Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Raport specjalny z Rzymu dot.instrukcji Universae Ecclesiae Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29191 Przeczytał: 287 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:09, 21 Maj 2011 Powrót do góry

Tłumaczenie za: "The Remnant" odnośnie wytycznych do Summorum Pontificum, odnośnie ogłoszenia Instrukcji Papieskiej Komisji "Ecclesia Dei" pt. Universae Ecclesiae

[link widoczny dla zalogowanych]

Christopher A. Ferrara & Michael J. Matt:
13 maja 2011
Raport specjalny z Rzymu


W Rzymie, w piękny słoneczny poranek, kilku dziennikarzy, w tym wasi korespondenci, zgromadziło się w Watykańskim Biurze Prasowym, aby otrzymać kopię długo oczekiwanej instrukcji w sprawie realizacji motu proprio Summorum Pontificum. Dokument, zatytułowany Universae Ecclesiae, został podpisany przez kardynała Williama Levadę i sekretarza Ecclesia Dei mons. Guido Pozzo.

Po drugim czytaniu wyłania się ogólna intencja dokumentu jako prawnej podstawy:

1) Summorum Pontificum jest „powszechnym prawem Kościoła przeznaczonym do ustanowienia nowych przepisów dotyczących stosowania liturgii rzymskiej z 1962 r.”.

2) Komisja Ecclesia Dei ma służyć jako trybunał odwoławczy dla wiernych „przeciwko wszelkim administracyjnym postanowieniom ordynariuszy, które wydają się sprzeczne z motu proprio”, a jej decyzje są wiążące dla biskupów, którzy mogą wnieść odwołanie do Sygnatury Apostolskiej (jest jednak mało prawdopodobne, żeby unieważniła ona postanowienia komisji papieskiej).

3) Podczas gdy biskupi mają „kontrolować sprawy liturgiczne dla dobra wspólnego oraz w celu zapewnienia, że wszystko przebiega w pokoju i spokoju w diecezjach”, mają to czynić „zawsze w zgodzie z zamysłem Ojca Świętego jasno wyrażonym w motu proprio Summorum Pontificum”.

A jaki jest zamysł Ojca Świętego? To jest najmocniejsza strona instrukcji. Stwierdza ona, że papież „potwierdza tradycyjne prawo uznane od niepamiętnych czasów i konieczne do zachowania w przyszłości”, że [cytując Summorum] „każdy Kościół partykularny musi być w zgodzie z Kościołem powszechnym nie tylko w odniesieniu do doktryny wiary ... ale także w odniesieniu do praktyk ustanowionych przez apostolską i nieprzerwaną tradycję.

Mają być one zachowanie nie tylko w celu uniknięcia błędów, ale również dla przekazywania wiary w jej integralności, odkąd reguła modlitwy Kościoła (lex orandi) pozostaje w ścisłym związku z regułą wiary .... Co było święte dla poprzednich pokoleń, pozostaje święte i wielkie także dla nas i nie może być nagle całkowicie zakazane lub nawet uznane za szkodliwe”.

I na co się zdały neokatolickie frazesy, że Msza łacińska jest jedynie „tradycją przez małe t” i że może zostać zmieniona lub odrzucona na życzenie papieża? Rzeczywiście, instrukcja cytuje św. Grzegorza Wielkiego i św. Piusa V jako „tych papieży, którzy odnieśli szczególne zasługi na polu utrwalania „praktyk ustanowionych przez apostolską i nieprzerwaną tradycję”.
Zamysł papieża jest sprecyzowany dalej w deklaracji, że Benedykt XVI, jako „Wikariusz Chrystusa [!] i Najwyższy Pasterz Kościoła powszechnego ... ma na celu”:

– „ofiarowanie wszystkim wiernym liturgii rzymskiej w usus antiquoir (‘dawnej formie’)”;
– „skuteczne zagwarantowanie i zapewnienie stosowania formy nadzwyczajnej” dla wszystkich, którzy o nią proszą”. Zwraca uwagę kluczowa zasada, że tradycyjna Msza ma być dostępna dla każdego członka Kościoła, który o nią prosi. Koniec z epoką indultowej reglamentacji.

W tym względzie instrukcja wyjaśnia, że pojęcie „grupa wiernych” prosząca o tradycyjną Mszę oznacza „kilka osób” w konkretnej parafii, a nawet „osób pochodzących z różnych diecezji lub parafii, które zgromadziły się w danym kościele parafialnym lub w oratorium lub kaplicy w tym celu”.
Żadne minimum nie jest wymagane. Grupa wiernych może nawet „wystąpić do ordynariusza miejsca o wyznaczenie kościoła” do celebracji tradycyjnej Mszy, z wykorzystaniem prawa do odwołania się do Komisji Ecclesia Dei, jeśli biskup odmówi wyznaczenia świątyni. Przepis ten jest wyraźnie wycelowany w biskupów, którzy twierdzą, że żaden kościół nie jest dostępny.

Ponadto, gdy kapłan „ukazuje się od czasu do czasu w kościele parafialnym lub kaplicy z wiernymi” z okazji tradycyjnej Mszy, „proboszcz lub rektor ... ma zezwolić na odprawienie”. A kiedy wierni proszą o tradycyjną Mszę w sanktuariach i miejscach pielgrzymkowych, ma być ona udostępniona „jeśli jest odpowiedni kapłan”. Tutaj biskupi są całkowicie pomijani.

Jeśli chodzi o pytanie, co oznacza „wykwalifikowany ksiądz”, to biskupi zostali pozbawieni kolejnego pretekstu do utrudniania realizacji motu proprio. Instrukcja stwierdza, że „każdy kapłan katolicki, który nie jest wykluczony przez prawo kanoniczne, ma być uznany za idoneus (‘zdatnego’) do celebracji Mszy świętej w nadzwyczajnej formie”. Jedyna wymagana znajomość łaciny to „poprawne wymawianie słów i rozumienie ich znaczenia”.

Co więcej, żadne testy z języka łacińskiego nie mogą być warunkiem zaoferowania tradycyjnej Mszy św.: „warunkiem, który kwalifikuje księdza, jest jego deklaracja odprawienia Mszy św. ... i fakt, że już odprawiał ją wcześniej”.

Instrukcja potwierdza, że księża nie potrzebują zgody „ordynariusza czy przełożonych” na odprawianie prywatnej Mszy św. Oznacza to, że absolutnie każdy ksiądz ma całkowitą swobodę, aby powrócić do odprawiania prywatnej tradycyjnej Mszy św., w której oczywiście mogą brać udział wierni.

Jeśli chodzi o obawy, że podczas tradycyjnej Mszy św. ujrzymy Komunię św. na rękę lub nawet posługujące kobiety, to instrukcja zatrzasnęła drzwi jakimkolwiek próbom narzucenia rubryk Novus Ordo tradycyjnej liturgii, uznając, że MP „odstępuje” od „obrzędów promulgowanych po 1962 r. i niezgodnych z rubrykami, które weszły w życie 1962 r.”. Innymi słowy, paradoksalnie tradycyjne rubryki są w tej chwili uznane za prawnie usankcjonowany wyjątek od obowiązującego Novus Ordo, podobnie jak Novus Ordo był wprowadzony jako wyjątek od liturgii rzymskiej.

W dalszej części instrukcja zawiera wyjaśnienie, że bierzmowanie, święcenia i Triduum mają być udostępnione w tradycyjnym rycie wszystkim, którzy ich żądają (jak również tradycyjne rytuały święceń w instytutach i stowarzyszeniach podlegających Komisji Ecclesia Dei).
Co istotne, instrukcja stanowi, że Triduum powinno być dostępne nawet parafiach z Novus Ordo, nawet jeśli wiązałoby się to z powtórzeniem („nie wykluczając możliwość powtórzenia”) Triduum w tej samej parafii lub kaplicy. W ten sposób została wyeliminowana groźba, że zwolennicy Mszy tradycyjnej będą zmuszani do uczestniczenia w Triduum Novus Ordo.

Instrukcja potwierdza także, że tradycyjne Brewiarz, Pontificale i Rituale są dopuszczone instytutach i stowarzyszeniach Mszy łacińskiej.
Nie wszystkie wiadomości są dobre. Szczególny niepokój budzi pkt 19 instrukcji, który stanowi, że tym, którzy szukają dostępu do tradycyjnej liturgii „nie wolno w żaden sposób popierać lub należeć do grup, które zaprzeczają ważności lub prawowitości” Novus Ordo oraz „biskupowi Rzymu jako Najwyższemu Pasterzowi Kościoła powszechnego”. Punkt ten, używający niepokojąco nieprecyzyjnej terminologii, może być wykorzystany w charakterze wyraźnie ideologicznego papierka lakmusowego. Czas pokaże, czy i w jakim stopniu to praktycznie pozbawione konkretu sformułowanie okaże się szkodliwe. Można być w tym względzie optymistą, w świetle zezwolenia udzielonego Instytutowi Dobrego Pasterza do zaangażowania się w słuszną krytykę Novus Ordo, co zresztą czynił również obecny papież jeszcze jako kard. Ratzinger.

Mniejszej wagi sprawą jest zapis, że „nowi święci i niektóre nowe prefacje mogą i powinny zostać umieszczone Mszale z 1962 r., zgodnie z przepisami, które zostaną wskazane później”. Mszał Rzymski zawsze był otwarty na włączenie nowych świąt i prefacji i, co istotne, brak jest sugestii, że kalendarz Novus Ordo lub czytania mają być wcielone do tradycyjnej liturgii.

Podsumowując, instrukcja nie jest katastrofą, której się obawialiśmy, a nawet wydaje się raczej drastycznie ograniczać przestrzeń, w której niektórzy biskupi dostrzegali możliwość manewrowania na niekorzyść MP. Oczywiście, każde prawo jest tak dobre, jak dobre jest jego wprowadzenie w życie, ale żeby się przekonać, jak będzie w tym przypadku, będziemy musieli poczekać. Dzisiejszy dzień z pewnością nie był jednak dobry dla tych, którzy mieli nadzieję, że instrukcja będzie oznaczała rewanżyzm ze strony NOM. Nie możemy nie zauważyć doniosłości zatwierdzenia dokumentu przez Ojca Świętego w uroczystość św. Piusa V.

Ogólnie rzecz biorąc możemy odetchnąć z ulgą, ale nie tracąc czujności, bo działania odwetowe przeciwko zgrozie powrotu tradycyjnej liturgii bez wątpienia nastąpią.

Tłumaczyła: EWJ
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29191 Przeczytał: 287 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:10, 21 Maj 2011 Powrót do góry

Więcej w tym temacie jest tu:

13 maja wytyczne do Summorum Pontificum
http://www.traditia.fora.pl/rozne-wypowiedzi-dokumenty-komunikaty-papieza-i-nie-tylko,21/13-maja-wytyczne-do-summorum-pontificum,6194.html#26425
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29191 Przeczytał: 287 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 13:20, 01 Cze 2011 Powrót do góry

Felieton ukazał się w nr. 23 Tygodnika Niedziela.

Dlaczego Msza “trydencka”? - Pawel Milcarek

Otrzymaliśmy niedawno, w sam dzień Matki Bożej Fatimskiej, instrukcję Stolicy Apostolskiej Universae Ecclesiae – o tym, jak rozumieć możliwość używania w Kościele dawnej liturgii łacińskiej.

W tym ważnym dokumencie znajduje się dość prosta i naturalna odpowiedź na pytanie, czemu Papież chce zachowania dawniejszych, przedsoborowych form liturgicznych: „ze względu na ich czcigodność i starożytność” (n. 6). Na tym polega racja najważniejsza i obiektywna: w świecie, w którym także nasza pobożność naznaczona jest zbyt często prowizorką i przejściowością, Ojciec Święty chce pewnego trwałego jakby semafora – a jest nim długa tradycja liturgiczna, „która ma być zachowana z należnym jej honorem” (n. 6). Obala to pogląd, że chodzi tylko o ustępstwa wobec lefebvrystów.

Tym bardziej należałoby się dokładnie zapoznać z intencjami Benedykta XVI – żeby choćby przez niewiedzę nie przeciwstawiać się im. W instrukcji przypomniano, że celem Papieża jest najpierw „ofiarowanie wszystkim wiernym liturgii rzymskiej w starszej formie, jako skarbu do najstaranniejszego zachowania”; po drugie – „zagwarantowanie i realne zapewnienie używania” tej formy liturgii wszystkim, którzy tego pragną; po trzecie – „sprzyjanie pojednaniu wewnątrz Kościoła”.

Są to bardzo ważne słowa. Kolejność tych punktów nie jest oczywiście przypadkowa, a każdy z nich mówi o trochę innych owocach.
Widać, że celem pierwszym jest to, aby – niezależnie od skali zainteresowania, różnej w różnych częściach Kościoła – żywe świadectwo dawnej liturgii było zachowane tak, aby mogło być ofiarowane wszystkim wiernym. Można to rozumieć w ten sposób, że geografia miejsc, w których celebruje się w „starym rycie”, powinna być na tyle gęsta, aby zwykli wierni od czasu do czasu musieli się o niego otrzeć, trafić na tak odprawianą Mszę itp. Nie chodzi przecież o zamykanie tego świadectwa w szafie – wręcz przeciwnie, bez narzucania go nikomu należy je jednak uczynić czymś zwyczajnie obecnym w diecezjach, sanktuariach, domach zakonnych.

Punkt drugi – mówi nam ponadto, że tam, gdzie istnieje grupa wiernych wyraźnie sobie tego życzących, należy udostępnić im dawną liturgię do zwykłego korzystania, czyli tak, aby taka mogła być ich Msza niedzielna i inne sakramenty. Najwyraźniej nie chodzi o wysyłanie tych wiernych na drugą stronę świata, lecz raczej o stworzenie im na miejscu ich życia takich właśnie warunków normalności, w ich parafii czy dekanacie.

I wreszcie punkt trzeci, będący jakby podsumowaniem: tylko wtedy jeśli do tej woli Ojca Świętego podejdziemy z dobrą wolą, możemy mieć poczucie, że faktycznie zależy nam na „pojednaniu wewnątrz Kościoła”. To realny sprawdzian intencji.

Paweł Milcarek

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29191 Przeczytał: 287 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 19:19, 07 Lip 2012 Powrót do góry

Pięć lat po Summorum Pontificum

Pięć lat temu papież Benedykt XVI wydał jeden z najbardziej znaczących dokumentów swojego dotychczasowego pontyfikatu: motu proprio (a więc akt wydany z własnej inicjatywy, dosłownie „własnym ruchem” – pamiątka czasów, gdy papieże przede wszystkim odpowiadali na prośby innych) Summorum Pontificum.

Aktem tym Ojciec Święty ogłosił, że liturgia (a więc Msza św., liturgia godzin oraz obrzędy sakramentów i innych nabożeństw) w rycie rzymskim - jego kształcie sprzed reformy dokonanej po zakończeniu II Soboru Watykańskiego - nigdy nie została zakazana ani legalnie zniesiona. To stwierdzenie rewolucyjne: oto najwyższy autorytet w Kościele mówi wprost: nie robili niczego złego nie chcący pogodzić się z usunięciem z kościołów liturgii, która była w nich celebrowana od tak dawna, jak sięga pamięć Kościoła. Nie dopuszczali się zła ci, którzy tą liturgią chcieli karmić swoje życie duchowe, na których zaś sypały się kary, szyderstwa, oskarżenia o nieposłuszeństwo czy zamknięcie się na działanie Ducha Świętego.

To jest pierwszy cel papieskiego dokumentu: oddanie sprawiedliwości tym, którzy nie robili niczego złego, a którzy przez czterdzieści lat od swoich biskupów często słyszeli co innego.

Drugi cel motu proprio związany jest z faktem, że papież skierował go do całego Kościoła, a nie tylko do grupy bezpośrednio zainteresowanych nim wiernych. Skoro tradycyjna liturgia nigdy nie została zakazana, a nawet więcej: nie mogła być zakazana, to logiczną konsekwencją tego stwierdzenia jest przywrócenie jej na powrót miejsca w codziennym życiu całego Kościoła. Jest to, zdaniem papieża, konieczne, gdyż nie można nagle ogłosić, że coś, co od zawsze było święte, nagle ma być zakazane. Taka sytuacja, która miała miejsce w Kościele w ciągu ostatnich czterdziestu lat nie mogła być dłużej tolerowana, bo była dla duchowego życia wiernych po prostu szkodliwa. Skarbiec prastarej łacińskiej tradycji liturgicznej musi być dla wszystkich wiernych na powrót otwarty.

I właśnie ogłoszenie tego wprost całemu Kościołowi oraz skonfrontowanie z prawdą o aktualności tradycyjnej liturgii tych biskupów, księży czy świeckich, którzy nie chcieli jej do tej pory przyjąć, było papieskim zamierzeniem.

Trzecim wreszcie celem było podanie takich norm szczegółowych, które powrót tradycyjnej liturgii do kościołów uczynią łatwym i pozbawionym wrażenia, że jest to jakiś indult czy wyjątek od ogólnej zasady. Ojciec Święty podkreślił, że uczestniczenie w tradycyjnie sprawowanych nabożeństwach jest prawem wiernych, a nie wydzielaną im łaską. Z drugiej strony, powrót tej liturgii musi uwzględniać realia życia Kościoła, od czterdziestu lat jej pozbawionego.

Jak po pięciu latach można ocenić realizację tych celów? Trzeba, po pierwsze powiedzieć, że papieski dokument postawił sprawę powrotu do tradycji liturgicznej w centrum debaty wewnątrz Kościoła. Temat - do tej pory albo nieobecny albo kwitowany paroma krzywdzącymi ogólnikami - musiał być wreszcie potraktowany na poważnie. Biskupi, księża, dziennikarze katoliccy, chcąc nie chcąc, musieli przyjąć do wiadomości, że jest to kwestia, której nie można przemilczeć.

Równocześnie trzeba powiedzieć, że zmiana świadomości biskupów, a więc tych, bez których nie uda się żadna reforma w Kościele, a żadna papieska decyzja nie wejdzie w życie, postępuje opornie. Owszem, hierarchowie w wielu miejscach, gdzie do tej pory stawiali tamę celebrowaniu tradycyjnej liturgii, oporu tego zaprzestali. W Polsce przed papieskim dokumentem miejsc celebrowania Mszy św. w starszej formie było kilka, obecnie jest ich niemal czterdzieści.

Mimo tej wyraźnej zmiany i pewnego poluzowania dotychczasowych rygorów, nie widać jednak generalnej zmiany świadomości u pasterzy Kościoła: ciągle traktują oni sprawę tę jako problem do rozwiązania, a nie jako szansę: jako dziwne pragnienia marginesowej grupki wiernych, a nie jako skarb, z którego korzystać może cały Kościół. Jako dobro, które ciągle mogą dowolnie dozować, a nie jako święte prawo wiernych, na straży którego mają stać.

Jako coś, czym zainteresowani mogą być nieliczni i zainteresowania tego nie można rozprzestrzeniać.

Ta zmiana mentalności jest ciągle jeszcze przed nami.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)