Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 List do Przyjaciół i Dobroczyńców nr 82 - bp Bernard Fellay Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28885 Przeczytał: 308 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:03, 27 Kwi 2014 Powrót do góry

Jak to możliwe, żeby postawić pieczęć aprobaty i świętości Kościoła na naukach soboru, którego zatrute owoce są przejawem samozniszczenia Kościoła?

List do Przyjaciół i Dobroczyńców nr 82

Image

Bp Bernard Fellay, przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X

Drodzy Przyjaciele i Dobroczyńcy!

Jeśli 27 kwietnia papieże Jan XXIII i Jan Paweł II zostaną kanonizowani, to akt ten będzie dla katolickich sumień w dwójnasób problematyczny. Po pierwsze, chodzi o problem samej kanonizacji: jak to możliwe, żeby całemu Kościołowi jako przykłady świętości wskazać inicjatora II Soboru Watykańskiego oraz papieża Asyżu i praw człowieka? Istnieje jednak także głębszy problem dotyczący tego, co wydaje się nie mającym precedensu potwierdzeniem katolickości: jak to możliwe, żeby postawić pieczęć aprobaty i świętości Kościoła na naukach soboru, który zainspirował wszystkie działania Karola Wojtyły i którego zatrute owoce są niewątpliwym przejawem samozniszczenia Kościoła? Ten drugi problem nakierowuje na rozwiązanie: błędy tkwiące w dokumentach II Soboru Watykańskiego i w reformach, które w jego wyniku nastąpiły, zwłaszcza w reformie liturgicznej, nie mogą być dziełem Ducha Świętego, który jest jednocześnie Duchem Prawdy i Duchem Świętości. Dlatego wydaje się nam niezbędne przypomnienie podstawowych błędów i zasadniczych powodów, dla których nie możemy podpisać się pod nowinkami soboru i jego reform, a tym bardziej pod kanonizacjami, które mają oznaczać „kanonizację” Vaticanum II.

Z tego powodu – tak, jak zdecydowanie protestujemy przeciwko tym kanonizacjom – pragniemy napiętnować kurs, który wynaturza Kościół od czasów II Soboru Watykańskiego. Oto jego najważniejsze elementy.

I. Sobór

„Podczas gdy sobór przygotowywał się do tego, by stać się jasnym obłokiem w dzisiejszym świecie, co byłoby możliwe, gdyby wykorzystano opracowane przed soborem teksty, w których zawarto uroczyste wyznanie uwzględniające współczesne problemy, teksty oparte na pewnej nauce – można i trzeba niestety stwierdzić: tam, gdzie sobór wprowadził innowacje, prawie wszędzie zachwiało to pewnością prawd, które według autentycznej nauki Urzędu Nauczycielskiego Kościoła należą zdecydowanie do skarbu Tradycji (…) Przekazywana nauka była w tych podstawowych punktach jasna i głoszono ją na wszystkich uniwersytetach katolickich w jednakowym duchu. Ale odtąd liczne teksty soborowe, które traktują o tych prawdach, pozwalają w nie wątpić (…) Fakty zmuszają nas do wyciągnięcia wniosku, że sobór w niepojęty sposób spowodował rozszerzenie się liberalnych błędów”1.

II. Ekumeniczna koncepcja Kościoła

Wyrażenie „subsistit in” [Lumen gentium, 8] oznacza, że Kościół Chrystusowy jest obecny w odłączonych wspólnotach chrześcijańskich i działa w nich w sposób różny od tego, w jakim trwa w Kościele katolickim. W tym sensie wyrażenie to zaprzecza bezwzględnej konieczności identyfikacji Kościoła Chrystusowego z Kościołem katolickim, co zawsze było nauczane, szczególnie przez papieża Piusa XII zarówno w Mystici corporis2, jak i Humani generis3. Kościół Chrystusowy jest obecny i działa jako taki, to znaczy jako jedyna arka zbawienia, tylko tam, gdzie jest obecny Wikariusz Chrystusowy. Mistyczne Ciało, którego jest on widzialną głową, jest całkowicie tożsame z Kościołem katolickim.

Ta sama deklaracja [LG, 8] uznaje również obecność „elementów zbawczych” w chrześcijańskich wspólnotach niekatolickich. Dekret o ekumenizmie idzie jeszcze dalej, dodając, że „Duch Chrystusa nie wzbrania się przecież posługiwać nimi jako środkami zbawienia, których moc pochodzi z samej pełni łaski i prawdy, powierzonej Kościołowi katolickiemu” (Unitatis redintegratio, 3).

Takie wypowiedzi są nie do pogodzenia z dogmatem głoszącym, że „poza Kościołem nie ma zbawienia”, który został potwierdzony listem Świętego Oficjum z 8 sierpnia 1949 r. Oddzielona wspólnota nie może współpracować z Bożym działaniem, ponieważ jej oddzielenie to opór stawiany Duchowi Świętemu. Prawdziwe nauki i sakramenty, jakie mogły zostać zachowane w tych wspólnotach, mogą przynieść dobre efekty tylko w opozycji do błędnych zasad, na których te społeczności zostały założone i które oddzielają je od Mistycznego Ciała Kościoła katolickiego i jego widzialnej głowy – Wikariusza Chrystusa.

Deklaracja Nostra aetate głosi, że religie niechrześcijańskie „nierzadko jednak odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi”, i choć [zaznacza, że] tacy ludzie muszą odnaleźć w Chrystusie „pełnię życia religijnego”, to również „ze szczerym szacunkiem odnosi się do owych sposobów działania i życia, do owych nakazów i doktryn” (NA, 2). Podobnie jak poprzednie, także to twierdzenie musi zostać skrytykowane. Jeśli towarzyszy im herezja lub schizma, to sakramenty, wybiórczo wyznawane prawdy wiary oraz Pismo Święte pozostają oddzielone od Mistycznego Ciała. Z tego powodu, nawet z pomocą takich środków, sekta jako taka nie może być pośrednikiem łaski ani przyczyniać się do zbawienia, ponieważ brak jej łaski nadprzyrodzonej. To samo trzeba powiedzieć o sposobach myślenia, życia i działania obecnych w religiach niechrześcijańskich.

Te teksty soboru sprzyjają latitudinarystycznej koncepcji Kościoła, potępionej przez papieża Piusa XI w encyklice Mortalium animos, podobnie jak indyferentyzm religijny, który również został potępiony przez wszystkich papieży od Piusa IX do Piusa XII4. Wszystkie te inicjatywy inspirowane dialogiem ekumeniczny i międzyreligijnym – ich najbardziej jaskrawym przykładem jest spotkanie w Asyżu w 1986 r. – są tylko praktycznym zastosowaniem soborowej nauki za pomocą „widocznej ilustracji, konkretnej lekcji, katechezy, która może być zrozumiana przez wszystkich” (Jan Paweł II). Ale są również wyrazem indyferentyzmu potępionego przez papieża Piusa XI, kiedy ganił nadzieję, że „mimo wszystkich różnic zapatrywań religijnych nie trudno będzie, by ludzie przez wyznawanie niektórych zasad wiary, jako pewnego rodzaju wspólnej podstawy życia religijnego, w braterstwie się zjednali. (…) Od religii przez Boga nam objawionej odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera”5.

III. Kolegialna i demokratyczna koncepcja Kościoła

1. Po tym, gdy wstrząsnęły jednością wiary Kościoła, teksty soborowe zachwiały także jednością jego rządów i hierarchicznej struktury. Wyrażenie „subiectum quoque” (LG, 22) oznacza, że kolegium biskupów zjednoczonych z papieżem jako ich głową jest również, poza samym papieżem, zwyczajnym i stałym podmiotem najwyższej i powszechnej władzy jurysdykcyjnej w Kościele. To otwiera drzwi do ograniczenia władzy Ojca Świętego albo nawet do jej zakwestionowania, przez co naraża się jedność Kościoła.

Ta idea podwójnego stałego podmiotu dzierżącego prymat jest sprzeczna z nauczaniem i praktyką Kościoła, w szczególności z konstytucją Pastor aeternus I Soboru Watykańskiego (DS 3055) i encykliką Satis cognitum Leona XIII. Jedynie papież posiada w zwyczajny i stały sposób najwyższą władzę, którą tylko w szczególnych okolicznościach, kiedy wydaje mu się to potrzebne, przekazuje soborom.

2. Określenie „kapłaństwo powszechne”, właściwe dla wszystkich ochrzczonych, [lecz] odrębne od „kapłaństwa urzędowego” (LG, 10), nie [dość dobitnie] wyraża, że tylko to drugie może być rozumiane w prawdziwym i właściwym sensie tego słowa, podczas gdy to pierwsze może być rozumiane jedynie w sensie mistycznym i duchowym.

To rozróżnienie jasno wyraził papież Pius XII w przemówieniu z 2 listopada 1954 r. Jest ono nieobecne w tekstach soborowych i otwiera drzwi demokratyzacji Kościoła, potępionej przez Piusa VI w bulli Auctorem fidei (DS 2106). Tendencja do tego, aby lud uczestniczył w sprawowaniu władzy, uwidacznia się także przez mnożenie – zgodnie z nowym prawem kanonicznym (kan. 129 § 2) – wszelkiego rodzaju stowarzyszeń. W efekcie gubi się rozróżnienie pomiędzy duchowieństwem a ludźmi świeckimi – rozróżnienie, które pochodzi z Bożego ustanowienia.

IV. Fałszywe naturalne prawa człowieka

Deklaracja Dignitatis humanae zawiera nieprawdziwe twierdzenie, jakoby ludzie mieli jakieś naturalne prawa w kwestiach religijnych. Do tej pory Tradycja Kościoła jednomyślnie uznawała, że niekatolicy mają naturalne prawo do tego, by władze cywilne nie zmuszały ich do przylgnięcia (ani umysłem, ani poprzez zewnętrzne praktyki) do jednej prawdziwej religii. Są one również uprawnione – przynajmniej w niektórych przypadkach – do tolerowania pewnego zakresu praktyk fałszywej religii na forum publicznym. II Sobór Watykański uznał, że każdy człowiek ma naturalne prawo do tego, by nie być ograniczanym przez władze cywilne w dziedzinie publicznego praktykowania fałszywej religii. Sobór stwierdził, że to naturalne prawo do wolności od przymusu ze strony władz cywilnych jest również prawem obywatelskim. Jedyne ograniczenia tego prawa mogą wynikać z [troski o zachowanie] czysto cywilnego porządku świeckiego społeczeństwa. W ten sposób sobór zobowiązał rządy do zaprzestania dyskryminacji ze względów religijnych oraz do zrównania w prawach prawdziwej i fałszywych religii.

Ta nowa doktryna społeczna sprzeciwia się nauczaniu papieża Grzegorza XVI zawartemu w Mirari vos oraz papieża Piusa IX głoszonemu w Quanta cura. Jest ona oparta na fałszywej koncepcji godności człowieka jako czymś czysto ontologicznym, a nie moralnym. Co za tym idzie, konstytucja Gaudium et spes naucza zasady autonomii domeny doczesnej (GS, 36), czyli zaprzecza społecznemu panowaniu Chrystusa, czego nauczał papież Pius XI w Quas primas, i otwiera drzwi do niezależności społeczności doczesnej od przykazań Bożych.

V. Protestantyzacja Mszy św.

Nowy ryt Mszy „tak w całości, jak w szczegółach, wyraźnie oddala się od katolickiej teologii Mszy św. sformułowanej na XXIII sesji Soboru Trydenckiego”6. Przez swe zaniechania i dwuznaczności nowy ryt Pawła VI zaciera tożsamość Mszy i Ofiary Krzyżowej do takiego stopnia, że [nowa] Msza o wiele bardziej wydaje się zwykłą pamiątką niż ofiarą. Ten zreformowany ryt, kładąc nacisk na działania wspólnoty wiernych, zaciemnia również rolę kapłana i zdecydowanie przesłania przebłagalny cel Ofiary Mszy, którym jest pokuta i zadośćuczynienie za grzechy.

Wady te powodują, że nie możemy uznać tego nowego rytu za prawowity. 11 i 12 stycznia 1979 r. Kongregacja Nauki Wiary poprosiła abp. Lefebvre’a o odpowiedź na następujące pytanie: „Czy Ekscelencja utrzymuje, że katolicy mogą myśleć i twierdzić, że ryt sakramentalny, zwłaszcza Mszy św., zatwierdzony i ogłoszony przez Ojca Świętego, może być niezgodny z wiarą katolicką, albo favens haeresim (łac. ‘sprzyjający herezji’)?”. Arcybiskup odpowiedział: „Obrzęd ten sam w sobie nie wykłada wiary katolickiej w sposób tak klarowny, jak dawne ordo missae, a w konsekwencji może sprzyjać herezji. Jednakże nie wiem, komu należałoby to przypisać, ani nie wiem, czy papież jest za to odpowiedzialny. Co jest niewiarygodne, to fakt, że ordo missae o posmaku protestanckim, a zatem «favens haeresim», mogło zostać ogłoszone przez Kurię Rzymską”7. Te poważne wady uniemożliwiają nam uznanie prawomocności tego nowego rytu, celebrowanie według niego ani doradzanie komukolwiek asystowania przy takiej celebracji czy czynnego uczestnictwa w niej.

VI. Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego – wyraz soborowych nowinek

Według słów samego Jana Pawła II nowy Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r. „może być pojmowany jako wielki pas transmisyjny, przenoszący na język kanonistyczny”8 nauczanie II Soboru Watykańskiego, w tym – zwłaszcza – poważne, wcześniej wymienione błędy. „Z elementów zaś, które wyrażają prawdziwą i własną naturę Kościoła – wyjaśniał Jan Paweł II – zwłaszcza te powinny być uwzględnione: doktryna, w której Kościół jest przedstawiony jako Lud Boży, a władza hierarchiczna jako służba, a ponadto doktryna, która ukazuje Kościół jako wspólnotę i ustala wzajemne relacje, które powinny zachodzić między Kościołem partykularnym a powszechnym oraz między kolegialnością a prymatem; także doktryna, według której wszyscy członkowie Ludu Bożego, w sposób sobie właściwy, partycypują w potrójnym zadaniu Chrystusa, mianowicie kapłańskim, prorockim i królewskim, do której to doktryny dochodzi także wszystko, co dotyczy obowiązków i praw wiernych, a szczególnie osób świeckich; wreszcie troska Kościoła o ekumenizm”.

Ten nowy kodeks uwydatnia fałszywy ekumenizm Kościoła, umożliwiając przyjmowanie sakramentów pokuty, Eucharystii i namaszczenia od szafarzy niekatolickich (kan. 844) oraz zachęcając do ekumenicznej gościnności, zezwalając szafarzom katolickim na udzielanie Sakramentu Eucharystii niekatolikom. Kanon 336 powtarza i podkreśla ideę stałego podmiotu dzierżącego prymat. Kanony 204 § 1, 208, 212 § 3, 216 i 225 akcentują niejednoznaczne pojęcie powszechnego kapłaństwa i współzależną ideę Ludu Bożego. Ponadto nowy kodeks zawiera fałszywą definicję małżeństwa, w której nie pojawia się już precyzyjnie określony przedmiot kontraktu małżeńskiego i hierarchia jego celów. Te nowinki nie umacniają katolickiej rodziny, ale stanowią wyłom w dziedzinie małżeńskiej moralności.

VII. Nowa koncepcja Magisterium

1. Konstytucja Dei Verbum nieprecyzyjnie stwierdza, że „Kościół z biegiem wieków dąży stale do pełni prawdy Bożej, aż wypełnią się w nim słowa Boże” [DV, 8]. Ten brak precyzji otwiera drzwi błędowi żywej i rozwijającej się Tradycji, który został potępiony przez Piusa X w encyklice Pascendi i przysiędze antymodernistycznej, ponieważ Kościół może „dążyć do pełni prawdy Bożej” tylko bardziej precyzyjnie wyrażając prawdę, nie zaś w tym sensie, że dogmatom ogłoszonym przez Kościół może zostać nadane „inne znaczenie niż to, które Kościół już raz określił” (Dei Filius, DS 3043).

2. W przemówieniu wygłoszonym 22 grudnia 2005 r. papież Benedykt XVI próbował uzasadnić tę ewolucyjną koncepcję żywej Tradycji, a tym samym oddalić od soboru odpowiedzialność za jakiekolwiek zerwanie z Tradycją Kościoła. II Sobór Watykański pragnął „zdefiniować na nowo relację między wiarą Kościoła a pewnymi istotnymi elementami myśli nowożytnej” i w tym celu w dziedzinie swego nauczania „dokonał rewizji, czy wręcz korekty pewnych decyzji z przeszłości”. „Ale przy tej pozornej nieciągłości sobór zachował i pogłębił rozumienie wewnętrznej natury i prawdziwej tożsamości Kościoła”; jest to natura i tożsamość „jedynego podmiotu-Kościoła, który dał nam Pan; ten podmiot w miarę upływu czasu rośnie i rozwija się, zawsze jednak pozostaje tym samym, jedynym podmiotem – Ludem Bożym w drodze”. Wyjaśnienie to zakłada, że jedność wiary Kościoła nie spoczywa na podmiocie (gdyż, co najmniej w punktach tutaj podkreślonych, nie istnieje ciągłość między Vaticanum II a Tradycją), lecz na przedmiocie, w tym sensie, że akt wiary jest definiowany bardziej przez wierzących niż przez wyznawane prawdy. Ten akt staje się przede wszystkim wyrazem zbiorowej świadomości, nie zaś stałym przylgnięciem rozumu do prawd objawionych przez Boga.

Jednak Pius XII nauczał w Humani generis, że „Urząd Nauczycielski w dziedzinie wiary i obyczajów (…) powinien być najbliższą i powszechną regułą wiary”, obiektywną prawdą depozytu Wiary, którego źródłami są Pismo Święte i Tradycja. Również konstytucja Dei Filius I Soboru Watykańskiego stwierdzała, że ten depozyt nie jest „wytworem filozofii, który dałby się udoskonalać mocą ludzkich umysłów, ale został przekazany Oblubienicy Chrystusa jako Boży depozyt, by go wiernie strzegła i nieomylnie wyjaśniała” (DS 3020).

3. Przemówienie papieża Jana XXIII na otwarcie soboru, wygłoszone 11 października 1962 r., oraz jego alokucja do Świętego Kolegium z 23 grudnia 1962 r. wyraźnie przypisują II Soborowi Watykańskiemu bardzo szczególny cel, nazwany „duszpasterskim”, zgodnie z którym Magisterium miałoby „wyrażać wiarę Kościoła zgodnie ze [sposobami] dociekania i literackiego formułowania myśli współczesnej”. Encyklika Ecclesiam suam Pawła VI z 6 sierpnia 1964 r. powtarza tę ideę, głosząc, że magisterium II Soboru Watykańskiego ma „wlać chrześcijańskie przesłanie do strumienia myśli współczesnej, do języka, kultury, zwyczajów i wrażliwości człowieka, bo żyje on w duchowym zgiełku współczesnego świata” [nr 68]; w szczególności, w głoszeniu prawdy „(Nasz Urząd) nie będzie stosował jednak żadnej formy nacisku zewnętrznego; wprost przeciwnie, pójdzie prawymi drogami ludzkiej uprzejmości, wewnętrznego przekonania i zwyczajnej rozmowy, i udzieli daru zbawienia, zachowując wolność każdego człowieka zarówno osobistą, jak i obywatelską” (nr 75). Konstytucja duszpasterska Gaudium et spes utrzymywała, że „sobór zamierza rozeznać w owym świetle przede wszystkim te wartości, które dziś najwięcej się ceni, oraz odnieść je do ich Bożego źródła. Te bowiem wartości, jako pochodzące z twórczego ducha danego człowiekowi przez Boga, są bardzo dobre; ale z powodu zepsucia serca ludzkiego są odwracane od należytego swego porządku i dlatego potrzebują oczyszczenia” (GS, 11). Z tych światowych wartości zrodziły się trzy wielkie nowości wprowadzone przez II Sobór Watykański: wolność religijna, kolegialność i ekumenizm.

4. Zatem na mocy tej bezpośredniej i powszechnej reguły prawdy objawionej, którą jest niezmienne Magisterium, kontestujemy nowe doktryny, które są z nim sprzeczne. Takie właśnie jest kryterium podane przez św. Wincentego z Lerynu: „Kryterium prawdy, nieomylności papieża i Kościoła jest jego zgodność z Tradycją i depozytem wiary. Quod ubique, quod semper – «To, co było nauczane zawsze i wszędzie, na każdym miejscu i o każdym czasie»”9. Tymczasem nauka Vaticanum II na temat ekumenizmu, kolegialności i wolności religijnej jest doktryną nową, przeciwną Tradycji i publicznym prawom Kościoła, który sam wspiera się na zasadach objawionych przez Boga i przez to niezmiennych. Stąd wniosek, że sobór, który wysunął te nowinki, nie posiada wiążącej władzy nauczycielskiej w zakresie, w którym je wysuwa. Jego autorytet jest już wątpliwy ze względu na nowe, wspomniane w poprzednim ustępie tzw. cele duszpasterskie. Wydaje się zresztą nie mieć żadnej mocy prawnej w różnych sprawach, w których zaprzecza Tradycji (patrz wyżej: I do VII.1).

Wierni niezmiennemu nauczaniu Kościoła, wraz z naszym czcigodnym założycielem abp. Marcelim Lefebvre’em i za jego przykładem, nigdy nie przestaliśmy twierdzić, że sobór i jego główne teksty to jedne z głównych przyczyn kryzysu wstrząsającego Kościołem od góry aż po sam dół, który przeniknął jego „trzewia” i jego „żyły”, by użyć mocnych słów św. Piusa X. Im dogłębniej badamy to zagadnienie, tym bardziej zdajemy sobie sprawę, jak bardzo celna była analiza abp. Lefebvre’a, którą 9 września 1965 r. z tak niezwykłą jasnością wyłożył w auli soborowej. Pozwólcie, że zacytuję jego słowa dotyczące soborowej konstytucji o Kościele w świecie współczesnym (Gaudium et spes): „Ta konstytucja pastoralna nie jest w rzeczywistości ani pastoralna, ani nie wywodzi się z ducha Kościoła katolickiego. Nie karmi chrześcijan apostolską prawdą Ewangelii, co więcej, Kościół nigdy nie przemawiał w ten sposób. Nie możemy słuchać tego głosu, gdyż nie jest to głos Oblubienicy Chrystusa, nie jest to głos Ducha Chrystusowego. Znamy głos Chrystusa, naszego Pasterza. Tego głosu nie znamy. Skóra należy do owcy, ale głos nie jest głosem Pasterza i może być głosem wilka”10. Pięćdziesiąt lat, które minęły od chwili wygłoszenia tej mowy, tylko potwierdziło słuszność jego analizy.

Już 7 grudnia 1968 r., zaledwie trzy lata po zamknięciu soboru, Paweł VI musiał przyznać: „Kościół jest targany niepokojami, krytyką płynącą z jego wnętrza; można nawet mówić o samozniszczeniu”. A 29 czerwca 1972 r. stwierdził, że „do Kościoła Bożego przez jakąś szczelinę wdarł się swąd szatana; jest nim zwątpienie, niepewność, niezadowolenie, niepokój i konflikt”. Miał tego świadomość, ale nic nie uczynił. Kontynuował reformy soborowe, których promotorzy nie wahali się porównać ich do rewolucji francuskiej z 1789 r. czy rosyjskiej z 1917 r.

Nie możemy pozostać bierni; nie możemy przyłożyć ręki do tego samozniszczenia. Dlatego zachęcamy Was, Drodzy Przyjaciele i Dobroczyńcy, abyście trwali w wierze i nie ulegali zamętowi wywoływanemu przez nowinki jednego z najstraszniejszych kryzysów, jakie dotknęły Kościół.

Niech Męka naszego Pana i Jego Zmartwychwstanie dodadzą nam otuchy, abyśmy wytrwali w wierności, w niezłomnej miłości do Boga, naszego Pana, prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka, do Jego Świętego Kościoła, boskiego i ludzkiego, w niezawodnej nadziei… in te, Domine, speravi, non confundar in aeternum (‘w Tobie, Panie, zaufałem, nie zawstydzę się na wieki’, ostatnie dwa wersy hymnu Te Deum – przyp. red.). Niech Bolesne i Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny zechce nas chronić, a Jej tryumf niech będzie rychły!

Winona, Niedziela Palmowa, 13 kwietnia 2014 r.

bp Bernard Fellay

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28885 Przeczytał: 308 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:18, 27 Kwi 2014 Powrót do góry

Cytat:
(...)
VI. Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego – wyraz soborowych nowinek
(...)

Jedna z wielu słusznych uwag. Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego był pożądany przez Vaticanum II. O tym że posoborowe prawo kanoniczne jest do przejrzenia onego czasu RW pisało. Było to za rządów Benedykta XVI:

http://www.traditia.fora.pl/kosciol-w-mediach-swiat,61/watykan-posoborowe-prawo-kanoniczne-do-przejrzenia,9110.html

... ale jakoś już nikt nie mówi o reformie prawa kanonicznego i o błędach jakie tam zawarto.
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)