Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Michael Davies: Arcybiskup Lefebvre a wolność religijna Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28960 Przeczytał: 266 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 21:11, 17 Maj 2016 Powrót do góry

Arcybiskup Lefebvre a wolność religijna

Michael Davies

Część 1

Przeciwnicy arcybiskupa Lefebvre'a oskarżają go o odrzucenie dokumentów II Soboru Watykańskiego. Prawda jest jednak taka, że podpisał czternaście z szesnastu z nich, a odmówił podpisania dwóch. Pierwszy z nich, Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym (Gaudium et spes), nie jest bezpośrednio sprzeczny z katolickim nauczaniem, ale jest tak niekatolicki w swym etosie, że trudno zrozumieć jak jakikolwiek szanujący się biskup mógł złożyć na nim swój podpis. Braki tego dokumentu można dostrzec zapoznając się z treścią hasła Gaudium et spes w indeksie „Soboru papieża Jana”. 1.

Arcybiskup Lefebvre odmówił również podpisania Deklaracji o wolności religijnej (Dignitatis humanae). W tym wypadku jego zarzuty miały charakter doktrynalny. Dokumenty II Soboru Watykańskiego mieszczą się w kategorii zwyczajnego Magisterium Kościoła, które może zawierać błąd w przypadku nowości sprzecznej z wcześniejszym nauczaniem. Deklaracja zawiera szereg stwierdzeń niełatwych do pogodzenia z tradycyjnym nauczaniem papieży, a jej art. 2 zawiera dwa słowa "i publicznym", które wydają się bezpośrednio zaprzeczać wcześniejszemu nauczaniu. 2.


Image

Dekret o wolności religijnej noszący tytuł "Dignitas humanae" (czyli o godności ludzkiej) był jednym z ostatnich dokumentów uchwalonych przez sobór. Jego glównym autorem był amerykański ksiądz John Courtney Murray, S.J (na fotografii), który juz przed Vaticanum II był znany ze swych heterodoksyjnych poglądów - otrzymał nawet oficjalna naganę, a w 1954 roku Stolica Apostolska nakazała mu milczenie. Zyskał jednak wpływ na sobór dzięki patronatowi kard. Spellmana, arcybiskupa Nowego Jorku.


Paweł H. Hallett z „National Catholic Register” jest chyba najbardziej szanowanym i najlepiej wykształconym amerykańskim świeckim dziennikarzem katolickim. 3 lipca 1977 roku napisał [na łamach swej gazety], że: „Deklaracja o wolności religijnej nie jest wyznaniem wiary. Nie odwołuje się również do tradycyjnego nauczania Kościoła o wolności religijnej i dlatego żądania wyjaśnienia zawartych w niej dwuznaczności nie stanowią zdrady wiary. Niczego się nie zyska udając, że ich tam nie ma”. Następnie red. Hallett przeanalizował niektóre niezadowalające fragmenty Deklaracji i stwierdził, że „niezbędne jest, aby pewne sformułowania były jaśniejsze i bardziej zgodne z Tradycją, niż to jest w Deklaracji o wolności religijnej”. Niestety, większość krytyków abp. Lefebvre'a, w tym również „konserwatywni katolicy”, byli tak gorliwymi jego oskarżycielami, że nie podjęli żadnych starań, by rozpatrzono jego zastrzeżenia. Gdyby poszli za przykładem Halletta zobaczyliby jak wiele argumentów przemawia na korzyść stanowiska prezentowanego przez arcybiskupa, i to nie tylko w dziedzinie wolności religijnej. Jednak ostre potępienia kosztują o wiele mniej wysiłku niż staranne badania.

Papież Leon XIII ostrzegał w swojej encyklice Libertas humana, że istnieją pewne tzw. wolności, których posiadanie jako prawo, nowoczesne społeczeństwo przyjmuje za pewnik. Przez to, że liberałowie byli tak bardzo skuteczni w promowaniu ich doktryn, niektóre z ich podstawowych zasad są obecnie akceptowane jako oczywiste prawdy nawet przez katolików. Istotą liberalizmu jest to, że pojedynczy człowiek ma prawo wyboru norm, które będą regulowały jego życie. Ma on prawo do bycia swym własnym sędzią w dziedzinie tego, co jest dobre, a co złe i nie jest zobowiązany do poddania się żadnej zewnętrznej władzy. W ujęciu liberalnym, wolność sumienia jest prawem jednostki do tego, by myślała i wierzyła w to, co chce, nawet w dziedzinie religii i moralności, oraz, aby mogła publicznie wyrażać swoje poglądy i przekonywać innych do ich przyjęcia z pomocą słowa mówionego, pisanego czy w każdy inny sposób. Jedynym ograniczeniem, jakie na niej [jednostce] spoczywa jest nienaruszenie porządku publicznego. Oznacza to, że państwo musi przyznać równe prawa wszystkim religiom.

Papież Leon XIII potępił ten pogląd w Libertas humana nauczając, że sam rozum zabrania „iżby państwo miało być bez Boga, lub co by się ateizmowi równało, w równej mierze usposobionym było względem przeróżnych, jak je zowią religii, i każdej tych samych praw użyczało”. Zatem, państwo, w którym katolicyzm jest religią wyznawaną przez przeważającą większość mieszkańców powinno być państwem katolickim. W takim państwie prawo cywilne powinno być oparte na prawie Bożym, ceremonie religijne w służbie państwa powinny być sprawowane zgodnie z liturgią katolicką, a Kościół katolicki powinien otrzymać uprzywilejowany status w takich dziedzinach jak choćby edukacja. To dlatego, że wszelka władza pochodzi od Boga. Papież Leon XIII napisał w [encyklice] Immortale Dei:

„Bóg jeden albowiem jest prawdziwym i najwyższym wszechrzeczy Panem, któremu wszystko co istnieje podlegać musi, a przeto ci, którzy jakąkolwiek posiadają władzę, nie skądinąd, tylko od Boga najwyższego Władcy ją mają”.

Jest to nauczanie stanowiące podstawę papieskiego potępienia demokracji w tym sensie, w jakim to słowo jest używane współcześnie. Papieże potępili demokrację jeśli termin ten oznacza, że ci, którzy rządzą są delegowani przez lud, że władza pochodzi od ludu, i że prawo państwowe musi odzwierciedlać pragnienia większości. Zgodnie z tym poglądem, jeśli większość ludzi pragnie zalegalizować rozwódy, aborcję, eutanazję, lub sprzedaż pornografii, to wówczas prawo państwowe musi zostać odpowiednio do tego dostosowane. Kościół naucza – jak to zostało pokazane z pomocą cytatu z Immortale Dei – że władza pochodzi od Boga, i że ci, którzy rządzą są Jego reprezentantami. Kościół nie sprzeciwia się demokracji w tym znaczeniu, że ludzie wybierają rządzących w drodze głosowania przeprowadzonego na podstawie krajowego prawa wyborczego. Kościół nie dąży do ustanowienia żadnej konkretnej formy rządów. Będzie współpracować z monarchą absolutnym jak i z demokracją parlamentarną. Nalega jednak, aby ci którzy rządzą, w jakkolwiek sposób zostali wybrani, wykonywali swoje uprawnienia zgodnie z prawem Bożym, którego żadna jednostka ani żadne państwo nie ma prawa naruszać. Wziąwszy pod uwagę, że Bóg jest – jak nauczał papież Leon XIII – „najwyższym wszechrzeczy Panem”, idea, że naruszenie jego prawa może być prawem, a nie nadużyciem, jest nonsensem. Wszyscy ludzie podlegają władzy Jezusa Chrystusa. Pisząc o tym w swojej encyklice Quas Primas, papież Pius XI wyjaśnił:

„I nie ma tu żadnej różnicy między jednostkami, rodzinami czy państwami, ponieważ ludzie złączeni w społeczeństwie niemniej podlegają władzy Chrystusa, jak jednostki. Zaiste On jest źródłem zbawienia dla pojedynczych ludzi, jak i dla ogółu”.


Image

Eamon De Valera, prezydent Republiki Irlandii, w latach 1959-1973, żegna udającego się na sobór abp Johna Charlesa McQuaida, arcybiskupa Dublina i prymasa Irlandii, klęknął by ucałować pierścień okazując mu szacunek należny biskupowi, lata 60. XX wieku.


W przypadku państwa katolickiego, powstaje pytanie o właściwą postawę jego władz wobec religii mniejszościowych. Na łamach czasopisma „American Ecclesiastical Review”, w numerze z września 1950 r., prał. Jerzy W. Shea wyjaśnia: „Zanim powie się cokolwiek na ten temat, trzeba najpierw zauważyć, że żaden katolik nie twierdzi, ani nie może twierdzić, że państwo będzie wezwane do narzucania wiary katolickiej innowierczym obywatelom. Zabrania tego szacunek dla jednostkowego sumienia oraz sama natura religii i aktu wiary. Jeśli nie są one dobrowolne, to są żadne”.

To, że nikt nie powinien być zmuszany do działania wbrew jego sumieniu ani publicznie, ani prywatnie, jest podstawową zasadą teologii katolickiej (niestety, nie zawsze w historii Kościoła zasada ta była przestrzegana). Zarazem prawdą jest, że nikogo w sprawach prywatnych nie należy zmuszać do postępowania wbrew sumieniu (pod warunkiem, że nie zachodzi naruszenie prawa naturalnego). Dlatego właśnie w Państwie Kościelnym, przez większość jego historii prowadzona była polityka tolerancji wobec Żydów. Mogli oni spotykać się na prywatnych modłach, ale nie wolno im było sprawować ceremonii religijnych w miejscach publicznych ani nawracać katolików. Ostatni z tych przykładów prowadzi nas do kwestii kluczowej dla tej publikacji, że jest zgodne z nauczaniem papieży, iż państwo katolickie ma prawo do ograniczania publicznego głoszenia herezji. I tak w państwie katolickim członkowie protestanckiej sekty nie mogą być zmuszani do brania udziału we Mszy, ale mogą zostać powstrzymani przed sprawowaniem nabożeństw poza wyznaczonymi im miejscami kultu, umieszczaniem tam ogłoszeń czy reklamowaniem swoich nabożeństw. Tak właśnie było na Malcie, gdy służyłem w armii brytyjskiej. Protestanckim pastorom nawet nie było wolno pokazywać się na ulicy w koloratce – to zarządzenie dotyczyło również kapelanów wojskowych. Podobnie, w kraju katolickim, protestant nie może być zmuszany do wyznawania wiary w transsubstancjację, ale może mu zostać uniemożliwione publiczne, czynione zarówno z pomocą słowa pisanego jak i mówionego, atakowanie tej nauki. Dlatego też o. Franciszek J. Connell, C.Ss.R., wyjaśniał w roku 1949:

„A zatem, tak jak państwo może zakazać ludziom głoszenia doktryny wolnej miłości, tak samo może zabronić im głoszenia – ze szkodą dla katolickich obywateli – że Chrystus nie jest obecny w Eucharystii”. 3.

Ojciec Connell podkreślił również, że choć państwo katolickie ma prawo do powstrzymania herezji, to nie jest to jego [bezwzględnym] obowiązkiem. Gdy w katolickim państwie istnieje pokaźna mniejszość innowiercza, wówczas próby ograniczania publicznego głoszenia herezji mogą przynieść więcej szkód niż pożytku. W takich przypadkach herezja może być tolerowana jako mniejsze zło, np. w celu uniknięcia wojny domowej, podobnej tej, która miała miejsce podczas próby wyrugowania z Francji protestantyzmu. Jednocześnie ważnym i oczywistym pozostaje rozróżnienie pomiędzy tym, co tylko tolerowane a tym, co jest dobre i słuszne.

Podsumowując, z jednomyślnego nauczania papieży wynika, że państwo katolickie ma prawo ograniczyć publiczne głoszenie herezji. Gdzie represje mogłyby spowodować więcej złego niż dobrego, tam najlepszym rozwiązaniem jest polityka tolerancji. Kryterium, którym muszą się kierować władcy katoliccy podejmując decyzję o sposobie postępowania wobec mniejszości religijnych jest dobro wspólne. Celem społeczeństwa jest działanie na rzecz powiększania wspólnego, doczesnego dobra jego obywateli – ich dobra w obecnym życiu. Ale wobec faktu wyniesienia człowieka do życia nadprzyrodzonego, dobro wspólne musi uwzględnić także nadprzyrodzone przeznaczenie rodzaju ludzkiego. Dlatego katolicki rząd musi zrobić wszystko co w jego mocy, aby pomagać swym obywatelom w przestrzeganiu nadprzyrodzonego prawa Chrystusowego. Pomoc ta może obejmować stosowanie środków mających uchronić ich przed narażeniem na wpływy herezji lub niemoralności. Liberałowie twierdzą, że każdy obywatel ma prawo do propagowania swoich poglądów z pomocą każdego rodzaju mediów pod warunkiem, że nie narusza to porządku publicznego. Paweł Hallett zauważa, że może to mieć zbyt ograniczony sens. W swoim artykule z 3 lipca 1977 napisał:

„To może i powinno obejmować ochronę przed wszystkim, co poważnie zagraża dobru ludzi. Zatem w rzeczywistości państwo chrześcijańskie mogłoby zakazać telewizyjnej transmisji sztuki negującej boskość Chrystusa, mimo że nie powodowałaby ona odczuwalnych społecznych niepokojów. Papież Pius IX w wydanej w 1864 roku encyklice Quanta Cura, upomniał tych, którzy «nie wahają się twierdzić wbrew nauce Pisma Świętego, Kościoła i świętych Ojców, że najlepszy stan społeczeństwa jest taki, w którym władzy nie przyznaje się obowiązku powstrzymywania ustawowymi karami przeciwników religii katolickiej, jeżeli nie wymaga tego pokój publiczny»”.


Image

Antonis Samaras, premier rządu Grecji, zaprzysięga nowy gabinet, czyniąc to podczas nakazanej konstytucją ceremonii religijnej sprawowanej przez schizmatyckiego arcybiskupa Aten Hieronima II. Uchwalona w 1975 roku grecka ustawa zasadnicza głosi, że "religią dominującą w Grecji jest religia Wschodnioprawosławnego Kościoła Chrześcijańskiego" (art.3) Status Cerkwi reguluje prawo publiczne. Inne wyznania są tolerowane i nazywane "uznanymi" lub zaledwie "znanymi". Katolicyzm ma tam status "religii znanej".


Niewiele jest dzisiaj krajów katolickich, w których jakakolwiek próba ograniczenia publicznego głoszenia herezji nie zrobiłaby więcej złego niż dobrego, ale to nie zmienia faktu, że katolicki rząd ma prawo do podjęcia takich działań, gdy wymaga tego dobro wspólne. Ojciec Connell pisze:

„Jednak mają oni [rządzący] całkowite prawo do ograniczania i zapobiegania publicznemu działaniu fałszywych religii, które mogłyby godzić w duchowe dobro katolickich obywateli, lub obrażać prawdziwą religię Chrystusa. Co prawda, w dzisiejszych czasach takie postępowanie zapewne wyrządziłoby więcej zła, niż mogłoby to wyniknąć z polityki całkowitej tolerancji, ale zasada pozostaje niezmienna”. 4.

Kościół – ze względu na domaganie się takich samych praw jak inne religie w takich krajach jak USA, gdzie jest w mniejszości, i domaganie się uprzywilejowanego statusu w takich krajach jak Malta czy Hiszpania, gdzie jest w większości – często był oskarżany o stosowanie w tej mierze podwójnych standardów. Ale nawet ci, którzy nie akceptują jego roszczenia do bycia jedynym prawdziwym Kościołem, powinni przynajmniej być w stanie zauważyć, że na mocy tego twierdzenia, jego postawa jest spójna i opiera się na prawach prawdy. Papież Pius XII nauczał w przemówieniu Ecco che Gia un anno, z dnia 6 października 1946, że:

"Kościół Katolicki, jak już powiedziałem, jest doskonałym społeczeństwem i ma za fundament prawdę objawionej przez Boga i nieomylnej wiary. Co stoi w przeszkodzie z tą prawdą jest więc logicznie rzecz biorąc błędem, a błędowi nie można przyznać obiektywnie tych samych praw co prawdzie. Tym sposobem prawdziwość Bożego Objawienia stanowi zasadniczą granicę wolności myśli i wolności sumienia”.

Zasada, głosząca że „błąd nie ma żadnych praw” została zaatakowana przez liberałów – szczególnie przez ks. Jana Courtneya Murraya – na tej podstawie, że błąd jest abstrakcją, a więc nie może mieć praw. Twierdzono, że ponieważ tylko osoby lub instytucje mogą cieszyć się prawami, to formuła "błąd nie ma żadnych praw” pozbawiona jest sensu. Argument ten nie jest tylko pretensjonalny, lecz także głupi. Ojciec Connell rozprawił się z nim w artykule opublikowanym w American Ecclesiastical Review w 1964 roku:

„Niektórzy próbowali argumentować, że chociaż błąd nie ma prawa, to osoby w sposób niezawiniony wyznające błędne doktryny mają do tego prawo. Należy jednak pamiętać, że błąd może być wyznawany, rozkrzewiany i pobudzany tylko przez osoby i dlatego trudno jest zrozumieć, co znaczy stwierdzenie, iż «błąd nie ma prawa być szerzony», jeśli ktoś jednocześnie utrzymywał, że «osoby mogą mieć prawo do szerzenia błędu» – to jest, jeśli «prawo» będzie odczytywane w tym samym sensie w przypadku obu tych stanowisk (...) Jak może komuś przysługiwać autentyczne prawo do wyznawania , rozpowszechniania czy praktykowania tego, co obiektywnie fałszywe lub złe moralnie? Autentyczne prawo opiera się na tym, co jest obiektywnie prawdziwe i dobre". 5.

Tacy autorzy jak ks. Shea i o. Connell wiernie oddają nauczanie papieży, którzy w najbardziej stanowczych słowach potępili przekonanie, że państwo nie ma prawa tłumić publicznie wyrażanej herezji oraz że prawdzie i błędowi powinno się przyznać równe prawa. Papież Pius VII nazwał to "katastrofalną i zawsze godną ubolewania herezją" (list do bp. de Boulogne [ordynariusza Troyes we Francji]); papież Grzegorz XVI potępił ten pogląd jako „majaczenie” (Mirari Vos); Papież Pius IX nazwał go „potwornym błędem” (Qui Pluribus), „najbardziej zgubny dla Kościoła katolickiego i zbawienia dusz” (Quanta Cura), „wolnością wiecznego potępienia” (Quanta Cura), czymś, co będzie „szkodzić moralności i umysłom ludzkim” (Syllabus Errorum), co szerzy „zarazę indyferentyzmu” (tamże); Papież Leon XIII nazwał go „publiczną zbrodnią" (Immortale Dei), poglądem, który „od ateizmu, choć nazwą cokolwiek się różni, to istotą się nie różni" (Immortale Dei), „sprzecznym z rozumem" (Libertas).


Oczywiście, uporczywe dopominanie się papieży o prawa należne prawdzie jest przekleństwem współczesnego liberalizmu, w którym niczym nieograniczona wolność, w tym wolność szerzenia błędu, stanowi normę najwyższą. Ta wolność została ogłoszona podczas rewolucji francuskiej w inspirowanej ideami masońskimi Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela i podlegała jednemu tylko ograniczeniu – wymaganiom zasad porządku publicznego. Papieska nauczanie o prawie katolickiego państwa do zwalczania błędu było powodem zażenowania dla takich katolickich liberałów jak o. Murray, który chciał uczynić katolicyzm możliwym do przyjęcia przez współczesne amerykańskie społeczeństwo. Był on bez wątpienia szczery w swych wysiłkach i postrzegał je jako podejmowane dla dobra Kościoła. Jego głównym argumentem było to, że nauczanie papieży, które wcześniej zostało zacytowane, odnosiło się do konkretnego okresu w dziejach Kościoła i utraciło ważność. Odpowiedzi miał mu udzielić nie kto inny, jak sam kardynał Ottaviani. [Sekretarz Świętego Oficjum] uczynił to w ważnym artykule, który ukazał się w maju 1953 roku na łamach American Ecclesiastical Review:

"Pierwszy błąd, jaki popełniają takie osoby, polega na ich nieumiejętności przyjęcia w pełni arma veritatis ('oręża prawdy') oraz nauk, których na ten temat udzielali katolikom papieże przez ostatnie stulecie, a szczególnie Pius XII, w swych encyklikach, alokucjach i różnego rodzaju pouczeniach. Ludzie ci usprawiedliwiają się, twierdząc, iż w nauczaniu Kościoła należy wyróżnić dwa elementy: stały i przemijający. Ten ostatni miałby stanowić rezultat namysłu nad konkretnymi warunkami, które niegdyś [tj. w momencie powstawania danego dokumentu] istniały. Niestety – taktykę tę stosuje się również do nauczania zawartego w papieskich dokumentach, do zasad, które stanowią o stałości papieskiego nauczania, gdyż są częścią samej istoty doktryny katolickiej”.

Przełożył Jakub Pytel.

Koniec części 1


Tekst na podstawie broszury Michaela Daviesa [link widoczny dla zalogowanych]



Przypisy:
1. Ksiązka została wydana w j. polskim, pod tytułem "Sobór papieża Jana", pierwsze polskie wydanie nie zawiera indeksu.

2. W art. 2 deklaracji czytamy: „Obecny Sobór Watykański oświadcza, iż osoba ludzka ma prawo do wolności religijnej. Tego zaś rodzaju wolność polega na tym, że wszyscy ludzie powinni być wolni od przymusu ze strony czy to poszczególnych ludzi, czy to zbiorowisk społecznych i jakiejkolwiek władzy ludzkiej, tak aby w sprawach religijnych nikogo nie przymuszano do działania wbrew jego sumieniu ani nie przeszkadzano mu w działaniu według swego sumienia prywatnym i p u b l i c z n y m, indywidualnym lub w łączności z innymi, byle w godziwym zakresie”. – przypis tłumacza.

3. „Discussion of Government Repression of Heresy”, Procedings III (marzec 1949), s. 98-101.

4. American Ecclesiastical Review, nr 119, październik 1948, s. 250

5. American Ecclesiastical Review, nr 151, luty 1964, s. 250


Artykuł ukazał się w [link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28960 Przeczytał: 266 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 21:21, 17 Maj 2016 Powrót do góry

Arcybiskup Lefebvre a wolność religijna

Michael Davies

Część 2


Deklaracja II Soboru Watykańskiego o wolności religijnej

Ta deklaracja jest jednym z najważniejszych dokumentów soboru. Bez niej nie byłoby ekumenicznej euforii jaka nastąpiła wraz Vaticanum II. Ruch ekumeniczny nie rozwinąłby się tak bardzo, gdyby Kościół wciąż utrzymywał, że państwo katolickie ma prawo zakazywać publicznego głoszenia herezji.

W latach poprzedzających sobór najbardziej zjadliwym amerykańskim antykatolickim polemistą był Paweł Blanshard. Tym, co budziło jego szczególną niechęć było nauczanie Kościoła na temat wolności religijnej.


[link widoczny dla zalogowanych]

Paweł Blanshard (1892-1980), amerykański pisarz, dziennikarz i adwokat, który był zastępcą redaktora naczelnego poświęconego polityce i kulturze lewicowego magazynu "Nation". W młodości został ordynowany jako pastor kongregacjonalistyczny, ale porzucił chrześcijaństwo i stał się rzecznikiem świeckiego humanizmu i socjalizmu, oraz zajadłym krytykiem Kościoła katolickiego.


To, że miał on tak wiele dobrego do powiedzenia o deklaracji Dignitatis humanae (DH) jest dowodem, do jakiego stopnia zostało osłabione tradycyjne nauczanie. Blanshard twierdził, że DH "oznacza olbrzymi postęp w doktrynie katolickiej, być może największy, pojedynczy krok naprzód w dziedzinie zasad wykonany podczas wszystkich czterech sesji soboru." (1) Był on wystarczająco spostrzegawczy, by zauważyć, że artykuł drugi Deklaracji zawiera "najlepsze ustępy". (2) Taki był również pogląd ks. Piotra Pavana, jednego z teologów, którzy współpracowali z ks. Janem Courtneyem Murrayem w przygotowaniu i obronie tego dokumentu.

Ksiądz Pavan jest autorem komentarza do DH, który zamieszczono w bardzo cenionym dziale Commentary on the Documents of Vatican II [pod redakcją] ks. [Herberta] Vorgrimlera (komentarz ten cieszy się uznaniem, ponieważ potwierdza wszystkie standardowe liberalne założenia dotyczące meritum soboru). Ksiądz Pavan napisał tam, że: „Artykuł 2 jest niewątpliwie najważniejszym artykułem Deklaracji” (3).

Bez wątpienia może on zostać uznany za najważniejszy fragment wszystkich dokumentów soboru, ponieważ – dopóki nie zostanie poprawiony przez Magisterium – stanowi on nie tylko zaprzeczenie konsekwentnie powtarzanego i prawdopodobnie nieomylnego nauczania papieskiego, ale również dorozumiane odrzucenie powszechnego królowania Chrystusa. Artykuł 2 głosi:

"Obecny Sobór Watykański oświadcza, iż osoba ludzka ma prawo do wolności religijnej. Tego zaś rodzaju wolność polega na tym, że wszyscy ludzie powinni być wolni od przymusu ze strony czy to poszczególnych ludzi, czy to zbiorowisk społecznych i jakiejkolwiek władzy ludzkiej, tak aby w sprawach religijnych nikogo nie przymuszano do działania wbrew jego sumieniu (do tego momentu wszystko to da się pogodzić z tradycyjną doktryną, ale artykuł 2 mówi dalej) ani nie przeszkadzano mu w działaniu według swego sumienia w prywatnym … (tradycyjne nauczanie wciąż nie zostało naruszone, ale teraz następuje zarwanie z tradycją - uwaga autora) … i publicznym, indywidualnym lub w łączności z innymi, byle w godziwym zakresie”.

Wyrażenie „w godziwym zakresie” mogło zcharmonizować ten passus z dawniejszym Magisterium papieskim, gdyby ów „godziwy zakres” nazwano bardziej szczegółowo "dobrem wspólnym”. Idąc jednak za masońską Deklaracją Praw Człowieka, „godziwy zakres” doprecyzowano później jako „porządek publiczny”.

Czytamy dalej: „Poza tym oświadcza, że prawo do wolności religijnej jest rzeczywiście zakorzenione w samej godności osoby ludzkiej, którą to godność poznajemy przez objawione słowo Boże i samym rozumem”.

Ważne jest, aby pamiętać, że od momentu, gdy użyto słów „i publicznie”, termin „wolność religijna” w tej Deklaracji oznacza również wolność od ograniczeń w zakresie zewnętrznym, stosujących się jedynie do wymogów porządku publicznego.

To zacytowane właśnie zdanie kłóci się zarówno z objawionym słowem Boga, jak i z rozumem. Jeśli Stary Testament wyraźnie i jasno czegoś naucza, to właśnie tego, że nikt nie ma prawa do publicznego głoszenia błędnych nauk z dziedziny religii – w takim wypadku karą nakazaną przez Boga była śmierć.

Czy mamy uwierzyć, że Bóg nakazał karanie śmiercią za to, co sam ustanowił prawem człowieka? Nie ma również nic rozsądnego w twierdzeniu, że ludzie posiadają naturalne prawo do publicznego głoszenia błędu dopóty, dopóki nie prowadzi to do naruszenia porządku publicznego. Jasno to obrazują przepisy prawa cywilnego dotyczące zniesławienia i oszczerstwa.

Ksiądz Pavan wyjaśnia: Prawo do wolności religijnej należy uznać za fundamentalne prawo osoby ludzkiej, lub za prawo naturalne, takie, które zakorzenione w samej naturze człowieka, jak to kilkakrotnie powtórzono w Deklaracji” (4).

Porównajmy to ze stanowiskiem ks. Connella: „Niewątpliwie wyrażenie «wolność wyznania» jest zwykle rozumiane przez naszych niekatolickich współobywateli – gdy bronią «czterech swobód» – w tym sensie, że każdy ma naturalne, dane od Boga prawo do przyjęcia i praktykowania jakiejkolwiek formy religii, która wydaje mu się dla niego odpowiednia. Żaden katolik nie może w sumieniu bronić takiej idei wolności kultu religijnego, bowiem zgodnie z katolickimi zasadami, jedyną religią mającą prawo bytu jest religia, którą Bóg objawił i do której zobowiązał wszystkich ludzi. Dlatego człowiek ma naturalną i daną od Boga wolność do przyjęcia jedynie prawdziwej religii. Ktoś, kto szczerze wierzy, iż ma obowiązek praktykowania jakiejś formy religii niekatolickiej jest zobowiązany w sumieniu , aby to czynić. Ale ten subiektywny obowiązek oparty na błędnym sumieniu nie daje mu rzeczywistego prawa. Rzeczywiste prawo jest ugruntowane na obiektywnej prawdzie. Katolik nie może zatem bronić wolności kultu religijnego tak dalece, by zaprzeczyć, że katolicki rząd ma prawo – mówiąc wprost – ograniczyć działalność niekatolickich grup wyznaniowych w celu ochrony katolickich obywateli przed zagrożeniem duchowym”(5).


W Deklaracji II Soboru Watykańskiego czytamy dalej: „To prawo osoby ludzkiej do wolności religijnej powinno być w taki sposób uznane w prawnym ustroju społeczeństwa, aby stanowiło prawo cywilne”.

Porównajmy to z tezą potępioną przez papieża Piusa IX w [encyklice] Quanta Cura, gdzie ganieni są ci, którzy: "nie wahają się wywodzić owej błędnej, dla Kościoła katolickiego i zbawienia dusz najbardziej zgubnej nauki, którą świętej pamięci Grzegorz XVI (ostatnio cytowany), Nasz poprzednik, nazwał szaleństwem (deliramentum) (encyklika z 13 sierpnia 1832r.), to jest: «że wolność sumienia i wyznania jest prywatnym prawem każdego człowieka, które należy ogłosić prawem»”

Deklaracja ogłasza prawem i bierze w obronę właśnie to, o czym ks. Connell powiedział, że żaden katolik nie może tego bronić. I tak ks. Pavan stwierdza w swoim komentarzu, że: "na polu religii żaden człowiek nie może być zmuszany do działania wbrew jego sumieniu, ani nikomu nie można uniemożliwić działania zgodnego z jego sumieniem".

Nie tylko tradycyjni katolicy nie rozumieją jak można pogodzić nauczanie zawarte w Quanta Cura i Dignitatis Humanae – tego, jak drugi z tych dokumentów można uznać za rozwinięcie pierwszego.

Biorąc pod uwagę ważne miejsce, jakie zajmuje Quanta Cura i Syllabus errorum w papieskim nauczaniu na temat wolności religijnej, jest też bardzo znaczące, że dokumenty te nie zostały przywołane w żadnym z przypisów Dignitatis humanae.

Pośród wielu odniesień do nauczania „ostatnich papieży”, ani jeden z cytowanych tekstów nie potwierdza prawa do wolności religijnej na forum zewnętrznym. Zerwanie z tradycyjnym nauczaniem może zostać zawężone do dwóch wyrazów w łacińskim tekście Dignitatis humanae, a mianowicie do słów „et publice” („i publicznym”).

Wśród wielu spoza tradycjonalistów, które przyznawały, że udowodnienie uprawnionego rozwoju między tradycyjnym nauczaniem a nauczaniem Vaticanum II nastręcza trudności, byli czterej soborowi periti (eksperci), których świadectwo posiada najwyższe znaczenie – pierwsi trzej to ci, którzy wywarli największy wpływ na opracowywanie treści samej Deklaracji. Tymi ekspertami byli: ks. Jan Courtney Murray SI, ks. Piotr Pavan, o. Iwon Congar OP i ks. Jan (Hans) Küng.

Ksiądz Murray przyznał otwarcie, że nikt nie jest w stanie wyjaśnić jakim sposobem nauczanie Dignitatis Humanae miałoby być rozwinięciem [wcześniejszego nauczania ]. On sam po prostu stwierdził, że był to rozwój: „To jak przebiegał rozwój między Sylabusem (1864) a Dignitatis humanae personae (1965) wciąż pozostaje dla teologów kwestią do wyjaśnienia” (6) .

Ksiądz Pavan przyznał, że żadne wcześniejsze papieskie nauczanie nie jest zgodne z Dignitatis humanae. Miał do zaproponowania jedynie sugestię, że nauczanie niektórych przedsoborowych papieży „ku temu zmierzało”. Zaliczył do tych papieży Piusa XI i Piusa XII, którzy ze szczególną mocą potwierdzili tradycyjne stanowisko.

Ksiądz Pavan pisze: "Oczywiście nastąpił rozwój doktryny, jednak w swym ostatnim etapie zmierzał on ku temu, co zostało powiedziane w dokumentach soboru, a nawet w istocie już osiągnął z nimi zgodność".

Odnośnie artykułu 2 Dignitatis Humanae o. Congar pisze: „Nie można zaprzeczyć, że taki tekst jak ten znaczy materialnie coś innego niż Sylabus z 1864 roku, a nawet że niemal stoi w sprzeczności ze zdaniami 15 oraz 77 do 79 tego dokumentu” (7).

Wywiad z ks. Janem Küngiem opublikowany w "National Catholic Reporter" z 21 października 1977 zawierał następujący fragment: „W swych najnowszych publikacjach twierdził on, że choć konserwatyści nie udzielają właściwych odpowiedzi, często jednak zadają właściwe pytania. I Lefebvre nie stanowi tutaj wyjątku. «Uważam, że się myli, niemniej toczy spór, o kwestie teoretycznie nierozstrzygalne».

Lefebvre ma pełne prawo do kwestionowania soborowej Deklaracji o Wolności Religijnej – mówił Küng – ponieważ II Sobór Watykański odwrócił o 180 stopni stanowisko I Soboru Watykańskiego i uczynił to bez żadnego wyjaśnienia.

«Ten sobór dyskretnie pozbył się problemu – podkreśla Küng – ponieważ kwestionował doktrynę o nieomylności...» wspominał on podczas nocnych rozmów z ks. Janem Courtneyem Murrayem (Amerykaninem, który skierował uwagę Soboru na zagadnienie wolności religijnej): "Biskupi obecni na soborze powiedzieli, że «wyjaśnienie, w jaki sposób można przejść od potępienia wolności religijnej do jej zatwierdzenia z pomocą pojęcia postępu teologicznego jest zbyt skomplikowane».

Dla Künga problem nadal pozostaje nierozwiązany i rozwiązany zostać nie może bez rozstrzygnięcia kwestii stałości, ciągłości, i nieomylności doktryny. I bez uczynienia tego, co konieczne, by biskupi mogli powiedzieć, iż to, co w XIX wieku lub wcześniej zostało niemylnie ogłoszone, w wieku XX nie ma już zastosowania”.

Być może najpoważniejszym oskarżeniem Dignitatis humanae jest pochwała, jakiej udzielił Deklaracji zajadły antykatolik Paweł Blanshard, który opisał ją jako znak „olbrzymiego postępu w katolickiej polityce, być może największy pojedynczy krok naprzód w dziedzinie zasad, uczyniony podczas wszystkich czterech sesji soboru"[8] .

„Katolicyzm w końcu, po wiekach opóźnień, przynajmniej w części dołączył do Narodów Zjednoczonych, do zachodniego protestantyzmu, do zachodnich demokracji i do socjaldemokratycznych partii Europy w propagowaniu tego, co zostało zapisane w amerykańskiej konstytucji ponad 175 lat temu... Ostateczna wersja deklaracji o wolności religijnej była ważnym osiągnięciem. Ułatwi ona walkę o wolność religijną na całym świecie. Odtąd każdy libertarianin może cytować oficjalne katolickie oświadczenie wspierające zasadę wolności” (9).

Ale Blanshard tak na prawdę cieszy się z tego, że nastąpiła zmiana nauczania, a nie jego rozwój. II Sobór Watykański przyjął jego stanowisko - Blanshard jest zadowolony i całkiem zasadnie podkreśla, że mogło do tego dojść jedynie dzięki zmianie wcześniejszego katolickiego nauczania. Ponieważ był osobiście zaangażowany w zwalczanie tradycyjnej doktryny, wiedział lepiej niż ktokolwiek inny, co dokładnie ona głosiła.

Blanshard pisze z pogardą o próbach zatuszowania zmiany w doktrynie pod pretekstem jej rozwoju. Takie próby w najlepszym razie są zwodnicze, a w najgorszym nieuczciwe. Pisze on:

"Głównym zadaniem gwiazdy amerykańskiej delegacji, Jana Courtneya Murraya, było podsuwanie pozbawionym polotu biskupom odpowiednich słów, dzięki czemu zmieniano niektóre odwieczne doktryny, nie przyznając wcale, że zostały one zmieniane. Bardzo skutecznie budował on werbalne mosty do współczesnego świata, a amerykańscy biskupi przechodzili po nich radośnie, zachwyceni, że mogą być jednocześnie dobrymi amerykańskimi demokratami i katolickimi uczonymi. Murray twierdził, że niektóre elementy nauczania przywódców katolicyzmu z przeszłości, nie dają się obecnie zastosować w ich pierwotnym znaczeniu, ponieważ zostały zaprojektowane dla konkretnych okoliczności historycznych, a te uległy zmianie. Insynuował, że doktryna może się «rozwijać». Był to wyrafinowany sposób mówienia, dzięki któremu sugerowano, że doktryna może ulec zmianie, ale nie ma konieczności przyznawać tego wprost.

Teologowie skrępowani głębokim szacunkiem, z jakim ich Kościół odnosił sie do Tradycji, podczas II Soboru Watykańskiego używali tej zręcznej formuły, ratującej «niezmienność» Kościoła. Nawet jednak przywódcy jezuitów, których instytucjonalną przeszłość często łączy się z podobnymi językowymi manipulacjami, nie zawsze uważali to za godne ludzi uczciwych".

W innym kontekście, ks. Jan C. Ford SI z Catholic University of America, oświadczył po zakończeniu soboru: "Uważam za teologicznie nieuprawnione, a nawet za nieprzyzwoite i nieuczciwe, jeśli ktoś zaprzecza doktrynie, a następnie maskuje tę sprzeczność, opatrując ją szyldem: wzrost i rozwój " (10).

Blanshard zauważył: „Często jestem pytany czy zmieniłem swoją opinię o Kościele katolickim. Odpowiedź brzmi «tak», ale tylko w takim zakresie, w jakim Kościół katolicki sam się zmienił” (11).

Mimo, że muszę przedstawić to ważne zagadnienie jak najzwięźlej, powinienem podać wystarczające dowody, aby ukazać, że Paweł Hallett miał całkowitą rację pisząc w swym artykule w "National Catholic Register", że: „Żądania wyjaśnienia zawartych w niej [w DH] dwuznaczności nie stanowią zdrady wiary. Niczego się nie zyska udając, że ich tam nie ma”. Powinno być również jasne, że wielu katolików (nie wszyscy spośród nich są liberałami), który szydzą z abp. Lefebvre’a i odrzucają jego krytykę Deklaracji nie zadając sobie trudu życzliwej i uczciwej analizy, działa najbardziej niesprawiedliwie. Bezpardonowe potępianie i uciszanie arcybiskupa tylko dlatego, że krytykuje II Sobór Watykański wymaga niewiele wysiłku i uczciwości. Nie trzeba wielkiej odwagi, by to zrobić, zwłaszcza, że atakujący go mogą być właściwie pewni, że oficjalna katolicka prasa nie da stojącym po stronie arcybiskupa najmniejszej okazji do zaprezentowania swych racji.

Jak na ironię, Deklaracji o Wolności Religijnej broni się, odmawiając arcybiskupowi prawa do nieskrępowanego publicznego wyrażania jego poglądów religijnych. Chcąc wspomóc tych, którzy są wystarczająco obiektywni, by przestudiować stanowiska obu stron tego sporu napisałem książkę na temat Dignitatis humanae, która powinna ukazać się w 1980 roku. (12)

Najlepszą konkluzją tego dodatku (12) będzie cytat z ostatniego ustępu artykułu Pawła Halleta z lipca 1977r. : "Deklaracja o Wolności Religijnej znakomicie ujmuje zasady, których należy bronić przed szerzącym się ateizmem zagrażającym wszystkim religiom. Wszystko służy dobru." Ale dla ochrony religii, i to nie tylko religii katolickiej, konieczne jest, aby pewne rzeczy zostały wyłożone jaśniej i w większej zgodzie z Tradycją, niż to jest w Deklaracji o Wolności Religijnej.


Koniec

Tekst na podstawie broszury Michaela Daviesa [link widoczny dla zalogowanych]


Przypisy:

(1) Paweł Blanshard on Vatican II, Beacon Press, Boston, 1966, str. 339

(2) Ibid. str. 89

(3) H. Vorgrimler (redaktor), Commentary of the Documents of Vatican II, IV, str. 65

(4) Ibid., str. 65

(5) American Ecclesiastical Reviev, Nr 109, październik 1943, str. 255

(6) W. Abbot, The Documents of Vatican II, America Press, 1967, str. 673.

(7) Challenge to the Church, Londyn, 1977, str. 44

[8] Paweł Blanshard on Vatican II, Beacon Press, Boston, 1966, str. 339

(9) Ibid., 88-89

(10) Ibid., 87-88

(11) Ibid., wstęp

(12) Prawdopodobnie chodziło tu o ksiązkę "Sobór Watykański II a wolność religijna".

(13) Niniejszy tekst został opublikowany po raz pierwszy jako dodatek do ksiązki M. Daviesa Apologia pro Marcel Lefebvre, Dickson 1979.


Artykuł ukazał się w [link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28960 Przeczytał: 266 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:05, 18 Maj 2016 Powrót do góry

Kim był Michael Davies?

Michael Davies - znakomity pisarz katolicki, konwertyta z protestantyzmu, już ś.p. zmarł 25 września 2004 r. Był członkiem i wieloletnim przewodniczącym Międzynarodowej Federacji Una Voce.

W ostatnich miesiącach swego życia opublikował na forum pisma „The Remnant” następujące słowa:
(...)
więcej tu:
http://www.traditia.fora.pl/bractwo-kaplanskie-sw-piusa-x-fsspx,32/abp-marcel-lefebvre-odnosnie-do-wolnosci-religijnej,9005.html#70764
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28960 Przeczytał: 266 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:21, 22 Maj 2016 Powrót do góry

W temacie kryzysu Kościoła: proroctwo ks. Josepha Ratzingera z 1969 roku, przyszłego papieża, oraz inne wypowiedzi jak kardynała Karola Wojtyły - gdy nie był jeszcze papieżem, wypowiedź bp Schneidera i inne ... podane artykuły:
(...)
http://www.traditia.fora.pl/papiez-benedykt-xvi-komunikaty-wypowiedzi-nauki-etc,21/proroctwo-o-kryzysie-w-kosciele-ks-josepha-ratzingera,9218.html#70870
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28960 Przeczytał: 266 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:42, 06 Lip 2016 Powrót do góry

"Tylko Prawda jest fundamentem prawa. Sumienie, wolność, godność człowieka posiadają prawa jedynie w takim stopniu, w jakim pozostają one we właściwym odniesieniu do Prawdy."

Abp Marcel Lefebvre, Uwagi nt. Schematu "Deklaracji o wolności religijnej" przesłane do Sekretariatu Soboru 30 grudnia 1964.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28960 Przeczytał: 266 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:59, 19 Kwi 2017 Powrót do góry

"Obowiązki państwa katolickiego w stosunku do religii" - kard. Alfredo Ottaviani
(...)
http://www.traditia.fora.pl/tradycja-i-wiadomosci-tradycji-katolickiej,38/obowiazki-panstwa-katolickiego-kard-alfredo-ottaviani,15389.html
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)