Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 ''To się samo nie stało'' - wywiad o katastrofie w Katyniu Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28720 Przeczytał: 263 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 9:11, 11 Kwi 2010 Powrót do góry

''To się samo nie stało'' - wywiad o katastrofie w Katyniu

[link widoczny dla zalogowanych]

"Ta lista pasażerów krążyła po prostu ot tak, już od kilku dni, z maili na maile"

O tym, że lista pasażerów była znana wszystkim od dawna; że polskie służby miały obowiązek nie dopuścić do lotu prezydenta, polityków i generałów jednym samolotem; o tym, że prezydent miał kilka dni temu postanowienie wyjazdu do Katynia pociągiem z wdowami i sierotami katyńskimi... - o tym wszystkim w rozmowie z Robertem Witem Wyrostkiewiczem mówi red. Anna Pietraszek, doradca zarządu Telewizji Polskiej w wywiadzie dla [link widoczny dla zalogowanych]

*****

Jak to możliwie, że miała Pani listę pasażerów kilka dni przed tragicznym odlotem prezydenckiego Tupolewa?

Dostałam tę listę od młodych dziennikarzy, którzy prosili mnie o radę z kim przeprowadzić ewentualnie wywiady. Ta lista pasażerów krążyła po prostu ot tak, już od kilku dni, z maili na maile. Potem siedziałam w domu, to było w poniedziałek, i zastanawiałam się jak to możliwe, że ja mam pełną listę generałów, kapelanów, polityków, którzy lecą z prezydentem i że ta lista jest w obiegu. Wierzyć mi się nie chciało, że oni wszyscy są na tej jednej liście. Pomyślałam, że może będą rozdzieleni, że może to tylko lista obecności w Katyniu. Nie mogłam tego pojąć i niestety wziąć na serio. Generał Skrzypczak mówił niedawno w telewizji, że po wypadku Casy podkreślano wymóg bezpieczeństwa, że kiedy leci kilku dowódców to trzeba ich rozdzielać, a przecież z polskimi generałami leciał prezydent, nie tylko głowa państwa, ale zwierzchnik sił zbrojnych, osoba odpowiedzialna za całe bezpieczeństwo kraju! Trzeba teraz zwrócić uwagę na to jakim cudem znaleźli się w jednym samolocie generałowie, politycy i sam prezydent? Jakim cudem ta lista krążyła od tak po Internecie? Jakim cudem!? Czy nasz prezydent był tak kompletnie pozbawiony ochrony? Kto pracował nad tym, żeby on był tak nagi? Czy nikt nie myślał o ich ochronie?... Niemożliwe. To się samo nie stało.

Mówiła Pani niedawno o podróży prezydenta Kaczyńskiego do Katynia pociągiem. Razem z rodzinami katyńskimi. Taki wariant podróży potwierdził Pani również tragicznie zmarły w tej katastrofie minister Stasiak. Niestety w ostatniej chwili prezydent podjął decyzję lub ktoś go przekonał do lotu drogą powietrzną. Co Pani o tym sądzi?

Rozmawiałam niedawno z ministrem Stasiakiem. Rozmowa dotyczyła kwestii transmisji, które były planowane od dawna w Telewizji Polskiej. I to co powiem za chwilę mówię z pełną odpowiedzialnością jako doradca zarządu Telewizji Polskiej. Przez godzinę rozmawiałam z ministrem Stasiakiem. Przekazałam nie tylko swoje rady medialne, ale przede wszystkim doświadczenie. Robiłam bowiem pierwszą transmisję satelitarną z Katynia. Wymyśliłam ją i doprowadziłam do realizacji jako świeżo upieczona absolwentka Akademii Obrony Narodowej. Zresztą, gdybym nie skończyła akademii nigdy nie zrobiłabym tej transmisji i naraziła telewizję na wielkie niebezpieczeństwo. Teraz właśnie minister Stasiak pytał mnie o sprawy chronienia przekazu medialnego tam w Katyniu. Powiedziałam mu wszystko co mówiło mi moje doświadczenie; na co należy zwracać uwagę. Czego się strzec. I wtedy też odważnie zasugerowałam, żeby prezydent polejechał z wdowami katyńskimi pociągiem. Byłby to najbezpieczniejszy środek transportu. Po drugie, media mogłyby zobaczyć prezydenta, najważniejszego człowieka w państwie, który zauważył wdowy, sieroty katyńskie. Prezydenta, który byłby z nimi. Do tego pani Maria Kaczyńska, cudowny człowiek, który miał wspaniały kontakt z ludźmi starymi... Prezydent się zgodził. Dostałam informację, że prezydent podchwycił ten pomysł, że pojedzie z wdowami i sierotami katyńskimi pociągiem. Zaczęliśmy myśleć, żeby wysłać na bieżąco informacje z satelity z tej podróży prezydenta pociągiem do Katynia. Potem przyszła wiadomość, że tak go obsiedli, że jest decyzja, że poleci, a te wdowy pojadą same. Pomyślałam sobie, kolejny prezydent, który nie docenił wdów i dzieci katyńskich. Ktoś mu to odradził. Ktoś mu to odebrał... Ciekawe dlaczego?...

Jest Pani doktorantką Akademii Obrony Narodowej – Podyplomowego Studium Operacyjno-Strategicznego. Ukończyła Pani elitarne szkolenia NATO. Jak Pani ocenia fakt, że służby specjalne dopuściły do lotu jednym samolotem prezydenta, polityków, generalicji Wojska Polskiego i wielu najważniejszych osób w państwie?

Odpowiadam: to niemożliwe, żeby do takiej sytuacji dopuścić. Na rozum zwykłej absolwentki Akademii Obrony Narodowej, wiem, że to na logikę nie jest możliwe. Jeśli ktoś myślał nad przygotowaniem tego lotu, a zapewne myśleli różni ludzie, to ktoś myślał, żeby stało się tak jak się stało. Nie widzę innego wyjaśnienia. Komuś zależało, żeby tak się stało. Szef sztabu... dowódcy... niemożliwe. Ktoś nad tym myślał. Nie jesteśmy państwem głupków. Nie jesteśmy też wojskiem ciemniaków. Mamy służby specjalne i mamy Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Mamy generałów z prawdziwego zdarzenia z nominacji natowskich. Nie jest możliwe, żeby taka głupota zawładnęła wszystkimi i żeby doszło do wysłania najważniejszych w państwie osób jednym samolotem.

Znała Pani wiele osób z listy pasażerów tragicznie zmarłych w wypadku samolotu Tupolew. Czy serce pomieścić może tyle strat na raz, w jednym momencie?

W sercu wszystko się może zmieścić. Tam jest cała miłość do Polski. Ale w głowie to mi się wszystko nie mieści (płacz). Żeby mieć takich wspaniałych ludzi i ich nie chronić... to kim my jesteśmy? To jaką my mamy policje, BOR, służby?

W chwili napływania informacji o tragedii była Pani w studio telewizyjnym, aby komentować zaplanowane wcześniej uroczystości w Katyniu. To było chyba najtrudniejsze studio telewizyjne w Pani życiu...

To była najprawdopodobniej moja najcięższa próba dziennikarska, żeby się opanować; żeby sprostać. Kiedy wchodziłam do studia układałam sobie w głowie ile trzeba mówić o księdzu Peszkowskim, kapelanie Rodzin Katyńskich. Chciałam, żeby o nim usłyszeli Polacy. Chciałam, żeby dotarło do ludzi, że apel pojednania i przebaczenia miał miejsce 15 lat temu, a nie podczas środowego spotkania Tuska i Putina. A o tej środzie premiera Tuska mogę powiedzieć, że to była czarna środa. Nie było ani jednego świadka Katynia. Nie wspomniano o księdzu Peszkowskim nawet słowem. A kiedy w czasie antenowym były wolne chwile i moje ekipy dobijały się, aby puścić materiał przygotowany o orędziu księdza Peszkowskiego do narodu polskiego wygłoszonym w kwietniu 1995 roku, do wszystkich polityków, do wszystkich dowódców, do całego narodu, to z telewizji przychodziła odpowiedź, że nie. A ciekawe dlaczego? Czyżby ksiądz Peszkowski miał odebrać splendory środowego wydarzenia? Dzisiaj chciałam o tym mówić w studio telewizyjnym.

Politycy, zwłaszcza Prawa i Sprawiedliwosci, generalicja WP, duchowni, prezes IPN, prezes PKO, naukowcy, dyplomaci... kwiat polskiego Narodu zginął w Katyniu - można powiedzieć - po raz drugi. Co dalej z Polską?

Popatrzmy chociaż tylko na Janusza Kurtykę, na pana prezesa IPN. Przecież to był młody człowiek, który połowę swojego życia dorastał do swej roli politycznej, wybitnej, wyjątkowej, trudnej. Te 20 lat młodości, to połowa jego życia. Odtworzyć takiego drugiego człowieka tego formatu, to kolejne 40 lat. I może znowu o to chodziło... Przecież teraz finalizują się śledztwa IPN. Finalizuje się sprawa zachowania istoty IPN, czy w ogóle istnienia Instytutu. Największe śledztwo IPN to śledztwo dotyczące zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki i zabójstw dziesiątek innych księży. Było przecież komando, które mordowało księży. Mieliśmy nadzieję, że to śledztwo zostanie skończone przed beatyfikacja księdza Jerzego. Ale nie ma prezesa Kurtki… Czy to przypadek? 2 września 1999 roku wyszłam ze szpitala w Aninie, gdzie leżał ciężko chory ksiądz Peszkowski. Nie wiadomo było czy przeżyje. Znalazłam się w takim miejscu, gdzie fetowano sukcesy pana Komorowskiego. Miał swoje święto. I tam spotkałam oficera Urzędu Ochrony Państwa. Nie powiem czy mężczyznę czy kobietę. Ten oficer UOP wziął mnie na słowo i zapytał: "To jak ten Twój ksiądz? Żyje jeszcze?" Powiedziałam mu, że martwimy się bardzo czy przeżyje do rana. Usłyszałam wtedy coś strasznego. Oficer UOP powiedział: "Niech zdycha. Niech zdycha ten czarny, co nam tylko przeszkadza". Nigdy tych słów nie zapomnę. Oficer UOP... 99 rok... Więc jaką my mamy wolną Polskę? Jaką my mamy wolną Polskę, kiedy teraz ich wszystkich już nie ma?

Dziękuję Pani za rozmowę

Rozmawiał Robert Wit Wyrostkiewicz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28720 Przeczytał: 263 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 9:44, 11 Kwi 2010 Powrót do góry

Gdyby się ta strona nie otwierała komuś, to również ten wywiad zamieszczony jest na stronie:

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28720 Przeczytał: 263 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:21, 11 Kwi 2010 Powrót do góry

Anna Pietraszek napisał:
2 września 1999 roku wyszłam ze szpitala w Aninie, gdzie leżał ciężko chory ksiądz Peszkowski. Nie wiadomo było czy przeżyje. Znalazłam się w takim miejscu, gdzie fetowano sukcesy pana Komorowskiego. Miał swoje święto. I tam spotkałam oficera Urzędu Ochrony Państwa. Nie powiem czy mężczyznę czy kobietę. Ten oficer UOP wziął mnie na słowo i zapytał: "To jak ten Twój ksiądz? Żyje jeszcze?" Powiedziałam mu, że martwimy się bardzo czy przeżyje do rana. Usłyszałam wtedy coś strasznego. Oficer UOP powiedział: "Niech zdycha. Niech zdycha ten czarny, co nam tylko przeszkadza". Nigdy tych słów nie zapomnę. Oficer UOP... 99 rok... Więc jaką my mamy wolną Polskę? Jaką my mamy wolną Polskę, kiedy teraz ich wszystkich już nie ma?

Świadectwo ks. Peszkowskiego

Więźniem Kozielska był także ks. prałat Zdzisław Jastrzębiec Peszkowski, zmarły przed trzema laty kapelan Rodziny Katyńskiej i Pomordowanych na Wschodzie, przyjaciel Jana Pawła II. Przed śmiercią pozostawił szczególne świadectwo z Kozielska, zapisane w wywiadzie dla "Naszego Dziennika" w roku 2004:

"Mord katyński stał się jedną z symbolicznych dat końca dawnej Rzeczpospolitej. Zniknął wówczas kwiat inteligencji polskiej wraz ze swoją świętą dewizą 'Bóg, Honor, Ojczyzna'. Odtąd Polska była już inna. Przez Kozielsk, Ostaszków, Starobielsk, Kijów, Mińsk zerwano bowiem ciągłość z wielką przeszłością Narodu (...). Mój pobyt w Kozielsku wspominam jako odkrycie Polski prawdziwej. Sowieci zgromadzili tam przecież samą elitę polską: lekarzy, profesorów uniwersyteckich, zawodowych i rezerwowych oficerów, olimpijczyków, alpinistów i wreszcie księży. Ci ostatni, by mieć swobodę sprawowania posługi duszpasterskiej w obozie, starali się ukryć, że są kapłanami. Przekonaliśmy się, kim są, dopiero wtedy, kiedy w Wigilię Bożego Narodzenia wszystkich ich nam zabrano. Pozostał tylko ksiądz Jan Leon Ziółkowski. Potem jednak i jego 'przyłapano' na odprawianiu Mszy św. Odkrycie przeze mnie, wówczas młodego podchorążego, inteligencji polskiej było czymś wyjątkowym. Nabrałem wielkiej ochoty do nauki. Profesorowie uczyli nas różnych przedmiotów. Wyjaśniali, co Polska dała światu. Nosili ją przecież w swoich sercach. Angielskiego uczył mnie chyba major Konopka. Już nie pamiętam, kto francuskiego. Z zapartym tchem słuchałem profesora, który wykładał strategię w Wyższej Szkole Wojennej. Pamiętam wykłady o zdobyciu Kartaginy, o wyprawach napoleońskich. Od doktora Michalskiego, który pracował na Uniwersytecie Lwowskim, nasłuchałem się o leczeniu ludzi i psów. Tatry zdobyłem, szczyt po szczycie, z kolegą, który zajmował pryczę obok mnie i był zapalonym taternikiem. Kiedy zgłosiłem kolegom, że boli mnie ucho, przyprowadzono do mnie jednego z najwybitniejszych laryngologów. Spotkałem się również z doktorem Bolesławem Szareckim, wybitnym chirurgiem. Wydaje się to paradoksem w obozie niewoli. A jednak tak właśnie było. Wspólną dolę dzielili ze sobą najlepsi polscy specjaliści. Bez przesady można powiedzieć, że w obozie kozielskim znalazł się kwiat inteligencji polskiej. Wszyscy żyliśmy w ogromnej rozterce. Przeżywaliśmy bardzo tę całą sytuację, w której przyszło nam żyć. Szybko jednak się zorientowaliśmy, że rozpacz nie jest dobrym wyjściem, że mówienie o tym, jak w przyszłości wyglądać będzie Polska, daje nam pewną równowagę. W rzeczywistości jednak ta przyszłość Polski stała dla nas pod wielkim znakiem zapytania. Obawialiśmy się o jej dalsze losy (...). Oprócz wybitnych uczonych spotkałem w Kozielsku fantastycznych wojskowych, mężnie broniących swoich przekonań. Mój dowódca szkoły podchorążych, pułkownik Wania, nigdy nie zdjął Orderu Virtuti Militari. Poza tym zawsze okazywaliśmy sobie należyty szacunek i to na każdym kroku. Salutowaliśmy, przekazywaliśmy znaki uszanowania (...). W naszym obozie rozsiewano zupełnie fantastyczne pogłoski. Jedni mówili, że będą nas wymieniać na jeńców niemieckich. Inni, że pójdziemy do pracy w kołchozach, bo trudno nas wyżywić. Jeszcze inni, że na pewno czekają nas gułagi na Syberii. Byli i tacy, którzy na podstawie własnych domysłów uważali, że na siłę wcielą nas do armii sowieckiej. Żyliśmy w ciągłej huśtawce. Jedynym stałym punktem odniesienia była wiara w Opatrzność Bożą".

To świadectwo ks. Peszkowskiego i wiecej o zbrodniach katyńskich proszę czytać tu:
Katyń pamiętamy
http://www.traditia.fora.pl/historia,41/katyn-pamietamy,3885.html
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)