Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Wykłady Ks. Karola Stehlina w Toronto + wywiad z ''Gońca'' Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
nauta
Użytkownik


Dołączył: 23 Lis 2007
Posty: 518 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zza Oceanu
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 13:35, 10 Maj 2010 Powrót do góry

Na zaproszenie Polonii do Toronto przybędzie Ks.Karol Stehlin FSSPX.
Przewidziane są wykłady w j.polskim i j.angielskim.


[link widoczny dla zalogowanych]

(proszę kliknąć, plakat się powiększy)
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28777 Przeczytał: 197 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:42, 10 Maj 2010 Powrót do góry

nauta napisał:
Na zaproszenie Polonii do Toronto przybędzie Ks. Karol Stehlin FSSPX.
Przewidziane są wykłady w j.polskim i j.angielskim.

Bardzo się cieszę, że polonusy dostaną dawkę zdrowej nauki katolickiej. Myślę, gdy już będzie po wykładzie, to jakiś ślad tu zostanie zamieszczony. Ja takie plakaty już wcześniej też spotkałam w necie, proszę zobaczyć, mam aż dwa Smile

[link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]

pierwszy jest polsko-angielsko języczny, a drugi angielsko języczny.

(proszę kliknąć na plakat to się powiększy)
Zobacz profil autora
nauta
Użytkownik


Dołączył: 23 Lis 2007
Posty: 518 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zza Oceanu
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:56, 09 Cze 2010 Powrót do góry

Moje pismo wysłane do "Gońca"

Szanowny Panie Redaktorze!

Z radością przeczytałam w poprzednim wydaniu "Gońca", że do naszego miasta przybędzie z Polski z wykładami ks. Stehlin, by poruszyć bardzo ważne zagadnienia dotyczące żywotnych spraw Kościoła Katolickiego i trawiącego go od lat kryzysu, bo jako katolicy nie możemy pozostać obojętni na te tematy.

Jak sugeruje tytuł jednego z mających się odbyć wykładów przyczyny tego kryzysu zakorzenione są głęboko w doktrynie liberalizmu, która od dawna atakowała skrycie Kościół a poprzedni papieże ostrzegali przed nią w licznych encyklikach, a także w źle pojmowanym ekumenizmie, który jest raczej "ekumenizmem humanistycznym" niż katolickim.
Mimo że nie są to zjawiska nowe, obraz "spustoszonej Winnicy Pańskiej" w jaką stopniowo przekształcał się KK po Vaticanum II długo przedstawiano jako wiosnę w KK, aż wreszcie za sprawą obecnego Ojca Świętego zaczęto otwarcie mówić o kryzysie i potrzebie zwrócenia się ku zapomnianej i wzgardzonej Tradycji.

Jednym z pierwszych posunięć Benedykta XVI było "zrehabilitowanie" w motu proprio "Summorum Pontificum" Mszy Trydenckiej i chęć przywrócenia jej należnego miejsca w liturgii ( to już 3 lata! i co? w ilu kościołach mamy Mszę Św. "przodem do Pana Boga"?), a w niecałe dwa lata później zniesienie ekskomunik nałożonych przez Jana Pawła II na czterech wyświęconych przez abpa Lefebvre'a biskupów. W zupełnie innym świetle postrzegamy teraz działalność Arcybiskupa i jego bezkompromisową i samotną walkę o zachowanie Tradycji!

Obecnie trwają w Rzymie rozmowy doktrynalne między przedstawicielami Bractwa Kapłańskiego a komisją papieską o istocie kryzysu i sposobach pokonania go. Zapewne niełatwe to rozmowy...

Drugi temat dotyczący objawień Matki Bożej w Fatimie wydaje się również bardzo na czasie, bo, jak pamiętamy, podczas ostatniej majowej pielgrzymki do Fatimy Ojciec Święty wielokrotnie podkreślał nadal proroczy charakter przesłania objawionego trojgu pastuszkom i "wskrzesił" jego aktualność.

Ks. Stehlin jako wybitny mariolog i autor "Maryjnych" książek ( "Kim jesteś, o Niepokalana?" i "Niepokalana-nasz ideał") na pewno przedstawi nam spójny i obiektywny obraz kryzysu w świetle tych największych i spełniających się na naszych oczach objawień.

Żyjąc w kraju wielu kultur i religii niemal codziennie spotykamy się ze zjawiskami, które nas jako katolików niepokoją. Nasze obawy dotyczą zwłaszcza naszych dzieci wychowywanych w systemie bez moralnych wartości i coraz mniejszych religijnych wymagań.
Wiara w naszego Pana, Jezusa Chrustusa coraz bardziej staje się sprawą głęboko skrywanej prywatności i nie ma wyrazu w publicznej działalności nawet nominalnych katolików. Na naszych oczach zmieniane są nie tylko chrześcijańskie zasady, ale prawo naturalne. Czy to upadek cywilizacji chrześcijańskiej?

Czy ks. Stehlin zaproponuje nam jakąś drogę uratowania następnych pokoleń przed nihilizmem i moralnym zepsuciem?

Myślę, że chociaż kilka cisnących się mi na usta pytań doczeka się wyczerpującej odpowiedzi, wszak po wykładach będą pytania z sali...

............................
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28777 Przeczytał: 197 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 8:34, 19 Cze 2010 Powrót do góry

nauta napisał:
Moje pismo wysłane do "Gońca"

Szanowny Panie Redaktorze!
(...)

Widziałam ten tekst na stronie "Gońca" nr 23/2010

[link widoczny dla zalogowanych]

Ale .... doczytałam też twoją krótką informację o przylocie i pierwszej Mszy św. ks. Karola w Toronto. Muszę tu zamieścić te krótkie informacje, bo nie wiem czy coś dopiszesz w nawale zajęć, a teraz jeszcze wykładów ks. Karola.

Nauta napisała:

"Piękna słoneczna pogoda przywitała Ks. Karola w Toronto. Dziś rano Ks. Karol odprawił Mszę Św. w kościółku SSPX, gdzie zebrała się grupka polskich wiernych i udzielił wywiadu w polskim radiu.

Prosimy o modlitwę w intencji wykładów, które wkrótce odbędą się w auli w Centrum Litewskim w Mississaudze."

"Na pierwszym wykładzie w j.angielskim gościł Jan Vennari, który przyjechał specjalnie z Buffalo.

Na pewno będzie wspaniała relacja"
Very Happy
Zobacz profil autora
nauta
Użytkownik


Dołączył: 23 Lis 2007
Posty: 518 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zza Oceanu
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 1:40, 25 Cze 2010 Powrót do góry

Wykłady dla Polonii zgromadziły ok.130 osób. Sala wysłuchała doskonałej argumentacji Ks.Karola nt kryzysu w Kościele spowodowanego postępem modernizmu i źle rozumianego ekumenizmu.

Dużo pytań padło też po drugim wykładzie poświęconym objawieniom w Fatimie.

Pytania i odpowiedzi Ks. Karola przeciągnęły się do 23-ciej.

W poniedziałek, 21 czerwca, po powrocie z Ottawy Ks.Karol odprawił Mszę Św. w kościółku SSPX w intecji wszystkich obecnych na wykładach, na którą przybyło ok. stu osób.

[link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
nauta
Użytkownik


Dołączył: 23 Lis 2007
Posty: 518 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zza Oceanu
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 13:49, 07 Lip 2010 Powrót do góry

Wywiad Ks.Stehlina dla "Gońca" w Toronto- I część.

Nadzieja w tradycji?

"Goniec" rozmawia z ks. Karlem Stehlinem FSSPX, przełożonym Bractwa Świętego Piusa X w Europie Środkowej i Wschodniej.

"Goniec"- Ksiądz mówi bardzo dobrze po polsku, a przecież urodził się w Niemczech...

Ks. Karol Stehlin - Przyjechałem do Polski i nauczyłem się po polsku.

- Ot tak?

- Wcześniej pojechałem do Gabonu, nauczyłem się po francusku. Jestem samoukiem. Być może przełożeni dlatego wysłali mnie do krajów środkowej i wschodniej Europy, bo uważali, że mam zdolności językowe.

- Polski jest trudny?

- Oj, bardzo trudny.

- Od kiedy ksiądz jest w Polsce?

- Pierwszy raz przyjechałem w 1994 roku, a na stałe jestem od 1997 roku.

- Bractwo kapłańskie św Piusa X - jak była droga księdza akurat do tej formacji?

- Oprócz - oczywiście Łaski Bożej - są tu dwie przyczyny. Pierwsza, to że jako dziecko otrzymałem bardzo solidną formację religijną za sprawą mojej matki, która jest bardzo religijną osobą i która mnie uczyła w duchu tradycji katolickiej. Za czasów mojego dzieciństwa starsi proboszczowie mieli jeszcze tego ducha.Pamiętam też, że kiedy miałem zostać ministrantem to jeszcze uczyłem się służyć do tradycyjnej Mszy św. Bardzo mnie to fascynowało. Raz służyłem, a potem zmienili Mszę. Miałem siedem lat, ale byłem tym bardzo rozczarowany.

Druga rzecz, negatywna, to że zmienili się księża i przyszli ci, którzy byli zdecydowanymi modernistami; mówili co innego niż to, o czym uczyłem się jako dziecko, rzeczy mające skandaliczne następstwa dla życia religijnego. Do tego stopnia, że faktycznie wszyscy moi równieśnicy stracili wiarę.

- Jak ksiądz ocenia sytuację w kościele, a z tym pytaniem wiąże się drugie na ile człowiek, który jest katolikiem i uznaje zwierzchność Stolicy Apostolskiej, na ile może krytykować Kościół i szukać własnej drogi, która odchodzi od tej oficjalnej drogi Kościoła, po której idą biskupi?

- Nasza wiara nie jest czymś subiektywnym. Pan Bóg przyszedł na świat, aby dokonać dzieła odkupienia. Objawił nam całą Prawdę i dał nam wszystkie środki zbawienia, które powierzył Apostołom i ich następcom. Cała hierarchia Kościoła jest po to, aby całą tę niezmienną prawdę przekazywać z pokolenia na pokolenie. Sobór Watykański I uroczyście deklarował, że papieżowi został dany dar nieomylności nie po to, aby coś nowego uczył, lecz aby wiernie zachował, przekazał i bronił niezmiennej, apostolskiej Wiary. Więc papież i biskupi są sługami Prawdy, nie jej Panami.

- Ale czy w ten sposób nie rozumowali przedstawiciele Reformacji?

- Wręcz odwrotnie: reformatorzy odrzucili dogmaty wiary i środki zbawienia, zwłaszcza Mszę Świętą. My zaś tylko zachowujemy wiernie wszystko, co Chrystus objawił i przez Kościół do wierzenia podał, i za to właśnie jesteśmy atakowani przez hierarchię. To dlatego, ponieważ wielu hierarchów niestety odrzuciło wiarę i przyjęli błędy protestanckie i masońskie. I na tym polega przyczyna całego okropnego kryzysu w obecnym Kościele.

- To bardzo ostre oskarżenie, proszę księdza. Ale zanim poproszę o wyjaśnienie tego punktu, chcę zapytać, czy rzeczywiście jest taki kryzys, czy Bractwo w tym nie przesadza?

- Wręcz przeciwnie: kryzys ten jest zauważany nie tylko przez nas, przez tradycjonalistów, ale przez wszystkich zwierzchników, a zwłaszcza przez papieża. To jest być może najgorszy kryzys w historii Kościoła i papież to otwarcie teraz mówi i bardzo cierpi z tego powodu. Podczas jego pielgrzymki do Fatimy Ojciec Święty używał słów, których jeszcze nigdy dotąd tak drastycznie nie wypowiedział. Proszę przeczytać jego wypowiedzi i przemówienia!

- A skąd ten kryzys?

Każdy kryzys ma swoje przyczyny. Znaleźć przyczynę to znaleźć źródło tego zła. Przyczyną kryzysu w Kościele jest odejście od tradycyjnej nauki Kościoła, od wierności Chrystusowi. To się dokładnie stało na Soborze Watykańskim II. Sobór ten dlatego odgrywa tak ważną rolę, ponieważ sobór jako taki jest jednym z najważniejszych organów w życiu Kościoła. Z tego powodu miał globalny ogólnoświatowy oddźwięk i potrafił wszystko w Kościele zmienić, co można było zmienić. Dlatego bardzo ważne jest, aby zrozumieć co tam naprawdę się stało podczas tego soboru.

Przez wszystkie wieki istnienia Kościoła wiara jest niezmienna. Człowiek jest po to na Ziemi, aby przez krótki czas tu żyć, a potem się zbawić. Główne punkty, które znaleźć można u wszystkich ojców Kościoła, u wszystkich papieży, aż do Soboru Watykańskiego II , u wszystkich świętych Pańskich, zawsze są takie same:

Po pierwsze: spojrzenie nie horyzontalne ale wertykalne, że człowiek jest na świecie krótki czas, a cały sens tego życia to zbawienie własnej duszy: iść do nieba i uniknąć piekła. Po to aby nas zbawić przyszedł ten, który może nas odkupić z naszych grzechów - Jezus Chrystus. Nie ma nikogo innego. Do niego mają się wszyscy nawrócić. Więc zgodnie z Jego rozkazem mamy wszystkich nawracać.

I druga rzecz: po prostu musimy być posłuszni Bogu. On nam wszystko dał, on jest naszą władzą, on jest naszym Królem i musimy być mu poddani, tak w prywatnym życiu jak i w życiu publicznym. Przeciwko temu od samego zarania ludzkości działa diabeł. On nie chciał mieć Boga za Boga, sam chciał być Bogiem, powiedział, nie będę służyć Bogu. Stąd od początku istnienia świata bierze się rzeczywistość dwóch państw: państwa Bożego i państwa szatana.

Chrystus przyszedł, założył prawdziwy Kościół i przeciwko temu Kościołowi buntuje się diabeł. Diabeł działał poprzez rozmaite herezje, próbując zawsze likwidować istotę obajwienia Bożego.

Wracając do naszych czasów - diabeł potrafił przede wszystkim przez globalną organizację, którą można utożsamić z pierwszą bestią Apokalipsy - mówię o masonerii, która jest właściwie zwięzłym systemem, strukturą - ten bunt prowadzić. Tutaj mamy ten rozdźwięk - zamiast Bóg w centrum - człowiek w centrum, zamiast przykazania Boże - prawa ludzkie, zamiast przygotowanie się do Nieba - RAJ NA ZIEMI i tylko doczesność, materializm. Zamiast posłuszeństwa Panu Bogu tylko swoboda, libertynizm i dowolność; zamiast nawracania innych do Chrystusa, ekumenizm, dialog, każdy robi co chce, każdy wierzy w co chce, wolność religijna.

Te idee, te herezje, były cały czas przez Kościół jednoznacznie potępiane, aż do czasu Soboru Watykańskiego II, ostatni raz przez ostatniego papieża przed Soborem Watykańskim II - Piusa XII. Są na to najbardziej oficjalne dokumenty Kościoła - encykliki, bulle papieskie i tak dalej. To są najważniejsze dokumenty Kościoła Katolickiego.

Przyszedł Sobór Watykański II. Musimy wiedzieć, że ten wróg, który zawsze był potępiany przez Kościół, wkradł się do Kościoła już w XIX wieku. Kościół tych ludzi potępił jako liberalnych katolików, bądź modernistów. Zasługą świętego Piusa X jest obnażenie całego systemu modernizmu, który nie jest niczym innym jak masonerią stosowaną, i który ideały masonerii dokładnie wprowadza w życie religijne.

Co sią stało na Soborze Watykańskim II ?

Właściwie te ideologie, które przez Kościół były jednoznacznie cały czas nieustanne potępiane, na tym soborze zostały przyjęte. Ci, którzy wcześniej jawnie lub potajemnie byli zwolennikami tych fałszywych idei, ci którzy chcieli znaleźć jakiś kompromis między Kościołem a tym porządkiem laickim świata, którzy jeszcze przez poprzednich papieży byli usuwani z życia Kościoła - zostali przyjęci, stając się ekspertami soboru i to oni kierowali soborem; otrzymali kapelusze kardynalskie. Od tego momentu obecna jest w Kościele ta ideologia masońska, którą w Kościele katolickim tłumaczy się słowami "ekumenizm", "wolność religijna" i "kościół w nowoczesnym świecie".

- Wolność religijna polegająca na tym, że zbawienie możliwe jest nie tylko w Kościele katolickim, tak jak to wcześniej było?

- Nie. Wolność religijna, to jest ideologia, która...

- Zabrania nawracania?

- Nie, nie. Sprawa nawracania to jest ekumenizm. Główne zmiany w Kościele są na bazie tych ideologii, które wszystkie pochodzą od najgorszych wrogów Kościoła. I które wcześniej były wielokrotnie potępiane przez papieży. Z tych ideologii dwie są najważniejsze: ekumenizm i wolność religijna. Ekumenizm. Kiedyś stosunek do innych religii polegał na tym, że zgodnie ze słowem Pana Jezusa, mamy nawracać innych, aby wszystkie religie, które nie są prawdziwą religią, aby wyznawcy tych religii zostali przekonani o swym błędzie i byli zachęcani do powrotu na łono Kościoła katolickiego.

Nie ma żadnego uznania Kościoła katolickiego dla żadnego innego związku religijnego, ponieważ ten związek religijny - i nie mówię tu o ludziach, ale o ideologii - jest diabelski, ponieważ jest skierowany przeciw Kościołowi; zawiera błędy i nie ma prawa istnienia. Kościół musi z tymi herezjami walczyć. Po soborze, ekumenizm pozytywnie odniósł się do innych religii i zamiast nawracania do prawdziwej religii, jest dialog, szacunek dla nich. W tym momencie następuje obojętność religijna, gdzie każda religia jest uwazana za równą. W ten sposób zostaje zdeptane elementarne prawo Boże i można się zacząć pytać, a kim jest Chrystus? W tym momencie śpiewać "Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie" to fikcja, albo bluźnierstwo. Ponieważ to nie ma żadnego sensu, a to dlatego, że Pan Jezus Chrystus nie króluje już u tych ludzi i mogą swobodnie iść gdzie indziej i nawet niektórzy papieże mówią, że mogą się tam zbawić.

Po co w takim razie Chrystus przychodził na Ziemię?! Po co Chrystus mówił: "Idźcie i nawracajcie", jeśli kardynał Kasper wielokrotnie mówi, że nie chcemy nawracać jakiegokolwiek Żyda. Mówi to wyraźnie i wielokrotnie, a nie tylko on! To jest pierwszy ważny punkt, drugi punkt, oczywiście z tym związany, to sprawa wolności religijnej.

Zawsze Kościół Katolicki nauczał o tolerancji religijnej, która znaczy, że człowiek ma sumienie, i nikt nie może przyjąć wiary przeciwko własnemu sumieniu. Jest to stara zasada teologii katolickiej, którą znaleźć można już u Ojców Kościoła, Kościół zawsze to mówił. Były czasy, w których niektórzy nie za bardzo to uzwględniali, ale zasada była zawsze ta sama. Jednak tylko Chrystus jest Królem i Panem, i wszyscy ludzie i wszystkie instytucje zawdzieczają mu wszystko. Uznać tą władzę Boga nad wszystkimi bytami - oto nauka o powszechnym i społecznym królowaniu Chrystusa.

Wolność religijna zaś, która jest wybrykiem masonerii polega na całkowitym negowaniu tej prawdy i uczy, że każdy może wierzyć w co chce i bez skrępowania swoją wiarę publicznie lub prywatnie, indywidualnie lub społecznie wyznawać. Znaczy to, że w społecznym życiu nie może być mowy o jedynej prawdzie, o jedynym Zbawicielu i Królu. A państwo np. musi wszystkie religie równo szanować i popierać. Państwo i społeczne instytucje muszą wtedy wciąż powtarzać słowa zaparcia się Piotra: "Nie znam tego człowieka". Jest to okropny grzech przeciw naszemu Panu, dosłowanie detronizujący Go i stawiający go na równi z Mahometem, Buddą, Barabaszem! I dokładnie to Sobór Watykański II przyjął przy klaskaniu i winszowaniu wszystkich najgorszych wrogów Kościoła.

- Dlaczego Pan Bóg dopuszcza do takiej sytuacji w Kościele, skoro Kościół jest Boży?

- Jeśli pan otwiera Pismo Święte, to pan widzi , że drogi Pana Boga są przedziwne; my nie możemy rachować z Bogiem, On wie, co robi, to co wiemy, to co nam sam pokazał. Pokazał nam swoim własnym życiem, chciał zwyciężyć zło, diabła i wszystkie grzechy przez najgorsze upokorzenie, przez haniebną śmierć na krzyżu, kiedy wszyscy Go opuścili. Otóż Ojcowie Kościoła mówią, że Kościół będąc oblubienicą Pana Jezusa w swoim istnieniu ma w pewnym sensie powtarzać, albo być odbiciem życia Chrystusa i to świadczy o tym, że Kościół miał trudne początki, potem rozkwit, złoty wiek Kościoła, a potem czasy prześladowań a nawet ten Wielki Piątek. I to nie jest tylko taka pobożna opinia, ale o tym świadczy sam Pan Jezus Chrystus, Apostołowie, Apokalipsa, która przecież mówi o tych ostatnich czasach, o największej udręce, o apostazji narodów, o hydrze spustoszenia na świętym miejscu; kiedy sami Apostołowie mówią o antychryście, pytają czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę, kiedy powtórnie przyjdzie na Ziemię, czyli pokazują - jak mówi Apokalipsa - że diabeł - wracając do tej walki między obozem Chrystusa i obozem diabła, przy końcu świata prawie zwycięży, tak jak w Wielki Piątek też myślał, że zwyciężył, a trzeciego dnia Chrystus zmartwychwstał.

Podobnie będzie z życiem Kościoła. My przeżywamy teraz czasy wielkiej udręki, apostazji narodów, okropnych czasów, po których nic nie zostanie, wiedząc, że Pan Bóg korzysta z tego ogromnego zła, aby ostatecznie poprowadzić ku zwycięstwu. W to z całego serca wierzymy.

Na pierwszej stronie ostatniego numeru po prawo, widnieje zachęta do przeczytania wywiadu pt. "Nadzieja w tradycji?"
[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28777 Przeczytał: 197 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 15:27, 07 Lip 2010 Powrót do góry

Udostępnione zdjęcia przez panią "natę" z wykładu w Toronto:

A oto długo wyczekiwane zdjęcia z wykładu Ks.Karola w Toronto, a właściwie w Mississaudze, która wchodzi w skład GTA ( Greater Toronto Area):

[link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]

(Proszę kliknąć na zdjęcie, to się powiększy) Smile

[link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych] [link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
nauta
Użytkownik


Dołączył: 23 Lis 2007
Posty: 518 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zza Oceanu
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:02, 06 Sie 2010 Powrót do góry

Druga część wywiadu przeprowadzonego z Ks. Karolem Stehlinem, Przełożonym FSSPX na Europę Wschodnią i Środkową dla tygodnika "Goniec" w Toronto:

"Goniec": W Polsce mamy bardzo silne przekonanie o dobru, jakie płynie z pontyfikatu Jana Pawła II. Jak ksiądz odnosi się do tego, co uczynił papież Polak na tronie Piotrowym?

Ks. Stehlin: - Sądzę, że ten kult papieski w Polsce wychodzi z tego szczęścia, że rodak był papieżem, a poza tym z ludzkiego punktu widzenia niewątpliwie przyczynił się do poprawy różnych spraw społecznych. Choć słyszałem też opinie, czy to naprawdę było takie dobro? Na przykład, czy to nie dzięki papieżowi Polska naprawdę poszła do Unii, a dzięki temu pozostałe wartości religijne i narodowe ulegają zniszczeniu.

Inni mówią, że papież przyczynił się do upadku komunizmu. Niewątpliwie odegrał tutaj bardzo ważną rolę, w całej tej "pieriestrojce" i tych zmianach w Polsce, ale w dalszym ciągu można po tym wszystkim zapytać, czy rzeczywiście sytuacja jest teraz o wiele lepsza niż wtedy.
Oczywiście, jest teraz bogactwo, jest pewna zmiana, ale czy to jest rzeczywiście zmiana na lepsze? Czy to wielkie otwarcie na Zachód naprawdę przyniosło tak wiele dobrego?

Jednak te zagadnienia to nie sprawa kapłana. Z istotnego punktu widzenia interesuje przede wszystkim co papież robił dla Kościoła, czego dokonał swoją władzą papieską. Nie chcemy być sędziami żadnego Ojca Świętego, możemy tylko patrzeć na same fakty, jak one wyglądają, natomiast ocena tych faktów nie jest naszą sprawą.

Ksiądz twierdzi, że beatyfikacja Jana Pawła II byłaby czymś demoralizującym w Kościele?

- Byłaby znieważeniem samej istoty świętości, ponieważ beatyfikacja, stwierdzenie, że ktoś jest świętym znaczy, że jest wzorem dla innych, pod każdym względem. Otóż, jeśli papież, który był papieżem tyle lat, napisał tyle rzeczy, zostanie pochopnie beatyfikowany, bez sprawdzenia wszystkich za i przeciw, co jest absolutnie konieczne dla poważnego procesu beatyfikacyjnego; jeśli te obiekcje, które mogą być, nie byłyby rozważone, i tylko na głos krzyczącego ludu i jakiejś ogólnej emocji zostałby beatyfikowany, to wtedy najgorszy cios otrzyma sama istota świętości.

Świętość oznaczałaby po prostu tego, którego okrzyczą "świętym jesteś", a jeśli w ten sposób nazywamy ludzi świętymi to nie ma świętości.
Świętość to jest praktykowanie wszystkich cnót w sposób heroiczny i nieobecność grzechu. Otóż, pierwsze przykazanie to oddawanie czci Panu Bogu, Trójjedynemu Bogu. Jak to się zgadza z tym, że papież - a to są fakty - papież, który całuje Koran, papież, który pozwala, aby kapłanka hinduska namalawała mu tilmę, ten znak na czole? To jest uczestnictwo w rytach, który są nie tylko niekatolickie, ale niechrześcijańskie, i które są bardzo obraźliwe dla Pana Boga.

To są po prostu obiektywne przekroczenia pierwszego przykazania. Przynajmniej ten, który zajmuje się procesem beatyfikacyjnym, musi poważnie zastanowić się co to znaczy i musi wydać bardzo poważne orzeczenia, jak to tłumaczyć zgodnie z wymogami zachowaniem pierwszego przykazania. A u papieża Jana Pawła II mamy nie tylko ten punkt, ale mamy wiele innych zastanawiających punktów, które wszystkie powinny być opracowane i wytłumaczone, a na koniec powinno być dowiedzione, że jednak był w tej sprawie heroiczny. Jeśli tak mogłoby być, uznaję to, jeśli nie, to jest nie beatyfikacja, ale beatyfikcja.

- Żyjemy w świecie, w którym komercja, profanacja, są powszechne. Jak uchronić rodzinę i siebie przed tym złem, które jest jak bezzapachowy gaz. Jesteśmy w tym zanurzeni traktujemy to jako rzeczy naturalne, normalne; jak uratować własną duszę i zachować ten wertykalny sposób pojmowania własnego życia.?

- Tylko przez powrót do Tradycji katolickiej. Ponieważ dokładnie to, co Sobór Watykański II i wszystkie posoborowe reformy proponują jest mniej więcej likwidacją tego ruchu wertykalnego. Człowiek tylko wtedy jest w stanie poprawić się, widzieć jasno, jeśli przedstawiono mu rzeczy takimi jakie są. Kto dzisiaj mówi ludziom: człowieku, jeśli idziesz tą drogą, to wejdziesz do piekła? Kościół powinien ludziom pokazać na czym polega właściwe, prawdziwe życie i odbierać im tę iluzję.

To jest ogromna praca. Powrót do Tradycji katolickiej znaczy tylko zrozumienie, że są sprawy ostateczne; że człowiek musi sobie zdać sprawę, że jest tylko bardzo krótki czas na świecie i w tym krótkim czasie ma się przygotować do wieczności. Wtedy nagle te wszystkie blichtry, które mamy przed sobą okazują się nic nie warte. Weź dzieci na cmentarz pokaż całą historię, tych wszystkich zmarłych i pokaż te wielkie gwiazdy, które wczoraj były, a dziś ich nie ma, które mimo że miały wszystko, umarły ze strachu, jak Michael Jackson, z przejedzenia jak Elvis Presley, albo samobójstwa jak Marylin Monroe. I w ten oto prosty sposób właściwie widać dokąd to wszystko prowadzi.

Materializm nasyca człowieka na krótko i zostawia pustkę. Natomiast te prawdziwe dobra wypełniają go wielką tęsknotą, ale kosztują. W ten sposób trzeba na nowo naszym dzieciom pokazać te prawdy, razem z tymi prawdami, które są być może bardziej abstrakcyjne, możemy wskazać na konkrety. Przedstawić ludziom, zwłaszcza w Polsce, ideały św. Maksymiliana Kolbe, który w takim krótkim życiu dokonał niesmowitych rzeczy! To porwie młodego człowieka. Gdy widzi jak inny potrafi tyle rzeczy robić w krótkim czasie. Dać te prawdziwe wzorce, prawdziwe ideały! To obudzi w dziecku to co najlepsze. Trzeba wrócić do żywotów świętych, to są żywe przykłady. Widząc to wielkie zagubienie ludzi mamy też inną bardzo ważną pomoc - to są objawienia Matki Bożej. Przede wszystkim te wielkie objawienia jak Lourdes, La Salette i Fatima, gdzie Matka Boża zwraca się przede wszystkim do młodych ludzi - bardzo ciekawe.

- Tu od razu zapytam: są objawienia Matki Bożej takie jak w Medjugorie. Ksiądz krytykuje władzę kościelną, skąd mamy wiedzieć czy obecny Kościół jest w stanie stwierdzić co prawdziwe, a co nie, skoro jest w nim kryzys? Jak przeciętny katolik ma wierzyć, że to co mówi Kościół o danym objawieniu jest prawdziwe? Być może Kościół jest tak zepsuty, że nie jest w stanie tego stwierdzić.

- To dwie zupełnie różne sprawy. Jest objawienie Boskie święte, które jest potrzebne do zbawienia. To jest objawienie Boże, Chrystusa, które On przekazał Apostołom, i Apostołowie mają to objawienie, jego naukę i środki do zbawienia przekazywać do końca świata. To jest obowiązek papieży, biskupów, aby nam przekazać wiarę i środki do zbawienia. Skoro ta wiara jest zawsze ta sama i te środki te same to Kościól ma bardzo jasny drogowskaz. Wszystko co jest zgodne z tym, co zostało wcześniej przyjęte jako wiara przez wszystkich świętych, Ojców Kościoła, Doktorów. Jeśli wtedy nawet papież przychodzi i mówi coś innego, to niech będzie wyklęty. I to każdy katolik ma w rękach, bo każdy ma rozum.

Weź stary katechizm katolicki, weź pisma jakiegokolwiek świętego i porównaj z tym, co się dzisiaj dzieje, to widzimy od razu to jest białe, to jest czarne. Jedno jest jak dwa razy dwa jest cztery -logiczne, a to drugie, pięć, sześć, siedem. I dlatego nie krytykujemy papieża, ponieważ chcemy krytykować, ale możemy zaobserwować, że wszyscy papieże do tej pory mówili, że ekumenizm jest złem i ten, kto popierał ekumenizm jest poza Kościołem, a teraz ekumenizm jest dobry... No to jak to? Kościół nagle może się zmienić? Nagle papież może zrewidować uroczyste orzeczenia innych papieży? Papież ma przekazać to,co otrzymał, a nie wprowadzać nowe rzeczy i wymyślać nową naukę.

Natomiast tutaj chodzi o coś innego. Powiedziałem tylko jaka wielka pomoc została nam dana przez te objawienia Maryjne. Te wszystkie objawiania Maryjne etc. są prywatne. Nie mają tej rangi boskiego i apostolskiego Objawienia. A więc katolik, aby być zbawiony nie musi w nie wierzyć. Jednak te objawienia, które są przez Kościół za autentyczne uznane, są ważnym drogowskazem dla nas. Dlatego też Kościół bada je przez prawdziwy i długotrwały proces i musi najpierw stwierdzić, że obajwienie jest autentyczne.

Reguły tego procesu są jasne.Każdy kapłan czy ekspert powinnien je znac. Wierni mniej, bo się tym nie zajmują. Główna reguła jest taka, że jeśli jest dobrze to musi być 100 proc. dowód, jeśli źle to wystarczy, że 1 proc. źle. Jeśli jest jedna rzecz, która się nie zgadza z wiarą i moralnością, to koniec i stwierdzono nieautentyczność! Tak Kościół robi z wszystkimi procesami. Sam proces polega na wysłuchaniu wizjonerów, świadków, na badaniu wypowiedzi objawiającej się osoby oraz cudownych wydarzeń. Najmniejsze kłamstwo wizjonerów, najmniejsza niedorzeczność w orędziach dyskwalifikuje objawienie jako oszustwo albo jako dzieło szatana "w postaci anioła światłości", jak to określił św. Paweł.

Mediugorje pod tym względem jest jedną wielką masą błędow i kłamstw wizjonerów, niegodnego ich zachowania. Procesy prowadzone przez biskupa miejscowego i orzeczenia Stolicy Apostolskiej podają całą dokumentację, która zupełnie wystarczy, aby udowodnić, że jest to małpowanie Matki Bożej przez diabła. Ktoś zapyta ludzie tam idą nawracają się, skąd to jest? Trzeba zastanowić się co to naprawdę znaczy "nawrócenie", gdzie są te owoce? "Po owocach ich poznacie".

Medjugorie to najbardziej gigantyczne objawienie Matki Bożej - jak oni twierdzili - od 1981 roku do dnia dzisiejszego, a gdzie są te tłumy, które nawracają się do świętości, jeśli połowa Polski tam jeździ to czemu w Polsce jest aż tak źle? Czemu wielu, którzy tam poszli, wcześniej byli wiernymi katolikami, a teraz są charyzamtykami, zaś wielu z nich żyje jak zupełni materialiści. Po owocach ich poznacie, tylko trzeba trochę czekać i sprawdzić dłużej. Takie są reguły Kościoła.

Czy Msza św. trydencka może być tą drogą, tymi drzwiami, które możemy otworzyć dla siebie, by dotrzeć do właściwej wiary?

- To jest bardzo ważne i stąd jest cała walka naszego Bractwa o tradycyjną Mszę św. Od samego początku, "lex orandi, lex credendi "- jest taka stara zasada, jak wierzysz, tak się modlisz. Kościół w swoich modlitwach wyraża całą swoją wiarę. Msza św. jako najbardziej wybitny kompleks liturgiczny, Ofiary Chrystusa, zawiera w skrócie wszystkie najważniejsze tradycje wiary - nie tylko na pokaz, aby ludzie o tym pamiętali - ale przede wszystkim zawiera całe nasze dzieło zbawienia, całą wiarę na krzyżu.

Tutaj masz wszystko: Bóg w centrum, prawa Boże, zbaw swoją duszę, krew Jezusa, która nas obmywa, śmierć Pana Jezusa Chrystusa, która ukazuje nam, że jesteśmy odkupieni. Wszystko w tradycyjnej Mszy Świętej prowadzi człowieka do tego jednego ważnego nakazu - zbaw swoją duszę! Wtedy ocenimy swoje doczesne życie, jako krótkie przejście dalej, do wieczności. Człowiek, który uczestniczy prawdziwie w tradycyjnej Mszy św.otrzymuje bardzo dużo rzeczy.

Będąc w Afryce 8 lat na misjach wystarczyło, aby dzieci prowadzić przez rok na Mszę św., by rodzice mówili, co wy zrobiliście z naszymi dziećmi? Byli takimi luzakami, a teraz są posłuszni, jest porządek w pokoju. Ta Msza św. wprowadza dyscyplinę , ta Msza św. tchnie obecnością Boga, który jest transcendentny, który jest ponad tym światem. Świat jest niczym, Bóg jest wszystkim.To wszystko ta Msza św. wyraża.

A nowa msza dokładnie odwrotnie! Sacrum odchodzi, wszystko to jest sprawa ludzka, spotkanie ludzi, ściskanie rąk, śpiewanie tak sobie po prostu, przeżywanie czysto ludzkie, Bóg jest w tym świecie obecny, ale tylko jako pomocnik dla spraw ludzkich. Wszystko zamyka się w doczesności i wszystkie te modlitwy zostały zmienione, aby prowadzić ludzi do tego co teraz - miłość, wszystko fajne, piękne, rozwiązywanie bieżących problemów społecznych. I to wszystko. Zamiast tej wielkości Pana Boga, który jest jak ocean nieskończony, z którym mamy się zjednoczyć, tutaj Bóg jest takim kolegą.

- Jaka jest sytuacja Bractwa w obliczu niedawnych decyzji Ojca Świętego?

- W tej chwili odbywają się rozmowy doktrynalne, aby wszystkie te sprawy merytoryczne przedstawić i ustalić jaki mamy problem. To o czym teraz mówimy przedstawiliśmy w postaci pakietów, udokumentowanych, czasem 100 - 120 stron dokumentacji na temat niszczycielskich wpływów nauk i ideologii jakie wkradają się do Kościoła i które muszą być usunięte. Nad tym pochyla się komisja, która jest złożona z czterech członków z naszej strony , z Bractwa i czterech z Kongregacji do spraw wiary. Całe to opracowanie zostanie przekazane Ojcu Świętemu do oceny. Wtedy zobaczymy.

Tymczasem jest rodzaj odwilży, choć spotyka nas wiele nieprzyjemności ze strony modernistycznych biskupów - więcej niż kiedykolwiek nas nienawidzi. Jednak szczególnie wśród młodszych kapłanów następuje dosyć przyjazna amtosfera i coraz więcej takich ludzi do nas się zwraca. Nie tyle, że chcą wstąpić do Bractwa, ale jako zwykli katolicy chcą zapoznać się z Tradycją.

- Chodząc na Mszę tradycyjną, chodząc do kościołów Bractwa, pozostajemy na łonie Kościoła katolickiego?

- Jest nawet oficjalny dokument Stolicy Apostolskiej na ten temat, który odpowiada na te pytania. Jeśli jest taka potrzeba, i jeśli nie ma innej możliwości, to wtedy można iść na naszą Mszę św. i wypełnić obowiązek niedzielny. Świadczy o tym zresztą fakt, że biskup, który stoi na czele naszej komisji został zaproszony do odprawienia Mszy św w bazylice św Piotra, co jest przywilejem tylko najwyższych dostojników.

- Jeśli katolik szuka Tradycji, powinien się zwrócić w stronę Bractwa?

- Tak, ponieważ mimo tego, że jest to szlachetna rzecz i coraz więcej tradycyjnych Mszy św. jest odprawianych w kościołach, jednak praktycznie wszyscy wierni szukając Tradycji odczuwają bardzo szybko ten niedosyt. Ponieważ tam ryt być może jest, natomiast odpowiednie tłumaczenie dlaczego tak jest, po co tak jest - brakuje całej tej atmosfery, którą stwarza ta Msza. Wierni zaczynają szukać duchowości, ale ci kapłani nie mogą jej dać bo sami jej nie znają. I wtedy automatycznie ci wierni trafiają do nas.

- Dziękuję bardzo za rozmowę.
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)