Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Papieże wobec Fatimy - Lech Maziakowski Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30513 Przeczytał: 288 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:18, 27 Paź 2008 Powrót do góry

Cały Artykuł "FATIMA aktualność Przesłania i KONSEKWENCJE NIESUBORDYNACJI"

Lech Maziakowski

oraz przypisy tu:


[link widoczny dla zalogowanych]

Ja pominęłam wstęp autora, można wejść na stronę i przeczytać, oraz na końcu zamieszczone są przypisy do poszczególnych odnośników. Uważam artykuł za bardzo ciekawy, trochę historii i ...no cóż nie będę uprzedzać, po fragmencie, jak nie naraz można przeczytać.

Papieże wobec Fatimy

Benedykt XV (1914 - 1922)

Objawienia w Fatimie miały miejsce w trzecim roku pontyfikatu Benedykta XV, w okresie światowych turbulencji i manifestacji masońsko-komunistycznych sił zła. Szalejąca I Wojna Światowa, rewolucja październikowa w Rosji, rewolucja w Meksyku, wzmożona aktywność lóż masońskich - wszystko to wymagało wielkiej uwagi Stolicy Apostolskiej. Benedykt XV jako sprawny dyplomata wielokrotnie podejmował się mediacji, wzywał do zaprzestania walk, apelował o pokój.

Niewysłuchany przez walczące mocarstwa, Benedykt XV ogłasza 5 maja 1917 roku list pasterski, w którym wzywa świat do nieustającej modlitwy do Serca Jezusowego "poprzez wstawiennictwo Niepokalanej Dziewicy Maryi" i dodaje do Litanii Loretańskiej inwokację "Królowo Pokoju, módl się za nami". Zaledwie w osiem dni później Matka Boża po raz pierwszy ukazuje się pastuszkom w dolinie Cova da Iria, jak gdyby odpowiadając na apel Papieża słowami:

"Odmawiajcie codziennie Różaniec, by uzyskać pokój dla świata i zakończenie wojny."

Bardzo symboliczny jest fakt, iż w tym samym momencie kiedy Matka Boża ukazuje się w Fatimie, papież Benedykt XV konsekruje w Rzymie biskupa Eugenio Maria Giuseppe Giovanni Pacelli - przyszłego papieża Piusa XII.

Również podczas tego właśnie pontyfikatu miało miejsce niezwykłe wydarzenie, znane i opisywane jako "Cud Słońca" albo "Taniec Słońca". Przy szóstym Objawieniu Maryi, 13 października 1917 roku, nastąpiło przepowiedziane wcześniej nadzwyczajne zjawisko poruszania się Słońca. Trwało ono przez dziesięć minut i obserwowane było przez zgromadzony, około 70-tysięczny tłum, jak również przez mieszkańców pobliskich wsi i miejscowości oddalonych aż do 40 kilometrów. Ludzie przez cały ten czas wpatrywali się w niezwykłe ruchy Słońca, i nie tylko nikt nie ucierpiał od bezpośredniego patrzenia na piękne i łagodne światło, ale po zakończeniu tego cudu, wszyscy zorientowali się, że ich mokre od padającego od kilkunastu godzin deszczu ubrania, są nieskazitelnie czyste i suche. Wielu obserwatorów przeżyło istny szok, wielu niewiernych nawróciło się, a bezbożni musieli przyznać, że byli świadkami czegoś nadzwyczajnego. Jak to ujął jeden z masońskich portugalskich dzienników O Seculo: "Słońce zadrżało i wykonało kilka nieprawdopodobnych ruchów nie mieszczących się w ramach praw kosmosu".

Pontyfikat Benedykta XV trwał do początku 1922 roku i aczkolwiek Papież nie wypowiedział się oficjalnie na temat Fatimy - choć znawcy tematu sugerują, że uczynił to delikatnie w liście to biskupów portugalskich 29 kwietnia 1918 roku - to interesował się Objawieniem. Już 17 stycznia 1918 roku ustanowił diecezję w Fatima-Leiria, a w liście do portugalskich biskupów mówił o Objawieniach w Fatimie jako o "nadzwyczajnej pomocy Matki Bożej" .

Wyrażone przez Matkę Bożą żądanie konsekracji Rosji nie zostało jeszcze spisane, zatem nieznane było temu pontyfikatowi. Należy jednak dodać, że czasowa zbieżność Objawień Fatimskich i ostrzeżenia Maryi Panny, z pontyfikatem Benedykta XV nie są bez znaczenia: pontyfikat ten dał się poznać jako wyraźny ukłon w stronę liberalnego myślenia i odstępstwo od swego Poprzednika św. Piusa X.

(edit - aktualizacja linku)


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Śro 18:10, 13 Maj 2009, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30513 Przeczytał: 288 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:29, 27 Paź 2008 Powrót do góry

Pius XI (1922 - 1939)

Podczas objawienia 13 lipca 1917 roku, Najświętsza Maryja profetycznie wymienia imię następnego Papieża, mówiąc: "Wojna się zbliża ku końcowi ale jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, to w czasie pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga wojna [jeszcze] gorsza".

Obok niezbędnego nawrócenia grzeszników, Matka Boża precyzuje środek zaradczy i oddaje go w ręce Papieża. Jest nim bardzo konkretne żądanie konsekracji Rosji, po którym "Rosja nawróci się i zapanuje pokój". Podkreślając rolę Ojca Świętego w uzyskaniu pokoju na świecie, Matka Boża trzykrotnie używa słowa "Ojciec Święty", mówiąc:

"Zbliża się kara na świat za liczne jego zbrodnie. Będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i Ojca św. Aby temu zapobiec, przybędę, aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię św. wynagradzającą w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój. Jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Dobrzy będą męczeni, a Ojciec św. będzie miał wiele do cierpienia. Różne narody zginą, na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec św. poświęci Rosję, która się nawróci i przez pewien czas zapanuje pokój na świecie. W Portugalii będzie zawsze zachowany dogmat wiary..."

Zło rozlewające się na świat było wyraźnie dostrzegane przez Papieży. Papież Pius XI wielokrotnie wypowiadał się przeciwko rewolucjom naruszającym i niszczącym porządek naturalny, ostro krytykując faszyzm i nazizm (m.in. w Encyklice Mit Brennender Sorge -1937), lecz również przeciwstawiając się obłędej ideologii komunizmu. W przypadku pontyfikatu Piusa XI potępienie komunizmu nie nastąpiło jednak natychmiast, gdyż pierwsze ostre publiczne oświadczenie wydane zostało dopiero w 1930 roku. Przed tym, świat obserwował zaangażowanie Watykanu w politykę międzynarodową, niejednokrotnie udzielającego poparcia wątpliwym stronom i interesom.

Jednym z przykładów jest zaangażowanie się Piusa XI już na samym początku swego pontyfikatu w proces politycznego uznania Związku Sowieckiego i bolszewickiego rządu, co miało przeogromne reperkusje na zajęcie stanowiska w tej sprawie innych państw. Watykan pragnął uzyskać jakieś modus vivendi z sowieckim rządem, lecz świadczyło to bardziej o naiwności Watykanu w tej materii i o wątpliwym doborze doradców[4]. Zdając sobie sprawę z popełnionych błędów, Watykan od lat trzydziestych wzmacnia swe publiczne stanowisko wobec komunizmu.

W swej encyklice Divini Redemptoris (1937)[5] papież Pius XI opłakiwał "wszystkie potworności komunizmu" rozpalającego rewolucje w Rosji i w Meksyku oraz "okrucieństwa komunizmu w Hiszpanii". "Błędy Rosji" - jak nazywa to Matka Boża, czy "Komunizm [który] jest zły w samej swej istocie" - jak określa to papież Pius XI, pochodzą z systemu, który rozpanoszył się wśród narodów Związku Sowieckiego.

"Oskarżamy system, jego twórców i propagatorów, którzy Rosję uznali za najdogodniejszy teren do urzeczywistnienia teorii opracowywanych od dziesiątków lat, by rozpowszechniać je stamtąd po całym świecie." - stwierdza Papież.

Ojciec Święty dostrzegał wyraźnie, że bezbożne idee, które zalewają świat i uwidaczniają swą destrukcyjną siłę w postaci ogarniającej wiele krajów krwawej rewolucji, pochodzą "z jednego źródła" i były działaniem "rozległej organizacji światowej, jaką jest kierowany z Moskwy komunizm".

Pius XI zauważał, że okropności, które dokonywały się w tamtym czasie w Rosji, Meksyku i Hiszpanii są naturalnymi owocami systemu pozbawionego wewnętrznych ograniczeń, bowiem:

"Komunizm [..] dopuszcza się bezprawia, gdy na miejsce prawa Bożego, opierającego się na niewzruszonych zasadach sprawiedliwości i miłości, ośmiela się stawiać swój polityczny program partyjny, zrodzony z ludzkiej samowoli i przesiąknięty nienawiścią".[...]

Ojciec Święty oskarża również polityków, ponieważ:

"Nie byłoby dziś ani komunizmu, ani socjalizmu, gdyby przywódcy narodów nie zlekceważyli w przeszłości nauki i upomnień Kościoła. Chcieli oni na fundamencie liberalizmu i laicyzmu zbudować inne struktury społeczne, które na pierwszy rzut oka wydawały się wielkie i wspaniałe. Wkrótce jednak okazało się, że nie miały one trwałych podstaw i rozpadały się jedne po drugich, jak żałośnie runąć musi wszystko, co nie opiera się na jednym kamieniu węgielnym - Chrystusie."

Konkludując, Ojciec Święty wzywa wszystkich:

"Starajcie się, Czcigodni Bracia, najusilniej o to, aby wierni nie dali się zwieść. Komunizm jest zły w samej swej istocie i w żadnej dziedzinie nie może z nim współpracować ten, kto pragnie ocalić cywilizację chrześcijańską."

Widząc wyraźnie zło komunizmu i antychrześcijańskich ideologii, papież Pius XI wyczuwał wielkość objawień fatimskich. Jednak, tak jak Jego poprzednik, oficjalnie nie wypowiedział się o objawieniach, choć uznawał je, dyskretnie wspierał kanoniczny proces i pragnął być informowany o pracach związanych z Fatimą. Podczas audiencji 9 stycznia 1929 roku ofiarował uczestnikom delegacji Kolegium Portugalskiego obrazki z wizerunkiem Matki Bożej Fatimskiej i napisem "Najłaskawsza Matko, zbaw Portugalię", pod koniec tego roku poświęcił figurę Matki Bożej Fatimskiej i już w dziesięć lat po Objawieniach, 1 października 1930 roku wydał pozwolenie na pielgrzymki do Fatimy i ustanowił specjalne odpusty.

Oficjalne zatwierdzenie objawień fatimskich miało miejsce krótko po kolejnym Objawieniu 13 czerwca 1929 roku kiedy to Matka Boża stojąca w obłoku obok Swego Ukrzyżowanego Syna, przekazuje siostrze Łucji, iż "Przyszła chwila, w której Bóg wzywa Ojca świętego, aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu, obiecując ją uratować [...]."

13 października 1930 roku biskup Jose da Silva, po ośmioletnim wnikliwym procesie kanonicznym, zatwierdził objawienia w Fatimie "zezwalając oficjalnie na kult Matki Bożej Fatimskiej", a wkrótce po tym, 13 maja 1931 roku, biskupi portugalscy poświęcili uroczyście Portugalię. Na owoce konsekracji nie trzeba było długo czekać: Portugalia przeżywa istny renesans życia społecznego i religijnego. W ciągu 10 lat liczba osób duchownych powiększa się czterokrotnie, rozwija się radio, prasa katolicka, koła nieskażonej Akcji Katolickiej rozrastają się w każdej diecezji i parafii. Nowowybrany katolicki premier Antonio Salazar przemienia kraj skazany wcześniej przez masońskie i komunistyczne siły na zagładę; rozwija się gospodarka portugalska, normalnieje życie społeczne i polityczne. Dzięki zawierzeniu Portugalii Matce Bożej i wielkiej kampanii modlitewnej i pokutnej całej ludności, cudownie zwyciężone zostają siły zła, które zadały tyle cierpień i uczyniły tyle spustoszeń.[6]

W 1937 roku siostra Łucja przypomina Papieżowi poprzez swego biskupa José da Silva o konieczności konsekracji Rosji. Biskup da Silva w liście do Papieża pisze:

"Zakonnica prosi mnie, aby poinformować Waszą Świątobliwość, że według objawienia z nieba, dobry Bóg obiecuje zakończyć prześladowania w Rosji, jeśli Wasza Świątobliwość raczy dokonać i nakaże to wszystkim biskupom katolickim - uroczystego i publicznego aktu zadośćuczynienia i poświęcenia Rosji Najświętszym Sercom Jezusa i Maryji oraz zatwierdzi i zaleci praktykę wynagradzającą pierwszych pięciu sobót miesiąca ."

Niestety, pontyfikat Piusa XI dwukrotnie, w 1930 i 1937 roku - posiadając już pełną wiedzę i świadomość roli Ojca Świętego w wypełnieniu żądań Matki Bożej - nie dokonał konsekracji Rosji.

W wyniku wyczerpania organizmu posługą Kościołowi i walką z siłami zła, wypełnioną prośbami o pokój i mediacjami dyplomatycznymi, pontyfikat Piusa XI kończy się na dwa dni przed przygotowywaną na 12 lutego 1939 roku kolejną odezwą do świata o pokój, tym razem szczególnie adresowaną do przywódców włoskich. A ci, tak jak Mussolini, odwróceni od praw Bożych i szykujący Europie gehennę, na znak protestu nie złożyli Papieżowi nawet honorów pogrzebowych...

Mimo znaczących osiągnięć i mimo wspierania oficjalnego zatwierdzenia Objawień Fatimskich, pontyfikat Piusa XI nie wypełnił prośby Matki Bożej o konsekrację Rosji. Zadanie to staje się tym pilniejsze dla Jego następcy.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30513 Przeczytał: 288 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:37, 27 Paź 2008 Powrót do góry

Pius XII (1939 - 1958)

W najszybszym konklawe w historii, biskup Eugenio Pacelli wybrany zostaje nowym Papieżem i przybiera na znak ciągłości i respektu do swych poprzedników imię Piusa XII. Konsekrowany w dniu objawień fatimskich, od pierwszych dni swego pontyfikatu Pius XII związany jest z Fatimą i tak zresztą sam siebie określa, jako "Papież Fatimski". Niestety, nie zawsze przeważa pełne zrozumienie Przesłania. Cały czas nie widać posłuchu wiernych i wypełnienia żądań Matki Bożej.

W marcu 1939 roku sam Chrystus ukazuje się siostrze Łucji i po raz kolejny prosi o rozpowszechnienie i ustanowienie pierwszych sobót miesiąca ku czci Niepokalanego Serca Maryi. W czerwcu tegoż roku siostra Łucja pisze do swego spowiednika, ojca Aparicio, że "Bóg w swym gniewie podniesie Swe Ramiona miłosierdzia i pozwoli, by świat był karany. Będzie to kara jakiej nie było w przeszłości. Straszna. Straszna". W niecałe trzy miesiące później Hitler ze Stalinem napadają na Polskę i Europę ogarnia przepowiedziana, okropna wojna.

Równo rok po rozpoczęciu wojny, siostra Łucja pisze kolejny list do Papieża, przypominając o prośbie Maryi Panny dotyczącej konsekracji Rosji Jej Niepokalanemu Sercu. List pozostaje bez odpowiedzi. Wkrótce potem, biskup Ferreira z Gurza prosi siostrę Łucję o ponowne napisanie listu do Papieża, jednak prośba ta staje się dla siostry Łucji kłopotliwa, gdyż sugeruje się jej, że powinna napisać o prośbie konsekracji świata jedynie ze wspomnieniem Rosji. Nie mogąc zmusić się do takiego zmienienia słów i intencji Maryji, siostra Łucja pisze list z wyraźną prośbą o konsekrację Rosji, jednak biskup Ferreira wraz z biskupem da Silva żądają od siostry Łucji zmiany treści listu. Nieco zmieniony list biskupi przerabiają sami raz jeszcze i dopiero w takiej wersji 'list siostry Łucji' trafia do rąk Papieża. Z pewnością biskupi działali w dobrych intencjach widząc papieża Piusa XI, który dwukrotnie, mając ku temu sposobność, nie dokonał konsekracji Rosji oraz sprawującego władzę Piusa XII, który nie spieszył się z tym aktem i sądzili, iż złagodzenie warunków konsekracji przybliży samą możliwość jej wypełnienia.

W sierpniu 1941 roku siostra Łucja kończy swoje trzecie Wspomnienie, które zostało po raz pierwszy opublikowane 13 października 1942 roku. W tym samym dniu ma miejsce ważne wydarzenie: Papież Pius XII w radiowym przemówieniu do Portugalczyków zawierza Niepokalanemu Sercu Maryi cały świat. Niestety, mimo tego ważnego aktu, Papież nie wspomina o Rosji, przez co siostra Łucja w rozmowie z biskupem da Silva stwierdza, że aczkolwiek Bóg aprobuje ten akt, to jednak jest on niewystarczający i że konwersja Rosji w jego wyniku nie nastąpi.

Pod koniec 1941 roku siostra Łucja pisze swoje czwarte Wspomnienie kończące się wielce kluczowym zdaniem 'w Portugalii dogmat wiary będzie zawsze zachowany, etc', będące wprowadzeniem do Trzeciej Tajemnicy.

Latem 1943 roku siostra Łucja zapada na ciężką, kończącą się infekcją chorobę i obawiając się najgorszego, biskup da Silva nalega na spisanie Trzeciego Sekretu. Siostra Łucja miesiącami nie jest w stanie wypełnić tej prośby, a przyczyna - jak twierdzi - "nie jest naturalna". W październiku biskup da Silva zamienia więc prośbę na żądanie. Dnia 2 stycznia 1944 roku Matka Boża ponownie objawia się siostrze Łucji, co rozwiewa jej wątpliwości dotyczące spisania treści Trzeciej Tajemnicy. Klęcząc przed Najświętszym Sakramentem w kaplicy klasztoru w Tuy - w tym samym miejscu gdzie w 1929 roku ukazała się Matka Boża z ukrzyżowanym Chrystusem - siostra Łucja spisuje Trzecią Tajemnicę. W tydzień później informuje o tym biskupa da Silva: "Napisałam to, o co mnie [Wasza Eminencja] prosiła; Bóg próbował nieco mojej cierpliwości, ale oto jest Jego życzenie: [treść] znajduje się w zalepionej kopercie, która jest w notatnikach."

Nie zawierzając przygodnym posłańcom, siostra Łucja czeka aż do sprzyjającej okazji na dostarczenie listu biskupowi da Silva, który otrzymuje go dopiero latem 1944 roku. Będąc już w posiadaniu listu i mając takie prawo i możliwość, biskup da Silva nie otworzył jednak koperty i do końca życia nie poznał treści Trzeciej Tajemnicy. Próbował przekazać list Watykanowi, lecz otrzymał odpowiedź, iż list z Tajemnicą powierzony w ręce lokalnego biskupa, powinien tam pozostać. Biskup da Silva włożył zatem kopertę otrzymaną od siostry Łucji w jeszcze jedną kopertę, zalakował zewnętrzną kopertę woskiem i umieścił nań napis:

"Koperta ta ze swoją zawartością ma być przekazana po mojej śmierci Jego Eminencji Don Manuel, Patriarsze Lizbony. Leiria, 8 grudnia 1945 roku,

Jose, biskup Leiria"
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30513 Przeczytał: 288 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:46, 27 Paź 2008 Powrót do góry

Pius XII wobec totalitaryzmów

Silny pontyfikat Piusa XII, który zaczął się w najtrudniejszych momentach XX wieku, musiał sprostać wielu, często wykluczającym się elementom zależności międzynarodowych. Wielkim wyzwaniem stało się zajęcie stanowiska wobec ataku Hitlera na Związek Sowiecki. Niemieckie i rosyjskie siły zła, które wspólnie niszczyły kontynent europejski, poróżnione stanęły w 1941 roku naprzeciw siebie i dotychczas dość jasny obraz dwóch współdziałających ze sobą systemów antyludzkich, zatarł się. Wobec tak trudnej sytuacji Pius XII skierował swą politykę ku umiarkowanej sympatii do nowej ofiary Niemiec, i chociaż nie powinno dopatrywać się w tym odwrócenia pozycji Watykanu przeciwko komunizmowi, to jednak nie słychać było już gromkich słów pod adresem systemu, który "jest zły w samej swej istocie". Brnąc obranym kierunkiem politycznego poparcia ofiary Niemiec i wciągnięty w diaboliczną grę "zachodnich demokracji", Pius XII dał ciche przyzwolenie biskupom amerykańskim na "rozwodnienie" ostrych słów swego poprzednika zawartych w Encyklice Divini Redemptoris, co spowodowało wycofanie sprzeciwu - wpływowych wtedy - katolików amerykańskich i zgodę Kongresu na udzielenie przez USA pomocy Rosji. O swej polityce Papież sam stwierdził pisząc w liście do amerykańskiego ambasadora Myron Tylor:

"Na prośbę Prezydenta Roosvelta, Watykan odstąpił od wszelkich polemik przeciwko reżimowi komunistycznemu, ale ta cisza zaważająca na naszych sumieniach nie została zrozumiana przez liderów sowieckich, którzy kontynuują prześladowania Kościoła i wiernych w ZSSR i w krajach okupowanych przez wojska Armii Czerwonej. Niech Bóg sprawi, by pewnego dnia Wolny Świat nie żałował mego milczenia."[7]

Skutki polityki wycofującej krytykę komunizmu, a w ten sposób i - czy to cichego czy też bardziej jawnego - poparcia jednej strony, okazały się w sumie smutne. Rosja nie tylko zwyciężyła wojnę, ale rozszerzyła swe wpływy rozlewając błędy na kraje Europy środkowo-wschodniej, które na lata oddane zostały we władanie komunistycznej tyranii. Obawy Papieża spełniły się i tzw. Wolny Świat ma prawo żałować milczenia Piusa XII wobec komunizmu.[8] Mimo zatem wielkich osiągnięć pontyfikatu Piusa XII, zrezygnowanie z pryncypiów i włączenie się w wątpliwe geopolityczne rozgrywki, można uznać za Jego słabość. Choć zabrzmi to niepoprawnie dla wielu uszu, ale czyż postawa Piusa XII, w sumie kolaborującego z Aliantami - którzy niszcząc zło nazimu popierali inne, jeszcze większe zło: komunizm - oraz kooperującą z nimi Rosją, nie jest odejściem od jednoznacznych słów Piusa XI ostrzegającego, że cywilizacja chrześcijańska nie może być ocalona przy kolaboracji z komunizmem? Z pewnością trudno jest jednoznacznie ocenić pontyfikat Piusa XII, ale wypadkowa Jego działań na politycznej scenie okresu wojny w odniesieniu do problemu komunizmu, może być uznana za porażkę.

To odejście od nazywania rzeczy po imieniu było nie tylko wynikiem obrania przez pontyfikat Piusa XII określonego kierunku w wielce skomplikowanej sytuacji międzynarodowej, ale i efektem bardzo konkretnych działań pewnej wpływowej osoby z najbliższego otoczenia popieskiego w Watykanie, jednego z najbardziej zaufanych współpracowników, który zwyczajnie zdradził swego przełożonego. Chodzi oczywiście o podsekretarza papieża Piusa XII, Monsignore Giovanni Battista Montini, czyli przyszłego papieża Pawła VI, którego destrukcyjne działania nie omieszkamy przypomnieć za chwilę.

Jak wiemy, II Wojna Światowa zakończyła się klęską jednego z rozpoczynających tę wojnę totalitaryzmów i zwycięstwem drugiego. Powojenny "Nowy porządek światowy" miał być zbudowany na podstawie systemów demokratycznych, których wewnętrzna i systemowa słabość znana jest od czasów starożytnych filozofów. Mimo tego, papież Pius XII przyłączył się do umacniania demokracji na świecie i razem z innymi przywódcami (Churchillem, Rooseveltem, ale i Stalinem, który również głosił demokrację, choć w innym wydaniu), w pewnym stopniu przyczynił się do powszechnego wprowadzenia systemu będącego łatwiejszym łupem błędnych ideologii.

A błędne idelogie rozwijały się bez umiaru. W powojennej Rosji zintensyfikowały się prześladowania resztki katolików - co czynione było, warto o tym pamiętać i przypominać - przy pomocy i często rękami przywódców 'kościoła' prawosławnego, którego patriarchowie byli zwykłymi i podłymi agentami KGB. W innych oddanych we władanie komunizmu krajach, rozpoczęły się zarówno powszechne prześladowania społeczeństwa, jak i brutalne akcje skierowane przeciwko duchownym katolickim. Władze na Węgrzech aresztowały i torturowały kardynała Mindszenty'ego. Podobnym represjom - zakończonym śmiercią w więzieniu - poddany zostaje arcybiskup Stepanic w Chorwacji.

Odbiegając w tym momencie nieco do głównego tematu, zahaczę jeszcze o sytuację w Polsce w powojennym okresie pontyfikatu Piusa XII. W Kraju zaistniała bowiem nieco dziwna sytuacja, gdyż kardynał Stefan Wyszyński wszedł w robocze porozumienie z władzami komunistycznymi, w wyniku czego prześladowania katolików i przywódców Kościoła w Polsce były bardziej umiarkowane niż w innych krajach okupowanych przez rządy komunistyczne. I można by wykrzynąć: Dzięki Bogu stopień nękania był mniejszy!. Ale... Ale fakt pozostaje faktem, że prowadząc rozmowy uczyniono to wbrew intencjom Piusa XII i poprzednich papieży. Zaledwie kilkanaście lat wcześniej papież Pius XI wołał: "Komunizm jest zły w samej swej istocie i w żadnej dziedzinie nie może z nim współpracować ten, kto pragnie ocalić cywilizację chrześcijańską", a tutaj, na oczach Piusa XII następowała w Polsce jakaś umowa pomiędzy komunistami a Kościołem, zamazująca różnice i wprowadzająca relatywizm w odbiorze rzeczywistości. Umowa ta wpłynęła na kształtowanie się całych pokoleń Polaków w Kraju - aż po dziś dzień - i właśnie w takiej atmosferze wzrastała świadomość katolików, którym dane było skupiać się jedynie wokół takich tworów neokatolicyzmu jak Znak, Pax, Tygodnik Powszechny czy koła KiKu. A twory te nadawały ton całemu Kościołowi w Polsce, razem ze wzrastającymi na znaczeniu modernistycznymi nurtami reprezentowanymi przez biskupa, a później kardynała Karola Wojtyłę, który właśnie te i tylko te instytucje wspierał.

Być może wyciągając wnioski ze swego stanowiska z lat wojny, a także widząc poczynania niektórych biskupów polskich, Papież Pius XII już po wojnie nawoływał, aby nie zadawać się z komunizmem nawet "z samego szacunku dla nazwy Chrześcijaństwa", a dialogi z komunizmem i "[takie] taktyki powinny zostać zaprzestane, ponieważ - tak jak ostrzegali Apostołowie - jest rzeczą niedorzeczną aby przy jednym stole zasiadał Bóg i Jego wrogowie." Mimo tego, kardynał Wyszyński, a później w jeszcze większym stopniu kardynał Wojtyła, współpracowali z twórcami i realizatorami reżimu. Dokładnie dlatego Watykan spoglądał w tamtych latach na poczynania przywódców Kościoła w Polsce z zakłopotaniem i podejrzliwością. Wkrótce miało się to jednak zmienić: podejrzane działania stały się wzorem do naśladowania, słabości stały się cnotami, gdy zainicjowane przez papieża Jana XXIII przemiany nadały nurtom neomodernistycznym w Kościele decydujące znaczenie.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30513 Przeczytał: 288 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:56, 27 Paź 2008 Powrót do góry

Próby Piusa XII wypełnienia żądań Fatimskich i przeciwnicy Przesłania

W początkowym okresie powojennym "Papież Fatimski" umacniał swe oddanie Matce Bożej. W 1949 roku zaaprobował rozpoczęcie prac nad zbieraniem materiałów do procesu beatyfikacyjnego Franciszka i Hiacynty, a błogosławiąc działaniom Błękitnej Armii NMP, organizacji propagującej Przesłanie Fatimskie powiedział, że "Okres wątpliwości wobec Fatimy już minął. Nadszedł czas na działanie."

W sierpniu 1950 roku Pius XII wydaje wielką Encyklikę Humani Generis będącą kolejnym ostrzeżeniem przeciwko wzrastającym podskórnie w Kościele nurtom neomodernistycznym i coraz jawniej podnoszącym głowę teologom herezji. Wkrótce po tym, w święto Wszystkich Świętych Kościół przeżywa wielkie wydarzenie ogłoszenia dogmatu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Świat oczekiwał teraz od Papieża wypełnienia żądań Matki Bożej i konsekracji Rosji. Pius XII odnawia więc akt poświecenia Niepokalanemu Sercu Maryji, wydając 7 lipca 1952 roku list Sacro vergente anno, w którym padły słowa: "poświęcamy cały rodzaj ludzki Niepokalanemu Sercu Dziewicy Matki Boga, tym razem także, w szczególny sposób, oddając i poświęcając wszystkie narody Rosji Jej Niepokalanemu Sercu."

I choć Rosja wymieniona została po raz pierwszy w modlitwach papieskich, to konsekracja z 1952 roku, tak jak i poprzednia sprzed 10 lat, nie stanowiła wypełnienia żądań Matki Bożej, co siostra Łucja od razu wskazała w prywatnej korespondecji.

Akt poświęcenia dokonany w takiej formie i w taki sposób nie stanowił wypełnienia warunków konsekracji z czterech powodów:

1. Matka Boża żądała wymienienia jedynie Rosji, a nie umieszczenia jej obok całego świata, wszystkich narodów czy rodzaju ludzkiego;

2. W modlitwę konsekracyjną nie włączyli się biskupi, a wynikało to z tej prostej przyczyny, że nie zostali do tego przez papieża zaproszeni;

3. Konsekracja sformułowana została zbyt ogólnikowo i nie zawierała niezbędnego wołania o powrót do Jedynego Prawdziwego Kościoła, wołania skierowanego do 'kościoła' prawosławnego o nawrócenie z drogi schizmy;

4. Nie wymieniono w akcie konsekracyjnym pierwszych sobót miesiąca jako przykazanych środków na zadośćuczynienie.

Mimo swych braków, list konsekracyjny Sacro vergente anno stanął zbyt blisko wypełnienia żądań Matki Bożej i z tego powodu neomodernistyczy establishment poczuł się zagrożony. Stwierdza o tym austriacki Jezuita, ojciec Joseph Schweigl po powrocie z Portugalii gdzie przeprowadzał rozmowy z siostrą Łucją jako specjalny wysłannik Piusa XII[9], pisząc: "wiele środowisk jest przeciwnych możliwości takiej konsekracji".

W tym momencie warto skupić się nad tym problemem i przypomnieć kto stał w szeregach podkopujących mury Kościoła.

Obok oczywistych i znanych wrogów (masoneria, komuniści), którzy atakując z zewnątrz nie zaniedbywali stopniowego przenikania do wnętrza Kościoła, wiodącą rolę w samym Kościele odgrywali rozszerzający swe wpływy neomodernistyczni teologowie, duchowni i hierarchowie. Pierwszym neomodernistycznym 'ekspertem Fatimy' był flamandzki Jezuita Edouard Dhanis - mierny analityk i jeszcze słabszy znawca zagadnień Maryjnych. Jego pierwsza, wydana już w 1945 roku książka pt O Objawieniach i Sekrecie Fatimskim: Uwagi krytyczne, rozgranicza Objawienia na dwa etapy: 'Fatimę I' obejmującą Objawienia 1917 roku, które - według Dhahisa - mogą (jedynie: "mogą") być uznane za autentyczne, i 'Fatimę II' obejmującą Objawienia siostry Łucji przekazane w jej pamiętnikach i Wspomnieniach, które mają być niczym innym tylko jej osobistymi wymysłami.

Atakując siostrę Łucję ojciec Dhanis nie przebierał w słowach, nazywając Objawienia "nieświadomymi wymysłami" czy wręcz "halucynacjami". Stosując tak jednoznaczne określenia ojciec Dhanis nie tylko nie zadbał o udowodnienie swoich tez, ale prace pisał na podstawie bardzo ubogich materiałów źródłowych i ani razu nie spotkał się z siostrą Łucją (w przeciwieństwie do innych wybitnych znawców zagadnienia).

Nienawidząc Przesłania Maryjnego, a tym samym zatrzymania rozlewających się na świat błędów Rosji, na krótko przed ogłoszeniem listu papieskiego Sacro vergente anno, ojciec Dhanis pisał do Ojca Świętego, że "praktycznie niemożliwe jest dokonanie takiej konsekracji" bez zgody władz sowieckich i 'kościoła' prawosławnego. Ojciec Dhanis stał się więc przykładem prominentnych postaci wewnątrz Kościoła, postaci pozbawionych wiary w Przesłanie Maryjne, wykazujących charakterystyczne sympatie do systemu sowieckiego oraz cechujących się zaawansowaną alergią do Tradycji Kościoła.

O alergii tej świadczy fakt, iż obok swego zainteresowania Fatimą, ojciec Dhanis 'zasłynął' również wkładem w prace nad tzw. Katechizmem Holenderskim (De Nieuwe Katechismus) wydanym w Utrechcie w 1966 roku, który (obok powstałego w tym samym czasie tzw. Katechizmu Francuskiego - oba jako owoce teologii nowego posoborowego Kościoła), jak celnie ujął to ks. prof. Michał Poradowski:

"Neguje istnienie aniołów, diabła, sakramentu kapłaństwa, rzeczywistej obecności Chrystusa Pana w Eucharystii, a przede wszystkim dwóch natur: boskiej i ludzkiej w osobie Chrystusa Pana. Katechizm francuski, zwany Pierres vivantes (1982), oczywiście bez aprobaty Stolicy Apostolskiej, jest całkowicie zeświecczony: Matka Boża jest zwykłą Maryją; Zmartwychwstanie Chrystusa Pana jest tylko "przeżyciem" wspólnoty chrześcijańskiej w Jerozolimie; Wniebowstąpienie jest tylko "obrazem alegorycznym"; Eucharystia jest tylko wspomnieniem Ostatniej Wieczerzy, itd." [10]

Nic dziwnego, że takie podejście do Kościoła i Objawienia Fatiskiego umożliwiło Dhanisowi zrobienie szybkiej kariery - oczywiście po śmierci Piusa XII i przy wielkim poparciu neomodernistów. Jednym z poręczycieli był Monsignore Montini, przyszły papież Paweł VI. Tak więc już w 1962 roku ojciec Dhanis zostaje konsultorem Świętego Oficjum (alergia do Tradycji sięga nawet nazewnictwa: Święte Oficjum przemienione zostało przez papieża Pawła VI w 1965 roku na 'Kongregację Nauki Wiary'), w rok później zostaje rektorem prestiżowego Uniwersytetu Gregoriańskiego, podczas obrad Soboru Watykańskiego II zostaje doradcą (Peritus) i członkiem soborowej Komisji Teologicznej, a w 1967 roku Paweł VI mianuje go specjalnym sekretarzem pierwszego Synodu Biskupów.

Przeskakując nieco w czasie, widzimy na jakich to podstawach i cytując jakich teologów opiera się ogłoszony przez Watykan w 2000 roku tekst, przedstawiany jako 'Trzecia Tajemnica Fatimska', jeśli jedynym ekspertem, którego wspomniano był właśnie ojciec Eduard Dhanis. Kardynał Joseph Ratzinger nazywa w Komentarzu Teologicznym ojca Dhanisa "wybitnym znawcą tego [Fatimy] zagadnienia".

Brak wiary w Objawienie Fatimskie jest bezpośrednim wynikiem przyjęcia pewnej filozofii propagowanej przez neomodernistycznych myślicieli. Jednym z przyjaciół ojca Dhanisa był Monsignor Montini, a obaj byli wielbicielami francuskiego teologa, profesora Jacques'a Maritain, mającego swymi pracami wielki wpływ na ludzi Kościoła w XX wieku. "Jestem uczniem [wyznawcą] Maritain i będę nazywał go moim nauczycielem [Mistrzem]" - głosił Monsignore Montini już jako papież Paweł VI.

Maritain, pisząc quasiortodoksyjne prace, w głębi serca zaprzeczał dogmatom, np. wiecznej karze piekła (z którego, według niego, na końcu i sam Szatan miałby być 'wybawiony')[11], czy też - jak podchwycił to amerykański teolog-dysydent ojciec John Courtney Murray - zgadzał się ze zburzeniem dogmatu Extra Ecclesia nulla est salus "Nie ma zbawienia poza Kościołem" i zastąpienie go 'bardziej demokratycznym' - "Nie ma zbawienia poza Prawdą", co stało się etapem do włożenia Kościoła w worek innych religii, które też przecież chcą posiadać "Prawdę". Sympatyk "czerwonych ruchów chrześcijańskich " we Francji, "księży-robotników" i całego powojennego nurtu chrześcijańskich-demokratów - będącego narzędziem wykorzystania chrześcijaństwa do wprowadzania liberalizmu jako nowego systemu społecznego - Maritain widział rozwiązanie problemów współczesnego świata w kreatywności Człowieka. Epatował się wielkością Człowieka, który sam poradzi sobie ze swoimi problemami jako jednostka, grupa społeczna czy rasa ludzka. Jako intelektualny promotor procesu "demokratyzacji Kościoła", zyskał sobie dodatkowych wielbicieli u posoborowych specjalistów od liberalizacji czyli demontażu Kościoła. "Humanizm!", czy też "Humanizm Chrześcijański!" - oto hasła Maritain i tym samym posoborowego Kościoła. To również robocze motto i ostatniego pontyfikatu, do czego jeszcze dojdziemy.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30513 Przeczytał: 288 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:00, 27 Paź 2008 Powrót do góry

"Nie później niż w 1960 roku"

Zdając sobie z pewnością sprawę z niepełnej konsekracji dokonanej w lipcu 1952 roku, Papież Pius XII wysyła kardynała Alfredo Ottaviani, Prefekta Świętego Oficjum do klasztoru w Coimbra celem przeprowadzenia rozmów z siostrą Łucją. Rozmowa przeprowadzona 17 maja 1955 dotyczyła głównie Trzeciej Tajemnicy, a na pytanie Kardynała kiedy Trzecia Tajemnica powinna zostać ujawniona, siostra Łucja powiedziała, że "nie później niż w 1960 roku". Kardynał Ottaviani spytał się dlaczego właśnie wtedy, na co siostra Łucja odpowiedziała: "Ponieważ wtedy będzie to jaśniejsze" (portug. mais claro). Gdy kard. Ottviani nalegał na wyjaśnienie dlaczego mamy czekać do 1960 roku, uzyskał odpowiedź: "Ponieważ Najświętsza Dziewica tego sobie życzy". [12]

Trzeba pamiętać, że rok 1960 był wielokrotnie przywoływany przez siostrę Łucję jako ostatni termin ujawnienia Trzeciej Tajemnicy. Zaraz po przekazaniu Tajemnicy biskupowi da Silva w 1944 roku i po przekonaniu się, że nie zamierza on jej przeczytać ("Nie jest moim obowiązkiem włączanie się w tę sprawę. Sekret Nieba nie jest dla mnie i nie zamierzam obciążać siebie taką odpowiedzialnością"[13]), siostra Łucja wymogła przyrzeczenie, by koperta z Sekretem była - jak wspomina ksiądz kanonik Galamba - "definitywnie otwarta oraz [treść] przeczytana dla świata, albo w momencie jej [siostry Łucji] śmierci, albo w 1960 roku, którekolwiek nastąpi wcześniej."

Podobnie Patriarcha Portugalii, kardynał Carejeira respektując życzenia Matki Bożej publicznie przyrzekł w 1945 roku, iż koperta z Sekretem "będzie otwarta w 1960 roku". W miarę zbliżania się tej daty, świat oczekiwał ujawnienia Trzeciego Sekretu. Niestety, nie doczekał się.

Przełomowy rok 1960 poprzedzony został zwrotem Watykanu w stosunku do Objawienia a szczególnie Trzeciego Sekretu. Jeśli nawet w 1955, a tym bardziej w 1944 roku Watykan nie wyrażał zainteresowania posiadaniem koperty z Sekretem, tak z początkiem 1957 roku Święte Oficjum zażądało przekazania wszystkich notatek siostry Łucji, a "przede wszystkim Tajemnicę". Nieznane są jeszcze dzisiaj wszystkie dokumenty dotyczące motywów tego zwrotu, ale można niemal mieć pewność, iż Watykan chciał po prostu przejąć w swoje ręce kontrolę nad ujawnieniem Sekretu i zapobiec ujawnieniu go przez biskupów portugalskich[14].

Gdy Watykan poprzez nuncjusza papieskiego w Lizbonie Monsignore Cento zażądał przekazania Sekretu, biskup da Silva zlecił ten proces swemu pomocnikowi, biskupowi Joao Venancio. Po dwukrotnym odmówieniu przez biskupa da Silva przeczytania Sekretu, biskup Vanancio, kiedy był sam, wziął zalakowaną kopertę pod silne światło żarówki i, jak stwierdza bp da Silva:

"W dużej kopercie biskupa [da Silva] zobaczył mniejszą kopertę siostry Łucji, a wewnątrz tej [mniejszej] koperty zwykłą kartkę papieru z marginesami po obu stronach wielkości ž centymetra. Zadał sobie trud zapisania wymiarów wszystkiego. Zatem [wiemy, że], ostatnia część Tajemnicy Fatimskiej została zapisana na małej kartce papieru."[15]

Przypomnienie tego zapisku jest niezwykle istotne, gdyż - wraz z innymi dokumentami, do których jeszcze dojdziemy - pokazuje, iż Trzecia Tajemnica zapisana została na jednej małej kartce papieru, co kłóci się z ujawnioną przez Watykan w 2000 roku 'Trzecią Tajemnicą', której treść mieści się aż na czterech stronach[16].

Wkrótce po tym, biskup Venancio osobiście dostarczył zapiski siostry Łucji nuncjuszowi papieskiemu w Lizbonie, które dotarły do Watykanu 16 kwietnia 1957 roku i przekazane zostały bezpośrednio Piusowi XII. Papież umieścił kopertę i zapiski w małym drewnianym sejfie swego apartamentu. Wszelkie dotychczas znane informacje wskazują, że do tego sejfu noszącego napis Secretum Sancti Officii ('Tajemnica Świętego Oficjum'), Pius XII po Sekret nigdy nie sięgnął i nigdy go nie poznał[17].

Pod koniec swego pontyfikatu Pius XII rzadko wypowiadał się o Fatimie, a siostra Łucja czekała, niecierpliwie czekała na spełnienie żądań Matki Bożej przez Ojca Świętego. Czekała przede wszystkim sama Matka Boża i Jej Syn.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30513 Przeczytał: 288 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:04, 27 Paź 2008 Powrót do góry

Tymczasem w Tuy...

Tymczasem w klasztorze w Tuy 26 grudnia 1957 roku meksykański ksiądz Augustine Fuentes przeprowadził rozmowy z siostrą Łucją[18]. Ksiądz Fuentes przygotowujący się do procesu beatyfikacyjnego pastuszków fatimskich Hiacynty i Franciszka jako postulator tego procesu miał okazję przeprowadzenia swobodnej (i najdłuższej z przeprowadzonych przez kogokolwiek) rozmowy z siostrą Łucją. W niecały rok później na konferencji w domu misyjnym w Guadelupe przekazał wypowiedziane podczas spotkania słowa siostry Łucji, która powiedziała m.in.:

"Ojcze [Fuentes], Najświętsza Dziewica Maryja jest bardzo smutna, ponieważ nikt nie zwraca uwagi na Jej Przesłanie, nikt: tak ci dobrzy jak i ci źli. [...] Uwierz mi, ojcze, że Bóg ukaże świat i uczyni to w sposób straszny. Kara z Nieba jest nieunikniona".

"Powiedz mi ojcze [Fuentes], ile czasu zostało do 1960 roku? Będzie to bardzo smutne dla wszystkich, wcale nie radosne, jeśli przedtem świat nie będzie się modlić i pokutować. Nie mogę przekazać [teraz] więcej szczegółów, ponieważ jest to cały czas objęte tajemnicą [...] Jest to Trzecia Tajemnica Przesłania Naszej Pani, która pozostanie sekretem aż do 1960 roku."


Podczas całej rozmowy siostra Łucja boleje, że nikt, nawet ci dobrzy nie chcą słuchać Matki Bożej. I nawet Papieże nie chcą wypełnić Jej prośby...

Siostra Łucja ostrzega, że:

"Szatan jest w nastroju, by rozpocząć decydującą walkę przeciwko Najświętszej Dziewicy. A ponieważ zna to co najbardziej obraża Boga, w krótkim czasie zawładnie dla siebie największą liczbę dusz. Czyni on to wszystko, by zawładnąć [przede wszystkim] duszami konsekrowanymi dla Boga, ponieważ w ten sposób doprowadzi do upadku dusz wiernych opuszczonych przez swoich [duchowych] przywódców, przez co tym łatwiej będzie mógł nimi zawładnąć".

Wypowiedzi siostry Łucji podczas rozmowy z księdzem Fuentes były kwintesencją całego Przesłania Fatimskiego i wkrótce po opublikowaniu rozmowy rozpoczęła się nagonka na księdza Fuentes. Z kurii w Coimbra wyszedł anonim (autor nigdy nie ujawnił się) oskarżający ks. Fuentes o manipulację, przekręcanie faktów i wymyślenie fragmentów rozmowy. Siły antyfatimskie były już wtedy na tyle wielkie, iż potrafiły odebrać księdzu Fuentes pozycję postulatora procesu beatyfikacyjnego. Najwięksi badacze Fatimy, jak ojciec Alonso, a nawet następca ks. Fuentes, postulator ojciec Luis Kondor, twierdzą zgodnie, iż rozmowa z siostrą Łucją była w pełni prawdziwa[19]. Natomiast kłamstwo wyszło właśnie z kurii biskupiej, gdzie antyfatimskie moce nie tylko przypisywały manipulacje księdzu Fuentes, ale nawet posunęły się do sfabrykowania oburzenia jakie miała wyrazić siostra Łucja (List zdemaskowano później jako jawne fałszerstwo). Innymi słowy, ci co oskarżali o kłamstwo, sami go tworzyli i posługiwali się nim. I często czynią po dziś dzień.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30513 Przeczytał: 288 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 16:57, 28 Paź 2008 Powrót do góry

Odejście Piusa XII

Papież Pius XII odszedł 9 października 1958 roku pozostawiając po sobie wiele sprzeczności wokół swojej osoby. Z jednej strony widzimy wielkie osiągnięcia pontyfikatu[20], jak wydanie Encykliki Humani Generis, kanonizację największego Papieża ostatnich czasów - świętego Piusa X, oraz proklamowanie dogmatu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, a w sferze polityki bezpieczne przeprowadzenie Kościoła przez burzliwe lata wojny i wzmocnienie autorytetu Kościoła wielką pomocą udzielaną osobom represjonowanym, szczególnie Żydom, lecz z drugiej widzimy niezrozumiałe inklinacje neomodernistyczne. Do nich należy zaliczyć otaczanie się lewicowcami (np. biskupami Giovanni Montini, Agostino Bea czy Annibale Bugnini) mającymi ogromne wpływy na politykę Watykanu i sterowanie Kościołem, wprowadzenie innowacji liturgicznych (Mszy św. wieczorne, umożliwienie żonatym pastorom otrzymanie sakramentu kapłaństwa, rozluźnienie wymagań dotyczących otrzymania Sakramentu Eucharystii, itp.), a na arenie politycznej umacnianie demokracji (np. poprzez popieranie dekolonizacji krajów afrykańskich, które stały się przez to żerem komunistycznych ideologii, co doprowadziło do wielkich bratobójczych wojen i w sumie degradacji ludności).

Ta zagadka Piusa XII może być wytłumaczona po części Jego osobowością: był człowiekiem niezwykłej inteligencji i w ułamku sekundy potrafił - jak wytrawny szachista - ocenić skutki każdego ruchu i przewidzieć efekt każdej decyzji. Jak ocenia kard. Domenico Tardini, przyjaciel Papieża i autor biografii Pio XII, ta cecha była też paradoksalnie Jego słabością, a spotęgowane zostało to "łagodnością temperamentu i nawet pewną nieśmiałością". Pius XII "nie był typem walczącym i preferował raczej samotność, a naturalna Jemu cecha spokoju nie usposabiała do walki 'twarzą w twarz'". Wymagający od siebie[21], nie zawsze potrafił wymagać od innych i kto wie czy nie te cechy właśnie spowodowały utrzymywanie wokół siebie przebojowych i nieszczerych współpracowników.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30513 Przeczytał: 288 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 17:04, 28 Paź 2008 Powrót do góry

Jan XXIII (1958 - 1963)

Zebrane po śmierci Piusa XII konklawe po kilku dniach obrad wybrało 28 października 1958 roku następcę, którym został biskup Wenecji, kardynał Angelo Giuseppe Roncalli. Wybór nie był raczej przypadkowy i nieoczekiwany, przynajmniej dla samego papieża-elekta. W napisanym przed konklawe liście do biskupa Piazza z Bergamo, biskup Roncalli wyznaje, iż:

"Moja dusza znajduje uspokojenie mając zaufanie w tym, że nowy Duch Święty zawieje w Kościele, odnawiając Jego Głowę i prowadząc do nowego uporządkowania ciała eklezjastycznego oraz przynosząc świeżą energię do rozwoju ku zwycięstwie prawdy, dobroci i pokoju. Nie ma dla mnie znaczenia czy następny papież będzie z Bergamo czy nie. Nasze wspólne modlitwy upewnią [nas], że będzie on rozważnym i delikatnym administratorem, świętym bądź grzesznikiem. Czy rozumie Jego Ekscelencja co mam na myśli?"[22] [podkreślenie - L.M.]

Jeśli, jak twierdzą zgodnie biografowie Jana XXIII, Peter Habblethwaite i Msgr. Capovilla, obaj sympatyzujący z Papieżem, ostatnie zdanie "Czy rozumie Jego Ekscelencja co mam na myśli?" jest aluzją do swojej osoby, czy nie jest interesujące użycie zwrotu "świętym bądź grzesznikiem"?

Dokonany wybór Papieża nie był również zaskoczeniem dla wielu elektorów. Jak wspomina angielski kardynał John Heenan:

"Nie było wielkiej tajemnicy w wyborze [Jana XXIII]. Został on wybrany właśnie dlatego, że był już starym człowiekiem, a jego największym zadaniem było nominowanie Msgr. Montini, Arcybiskupa Mediolanu na kardynała w tym celu, by był on wybrany [papieżem] na następnym konklawe. Takie było zadanie i wypełniono je dokładnie." [23]

Zadanie to papież Jan XXIII zaczął wypełniać już od początku swego pontyfikatu, reformując ustanowiony jeszcze w XVI wieku limit 75 kardynałów, poprzez nominację 23 nowych. Na samym czele listy nowych kardynałów jako tzw. Prima Creatura (pierwsza osoba) papież umieścił nie kogo innego tylko Msgr. Montini, umożliwiając uczestnictwo w konklawe oraz dając tym samym znać swe życzenie wyboru następcy.

Reforma ta miała miejsce w drugim miesiącu pontyfikatu, lecz już na samym początku papież-elekt spowodował konsternację i w niektórych kręgach wzburzenie ogłaszając zaraz po konklawe: "Vocabur Johannes" -"Będę nazywany Janem". Przez pięć wieków papieże starannie omijali to imię gdyż nieuchronnie kojarzyło się ono z antypapieżem Janem XXIII (kardynałem Baldassare Cossa). Będąc przygotowanym na takie reakcje, kard. Roncalli już jako papież Jan XXIII wyciągnął kartkę, z której przeczytał uzasadnienie, iż przybiera to imię, ponieważ od początku był z nim związany (ojciec kard. Roncalli miał na imię Jan, parafia, w której przyjął chrzest była pod wezwaniem św. Jana, itp). Nie wszystkich przekonały takie wyjaśnienia. Mało tego, następny ruch nowego papieża wzbudził dodatkowe zdziwienie i kolejne podejrzenia.

Zaraz po zainstalowaniu się na Stolicy Piotrowej, Jan XXIII rozkazał odrestaurować rzeźbę innego antypapieża z III wieku, św. Hipolita [24], którą umieścił na prominentnym miejscu, przy samym wejściu do Biblioteki Watykańskiej. Wkrótce po tym Jan XXIII udał się do archiwów Świętego Oficjum by zapoznać się z zawartością swej personalnej teczki z dokumentami. Zapewne nie był zdziwiony, że na teczce widniał napis: "Podejrzany o modernizm".

Kim był ksiądz, później biskup Roncalli? Jakie były jego korzenie ideowe i ideologiczne i gdzie umocowana jest jego teologia 'Nowego Kościoła', którą zapoczątkował jako papież Jan XXIII? Żeby poznać odpowiedzi na te pytania trzeba na chwilę cofnąć się w czasie i przypomnieć epizod z konklawe po śmierci papieża Leona XIII.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30513 Przeczytał: 288 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:28, 28 Paź 2008 Powrót do góry

Umocowanie ideowe księdza Roncalli i papieża Jana XXIII

Gdy papież Leon XIII umarł w 1903 roku konklawe już na pierwszym głosowaniu wybrało kardynała Mariano Rampolla markiza del Tindaro i tylko krok dzielił od zainstalowania go na Tronie Piotrowym. Opatrzność Boża nie dopuściła jednak do tego, a wielką rolę odegrał przy tym biskup Krakowa Jan Kardynał Puzyna. Historia z kardynałem Rampolla, wetem polskiego kardynała i przyczynami tej decyzji są równie fascynujące co przerażające.

Konklawe przebiegało szybko i sprawnie i kardynał Rampolla prowadził w głosowaniu, gdy ku zdumieniu wszystkich zebranych wstał i zabrał głos kardynał Puzyna wnosząc weto wobec elekta. Weto, zwane Jus Exclusivae było starym i w sumie rzadko używanym prawem datującym się jeszcze z XVI wieku[25]. Ta tzw. ekskluzywa umożliwiała katolickim monarchom wyrażenie sprzeciwu w skrajnych przypadkach naruszenia witalnych praw Kościoła i wyrażenia swej pozycji przy jawnie skorumpowanych kandydatach. Prawo to odwoływało się w swej istocie do budowanej w średniowieczu harmonijnej relacji Kościół-Państwo, i choć w przeszłości było nadużywane w wyniku różnych słabości hierarchii kościelnej i politycznych rozgrywek monarchów, można powiedzieć, że w tym przypadku użycie go przez kard. Puzynę było niezwykle ważnym (i ostatnim) akcentem takich stosunków.

Współcześni historycy, dysponujący niestety cały czas niepełnymi danymi, próbują dociec prawdziwych przyczyn użycia weta przez kard. Puzynę, który działał w imieniu cesarza Austro-Węgier Franciszka Józefa I. Najczęściej rozpatrywuje się skomplikowane stosunki pomiędzy Niemcami, Rosją i cesarstwem Austro-Węgierskim, w tym dość znaczącą rolę Polski w tych zawirowaniach politycznych, jednak coraz mocniejsze podstawy faktograficzne pozwalają przypuszczać, że oprócz ważnych aspektów politycznych, o decyzji cesarza przeważyły informacje dowodzące, iż kard. Rampolla był członkiem organizacji masońskiej. I to nie tylko szeregowym członkiem potępionych przez papieży organizacji[26], lecz wysokim mistrzem najbardziej elitarnej i szatańskiej Akademii Masońskiej, znanej pod nazwą Ordo Templi Orientis - OTO.

W tej sprawie u cesarza Franciszka Józefa interweniował osobiście Monsignior Ernest Jouin, francuski ksiądz, który całe swe życie poświęcił trudnej i niebezpiecznej walce z tajnymi organizacjami. W 1913 roku ks. Jouin założył patriotyczną Ligę Francuskich Katolików (Ligue Franc-Catholique), a w 1918 organizację (i pismo) o nazwie Międzynarodowy Przegląd Tajnych Organizacji (Revue Internationale des Sociétés Secrétes), które nadały mu sławę dociekliwego specjalisty od knowań żydowsko-masońskich (zwrot 'żydowsko-masońskie' siły pochodzi z prac ks. Jouin, który prawdopodobnie użył go w przedmiotowej literaturze po raz pierwszy). Walkę, którą prowadził Msgr. Jouin chwalił w 1918 roku papież Benedykt XV, a w rok później otrzymał on specjalny list od Sekretarza Stanu kardynała Gasparri, w którym "Jego Świątobliwość ma zaszczyt pogratulować za dotychczasowe i zachęcić do dalszych prac, mających wielki wpływ w ostrzeganiu wiernych i pomagających w skutecznej walce przeciwko siłom wymierzonym na destrukcję nie tylko religii, ale i całego porządku społecznego." [27] Podobnie następca Benedykta XV, papież Pius XI nie tylko podziękował ks. Jouin za dotychczasową walkę, ale w prywatnej audiencji zachęcił go do dalszych wysiłków.[28]

Wiedząc, iż kardynał Rampolla był niezwykle inteligentnym i skutecznym dyplomatą w hierarchii kościelnej i typowany był na pewnego następcę papieża Leona XIII, Msgr. Jouin przedstawił cesarzowi Franciszkowi Józefowi dokumenty świadczące o powiązaniach kard. Rampolla z lożą OTO. Istnieją poszlaki mówiące, że próby bezpośredniego ostrzeżenia papieża Leona XIII zostały skutecznie zablokowane przez Sekretarza Stanu, którym był... kard. Rampolla. Po latach okazuje się, że dowody, którymi dysponował Msgr. Jouin w tamtym czasie sprawdzają się. Jeden z opublikowanych dokumentów ukazał się w raporcie loży Thelema Lodge Ordo Templi Orientis mieszczącej się w Berkeley w stanie Kalifornia, która w listopadzie 1999 roku prowadząc dyskusję nad rozwojem OTO we współczesnym świecie, debatowała o swej historii w ramach pytania "Jaką rolę w tworzeniu OTO odgrywał kard. Rampolla?" [29]

Dla uspokojenia, warto przypomnieć, że po wecie kard. Puzyny cofnięto głosy uzyskane przez kard. Rampolla i w siódmym głosowaniu elektorzy wybrali kard. Giuseppe Melchiorre Sarto, który przybrał imię Piusa X. Dar Ducha Świętego zaowocował tym wyborem: papież Pius X był niewątpliwie największym przywódcą współczesnego Kościoła. W 1951 roku został on beatyfikowany przez Piusa XII, a w roku 1954 kanonizowany jako jedyny święty Papież od przeszło 4 wieków.

Omawiając przypadek kard. Rampolla nie odbiegliśmy wbrew pozorom zbyt daleko od naszego głównego tematu. Otóż kardynał Rampolla był 'ojcem duchowym' biskupa Bergamo, Giacomo Maria Radini Tedeschi, znanego z powiązań okultystycznych, a ten z kolei był 'ojcem duchowym' dla młodego, pochodzącego z wielodzietnej chłopskiej rodziny księdza Roncalli, czyli przyszłego papieża Jana XXIII. Ksiądz Roncalli zawdzięczał wpływowemu biskupowi Radini niemal wszystko: wykształcenie, pozycję, uzyskiwane urzędy. Zafascynowanie biskupem Radini było tak wielkie, że po jego śmierci ks. Roncalli napisał biografię, w której nazywa go wprost "moim ojcem duchowym". To duchowe przywództwo ks. Roncalli i nieortodoksyjne przekazywanie wiary przez ks. Roncalli wzbudzało podejrzenia w zdrowych kręgach kościelnych i za pontyfikatu Piusa X jeden z kardynałów ostrzegł ks. Roncalli, aby "był ostrożny w [takim] nauczaniu Pisma Świętego" (liczna korespondencja uchowała się i świadczy o szczerym i autentycznym przywiązaniu ks. Roncalli do myśli bp. Radiniego). Ostrzeżenie widać nie na wiele się zdało, gdyż w 1924 roku ks. Roncalli oskarżony został ponownie o szerzenie idei modernistycznych, tym razem podczas prowadzenia wykładów na Uniwerytecie Laterańskim w Rzymie, gdzie miał infekować studentów masońskimi ideami Rudolfa Steinera.

Przekonując się o trudnej 'resocjalizacji', starym zwyczajem watykańskim dokonano degradacji poprzez promocję (Promoveatur ut amoveatur): 3 marca 1925 roku 43-letni ks. Roncalli zostaje od razu biskupem i arcybiskupem i jeszcze w tym samym dniu na osobiste polecenie papieża Piusa XI oddelegowany zostaje do Bułgarii, gdzie przyjdzie mu spędzić dziesięć lat, po których przeniesiony zostaje do Turcji i Grecji na kolejne dziesięć.

Z tego zesłania wyciąga go pod koniec 1944 roku papież Pius XII powierzając mu pozycję nuncjusza papieskiego we Francji. Piusowi XII wydawało się, iż posiada właściwego człowieka do negocjacji pomiędzy socjalistycznym rządem nominalnego katolika gen. Charles de Gaulle'a, a spychanym na boczne tory Kościołem francuskim. Przebywając w powojennej komunizującej Francji, biskup Roncalli znalazł zrozumienie u lewicowych hierarchów i zbratał się z szerokim ruchem czerwonych tzw. chrześcijańskich demokratów. Znalazł też klimat do ujawnienia swych ideowych korzeni. Sądząc z pozostawionej po sobie korespondencji, biskup Roncalli był od początku zafascynowany potępionym przez św. Piusa X ruchem Sillon i jego twórcą Marc Sangnier.[30]

Gdy 1 czerwca 1950 roku w katedrze Notre Dame odprawiona została Msza żałobna w intencji założyciela tego masońskiego ruchu, nie zabrakło na niej biskupa Roncalli. W specjalnym liście napisanym do wdowy po M. Sagnier, liście ostentacyjnie i celowo rozpowszechnionym w lewicowym środowisku paryskim, biskup Roncalli przyznaje się do "silnej fascynacji słowami i duszą [Sangniera], które porwały mnie. Najbardziej żywe wspomnienia całej mojej kapłańskiej młodości dotyczą jego osoby oraz jego działań politycznych i społecznych".[31]

Tak więc widzimy, że w czasie gdy papież Pius X wyraźnie potępia masoński i laicyzujący społeczeństwo ruch Sillon, młody ksiądz Roncalli miast wpatrywać się w autorytet Kościoła, sympatyzuje z antykościelnym ruchem i wchłania antykatolickie ideologie.

Decyzje watykańskie są często pełne pozornych zagadek i wkrótce po tym Sekretarz Stanu papieża Piusa XII, Monsignore Giuseppe Montini, zawiadamia swego przyjaciela biskupa Roncalli (przyjaciela jeszcze z czasów wspólnych lekcji u... biskupa Radini) o nominacji kardynalskiej. Nominacja ta była z jednej strony wypełnieniem tradycyjnej watykańskiej polityki awansowania każdego nuncjusza papieskiego w Paryżu, a z drugiej świadczyła o ogromnych już wtedy wpływach Msgr. Montini dbającego o promocje księży i biskupów o takich samych modernistycznych poglądach.

Przyjęcie insygniów kardynalskich miało nastąpić w Rzymie, ale interwencja ówczesnego Prezydenta Francji Vincent Auriol, który powołując się na stare prawo francuskich królów pragnął zbić kapitał polityczny na takim publicznym akcie, doprowadziła do żenującej uroczystości w Pałacu Elizejskim: oto 12 stycznia 1953 roku biskup Roncalli klęczy przed socjalistą i ateistą V. Auriol, z którego rąk otrzymuje biret kardynalski.

Po tym gorszącym dla wielu akcie, 71-letni kardynał Roncalli udaje się praktycznie na emeryturę jako patriarcha Wenecji. Nie na długo: we wrześniu 1958 roku zostaje wybrany Papieżem.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30513 Przeczytał: 288 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:36, 28 Paź 2008 Powrót do góry

Neomodernistyczny Plan

Już w trzy miesiące po wyborze papież Jan XXIII ogłasza zdumionemu światu o chęci zwołania Soboru Powszechnego. W swoich pamiętnikach[32] zapisuje on, iż podczas rozmowy 20 stycznia 1959 roku z Sekretarzem Stanu kard. Domenico Tardini: "Nagle moja dusza została oświecona wielką ideą, która przyszła do mnie niespodziewanie. [...] Byłem najpierw zdumiony swoją propozycją [zwołania Soboru], była to bowiem całkowicie moja idea." Zgodnie z wersją zapisaną w Dzienniku, kard. Tardini miał wykrzyknąć rozradowany takim pomysłem: "Tak, tak: Sobór!". Niestety, wiele rzeczy po prostu nie zgadza się z wersją, którą zapisał Jan XXIII, i którą usilnie propaguje się w hagiograficznych opracowaniach. Stosunki pomiędzy kard. Tardinim - konserwatywnym kontynuatorem linii Piusa XII, a Janem XXIII - progresywnym wizjonerem utopijnego raju na ziemii, były napięte i tylko katolicka lojalność wobec urzędu papieskiego zatrzymała kard. Tardiniego na stanowisku Sekretarza nowego Papieża. O skłonnościach progresywistycznych biskupa Roncalli kardynał Tardini wiedział doskonale już dużo wcześniej, o czym świadczy dość charaterystyczna rozmowa pomiędzy nimi, która wywiązała się po nominacji bp. Roncalli na nuncjusza papieskiego we Francji, której formalnie dokonał kard. Tardini. Gdy bp Roncalli zapytał się kard. Tardiniego: "Wydaje mi się, że to właśnie Wasza osoba wybrała mnie na [stanowisko] w Paryżu", usłyszał zimną odpowiedź: "Jesteście ostatnią osobą, którą wybrałbym."

W rzeczywistości idea zwołania Soboru, zapisana w Dzienniku jako jakiś dar Ducha Świętego, który zstąpił nagle podczas rozmowy z kard. Tardinim, nie była czymś tak bardzo nowym dla Jana XXIII. Dokumenty dokładnie wskazują, że swoje przemówienie ogłaszające o idei zwołania Soboru napisane zostały przed rozmową z kard. Tardinim. Ponadto, już 30 października 1958 roku, czyli w dwa dni po elekcji, Jan XXIII wspomina swojemu prywatnemu sekretarzowi Msgr. Loris Capovilla o "konieczności zwołania Soboru". To samo powtarza w następnych dniach i miesiącach biskupowi Giacomo Testa, kardynałowi Ruffini i swoim świeckim przyjaciołom. Także dużo wcześniej, bo w przemówieniu biskupa Roncalli w Istambule w 1944 roku padły słowa o "konieczności zwołania Soboru po wojnie".[33]

Wniosek można wyciągnąć jeden: idea Soboru, która krążyła w światku progresywistycznym jako konieczność dziejowa, była sprawnie przemieniana w realny byt poprzez odpowiednio dobranych wykonawców, zaś różne tradycyjnie brzmiące przemówienia służyły usypianiu katolików nie spodziewających się rewolucji w Kościele, a "osobiste zapiski" chyba uspokojeniu dusz autorów. Idea Soboru zaanonsowana nagle, bez żadnych konsultacji z biskupami była na tyle zaskakująca, że kard. Tardini poważnie myślał, iż 77-letni papież Jan XXIII odszedł od zmysłów.[34]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30513 Przeczytał: 288 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:47, 28 Paź 2008 Powrót do góry

Nadejście przełomowego roku 1960

Katolicy całego świata z niecierpliwością czekali na wielokrotnie zapowiadane ujawnienie Trzeciej Tajemnicy. W stolicy Portugalii 17 maja 1959 roku prawie milionowy tłum wiernych zgromadził się na uroczystości odnowienia przyrzeczeń i konsekracji Portugalii Najświętszemym Sercom Jezusa i Maryi. Uroczystościom przewodniczył kardynał Carejeira, a towarzyszył mu cały Episkopat i członkowie rządu. Cztery miesiące później, w sycylijskiej Katanii zgromadzili się wszyscy biskupi kraju by konsekrować Włochy Niepokalanemu Sercu Maryi. W Stanach Zjednoczonych Błękitna Armia NMP rozpoczęła kampanię informacyjną z licznymi audycjami radiowymi i telewizyjnymi. Ojciec Richard, który przewodniczył w tym czasie sekcją francuską Błękitnej Armii oznajmiał, iż "rok 1960 będzie rokiem, w którym ostatnia Tajemnica Fatimska będzie ujawniona". Zainteresowanie wzmacniane było artykułami prasowymi, np. francuskiego dziennikarza Roberta Serrou, który 14 maja 1957 roku - a więc w niecały miesiąc po przekazaniu Tajemnicy i notatek siostry Łucji do Watykanu - przygotowując reportaż uzyskał pozwolenie na fotografowanie apartamentów papieskich. Podczas oprowadzania przez matkę Pasqualinę, zakonnicę zajmującą się gospodarstwem domowym Papieża, zadał jej pytanie: "Co znajduje się w tym małym sejfie?" wskazując na drewniany sejf w sypialni Papieża. Matka Pasqualina odpowiedziała, że "Jest tam Trzecia Tajemnica Fatimska". W ten sposób świat obiegło zdjęcie sejfu opublikowane w październikowym wydaniu Paris Match, co dodatkowo wzmocniło zainteresowanie Tajemnicą i Objawieniami Fatimskimi.

W miarę nieuchronnego zbliżania się do wyznaczonego przez Matkę Bożą ostatecznego terminu ujawnienia Trzeciej Tajemnicy, Watykan, który przejął pod swoją kontrolę wszystkie notatki siostry Łucji wraz z Tajemnicą i wbrew poleceniom Najświętszej Panny sam chciał decydować o ujawnieniu Sekretu, czuł się zakłopotany. Z jednej strony nacisk wiernych i części hierarchii, z drugiej progresywistyczne siły spychające Objawienia Fatimskie do wymiaru personalnego, albo wręcz halucynacji.

Przed podjęciem decyzji należało zapoznać się jednak z treścią Tajemnicy. W dziesięć miesięcy po wyborze na Papieża, 17 sierpnia 1959 roku Jan XXIII przebywający na odpoczynku letnim w Castengandolfo poprosił o dostarczenie mu koperty z Trzecią Tajemnicą, co uczynił ojciec Paul Philippe, O.P., superintendent Świętego Oficjum, przyszły kardynał. Po otrzymaniu wciąż zalakowanej przez bp. da Silva koperty, Papież nie zdecydował się otworzyć jej od razu, lecz powiedział, że: "Poczekam z jej przeczytaniem [i dokonam tego] razem z moim spowiednikiem". W kilka dni później - jak wspomina spowiednik Papieża, Msgr. Alfredo Cavagna - koperta została otworzona, jednak trudności z tłumaczeniem tekstu zmusiły do sprowadzenia tłumacza, którym był Msgr. Paulo José Tavares z Sekretariatu Stanu, późniejszy biskup Macau (Chiny). Po przeczytaniu tekstu Papież nie uczynił żadnych komentarzy co do zawartości Tajemnicy, lecz "zdecydował się zakleić z powrotem kopertę, mówiąc: 'Nie wydaję żadnych ocen. [Zachowuję] milczenie wobec tego, co może być wyrazem boskości (divine) choć również może nim nie być." [35]

Ze słów Papieża przebija brak pełnej wiary w Objawienie Fatimskie i wątpliwości wobec prawdziwości tekstu Trzeciej Tajemnicy. Czyżby dlatego, że jest tak przerażająca?

W jakiś czas po tym miało miejsce następne otworzenie koperty, tym razem w obecności Prefekta Świętego Oficjum kard. Ottaviani, i - co dziwne - Papież pozorował otwieranie koperty jakoby po raz pierwszy[36]. Po przeczytaniu tekstu Papież powiedział wtedy, że "[Treść Trzeciej Tajemnicy] nie dotyczy mego pontyfikatu". O tym wszystkim dowiedzieliśmy się po latach, częściowo od kard. Ottaviani w 1967 roku, od Msgr. Loris Capovilla w 1977 roku i od ojca Alonso, który zajmował się pracami nad największym dziełem o Fatimie. [37]

Papież polecił następnie przetłumaczenie tekstu i, jak wspomina Msgr. Capovilla, podzielił się treścią Trzeciej Tajemnicy z kilkoma osobami:

"Niektóre osoby, z którymi rozmawiał on [Jan XXIII] o Fatimie, już zmarły. Inne cały czas żyją: kardynałowie Ottaviani, Parente, Philippe, Samore, biskup Raimondo Verardo, wtedy z komisji w Świętym Oficjum, i Msgr. Capovilla ."

Po przeczytaniu tekstu i - jak twierdzi Msgr. Capovilla - po konsultacji z około dziesięcioma duchownymi, Jan XXIII podjął decyzję o nie ujawnianiu Trzeciej Tajemnicy. Kim były pozostałe osoby, z którymi Papież podzielił się treścią Tajemnicy, nic nie wiemy, jakkolwiek z drugiej strony wiemy doskonale, iż wśród nich nie było ani jednego biskupa portugalskiego. Patriarcha Lizbony, kardynał Carejeira oświadczył 24 lutego 1960 roku, że "Nic nie wiem i oświadczam kategorycznie, że nie byłem konsultowany w tej sprawie." Tak samo biskup Fatima-Leiria bp Venancio i inni stwierdzali, że nikt z nich nie był konsultowany w sprawie Trzeciej Tajemnicy. Trzeba pamiętać, że na kopercie, którą rozpieczętował papież Jan XXIII było wyraźne polecenie, że koperta ma być przekazana Patriarsze Lizbony, którego ręce mogą ją otworzyć i ujawnić treść Tajemnicy - nie później niż w 1960 roku.

Z poleceń Matki Bożej wynika, iż Tajemnica nie była zarezerwowana do wyłącznej dyspozycji Papieża. Niestety, stało się inaczej i Tajemnicę, jako niewygodną dla prowadzonej przez Watykan polityki należało zneutralizować, puścić w niepamięć, a może nawet ośmieszyć. Najpierw jednak należało w jakiś sposób oznajmić światu o swojej decyzji.

Do tego celu wykorzystano portugalską agencję informacyjną Agencia Nacional de Informaçao - A.N.I, która 8 lutego 1960 roku podała lakoniczny komunikat, iż "Jest prawdopodobne, że 'Trzecia Tajemnica Fatimska' nigdy nie będzie opublikowana. Wiarygodne źródła w watykańskich wysokich kręgach zadeklarowały przedstawicielom Agencji UPI, że jest możliwe, iż list nigdy nie będzie otworzony. [...] Jest całkiem prawdopodobne, że 'Tajemnica Fatimska' pozostanie na zawsze, absolutnie i całkowicie zaklejona."

Specjaliści badający Objawienie Fatimskie, zarówno wtedy, zaraz po usłyszeniu tego komunikatu, jak i dzisiaj, po latach, stwierdzają zgodnie, że komunikat był nadany z osobistego polecenia Jana XXIII, który rzeczywiście zadecydował o nie ujawnianiu Tajemnicy. Decyzja o odłożeniu Tajemnicy ad acta potwierdzona została w liście od Papieża do pielgrzymów na światowy dzień modlitwy w Fatimie 13 października 1960 roku (uroczystość w duchu konsekracji Niepokalanym Sercom Jezua i Maryji została zorganizowana bez autoryzacji Stolicy Apostolskiej przez wielce niezadowolonego z decyzji Watykanu biskupa Venancio). Na temat tej żałosnej decyzji Watykanu zasłużony ojciec Alonso mógł powiedzieć tylko jedno, że "Jest to największe rozczarowanie w całej historii Fatimy".

W 1960 roku, już po decyzji o nie ujawnianiu Tajemnicy, miała miejsce rozmowa pomiędzy biskupem Silvio Oddi (późniejszym kardynałem i Prefektem Kongregacji do Spraw Duchowieństwa), który wypowiedział się, iż nie rozumie dlaczego Tajemnica nie została ujawniona, na co Papież odparł krótko: "Nie mów mi o tym." Gdy biskup Oddi naciskał: "Jeśli [Wasza Świątobliwość] nie chce, nie będę o tym więcej mówił, ale nie mogę powstrzymać od tego ludzi. Ja sam głosiłem setki kazań i [prowadziłem] dyskusji, mówiąc o tym [że ta Tajemnica] będzie ujawniona.", Papież odparł jeszcze chłodniej: "Powiedziałem ci, nie wspominaj mi o tym." [38]

Od momentu ogłoszenia komunikatu portugalskiej agencji aż do końca swego pontyfikatu, papież Jan XXIII nigdy nie wypowiedział się publicznie o Fatimie.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30513 Przeczytał: 288 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:53, 28 Paź 2008 Powrót do góry

Vaticanum II

Przygotowania do Soboru trwały w umysłach progresywistycznych od lat i wykorzystywano różne środki, w tym dokumenty papieskie najwyższej rangi. Np. w ogłoszonej we wrześniu 1959 roku Encyklice o modlitwie różańcowej Grata Recordatio, Encyklice mającej piękne fragmenty i na pierwszy rzut oka brzmiącej bardzo tradycyjnie, końcowe zdanie niejako tłumaczy jej intencje. Jan XXIII pisze:

"Przed zakończeniem tej encykliki wzywamy Was, Czcigodni Bracia, do odmawiania ze specjalną pobożnością różańca również i na tę intencję, która Nam tak bardzo leży na sercu, aby Synod Rzymski stał się owocny i zbawienny dla Naszego miasta Rzymu i aby przyszły Sobór Powszechny, w którym przez swoje rady weźmiecie udział, mógł stać się dla Kościoła wspaniałym stwierdzeniem, że silna odnowa wszystkich cnót chrześcijańskich, czego się po nim spodziewamy, posłuży za zaproszenie i dodanie odwagi dla wszystkich tych Braci i Synów, którzy pozostają oddzieleni od tej Stolicy Apostolskiej." [39] [podkreślenie L.M.]

Jak widać, głównym celem jest zaprzęgnięcie wiernych w modlitwy o powodzenie Soboru, a zapraszając do odmawiania różańca, Papież jakoś charakterystycznie pominął Fatimę i Matkę Bożą, mimo iż Encyklika wydana została w miesiącu, w którym dokonał się Cud Słońca.

Podobne intencje zawiera wcześniejsza i pierwsza papieska, wydana 29 czerwca 1959 roku encyklika Ad Petri Cathedram, z której na dodatek przebija jakaś niezrozumiała euforia co do kondycji przyszłego zreformowanego Kościoła:

"Wiedzeni tą słodką nadzieją oznajmiliśmy publicznie, że zamierzamy zwołać Sobór Powszechny, na którym zgromadzą się Biskupi całego świata dla omówienia ważnych spraw religijnych. Najważniejszym zadaniem Soboru będzie doprowadzenie do rozwoju katolickiej wiary, odnowy chrześcijańskich obyczajów i lepszego przystosowania karności kościelnej do współczesnych potrzeb. Przedstawiać to będzie wspaniały widok prawdy, jedności i miłości."

Nie mogę w tym miejscu powstrzymać się od refleksji: Jak ta euforia ma się po latach w praktyce, tłumaczyć nie trzeba, wystarczy wejść do pierwszego lepszego kościoła w Europie Zachodniej, jeśli oczywiście nie pomylimy się i nie wejdziemy zamiast tego do baru, dyskoteki czy domu mieszkalnego, bowiem większość kościołów (np. w takiej Holandii, jeszcze kilkadziesiąt lat temu solidnie katolickiej) już zamknięto, sprzedano i przerobiono na stylowe kamienice.

Co najmniej zdziwienie powinno też budzić wprowadzenie do Encykliki słów nie mających wielkiego pokrycia w rzeczywistości. Papież pisze bowiem o szerokim poparciu zwołania Soboru, podczas gdy sama idea, a tym bardziej rezultat, były w tym czasie wielką enigmą:

"Po za tym, wiadomość, że nosimy się z zamiarem zwołania Soboru Powszechnego i Synodu Rzymskiego, przystosowania Kodeksu Prawa Kanonicznego do dzisiejszych potrzeb i ogłoszenia nowego Kodeksu dla Kościoła Obrządku Wschodniego, ta wiadomość zyskała uznanie u nadzwyczaj wielu." [40] [podkreślenia - L.M.]

Po śmierci Piusa XII coraz mocniejsze - lecz jeszcze wtedy cały czas działające podskórnie w Kościele - siły progresywistyczne zacierały ręce spodziewając się wielkich przeobrażeń podczas przyszłego pontyfikatu. Przyjaciel kard. Roncalli, Dom Lambert Beauduin zwierzał się ojcu Bouyer: "Jeśli wybiorą Roncalliego, wszystko będzie zachowane; będzie on w stanie zwołać Sobór i konsekrować ekumenizm." [41] Mówiąc o "zachowaniu wszystkiego", chodzi oczywiście o uchronieniu tych podziemnych knowań, które progresywiści od lat prowadzili przygotowując się do frontalnego ataku. Sobór miał być takim forum, na którym przygotowywane Plany rewolucji w Kościele miały być upowszechnione.

W wyniku uśpienia większości wiernych, Plan przeobrażeń Kościoła był skutecznie wcielany w życie i 11 października 1962 roku rozpoczął swe obrady Sobór Watykański II. Nie będziemy zajmowali się tutaj analizą poszczególnych sesji Soboru z uwagi na obszerność zagadnienia[42] i skupimy się tylko na tych elementach mających związek z Objawieniem Fatimskim. Nic bardziej niż Fatima nie stało na drodze do utopijnego celu, do - jak określali to progresywiści - konsekracji ekumenizmu.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30513 Przeczytał: 288 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:58, 28 Paź 2008 Powrót do góry

Polityka wschodnia Watykanu

Papież Jan XXIII rozpoczął na szeroką skalę zaangażowanie się Kościoła w naprawę świata wierząc bardziej w mądrość Człowieka, który swoim działaniem jest w stanie zjednać się we wspólnym celu "prawdy, dobroci i pokoju", niż zawierzając Kościół Matce Przenajświętszej nakazującej nieprzejednaną postawę i twardą walkę ze złem. Różaniec? - tak, ale jako modlitwa o "Sobór Powszechny" i budowanie 'nowego człowieka' mającego stworzyć utopijny 'nowy, wspaniały świat'; Różaniec jako broń w walce z wrogami Kościoła, ze złem, i grzechem - niezupełnie. Tym bardziej, że nagle zabrakło wrogów Kościoła, zapomniano o systemie, który "jest zły w samej swej istocie", wszyscy wokół stali się reformowalni, należało ich dowartościować i zaprosić do wspólnego stołu do dialogu. Rozpoczął się więc taniec wokół przedstawicieli sowieckiego imperium.

Odrzucając przekazane Ojcu Świętemu przez Matkę Bożą narzędzie naprawy świata, Jan XXIII rozwinął dialog, zarówno ekumeniczny ze schizmatycznym 'kościołem' prawosławnym, jak i z ateistycznym rządem sowieckim.

Bezproduktywne rozmowy z sowieckim reżimem toczyły się od lat, jeszcze przez wysłanników papieży Piusa XI i Piusa XII, którzy wielokrotnie zbierali gorzkie owoce swojej naiwności, lecz Jan XXIII zapragnął rozwinąć te stosunki aby udowodnić sobie i światu, że mimo wszystko powzięty kierunek 'nowego Kościoła' jest prawidłowy. W tym celu należało pozyskać interlokutorów i pokazać ich 'dobrą wolę'.

W dzień 80-ych urodzin Papieża Sekretarz Stanu kard. Cicognani dostarczył telegram od sowieckiego ambasadora z życzeniami od Nikity Chruszczowa dziękującemu za "dążenia do [...] przyczyniania się do wzmacniania [...] pokoju na świecie, jak również do rozwiązywania międzynarodowych problemów poprzez szczere negocjacje." Po przeczytaniu telegramu Papież od razu stwierdził wzruszony, że "Jest to dobra wiadomość", a wieczorem wyznał swemu Sekretarzowi, że "Coś w świecie ruszyło się. Bóg używa pokornego instrumentu mojej osoby, którym porusza historię. Dzisiaj otrzymaliśmy znak Opatrzności Bożej".

Zadbano oczywiście o publikację życzeń w L'Osservatore Romano[43], by pokazać 'dobrą wolę dialogu' komunistycznych władców. Jednak... Jednak ta 'dobra wola' i działanie 'Opatrzności Bożej' nie były takie szczere. Okazało się bowiem, że to Jan XXIII poprosił Chruszczowa, poprzez sekretarza Komunistycznej Partii Włoch Palmiro Togliatti, o wysłanie życzeń urodzinowych. [44] Papieżowi chodziło o udowodnienie i pokazanie światu, że 'dobra wola' drugiej strony rzeczywiście istnieje i że można rozpocząć dialog.

Z tak rozpoczętego dialogu trudno o dobre owoce, ale epatowano się każdym 'sukcesem'. W 1962 roku Chruszczow wysłał Papieżowi życzenia Bożonarodzeniowe, a Jan XXIII odwdzięczył się mu specjalnymi medalami przekazanymi przez lewicowego amerykańskiego dziennikarza. Później przyszła nagroda Międzynarodowej Fundacji im. Balzana za rozwijanie "Człowieczeństwa, pokoju i braterstwa wśród ludzi"[45] (piękne masońskie hasła!), którą Papież odebrał[46], co było podkreślone i mile widziane przez władców sowieckich. Podczas tej uroczystości Papież zaprosił na obiad i do swojej prywatnej biblioteki Aleksieja Adjoubei, redaktora naczelnego Izwiestii i zarazem zięcia Chruszczowa, któremu powiedział m.in., że "Pan Chruszczow został wybrany przez Opatrzność". Co prawda po spotkaniu zwierzył się swemu sekretarzowi, że "Jest możliwe, że jest to iluzja, ale jest również możliwe, że jest to tajemnicza nić którą Opatrzność ofiarowała mi. W tym przypadku, nie mam prawa jej przerwać."

I rzeczywiście, nici tej, pociąganej przez wprawnych sowieckich agentów, którzy poprzez nią pragnęli uśpić Watykan i państwa zachodnie, Papież nie przerwał. Wręcz przeciwnie, tkał ją tworząc kokon zniewalający Kościół.

Właśnie dlatego Izwiestia zaczęła wychwalać "postępowego Papieża", a światowe media - najczęściej w rękach krytpokomunistów bądź masonów - przedstawiały Jana XXIII jako pierwszego Papieża, który zrozumiał ludzkość z jego problemami, i który pragnie braterstwa, współpracy, pokoju i toleracji. Toleracji również dla systemu komunistycznego, który przecież nie jest taki straszny jak malowali go poprzedni papieże.

W tym radosnym nastroju budowy 'nowego, wspaniałego świata' i 'nowego Kościoła' papież Jan XXIII przygotowując się do rozpoczęcia Soboru, miał jeszcze jedno zadanie do spełnienia: pragnął zaprosić do uczestnictwa w obradach soborowych przedstawicieli 'kościoła' prawosławnego. Cena za takie uczestnictwo okazała się jednak przeraźliwie wysoka.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30513 Przeczytał: 288 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 21:05, 28 Paź 2008 Powrót do góry

Umowa Watykan-Moskwa

W sierpniu 1962 roku w klasztorze na przedmieściach francuskiej miejscowości Metz, spotkali się przedstawiciele Kościoła katolickiego i schizmatycznego 'kościoła' prawosławnego celem przedyskutowania możliwości uczestnictwa strony wschodniej w mającym rozpocząć się za dwa miesiące soborze. Rozmowy, zainicjowane na specjalne polecenie Jana XXIII, którego wyraźnie inspirował doradca papieża, kardynał Montini, prowadzone były przez kardynała Eugene Tisserant i Metropolitę 'kościoła' prawosławnego Nikodema, zresztą agenta KGB. Podczas spotkania, znanego w historii pod nazwą "Umowy Watykan-Moskwa" lub "Paktu w Metz"[47], ustalono, że aby na Soborze mogli uczestniczyć wysłannicy 'kościoła' prawosławnego, Kościół będzie musiał spełnić jeden warunek: Sobór zajmie neutralne stanowisko odnośnie komunizmu. I tak rzeczywiście się stało. Umowa Jana XXIII była skrupulatnie dotrzymywana podczas wszystkich obrad soborowych i zadbano, by podczas nich nie skrytykowano komunizmu. Ba, sama nazwa "komunizm" nie pojawiła się w jakimkolwiek dokumencie soborowym.

Przyzwolenie na zapomnienie o komuniźmie, zapomnienie o jego zbrodniach i ofiarach, a także o cały czas aktualnych niebezpieczeństwach, które stwarzał, było bulwersujące. Jak można było odrzucić zdroworozsądkowe potępienie diabelskiego systemu, jak można było odrzucić przekreślenie kwintesencji poprzednich soborów, które w historii zbierały się właśnie po to, by zajmować się bieżącymi zagrożeniami dla Kościoła i człowieka potępiając je jednoznacznie, wreszcie jak można było odrzucić ostrzeżenia Matki Bożej wyrażone w Fatimie? Wyjaśnienia można szukać tylko w antyfatimskiej i szatańskiej inspiracji.

Już podczas obrad soborowych, odkładając na bok ostrzeżenia poprzednich papieży i zapatrując się w utopijne 'braterstwo pomiędzy ludźmi', Jan XXIII wydaje 11 kwietnia 1963 roku przełomową encyklikę Pacem in Terris ('Pokój na ziemi')[48]. Szybko przetłumaczona przez Watykan na język rosyjski, dotarła do Chruszczowa, który poprzez tekst w Izwiestii dał do zrozumienia, iż czuje intencje Watykanu, bowiem "Papież daje dowód pewnej tolerancji w kierunku ateistycznych komunistów." Dowody tej 'tolerancji' przekroczyły wszelkie granice tolerancji.

Oczywiście nie tylko słowo "komunizm" nie padło ani razu w Encyklice - wszak nie można było rozjuszać przyszłych partnerów dialogu - ale posunięto się dalej i zastosowano swoiste rozróżnienie pomiędzy jakimiś nieokreślonymi z nazwy i gatunku błędnymi teoriami, a praktyką i poczynaniami, w których przecież istnieje cząstka "słusznych dążeń ludzkich", i w których z pewnością tkwią dobre i godne uznania elementy (por. punkt 159 Encykliki).

Cały czas ciśnie się pytanie: jak można było po dwóch wojnach światowych, po horrorze komunistycznych rewolucji, po dziesiątkach, a może i setkach milionów (wliczając komunistyczne Chiny i resztę świata) krwawych i niewinnych ofiar, mówić o systemie, w którym mogą występować "godne uznania elementy"? Zaiste, niepojęte.

Jeszcze nie tak dawno, zaledwie 26 lat wcześniej papież Pius XI w w swej encyklice Divini Redemptoris użył potępiających słów wobec głównego zła współczesnego świata i bez wahania użył słów: komunizm, socjalizm i bolszewizm 74 razy, a tutaj, w czasie gdy księża i biskupi dogorywali w łagrach 'Kraju Rad', w Europie Wschodniej brutalnie przekuwano Człowieka w 'Nową Jakość', w Chinach mordowano miliony ludzi, w Azji, Afryce i Ameryce Południowej instalowano prosowieckie reżimy - Jan XXIII nie tylko nie wymienia z imienia diabelskiej ideologii, ale znajduje w niej godne uznania elementy. Niepojęte.
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)