zagubione i demonstruje to swoim zachowaniem. Wykorzystując brak reguł robi co chce, nie odróżniając dobra od zła - kontynuuje Beata Paszukow.

Sporną kwestię stanowi danie dziecku przysłowiowego klapsa. Zwolennicy bezstresowego modelu wychowania są temu zdecydowanie przeciwni.

- Wszystko zależy od tego jaki to jest klaps, w jakiej sytuacji i czemu ma służyć. Jeżeli jest delikatny i ma służyć zakomunikowaniu dziecku, że to co robi jest złe, to nie ma w tym nic negatywnego. Jeśli natomiast jest to wyładowanie naszej złości w atmosferze krzyku, to już jest to przemoc - mówi Beata Paszukow.

Budowanie autorytetu podstawą szacunku

Aby wymóc na dziecku postępowanie według wyznaczonych przez nas zasad, musimy zyskać w jego oczach poważanie. Budowanie autorytetu powinniśmy zacząć jak najwcześniej. Dziecko powinno znać i rozumieć znaczenie słowa "nie".

- Rodzic powinien stawiać dziecku zasady, którym sam potrafi sprostać. W ten sposób daje mu przykład i buduje autorytet. Staje się w oczach dziecka bezpieczną i godną zaufania osobą, którą chce naśladować - kontynuuje psycholog.

Konsekwencje błędów wychowawczych

Współcześni rodzice, zapracowani, zabiegani i zagubieni w ogromie obowiązków, tracą kontrolę nad wychowaniem dziecka. Z płaczem, sprzeciwem i wymaganiami dziecka radzą sobie pozwalając mu na wszystko. W rezultacie takie dziecko nie dość, że nie szanuje swoich rodziców, to nie potrafi odróżnić dobra od zła i przystosować się do życia w społeczeństwie. Takie osoby mają często problemy w szkole i nie tylko.

- Moja synowa od początku pozwalała swojej córce na wszystko. Wnuczka dostawała i robiła wszystko co chciała, rodzice podporządkowywali się jej ze wszystkim, aby tylko uniknąć płaczu i histerii dziecka. Teraz moja wnuczka Ania ma 5 lat, do przedszkola nie chodzi bo nie potrafi się przystosować do panujących tam zasad, ani bawić się z innymi dziećmi, bo na sprzeciw reaguje płaczem i biciem - mówi Mieczysława, mieszkanka Białegostoku.

Takich dzieci jest coraz więcej. Skutki bezstresowego wychowania widać wyraźnie po latach praktykowania tej metody. Niestety wtedy jest już za późno na korygowanie błędów wychowawczych. Pozostaje ponosić ich przykre konsekwencje.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 10:11, 19 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29708 Przeczytał: 165 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:56, 28 Cze 2010 Powrót do góry

Cytat:
Pojęcia "bezstresowe wychowanie" użył po raz pierwszy amerykański pediatra Benjamin Spock. Jego wydana w 1946 roku książka "Baby and Child Care" należy dziś do najlepiej sprzedających się tytułów.

Metody wychowawcze lansowane przez doktora Spocka znalazły rzesze zwolenników w USA, w Europie najbardziej spodobały się Szwedom. Z czasem okazało się jednak, że bezstresowo wychowywane dzieci nie dość, że nie szanują rodziców, to jeszcze nie potrafią odróżnić dobra od zła, nie znają żadnych granic.


Bezstresowe wychowanie dzieci.
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]

... albo cały tekst na jednej stronie:
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]



O postępie w Szwecji możemy zobaczyć i poczytać tu:
(...)
http://www.traditia.fora.pl/bracia-w-wierze-swiat-postepu,19/swiat-postepu-postep-po-szwedzku,4370.html


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 10:23, 19 Wrz 2016, w całości zmieniany 5 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29708 Przeczytał: 165 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:15, 10 Cze 2012 Powrót do góry

Teresa napisał:
(...) jak możemy przeczytać z ostatnich badań przeprowadzonych w USA to to, że ”klaps” nie szkodzi lecz pomaga:
(...)

Oddajmy głos o. Jackowi Woronieckiemu odnośnie zasadności kar fizycznych wymierzanych dzieciom:

“Należy jeszcze poświęcić trochę miejsca karom cielesnym, które w ostatnim wieku pedagogika zwalczała w szczególny sposób, zapewne dlatego, że poprzednie wieki zbyt ich nadużywały i stosowały je szablonowo. Oprócz uprzedzeń doktrynalnych, szerzonych przez kierunki liberalne w pedagogice, niemałą rolę odgrywa tu również ta okoliczność, że wymierzanie kary cielesnej dziecku jest czynnością niemiłą, od której niejeden wychowawca uchyla się przez zwykle sobkostwo i lenistwo. W zasadzie przeciw ich stosowaniu nie można nic powiedzieć: trochę bólu, połączone z upokorzeniem, jakiego dziecko dozna na skutek przewinienia, silniej niż inne kary wstrząśnie jego budzącym się sumieniem i skłoni do liczenia się z wymaganiami starszych oraz podporządkowania się dobru wspólnemu tego środowiska, w którym żyje.

W chrześcijańskiej tradycji wychowawczej kary cielesne miały zawsze swe miejsce i opierały się na wyraźnych wskazaniach ksiąg dydaktycznych Starego Testamentu, za którymi później poszła praktyka wieków. Nie ma zatem podstaw, aby dziś pedagogika chrześcijańska miała się ich wyrzekać dla bezpodstawnych uprzedzeń, jakie sieją fałszywe kierunki filozoficzne. W granicach wychowania rodzinnego winny być one stanowczo utrzymane, natomiast problem wprowadzenia ich z powrotem do wychowania szkolnego może podlegać dyskusji nie ze względów zasadniczych, ale praktycznych”.

( J. Woroniecki, Katolicka etyka wychowawcza, t. II/2, Lublin 1986, s. 391.)


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Nie 20:49, 18 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29708 Przeczytał: 165 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:37, 16 Lut 2013 Powrót do góry

Szkoła i „wychowanie” bezstresowe

„Wychowanie” bezstresowe w szkole oznacza, że jedynymi niezestresowanymi są ci, którzy stresują wszystkich innych.

Komenda Główna Policji podała, że w polskich szkołach w ubiegłym roku odnotowano 74 gwałty. Jest to ponad pięć razy więcej takich przypadków niż w roku 2011. Dramatyczny wzrost wyjątkowo okrutnych przestępstw seksualnych na terenie polskich szkół to tylko czubek góry lodowej poważnych problemów, z jakimi borykają się polskie szkoły.

Zamiast być miejscem formowania charakterów i przekazywania wiedzy, szkoły stają się w coraz większym stopniu miejscem demoralizacji, przemocy i przestępczości. Regulaminy szkolne, a także szkolne programy wychowawcze i profilaktyczne okazują się coraz częściej fikcją, istniejącą wyłącznie na papierze. Najbardziej w tej sytuacji cierpią normalni uczniowie, czyli ci, którzy chcą w szkole solidnie się uczyć i otrzymać od pedagogów solidną pomoc w pracy nad swoim charakterem.

Przyczyn pogłębiającego się z roku na rok kryzysu polskich szkół jest wiele. Po części kryzys ten wynika z kryzysu rodziców i innych dorosłych oraz z demoralizującego wpływu dominujących mediów, a także nieodpowiedzialnych polityków i celebrytów, którzy propagują chorą filozofię życia na zasadzie „róbta, co chceta”, albo dążą do legalizacji „miękkich” narkotyków, jako „niegroźnych” substancji. Najbardziej niepokoi jednak to, że kryzys szkoły w dużym stopniu spowodowany jest działaniem tych instytucji, które powinny bronić placówki szkolne przed kryzysem, przemocą i przestępczością. Na pierwszym miejscu trzeba wyliczyć tu postawę Ministerstwa Edukacji, które całkowicie podporządkowało swe działania poprawnej politycznie ideologii o spontanicznej samorealizacji, o „wychowaniu” bez stresu, o prawach bez obowiązków czy o szkole „neutralnej” światopoglądowo, co w praktyce oznacza popieranie najbardziej wyuzdanych i demoralizujących sposobów patrzenia na człowieka i na relacje międzyludzkie.

Gwoździem do trumny będzie sytuacja, w której Ministerstwo Edukacji wpuści do szkół „edukatorów” seksualnych, czyli demoralizatorów, których głównym celem jest ukrywanie przed uczniami podstawowych prawd o ludzkiej seksualności. Ateistyczni i liberalni „edukatorzy” seksualni ukrywają przed uczniami fakt, że współżycie między osobami poniżej piętnastego roku życia jest czynem zakazanym, że wiele innych zachowań seksualnych jest zakazanych kodeksem karnym, bo prowadzi do dramatycznych krzywd, uzależnień i patologii, że antykoncepcja nie jest żadnym lekiem, a płodna dziewczyna nie jest pacjentką, że prezerwatywa nie daje bezpiecznego seksu, czy że w dziedzinie zachowań seksualnych jedynym stuprocentowo pewnym sposobem ochrony przed AIDS jest wstrzemięźliwość przedmałżeńska oraz wzajemna miłość małżeńska. Obecny rząd doprowadził do tego, że coraz więcej młodych ludzi nie widzi szans na dobrą przyszłość we własnej Ojczyźnie. Teraz prawdopodobne staje się to, że coraz więcej uczniów nie będzie widziało sensu w chodzeniu do polskich szkół, gdyż jedyne, czego będą mogli się tam spodziewać, to doświadczenie przemocy oraz intensywnej indoktrynacji lewackiej oraz ateistycznej.

Ks. Marek Dziewiecki

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Nie 20:48, 18 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29708 Przeczytał: 165 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:14, 23 Paź 2013 Powrót do góry

Jak skutecznie kształtować pychę? - EDUKACJA KLASYCZNA W XXI WIEKU

Czy celem tzw. „nowoczesnego wychowania” jest formowanie pychy? Niejednokrotnie ma się wrażenie, że tak właśnie jest. Postępowcy „spełniają potrzeby dziecka” (czytaj: słabości, zachcianki) i raczej nie myślą o ich opanowywaniu. Wychodzą z założenia, iż wszelka ingerencja prowadzi do wypaczeń, kompleksów, nerwic, agresji.

Taktyka oparta na „zaspokajaniu potrzeb” pompuje ego i tym samym daje pożywkę do rozwoju, królowej wad: pychy.

Sztuczka polega na wmówieniu rodzicom, że wymuszanie pewnych moralnych zachowań, wbrew instynktom i emocjom dziecięcym, uczy je kłamstwa, obłudy i nieszczerości oraz wywołuje bunt, który nie da się opanować.

Przyjrzyjmy się tym dwóm argumentom.

Kultura, wychowanie i obłuda
Czy rzeczywiście w każdym czasie powinniśmy robić to, na co mamy ochotę i co sprawia nam przyjemność, czyli podążać za swoimi potrzebami (zachciankami), postępując w „zgodzie ze sobą”? Na przykład, osobista kultura wymaga byśmy zachowywali się powściągliwie wobec osób, które nas drażnią i denerwują. Czy wobec tego należy zawsze postępować „szczerze”, wykrzykując w twarz każdemu, to, co o nim myślimy?

Kultura, dobre wychowanie, wymaga byśmy się powstrzymali, czyli postępowali „nieszczerze” i „obłudnie”. Jak widać, trzymając się „nowoczesnego wychowania”, utożsamimy w końcu obłudę z kulturę. Szczerość zaś odnajdziemy w zachowaniu dzikim i nieokrzesanym, czyli plus minus w tym, co szumnie nazywa się bezstresowym wychowaniem, czy też „nowoczesną pedagogiką”.

Bazując na potrzebach i popędach dziecka, czyli na naturze, w praktyce rezygnujemy z wychowania. W klasycznym rozumieniu wychowanie ma poprzez kulturę (paideię) okiełznać naturę (popędy i potrzeby). Nie niszczyć, nie tłamsić, ale odpowiednio ją ukierunkować, podporządkowując rozumowi.

Zmuszać, czy nie zmuszać?
W tym kontekście zmuszenie dziecka do dobrego zachowania jest formą przeciwstawienia się jego słabościom i zachciankom. To oczywiście nie załatwia sprawy, to dopiero początek opanowywania, tego, co zwierzęce w ludzkiej naturze, ale jest to niezbędny krok we właściwym kierunku.

Do pewnego momentu dziecko nie rozumie (z uwagi na gniew lub upór) rodzicielskich racji. Zrozumienie przychodzi z czasem. Zadaniem matki lub ojca jest cierpliwe wyjaśnianie, uczenie zasad moralnych i dawanie przykładu. Pewnego dnia przyjdzie akceptacja.

Tymczasem rodzicielskie przymuszenie, np. do grzeczności, sprawia, że chłopiec czy dziewczynka przełamuje swoją słabość; co prawda z naszą pomocą, ale jednak. Takie kilkakrotne przełamanie sprawi, że nabierze ono przyzwyczajeń lub przynajmniej nauczy się określonych zachowań. Jeszcze się z nimi nie zgadza, ale (spokojnie) już potrafi je wykonać.

Można tu szukać analogii w treningu sportowca. Jeżeli kogoś zmusimy do treningu biegowego, to nieważne czy go akceptuje, czy nie, ale sprawność biegania nabywa. Jeśli nie będzie chciał biec na zawodach, to nie pobiegnie lub, jak w filmie „Samotność długodystansowca”, zatrzyma się tuż przed metą. Wolność wyboru zostanie zachowana.

Podobnie tutaj: powtarzając określone czynności, dziecko uczy się ich (np. przepraszania, sprzątania pokoju), jakby zewnętrznie. Pierwszy warunek formowania sprawności zostaje spełniony, teraz „tylko” musimy intelektualnie przekonać je do samodzielnego wyboru danego zachowania. A gdy już to się stanie – cnota zostanie w pełni ukształtowana.

* * *

Nie dajmy się zatem zwieść. Wychowanie nie jest „ćwiczeniem obłudy”, lecz racjonalnym formowaniem człowieka zgodnie ze wskazaniami rozumu. Jeśli coś dziecku narzucamy, to ono się w pierwszym momencie buntuje, ale cierpliwością, własnym przykładem, tłumaczeniem, możemy do niego dotrzeć, przekonując do słuszności naszych racji.

Tak czyniono przez wieki (zazwyczaj z dobrym skutkiem), więc dlaczego teraz, coś miałoby się zmienić?

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Nie 20:47, 18 Wrz 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29708 Przeczytał: 165 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:44, 18 Wrz 2016 Powrót do góry

Ofiary bezstresowego wychowania. Dzisiaj leczą się w szpitalach psychiatrycznych

Image

Każdy rodzic chce jak najlepiej dla swojego dziecka, ale nie wszystkie metody wychowawcze się sprawdzają. Jakie skutki dla dziecka może mieć tzw. „bezstresowe wychowanie”? Specjaliści są zgodni: bardzo negatywne.

Bezstresowe czyli jakie?
Na początku dla porządku wyjaśnijmy, co pod pojęciem „bezstresowego wychowania” należy rozumieć. Idea ta pojawiła się w połowie dwudziestego wieku i była niezwykle nowatorska w ówczesnym wychowaniu pełnym surowych kar i restrykcji. Inicjator bezstresowego wychowania, Benjamin Spock zaproponował, by w procesie wychowawczym uwzględnić podmiotowość dziecka. Brzmi dobrze, prawda? W kolejnych latach jednak myśl Spocka mylnie interpretowano jako konieczność pozwalania dziecku na wszystko i nie wyznaczanie mu żadnych granic. Bezstresowe wychowanie nie jest spójnym zbiorem zasad funkcjonujących w pedagogice, a raczej pewnym mitem, który każdy może interpretować tak, jak chce.

Psychologowie i pedagodzy są bowiem zgodni, że wyznaczanie pewnych granic jest niezbędne w procesie wychowawczym (chociaż, tak jak postulował przed laty Benjamin Spock, przy uwzględnieniu potrzeb i podmiotowości dziecka).
Z bezstresowym wychowaniem często mylone są inne nurty wychowawcze, jak chociażby rodzicielstwo bliskości. Niesłusznie. Zwolennicy tej ostatniej idei słusznie zauważają, że nie da się wyeliminować stresu z okresu dzieciństwa. Można jedynie pomóc dziecku przez stresujące sytuacje przejść i pomóc mu sobie z nimi poradzić. Bo co się stanie, kiedy dziecko tej umiejętności nie nabędzie i bez niej wejdzie w dorosłość?

Dorosłe problemy bezstresowych dzieci
Dziecko, które ma wszystko na wyciągnięcie ręki, o nic nie musi się starać i nigdy w swoich działaniach nie musi uwzględniać żadnych ograniczeń i potrzeb innych osób, nie będzie miało w przyszłości łatwego życia. „Jeśli młody człowiek ma poczucie omnipotencji czyli nieograniczonych możliwości wyniesione z dzieciństwa, w którym nikt nie stawiał mu granic, wówczas paradoksalnie może kompletnie nie być gotowy na poradzenie sobie z ograniczeniami, które w sposób naturalny pojawią się na jego drodze u progu dorosłości. Taka sytuacja może wygenerować kryzys psychiczny.” – mówi psycholog dr Giza-Zwierzchowska w rozmowie z "Głosem Szczecińskim".

O skutkach takiego wychowania wiele powiedzieć mogą również psychiatrzy - często spotykają się z "ofiarami": bezstresowych metod wychowawczych. Nie chodzi tutaj o osoby cierpiące na choroby psychiczne, a te o nieco słabszej psychice, które nie radzą sobie ze stresem i problemami życia codziennego. Właśnie takie osoby są szczególnie podatne na uzależnienia od alkoholu i narkotyków. To u nich występują zespoły lękowe, pojawia się depresja.

„Bardzo często spotykamy się z zaburzeniami osobowości u osób, u których nie stwierdzamy choroby psychicznej, którym te zaburzenia uniemożliwiają prawidłowe funkcjonowanie w społeczeństwie. Coraz częściej dotyczy to ludzi bardzo młodych - to niestety pierwsza fala dzieci chowanych bezstresowo. Weszli w okres dorosłości i znajdują się teraz w naszym nadzorze i leczeniu. Ci młodzi ludzie nie znają żadnych granic, nie mają wpojonych norm społecznych, etycznych, moralnych. Są agresywni, bywają autoagresywni, nie mają hamulców. Model bezstresowego wychowywania jest jednak nadal popularny i konsekwencje mogą objawiać się właśnie w postaci nieprawidłowych cech osobowości, zwanych potocznie osobowością psychopatyczną. Obawiam się, że cała fala problemów związanych z takimi osobami jeszcze przed nami.”

Jak wychowywać?
A jednak danie dziecku jak największego komfortu jest naturalnym pragnieniem rodzica. Co zrobić, by nie popaść przy tym w pułapkę bezstresowego wychowania? Pamiętać, że dziecko winno mieć postawione granice dla jego bezpieczeństwa (nie możesz bawić się ostrymi nożyczkami), lepszego rozwoju (nie możesz spędzić kilku godzin przed tabletem) czy zdrowia (nie możesz zjeść waty cukrowej zamiast obiadu). Postawienie takich granic nie wyklucza przecież poszanowania podmiotowości dziecka, uwzględniania jego potrzeb i upodobań.

Ponadto warto już od najmłodszych lat zabiegać o to, by mieć jak najlepszy kontakt z dzieckiem. Jeśli będziemy potrafili się z nim sprawnie komunikować, nie będzie problemem jasne wyznaczenie granic i wyjaśnienie ich zasadności. I warto dać dziecku tyle swobody, by mogło poznawać świat i złapać oddech od rodziców, ich zasad i ograniczeń. To właśnie dlatego tak ważne jest, by dziecko miało czas na swobodne zabawy.

Nie mniej ważny jest również czas spędzony wspólnie z rodzicami. Wg dr Gizy-Zwierzchowskiej spędzenie czasu z dzieckiem w domu, na szczerej rozmowie może być ważniejsze, niż zapewnienie mu egzotycznych wakacji czy kolejnej wyprawy do ZOO. Prawda, że proste?

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29708 Przeczytał: 165 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:51, 19 Wrz 2016 Powrót do góry

Wychowanie dzieci to temat rzeka. Wychowanie tzw. bezstresowe - do odstrzału. Ostatnio ostrą dyskusję w sieci wywołał bardzo ciekawy tekst prof. Zbigniewa Stawrowskiego, opublikowany w „Plusie-Minusie”: „Klaps to obowiązek rodziców”.

Zbigniew Stawrowski: Klaps to obowiązek rodziców
(...)
Sensem rodzicielstwa jest wspieranie dziecka na jego drodze dorastania ku odpowiedzialnej wolności. Symbolem takich właśnie rodzicielskich działań jest przysłowiowy klaps, który nie jest żadnym biciem, nie jest nawet czymś szkodliwym, lecz – przeciwnie – jest czynem o wysokiej wartości wychowawczej i dlatego zasługuje wręcz na pochwałę.

Niewątpliwą zasługą opublikowanej w 1764 roku książki Cesare Beccarii „O przestępstwach i karach" było wywołanie dyskusji nad sposobami traktowania przestępców, co przyczyniło się do stopniowego wyeliminowania potwornych okrucieństw, powszechnie akceptowanych w dawniejszych epokach. Z drugiej strony, przedstawiona w niej argumentacja miała wiele słabości. Tracąc z oczu to, że istota problemu karania przestępców dotyczy przede wszystkim kwestii sprawiedliwej odpłaty za popełnione występki, w znaczący sposób przyczyniała się do zwekslowania całej dyskusji na wątki utylitarne, takie jak skuteczność odstraszania czy też resocjalizacja przestępców. Nic dziwnego, że od samego początku pojawiały się zdecydowane głosy krytyczne. Immanuel Kant w swojej „Metafizyce moralności" poświęcił Becarii tylko jeden krótki akapit, w którym wspomina o jego „czułostkowym humanitaryzmie", a cały wywód streszcza w krótkich słowach: „wszystko to sofistyka i wykręcanie prawa".

Dwa lata wcześniej niż dzieło Beccarii ukazała się inna znacząca książka, która rozpoczęła równie ważną debatę, tym razem nad sensem wychowania i stosowaniem właściwych środków wychowawczych – to „Emil" Jana Jakuba Rousseau. Jej autor proponował, by dzieciom pozwolić być sobą, nie ingerować w ich swobodę, aby mogły bez przeszkód wyrażać naturalne skłonności i rozwijać swoje osobiste predyspozycje. Dalekim echem tego typu pomysłów okazał się model wychowania bezstresowego, który stał się modny w Europie w drugiej połowie XX wieku, zaś w latach 90. zawitał do Polski. Ważnym jego elementem było bezwzględne odrzucenie kar cielesnych jako nieszanujących podmiotowości dziecka.
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]


Tu jest więcej powyższego artykułu:
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]



W obronie klapsa. To nie jest żadna porażka wychowawcza

Image

Niedawno jeden z najinteligentniejszych polskich hierarchów w rozmowie zamkniętym gronie odniósł się do wątku cichej inwazji światopoglądowej lewicy.

Kiedyś – opowiadał – jeszcze cztery, pięć lat temu na lekcjach religii podejście Kościoła do homoseksualizmu nie wywoływało protestu. Teraz katecheci opowiadają, że także w małych miejscowościach, gdy ten temat zostaje poruszony, natychmiast odzywają się głosy, że co nam oni przeszkadzają, niech sobie żyją po swojemu, oni też mają prawo do szczęścia. To pokazuje – dowodził słusznie hierarcha – jakie postępy poczyniła lewica w zaszczepianiu swoich poglądów, przemycaniu ich ludziom do głów.

Traf chciał, że już kilka dni po tamtej rozmowie dostałem klarowny przykład tego procesu, gdy ostrą dyskusję w sieci wywołał bardzo ciekawy tekst prof. Zbigniewa Stawrowskiego, opublikowany w „Plusie-Minusie”: „Klaps to obowiązek rodziców”. Tekst zaczyna się tak:

Sensem rodzicielstwa jest wspieranie dziecka na jego drodze dorastania ku odpowiedzialnej wolności. Symbolem takich właśnie rodzicielskich działań jest przysłowiowy klaps, który nie jest żadnym biciem, nie jest nawet czymś szkodliwym, lecz – przeciwnie – jest czynem o wysokiej wartości wychowawczej i dlatego zasługuje wręcz na pochwałę.

Jak nietrudno sobie wyobrazić, już sam wstęp mógł wywołać wściekłość lewicy. Mało kto zresztą zadał sobie trud zgłębienia argumentacji prof. Stawrowskiego i odniesienia się do problemu dziecięcej dojrzałości oraz odpowiedzialności rodziców. Zamiast tego dyskusja potoczyła się według łatwego do przewidzenia schematu, do lat narzucanego przez lewicę. Zaskakujące i niepokojące było natomiast to, że po raz pierwszy na taką skalę lewackie schematy w postaci gotowych do powielenia fraz przytaczały także osoby uważające się za konserwatystów lub zwolenników prawicy. Trudno zinterpretować to inaczej niż jako cichy sukces lewicy, która zatruła wiele umysłów swoimi tezami.

Działa tutaj dodatkowo ten sam mechanizm co na innych polach, gdzie lewica odnosi sukcesy. Mechanizm polega na przemycaniu swoich poglądów i rozwiązań pod pozorem „obiektywnych” i „skutecznych” działań, które nie mają żadnej ideologicznej łatki – podczas gdy w istocie są ideologią dogłębnie przesycone. Tak jest choćby z urbanistyką, sekowaniem samochodów z centrów miast – o czym wielokrotnie pisałem. W sprawie metod wychowawczych lewica działa identycznie.

Jej pierwszym i podstawowym sukcesem, bez którego nie mogłaby posuwać się dalej, jest zasianie w ludziach, również uważających się za „prawicowców” przeświadczenia, że zagadnienie jest ideologicznie neutralne. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie: jest to spór w minimalnym albo nawet zerowym stopniu pragmatyczny, nie do rozstrzygnięcia na podstawie badań – za to w pełni aksjologiczny. Jego istotą nie jest to, czy mamy pozwalać na dawanie klapsów czy ich zakazywać lub je potępiać a priori i w każdej sytuacji. Jego istotą jest relacja rodzic-dziecko i status dzieci w ogóle. Lewica chce od dawna osiągnąć dwa cele: po pierwsze – sprawić, aby relacja rodzic-dziecko stała się „partnerska”, czyli równorzędna; po drugie – przekonać nas, że dziecko jest równie dojrzałe co dorośli, tylko inaczej.

Czytaj dalej na następnej stronie ===> (...)

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)