Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Modlitwa zamiast lekarza Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28376 Przeczytał: 363 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:32, 06 Lut 2011 Powrót do góry

Ciekawy artykuł w "Rzeczpospolita" jak to wierni w różnych swoich wspólnotach-sektach, doprowadzają do śmierci swoje dzieci i samych siebie, jak np. w Polsce Świadkowie Jehowy:

Podobne przypadki zdarzają się na całym świecie i nie chodzi tylko o nieleczenie dzieci. Świadkowie Jehowy ze względów religijnych nie pozwalają na transfuzje krwi. To także często kończy się śmiercią, jak w przypadku 22-letniej Angielki Emmy Gough. Kiedy w 2007 roku urodziła bliźniaki, dostała krwotoku. Nie zgodziła się, by przetoczono jej krew. Po kilku godzinach młoda matka zmarła, osierocając nowo narodzone dzieci.

Modlitwa zamiast lekarza

Chrześcijańscy fundamentaliści zostali skazani za nieumyślne spowodowanie śmierci dwuletniego synka. Leczyli go wyłącznie modlitwą.

Kiedy dwuletni Ken zachorował, Herbert i Catherine Schaible zamiast zaprowadzić dziecko do lekarza, zaczęli się modlić. Chłopczyk, który prawdopodobnie miał zapalenie płuc, coraz bardziej kaszlał i coraz mniej jadł, a rodzice modlili się coraz żarliwiej. Państwo Schaible należą do liczącej około 500 wiernych wspólnoty First Century Gospel Church (Kościoła Ewangelii I wieku) w Filadelfii. Zwrócenie się o pomoc do lekarza świadczyłoby, ich zdaniem, że są ludźmi małej wiary.

Chłopiec zmarł w styczniu 2009 roku. Rodzice zostali oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci. – Próbowaliśmy zwalczyć diabła, ale w końcu to diabeł zwyciężył – tłumaczył ojciec. Prawnicy twierdzili, że oskarżeni nie zdawali sobie sprawy z powagi sytuacji. W minioną środę sędzia Carolyn Engel Temin wydała wyrok: winni nieumyślnego zabójstwa. – Zdrowie i dobro dziecka są ważniejsze niż wolność religijna jego rodziców – orzekła. Kara więzienia nie byłaby jednak jej zdaniem adekwatna. Skazała Schaible’ów na dziesięć lat dozoru sądowego i nakazała zaprowadzenie reszty ich dzieci na badania lekarskie. 42-letni nauczyciel i jego 41-letnia żona mają oprócz zmarłego synka siedmioro potomstwa – od roku do 15 lat. Rodzina Schaible’ów nigdy nie korzystała z opieki medycznej. Dzieci przychodziły na świat w domu.

Niebezpieczna praktyka

– Rocznie dowiadujemy się o dziesięciu – 20 podobnych przypadkach. W rzeczywistości jest ich dużo więcej, nigdy się o nich nie dowiemy, bo te społeczności są bardzo zamknięte – mówi „Rz” profesor Shawn Francis Peters z Uniwersytetu w Wisconsin, autor książki o wierze w wyleczenie dzięki modlitwom. Wiele dzieci umiera przy porodach, nie są w ogóle rejestrowane. Nawet te, które przychodzą na świat, nie zawsze trafiają do spisu narodzin, bo poród odbywa się w domu. – Ci ludzie naprawdę wierzą, że modlitwa pomoże ich dziecku. Dlatego jest to tak niebezpieczna praktyka – dodaje.

– W latach 1975 – 2010 naliczyliśmy ponad 300 zgonów dzieci, których rodzice modlili się, zamiast pójść do lekarza – mówi „Rz” Rita Swan, prezes fundacji Opieka Medyczna nad Dziećmi to Prawny Obowiązek. Z badań przeprowadzonych przez nią wspólnie z pediatrą Sethem Asserem wynika, że co najmniej 81 procent z nich prawdopodobnie nadal by żyło, gdyby otrzymało na czas pomoc.

W dobrej wierze

Opinia publiczna dowiaduje się o tych sprawach, kiedy trafiają do sądu. W lutym zeszłego roku Jeff i Marci Beagley, członkowie Followers of Christ Church (Kościół Naśladowców Chrystusa) w Oregonie, zostali skazani na 16 miesięcy więzienia za spowodowanie śmierci 16-letniego syna Neila. Oskarżyciel argumentował, że Beagleyowie mieli obowiązek zapewnić synowi opiekę medyczną. Obrońca tłumaczył, że chłopiec miał objawy typowe dla przeziębienia czy grypy. Sędzia uznała jednak, że Beagleyowie, którym rok wcześniej zmarła na zapalenie płuc wnuczka, powinni byli zdawać sobie sprawę z możliwości wystąpienia powikłań. Rodzice dziewczynki również tylko się modlili o wyzdrowienie dziecka. Postawiono im zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Również oni twierdzili, że nie zdawali sobie sprawy z powagi sytuacji.

W 2009 roku 47-letni Dale Neumann i jego 41-letnia żona Leilani z Wausau w stanie Wisconsin zostali skazani za nieumyślne spowodowanie śmierci 11-letniej córki, która chorowała na cukrzycę. Pod koniec Madeline Neumann była już tak słaba, że nie mogła chodzić, mówić, jeść ani pić. Ojciec dziewczynki zeznał, że wierzył do końca, iż Bóg uratuje jego córkę. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że może umrzeć. – Bóg obiecał w Biblii uzdrowienie. Gdybym poszedł do lekarza, postawiłbym go ponad Bogiem – tłumaczył Neumann.

Rodzicom groziło 25 lat wiezienia, ale sędzia skazał ich na prace społeczne. Przez miesiąc w roku (jedno w marcu, drugie we wrześniu) mają pracować w więzieniu. Pielęgniarka z publicznej służby zdrowia co trzy miesiące będzie kontrolować stan zdrowia reszty ich dzieci.

Perswazja czy więzienie?

– Więzienie nie byłoby dobrym rozwiązaniem – mówi „Rz” prof. Shawn Francis Peters. – Ci ludzie przeważnie żyją w zamkniętych społecznościach i uważają, że świat zewnętrzny jest zły i skorumpowany. Kara więzienia nic by nie zmieniła w ich postępowaniu. Jedyną metodą jest próba dotarcia do nich i rozmowa. Innego zdania jest Rita Swan. – Trzeba nałożyć na rodziców prawny obowiązek poddawania dzieci badaniom lekarskim i zapewnienia im opieki medycznej, gdy są chore lub się zranią – mówi „Rz”.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28376 Przeczytał: 363 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:46, 06 Lut 2011 Powrót do góry

W dobrej wierze, czy dobrymi intencjami - jak mówi przysłowie - to pieklo jest wybrukowane. Czytając to, to przypomina mi się pewna historia jaką przeczytałam w katolickiej gazetce "Apostolstwo Chorych" gdzie też chodziło o wielkie zawierzenie Panu Bogu i podany był taki opis;

Była powódź, służby ratunkowe, medyczne szli z pomocą ludziom, amfibie transportowały ludzi z zalanych domostw w bezpieczne miejsce. Ale ... był jeden człowiek, który bardzo, ale to bardzo ufał Panu Bogu i za nic w świecie, żadne argumenty do niego nie przemawiały, że się utopi jak nie da się ewakuować. Woda się podnosiła, ów człowieczek przemieszczał się coraz wyżej i ciągle się modlił. Amfibie podpływały trzy razy żeby go ratować, ale on nie chciał. Woda już się tak bardzo podniosła, że on był na dachu, ale za każdym razem odmawiał pomocy i ... - utopił się. Stanął przed Obliczem Bożym i z pretensjami do Pana Boga: - Panie Boże! tak bardzo się modliłem o twoją pomoc, a ty mi nie pomogłeś i się utopiłem! A Pan Bóg na to: - trzy razy wysyłałem ci pomoc, ale ty za każdym razem odmawiałeś.

Także wnioski wyciągnijmy sobie sami. Smile
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)