Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 FILM - ''Ja jedna zginę. Inka 28.08.1946'' Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Avensis
Użytkownik


Dołączył: 20 Sie 2012
Posty: 40 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 15:14, 17 Kwi 2013 Powrót do góry

Danuta Siedzikówna ps. "Inka", nazwisko konspiracyjne – Danuta Obuchowicz (ur. 3 września 1928 we wsi Guszczewina k. Narewki, pow. Bielsk Podlaski, zamordowana 28 sierpnia 1946 w Gdańsku) – sanitariuszka 4. szwadronu odtworzonej na Białostoczyźnie 5 Wileńskiej Brygady AK. W 1946 w 1. szwadronie Brygady działającym na terenie Pomorza.

Na przełomie 1945/1946, zaopatrzona w dokumenty na nazwisko Danuta Obuchowicz, podjęła pracę w nadleśnictwie Miłomłyn w powiecie ostródzkim. Wczesną wiosną 1946 nawiązała kontakt z ppor. Zdzisławem Badochą "Żelaznym", dowódcą jednego ze szwadronów "Łupaszki". Po śmierci "Żelaznego", zabitego podczas obławy UB 28 czerwca 1946, została wysłana przez jego następcę, ppor. Olgierda Christę "Leszka" po zaopatrzenie medyczne do Gdańska. Tam, rankiem 20 lipca 1946, w mieszkaniu przy ul. Wróblewskiego 7 we Wrzeszczu, w jednym z lokali kontaktowych V Brygady Wileńskiej, których adres zdradziła ujęta wcześniej przez bezpiekę Regina Żylińska-Mordas, łączniczka Szendzielarza, która poszła na współpracę z UB, "Inka" została aresztowana. Została umieszczona w pawilonie V więzienia w Gdańsku jako więzień specjalny. W śledztwie (kierowanym przez naczelnika Wydziału III WUBP w Gdańsku Jana Wołkowa i kierownika Wydziału Śledczego WUBP Józefa Bika) była bita i poniżana; mimo to odmówiła składania zeznań obciążających członków brygad wileńskich AK. Została skazana na śmierć 3 sierpnia przez sąd kierowany przez mjr. Adama Gajewskiego i zastrzelona przez dowódcę plutonu egzekucyjnego ppor. Franciszka Sawickiego 28 sierpnia 1946 wraz z Feliksem Selmanowiczem ps. Zagończyk, w więzieniu przy ul. Kurkowej w Gdańsku. Według relacji przymusowego świadka egzekucji, ks. Mariana Prusaka, ostatnimi słowami "Inki" było: Niech żyje Polska! Niech żyje "Łupaszko"! Miejsce pochówku ciał nie jest znane.

Film o Danucie Siedzikównie pt ,, Ja jedna zginę. Inka 1946", można zobaczyć tu:

http://www.youtube.com/watch?v=B5262FDPrJY
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28968 Przeczytał: 274 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:43, 30 Sie 2013 Powrót do góry

Dnia 28 sierpnia 1946 roku, o godz. 6:15 wykonano wyrok śmierci na, niespełna osiemnastoletniej wówczas sanitariuszce 5 Brygady Wileńskiej AK, Danucie Siedzikównie.

Rocznica jej śmierci jest okazją by wyrazić nadzieję, że pamięć o niej jak i wszystkich bohaterach antykomunistycznego podziemia będzie żywo obecna.

Protokół z wykonania wyroku śmierci na Danucie Siedzikównie, działaczce Armii Krajowej
28.VIII.1946 r.

APG 2376_950_5


Image

(...) [link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Nie 22:18, 28 Sie 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28968 Przeczytał: 274 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:36, 07 Maj 2014 Powrót do góry

IPN: wiemy, gdzie pochowano Inkę

Image

Instytut Pamięci Narodowej ustalił miejsce pochowania szczątków legendarnej łączniczki Danuty Siedzikówny „Inki”, którą zakatowali komunistyczni oprawcy. Ekshumację zapowiedziano na lato.

– Na razie nie określiliśmy dokładnej daty przeprowadzenia prac ekshumacyjnych, ale odbędą się one latem – mówi pełnomocnik prezesa IPN ds. poszukiwań miejsc pochówków ofiar terroru komunistycznego prof. Krzysztof Szwagrzyk.

Poszukiwania ciała Danuty Siedzikówny, ps. Inka, odbędą się na cmentarzu garnizonowym w Gdańsku. Badania przeprowadzone w ubiegłym roku przez naukowców z IPN wskazują, że komuniści właśnie tam zakopali szczątki rozstrzelanej w więzieniu Danuty Siedzikówny „Inki”.

Co dokładnie naprowadziło na ten ślad pracowników IPN? Dokument znaleziony przez pracownika muzeum II Wojny Światowej, Wojciecha Kowalskiego. – Jest to pismo zaadresowane do członka rodziny „Zagończyka”, które – z jakichś względów, nie zostało wysłane. Zawiera ono informację, że ten działacz AK został pochowany na dawnym cmentarzu bezwyznaniowym, który dziś jest częścią Cmentarza Garnizonowego – mówił Kowalski, gdy badania się zaczynały.

Danuta Siedzikówna „Inka” została zastrzelona 28 sierpnia 1946 roku w Gdańsku. Ostatnie słowa, jakie powiedziała przed śmiercią, brzmiały: „Niech żyje Polska! Niech żyje Łupaszko!”.

Do AK wstąpiła na przełomie 1943/44 roku. Służyła w kilku oddziałach, ale jej najsłynniejszym dowódcą był mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko”.

I właśnie będąc sanitariuszką „Łupaszki”, dostała się w ręce UB. Wpadła podczas wizyty w Gdańsku, skąd miała zabrać zaopatrzenie medyczne dla V Brygady Wileńskiej AK. Mimo ciężkiego śledztwa, niespełna 18-letnia „Inka” nie złamała się. Została zastrzelona 28 sierpnia 1946 roku.

Pamięć o nastoletniej bohaterce, sanitariuszce wyklętej Brygady „Łupaszki” okazuje się przeszkadzać komuś po dziś dzień. Kilka miesięcy temu w krakowskim Parku Jordana jej popiersie zostało oblane czerwoną farbą.

Źródło: [link widoczny dla zalogowanych]

Za: [link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28968 Przeczytał: 274 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:32, 28 Sie 2016 Powrót do góry

PRZEMÓWIENIE ANDRZEJA DUDY NA UROCZ. POGRZEBOWEJ ''INKI'' I ''ZAGOŃCZYKA''

GDAŃSK 28.08.2016

''Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba'' - ''INKA''

Prezydent Duda o uroczystościach pogrzebowych "Inki" i "Zagończyka". "Tym pogrzebem przywracamy godność państwu polskiemu!".

''Bo jest coś takiego jak chluba Bohatera, która spływa na następne pokolenia. Ale jest także i hańba zdrajcy, która też jest bardzo trwała''

To ważny dzień. Czy smutny? Bo przecież to pogrzeb. Nie! To nie jest smutny dzień. Najbliżsi smutek przeżywają od początkującego życia, bo przecież ta śmierć nastąpiła 70 lat temu. Dzisiaj są z nami potomkowie tych rodzin. Jeżeli smucić się, to tylko z tego powodu, że aż 70 lat trzeba było czekać na pogrzeb i aż 27 lat po 1989 roku!

Nie mam przekonania, żebyśmy poprzez ten pogrzeb przywracali im godność, bo oni jej nigdy nie stracili. My przywracamy godność państwu polskiemu. To państwo polskie po 27 latach odzyskuje wreszcie godność poprzez ten pogrzeb. Również poprzez pogrzeb „Łupaszki” i wszystkich następnych żołnierzy niezłomnych, których uda nam się odnaleźć i godnie pochować.

https://www.youtube.com/watch?v=PBgMuFwkqnY



Wspaniałe przemówienie!
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28968 Przeczytał: 274 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:39, 28 Sie 2016 Powrót do góry

Ostatnia droga „Inki” i „Zagończyka” z udziałem władz RP. Na tę chwilę Polska czekała aż 70 lat

Image

28 sierpnia 1946 roku w Gdańsku komunistyczni szubrawcy na mocy niesprawiedliwych wyroków „czerwonych” sądów wykonali karę śmierci na Danucie Siedzikównie „Ince” oraz Feliksie Selmanowiczu „Zagończyku”. Bohaterowie z Armii Krajowej na swój godny pogrzeb czekać musieli aż 70 lat.

Uroczystości pogrzebowe trwały w Gdańsku już od soboty - to wtedy do Kaplicy Królewskiej w Bazylice konkatedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wprowadzono trumny zamordowanych w roku 1946. Aż do wieczora tysiące ludzi przybywających z całego kraju oddawało cześć bohaterom walki z sowiecką okupacją.

W niedzielę o godzinie 8 ponownie otwarto kaplicę, a wierni mogli modlić się przy trumnach.

Pogrzebowej Mszy Świętej przewodniczył metropolita gdański arcybiskup Sławoj Leszek Głódź. Hierarcha wygłosił kazanie [link widoczny dla zalogowanych] Udział w nabożeństwie oraz w pogrzebie wzięli najwyżsi przedstawiciele władz Rzeczpospolitej: prezydent Andjrzej Duda oraz premier Beata Szydło [link widoczny dla zalogowanych]

Przed godziną 15 spod Bazyliki Mariackiej ruszył kondukt pogrzebowy na Cmentarz Garnizonowy. Tutaj pochowani zostali z najwyższymi honorami państwowymi Danuta Siedzikówna oraz Feliks Selmanowicz. Konduktowi towarzyszyły tysiące Polaków, a przemarsz trwał około 40 minut. Ciała tych bohaterów spoczywały już w tym miejscu. 70 lat temu komuniści pogrzebali ich tam w bezimiennych dołach kilkanaście centymetrów pod ziemią.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28968 Przeczytał: 274 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:13, 29 Sie 2016 Powrót do góry

Kat Inki. To on domagał się kary śmierci dla dziewczyny. Bez dowodów na jej winę

Image

Płk Wacław Krzyżanowski był pierwszym stalinowskim prokuratorem, któremu w III RP zarzucono mord sądowy – 3 sierpnia 1946 r. brał udział w skazaniu na śmierć Danuty Siedzikówny, ps. Inka, sanitariuszki antykomunistycznego oddziału mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.


Ta sprawa zakończyła się uniewinnieniem Krzyżanowskiego, ale później została wznowiona. Instytut Pamięci Narodowej odnalazł bowiem dokumenty, świadczące o tym, że tego samego dnia żądał on kary śmierci w innej sprawie – Hansa Baumana. To druga (czy ostatnia?) zbrodnia sądowa w jego karierze.

Obie zbrodnie w majestacie komunistycznego bezprawia miały miejsce w areszcie karno-śledczym w Gdańsku, a Krzyżanowski nie uczestniczył w nich – jak twierdził – przypadkowo, ale świadomie żądał najwyższego wymiaru kary dla „wrogów ludu”.

W PRL-u Wacław Krzyżanowski otrzymał wiele odznaczeń i nagród. Czym tak zasłużył się „ludowej” władzy? Wiadomo, że służbę wojskową rozpoczął w 1943 r. w Dżambule (Kazachstan), należał do dywizji kościuszkowskiej, brał udział w bitwie pod Lenino. Zaraz po wojnie ukończył szkołę oficerów bezpieczeństwa publicznego w Łodzi i rozpoczął pracę w Wojskowej Prokuraturze Rejonowej w Gdańsku, gdzie był „śledziem” do 1950 r. W wojskowym wymiarze sprawiedliwości (czytaj: bezprawia) pracował potem na Śląsku i na Pomorzu (w Koszalinie), w 1976 r. zwolniony do rezerwy.

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28968 Przeczytał: 274 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:19, 29 Sie 2016 Powrót do góry

Starszy news z 2014 roku:

Zmarł prokurator – morderca sądowy Danuty Siedzikówny "Inki”. Dziś ma się odbyć jego pogrzeb z honorami wojskowymi i orderami na poduszkach...

Image

W Koszalinie zmarł prokurator Wacław Krzyżanowski – morderca sądowy Danuty Siedzikówny „Inki”. Dziś ma się odbyć jego pogrzeb z honorami wojskowymi, kompanią WP i orderami na poduszkach.

Krótko przed śmiercią, w grypsie do sióstr Mikołajewskich z Gdańska, 17-letnia „Inka” napisała: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. Wacław Krzyżanowski uważał inaczej. Dla sanitariuszki antykomunistycznego oddziału mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” żądał kary śmierci. Był 3 sierpnia 1946 r.

W ostatnim czasie pojawiało się wiele różnych informacji o miejscu zamieszkania Krzyżanowskiego. Ostatecznie okazało się, że żył sobie spokojnie w Koszalinie przy ul. Moniuszki 16/2 na parterze wielorodzinnego domu. Na tej zacisznej ulicy do dziś mieszka wielu emerytów wojskowych.

Krzyżanowskiemu odebrano co prawda uprawnienia kombatanckie, ale do końca życia pobierał świadczenia „inwalidy wojennego”. Rentę inwalidzką załatwił sobie w 2000 roku. Jako schorzenia podał: psychoorganiczne otępienie, nadciśnienie tętnicze, miażdżycę, zespół stresu po urazowego. Początkowo ZUS odmówił mu renty, ale wygrał w sądzie w II instancji.

28 sierpnia 1946 r. o godz. 6.15 w piwnicy gdańskiego więzienia przy ul. Kurkowej Danuta Siedzikówna „Inka” została rozstrzelana razem z Feliksem Selmanowiczem „Zagończykiem”. Ginęli z okrzykiem: „Jeszcze Polska nie zginęła”. Dziś na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku ekipa naukowców prof. Krzysztofa Szwagrzyka najprawdopodobniej odnalazła ich szczątki, które potajemnie pogrzebano.. „Inka” odmówiła podpisania prośby o łaskę do sowieckiego namiestnika Bolesława Bieruta, bo jej koledzy z oddziału zostali nazwani „bandytami”.

Krzyżanowski to pierwszy stalinowski prokurator, któremu IPN - w 1993 r. - zarzucił mord sądowy. Pierwszy, który nie poniósł kary. Pierwszy, ale niejedyny. W III RP nie skazano ŻADNEGO prokuratora czy sędziego - komunistycznych zbrodniarzy.

Wracając do oprawcy „Inki”. Krzyżanowski zarzucił jej udział w „bandzie Łupaszki”, nielegalne posiadanie broni i wydanie rozkazu zastrzelenia dwóch wziętych do niewoli funkcjonariuszy UB. Tego ostatniego czynu nie udowodnił jej nawet podległy bezpiece sąd i nie potwierdziło dwóch z pięciu zeznających „dobrowolnie” w sprawie milicjantów, którym żołnierze „Łupaszki” darowali życie. Jeden z nich przyznał, że opatrzyła go, gdy został ranny w walce z żołnierzami V Wileńskiej Brygady AK. Taki był z „Inki” bandyta.

W śledztwie w gdańskim WUBP zwyrodnialcy bili ją i poniżali. Rozbierali do naga, a do jej celi wpuszczali żony ubeków, którzy zginęli w akcjach przeciwko oddziałom Szendzielarza. Krzyżanowski tłumaczył się typowo:

„Byłem młody. Wcześniej nie brałem udziału w żadnej sprawie sądowej. Zostałem skierowany na proces przypadkowo, bez przeszkolenia i przygotowania”.

A ja pytam: Czyżby szkoła oficerów bezpieczeństwa w Łodzi, którą ukończył, nieodpowiednio przygotowywała do pracy?

Krzyżanowski kłamał. Dwie godziny wcześniej oskarżał 19-letniego Hansa Baumana, gdańskiego Niemca, którego rodzina przymierała głodem. Pewnego czerwcowego dnia 1945 r. chłopak znalazł w lesie karabin z kilkoma nabojami, upolował nim sarnę, po czym broń zakopał. Zdobycznym mięsem Bauman podzielił się z mieszkającymi w jego domu Polakami. Wpadł wskutek donosu. Po śledztwie Krzyżanowski oskarżył Baumana o nielegalne posiadanie broni i prowadzenie działalności wywrotowej, mającej na celu oderwanie Gdańska od Polski. Żądając kary śmierci, stalinowski prokurator twierdził, że oskarżony jest „wrogo ustosunkowany do państwa polskiego, spodziewał się wojny i niewątpliwie miał zamiar użyć karabinu w stosownej chwili przeciwko państwu polskiemu”. Z odnalezionych akt jednoznacznie wynikało, że Krzyżanowski samodzielnie przeprowadził śledztwo i sformułował akt oskarżenia. Bauman został rozstrzelany 9 sierpnia 1946 r. To druga (ostatnia?) zbrodnia sądowa w karierze prokuratora.

Sąd wolnej Polski z siedzibą w Poznaniu stwierdził jednak, że nie można jednoznacznie ustalić, jaką rolę Krzyżanowski odegrał w procesach Baumana i „Inki”, i uniewinnił mordercę. W 1946 r. wątpliwości nie przemawiały na korzyść oskarżonych. W pewnym momencie Krzyżanowski stwierdził, że „stalinowski system prawny miał charakter przestępczy”. Ale on - funkcjonariusz tego systemu - przestępcą oczywiście nie był. W PRL-u otrzymał wiele odznaczeń i nagród. Mimo że w III RP bezkarny, dla następnych pokoleń Polaków pozostanie sowieckim kolaborantem, zdrajcą i mordercą. Tak jak Danuta Siedzikówna „Inka” przykładem patriotyzmu. Zarówno o jej postawie heroicznej, jak i jego haniebnej będziemy pamiętali.

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28968 Przeczytał: 274 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:46, 29 Sie 2016 Powrót do góry

Na pogrzebie też nie obyło się bez incydentu KOD-owców.

Dlaczego KOD chciał zbrukać nawet ten dzień? Bo KOD najbardziej ze wszystkiego boi się prawdziwej wspólnoty wartości

Image

Dlaczego przedstawiciele KOD uważają, że powinni prowokować obóz patriotyczny nawet w czasie pogrzebu „Inki” i „Zagończyka”? Dlaczego świadomie i cynicznie dążą do wywołania awantury w świętym dla tak wielu z nas dniu? Przecież nie mogli mieć wątpliwości, jak skończy się machanie KOD-wymi flagami wśród ludzi, którzy nieraz całe życie poświęcili temu, by „nie było jak było”?

CZYTAJ: [link widoczny dla zalogowanych]

Ktoś powie: chcą pokazać, że żyją, chcą dokuczyć, są uzależnieni od kamer, od uwagi. Albo: takie dostali polecenie, musieli.

Możliwe. Ale jest w tym coś jeszcze, coś poważniejszego, głębszego.

KOD uderza w takim dniu, bo najbardziej boi się odrodzenia silnej, opartej na wartościach, podmiotowej wspólnoty Polaków. KOD boi się społeczeństwa, które ma wspólne ideały, które w końcu wybiera bohaterów, a nie zdrajców, które jest solidarne i ze współczesnymi, i z przodkami.

KOD chce, byśmy znowu tonęli w niejednoznaczności, w uwikłaniach, w marnych i zakłamanych „kompromisach”. KOD marzy, byśmy znowu ugrzęźli w niedopowiedzeniach, szarościach, półcieniach.

W Gdańsku składano do grobu „Inkę”, ale i grzebano stary świat. Świat, który tak długo umożliwiał postkomunistycznej mniejszości rządzenie Polską. Poprzez zafałszowania, kłamstwa, odgrywanie nieprawdziwych ról, zakładanie masek, podmienianie słów.

Niejednoznaczność, poplątanie wszystkiego ze wszystkim, utytłanie bohaterów uznaniem dla zdrady - to prawdziwe fundamenty III RP. To przeciwieństwo wszystkiego, co reprezentowała sobą „Inka”. A skoro „Inka” zaraża, to trzeba to przerwać, ubabrać w „bójce”, prowokacji, jazgocie.

III RP żyła brudną wodą. Gospodarczą, światopoglądową, biograficzną, ale i historyczną. Gdy stawiamy pomniki prawdziwym bohaterom wolnej Polski, gdy obalamy postumenty jurgieltników, odbieramy III RP tlen. I już nie będzie jak było.

Oni też to wiedzą, dlatego przyszli by zbrukać ten dzień. Chcieli dokuczyć „Ince”, chcieli popsuć nam narodowe święto, ale przede wszystkim nie chcieli oddać przyszłości.

Ale nie udało się. W Gdańsku - znów w Gdańsku - narodził się dziś kawałek nowej, pięknej Polski.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)