Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Krucjaty - zbrojne pielgrzymki Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29474 Przeczytał: 161 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 9:01, 09 Lut 2010 Powrót do góry

Krucjaty - zbrojne pielgrzymki

Prof. Grzegorz Kucharczyk rozpoczął we wtorek, 27 października nowy cykl wykładów, w ramach Akademii Niepoprawnej Politycznie, pt: Krzyżowcy – Wojsko Chrystusa. Prawdziwa historia krucjat. Temat prelekcji brzmiał: Krucjaty – zbrojne pielgrzymki i ich duchowość. To temat bliski prof. Kucharczykowi, poświęcił mu bowiem jedną z pierwszych swoich książek.

Kościół dojrzewał do idei zbrojnej pielgrzymki do Grobu Pańskiego przez kilka wieków. Była ona odpowiedzią na falę agresji ze strony islamu. Wykładowca podkreślił, że krucjaty były owocem zmian jakie zachodziły w Kościele w ramach wielkiej reformy. Tylko bowiem wzmocnione chrześcijaństwo mogło zmobilizować się do walki z zagrożeniem muzułmańskim. Nie jest więc przypadkiem, że kojarzący się jednoznacznie z ruchem odnowy, papież Grzegorz VII zaapelował w 1074 r. do władców europejskich o pomoc dla chrześcijan wschodnich zagrożonych kolejną falą ataków muzułmanów. Zadeklarował wówczas, że gotów jest nawet sam stanąć na czele wyprawy jako „dux et pontifex”.

Militarne zaangażowanie Kościoła nie było wyłącznie pomysłem zachodniego chrześcijaństwa. Jak podkreślił prof. Kucharczyk, kult świętych rycerzy: Jerzego, Demetriusza, Prokopa, Teodora, Maurycego początkowo był żywszy we wschodnim chrześcijaństwie. Dopiero z czasem został przyswojony przez Zachód. Podobnie było z ideą wojny w imię Chrystusa. W VII w., gdy Cesarstwo Bizantyjskie toczyło wojnę o przeżycie z Persami, Ziemia Święta na pewien czas została zajęta przez nieprzyjaciół. Padła Jerozolima. Cesarz Herakliusz zadeklarował wówczas, że toczy wojnę za sprawę Pana. Z tego źródła czerpało chrześcijaństwo zachodnie.

Genealogia krucjat nie jest więc wynikiem jakiegoś urojenia kilku papieży, jak często twierdzą przeciwnicy Kościoła, lecz stanowi wspólne dziedzictwo obu gałęzi chrześcijaństwa.

Podczas prelekcji prof. Kucharczyk przytoczył fragmenty traktatu św. Bernarda z Clairvaux pt.: „Pochwała nowego rycerstwa”, który ukazywał ideał krzyżowca, a ściślej członka zakonu rycerskiego, jako łączącego w sobie harmonijnie cnoty zakonnika i rycerza. Mnisi - żołnierze według tego świętego są jednocześnie łagodnymi barankami i dzikimi lwami. Wykładowca zauważył, że samo pojęcie „miles Christi” („żołnierz Chrystusa”), którym określani byli krzyżowcy, początkowo odnosił się do zakonników, staczających walkę duchową ze złem i swoimi słabościami za murami klasztoru.

Grzegorz Kucharczyk podkreślał, że krucjaty były dziełem świętych. Do walki w obronie chrześcijaństwa wzywał św. Grzegorz VII. Bernard z Clairvaux, który dał teoretyczne podwaliny pod ideę zakonów, nie tylko został ogłoszony przez Stolicę Apostolską świętym, ale także Doktorem Kościoła. Pierwsza Krucjata to dzieło bł. Urbana II. Już w XV w. krucjatę w obronie Węgier przed nawałą muzułmańską przygotowywał św. Jan Kapistran.

Wyprawy krzyżowe do Palestyny były nazywane zbrojną pielgrzymką rycerstwa do Ziemi Świętej. Nawiązując do tytułu wykładu prof. Kucharczyk stwierdził, że ruch pielgrzymkowy należy do grupy zjawisk w życiu społeczno-religijnym chrześcijaństwa, którego nasilenie notowano właśnie na przełomie X/XI wieku. Żywa wśród ówczesnych chrześcijan miłość do Ziemi Świętej – świadka największego cudu, który przemienił świat, powodowała, że wielu pobożnych pielgrzymów, wyruszało na niebezpieczną podróż do Palestyny. Na miejscu narażeni byli na napady band złożonych z muzułmanów. Rządy kalifa Ak-Hakima, który kazał zburzyć bazylikę Grobu Pańskiego, na pewien czas zamknęły pątnikom dostęp do Ziemi Świętej. Naturalnie więc wyprawę zbrojną ogłoszoną w Clermont przez Urbana II uznano za szczególny rodzaj pielgrzymki. Warto przypomnieć, że po zdobyciu Ziemi Świętej wielu rycerzy – pątników wróciło do swych krajów rodzinnych, jak to zwykli czynić pielgrzymi po osiągnięciu celu pobożnej peregrynacji.

Chrześcijanie przez długi czas zmuszeni byli walczyć z agresją islamu – podkreślił wykładowca. Historia walk sięga VII w. Agresja jest wpisana bowiem w tę religię. W Koranie są wezwania do agresji. Ziemie opanowane przez islam nie były peryferiami chrześcijaństwa, ale jego centrum: Antiochia, Aleksandria, Hippona, Hiszpania, Azja Mniejsza to ziemia Ojców Kościoła, gdzie rodziła się teologia.

Polski etos rycerski - prof. Ryba i dr Skrzydlewski
(...)
https://www.youtube.com/watch?time_continue=3&v=A14UY2CQrlE

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 12:32, 12 Lut 2018, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29474 Przeczytał: 161 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:28, 07 Sty 2012 Powrót do góry

Krucjaty w skrócie

Nakładem Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej imienia księdza Piotra Skargi (polskiej ekspozytury globalnej katolickiej organizacji Tradition, Family and Property) opublikowano 128 stronicowy mini album przybliżający historie krucjat. „Zbrojne pielgrzymki. Historia wypraw krzyżowych” profesora Grzegorza Kucharczyka to publikacja wydana na kredowym papieże, zawierająca kolorowe ilustracje, opisująca nie tylko same wyprawy krzyżowe, ale i historie całego chrześcijańskiego oporu wobec agresji islamu.

[link widoczny dla zalogowanych]

Dziś temat ofensywy islamskiej jest w obliczu eksplozji demograficznej muzułmańskich imigrantów w Europie szczególnie ciekawy. Tym bardziej, że współcześni Europejczycy są coraz bardziej wykorzenieni z zachodniej tożsamości. A ich świadomość ukształtowały kłamstwa o krucjatach kolportowane w ramach czarnej legendy krucjat. Do utworzenia czarnej legendy krucjat jako pierwszy przysłużył się Marcin Luter który, w ramach swojej chorej nienawiści do katolicyzmu, potępiał i krucjaty. Kłamstwa o krzyżowcach rozpowszechniali też i inni protestanci. Kolejnymi kreatorami anty-katolickich kłamstw byli nienawidzący chrześcijaństwa przedstawiciele filozofii oświecenia. Dziś plugawe kłamstwa kolportuje pop kultura.

W swej książce Grzegorz Kucharczyk ukazuje historie walk z islamską agresją trwającą od VII wieku naszej ery. Pod okupacją muzułmanów zniewoleni chrześcijanie stawali się ludźmi drugiej kategorii. Muzułmanie odbierali chrześcijanom kościoły, zakazywali ewangelizacji i publicznego manifestowania wiary, obarczali podatkami, zakazywali jazdy konno. Agresja muzułmanów w zachodniej Europie zakończyła się dopiero w 735 roku we Francji.

Średniowieczna walka z agresją świata islamskiego na Europę była tym co ukształtowało tożsamość chrześcijańskiej Europy. Tożsamość krzyżowców kształtował religijny charakter wyprawy, wspólny wysiłek rycerstwa ze wszystkich krajów Europy. Czas krucjat był czasem odnowy Kościoła i rozkwitu kultury europejskiej.

Pierwsza krucjata miała miejcie pod koniec XI wieku. Wyruszyła z polecenia papieża. Krzyżowcy przez Włochy, Bałkany, Bizancjum, Turcję dotarli do Jerozolimy. Równocześnie, spontanicznie wbrew Kościołowi, wyruszyła krucjata ludowa, która dopuściła się pogromów na żydach.

Druga krucjata miała miejsce w połowie XII wieku. Zakończyła ją klęska i utrata Jerozolimy. Trzecia krucjata pod koniec XII wieku też była nieudana. Czwarta krucjata, potępiona przez papieża, miała miejsce na początku XIII wieku. Sfinansowała ją Wenecja. Skończyła się złupieniem chrześcijańskiego Konstantynopola, zniszczeniem kościołów i wymordowaniem duchownych. Tak też skończyła się historia hrabstwa Edessy, księstwa Antiochia, hrabstwa Trypolisu i Królestwa Jerozolimy. Sukcesem było wyparcie w 1492 roku z półwyspu Iberyjskiego muzułmanów, którzy agresje tej części Europy rozpoczęli od 711 roku.

Podstawą krucjat były zakony rycerskie. Templariusze, których fałszywie oskarżono o herezje. Joannici (czyli rycerze maltańscy) do dziś mający osobowość prawną w stosunkach międzynarodowych. Istniejący Krzyżacy, którzy zhańbili się walką z katolicką Polską. Istniejący do dziś Bożogrobcy i inne zakony.

Polskie rycerstwo nie brało licznego udziału w krucjatach bo Polska była krajem frontowym. Jednymi z największych sukcesów oręża polskiego były sukcesy armii Jana III Sobieskiego w XVII wieku. Wtedy to została złamana potęga świata muzułmańskiego. Od XVIII wieku świat chrześcijański był zmuszony walczyć z wrogiem wewnętrznym (rewolucjami, masonami, komunistami).

Krucjaty doprowadziły do rozkwitu kultury Europejskiej. Uchroniły Europę od muzułmańskiej okupacji i w konsekwencji zapaści cywilizacyjnej.

Jan Bodakowski

[link widoczny dla zalogowanych]


(do obejrzenia krótki filmik YouTube)

http://www.youtube.com/watch?v=obr3laViCmg


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 12:07, 12 Lut 2018, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Anonim Anonimus
Użytkownik


Dołączył: 25 Sie 2011
Posty: 92 Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 23:00, 08 Sty 2012 Powrót do góry

Do Pana Kucharczyka mam blisko, bo wykłada w Uniwersytecie w Poznaniu, a ja pod Poznaniem mieszkam he he.

Ten Pan również brał udział w dyskusji na temat masonerii w programie Jana Pospieszalskiego "Warto Rozmawiać".

A skoro jest poruszony temat krucjat, to podam kolejny utwór Pana Jacka Kowalskiego, właśnie który opiewa krucjaty.

http://www.youtube.com/watch?v=q0oXD42tCYM

Seignor, sachiés qui or ne s'en ira
En cele terre ou Deus fu mors et vis
Et qui la crois d'outremer ne prendra
A paines mais ira en paradis.
Qui a en soi pitié ne remembrance
Au haut Seignor doit querre sa venjance
Et delivrer sa terre et son pays.

Wiedzcie, panowie, kto nie ruszy dziś
Tam, gdzie Bóg poniósł śmierć i z martwych wstał,
Kogo zamorski nie ozdobi krzyż,
Tego zapewne też ominie Raj.
Czyja więc litość w kim jest nieuboga,
Niechaj rusza, ażeby pomścić Boga,
Oswobodzić jego ojczysty kraj.

Gnuśnych i podłych zostanie tu ćma;
Tych nie obchodzą ni honor, ni Bóg;
Mówią: 'Cóż pocznie tu małżonka ma,
Gdzieżbym przyjaciół mych opuścić mógł?!'
Takich szaleństwo zupełne ośmiela;
Wszak jednego mamy tu przyjaciela,
Który za nas Krzyż na Golgotę wlókł.

Ale młodzieńców huf ruszy na wieść -
Aby swe życie nieść dla Bożych służb;
Pójdą młodzieńcy po sławę i cześć,
Tutaj zostanie zaś jedynie tchórz.
Ślepym jest - widzę to sam znakomicie -
Kto dla Boga swoje oszczędza życie;
Sławy u świata ten nie zyska już.

Panno Czcigodna, ukoronowana,
Łaski pełna, prośże za nami Pana,
A nieszczęście wszelkie ominie nas!

Wiedzcie, panowie, kto nie ruszy dziś
Tam, gdzie Bóg poniósł śmierć i z martwych wstał,
Kogo zamorski nie ozdobi krzyż,
Tego zapewne też ominie Raj.
Czyja więc litość w kim jest nieuboga,
Niechaj rusza, ażeby pomścić Boga,
Oswobodzić jego ojczysty kraj.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29474 Przeczytał: 161 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:04, 09 Sty 2012 Powrót do góry

Anonim Anonimus napisał:
Do Pana Kucharczyka mam blisko, (...).
Ten Pan również brał udział w dyskusji na temat masonerii w programie Jana Pospieszalskiego "Warto Rozmawiać".(...)

Mamy o tym i można wysłuchać i obejrzeć tu:
(...)
http://www.traditia.fora.pl/szukajac-prawdy-tematy-ktore-nurtuja-bulwersuja,66/masoneria,131.html#19391


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 12:16, 12 Lut 2018, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29474 Przeczytał: 161 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:07, 03 Wrz 2012 Powrót do góry

Mity na temat krucjat

Tak naprawdę świat muzułmański pamięta krucjaty niemal tak dobrze jak Zachód - innymi stówy: błędnie. Nie powinno to dziwić. Muzułmanie czerpią wiadomości na temat krucjat z tych samych kiepskich książek historycznych, na których polega Zachód.

Krucjaty są ostatnio tematem dnia. Prezydent Bush popełnił ten błąd, że określił wojnę przeciwko terroryzmowi jako „krucjatę" i był na okrągło krytykowany za to, że wypowiedział słowo zarówno obraźliwe, jak i bolesne dla świata muzułmańskiego. Jeśli jest ono bolesne, to jest niezwykłe, jak często Arabowie sami go używają. Osama bin Laden i Mułła Omar wciąż określali Amerykanów jako „krzyżowców", a obecną wojnę jako „krucjatę przeciwko islamowi". Przez dekady pośród Arabów na Bliskim Wschodzie określano Amerykanów rutynowo „krzyżowcami" lub „kowbojami". Najwidoczniej krucjaty są wciąż żywe w świecie muzułmańskim.

Nie zapomniano o nich również na Zachodzie. Istotnie, pomimo wielu różnic pomiędzy Wschodem a Zachodem większość ludzi obu kultur zgadza się na temat krucjat. Powszechnie się przyjmuje, że krucjaty są czarną plamą w historii cywilizacji zachodniej, a w szczególności Kościoła katolickiego. Każdy, kto ma ochotę przejechać się po katolikach, nie będzie się długo ociągać z wymachiwaniem krucjatami i inkwizycją. Krucjaty są często używane jako klasyczny przykład zła, jakiego może dokonać zorganizowana religia. Przeciętny człowiek na ulicy Nowego Jorku i Kairu zgodziłby się, że krucjaty były podstępnym, cynicznym i niczym nie sprowokowanym atakiem dokonanym przez religijnych fanatyków przeciwko pokojowemu, zamożnemu i wyrafinowanemu światu islamu.

Nie zawsze tak było. W czasach średniowiecznych nie znalazłbyś w Europie chrześcijanina, który nie wierzyłby, że krucjaty były dziełem najwyższego dobra. Nawet muzułmanie szanowali ideały krucjat i pobożność mężczyzn, którzy w nich walczyli. Ale wszystko to uległo zmianie wraz z reformacją protestancką. Dla Marcina Lutra, który odrzucił już chrześcijańskie doktryny o autorytecie papieża i odpustach, krucjaty były niczym więcej, jak tylko wybiegiem żądnego władzy papiestwa. Argumentował, że walka z muzułmanami była zwalczaniem samego Chrystusa, gdyż to On posłał Turków, by ukarać świat chrześcijański za niewierność. Kiedy sułtan Sulejman Wspaniały i jego armie rozpoczęły inwazję na Austrię, Luter zmienił zdanie na temat potrzeby walki, ale trwał przy potępieniu krucjat. W czasie następnych dwóch stuleci ludzie mieli tendencję do patrzenia na krucjaty przez pryzmat wyznania: protestanci je demonizowali, katolicy zaś wychwalali. Jeśli chodzi o Sulejmana i jego następców, to byli oni zadowoleni, że się ich pozbyli.

To w wieku XVIII, podczas oświecenia, narodziło się współczesne spojrzenie na krucjaty. Większość filozofów, jak Wolter, wierzyła, że chrześcijaństwo średniowieczne było nikczemnym zabobonem. Krucjaty były dla nich barbarzyństwem wiedzionym przez fanatyzm, chciwość i pożądliwość. Od tamtych czasów pogląd oświecenia na krucjaty to stawał się modny, to odchodził w zapomnienie. Krucjaty miały dobrą prasę jako wojny arystokracji (chociaż nie religii) w okresie romantyzmu i na początku XX wieku. Po II wojnie światowej jednak opinia znowu zdecydowanie zwróciła się przeciwko krucjatom. Po Hitlerze, Mussolinim i Stalinie historycy zaczęli postrzegać wojnę ideologii - jakiejkolwiek ideologii - jako rzecz wstrętną. To odczucie zostało podsumowane przez Stevena Runcimana w jego trzytomowej pracy A History oj the Crusades z lat 1951-1954 (wyd. pol. Dzieje wypraw krzyżowych 1987 i nast.). Dla Runcimana krucjaty były moralnie odrażającymi aktami nietolerancji w imię Boga. Człowiek średniowiecza, który wziął krzyż i pomaszerował na Bliski Wschód, był albo cyniczny, albo pazernie chciwy, albo naiwnie łatwowierny. Ta pięknie napisana historia wkrótce stała się standardem. Niemal w pojedynkę Runciman zdołał określić popularny współczesny pogląd na krucjaty.

Od lat siedemdziesiątych XX wieku krucjaty przyciągają uwagę setek naukowców, którzy skrupulatnie je przetrząsnęli, ponakłuwali i zbadali. W rezultacie wiadomo dużo więcej o świętych wojnach chrześcijaństwa niż kiedykolwiek przedtem. Jednak owoce dziesięcioleci studiów powoli przenikają do powszechnej świadomości. Częściowo jest to wina profesjonalnych historyków, którzy mają tendencję do publikowania studiów, mających z konieczności charakter fachowy i niezbyt łatwo dostępnych poza środowiskiem akademickim. Ale jest to również spowodowane oczywistą niechęcią wśród współczesnych elit, by pozwolić wizji krucjat Runcimana odejść w zapomnienie. I tak współczesne popularne książki o krucjatach - zasługujące w końcu na swą popularność - mają tendencję do małpowania Runcimana. To samo dotyczy innych mediów, np. wieloczęściowego, wyprodukowanego przez BBC/A&E dokumentu telewizyjnego The Crusades (1995), w którym występował Terry Jones, sławny dzięki programowi Latający Cyrk Monty Pythona. By nadać mu znamiona szczególnej wiarygodności, producenci wpletli do programu wypowiedzi pewnej liczby wyrafinowanych historyków zajmujących się krucjatami, którzy wyrazili swój punkt widzenia na temat ówczesnych wydarzeń. Trudność polegała na tym, że historycy nie podzielali poglądów Runcimana. Ale to nieważne. Producenci tak sprytnie zredagowali nagrane rozmowy, że historycy wydawali się z Runcimanem zgadzać. Jak powiedział mi wzburzony profesor Jonathan Riley-Smith: „Sprawili, że zdawałem się mówić rzeczy, w które nie wierzę!".

A więc, jaka jest prawdziwa historia krucjat? Zapewne możecie sobie wyobrazić, że to długa historia. Ale są dobre książki historyczne napisane w ostatnich dwudziestu latach, które wykładają większą część tej historii. Wziąwszy pod uwagę ogrom zainteresowania, z jakim krucjaty się dzisiaj spotykają, najlepszym rozwiązaniem będzie po prostu rozważenie, czym krucjaty nie były. Oto więc parę najpowszechniejszych mitów i wyjaśnienie ich nieprawdziwości.

MIT I: Krucjaty były wojnami niczym nie sprowokowanej agresji przeciwko pokojowemu światu islamu

Jest to tak błędne, jak tylko możliwe. Od czasów Mahometa muzułmanie dążyli do podboju świata chrześcijańskiego. Całkiem się też nieźle przy tym spisali. Po kilku wiekach stopniowych podbojów muzułmańskie armie zajęły całą Afrykę północną, Bliski Wschód, Azję Mniejszą i większość Hiszpanii. Innymi słowy, przed końcem XI wieku siły islamu zdobyły dwie trzecie świata chrześcijańskiego. Palestyna, ojczyzna Jezusa Chrystusa; Egipt, miejsce narodzin chrześcijańskiego monastycyzmu; Azja Mniejsza, gdzie św. Paweł zasiał ziarna chrześcijańskich społeczności - to nie były peryferia chrześcijaństwa, ale samo jego centrum. A budowa imperiów muzułmańskich jeszcze nie była ukończona. Kontynuowały one presję na zachód, w stronę Konstantynopola, wkraczając ostatecznie do samej Europy. Jeśli myślimy o niczym nie sprowokowanej agresji, to była ona po stronie muzułmańskiej. W którymś momencie to, co ocalało z chrześcijańskiego świata, musiałoby się bronić lub po prostu poddać się podbojowi islamu. Pierwsza krucjata została zwołana przez papieża Urbana II w roku 1095 w odpowiedzi na ponaglające prośby cesarza bizantyjskiego płynące z Konstantynopola. Papież Urban II wezwał rycerstwo chrześcijaństwa, aby pospieszyło z pomocą wschodnim braciom. Miał to być czyn miłosierdzia, wyzwolenie chrześcijan Wschodu od muzułmańskich napastników. Innymi słowy, krucjaty od początku były wojną obronną. Cała historia wschodnich krucjat jest historią odpowiedzi na muzułmańską agresję.

MIT II: Krzyżowcy nosili krzyże, ale w rzeczywistości byli zainteresowani tylko zdobyciem łupów i ziemi. Ich pobożne frazesy były jedynie przykrywką dla ich chciwości.

Historycy zwykli byli wierzyć, że duży przyrost naturalny w Europie doprowadził do kryzysu zbyt wielu „drugich synów" szlacheckich, którzy byli przeszkoleni w rycerskim rzemiośle, ale nie mieli żadnej ziemi do odziedziczenia. Krucjaty były więc postrzegane jako zawór bezpieczeństwa: można było posłać wojowniczych mężczyzn daleko od Europy, tam gdzie mogli sobie wykroić ziemię czyimś kosztem. Współczesne osiągnięcia naukowe obaliły ten mit. Teraz wiemy, że to „pierwsi synowie" Europy odpowiedzieli na wezwanie papieża w 1095, podobnie jak w następnych krucjatach. Wyprawa krzyżowa była drogim przedsięwzięciem. Trzeba było sprzedać swoją ziemię lub obciążyć ją hipoteką, aby zebrać konieczne fundusze. „Pierwsi synowie" nie byli również zainteresowani zamorskim królestwem. Całkiem jak współcześni żołnierze, średniowieczni krzyżowcy byli dumni z pełnionych obowiązków, ale tęsknili za domem. Po spektakularnym sukcesie pierwszej wyprawy krzyżowej, po zdobyciu Jerozolimy i większej części Palestyny praktycznie wszyscy krzyżowcy wrócili do domu. Tylko drobna garstka pozostała, aby skonsolidować nowo zdobyte terytoria i zarządzać nimi. Łupy także były rzadkością. W istocie, chociaż krzyżowcy bez wątpienia marzyli o ogromnych bogactwach wschodnich miast, praktycznie nikt z nich nawet nie odzyskał poniesionych kosztów. Ale pieniądze i ziemia nie były głównymi powodami, dla których wyruszyli na krucjatę. Wyruszyli, aby odpokutować za swoje grzechy i osiągnąć zbawienie dzięki dobrym uczynkom w dalekim kraju.

MIT III: Kiedy krzyżowcy zdobyli Jerozolimę w 1099 roku, wycięli w pień każdego mężczyznę, każdą kobietę i każde dziecko w mieście, aż ulice spłynęły po kostki krwią

Ten mit jest ulubiony przez tych, którzy lubią podkreślać brutalny charakter wypraw krzyżowych. Ostatnio Bill Clinton w przemówieniu w Georgetown cytował to jako powód, dla którego Stany Zjednoczone stały się ofiarą terroryzmu muzułmańskiego (chociaż Clinton dla lepszego efektu podniósł krew z poziomu kostek do poziomu kolan). Jest z pewnością prawdą, że wielu ludzi w Jerozolimie zostało zabitych po tym, jak krzyżowcy zdobyli miasto. Ale musi to być rozumiane w kontekście historycznym. Przyjętym moralnym standardem we wszystkich przednowoczesnych cywilizacjach Europy i Azji było to, że miasto, które opierało się zajęciu i zostało zdobyte siłą, należało do zwycięskich sił. Dotyczyło to nie tylko budynków i wszelkich dóbr ludzi. To dlatego każde miasto albo forteca musiały dobrze rozważyć, czy są w stanie bronić się przed oblegającymi. Jeśli nie, warto było negocjować warunki poddania się. Obrońcy Jerozolimy dawali odpór aż do samego końca. Liczyli na to, że potężne mury miasta powstrzymają krzyżowców, aż przybędzie odsiecz z Egiptu. Mylili się. Kiedy miasto upadło, zostało poddane grabieży. Było wielu zabitych, jednak wielu innych zostało wykupionych albo pozwolono im odejść. Według współczesnych kryteriów może się to wydawać brutalne. Jednak średniowieczny rycerz równie dobrze mógłby powiedzieć, że o wiele więcej niewinnych mężczyzn, kobiet i dzieci ginie w wyniku bombardowań, niż zginęłoby od miecza w ciągu jednego lub dwóch dni. Warto zauważyć, że w tych miastach muzułmańskich, które poddały się krzyżowcom, ludzie zostali pozostawieni w spokoju, zachowali swoją własność i pozwolono im na swobodne wyznawanie wiary islamskiej. Jeśli chodzi o potoki krwi na ulicach, to żaden historyk nie traktuje ich inaczej niż jako fikcję literacką. Jerozolima jest dużym miastem. Ilość krwi koniecznej do wypełnienia ulic ciągłym i głębokim na trzy cale strumieniem wymagałaby o wiele więcej ludzi, niż mieszkało ich w całym rejonie, nie mówiąc o samym mieście.

MIT IV: Krucjaty były po prostu średniowiecznym kolonializmem ubranym w strój religii

Trzeba pamiętać, że w średniowieczu Zachód nie był kulturą potężną, dominującą. To muzułmański Wschód był potężny, bogaty i zamożny. Europa była Trzecim Światem. Państwa krzyżowców utworzone wraz z pierwszą krucjatą nie były nowymi plantacjami katolików w świecie muzułmańskim podobnymi do brytyjskich kolonii w Ameryce. Liczba katolików w państwach krzyżowców była zawsze niewielka, dużo mniejsza niż dziesięć procent ludności. Przeważającą większość mieszkańców w państwach krzyżowych stanowili muzułmanie. Nie były one wobec tego koloniami - plantacjami albo nawet fabrykami, tak jak to było na przykład w Indiach. Były to placówki. Ostatecznym celem państw krzyżowych była obrona miejsc świętych w Palestynie, szczególnie w Jerozolimie, i zapewnienie bezpieczeństwa chrześcijańskim pielgrzymom odwiedzającym te miejsca. Nie istniał macierzysty kraj, z którym państwa krzyżowe utrzymywałyby stosunki ekonomiczne, ani Europa nie miała z kontaktów z nimi korzyści ekonomicznych. Wprost przeciwnie, koszt wypraw krzyżowych mających zachować łaciński Wschód pochłaniał ogromne środki z Europy. Jako placówki, państwa krzyżowe zachowywały cel militarny. Gdy muzułmanie toczyli wojny przeciwko sobie nawzajem, państwa krzyżowe były bezpieczne, ale kiedy muzułmanie już się zjednoczyli, byli zdolni zlikwidować bastiony, zdobyć miasta i w 1291 roku wyprzeć chrześcijan całkowicie.

MIT V: Krucjaty były prowadzone także przeciwko Żydom

Żaden papież nigdy nie wzywał do krucjaty przeciwko Żydom. W czasie pierwszej krucjaty duża grupa ludzi marginesu, nie powiązana z główną armią, zwaliła się na Nadrenię, aby rabować i zabijać Żydów, których tam napotkała. Po części był to wynik czystej chciwości. Po części efekt błędnej wiary, że Żydzi jako ci, którzy ukrzyżowali Chrystusa, są uzasadnionym celem ataku. Papież Urban II i kolejni papieże ostro potępili wystąpienia przeciwko Żydom. Lokalni biskupi i inni duchowni oraz świeccy próbowali bronić Żydów, choć z umiarkowanym powodzeniem. Podobnie w trakcie początkowej fazy drugiej krucjaty grupa renegatów zabiła wielu Żydów w Niemczech, zanim św. Bernard z Clairvaux zdołał położyć temu kres. Te niewypały ówczesnego ruchu były nieszczęśliwym efektem ubocznym krucjatowego entuzjazmu. Ale nie były celem wypraw krzyżowych. Aby użyć współczesnej analogii, w czasie II wojny światowej niektórzy żołnierze amerykańscy popełniali przestępstwa za oceanem. Byli za te przestępstwa aresztowani i karani. Ale celem aliantów podczas II wojny światowej nie było popełnianie przestępstw.

MIT VI: Krucjaty były tak zdeprawowane i haniebne, że istniała nawet krucjata dzieci

Ta tak zwana „krucjata dziecięca" z 1212 roku nie była ani krucjatą, ani armią dzieci. Był to szczególnie duży wybuch powszechnego zapału religijnego w Niemczech, który doprowadził do tego, że niektórzy młodzi ludzie, w większości nastolatkowie, ogłosili się krzyżowcami i ruszyli w kierunku morza. Po drodze napotkali powszechne poparcie. Przyplątało się do nich jednak nie tak mało zbójów, złodziei i żebraków. Ruch ten rozpadł się i ostatecznie skończył we Włoszech, kiedy Morze Śródziemne nie wyschło, aby zrobić młodym zapaleńcom przejście. Papież Innocenty III nie nazwał tego „krucjatą". W istocie wciąż zachęcał nie biorących udziału w walce do pozostania w domu i wspomagania wysiłków wojennych przez post, modlitwy i jałmużnę. Pochwalił gorliwość młodych ludzi, którzy doszli tak daleko, a potem powiedział im, aby wracali do domu.

MIT VII: Papież Jan Paweł II przeprosił za krucjaty

Jest to dziwny mit, zwłaszcza że papież był na okrągło krytykowany za to, że nie przeprosił za krucjaty wprost, gdy prosił o przebaczenie tych, których chrześcijanie niesprawiedliwie skrzywdzili. To prawda, że ostatnio Jan Paweł II przeprosił Greków za splądrowanie Konstantynopola w 1204 roku w czasie czwartej krucjaty. Ale podobny żal wyraził w tamtym czasie Innocenty III. Grabież Konstantynopola była tragicznym niezaplanowanym wydarzeniem, a Innocenty III zrobi! wszystko, co mógł, aby mu zapobiec.

MIT VIII: Muzułmanie, którzy żywo pamiętają krucjaty, mają dobry powód, aby nienawidzić Zachodu

Tak naprawdę świat muzułmański pamięta krucjaty niemal tak dobrze jak Zachód - innymi słowy: błędnie. Nie powinno to dziwić. Muzułmanie czerpią wiadomości na temat krucjat z tych samych kiepskich książek historycznych, na których polega Zachód. Świat muzułmański zwykł świętować krucjaty jako swoje w i e l k i e zwycięstwo. W końcu to oni wygrali. A l e zachodni autorzy, przejęci schedą po współczesnym imperializmie, przerobili krucjaty na wojny agresywne, a muzułmanów na łagodnych cierpiętników. Czyniąc tak, unieważnili wieki muzułmańskich triumfów.

THOMAS F. MADDEN
TŁUMACZYŁ: JAN J. FRANCZAK
„Catholic Dossier", styczeń-luty 2002
Tekst pochodzi z kwartalnika FRONDA nr. 33/2004

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 12:18, 12 Lut 2018, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29474 Przeczytał: 161 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:13, 14 Sie 2013 Powrót do góry

Czarna historia krucjat pojawiła się stosunkowo niedawno i od początku miała zabarwienie ideologiczne. Muzułmanie krucjat nawet nie odczuli. To liberalne środowiska Zachodu wymyśliły rzekome „barbarzyństwo” chlubnej koncepcji wypraw krzyżowych – mówi w rozmowie z PCh24.pl dr Marian Małecki, pracownik Katedry Historii Powszechnej Historii Państwa i Prawa UJ.

Krzyżowiec – to brzmi dumnie!

Podczas wielu dyskusji, nie tylko z ludźmi niechętnymi Kościołowi pojawia się praktycznie zawsze argument: Kościół ma na sumieniu Krucjaty. Temat ten stał się dyżurną kwestią w prawie każdej rozmowie o Kościele. Czy rzeczywiście musimy się wstydzić za Krucjaty?

- Tu nie tyle chodzi o wstyd, ile o prawdę. Krucjaty pojawiły się jako odpowiedź świata zachodniego na ówczesną islamizację świata. Islam rozpościerał się wówczas pomiędzy dwoma oceanami: Atlantyckim i Indyjskim. Chrześcijaństwo musiało przeciwstawić się takiej ekspansji. Znane były - zwłaszcza na Półwyspie Iberyjskim – przykłady bestialstwa ze strony muzułmanów, dokonywanego na ludności chrześcijańskiej. Muzułmanie przekroczyli Pireneje i zmierzali w kierunku samego centrum kultury frankońskiej. Powstrzymał ich Karol Młot pod Poitiers w 732 r. Potem widoczny był heroizm świata bizantyńskiego, przypieczętowany klęską pod Manzikertem w 1071 r.

Dla świata muzułmańskiego - o czym w swoim czasie przypominał także żydowski historyk-publicysta Gad Lerner - krucjaty były jak ukłucie szpilki - nic nie znaczącym epizodem. Tymczasem kręgi liberalne świata zachodniego odgrzały "starą pieczeń" i to one - nie zaś muzułmanie - podkreślały "barbarzyństwo" swych przodków. Pojawia się pytanie, czy rzeczywiście było to barbarzyństwo?

Wiek XI, to czas, kiedy powstają ostatnie państwa chrześcijańskiej Europy. Nie ma jeszcze rycerzy - tych stworzy dopiero właśnie duch krucjat. Są natomiast wojownicy: Wikingowie, Frankowie, Słowianie, których przesłaniem jest walka i okrucieństwo. Krucjaty zaczną ten obraz zmieniać. Pojawi się rycerskość jako cnota ogółu wojowników chrześcijańskich, a z nią takie cechy jak: wierność danemu słowu, walka w uczciwej sprawie, niedobijanie leżącego, dworne traktowanie kobiet, honor, cześć, szacunek dla tradycji, miłość ojczyzny, umiłowanie Kościoła. Byłoby naiwnością twierdzenie, że cechy te były przez wszystkich przestrzegane, niemniej stały się kanonem, bez którego nie sposób zrozumieć renesansu, a nawet współczesności. Ta przemiana ludzi była możliwa dzięki Kościołowi, który nawoływał do ograniczania przemocy, a w każdym razie kanalizował najbardziej obłędne ludzkie instynkty w stronę form bardziej cywilizowanych.

Odnalazło to również miejsce w założeniach filozoficznych.

- Nie sposób zrozumieć np. św. Bernarda z Clairvaux bez odniesienia do czasów, w których przyszło mu żyć. św. Bernard zakazywał przemocy w złej sprawie, a dopuszczał jedynie w słusznej i godnej. Dziś każdy cywilizowany kraj przyjmuje ją jako słuszną i właściwą. Czy potrafimy sobie wyobrazić sytuację, że jeden z krzyżowców pasował na rycerza sułtana Saladyna? To jest właśnie sens przesłania św. Bernarda - prawość charakteru i słuszność sprawy o którą się walczy. Z drugiej strony, muzułmanie również podziwiali męstwo krzyżowców i wspomniane cechy.

Co musiało wydarzyć się od XIX w. - kiedy podróżujący po Bliskim Wschodzie cesarz niemiecki Wilhelm II był witany w miastach palestyńskich i stawiano na jego cześć bramy triumfalne, ustawiano się na drodze przejazdu cesarskiego orszaku - do czasów współczesnych? Jak dalece liberałowie wypaczyli obraz krucjat w oczach samych muzułmanów, skoro dziś mówi się o wzajemnym "języku nienawiści" pomiędzy światem islamu a tzw. cywilizacją zachodnią? Obraz krucjat został zideologizowany i dopiero dziś, choć jeszcze nieśmiało, mówi się o plusach tej ludzkiej migracji. Kto dziś wie, że kolonizacja przejawiająca się w zakładaniu nowych wsi i miast na tym terenie była w czasach wypraw krzyżowych największa od czasów króla Salomona? A prawo, medycyna, uniwersytety?

Co dla współczesnych oznaczało zdobycie Jerozolimy przez Krzyżowców w 1099 roku?

- Z całą pewnością było to wydarzenie polityczne, przede wszystkim jednak religijne. Od czasu, kiedy legło w gruzach bolszewickie ujęcie krucjat, wskazujące na czynnik ekonomiczny jako sprawczy, właśnie charakter religijny najbardziej pasuje do zrozumienia istoty wypraw krzyżowych. Zdobycie Jerozolimy było ukoronowaniem dążeń pątników zmierzających do Ziemi Świętej. Pojawia się jednak szereg pytań, także dotyczących rzezi ludności miejscowej. Trudno zaprzeczyć, by nie miała ona miejsca, ale choć brzmi to mało przekonująco, ani nie była rozmiarami tak wielka jak się ją przedstawia, ani nie była czymś wyjątkowym, co próbują podkreślać zideologizowani historycy, zwłaszcza zachodni. Wynika to z faktu, że kolejne zdobycie Jerozolimy przez sułtana Saladyna odbyło się na zupełnie innych zasadach.

Tymczasem Jerozolima w 1099 r. padła podczas szturmu, w 1187 r. po negocjacjach. Rycerski Saladyn dał się jednak poznać tak swoim, jak i chrześcijanom, jako bezwzględny przywódca karząc między sektę assasynów, bunt wojska w koszarach kairskich czy wymordowanie jeńców po bitwie na Rogach Hittinu. Nawet u muzułmanów miał niezbyt dobrą reputację jako wódz i przywódca, ale pasował do pewnego ideologicznego wizerunku kreowanego przez potomnych. Był potrzebny dla laicyzującego się Zachodu jako bohater, a skorzystali na tej zmianie wizerunku sami muzułmanie.

Czy Krucjaty były ogłaszane wyłącznie przez papieży?

- Krucjat było wiele i nie powinny się one kojarzyć ani wyłącznie z papiestwem, ani tylko z tymi siedmioma najbardziej znanymi - do Ziemi Świętej. Są to wyłącznie uproszczenia, które nauka uznała za dopuszczalne, jednak z pewnymi zastrzeżeniami. Wyprawy na Półwyspie Iberyjskim, walki zakonów niemieckich na Wschodzie, krucjaty przeciwko katarom, a nawet pogańskim jeszcze Słowianom, są tego przykładem. Dziś owych Słowian chwali się zaś katarów uważa za bardziej cywilizowanych niż całe królestwo Francji. Prawda nie jest jednak tak oczywista. Krucjata antykatarska spowodowana była reakcją na mutylację rąk i nóg dokonaną przez katarów na misjonarzach a Słowianie, także Prusowie i Jaćwingowie byli do tego stopnia uciążliwi, że w walkach z nimi ginęli książęta, jak chociażby Henryk Sandomierski. Spokojne życie Słowian i toksyczna ekspansja chrześcijan na te tereny to bardziej pobożne życzenia niż realizm tamtych czasów. Pamiętać należy, że Konrad Mazowiecki po to sprowadził Krzyżaków na swoje ziemie, by zabezpieczyć granicę Mazowsza przed poganami.

Podobnie było z powołaniem polskiego zakonu braci dobrzyńskich. Część wypraw „wymykała się” spod kontroli. Tak było w czasie czwartej krucjaty, kiedy zdobyto Bizancjum – papieże demaskowali takie działania i ostro piętnowali ich uczestników. Warto przed krytyką ówczesnego Kościoła zrozumieć cały kontekst średniowiecza, meandrów polityki, ideologii, twórczej roli tej epoki. To tak jakbyśmy dziś godzili się na osądzanie naszych czasów z perspektywy mieszkańca naszej planety za 300 lat bez zrozumienia dla naszej współczesnej mentalności czy problemów. Tymczasem na temat krucjat wypowiadają się osoby przypadkowe, o niewielkiej wiedzy lub ideologicznie zaangażowani. Ludzie ci nie zastanawiają się nad przedstawianymi tezami, bo to wymaga wiedzy jak i intelektualnej refleksji, powielają jednak stereotypy, bo to im pasuje w kreowaniu wizji współczesnego Kościoła jako od wieków nietolerancyjnego i konserwatywnego.

Skąd wzięła się „czarna legenda krucjat” i jej ponadczasowa żywotność, podtrzymywana także i dziś? Dotyka ona także pamięć wielu wspaniałych rycerzy, o których pamięć jest zakłamywana (np. Gotfryda z Bouillon).

- Czarna historia krucjat pojawiła się stosunkowo niedawno i od początku miała zabarwienie ideologiczne, a skoro tak, to trudno przypisać jej szczególny walor poznawczy. Jeśli jakiś współczesny dogmat społeczny próbujemy ugruntować odwołując się do korzeni historycznych, to jeśli taka możliwość się pojawi, chętnie z niej korzystamy. Skoro więc chrześcijanie mordowali innych i to stanowi samą w sobie prawdę, zręcznie jest tę prawdę podtrzymywać, znacznie bardziej niezręcznie zastanawiać się nad przyczynami tego stanu rzeczy, bo może się okazać, że „inni” mordowali więcej lub ci niesforni chrześcijanie po prostu bronili się przed Półksiężycem.

Czy ktoś dziś zdaje sobie sprawę, że Barbakan powstał w Krakowie po to, by bronić miasto przed Turkami, że największe obciążenia finansowe stanów śląskich kierowano na utrzymanie twierdzy na Przełęczy Jabłonkowskiej, gdyż obawiano się (zresztą słusznie) ataku podjazdów muzułmańskich? Czy zdajemy sobie sprawę z tego wszystkiego, co się stało, kiedy krucjaty do Ziemi Świętej definitywnie się skończyły? Czy w naszej europejskiej świadomości pojawia się pytanie o islamizację Półwyspu Bałkańskiego, czy wiemy po co Rzeczpospolita uchwalała podatki na wojsko kwarciane, czy wiemy z jakimi lękami żyli ludzie nie tylko w średniowieczu, ale i epoce wczesnonowożytnej?

O historycznej roli Turcji przeciętny Polak wie niedużo. Czasami kojarzy mu się jedynie wiktoria wiedeńska.

- Kiedy Sobieski gromił Turków pod Wiedniem, zmieniał się ówczesny świat polityczny, a złamanie potęgi Turcji było kluczowym momentem dla pojawienia się nowych potęg europejskich. Dziś Turków oceniamy jako tych, którzy nie uznali rozbiorów Polski, pomagali Polakom w XIX wieku. Zgoda, ale czynili to jako sami potrzebujący pomocy przed zachłannością państwa carów. Kto zdaje sobie dziś sprawę, że prawo prywatne sami muzułmanie uznawali za lepsze od swojego, że krzyżowcy założyli prawdziwe miasta i wsie z samorządem i autonomią mieszkańców?

Środowiska laickie i wrogie Kościołowi, zwłaszcza masoneria, wolały jednak inny wizerunek krucjat, obnażający rzekomą mściwość Kościoła i nie zaniedbały żadnego epizodu znanego z historii krucjat, by o tym przypominać. Wystarczy podać jeden – ostatnie lata zakonu templariuszy. W powszechnym przeświadczeniu zakon został skasowany przez papieża Klemensa V z powodu herezji na początku XIV w. Tymczasem aresztowań samych braci zakonnych dokonała władza świecka, która też templariuszy spaliła na stosie. To król Francji wydał rozkaz o wysłaniu na stos Jakuba de Molay i to w sytuacji, gdy trybunał sądowy otrzymując zapewnienie o niewinności zakonu ze strony jego przywódcy, wysłał posłów do papieża, by ten zajął własne stanowisko. Legenda o rzekomej klątwie wielkiego mistrza przyjmowana jest bezkrytycznie jako dogmat.

Takich przykładów „uproszczeń” w historii krucjat można wymieniać dziesiątki. Niepolitycznie jest też dziś uważać liderów ówczesnej europejskiej polityki za zaangażowanych w dzieło walki z niewiernymi. Lepiej podkreślać rolę Zawiszy Czarnego pod Grunwaldem, wyeliminować z świadomości historycznej poszczególnych krzyżowców, bo oto mogłoby się okazać, że osoby te życie swoje podporządkowały wierze i to ona ostatecznie prowadziła ich na wyżyny ich ludzkiej egzystencji.

Kto dziś pielęgnuje dziedzictwo krzyżowców? Istnieją jakieś zajmujące się tym zgromadzenia zakonne lub świeckie stowarzyszenia i instytucje?

- W szczególności istniejące zakony rycerskie, ponadto różne instytucje kościelne i świeckie. Przybywa ich z każdym rokiem. Cele tych organizacji są różne; zakony rycerskie działają przede wszystkim na niwie charytatywnej, powstają liczne bractwa rycerskie a do idei zakonów rycerskich przyznają się bez mała wszyscy. Idea zakonów rycerskich jest paradoksalnie tak popularna, że wykorzystują ją przeciwni krucjatom protestanci, a nawet krańcowo oddaleni od chrześcijaństwa masoni. Rzecz godna podkreślenia: organizacje te wyciągają z epoki krucjat tylko to, co jest im wygodne, zapominając o całej reszcie.

Wobec postępującej laicyzacji życia, feminizacji świata obecność świata krzyżowców dla wielu chrześcijan jest drogą prowadzącą do Boga. Jakby na to nie spojrzeć – krucjaty zbudowały ideał rycerza Chrystusa, prawego mężczyzny, oddanego Bogu, szanującego kobiety i oddającego im należną cześć, człowieka nieobłudnego i niezakłamanego, a przy tym wymagającego wobec siebie. Cechy te, tak odległe dla współczesnego świata są marzeniem wielu, stąd tak ogromne zainteresowanie krucjatami.

Prof. Roberto de Mattei nazwał prof. Plinio Correa de Oliveirę „Krzyżowcem XX wieku”, traktując to jako najwyższy komplement. Czego dzisiejsi katolicy mogliby się nauczyć od krzyżowców?

- Tak, to powód do dumy. W czasach krucjat krzyżowcy wracający do swych rodzinnych miejscowości witani byli jak bohaterowie, chętnie brano ich za chrzestnych, okazywano im wiele szacunku. Wynikało to z faktu, iż w tamtych czasach znano cenę męstwa i poświęcenia, znano siłę muzułmańskiego miecza. Polski król Jan III Sobieski swoją nieśmiertelność zdobył nie tyle wielkim panowaniem, bo był raczej przeciętnym królem i słabym politykiem, ale dzięki wiktorii wiedeńskiej. Ówczesna Europa żyła siłą wiary i wartości, stąd wielka solidarność w zwalczaniu wspólnego wroga.

Współczesnemu światu potrzebne są wartości, ich nowa definicja jako wartości uniwersalnych, dla których żołnierz holenderski, polski czy amerykański przeleje krew. Póki co tych wartości nie widać, są one traktowane jako prawo naturalne o zmiennej treści. Krzyżowcy niezależnie od dorobionego im oblicza wartości te wyznawali i byli z grubsza biorąc im wierni. Obrona wartości chrześcijańskich jest zatem obroną wartości europejskich o czym Europa współczesnych elit politycznych zaznaczam (nie całych narodów europejskich) zapomina.

Dlaczego w dzisiejszym katolicyzmie tak mało jest odniesień - które kiedyś przecież były liczne – do tematyki rycerskiej? Wszak, choć i dziś natrafimy na sformułowania jak np. „Bóg jest nam tarczą”, czy „rycerze Chrystusa”, to widać ewidentny odwrót od tego typu zacnej i na wskroś katolickiej retoryki.

- Ludzie boją się artykułować swoje poglądy, boją się, że narażą się na ośmieszenie, ostracyzm w mediach, krytykę wielkich tego świata. Niepotrzebnie. Zgodnie z ewangelicznym przekazem „prawda was wyzwoli” chrześcijanie powinni mocno manifestować swoją wiarę. To zasada demokracji. Czasy „letnich” katolików odchodzą w niebyt, a przecież nie chodzi o ilość, lecz o jakość chrześcijaństwa.

Ponadto brakuje poparcia innych grup chrześcijańskich. Podkreśla się często, że chrześcijanie popełniają wiele zła, więc nie powinni się odzywać w debatach nad wolnością i wartościami. Jest to jednak cały czas Kościół pielgrzymujący, święty Kościół grzesznych ludzi. W społeczeństwie źle pojętej feminizacji mężczyźni stają się coraz bardziej zniewieściali, nie walczą, jak dawniej, o wartości, o rodziny, o Kościół. Stąd tak mało mówi się o idei rycerza, bo to świat "nierealny" i "nieistniejący", poza tym zbyt trudny, o czym świadczy przyrzeczenie rycerza: „Bądź bez lęku w obliczu nieprzyjaciela, bądź mężny i prawy, by podobać się Bogu, mów prawdę, szanuj kobiety i nie krzywdź nikogo”.

Rozmawiał Łukasz Karpiel

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 12:20, 12 Lut 2018, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29474 Przeczytał: 161 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 12:50, 25 Sie 2015 Powrót do góry

Św. Bernard z Clairvaux: Dlaczego kolejna krucjata?

Nie możecie nie wiedzieć, że żyjemy w czasach kary i ruiny; wróg ludzkości spowodował, że cień korupcji zawisł nad wszystkimi regionami; nie napotykamy nic, prócz bezkarnej niegodziwości. Prawa religijne i ludzkie nie wystarczają już do powstrzymania zepsucia obyczajów i triumfu zła. Demon herezji uzurpuje sobie miejsce na katedrze prawdy, a Bóg zesłał swoje przekleństwo na własną świątynię.

Wy, którzy mnie słuchacie, śpieszcie się łagodzić gniew Niebios, lecz nie błagajcie o Jego miłosierdzie próżnymi skargami; nic nie da też ubranie się w wór pokutny. W zamian otoczcie się nieprzeniknionymi tarczami; szczęk oręża, niebezpieczeństwa, ciężka praca i trudy wojny są pokutą, która Bóg na was nałożył. Śpieszcie się odkupić swoje grzechy poprzez zwycięstwa nad niewiernymi, a wyzwolenie świętych miejsc niech będzie nagrodą za waszą skruchę.

Gdyby ogłoszono wam, że wróg najechał wasze miasta, wasze zamki, wasze ziemie, zhańbił wasze żony i córki, sprofanował wasze świątynie – który z was zawahałby się przed podniesieniem broni? Te wszystkie nieszczęścia, nieszczęścia jeszcze większe dotknęły waszych braci z rodziny Jezusa Chrystusa, waszej rodziny. Dlaczego wahacie się przed naprawieniem tego zła – przed zemstą za tak wiele zniewag? Dlaczego pozwalacie niewiernym kontemplować w pokoju zbrodnie, które popełnili na chrześcijanach? Pamiętajcie, że ich triumf będzie powodem rozpaczy przez wszystkie wieki i wiecznej hańby pokolenia, które na niego pozwoliła. Tak, żyjący Bóg powierzył mi ogłoszenie wam, że ukarze On tych, którzy nie bronili Go przed atakami Jego wrogów.

Do broni, niech święty gniew poprowadzi was w walce i niech cały świat chrześcijański drży powtarzając słowa Proroka: „Przeklęty ten, który swój miecz powstrzymuje od krwi!” (Jr 48,10). Gdy Pan wzywa was do obrony Jego dziedzictwa nie myślcie, że Jego ręka straciła swoją siłę. Czyż nie mógł On wysłać tysięcy aniołów lub wypowiedzieć tylko Słowa, a jego wrogowie zostaliby zmieceni w pył? Ale Bóg wziął pod uwagę synów ludzkich i otworzył im drogę do swojego miłosierdzia. Jego dobroć sprawiła, że nastał dla was świt zaczynający dzień bezpieczeństwa poprzez wezwanie was do pomszczenia Jego chwały i Jego imienia.

Chrześcijańscy wojownicy, On, który oddał za was swoje życie, dzisiaj żąda w zamian waszego. Są to walki warte waszego uczestnictwa, walki, w których podboje będą pełne chwały, a śmierć przyniesie korzyść. Znakomici rycerze, szczodrzy obrońcy Krzyża, pamiętajcie przykład waszych ojców, którzy podbili Jerozolimę i których imiona są zapisane w Niebie. Porzućcie więc rzeczy, które przemijają, by zebrać złączone dłonie i zdobyć Królestwo, które nie ma końca.

Kazanie wygłoszone przez św. Bernarda około 1145 roku.


[link widoczny dla zalogowanych]


To kazanie świętego jak raz przystaje też do dzisiejszych czasów.


Św. Bernard z Clairvaux – geniusz chrześcijaństwa
(...)
http://www.traditia.fora.pl/katechizm-nauka-katolicka,15/sw-bernard-z-clairvaux-geniusz-chrzescijanstwa,3221.html#46838


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 12:26, 12 Lut 2018, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29474 Przeczytał: 161 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:40, 12 Lut 2018 Powrót do góry

Cytat:
(...)Podstawą krucjat były zakony rycerskie. Templariusze, których fałszywie oskarżono o herezje.(...)

Watykan: opublikowano dokumenty z procesu templariuszy

Image

[link widoczny dla zalogowanych]

Z inicjatywy Tajnego Archiwum Watykańskiego ukazał się zbiór dokumentów dotyczących tzw. procesu templariuszy, czyli dochodzenia przeprowadzonego na życzenie Klemensa V w sprawie rzekomej herezji Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona w XIV w.

Publikacja, zatytułowana „Processus contra Templarios”, zawiera m.in. pergamin z Chinon – dekret, w którym ten sam papież, sześć lat później, oczyścił zakon z tego zarzutu.

„Naszym zamiarem nie było żadne uczczenie, ani tym bardziej rehabilitacja zakonu templariuszy, nasza rola ogranicza się bowiem do badań historycznych” – wyjaśnił bp Sergio Pagano. Dodał, że publikacja nie wnosi nic nowego do wiedzy o templariuszach. „Wszystkie te dokumenty są znane, włącznie z pergaminem z Chinon” – podkreślił prefekt watykańskiego archiwum.

Obecna na prezentacji prof. Barbara Frale, która odkryła sześć lat temu ten właśnie dokument, podkreśliła, że potwierdza on hipotezę, że Klemens V zmuszony został do potępienia, a następnie kasaty zakonu templariuszy przez króla Francji Filipa Pięknego. Jej zdaniem papież „poświęcił zakon po to, by uniknąć schizmy i ocalić jedność w Kościele”. Wydarzenia te przypadły na okres tzw. niewoli awiniońskiej, gdy papiestwo pod silnym wpływem monarchii francuskiej.

Opublikowane akta to faksymile oryginalnych dokumentów z XIV w. Wydrukowano jedynie 799 egzemplarzy tego dzieła. Książka ukazała się w serii „Exemplaria Praetiosa”, w której wydawane są reprodukcje najcenniejszych zbiorów Archiwum.

Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, zwanych potocznie templariuszami, powstał w Jerozolimie w 1118 r. Był to międzynarodowy zakon rycerski. W XII i XIII w. jego członkowie czuwali nad bezpieczeństwem pielgrzymów chrześcijańskich przybywających do Jerozolimy. Aby zapewnić finansowanie swego dzieła, dzięki darowiznom stworzyli w niemal całej Europie sieć klasztorów, zwanych komandoriami.

Po utracie Ziemi Świętej na rzecz muzułmanów w 1291 r., działali głównie we Francji. Zapożyczył się u nich król Filip IV Piękny. Nie mogąc spłacić długu, oskarżył rycerzy-zakonników o herezję, zaczął ich prześladować i zarekwirował ich dobra. Po trwającym kilka lat procesie o herezję, papież Klemens V rozwiązał templariuszy 22 marca 1312 r. 55 zakonników, w tym wielki mistrz Jakub de Molay zostało spalonych na stosie. Według legendy miał rzucić klątwę na papieża i króla: Klemens V zmarł miesiąc później, a Filip IV – po roku.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)