Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Rośnie grupa ''wierzących na swój sposób'' Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29194 Przeczytał: 265 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:19, 29 Wrz 2016 Powrót do góry

I Kongres Teologii Praktycznej.

Rośnie grupa „wierzących na swój sposób”


Image

Wśród polskich katolików rośnie grupa „wierzących na swój sposób”, którzy sytuują się już na marginesie Kościoła, ale wciąż są wierzący. Socjologowie nazywają ich „nieświadomymi heretykami”. Oni sami tak o sobie nie powiedzą, ale jeśli proponują własne recepty na wiarę, to znaczy, że nie żyją nią w pełni – powiedział o. dr hab. Andrzej Potocki OP z Uniwersytetu Warszawskiego podczas I Kongresu Teologii Praktycznej, który odbywa się na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Trzydniowemu spotkaniu towarzyszy hasło: „Polska krajem misyjnym. 1050 lat po przyjęciu chrześcijaństwa”.

Drugiego dnia kongresu o. dr hab. Andrzej Potocki OP z Uniwersytetu Warszawskiego w wykładzie „Nasz kraj misyjny między „dziś” i „jutro” przedstawił płaszczyzny będące wyzwaniami dla współczesnego duszpasterstwa. Wymienił wśród nich m.in. rodzinę, pracę, szkołę, kulturę oraz wiarę i moralność.

Mówiąc o rodzinie, przypomniał, że w ostatnich dziesięcioleciach doświadczyła ona znacznych przekształceń ekonomicznych, na które nałożyły się zmiany na tle kulturowym. Podczas gdy jeszcze po 1945 r. dominowała rodzina wielopokoleniowa, patriarchalna, wielodzietna i katolicka, to po 1989 r. na tle transformacji kulturowej pojawiły się nowe modele związków ( partner-partnerka) i nowe propozycje obyczajowości, rzutujące na kondycję rodziny.

W przekazie wartości nad pielęgnowaniem więzi osobowych zaczęło dominować przywiązanie do rzeczy materialnych. W sposób wyraźny nastąpiło też osłabienie przywiązania rodziny do sfery sacrum, co jest widoczne m.in. w zmianie postrzegania norm moralnych czy bardziej laickim spędzaniu niedzieli.

Uwolnienie edukacji spod monopolu państwa po czasach PRL w warunkach wolnorynkowych umożliwiło większy wpływ rodziców na to, jak szkoła kształci ich dzieci. Po 1989 r. nastąpił m.in. powrót religii do klas szkolnych, a Kościół wziął na siebie rolę stymulowania rodziny do większego, niż w przeszłości współuczestnictwa w tym, jak przebiega proces wychowawczy dzieci i młodzieży.

Obecnie widać to wyraźnie właśnie na przykładzie szkolnej katechezy, wobec której wielu rodziców zaczyna formułować konkretne postulaty, m.in. aby przybierała bardziej charakter lekcji religioznawczych, na których mowa jest nie tylko o katolicyzmie, ale i o innych religiach świata.

Zmienia się też kultura, dawniej ta ludowa miała funkcję mobilizującą do często wspólnotowego wytwarzania dóbr, dziś z kolei dominuje kultura medialna – bardziej demobilizująca, zachęcająca do bierności. Zauważalne jest też instrumentalizowanie kultury. W PRL odbywało się to w celach wyraźnie politycznych, dziś widać walkę ideologiczną. Kultura bywa bowiem wykorzystywana w przedrzeźnianiu religii czy manifestacjach antyreligijnych. Następuje „supermarketyzacja” kultury.

Znacznej modyfikacji ulega w ostatnich latach stan wiary Polaków. Cieszą wprawdzie masowe deklaracje przynależności do katolicyzmu (93,1% w 2012 r.), ale inne wskaźniki nie napawają optymizmem. Na stwierdzenie: „Jestem wierzący (a) i stosuję się do wskazań Kościoła” twierdząco odpowiedziało w 2000 r. 57%, a w 2014 już tylko 39% (badania CBOS).

Rośnie zatem – jak wskazał o. prof. Potocki – frakcja „wierzących na swój sposób”, praktykujących wiarę selektywną, a nierzadko też mającą elementy synkretyzmu z innych religii.

- To są ludzie, którzy sytuują się już gdzieś na marginesie Kościoła, ale ciągle jako wierzący. Socjologowie mówią o nich czasem – „nieświadomi heretycy”. Oni sami tak o sobie nie powiedzą, ale jeśli kontestują pewne tezy i proponują własne recepty, jest to dowód na to, że nie żyją w pełni wiarą – dodał dominikanin.

Ewolucji ulega motywacja wiary. Na pytanie „Dlaczego wierzę”, oprócz najczęstszej odpowiedzi o rodzinne tradycje i wychowanie w wierze katolickiej, pojawia się stwierdzenie wskazujące na osobisty wybór. W 2015 r. wiarę we wszystkie elementy doktryny katolickiej deklarowało tylko 35%.

Polacy ulegają też autonomizacji moralności – podejmują się rozstrzygnięć w tej sferze samodzielnie, we własnym sumieniu, coraz mniej respektując głos uznanych powszechnie autorytetów moralnych.

Za tym idzie tzw. sekularyzacja moralności, czyli jej emancypacja spod wpływów religii. Tu także następuje dowartościowane własnego sumienia. Polacy wykazują nadal respekt dla moralności chrześcijańskiej, ale sygnalizują przy tym jej nieprzystawalność do ich własnych decyzji moralnych.

Wykładowi o. Potockiego towarzyszyły następnie sympozja tematyczne poświęcone m.in. wyzwaniom duszpasterstwa dzieci, młodzieży, dorosłych oraz osób starszych i chorych.

W bloku dotyczącym duszpasterstwa młodzieży ks. dr hab. Adam Kalbarczyk z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu mówił o niedostatkach w komunikowaniu się księży z młodymi. Zamiast często niezrozumiałych sformułowań, młodzi oczekują konkretu przekazywanego prostym językiem. Dla nich liczy się osobiste świadectwo i dialog.

Młodzi chcą prostej odpowiedzi na najczęściej zadawane przez nich pytanie: co daje mi wiara? „Dla nich ważniejsze od tego, co Chrystus zrobił dwa tysiące lat temu jest to, co Chrystus może zrobić dla nich w ich życiu?” – wyjaśniał prelegent.

Potrzeba zatem tego, o czym do młodych w Krakowie mówił papież Franciszek: języka umysłu, serca i rąk, czyli głoszenia Ewangelii w sposób prosty, szczery i bliski ich rzeczywistości, a ta często przez duszpasterzy nie jest dobrze rozumiana.

„Trzeba katechezy życia. Duszpasterz powinien być mniej nauczycielem, a bardziej towarzyszem w podróży, który pomoże znaleźć właściwą drogę, albo zawróci ze złej” – dodał wykładowca UAM w Poznaniu.

Ks. dr hab. Andrzej Kiciński zasugerował, że współczesna młodzież - wbrew powszechnym ocenom - nie jest przyszłością, ale przede wszystkim teraźniejszością Kościoła. Jej żywiołowość, także w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania o stan własnej wiary, trwa dwadzieścia cztery godziny na dobę i siedem dni w tygodniu, a przejawia się w aktywności w mediach społecznościowych. To młodzi już dziś stanowią o dynamizmie Kościoła, stawiają kapłanom nieraz trudne, ale ważne pytania. W manifestowaniu swojej wiary są nieraz radykalni. Ta młodzież ma jednak także trudności z określeniem swojej drogi ku przyszłości, czego znakiem jest np. emigracja zarobkowa.

I Kongres Teologów Praktycznych zakończy się na UKSW w środę 21 września.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
becia
Użytkownik


Dołączył: 28 Lis 2016
Posty: 3 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Głogów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 4:05, 30 Lis 2016 Powrót do góry

Być może będę również osobą ,,zepchniętą na margines,,bo ,,wierzę na swój sposób,,ale by zacząć naprawdę wierzyć i rozumieć na czym polega wiara potrzeba własnej woli.Oddać z własnej woli swe życie Bogu.To ciężka decyzja.Ja zrobiłam tak i dzisiaj słowa ewangelii Mt 10 34-42 nabierają sens.Wprowadziłam wojnę.Przyjęłam Boże Narodzenie jako święto rodzinne.Jednak uczę dzieci ,że sens jest nie w tym ,że Jezus się urodził na ziemi ale sens w tym ,że umarł.Zmartwychwstanie to fundament mojej wiary.Jest wszystko inne jak w każdej katolickiej rodzinie ale bez prezentów gdyż prezentem jest życie wieczne.Niema cenniejszego daru.Nawet fakt,że ich urodziłam.Nie mówiąc o zwykłych przyziemnych sprawach.Dlatego powinni wielbić Boga bardziej od rodziców.My im daliśmy życie zwykłe i krótkie kończące się śmiercią ciała.Natomiast Bóg im daje życie wieczne.Jego syn Jezus Chrystus jest dla nas dowodem,że nas nie zwodzi bo wielu zwątpiło.Moim obowiązkiem jest ciągłe powtarzanie tego im i sobie.Uczenie się w każdym momencie i uczenie innych.Nawet z tego co dla nas jest cierpieniem i którego nie rozumiemy,który burzy nasz ziemski spokój.Wszystko w swoim czasie pojmiemy.Najważniejsze by to w co wierzymy zaczęli udowadniać swoim czynem,sobą.Modlitwa jest bardzo ważna dlatego pamiętajmy,że tylko Bóg może czytać nasze myśli i wie kiedy to robimy.Szatan tylko się domyśla bo nie ma takiej mocy by wiedzieć co mamy w głowie.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29194 Przeczytał: 265 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:45, 30 Lis 2016 Powrót do góry

becia napisał:
Być może będę również osobą ,,zepchniętą na margines,,bo ,,wierzę na swój sposób,,ale by zacząć naprawdę wierzyć i rozumieć na czym polega wiara potrzeba własnej woli.Oddać z własnej woli swe życie Bogu.To ciężka decyzja.Ja zrobiłam tak i dzisiaj słowa ewangelii Mt 10 34-42 nabierają sens.Wprowadziłam wojnę.Przyjęłam Boże Narodzenie jako święto rodzinne.Jednak uczę dzieci ,że sens jest nie w tym ,że Jezus się urodził na ziemi ale sens w tym ,że umarł.Zmartwychwstanie to fundament mojej wiary.Jest wszystko inne jak w każdej katolickiej rodzinie ale bez prezentów gdyż prezentem jest życie wieczne.Niema cenniejszego daru.Nawet fakt,że ich urodziłam.Nie mówiąc o zwykłych przyziemnych sprawach.Dlatego powinni wielbić Boga bardziej od rodziców.My im daliśmy życie zwykłe i krótkie kończące się śmiercią ciała.Natomiast Bóg im daje życie wieczne.Jego syn Jezus Chrystus jest dla nas dowodem,że nas nie zwodzi bo wielu zwątpiło.Moim obowiązkiem jest ciągłe powtarzanie tego im i sobie.Uczenie się w każdym momencie i uczenie innych.Nawet z tego co dla nas jest cierpieniem i którego nie rozumiemy,który burzy nasz ziemski spokój.Wszystko w swoim czasie pojmiemy.Najważniejsze by to w co wierzymy zaczęli udowadniać swoim czynem,sobą.Modlitwa jest bardzo ważna dlatego pamiętajmy,że tylko Bóg może czytać nasze myśli i wie kiedy to robimy.Szatan tylko się domyśla bo nie ma takiej mocy by wiedzieć co mamy w głowie.

Nie za bardzo rozumiem, jaki związek z powyższym newsem ma pani wypowiedź? a właściwie chyba jest to osobiste świadectwo przeżywania swojej wiary. Dobrze, a nawet bardzo dobrze że są ludzie, którzy są za Jezusem, a nie przeciw Niemu, ponoszą pewne wyrzeczenia, a nagrodą za oddanie się Panu Jezusowi jest życie wieczne. Tego żaden zdrowo myślący katolik nie neguje, bynajmniej nie powinien negować, ale powyższy news mówi o pewnych problemach i wcale nie błahych problemach i po części wskazuje na przyczyny takiego stanu rzeczy. Ale te przyczyny nie pojawiły się nagle, czy z dnia na dzień. To co już obserwujemy to jest już skutek nie przyczyna.

Nie będę komentować każdego pani zdania i się zastanawiać co pani napisała w pierwszym zdaniu. Boże Narodzenie jest świętem bardzo rodzinnym, tak bardzo nam bliskim, narodziny nowego życia, ale to Dziecię to jest nasz Bóg i Zbawiciel. I gdyby nie było Bożego Narodzenia nie było by Zmartwychwstania.
Odnośnie narodzin naszych dzieci, to trzeba nam wiedzieć, że współpraca rodziców ze Stwórcą polega głównie na przekazywaniu życia. Poczęcie człowieka łączy się ze szczególnym działaniem Boga, który daje istnienie nowej duszy, rozumnej i nieśmiertelnej, czyli nigdy nie umierającej. Rodzice odpowiadają nie tylko za przekazywanie życia, ale również za wychowanie swoich dzieci. Wychowanie także jest współdziałaniem z Bogiem-Stwórcą, gdyż polega na tworzeniu człowieka, na przyczynianiu się do jego rozwoju. Cierpienie jest wielką tajemnicą, Chrystus jest Nadzieją. Modlitwa jest nieodłącznym elementem życia chrześcijańskiego. Zanika modlitwa to też zanika nasza wiara.
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)