Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Kościół Katolicki a komunizm. Kard. Józef Mindszenty Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30276 Przeczytał: 283 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:49, 03 Paź 2011 Powrót do góry

Kulisy soborowego milczenia o komunizmie

“Komunizm był niewątpliwie najokazalszym, najtrwalszym i najbardziej brzemiennym w skutki zjawiskiem dwudziestego wieku, a Sobór, który przecież wydał konstytucję o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, w ogóle o nim nie wspomina. Komunizm narzucił podbitym ludom ateizm jako oficjalną filozofię czy wręcz religię państwową, a Sobór, choć rozwodził się nad ateizmem, ani słowem o tym nie wspomniał. Kiedy odbywały się obrady soborowe, więzienia komunistyczne pozostawały jeszcze miejscami niewysłowionych cierpień i upokorzeń wielu ‘świadków wiary’, a Sobór o tym nie wspomina. Czym jest wobec tego milczenia, rzekome milczenie w obliczu zbrodni nazizmu, które niektórzy katolicy, w tym również uczestnicy Soboru, zarzucają Piusowi XII” – pisał 4 lata temu w swych wspomnieniach nestor włoskiego Kościoła kard. Giacomo Biffi.

Dziś przypomniano we Włoszech zarzuty sędziwego już purpurata w związku z prezentacją książki Jeana Madirana „Układ z Metzu”. Opisuje ona tajną i niepisaną umowę Watykanu i Moskwy zawartą właśnie w Metzu w północnej Francji. O co w niej chodziło? Jan XXIII poprosił Kościół prawosławny, aby przysłał swych obserwatorów na Sobór. Patriarchat moskiewski odmówił udziału w obradach. Z drugiej strony Kreml dobrze wiedział, że w ramach oficjalnych przedsoborowych konsultacji dotyczących zagadnień, które mają być podjęte na Soborze, większość biskupów zaapelowała o oficjalne potępienie komunizmu. Janowi XXIII tak bardzo zależało na obecności przedstawicieli rosyjskiego prawosławia, że za ich przyjazd zaoferował Moskwie milczenie na temat komunizmu. Tego właśnie dotyczyło spotkanie w Metzu, w którym z ramienia Stolicy Apostolskiej uczestniczył kard. Eugène Tisserant, ówczesny dziekan kolegium kardynalskiego, a ze strony rosyjskiej Nikodem, wówczas metropolita jarosławski.

Rekonstruując umowę z Metzu, Jean Madiran powołuje się na wspomnienia biskupa tego francuskiego miasta, który wyznał publicznie: „To właśnie w naszym regionie miało miejsce spotkanie incognito kard. Tisseranta z Nikodemem. Metropolita Nikodem zgodził się wówczas, by wystosowano oficjalne zaproszenie do Moskwy z zapewnieniem o apolitycznym charakterze Soboru” – oświadczył bp Paul Joseph Schmitt, gospodarz spotkania. Francuski pisarz i dziennikarz przytacza też wspomnienia niemieckiego teologa Bernarda Häringa, sekretarza i koordynatora komitetu redakcyjnego soborowej konstytucji o Kościele w świecie współczesnym: „Wiedziałem z całą pewnością – pisze Häring – że Papież Jan obiecał władzom rządowym w Moskwie, że Sobór nie wyda jakiegokolwiek potępienia komunizmu, aby dzięki temu mogli w nim uczestniczyć obserwatorzy Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej”.

Istnienie porozumienia między Moskwą i Watykanem potwierdził też w 1963 r. biuletyn Francuskiej Partii Komunistycznej France Nouvelle. Czytamy w nim: Kościół katolicki „nie może już się zadowolić prostackim antykomunizmem. On sam, przy okazji dialogu z Rosyjską Cerkwią Prawosławną, zobowiązał się zresztą, że w czasie Soboru nie będzie żadnego bezpośredniego ataku na reżim komunistyczny”. O gwarancjach danych Moskwie przez Jana XXIII wspominał też w 1963 r. katolicki dziennik La Croix.

Zarówno Jan XXIII, jak i Paweł VI dotrzymali umowy z Metzu. Kiedy w 1965 r. ponad 400 ojców soborowych złożyło petycję z wnioskiem o zajęcie się komunizmem w Gaudium et Spes, ich petycja została odrzucona bez wyjaśnień i jakiejkolwiek dyskusji w czasie obrad. Co więcej, kiedy 15 listopada 1965 r. Paweł VI wyliczał w swych zapiskach zobowiązania Soboru, wymienił wśród nich: „nie wspominać o komunizmie”, dodając w nawiasie: r. 1962, co bezpośrednio zdaje się odsyłać do tajnego spotkania w Metzu.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Nie 10:35, 14 Lip 2019, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30276 Przeczytał: 283 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 21:01, 30 Mar 2012 Powrót do góry

Węgry: rehabilitacja kardynała męczennika czasów komunizmu

Image

Męczeński prymas Węgier doczekał się wreszcie pełnej rehabilitacji prawnej, moralnej i politycznej. Prokuratura generalna w Budapeszcie wydała dokument kończący proces rehabilitacyjny kard. Józsefa Mindszenty’ego. Już pod koniec 1989 r. zarządziła ona rewizję procesu wytoczonego hierarsze 40 lat wcześniej przez komunistów, a następnie, w 1990 r., węgierski parlament uchwalił zadośćuczynienie wszystkim niewinnym ofiarom komunistycznych procesów pokazowych. Pełną rehabilitację swego wielkiego poprzednika obecny prymas Węgier kard. Péter Erdő określił jako wkład w odnowę moralną narodu i dowód zerwania przez wymiar sprawiedliwości ze złym dziedzictwem fałszu.

Sądowa rehabilitacja [link widoczny dla zalogowanych] W ich ramach cały węgierski episkopat odprawi 31.03 Mszę dziękczynną w katedrze diecezji Szombathely, z której pochodził męczeński prymas. Więziony przez hitlerowców, a potem przez komunistów, hierarcha po stłumieniu w 1956 r. przez sowieckie wojska powstania węgierskiego był 15 lat azylowany w amerykańskiej ambasadzie w Budapeszcie. Zmarł w 1975 r. na wygnaniu w Wiedniu. Od pięciu lat węgierscy biskupi zabiegają o jego beatyfikację.

[link widoczny dla zalogowanych]



Węgry: 120. rocznica urodzin kard. Jozsefa Mindszenty’ego

Image

„Kard. Jozsef Mindszenty nie był jedynie mężem stanu. Nawet jeśli wiele jego wystąpień miało charakter polityczny, to stanowisko zajmowane przezeń wynikało z katolickiej wiary. Dlatego episkopat oficjalnie popiera proces jego wyniesienia do chwały ołtarzy”. W ten sposób Rada Stała Konferencji Episkopatu Węgier uczciła 120. rocznicę urodzin słynnego prymasa tego kraju. W specjalnym komunikacie przypomniano tę nietuzinkową postać najnowszej historii Europy oraz poinformowano o zaplanowanych w związku z rocznicą obchodach.

Biskupi zwrócili uwagę na jego sprzeciw wobec rasizmu i prześladowania Żydów oraz hitlerowskiej okupacji Węgier. „Przez całe swe życie stał niezłomnie po stronie prawdy, niezależnie od panującego systemu politycznego, i po stronie człowieka” – czytamy w komunikacie. Dowodem tego był jego sprzeciw wobec powojennych wypędzeń: Niemców z Węgier i Węgrów z Czechosłowacji. Oponował także przeciwko stalinowskiemu niszczeniu religii i kultury, co sprowadziło nań prześladowanie i więzienie. Stał się w ten sposób symbolem cierpienia Kościoła i narodu.

Niezależnie od politycznych kontrowersji, jakie towarzyszą historii życia kard. Mindszenty’ego, węgierski episkopat wskazuje, że uczy on spojrzenia na przeszłość i chwilę obecną bez uprzedzeń i ze szczerym pragnieniem pojednania ze wszystkimi. Chodzi zwłaszcza o odrzucenie wszelkiej maści rasizmu i nacjonalistycznej nienawiści, a także o patriotyzm szanujący innych. Biskupi podkreślają ponadto zrozumienie prymasa dla tych, których złamało prześladowanie, oraz jego posłuszeństwo Ojcu Świętemu nawet wówczas, gdy było to dlań trudne do przyjęcia.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Nie 10:53, 14 Lip 2019, w całości zmieniany 4 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30276 Przeczytał: 283 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 21:31, 08 Maj 2015 Powrót do góry

6 maja minęła 40 rocznica śmierci kard. Józsefa Mindszenty’ego

Kard. Parolin o męczennikach wiary czasów komunizmu

Image

Msza w rocznicę śmierci kard. Mindszenty'ego

Męczennicy i wyznawcy wiary podczas komunizmu na Węgrzech to dla nas wzór – podkreślił watykański sekretarz stanu w 40-lecie śmierci najbardziej znanego z nich, kard. Józsefa Mindszenty’ego, którego proces beatyfikacyjny jest w toku. Zmarł on 6 maja 1975 r. na wygnaniu w Wiedniu. Mszę w tę rocznicę sprawowano wczoraj w rzymskiej bazylice św. Szczepana na wzgórzu Celio, która była jego tytułem kardynalskim. W homilii kard. Pietro Parolin przypomniał przypadające wkrótce, 12 czerwca, stulecie jego święceń kapłańskich, a także 70-lecie nominacji na arcybiskupa Ostrzyhomia, prymasa Węgier.

„Zaraz po nominacji musiał się zmierzyć z szerzącą się ideologią komunizmu, który już znał, bo po raz pierwszy doświadczył bolszewizmu kilka lat po święceniach kapłańskich, gdy aresztowano go w 1919 r. za krótkiej dyktatury zwanej Węgierską Republiką Rad – mówił watykański sekretarz stanu. – Kiedy przed 70 laty, w październiku 1945 r. objął swą archidiecezję, wykazał wielką gorliwość pasterską w duszpasterstwie i pogłębianiu życia religijnego, by przeciwstawić się ateistycznym ideologiom. Kard. Mindszenty był prawie 30 lat arcybiskupem Ostrzyhomia, ale mógł swobodnie pełnić swój urząd bardzo krótko, tylko trzy lata. W Boże Narodzenie 1948 r. aresztowano go, a dwa miesiące później, mimo protestów papieża Piusa XII, skazano na dożywocie pod zarzutem konspirowania, by obalić komunistyczny rząd. W latach więzienia, a potem na wygnaniu stał się symbolem Kościoła prześladowanego, bolejącego, Kościoła licznych męczenników i wyznawców wiary, którzy cierpieli pod dyktaturą w krajach komunistycznych, zwłaszcza na Węgrzech”.

Watykański sekretarz stanu zwrócił uwagę, że chociaż nie ma już „żelaznej kurtyny”, która przez kilkadziesiąt lat dzieliła Europę na dwie części, również dziś istnieje niebezpieczeństwo tam, gdzie są cierpienie i niesprawiedliwość. Przytoczył słowa Papieża Franciszka, wypowiedziane 11 kwietnia b.r. przy ogłoszeniu Roku Jubileuszowego Miłosierdzia, o licznych ludziach cierpiących dyskryminację i śmierć tylko dlatego, że są chrześcijanami.

Obecni na Mszy w rocznicę śmierci męczeńskiego prymasa Węgier dziennikarze pytali kard. Parolina m.in. o planowaną pojutrze papieską audiencję dla prezydenta Kuby Raula Castro. Watykański sekretarz stanu poinformował, że wśród tematów rozmów znajdzie się na pewno poprawa stosunków Kuby z USA, do czego przyczyniła się Stolica Apostolska i sam Papież. Ogólniej mowa też będzie o większym otwarciu tego wyspiarskiego państwa na świat. Nastawiona będzie też na to podróż Franciszka na Kubę we wrześniu b.r., przed wizytą w Stanach Zjednoczonych. Kard. Parolin mówił także o rozważanej obecnie możliwości otwarcia za pośrednictwem nuncjatur apostolskich korytarzy humanitarnych dla imigrantów. Podkreślił, że nie można pozostawać obojętnym na dramat tych ludzi.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Nie 9:30, 14 Lip 2019, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30276 Przeczytał: 283 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:19, 30 Lis 2015 Powrót do góry

Polecam archiwalny artykuł z 2006 roku. Znalazłam nowy link (stary był nieaktualny) i zamieszczam tę ciekawą rozmowę.

Z dr Karoliną Kaczmarek, hungarystką, autorką książki Prawda i kłamstwo. Prymas Węgier József Mindszenty, rozmawia Łukasz Kaźmierczak Skąd wzięło się kłamstwo w tytule Pani książki poświęconej kard. Mindszentyemu? Za kłamstwo uważam całą czarną legendę, jaka narosła wokół prymasa Węgier. Skala i wyrafinowanie tej komunistycznej...


Książę prawdziwie niezłomny

Image

Skąd wzięło się „kłamstwo” w tytule Pani książki poświęconej kard. Mindszentyemu?

– Za kłamstwo uważam całą „czarną legendę”, jaka narosła wokół prymasa Węgier. Skala i wyrafinowanie tej komunistycznej propagandy były jednak tak wielkie, że jej dalekie echa utrzymują się do dziś, a kłamliwe argumenty są nadal bezwiednie powielane przez niektórych historyków i dziennikarzy. Dotyczy to także Polski. Kilka lat temu w jednej z naszych opiniotwórczych gazet przeczytałam, że kard. Mindszenty w przeciwieństwie do Prymasa Wyszyńskiego był nieodpowiedzialny, bo nie chciał iść na żaden kompromis, a wręcz dążył do otwartego konfliktu z komunistami. Tymczasem moje badania wskazują, że jest to nieprawda. Mindszenty był niezwykle mądrym, a nade wszystko bardzo rozsądnym człowiekiem i tyle, ile mógł osiągnąć metodami pokojowymi, tyle zdołał uczynić.

Ale węgierski prymas zasłynął przede wszystkim ze swojego bezkompromisowego sprzeciwu wobec komunizmu.

– To, że nie udało mu się osiągnąć takich dyplomatycznych sukcesów jak kard. Wyszyńskiemu, wynikało jedynie z innych warunków i odmiennej rzeczywistości politycznej, w jakich żył. W 10-milionowym narodzie węgierskim było 60 proc. katolików, ale tamtejszy Kościół nie był tak silny i nie miał za sobą takiego poparcia jak w Polsce.

Kard. Mindszenty wiedział, że pewnych granic kompromisu przekroczyć nie wolno, ponieważ nie ma to sensu, bo ile by komuniści nie złożyli obietnic, to i tak je w końcu złamią. Dlatego obejmując w listopadzie 1945 roku arcybiskupstwo Esztergom, mówił: „Chcę być sumieniem narodu; pukać do drzwi duszy, by budzić wasze serca, pośredniczyć w oddaniu memu ludowi sprawiedliwości, wbrew pojawiającym się błędom”.

To oczywiście musiało się skończyć aresztowaniem niewygodnego purpurata...

– Przed aresztowaniem Mindszenty zdążył jeszcze napisać, że nigdy nie zrezygnuje z funkcji arcybiskupa, a wszystko, cokolwiek by podpisał, czy do czego by się przyznał, będzie tylko rezultatem ludzkiej słabości i należy to uznać za nieważne.

Nikt do końca nie wie, co się wydarzyło potem, ale pewne jest, że kardynał wszedł do więzienia jako człowiek zdrowy, o nadzwyczajnej sile woli, a wyszedł fizycznie złamany, intelektualnie zdziecinniały i pozbawiony woli.

Częściową prawdę poznaliśmy wiele lat później, po publikacji pamiętników kard. Mindszentyego.

– Jest to bardzo drastyczna lektura i choć widać, że kardynał starał się podczas pisania powściągać emocje, to jednak pamiętniki ukazują jego wielką tragedię i ogromne cierpienie.

Wiemy, że komuniści próbowali złamać prymasa wszystkimi dostępnymi metodami: bito go gumową pałką po całym ciele, kopano w kręgosłup, podawano różnego rodzaju leki i środki chemiczne, nie pozwalano spać. Oprawcy spodziewali się, że kardynał złamie się góra po trzech dniach, on jednak wytrzymał dwa tygodnie nieustannego okrutnego śledztwa. Pozwoliła mu na to jego ogromna siła woli i odmawiany na palcach Różaniec.

Tortury trwały w sumie 39 dni. Po dwóch tygodniach katowania kardynał podpisał w końcu protokół przesłuchania, ale umieścił przy nazwisku dwie literki: CF – Coactus Feci (podpisane pod przymusem). W następnych tygodniach, ogłuszany coraz większymi ilościami narkotyków, stopniowo tracił kontakt z rzeczywistością. Miał wizje, przed oczami tańczyły mu kolorowe kręgi, prawda i kłamstwo zaczęły zlewać się w jedno. W dzień i w nocy powtarzano mu zarzuty, tak że sam w końcu zaczął wierzyć w swoją winę.

Kardynał na pewno nie był w pełni poczytalny kiedy stawał do procesu, ale tak naprawdę do niczego się nie przyznał, a w każdym razie na pewno nie do czegoś, co by go kompromitowało.

Mimo to skazano go na dożywotnie więzienie. Uwolniony po ośmiu latach w czasie wydarzeń węgierskiego Października 1956 roku, wolnością cieszył się jedynie przez kilka dni.

– Bo musiał ratować życie przed wkraczającymi do Budapesztu wojskami sowieckimi. Mindszentyemu udało się dosłownie w ostatniej chwili schronić w amerykańskiej ambasadzie. Nie mógł wtedy przewidzieć, że spędzi w niej prawie 15 lat. Pomimo względnego komfortu bytowego był to jednak dla niego straszny czas. Dowodem ówczesnych cierpień kardynała są pozostawione przezeń zapiski. Amerykanie ze względów politycznych odizolowali go zupełnie od świata. Nie mógł wysyłać korespondencji, nie mógł się prawie z nikim kontaktować.

W pewnym momencie komuniści zaoferowali mu wolność i sprawowanie dalej urzędu prymasowskiego, ale za cenę zaakceptowania ich władzy. Na to zaś Mindszenty nie mógł się zgodzić. Miał też propozycje, żeby w ogóle wyjechać z Węgier, tego jednak również nie chciał uczynić. To był z jego strony znak, że nie opuszcza swojego narodu i że trwa z nim przez cały czas. Wyjechał dopiero w 1971 roku, gdy dostał bezpośrednie polecenie z Rzymu, bo z własnej woli nie uczyniłby tego nigdy.

Wkrótce potem papież Paweł VI ogłosił wakat na arcybiskupstwie Esztergom, czym de facto odebrał kardynałowi urząd prymasa. To był wielki cios dla Mindszentyego.

– Ci Węgrzy, którzy zaangażowani byli w sprawę kardynała Mindszentyego, uważają, że prymas został bardzo skrzywdzony, wręcz zdradzony. Sam Mindszenty nazwał decyzję papieża najcięższym krzyżem spośród zadanych mu w życiu cierpień... Z drugiej strony trudno się dziwić Pawłowi VI, że po tylu latach chciał, by ktoś w końcu pokierował węgierskim Kościołem, pozbawionym przez tak długi czas faktycznego przywództwa. Papież w swoim sercu musiał to więc dobrze rozważyć i podjął taką decyzję, wierząc, że jest ona dobra dla Kościoła.

Tym samym jednak Mindszenty stał się ofiarą ówczesnej polityki odprężenia wobec komunizmu.

– I przyjął tę sytuację z pokorą. Był człowiekiem wielkiego pokroju, nie dyskutował z papieżem, nie buntował się, mimo że bardzo go to wszystko zabolało. Świadczy to jednak tylko o wielkości kardynała. To był taki dalszy ciąg przyjęcia na siebie cierpienia i poniżenia, kolejny etap jego męczeństwa.

Dziś Kościół chce nagrodzić niezłomną postawę kardynała Mindszentyego. Już wkrótce prawdopodobnie rozpocznie się jego proces beatyfikacyjny...

– Kardynał zasłużył sobie na to, jak mało kto. To był człowiek, który prowadził bardzo dobre, bardzo surowe życie. Przestrzeganie wyznawanych wartości przypłacił ogromnym cierpieniem, mimo wszystko pozostał im wierny do końca. Miał ogromną siłę ducha, nigdy nie pozwolił, żeby te cierpienia i przeżycia w jakiś sposób go przytłoczyły. Nie zaczął nienawidzić świata, a po tym, co przeżył, chyba mógłby. Przeciwnie, wszystko to, co robił, czynił z miłości do Boga i Kościoła.

József Mindszenty, właściwie József Pehm (ur. 29 marca 1892 r.), nazywany bywa często „węgierskim Wyszyńskim”. Od 1945 roku arcybiskup Esztergom i Prymas Węgier. W 1948 roku uwięziony przez komunistów, rok później został skazany na dożywotnie więzienie w pokazowym procesie pod zarzutem zdrady stanu i handlu dewizami. Zrehabilitowany w 1989 roku. W czasie węgierskiego Października 1956 roku spędził trzy dni na wolności, po upadku powstania schronił się w amerykańskiej ambasadzie w Budapeszcie. Opuścił ją dopiero w 1971 roku po interwencji papieża Pawła VI. Komunistyczne władze nie zezwoliły jednak na jego dalszy pobyt w kraju. Zmarł w Wiedniu 6 maja 1975 r. 29 października 2006 roku Prymas Węgier rozpoczął starania o beatyfikację kard. Mindszentyego.

[link widoczny dla zalogowanych]



A jak to było z tym komunizmem, to wiele można tu przeczytać, w tym wątku i innych tu podanych.
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)