Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Burundi: ludzie przerażeni, kraj na krawędzi wojny domowej Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28781 Przeczytał: 192 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:09, 15 Lis 2015 Powrót do góry

Burundi: ludzie przerażeni, kraj na krawędzi wojny domowej

Image

Zamieszki w Burundi

Bez dialogu nie ma przyszłości dla Burundi – przypomina o tym Kościół w tym afrykańskim kraju, stojącym na krawędzi kolejnej już krwawej wojny domowej. Do znacznej eskalacji przemocy zaczęło dochodzić w minionych tygodniach, jednak sytuacja jest napięta od kwietnia br., kiedy to Pierre Nkurunziza zdecydował się ubiegać o trzeci mandat prezydencki i w lipcu go uzyskał, a żeby mogło do tego dojść, wcześniej zmodyfikował Konstytucję. Wywołało to falę ulicznych starć i wzrost powszechnego niezadowolenia. By uspokoić zamieszki, prezydent nakazał wojsku i policji „użycie wszelkiej potrzebnej w tym celu siły”. Niestety, jak donoszą źródła kościelne i oenzetowskie, wykorzystywane jest to do regulowania porachunków i co gorsza, podsycania podziałów etnicznych. „Ciała zabitych opozycjonistów pozostawiane są wzdłuż drogi, by siać strach” - mówi o. Gabriele Ferrari, ksawerianin od wielu lat pracujący w Burundi.

„Kraj potrzebuje mądrych i odpowiedzialnych rządów, które nie popychałyby go, tak jak teraz, ku kolejnej wojnie domowej. Aktualna sytuacja w Burundi przyrównywana jest do tego, co miało miejsce przed ludobójstwem w Rwandzie – mówi o. Ferrari. - Niestety ten kryzys, którego korzenie miały charakter społeczny i ekonomiczny, obecnie nabiera znamion kryzysu etnicznego. Ośrodki będące w największej opozycji do prezydenta są zamieszkane głównie przez ludzi z plemienia Tutsi i mówi się, że to właśnie oni są przeciwko aktualnej władzy znajdującej się w rękach Hutu. Jednak i sami Hutu są krytyczni wobec obecnego prezydenta. Grozi to doprowadzeniem do walk plemiennych, co może przybrać kształty ludobójstwa. Naprawdę ufam, że do tego nie dojdzie istnieje jednak realne niebezpieczeństwo. Kwestie etniczne nie zostały nigdy naprawdę rozwiązane, tylko je trochę wyciszono. Dziś jednak grozi nam kolejna wojna domowa”.

W ciągu minionych miesięcy w Burundi zabitych zostało co najmniej 250 osób, a 200 tys. ludzi opuściło domy w obawie o swe życie. Fala uchodźców zalewa sąsiednie kraje: Rwandę, Tanzanię i Demokratyczną Republikę Konga. Sytuacja w regionie Wielkich Jezior, naznaczonych w przeszłości krwawymi wojnami i ludobójstwem, staje się coraz trudniejsza do opanowania. „Nkurunziza działa dzięki finansowemu poparciu Chin, które powoli wykupują Burundi. Co więcej, według mnie kraj jest już sprzedany” – podkreśla włoski misjonarz. Przypomina, że aby bronić linii swej polityki, prezydent oskarżył ostatnio Belgię, iż zbroi opozycję, by za jej pomocą „obalić prawowity rząd i ponownie skolonizować ten kraj”.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28781 Przeczytał: 192 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 12:00, 15 Lis 2015 Powrót do góry

Burundi na krawędzi wojny domowej

Image

Prezydent Nkurunziza

Bez dialogu nie ma przyszłości dla Burundi – przypomina o tym Kościół w tym środkowoafrykańskim kraju, stojącym na krawędzi kolejnej już krwawej wojny domowej.

Do znacznego nasilenia przemocy zaczęło tam dochodzić w minionych tygodniach, ale sytuacja jest napięta od kwietnia br., gdy prezydent Pierre Nkurunziza postanowił ubiegać się o trzeci mandat prezydencki i w lipcu go uzyskał; żeby jednak mogło do tego dojść, wcześniej zmienił Konstytucję.

Wywołało to falę ulicznych starć i wzrost powszechnego niezadowolenia. Aby opanować sytuację, prezydent nakazał wojsku i policji „użycie wszelkiej potrzebnej w tym celu siły”. Niestety, jak donoszą źródła kościelne i ONZ, wykorzystywane jest to do regulowania porachunków i co gorsza, do podsycania podziałów etnicznych. „Ciała zabitych opozycjonistów pozostawiane są wzdłuż drogi, by siać strach” - powiedział o. Gabriele Ferrari, włoski ksawerianin od wielu lat pracujący w Burundi.

„Kraj potrzebuje mądrych i odpowiedzialnych rządów, które nie popychałyby go, tak jak teraz, ku kolejnej wojnie domowej. Obecna sytuacja w Burundi porównywana jest do tego, co działo się przed ludobójstwem w Rwandzie w 1994" – mówi zakonnik. Jego zdaniem obecny kryzys, którego korzenie miały charakter społeczny i ekonomiczny, obecnie nabiera znamion kryzysu etnicznego.

Ośrodki pozostające w największej opozycji do prezydenta są zamieszkane głównie przez ludzi z plemienia Tutsi i mówi się, że to właśnie oni występują przeciwko aktualnej władzy skupionej w rękach Hutu. Ale oni także są krytyczni wobec obecnego prezydenta. Grozi to doprowadzeniem do walk plemiennych, co może przybrać kształty ludobójstwa. "Naprawdę ufam, że do tego nie dojdzie, istnieje jednak realne niebezpieczeństwo. Kwestie etniczne nie zostały nigdy naprawdę rozwiązane, tylko je trochę wyciszono. Dziś jednak grozi nam kolejna wojna domowa” - nie kryje niepokoju misjonarz.

W ciągu minionych miesięcy w Burundi zginęło co najmniej 250 osób, a 200 tys. ludzi opuściło swe domostwa w obawie o swe życie. Fala uchodźców zalewa sąsiednie kraje: Rwandę, Tanzanię i Demokratyczną Republikę Konga. Sytuacja w regionie Wielkich Jezior, naznaczonych w przeszłości krwawymi wojnami i ludobójstwem, staje się coraz trudniejsza do opanowania.

Nkurunziza działa dzięki finansowemu poparciu Chin, które powoli wykupują Burundi. Co więcej, według mnie kraj jest już sprzedany” – podkreślił o. Ferrari. Przypomniał, że aby bronić swej polityki, szef państwa oskarżył ostatnio Belgię, iż zbroi opozycję, by za jej pomocą „obalić prawowity rząd i ponownie skolonizować ten kraj”.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28781 Przeczytał: 192 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:34, 22 Cze 2016 Powrót do góry

Burundi na krawędzi ludobójstwa: apel o pokój

Image

Manifestacje w Bużumburze

Burundi potrzebuje pokoju i pojednania. Kryzys, który destabilizuje ten kraj, destabilizuje całą Afrykę. Wskazują na to przedstawiciele Sympozjum Konferencji Biskupich Afryki i Madagaskaru (SECAM), którzy odwiedzili ten afrykański kraj, przez kolejny już miesiąc targany krwawym konfliktem wewnętrznym. Kilkaset osób zostało zabitych, a dziesiątki tysięcy w obawie o swe życie musiało opuścić własne domy. Jest to wynik fali protestów przeciwko wybranemu na trzecią kadencję prezydentowi Nkurunzizie, który, aby mogło do tego dojść, zmodyfikował na swoją korzyść konstytucję. ONZ bije na alarm, że mieszkańcy Burundi stoją w obliczu kolejnego ludobójstwa.

Przedstawiciele SECAM wskazują, że budowanie trwałego pokoju musi rozpocząć się od rozbrojenia i położenia kresu handlowi bronią. Przypominają, że po latach ciągłych niepokojów ludność Burundi potrzebuje pokoju oraz stabilizacji politycznej, społecznej i ekonomicznej. Jest to zadanie, które stoi przed władzami tego kraju, ale potrzebuje też konkretnego wsparcia ze strony Unii Afrykańskiej i ONZ. Po swej wizycie w Bużumburze delegacja SECAM podkreśla, że „nadszedł już najwyższy czas, aby w Afryce położyć kres kolejnym wojnom i rozlewowi niewinnej krwi”.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)