Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Czterdziesta rocznica wejścia w życie NOM-u Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29868 Przeczytał: 220 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 11:56, 01 Gru 2009 Powrót do góry

Czterdziesta rocznica wejścia w życie NOM-u

40 lat temu, w pierwszą niedzielę Adwentu 1969 r. weszło w życie papieskie zezwolenie na odprawianie Mszy św. według Nowego Porządku (Novus Ordo) .

40 lat tego najbardziej chyba nieudanego eksperymentu w dziejach Kościoła zdecydowanie wystarczy.

Warto w tym momencie przeczytać [link widoczny dla zalogowanych], wygłoszone tuż przed wejsciem w życie Novus Ordo. Z perspektywy minionych 40 lat widać jasno, że architekci nowego obrządku doskonale zdawali sobie sprawę z faktu iż doprowadzą do monstrualnego bajzlu w liturgii. Przynajmniej byli szczerzy. Najsmutniejsze jest to, że papież w swoim przemówieniu uzasadniającym wyrugowanie łaciny z liturgii powołuje się na rzekome "posłuszeństwo Soborowi". Temu samemu Soborowi, który w Konstytucji o Liturgii nakazał zachować łacinę w liturgii oraz uznał chorał gregoriański jako pierwszy pośród wszystkich rodzajów śpiewu liturgicznego. Jaki jest wynik eksperymentalnego obdarzenia biskupów rolą "tłumaczy Soboru" to chyba każdy z nas widzi na własne oczy i słyszy na własne uszy. Zupełnie zaś nie rozumiem, jakim cudem "tchnienie Ducha Świętego wzywa Kościół do dokonania zmiany", która jak przewidywał papież, a jak wiemy dziś - spowodowała totalny zamęt i zamieszanie, głównie pośród kapłanów i pobożnych wiernych!

(...)Nowy porządek Mszy - to zmiana odnosząca się do czcigodnej tradycji wieków; dlatego dotyka ona naszą dziedziczną spuściznę religijną, która - wydawało się - powinna cieszyć się nietykalną stałością i przywodzić nam na usta modlitwę naszych przodków i Świętych, i umacniać w nas wierność dla naszej duchowej przeszłości, którą czyniliśmy dla siebie aktualną, aby ją potem przekazać przyszłym pokoleniom. Przy tej sposobności chciejmy lepiej zrozumieć wartość tradycji historycznej oraz Świętych obcowania.
(...)
Powinniśmy się .przygotować na to wielorakie zakłócenie, które idzie w parze z wszelkimi nowościami wciskającymi się w nasze stałe przyzwyczajenia. Będziemy mogli stwierdzić, że więcej zamieszania doznają osoby pobożne, ponieważ mając własny, godny respektu, sposób słuchania Mszy św., poczują, że są odrywane od swojego zwyczajnego biegu myśli, a zmuszanie do stosowania się do innych. Sami nawet kapłani, być może, doświadczą pewnych trudności pod tym względem.

Co należy czynić w tej szczególnej i historycznej okoliczności? Przede wszystkim - przygotować się. Wprowadzana nowość nie jest drobnostką. Nie powinniśmy dać się zaskoczyć widokiem, a może nudnością, jej form zewnętrznych. Obowiązkiem osób inteligentnych, uświadomionych wiernych jest dobrze się poinformować co do nowości, o której mowa. Nie będzie to trudno dzięki tak wielu dobrym inicjatywom kościelnym i wydawniczym.

Jak mówiliśmy innym razem, dobrze będzie zdać sobie sprawę z motywów, które wpłynęły na wprowadzenie tej tak ważnej zmiany. Najpierw posłuszeństwo Soborowi, które staje się posłuszeństwem Biskupom, jako tłumaczom i wykonawcom jego przepisów. Ten pierwszy motyw nie jest czysto konieczny, czyli dotyczący przepisu zewnętrznego. Wiąże się on z charyzmatem czynności liturgicznej, to znaczy z mocą i skutecznością modlitwy eklezjalnej, w której autorytatywny głos ma Biskup, a następnie również kapłani - wspomagający go w posłudze i podobnie jak on działający w zastępstwie Osoby Chrystusa. To wola Chrystusa, to tchnienie Ducha Świętego wzywa Kościół do tej zmiany.
(...)
Rzecz jasna, że większą nowością, jaką tu się zauważy, to sprawa języka. Już nie łacina będzie głównym językiem Mszy św., lecz język potoczny. Dla tego, kto zna piękno łaciny, jej siłę, zdolność wyrażania rzeczy sakralnych, z pewnością zastąpienie jej językiem ludowym będzie wielką ofiarą. Tracimy mowę wieków chrześcijaństwa, stajemy się jakby intruzami i profanami w literackim zakresie wyrażania przeżyć sakralnych, i w ten sposób utracimy znaczną część tego zdumiewającego niezrównanego faktu artystycznego i duchowego, jakim jest śpiew gregoriański. Naprawdę, mamy powód do użalania się i pewnego lęku: czym zastąpimy ten język anielski? Jest to ofiara z wartości nieocenionej. A dla jakiego celu? Co może być droższe nad te ogromne wartości naszego Kościoła?

Odpowiedź wydaje się banalna i prozaiczna; ale jest ona przekonywająca, bo ludzka, bo apostolska. Ważniejsze jest zrozumienie modlitwy niż dawne jedwabne szaty, w jakie się ona po królewsku przyoblekała; ważniejsze jest uczestniczenie ludu, tego ludu nowoczesnego, nasyconego słowem jasnym, zrozumiałym, dającym się przetłumaczyć w konwersacji świeckiej.

Gdyby boska łacina miała trzymać z dala od nas dziatwę, młodzież, świat pracy i spraw doczesnych; gdyby miała być ciemną przesłoną zamiast przezroczystym kryształem, to czy my, rybacy dusz, zrobilibyśmy dobrą kalkulację zastrzegając jej wyłączne panowanie w konwersacji modlitewnej i religijnej? Co mówił św. Paweł? Czytajmy 14 rozdział pierwszego listu do Koryntian: "W Kościele wolę powiedzieć pięć słów według mego rozeznania, by pouczyć innych, niż dziesięć tysięcy wyrazów według daru języków" (19 itd.). A święty Augustyn, jakby komentując te słowa, mówi: "Byleby tylko wszyscy byli pouczeni, nie trzeba się bać profesorów" (PL 38, 228, Serm. 37; por. też Serm. 299, p. 1371). A zresztą, nowe przepisy ogólne o Mszy św. postanawiają, że wierni "powinni umieć razem śpiewać w języku łacińskim przynajmniej niektóre stałe części Mszy, zwłaszcza wyznanie wiary i modlitwę Pańską "Ojcze nasz" (nr 19). Ale pamiętajmy o tym dobrze - dla naszej zachęty i pokrzepienia - że przez to bynajmniej łacina nie zniknie w naszym Kościele. Pozostanie ona szlachetnym językiem akt Stolicy Apostolskiej; zostanie jako narzędzie szkolne do studiów kościelnych i jako klucz umożliwiający dostęp do spuścizny naszej kultury religijnej, historycznej i humanistycznej; i to - w miarę możliwości - w blasku nowego rozkwitu.
(...)
Ale pozostaje jeszcze jedna trudność praktyczna, która - ze względu na wzniosłość świętego obrzędu - jest niemałej wagi. Jakże będziemy sprawować ten nowy ryt, skoro nie mamy jeszcze kompletnego mszału i skoro tyle jeszcze istnieje niepewności odnośnie do jego stosowania? - Otóż, będzie to korzystne, gdy na zakończenie odczytamy wam niektóre wskazówki, pochodzące od kompetentnych czynników urzędowych (...)


i pomyśleć, że całe 7 (SIEDEM) lat wcześniej [link widoczny dla zalogowanych], którzy chcą wyrugować łacinę z Kościoła, a zwłaszcza z liturgii... Cóż takiego się stało w ciągu tych 7 lat?

Za: [link widoczny dla zalogowanych]

Poniżej odnośniki do całych tekstów papieża Pawła VI.

PAWEŁ VI
Nowy porządek Mszy św. (I)
Przemówienia Ojca Świętego w sprawie nowego porządku Mszy Św. - 19 XI 1969 r.
AAS 61 (1969) 777 - 780
[link widoczny dla zalogowanych]

PAWEŁ VI
Nowy porządek Mszy świętej (II)
Przemówienie Ojca Świętego Pawła VI w dniu 26 listopada 1969 roku.
[link widoczny dla zalogowanych]

Konstytucja Apostolska
O podniesieniu studium języka łacińskiego
Ojca Świętego Jana XXIII

mamy też tu:
http://www.traditia.fora.pl/nauczanie-papiezy-magisterium-i-ojcow-kosciola-katolickiego,3/o-podniesieniu-studium-jezyka-lacinskiego-jana-xxiii,274.html
Zobacz profil autora
Angelight
Użytkownik


Dołączył: 02 Wrz 2009
Posty: 323 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 16:09, 01 Gru 2009 Powrót do góry

Zaraz, zaraz, zaraz. Sobór Watykański II określił, że językiem w liturgii nr. 1 jest łacina i to było postanowienie Soboru do którego powinni stosować się biskupi. Później sami twórcy Soboru sprzeciwili się postanowieniom tego Soboru i wprowadzili jakiś NOM. Wychodzi na to , że moderniści sami sobie zaprzeczyli a postanowieniom SWII dotyczącym liturgii wierni są tradycjonaliści. Ot, paradoks.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29868 Przeczytał: 220 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:12, 01 Gru 2009 Powrót do góry

Angelight napisał:
(...) Sobór Watykański II określił, że językiem w liturgii nr. 1 jest łacina

Tak!

II Sobór Watykański (1962), Konstytucja o liturgii świętej (Sacrosanctum Concilium):
Cytat:
nr 36, § 1. W obrzędach łacińskich zachowuje się używanie języka łacińskiego, poza wyjątkami określonymi przez prawo szczegółowe.

Cytat:
nr 54. (...) można pozwolić ... na stosowanie języka ojczystego w odpowiednim zakresie (…) Należy (...) dbać o to, aby wierni umieli wspólnie odmawiać lub śpiewać stałe teksty mszalne, dla nich przeznaczone, także w języku łacińskim.


Tu większy zbiór cytatów:

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29868 Przeczytał: 220 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:21, 01 Gru 2009 Powrót do góry

Wyczytałam kiedyś w onecie takie wspomnienie:

"O. Piecuch wspomina: – Czterdzieści lat temu odprawiałem Mszę św. z abp. Ignacym Tokarczukiem, wtedy profesorem KUL. To była moja pierwsza Msza po polsku. Gdy ludzie usłyszeli “W imię Ojca i Syna”, a potem “Pan z wami”, na znak protestu wyszli z kościoła. Wszyscy. Zostaliśmy sami. Człowiek wcale nie musi rozumieć: tamte ryty były dla niego kultowe właśnie, dlatego że ich nie rozumiał."
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)