Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Katyń pamiętamy! Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 477 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:04, 11 Kwi 2010 Powrót do góry

Rozstrzelana Polska

Spośród trzech obozów specjalnych NKWD, w których od jesieni 1939 r. do wiosny 1940 r. przebywali polscy oficerowie, najbardziej znany jest Kozielsk. Jego nazwa stała się dla Polaków równie wymowna jak Katyń. Stąd przecież wiodła droga do Smoleńska i Lasu Katyńskiego.

Miasteczko Kozielsk w Rosji, w obwodzie kałuskim, położone jest około 250 km na południowy wschód od Smoleńska. To dawna posiadłość polskich rodów Ogińskich i Puzynów. Kiedy sobie uświadomimy, że to właśnie Michał Kleofas Ogiński skomponował słynny polonez fortepianowy a-moll nr 13 "Pożegnanie Ojczyzny", to mimowolnie wkraczamy w sferę mistycznych znaków naszej historii. Tylko że książę Ogiński żegnał Ojczyznę po upadku Powstania Kościuszkowskiego i udawał się na emigrację do Francji. Nasi oficerowie z kozielskiego obozu cały czas żyli nadzieją, że zostaną przekazani do innego kraju, bo przecież Polska nie była w stanie wojny z Sowietami. Taką nadzieję odnajdujemy w zachowanych strzępach zapisków wydobytych z dołów katyńskich w kwietniu 1943 roku. Ich ostateczne pożegnanie Ojczyzny odbyło się nad haniebnymi dołami NKWD.

W Pustelni Optyńskiej

Jeńcy przebywali w zdewastowanych budynkach poklasztornych dawnej Pustelni Optyńskiej znanej z opisu Fiodora Dostojewskiego w jego słynnej powieści "Bracia Karamazow". Po rewolucji bolszewickiej klasztor zbezczeszczono i zamieniono w sanatorium dla elity bolszewickiej władzy. Potem wspomina się o nim jako miejscu obozów pionierskich. W latach 1939-1940 był obozem specjalnym NKWD, a po wywiezieniu stamtąd Polaków na śmierć mieścił się tam, do roku 1956, specjalny dom dziecka przeznaczony dla dzieci "wrogów władzy sowieckiej", czyli znowu obóz specjalny... Były tam wychowywane na czcicieli Stalina i jego zbrodniarzy, a ich rodzice umierali w obozach. Nad dawnym klasztorem zawisło szatańskie fatum. Stał się miejscem nieutulonych tęsknot, niespełnionych pragnień i niewypowiedzianych cierpień.

Córki generała

Polskich oficerów w Kozielsku było początkowo około 6 tysięcy, większą część stanowili rezerwiści, ludzie wykształceni w różnych zawodach. Tu przebywała także jedyna kobieta jeniec, podporucznik lotnictwa Janina Lewandowska, córka wybitnego polskiego generała Józefa Dowbora-Muśnickiego, w latach 1917-1918 organizatora i dowódcy I Korpusu Polskiego w Rosji. Została zamordowana w Lesie Katyńskim w dniu swoich 32. urodzin! Jej młodszą siostrę niemal dokładnie w tym samym czasie zamordowali w Lesie Palmirskim Niemcy - za udział w pracach konspiracyjnej organizacji niepodległościowej.

NKWD-owska infiltracja

Wśród oficerów NKWD, którzy "filtrowali" Polaków na jesieni i zimą 1939-1940 r., "wyróżniał się" kombryg Wasilij Michajłowicz Zarubin, o którym prof. Stanisław Swianiewicz, naoczny świadek zbrodni katyńskiej, napisał, że "posiadał maniery i dystynkcję człowieka wyższej kultury (...), przypominał wykształconych oficerów żandarmerii w carskiej Rosji". Zarubin - jak się później okazało - był panem życia i śmierci jeńców kozielskich. To on decydował, kto pojedzie bezpośrednio na śmierć do Smoleńska lub do Katynia, a kto do obozów przejściowych w Pawliszczewie Borze koło Kaługi i w Griazowcu, skąd po umowie Sikorski - Stalin dotarli do armii generała Andersa. Jakiekolwiek dywagacje na temat tego, dlaczego ich nie zamordowano, nie mają żadnego sensu. NKWD było bardzo przewidujące i w tej sprawie też się nie myliło. Zachowanie przy życiu niewielkiej grupy polskich jeńców z obozów specjalnych ułatwiało późniejsze sowieckie krętactwa i kłamstwo katyńskie. Skoro część oficerów z trzech obozów jest u Andersa, to inni też tam dojadą, pewnie się "rozproszyli" - tłumaczył Stalin.
Po zbrodniarzu Zarubinie ślad zaginął w marcu 1940 r., gdy wykonał swoją "pracę". Niektórzy pisali nawet, że został zlikwidowany przez NKWD. Nieoczekiwanie odnalazł się po wojnie jako generał NKWD, szef sowieckiej grupy szpiegowskiej w USA, do której należał m.in. "geniusz" peerelowskiej ekonomii Oskar Lange. W "naukowej" encyklopedii PWN trudno by szukać przy biogramie Langego wzmianki na ten temat. Był "ekonomistą, statystykiem, działaczem społecznym i państwowym"...

Kwiat Narodu Polskiego

W momencie rozpoczęcia "rozładowania" obozu kozielskiego w środę,
3 kwietnia 1940 r., znajdowało się w nim około 4,5 tys. polskich oficerów, wśród nich czterej generałowie: Bronisław Bohaterewicz, Henryk Minkiewicz, Mieczysław Smorawiński i Jerzy Wołkowicki. Był też kontradmirał Ksawery Czernicki, ok. 100 pułkowników, ok. 300 majorów, ok. 1000 kapitanów i rotmistrzów, ponad 2 tys. poruczników, podchorążowie.

Lista jeńców z Kozielska, wielokrotnie już opublikowana, nie pozostawia wątpliwości co do tego, że w Lesie Katyńskim umierali nie tyle wojskowi, ile przede wszystkim kwiat polskiej inteligencji, i w tym określeniu nie ma cienia przesady. Przeważająca część jeńców Kozielska to byli oficerowie rezerwy. Zmobilizowano ich na czas wojny, bo obrona kraju to obywatelski obowiązek wobec Ojczyzny. Zabito ich przede wszystkim za to, że byli wykształceni i mogliby, wypuszczeni na wolność, działać na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego. Zabito ich w ramach akcji pozbawiania polskiego społeczeństwa głowy - w terminologii NKWD - "obezhołowienia".

Wśród 4410 byłych więźniów Kozielska na pierwszy plan wysuwają się nauczyciele. Jest ich 535. Gdyby dodać listy zamordowanych w Twerze i Charkowie, doliczylibyśmy się zapewne ponad tysiąca zamordowanych polskich nauczycieli. Mord na oficerach polskich nie na wszystkich robi wystarczające wrażenie. Spotkałem ludzi, którzy uważali, że wojskowi zawsze muszą się liczyć ze śmiercią w czasie wojny... Jednak mord na 2 tys. polskich nauczycieli to coś znacznie więcej. Gdzie jest nauczycielska lista katyńska? Gdzie są nauczycielskie memoriały ich starszych kolegów? Co dziś robi w tej sprawie "lewicowy" Związek Nauczycielstwa Polskiego, który w czasach PRL zamieszczał w "Głosie Nauczycielskim" scenariusze akademii z okazji rocznic rewolucji bolszewickiej?
Drugą wielką grupę zamordowanych stanowili inżynierowie. Tylko na liście katyńskiej, mimo niepełnych danych, jest ich 265. Razem z Charkowem i Twerem było ich pewnie ponad 500. Jakże bardzo byli po wojnie Polsce potrzebni. W dołach Katynia zakopano też 65 techników różnych specjalności: chemików, drogowców, mechaników, rolników i innych.

To był także mord na polskim korpusie urzędniczym, na wysoko wykwalifikowanych urzędnikach szczebla państwowego i samorządowego, burmistrzach, wójtach i innych. W samym Kozielsku można ich naliczyć około 400, więc pewnie we wszystkich trzech miejscach zbrodni było ich ponad tysiąc. Szczególnie porusza człowieka zbrodnia popełniona na lekarzach różnych specjalności. Lekarz ratuje życie ludzkie, także życie wroga. Z Kozielska nad katyński dół zaprowadzono około 300 polskich lekarzy i farmaceutów. Mogli służyć także zbrodniarzom, przecież cierpienie nie rozróżnia narodowości. Mogli i nie mogli. Przecież byli Polakami...

Lista katyńska to wykaz niemal wszystkich zawodów, jakie człowiek wykształcony, z co najmniej średnim wykształceniem, mógł zdobyć w międzywojennej Polsce. Jest tu cały legion prawników: sędziów, adwokatów, prokuratorów, radców prawnych, notariuszy - razem 197. Są pracownicy naukowi, architekci, weterynarze, handlowcy, księgowi, mierniczy, agronomowie, bankowcy, chemicy, ekonomiści, przemysłowcy, leśniczy, filolodzy, dziennikarze, literaci, artyści malarze, rzeźbiarze, aktorzy, historycy, filozofowie, fizycy, kreślarze, kapelmistrzowie, drukarze, bibliotekarze, meteorolodzy, geometrzy, geodeci, muzycy, przedsiębiorcy, technolodzy, kartografowie, księgarze, leśnicy... Każda z tych grup zawodowych działających w dzisiejszej Polsce powinna się upomnieć o swych starszych kolegów.

"Był piękny poranek"...

Wstrząsająca jest konfrontacja zapisków ze stacji Gniezdowo pod Smoleńskiem, skąd zabierano jeńców na miejsce zbrodni w Lesie Katyńskim. Z jednej strony są to zapiski uratowanego profesora Stanisława Swianiewicza, z drugiej zaś zamordowanego godzinę po zapisaniu ostatniego słowa mjr. Adama Solskiego, w roku 1939 oficera 14. Dywizji Piechoty. Swianiewicz został przewieziony ze stacji Gniezdowo do moskiewskiego więzienia, skąd po interwencji polskiego MSZ został uwolniony w 1942 roku. Ocalał być może dlatego, że już przed wojną znany był jako autor publikacji poświęconych gospodarce i ekonomii sowieckiej. Dla NKWD był więc źródłem wiadomości o tym, jak sowiecka gospodarka postrzegana jest w wolnym świecie. Profesor Swianiewicz postawił szeroko rozpowszechnianą do dziś tezę, że zbrodnia katyńska była zemstą bolszewików za przegraną wojnę 1920 roku. Wydaje się jednak, że trzeba ją rozpatrywać raczej jako szczególny przejaw sowieckiej "rewolucji" zaplanowanej dla polskich Kresów. W każdej rewolucji typu bolszewickiego zaczyna się od zabijania ludzi wykształconych, co podkreślał w filmie dokumentalnym "The Soviet Story" wybitny rosyjski opozycjonista Władimir Bukowski.
Profesor Swianiewicz pisał 30 kwietnia 1940 r.: "Po wyjściu z wagonu uderzyły mnie przyjemne zapachy wiosny z pól i zagajników, gdzie miejscami jeszcze leżał śnieg. Był piękny poranek, wysoko nad głowami śpiewały skowronki. Trochę dalej od miejsca naszego postoju znajdowała się stacja, ale nie zauważyłem tam nikogo. Nasza lokomotywa została już odczepiona i odjechała. Z drugiej strony składu docierały jakieś dźwięki, ale nie widziałem, co się tam dzieje. Pułkownik NKWD zapytał mnie, czy nie mam ochoty na herbatkę"... Kapitan Solski zaś pisał rankiem 9 kwietnia, w dniu swojej śmierci: "Rano, paręnaście przed 5 pobudka w więziennych wagonach i przygotowanie się do wychodzenia. 6. Mamy jechać samochodami. I co dalej? (...). Wyjazd karetką więzienną w celkach (straszne). Przywieziono gdzieś do lasu, coś w rodzaju letniska. Tu szczegółowa rewizja. Zabrano mi zegarek, na którym była godzina 6.30, pytano mnie o obrączkę, zabrano ruble, pas główny, scyzoryk". Zbrodniarzy nie interesowały zapiski człowieka, który był już dla nich martwy. Interesowała ich ewentualnie obrączka ślubna. Wyobraźnia enkawudzisty nie sięgała do wiosny 1943 r., nie przypuszczali enkawudowscy zbrodniarze, że jakakolwiek armia świata kiedykolwiek dotrze do Smoleńska. Uważali, że całe Sowiety są więzieniem, a oni strażnikami, sędziami i katami. Mogą zabijać w dowolnym miejscu "nieludzkiej ziemi", bo i tak nikt nie odważy się szukać śladów zbrodni. To tak jak w znanej piosence Włodzimierza Wysockiego, gdzie więzień wypuszczony z łagru do domu, "na wolność", komentuje to słowami: "I powiedli z Sibiri w Sibir"...

Świadectwo ks. Peszkowskiego

Więźniem Kozielska był także ks. prałat Zdzisław Jastrzębiec Peszkowski, zmarły przed trzema laty kapelan Rodziny Katyńskiej i Pomordowanych na Wschodzie, przyjaciel Jana Pawła II. Przed śmiercią pozostawił szczególne świadectwo z Kozielska, zapisane w wywiadzie dla "Naszego Dziennika" w roku 2004: "Mord katyński stał się jedną z symbolicznych dat końca dawnej Rzeczpospolitej. Zniknął wówczas kwiat inteligencji polskiej wraz ze swoją świętą dewizą 'Bóg, Honor, Ojczyzna'. Odtąd Polska była już inna. Przez Kozielsk, Ostaszków, Starobielsk, Kijów, Mińsk zerwano bowiem ciągłość z wielką przeszłością Narodu (...). Mój pobyt w Kozielsku wspominam jako odkrycie Polski prawdziwej. Sowieci zgromadzili tam przecież samą elitę polską: lekarzy, profesorów uniwersyteckich, zawodowych i rezerwowych oficerów, olimpijczyków, alpinistów i wreszcie księży. Ci ostatni, by mieć swobodę sprawowania posługi duszpasterskiej w obozie, starali się ukryć, że są kapłanami. Przekonaliśmy się, kim są, dopiero wtedy, kiedy w Wigilię Bożego Narodzenia wszystkich ich nam zabrano. Pozostał tylko ksiądz Jan Leon Ziółkowski. Potem jednak i jego 'przyłapano' na odprawianiu Mszy św. Odkrycie przeze mnie, wówczas młodego podchorążego, inteligencji polskiej było czymś wyjątkowym. Nabrałem wielkiej ochoty do nauki. Profesorowie uczyli nas różnych przedmiotów. Wyjaśniali, co Polska dała światu. Nosili ją przecież w swoich sercach. Angielskiego uczył mnie chyba major Konopka. Już nie pamiętam, kto francuskiego. Z zapartym tchem słuchałem profesora, który wykładał strategię w Wyższej Szkole Wojennej. Pamiętam wykłady o zdobyciu Kartaginy, o wyprawach napoleońskich. Od doktora Michalskiego, który pracował na Uniwersytecie Lwowskim, nasłuchałem się o leczeniu ludzi i psów. Tatry zdobyłem, szczyt po szczycie, z kolegą, który zajmował pryczę obok mnie i był zapalonym taternikiem. Kiedy zgłosiłem kolegom, że boli mnie ucho, przyprowadzono do mnie jednego z najwybitniejszych laryngologów. Spotkałem się również z doktorem Bolesławem Szareckim, wybitnym chirurgiem. Wydaje się to paradoksem w obozie niewoli. A jednak tak właśnie było. Wspólną dolę dzielili ze sobą najlepsi polscy specjaliści. Bez przesady można powiedzieć, że w obozie kozielskim znalazł się kwiat inteligencji polskiej. Wszyscy żyliśmy w ogromnej rozterce.

Przeżywaliśmy bardzo tę całą sytuację, w której przyszło nam żyć. Szybko jednak się zorientowaliśmy, że rozpacz nie jest dobrym wyjściem, że mówienie o tym, jak w przyszłości wyglądać będzie Polska, daje nam pewną równowagę. W rzeczywistości jednak ta przyszłość Polski stała dla nas pod wielkim znakiem zapytania. Obawialiśmy się o jej dalsze losy (...). Oprócz wybitnych uczonych spotkałem w Kozielsku fantastycznych wojskowych, mężnie broniących swoich przekonań. Mój dowódca szkoły podchorążych, pułkownik Wania, nigdy nie zdjął Orderu Virtuti Militari. Poza tym zawsze okazywaliśmy sobie należyty szacunek i to na każdym kroku. Salutowaliśmy, przekazywaliśmy znaki uszanowania (...). W naszym obozie rozsiewano zupełnie fantastyczne pogłoski. Jedni mówili, że będą nas wymieniać na jeńców niemieckich. Inni, że pójdziemy do pracy w kołchozach, bo trudno nas wyżywić. Jeszcze inni, że na pewno czekają nas gułagi na Syberii. Byli i tacy, którzy na podstawie własnych domysłów uważali, że na siłę wcielą nas do armii sowieckiej. Żyliśmy w ciągłej huśtawce. Jedynym stałym punktem odniesienia była wiara w Opatrzność Bożą".

Modlitwa kozielska

Wśród odnalezionych przy katyńskich ciałach pamiątek jest tekst modlitwy odmawianej w Kozielsku. Napisał ją ks. ppłk Czesław Wojtyniak. Była na pewno odmawiana 1 listopada 1939 r. przez oficerów polskich podczas tajnej Mszy św. o 4.00 w Kozielsku. Tekst znaleziono przy ciele zamordowanego w Katyniu por. rez. Witolda Aleksandra Klarnera. Po latach ta modlitwa ma szczególną wymowę, oddaje ówczesne nastroje jeńców, ich niepokój, ale też zawierzenie Opatrzności:

Z głębi udręczonych serc wołamy do Ciebie, Panie.
Nędzne strzępy, oderwane piorunem Twego wyroku od ziemi ojczystej
i wichrem Twego gniewu ciśnięte w daleką obczyznę.
Przez przyczynę Panny Najświętszej, Matki Boga Żywego,
która od wieków zlewać raczyła na Polskę z Jasnej Góry,
Ostrej Bramy czy Zebrzydowskiej Kalwarii strumienie łask swoich.
Błagamy Cię, Panie: o moc cierpliwości i wytrwania,
o możliwość dalszej walki orężnej za Polskę, o opiekę Twą Boską.
Błagamy Cię, Panie, nad krajem zbezczeszczonym przez wrogów:
o dar wiary niezłomnej w tryumf Twego Imienia,
o dar nadziei, że nikłymi siłami swymi potrafimy się przyczynić do tego tryumfu,
o dar miłości czynnej i żywej dla udręczonej Ojczyzny,
o dar miłosierdzia dla naszych nieprzyjaciół.
Błagamy Cię, Panie, o Polskę wolną i niepodległą.
Błagamy Cię, Panie, o Polskę sprawiedliwą dla wszystkich swych synów.
Błagamy Cię, Panie, o Polskę miłosierną dla ubogich i uciśnionych.
Błagamy Cię, Panie, o Polskę czystych rąk. Błagamy Cię, Panie, o Polskę wzniosłych serc. Błagamy Cię, Panie, o Polskę wielką, rządną i dobrą.
Błagamy Cię, Panie, o dar wielkiego serca, jasnego umysłu dla przewodników narodu,
a dla nas o męstwo i szczęśliwy powrót do domu i rodzin naszych.
Błagamy Cię, Panie, przez Chrystusa Pana naszego. Amen.


Matka Boża Kozielska

W takiej atmosferze powstały w Kozielsku niepowtarzalne wizerunki Matki Bożej Kozielskiej. Tak było w Kozielsku "katyńskim" i tak było później, bo trzeba przypomnieć, że po "rozładowaniu" pierwszego obozu kozielskiego NKWD zorganizowało w tych samych murach klasztornych nowy obóz dla polskich jeńców. Więziono tu 2500 polskich oficerów pojmanych przez Sowietów na terytorium niepodległych do połowy 1940 r. krajów nadbałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii. Polacy byli tam wcześniej internowani. "W warunkach niewoli, ale i żywej pobożności, zrodziło się pragnienie posiadania własnego obrazu Matki Najświętszej" - opowiadał mi ks. Peszkowski w roku 1999. "Duchowymi twórcami najbardziej znanego obrazu w tym drugim Kozielsku byli por. Tadeusz Birecki, sekretarz generalny Marianum, i znany wileński dziennikarz Walerian Charkiewicz. Postanowiono stworzyć obraz nowy, ale stanowiący syntezę dwóch cudownych obrazów kresowych: Najświętszej Maryi Panny Ostrobramskiej i Matki Bożej Żyrowickiej, której zniszczony fresk znajdował się na ścianie monasteru w Kozielsku. Porucznik Birecki zaprojektował korony i zwrócił się w sekrecie do Mikołaja Arciszewskiego, znanego rysownika, z prośbą o wykonanie projektu obrazu. Arciszewski narysował dwa szkice, według których powstał wizerunek Zwycięskiej Pani Kozielskiej. Obraz znakomicie wyrzeźbił por. Tadeusz Zieliński, który nadał postaciom dramatyczną wymowę. Ręce Madonny naszkicował por. Henryk Potocki.

Na drugiej połowie deski por. Michał Siemiradzki namalował obraz Najświętszej Maryi Zwycięskiej Różańcowej. Oba obrazy odbyły długą wędrówkę, towarzyszyły polskim żołnierzom w ich tułaczce, na polu bitwy, na emigracji. Pierwszy raz oficjalnie, uroczyście w ołtarzu polowym ukazała swe oblicze Matka Boska Kozielska podczas Mszy św. odprawionej przez ks. płk. Franciszka Tyczkowskiego 25 sierpnia 1941 r. w Griazowcu koło Wołogdy. W tym dniu przybył tam z Moskwy, z więzienia, gen. Władysław Anders. Po demobilizacji 2. Korpusu obraz znalazł się w Anglii, nazywanej wtedy przez Polaków Wyspą Utraconej Nadziei. W londyńskim kościele św. Andrzeja Boboli wysłuchiwał modlitw polskich emigrantów".

8 czerwca 1997 r. na krakowskich Błoniach Jan Paweł II koronował wizerunek Zwycięskiej Matki Bożej Kozielskiej. Po nałożeniu koron powiedział: "Ta płaskorzeźba, wykonana w obozie jeńców, z którego prawie wszyscy zginęli w Katyniu, przypomina tragiczne wydarzenia ostatniej wojny (...). Niech cześć oddawana w tym Kozielskim Wizerunku nie tylko przypomina przeszłość, ale umacnia wiarę współczesnej Polonii i emigracji". I wszystkich Polaków. Niech się tak stanie, bo - jak pisał ks. Jan Twardowski - "jest taka Matka Boska, co nie ma kaplicy, na jednym miejscu pozostać nie umie. Przeszła przez Katyń, chodzi po rozpaczy, spotyka niewierzących. Nie płacze. Rozumie"...

Nasz Dziennik Wtorek, 16 marca 2010
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 20:43, 23 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 477 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:09, 11 Kwi 2010 Powrót do góry

Oparli się propagandzie

Starobielsk to niewielkie, obecnie mniej więcej 30-tysięczne miasteczko we wschodniej części Ukrainy nad rzeką Ajdar w obwodzie ługańskim (około 80 km na północny zachód od Ługańska). Obóz dla polskich jeńców wojennych został zorganizowany na terenach dawnego prawosławnego monastyru żeńskiego oraz w dwóch domach w samym mieście: przy ul. Wołodarskiego 19 (tam osadzono generałów) i przy ul. Kirowa 32 (tam znajdowali się pułkownicy i podpułkownicy). Klasztor, otoczony wysokim murem, składał się z dwóch murowanych cerkwi: z dużej - na wprost bramy głównej, i mniejszej - po lewej stronie od wejścia, oraz z kilkunastu murowanych i drewnianych budynków. Już po rewolucji służył jako obóz przejściowy, gdzie trzymano więźniów przeznaczonych na zesłanie; tu również wykonywano na nich wyroki śmierci. W drugiej połowie lat 30. pomieszczenia klasztorne zamieniono na spichlerze zbożowe.

(...)

Nasz Dziennik Wtorek, 23 marca 2010
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 20:44, 23 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 477 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:13, 11 Kwi 2010 Powrót do góry

Tajemnica "Niłowej Pustyni"

Ostaszków - Miednoje, obóz i mogiły, nad grobami cicho szumiący las, a na rdzawych tablicach - nazwiska ofiar... Jak wiele z nich "poznałem" po wielu latach badań i co ważniejsze, po niepowtarzalnym kontakcie emocjonalnym z ich rodzinami w trakcie mojej misji w Muzeum Katyńskim. Kiedy pielgrzymowałem do Miednoje, zdałem sobie jednakże sprawę, iż o tych tragicznych miejscach wiem o wiele mniej niż o Katyniu. Bowiem losy jeńców z "Niłowej Pustyni" są wciąż nie do końca wyjaśnioną kartą polskiego martyrologium podczas drugiej wojny światowej.

W wydaniu weekendowym "Daily Telegraph" z 10 stycznia 1949 r. czytelnicy mogli zapoznać się z listem generała Władysława Andersa: "Zbrodnia katyńska nie powinna być postrzegana, jak to się często dzieje, przez pryzmat 'sukcesu propagandowego'. Nie chodzi obecnie o to, czy Goebbels, Stalin czy ktokolwiek inny wykorzystał tę sprawę do celów politycznych, lecz o to, kto jest winien śmierci tysięcy polskich jeńców, przeważnie oficerów, i czy zbrodniarze zostali odpowiednio ukarani. Po drugie, wydaje mi się, iż jakakolwiek opinia wyrażona na temat tej sprawy powinna być poprzedzona dogłębnym i bezstronnym sprawdzeniem wszystkich dostępnych dowodów". Prawie pół wieku musieliśmy czekać na pojawienie się informacji o innych poza Katyniem miejscach tegoż haniebnego mordu.

(...)

Nasz Dziennik Wtorek, 30 marca 2010
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 20:45, 23 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Stefan Buhholz
Użytkownik


Dołączył: 22 Lut 2011
Posty: 148 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: USA
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 7:47, 23 Mar 2012 Powrót do góry

Witam,
Obecnie kombinują "nasi" politykierzy jak to usunąć historię z liceum.... kilka osób już głoduje na znak protestu.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 477 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:28, 15 Kwi 2012 Powrót do góry

Dzień Pamięci Ofiar Katynia

Nowe szaty kłamstwa

Prof. Włodzimierz Marciniak

Od kilku lat w Rosji regularnie publikowane są teksty dotyczące tragicznego losu żołnierzy Armii Czerwonej, którzy dostali się do niewoli w toku wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku. W większości tych materiałów najczęściej pojawiają się dwie kwestie. Po pierwsze - szacunki liczby zmarłych żołnierzy, a po drugie - posługiwanie się zwrotem anty-Katyń jako antidotum przeciw skutkom badania zbrodni katyńskiej. Należy, rzecz jasna, polemizować z propagandą antykatyńską, ale warto dostrzec realia, które się za nią kryją. Nie są to realia sowieckie, jak się uważa w Polsce, a wiele wskazuje na to, że są to realia wielkorosyjskie.

Z Niemcami w tle
Przyznanie się przez władze Związku Sowieckiego w kwietniu 1990 roku do odpowiedzialności za zbrodnię katyńską nastąpiło z inicjatywy Michaiła Gorbaczowa, w którego polityce zagranicznej kluczową rolę odgrywało zbliżenie z Niemcami, obarczanymi wcześniej odpowiedzialnością za ten mord. Równolegle rozpoczęto poszukiwania dowodów strat zadanych Związkowi Sowieckiemu przez Polskę. W tej chwili otwarcie przyznaje się, że celem badania anty-Katynia jest dyskredytacja państwa polskiego.
W maju 1989 roku w sowieckiej prasie ukazało się kilka artykułów, które miały dać czytelnikom do zrozumienia, że wersja oficjalna zbrodni katyńskiej, mówiąca o winie niemieckiej, może ulec zmianie. W tym czasie sprawą Katynia zajmował się kierownik wydziału międzynarodowego Komitetu Centralnego partii komunistycznej Walentin Falin. Po śmierci Stalina krótko był on członkiem grupy młodych ekspertów doradzających Ławrientijowi Berii, pisał przemówienia dla Nikity Chruszczowa, był szefem doradców wieloletniego ministra spraw zagranicznych Andrieja Gromyki oraz ambasadorem w RFN. W 1991 roku został sekretarzem KC, a po upadku Związku Sowieckiego wyjechał do Niemiec na zaproszenie Egona Bahra, twórcy polityki "zmiany przez zbliżenie". Do Rosji powrócił dopiero po objęciu urzędu prezydenta przez Władimira Putina.

Broń anty-Katynia
Falin od marca 1989 roku regularnie informowany był o przebiegu prac polsko-sowieckiej komisji historyków. Wraz z ministrem spraw zagranicznych Eduardem Szewardnadze i szefem KGB Władimirem Kriuczkowem zaproponował Gorbaczowowi zamknięcie tematu Katynia poprzez przyznanie, "jak było w rzeczywistości i kto jest winien". W lutym 1990 roku Falin podsumował wyniki badań archiwalnych i stwierdził, że sytuacja "nie pozwala na dalsze podtrzymywanie poprzedniej wersji". W tym czasie sytuacja rzeczywiście była skomplikowana, gdyż ważyły się losy zjednoczenia Niemiec, a Gorbaczow wiązał z tym procesem dalekosiężne plany. W kwietniu 1990 roku Biuro Polityczne przyjęło uchwałę, stwierdzającą, że strona sowiecka uznaje "tragedię katyńską za jedną z ciężkich zbrodni stalinizmu". Gorbaczow przekazał Wojciechowi Jaruzelskiemu niektóre dokumenty z archiwów sowieckich, a agencja TASS nadała komunikat obarczający odpowiedzialnością "Berię, Mierkułowa i ich pomocników". Jednakże Gorbaczow po zapoznaniu się z "pakietem specjalnym nr 1" zaczął poszukiwać przeciwwagi dla swojej poprzedniej decyzji. W tym charakterze pojawiła się kwestia jeńców sowieckich.

Skutkiem tego było rozporządzenie prezydenta Związku Sowieckiego z 3 listopada 1990 roku. W punkcie 8 dokumentu prokuratura otrzymywała polecenie przyspieszenia śledztwa w sprawie katyńskiej, a w punkcie 9 zlecano wielu instytucjom odszukanie w archiwach dokumentów, "odnoszących się do wydarzeń i faktów w historii sowiecko-polskich stosunków dwustronnych, w rezultacie których strona sowiecka poniosła straty". Pracami tymi także miał kierować Falin.

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 20:46, 23 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 477 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:37, 15 Kwi 2012 Powrót do góry

Zabójcy z pierwszego eszelonu

Piotr Szubarczyk publicysta

Mimo że pojęcie zbrodni katyńskiej tkwi głęboko w świadomości Polaków od kilku już pokoleń, niejasne jest ciągle nasze wyobrażenie o zbrodniarzach, którzy tę zbrodnię zaplanowali, zatwierdzili i wykonali.
Polak niezajmujący się na co dzień historią zadowala się najczęściej enigmatycznym określeniem "zbrodnia stalinowska", które ma oznaczać, że mord na polskich oficerach i więźniach politycznych był jednym z wielu "wypaczeń" w okresie "kultu jednostki", który wszak został potępiony już za Chruszczowa, a więc rozliczony. Na taki łagodzący i pacyfikujący naszą nadmierną dociekliwość obraz zbrodni pracowała zarówno propaganda sowiecka (wtedy tylko szeptana, bo przecież oficjalnie sprawcami mieli być rzekomo Niemcy), jak i rosyjska. Kiedy marszałek Sejmu RP Bronisław Komorowski odwiedził w przeddzień defilady moskiewskiej (8 maja 2010 r.) prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa, usłyszał wyrazy ubolewania "z powodu sprawy katyńskiej i innych wydarzeń, poprzedzających wybuch wojny"! W tym konkretnym przypadku polityka "ubolewania", łagodzenia i pomniejszania rozmiarów oraz wymowy zbrodni uzyskała podwójną zasłonę: sowiecko-niemiecki rozbiór Polski jesienią 1939 r. i związane z nim zbrodnie wojenne i zbrodnie ludobójstwa były rzekomo tylko "wydarzeniami", a nie wojną przeciwko państwu polskiemu! Wszak wojna (czyli "otieczestwiennaja wojna"), według specyficznej rosyjskiej logiki, rozpoczęła się dopiero w czerwcu 1941 r., kiedy wiarołomny niemiecki sojusznik zdradził i uderzył na Sowiety.

Za wierność Polsce
Aby zrozumieć głęboki fałsz takiej polityki pomniejszania i łagodzenia wymowy zbrodni katyńskiej, trzeba mieć świadomość jej rozmiarów i sprawców. Dla Polaków czasu okupacji, słuchających z niedowierzaniem niemieckich komunikatów radiowych i czytających niemieckie listy odkopanych na leśnym uroczysku Kozie Góry pod Smoleńskiem ciał polskich oficerów, Katyń oznaczał kilka tysięcy wojskowych, niemal wyłącznie narodowości polskiej, zamordowanych w podsmoleńskim lesie, przetrzymywanych wcześniej w specjalnym obozie NKWD w Kozielsku. Potem skojarzono śmierć tych z Kozielska z nieznanym losem oficerów dwóch innych obozów specjalnych: w Ostaszkowie i Starobielsku. Przez kilkadziesiąt lat mówiliśmy więc o zbrodni katyńskiej jako mordzie popełnionym na blisko 15 tysiącach oficerów polskich z tych trzech obozów.
Na początku lat 90. po ujawnieniu notatki Berii i zarazem "uchwały" sowieckiego Politbiura z 5 marca 1940 roku zrozumieliśmy, że zarówno liczba ofiar, jak i obszar, na którym dokonano zbrodni, są znacznie większe niż wcześniej mogłoby się wydawać. Do tych około 15 tysięcy oficerów dopisaliśmy ponad 7 tysięcy więźniów politycznych (wielu z nich było także oficerami) przetrzymywanych w więzieniach tzw. zachodniej Białorusi i tzw. zachodniej Ukrainy, czyli na okupowanych od września 1939 r. Kresach II RP. Dziś już nie mamy wątpliwości, że pod pojęciem zbrodni katyńskiej kryje się około 22 tysięcy polskich oficerów i innych więźniów politycznych, którzy nie nadawali się do sowietyzacji i podporządkowania interesom obcego państwa, agresora. Byli - jak pisał Beria w notatce dla Stalina - "zawziętymi wrogami władzy radzieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju radzieckiego". W "tłumaczeniu" na normalny język polski oznacza to, że byli polskimi patriotami. Zresztą, takie "tłumaczenie" jest zupełnie zbędne współczesnym Polakom, bo przecież my to doskonale znamy. Także dziś często słyszymy, że "zioniemy nienawiścią", kiedy wykazujemy nadmierną dociekliwość i obstajemy nazbyt "fundamentalnie" przy polskich imponderabiliach narodowych, bez tak pożądanej "europejskiej" lekkości i giętkości umysłów...

Żeby dokończyć precyzowanie pojęcia zbrodni katyńskiej, zapytajmy raz jeszcze: ilu współrodaków nam zamordowano w ramach tej "operacji"? Najczęściej podaje się dwie liczby, nieznacznie tylko się różniące: 22 tys. 436 lub 21 tys. 857. Ta pierwsza, z roku 1941, pochodzi z meldunku szefa Zarządu NKWD ZSRS Piotra Soprunienki o liczbie polskich jeńców przetrzymywanych w obozach NKWD (15 tys. 131), do której dodajemy 7305 więźniów politycznych. Ta druga wydaje mi się bardziej precyzyjna i wiarygodna, choć pochodzi z roku 1959. Są to jednak dane z poufnej notatki szefa KGB Związku Sowieckiego Andrieja Szelepina dla samego Nikity Chruszczowa, ówczesnego przywódcy sowieckiego. Można ją traktować jako zamknięty bilans zakończonej już zbrodni. Szelepin dysponował wtedy teczkami osobowymi wszystkich zamordowanych i mógł takiej precyzyjnej informacji udzielić.

Dziś podobno już tych teczek nie ma, ale nie ma też dokumentu poświadczającego ich zniszczenie, więc być może tkwią w zakamarkach rosyjskiego archiwum. Pewnie ich nigdy nie zobaczymy, skoro nie udostępnia się nam nawet dokumentów ze współczesnego rosyjskiego śledztwa, nawet uzasadnienia decyzji o jego umorzeniu! Zbrodnia katyńska jest więc i dziś elementem wielkiej polityki. Nie tylko polityki historycznej. Wynika to z jej wojennego, ludobójczego charakteru, ale też z kategorii przestępców, którzy ją popełnili. To była zbrodnia państwa sowieckiego, w imieniu tego państwa, dokonana przez najwyższych przedstawicieli tego państwa rękami podległych im urzędników i funkcjonariuszy.

Zbrodnia państwowa
W publicystyce historycznej funkcjonuje metaforyczne określenie "pierwszy eszelon władzy" - zwłaszcza w odniesieniu do władzy sowieckiej. Słowo "eszelon" pochodzi z języka francuskiego i oznacza drabinę, stopnie, w dawnych armiach szyk uderzeniowy oddziałów, także kolumnę wozów, samochodów czy wagonów kolejowych. W hierarchicznej, mafijnej strukturze władzy sowieckiej "pierwszy eszelon" to sekretarz generalny WKP(b) - od roku 1952 KPSS (Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego) - i członkowie Politbiura tej partii oraz przewodniczący Wierchsowietu (Rady Najwyższej ZSRS). Cały ten "pierwyj eszelon" uczestniczył w zbrodni katyńskiej! To była zbrodnia państwowa, wojenna, to było ludobójstwo. Bezpośrednie zaangażowanie "pierwszego eszelonu" w zbrodnię katyńską tłumaczy pozornie niezrozumiałe działania, takie jak ukrywanie dokumentów śledztwa z ostatnich lat, mimo iż Rosja nie zaprzecza już, że ponosi odpowiedzialność za tę zbrodnię. Ale Rosja jest też następczynią prawną Sowietów i - jak widać - czuje się odpowiedzialna za kontynuowanie kłamstwa katyńskiego, teraz już jednak w formie bardziej zawoalowanej, z użyciem precyzyjnie zaplanowanego, prowokatorskiego anty-Katynia, czyli kłamstw o rzekomym wymordowaniu w latach 20. jeńców bolszewickich w niewoli polskiej.

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 20:47, 23 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 477 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:57, 15 Kwi 2012 Powrót do góry

Wojna psychologiczna o Katyń

Rosja nie ponosi winy za masową egzekucję Polaków w 1940 r. pod Katyniem i nie odpowiada za Stalina - takie orzeczenie, według gazety "Moskowskije Nowosti", wyda w poniedziałek Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Profesor Włodzimierz Marciniak ostrzega przed wojną psychologiczną prowadzoną przez Rosję w sprawie Katynia, bo "orzeczenie" Trybunału mogło zostać przez gazetę wymyślone.

"Polska strona prawie całkowicie przegrała tę sprawę, jednak rosyjskie władze nie powinny jeszcze świętować zwycięstwa" - podały wczoraj "Moskowskije Nowosti", powołując się na rzekome anonimowe źródła w Strasburgu. Z informacji wspomnianej gazety wynika, że spośród siedmiu sędziów izby aż czterech orzekło, iż wobec 12 skarżących - krewnych rozstrzelanych polskich oficerów - rosyjskie władze nie naruszyły prawa do życia. "Innymi słowy, Rosja nie ponosi odpowiedzialności za masową egzekucję" - głosi dziennik, podkreślając, że "chodzi o rosyjskie, a nie radzieckie władze, ponieważ Rosja jest spadkobierczynią ZSRR".
Z kolei w swoim oficjalnym oświadczeniu Trybunał stwierdził, że ani "nie potwierdza, ani nie zaprzecza jakimkolwiek doniesieniom o orzeczeniu w tej sprawie". Przypomniano w nim jedynie, że wyrok zostanie ogłoszony w najbliższy poniedziałek o godz. 11.00, a jego tekst ukaże się na stronach internetowych ETPC.

"Moskowskije Nowosti" wyjaśniają, że na niekorzyść Rosji Trybunał skonstatował jedynie, iż Federacja Rosyjska naruszyła Europejską Konwencję Praw Człowieka w części zobowiązującej ją do współpracy z Trybunałem. Przy czym, jak przezornie wyjaśnia gazeta, wynika to z faktu, iż Rosja odmówiła udostępnienia Trybunałowi części akt swojego śledztwa w sprawie Katynia, które wciąż objęte są klauzulą tajności. "ETPC uznał tę odmowę za naruszenie przez Rosję zobowiązania do współpracy z Trybunałem" - twierdzi dziennik, dodając, iż "jest to jedyny punkt wyroku, w którym sędziowie izby podjęli decyzję jednomyślnie". "Oprócz tego co do głównych punktów skargi decyzja zapadła większością jednego głosu. Może to doprowadzić do zrewidowania sprawy przez Wielką Izbę ETPC" - dodaje gazeta, którą cytuje PAP.

"Moskowskije Nowosti" zauważają jednak, że choć ETPC nie uznał rosyjskich władz za winne egzekucji, to obarczył je winą za nieludzkie traktowanie niektórych spośród skarżących. "Dotyczy to tych bliskich krewnych pomordowanych, którzy pozostawali w niewiedzy na temat miejsca pobytu represjonowanych i ich losu" - wyjaśnia dziennik i dostrzega, że i w tym przypadku sędziowie nie byli jednak jednomyślni co do winy. "Przy czym tych spośród skarżących, którzy są dalekimi krewnymi straconych, Trybunał nie uznał za ofiary tego naruszenia" - informuje gazeta. Z satysfakcją zaznacza również, że "nawet ci Polacy, których prawa ETPC uznał za złamane, zgodnie z wyrokiem nie otrzymają nawet centa zadośćuczynienia za cierpienia moralne". W tym momencie należy wyjaśnić, że rodziny - z wyjątkiem Jerzego Janowca i Andrzeja Trybowskiego - nie domagały się żadnych odszkodowań finansowych od Moskwy, poza symbolicznym 1 euro.

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]

Polska przegrała w Strasburgu ws. Katynia?

Rosja nie ponosi winy za masową egzekucję Polaków w 1940 roku pod Katyniem - informują w czwartek "Moskowskije Nowosti". Dziennik precyzuje, że tak orzekł Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPCz) w Strasburgu. Wyrok ma zostać ogłoszony 16 kwietnia.

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 20:48, 23 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 477 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:08, 15 Kwi 2012 Powrót do góry

Dezinformacja katyńska

Nie ustają komentarze po wczorajszym artykule w rosyjskim dzienniku, w którym opierając się na nieoficjalnych informacjach podano, że Trybunał w Strasburgu wyda korzystny dla Rosjan wyrok w sprawie postępowania wobec rodzin katyńskich.

Możemy mieć do czynienia z szumem informacyjnym, klasyczną wrzutką medialną. Rosyjska propaganda chce ustawić narrację dotyczącą orzeczenia Trybunału.

– Przedmiotem postępowania przed Trybunałem nie jest to, czy Rosja ponosi odpowiedzialność za zbrodnię katyńską. Chodzi o to, w jaki sposób władze Rosji postępowały wobec rodzin ofiar Katynia od lat 90. – tłumaczył wiceminister spraw zagranicznych Maciej Szpunar.

Już sam tytuł artykułu, w którym Rosjanie deklarują, że „nie odpowiadają za Stalina”, stanowi pewną próbę manipulacji. Postępowanie Trybunału nie dotyczyło wszak tej kwestii, w sprawach z przeszłości organ ten bada tylko okres, w którym dane państwo jest związane podpisaną konwencją praw człowieka, Rosja podpisała ją w 1998 roku.

Jak nieoficjalnie przyznają polscy dyplomaci, takie zachowanie może świadczyć o tym, że Rosja spodziewa się częściowej porażki w Strasburgu. – Gdyby Trybunał oddalił wszystkie zarzuty, Rosjanie nie robiliby aż takiej awantury i nie próbowaliby za wszelką cenę uprzedzić wyroku – mówi „Rzeczpospolitej" jeden z polskich dyplomatów.

Może się okazać, że w tych sprawach, które faktycznie były przedmiotem postępowania Trybunału Rosja poniesie klęskę. Ma być winna m.in. poniżającego traktowania krewnych ofiar zbrodni katyńskiej podczas śledztwa, jakie prowadziła, odmowy rehabilitacji prawnej oficerów, odpowiada także za brak należytej współpracy z Trybunałem.

– Ten artykuł to bzdura – uważa Aleksandr Gurianow z Memoriału, rosyjskiej organizacji badającej zbrodnie stalinowskie. I wskazuje, że nie rozpatrywano zarzutu odpowiedzialności Rosji za mord polskich oficerów.


Żródło: [link widoczny dla zalogowanych]

Za: [link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 477 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:14, 15 Kwi 2012 Powrót do góry

Po trochę w innych tematach związanych z głównym tematem wątku tj. Katynia.

Słowa o Katyniu „godzą w godność i honor” Stalina?
(...)
http://www.traditia.fora.pl/historia,41/stalin-wsrod-swietych,5033.html

Nóż w plecy
(...)
http://www.traditia.fora.pl/historia,41/noz-w-plecy,2781.html
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 477 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:10, 15 Kwi 2012 Powrót do góry

Polecam ciekawy artykuł byłego wiceministra i p.o. ministra obrony narodowej, wykładowcy akademickiego Pana Romualda Szeremietiewa.

Lubisz kata'tsja, lubi i sanoczki wozit’

(...)

Przez dziesiątki lat propaganda sowiecka rozsiewała kłamstwa na temat zbrodni katyńskiej.

Image

W 1944 roku tablica przy wejściu do Lasu Katyńskiego informowała o "hitlerowskich bestiach, które jesienią 1941 roku rozstrzelały [tutaj] jeńców wojennych, żołnierzy i oficerów". I wzywała: „Żołnierzu Czerwonej Armii pomścij”

Image

Decyzja z 5 marca 1940 r. o fizycznej likwidacji 14 700 polskich jeńców wojennych oraz 11 000 aresztowanych i znajdujących się w sowieckich więzieniach. Są na niej podpisy premiera rządu ZSRR Mołotowa, wicepremiera Mikojana, ministrów Woroszyłowa (obrona), Berii (sprawy wewnętrzne), Kaganowicza (transport) oraz przewodniczącego sowieckiego „parlamentu” Kalinina (patron Kaliningradu) i oczywiście Stalina, wówczas „tylko” sekretarza generalnego sowieckiej partii komunistycznej.

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 477 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 14:52, 16 Kwi 2012 Powrót do góry

Strasburg: Katyń można traktować jako zbrodnię wojenną

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu ogłosił wyrok ws. skarg katyńskich. Trybunał miał ocenić, czy Rosja przeprowadziła skuteczne śledztwo ws. zbrodni katyńskiej i czy nie naruszyła praw krewnych ofiar. Uznał, że zbrodnię katyńską można traktować jako zbrodnię wojenną. Dzisiejszy wyrok nie jest prawomocny.

Trybunał zauważył, że masowy mord dokonany na polskich więźniach można traktować jako zbrodnię wojenną, jako że obowiązek humanitarnego traktowania jeńców wojennych i zakaz ich zabijania były częścią międzynarodowego prawa zwyczajowego, a jego poszanowanie było obowiązkiem władz sowieckich. Biorąc pod uwagę, że zbrodnie wojenne nie ulegają przedawnieniu, Trybunał stwierdził, że "w okresie po ratyfikacji Konwencji nie pojawiły się żadne nowe dowody lub okoliczności związane ze zbrodnią katyńską, a zatem po tej dacie nie powstał na nowo obowiązek dla władz rosyjskich do prowadzenia śledztwa".

Rosja ma obowiązek wypłacić skarżącym łącznie 5 tys. euro tytułem kosztów i wydatków, a także skarżącemu Jerzemu Karolowi Malewiczowi 1,5 tys. euro z tego samego tytułu.

Trybunał orzekł, że Rosja nie wywiązała się ze współpracy, tzn. nie nadesłała wymaganych dokumentów dotyczących zamknięcia w 2004 roku śledztwa w sprawie zbrodni. Uznał, że władze Rosji naruszyły w ten sposób art. 38 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

O naruszenie przepisów konwencji - art. 2, art. 3. i art. 38 - oskarżyło Rosję 15 krewnych ofiar NKWD z 1940 r.

Naruszenie art. 38 wynika z odmowy rosyjskiego rządu doręczenia na wezwanie Trybunału kopii decyzji o umorzeniu śledztwa katyńskiego. Większość zarzutów rodzin krewnych ofiar Katynia dotyczyła właśnie tego śledztwa, które w latach 1990-2004 prowadziła rosyjska Główna Prokuratura Wojskowa.

W odmowie doręczenia rząd Rosji powołał się na utajnienie tego postanowienia, mimo że prawo międzynarodowe zabrania usprawiedliwiania odmowy współpracy z Trybunałem przez odwołanie się do przepisów prawa krajowego. Rosjanie podali, że dokument o umorzeniu śledztwa ws. Katynia "zawiera tajemnice, których ujawnienie mogłoby przynieść uszczerbek bezpieczeństwu kraju".

Skarżący wskazali na sprzeczności stanowiska władz Rosji w tej sprawie. Z jednej strony Rosjanie twierdzą, że nie ponoszą odpowiedzialności za wydarzenia, które można przypisać reżimowi ZSRR, a z drugiej strony - utajniają akta śledztwa, uznając je za szkodliwe dla interesów współczesnej Rosji.

Nieludzkie traktowanie

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 477 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 15:44, 16 Kwi 2012 Powrót do góry

ETPC: Katyń zbrodnią wojenną

Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał skargę rodzin katyńskich na poniżające traktowanie krewnych jej ofiar i brak współpracy rosyjskiego rządu z Trybunałem. Umożliwia to domaganie się od Rosjan nowego śledztwa i ewentualnych odszkodowań.

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Stefan Buhholz
Użytkownik


Dołączył: 22 Lut 2011
Posty: 148 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: USA
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 18:44, 16 Kwi 2012 Powrót do góry

Witam,

No tak. Kroczek do przodu zrobiony.... i co z tego? Zaden ze zbrodniarzy nie zostanie ukarany. Ruskie i tak te najwazniejsze akta-dokumenty nie oddadza w rece Polakow. Najsmutniejsze bedzie to jak beda wyliczac - obliczac tzw. odszkodowanie.... horror!

Pozdrawiam
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 477 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:09, 29 Lip 2012 Powrót do góry

20 lipca br. we lwowskiej gazecie „Wilna Ukraina”, której redaktorem naczelnym, jest Ołeksandr Gołub, działacz Komunistycznej Partii Ukrainy i deputowany do Rady Najwyższej, na dwóch stronach kolorowej rozkładówki, ukazał się artykuł dowodzący, że zbrodni w Katyniu dokonali... Niemcy.

“Katyń to sprawa Niemców”

Artykuł nie jest podpisany. Jest tylko adnotacja: „na motywach materiałów z pisma „Russkij Mir”.

Pokrótce sens artykułu sprowadza się do tego, że materiały, które przekazał Michaił Gorbaczow rządowi polskiemu w 1990 roku są… sfałszowane.

(...)

[link widoczny dla zalogowanych]

Tak mnie kiedyś uczono w LO, że Katyń to sprawa Niemców, tak się nawet przygotowywałam do matury, bo jako przedmiot dodatkowy wybrałam sobie historię. Maturę zdałam, ale z jednego wielkiego zakłamania, które później po latach stopniowo odkrywałam i korygowałam i zapewne nie do końca mam wszystko skorygowane i wyjaśnione nie tylko w temacie Katynia, ale dużo więcej.
Zobacz profil autora
Stefan Buhholz
Użytkownik


Dołączył: 22 Lut 2011
Posty: 148 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: USA
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 13:07, 29 Lip 2012 Powrót do góry

Po dzień dzisiejszy zbrodnie sowietów są bezkarne. Polski sąd najwyższy oznajmił, że Polacy nie mają prawa ubiegać się o odszkodowania za pracę niewolniczą, za deportacje... od Rosji. Takie to mamy sądy w Polsce!
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)