Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Nieznani święci - 6-cio letnia Antonietta Meo Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:40, 19 Lis 2008 Powrót do góry

Nieznani święci

Antonietta Meo

Image [link widoczny dla zalogowanych]

13.11.2008 można było przeczytać za serwisem e-KAI wiadomość z Watykanu: "Sześcioletnia dziewczynka doktorem Kościoła? " Ta informacja jest tu:

http://www.traditia.fora.pl/wydarzenia-wywiady-wiadomosci,12/szescioletnia-dziewczynka-doktorem-kosciola,1062.html

Treść artykułu przetłumaczył ze skrótami i zmianami z niem. edycji miesięcznika „30 Giorni" nr 6, 1998, z artykułów Stefani Falasca "Die Briefchen von „Nennolina", s. 44-49, i Lorenzo Cappelletti, Als man noch an das Wirken der Gnade glaubte, s. 50-51, Piotr Błaszkowski.
Artykuł ukazał się w ZW nr. 3/2000.


Nieznani święci

Antonietta Meo

8 sierpnia 1910 r. został promulgowany dekret kongregacji Kongregacji Świętych Quam singulcri. Dekret stanowił koniec rzędu oświadczeń, które od Leona XIII popierały częste przyjmowanie Komunii św. "To będzie dawało święte dzieci" - powiedział papież Pius X, kiedy otwarto dla niech tabernakula. Jednym z nich była Antonietta Meo, nazywana w rodzinie przez swoich bliskich Nennoliną. W jednym ze swoich listów napisała: "Najukochańszy Jezu, ja jestem bardzo radosna, że Ty wstąpiłeś do mego serca w Eucharystii. Nie opuszczaj mnie nigdy, lecz zawsze pozostań przy mnie w moim sercu. Jezu, ja Ciebie kocham bardzo, oddaję się cała w Twoje ręce, zrób ze mną co chcesz (...) Najukochańszy Jezu daj mi dusze, daj mi bardzo wiele".

To napisał nie dorosły, lecz sześcioletnie dziecko. Pismo, jak i błędy są właściwe dla dziecka, które właśnie nauczyło się pisać. Kiedy napisała ten list do „najukochańszego Jezusa" była krótko po pierwszej Komunii św. i po chorobie, którą już od jakiegoś czasu miała i która kosztowała ją amputację nóżki. Trzy miesiące później, 3 lipca 1936 r. umarła na raka kości jako sześcio i pół-letnie dziecko. Mimo to następowały po jej śmierci nawrócenia i łaski. Modlitwy i wotywne karteczki ozdobiły jej grób na cmentarzu Verano w Rzymie. Już wkrótce, w ciągu roku po jej śmierci pojawiły się dwie biografie ojej życiu. Głos świętości rozpowszechnił się nagle i spontanicznie, przekroczył nie tylko granice parafii Świętego Krzyża z Jerozolimy, lecz również granice Rzymu i Italii.

Już w 1940 r. wydano dwie biografie w różnych językach. W 1942 r. został wdrożony diecezjalny proces beatyfikacyjny, który w 1972 r. doszedł do końca. Podstawa wieku - ona pierwszy raz osiągnęła ołtarz używalnością rozumu - który właśnie badamy, wywołał zaskoczenie i doprowadził do niemałych trudności w procesie beatyfikacyjnym. Również prawo kościelne nie przewidywało żadnego najmniejszego wieku dla wdrożenia procesu beatyfikacyjnego. Kościół doskonale uznał przez Kongregację dla błogosławionych i świętych, że również dzieci dokonywać mogą heroicznych aktów wiary, nadziei i miłości i mogą być dopuszczone do zaszczytów ołtarzy.

Urodziła się 15 grudnia 1930 r., jako dziecko zamożnej rzymskiej rodziny, której dom znajdował się niedaleko bazyliki Santa Croce. Jej starsza siostra Margherita powie o niej: "Była żywym, wesołym i psotliwym dzieckiem, jak wszystkie inne w jej wieku". Gdy miała 3 lata, w październiku 1933 r. została zapisana do ochronki prowadzonej przez siostry zakonne. Chodziła tam chętnie, uczyła się szybko i jak mówiły o niej siostry, była istnym „perpetum mobile". Była dojrzała jak na swój wiek.

Nie miała jeszcze 5 lat kiedy rodzice zobaczyli opuchnięcie prawej nogi. Myśleli, że jest to spowodowane wieloma upadkami. Po błędnej diagnozie i kuracji zabrzmiał medyczny werdykt: osteosarcoma. ( złośliwy nowotwór wieku dziecięcego wywodzący się z kości ). 25 kwietnia jej nóżka została amputowana. Był to straszny cios - bardziej dla jej rodziców niż dla niej samej. Później, mimo trudnego położenia, ciężkich zabiegów, ze swoim ortopedycznym aparatem, w którym siedziała, prowadziła dalej zwyczajne życie: bawiąc się i ucząc. Jej rodzice postanowili, ku wielkiej radości swojego dziecka, że już przed przewidzianym wiekiem pójdzie do Komunii św., i w związku z tym matka zaczęła udzielać jej lekcji katechizmu.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 12:22, 25 Sty 2016, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:58, 19 Lis 2008 Powrót do góry

C.d.

Od tego czasu Antonietta zaczęła dyktować swojej matce tak zwane „liściki", zanim je potem sama pisała. Następnie kładła je pod statuą Dzieciątka Jezus, która stała obok łóżka, ażeby "Ono przyszło i to przeczytało". "Dla niej było to na początku zabawą" - opowiada matka w ramach procesu beatyfikacyjnego. „Potem zaproponowałam jej napisać list do siostry przełożonej, ażeby poprosić o pozwolenie otrzymania pierwszej Komunii św. w ich kaplicy, w święty wieczór podczas pasterki. Po modlitwie do Anioła Stróża stało się powoli nawykiem, że Antonietta dyktowała mnie swoje "poezje" (jak ona swoje "liściki" nazywała).

Najpierw dla mnie, później dla swego taty i Margharity, kończąc dla Jezusa i Matki Bożej. Brałam pierwszą lepszą kartkę papieru i śmiejąc się, pisałam co ona w wielkiej prostocie i pewności dyktowała". Pierwszy jej „liścik" pochodzi z 15 sierpnia 1936 r. „Najukochańszy Jezu, dzisiaj ja idę spacerować i idę z moją siostrą, i ja mówię, że na Boże Narodzenie do pierwszej Komunii św. chcę iść. Jezu przyjdź wkrótce całkiem do mego serca, ażebym mogła Ciebie całkiem mocno uściskać i pocałować. O Jezu, ja chcę, że Ty zawsze w moim sercu pozostaniesz". l W parę dni później: „Najukochańszy Jezu, ja mam Ciebie bardzo chętnie, chciałabym tobie znowu powiedzieć, ja Ciebie kochany mam. Ja podarowuję Tobie moje serce. Kochana Matko Boża, Ty jesteś bardzo dobra, weź moje serce i zanieś je do Jezusa". Lecz to dziecko dawało to coś, co dla pięcioletniego dziecka było naprawdę niezwykłe. „Mój dobry Jezu, daj mi dusze, daj mi bardzo wiele, ja Ciebie proszę w dobrej woli, ażebyś Ty im dobro robił, i one z Tobą do raju mogły iść". I Antonietta powtarzała to wiele razy.

Matka widziała, że dziecku jest lepiej, kiedy mogło ono oczekiwać na wyrażanie się w listach, jednak nie przywiązywała do nich żadnej wartości i wiele z nich zaginęło. Kiedy w szkole podstawowej Antonietta nauczyła się brać pióro do ręki, wolała sama się podpisywać. "Antonietta i Jezus". "Mój najukochańszy Jezu, dzisiaj ja «0» nauczyłam się pisać". Antonietta zwracała się do Jezusa z delikatnym zaufaniem. Jej „liściki" kończyły się zawsze obejmowaniami, tkliwościami i pocałunkami do niebiańskich adresatów. Również siostry zakonne były świadkami tych tkliwych zaufań. Nierzadko widziały jak dziecko zbliżało się do tabernakulum i wołało, zanim kościół opuściło, "Jezu przyjdź i baw się ze mną". Również w tych „liścikach" życzyła sobie, aby Jezus był zawsze przy niej: "Najukochańszy Jezu, jutro idź ze mną do szkoły".

W miesiącach przed Bożym Narodzeniem wyrażała w „liścikach", w wielkiej tęsknocie, całą swą miłość do Jezusa, ażeby jego przyjąć do swojego serca. Ciągle uzewnętrzniała to samo życzenie, tak więc liczy dni, godziny, minuty. Treść „liścików" jest ciągle ta sama i myśli są wolno związane w rzędzie, jak to zawsze jest w wypadku dzieci, jednak jej myśli nie są infantylne czy banalne, lecz dziecięce.

Dzień przed Komunią św. dyktuje swojej mamie: „Najukochańszy Jezu, kiedy Ty rano w moim sercu zatrzymasz się, więc zastanawiam się, że moja dusza jest jak jabłko i jak jabłko pestki ma, więc robi, że w mojej duszy bariery daje. l jak pod czarną łupinką pestek białe pestki (chodzi o nasienie - przyp. tłum.) daje, więc robię, że w barierach Twoja łaska jest, która jest jak biała pestka". Pisząca te słowa matka nie mogła tego zrozumieć, więc Antonietta jej tłumaczyła. „Słuchaj mamo, myślę, że moja dusza jak jabłko jest. W jabłku są czarne rzeczy, które są pestkami, i w łupinach pestek jest białe, nie? No więc ja myślę, że to jest łaska". Zdumionej matce myślącej, że nauczycielka jej to powiedziała, odpowiedziała, że sama to zrozumiała. Potem zamykała zawsze swoje myśli z prośbą: "Jezu daj, aby ta łaska zawsze, zawsze przy mnie była". Mimo ortopedycznego aparatu, który sprawiał jej bóle, widzieli obecni, jak w Święty Wieczór po pasterce klęczała ze złożonymi dłońmi przy balaskach.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:11, 19 Lis 2008 Powrót do góry

C.d.

Antonietta napisała Jezusowi w sumie 105 „liścików". Inne skierowała do Maryi, Boga Ojca, do Ducha św., jeden do św. Agnieszki, jeden do św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Ona prosiła ciągle Jezusa o asystencję łaski. "Dzisiaj troszeczkę bzdurę zrobiłam, mimo to najukochańszy Jezu, weś swoje dziecko na ręce..."; „Ty jednak pomagaj mi, ponieważ bez twojej pomocy nie mogę nic uczynić", ja proszę Ciebie, bardzo dobry Jezu, chroń mi zawsze łaskę duszy". Nieustannie prosiła ona Jego i Jego Matkę o łaski dla zaprzyjaźnionych, którzy się swoją modlitwą polecali i dla grzeszników: "Ja proszę Ciebie dla tego człowieka, który wiele złego uczynił, Ja proszę Ciebie dla jednego grzesznika, który jak wiesz, w szpitalu San Giovanni leży".

"To jest cudowne dzieło Boga" napisał ks. Pierotti, jako komentator „liścików", który je jako pierwszy wydał. „Łaska Boga wybiera po wolnej ocenie swoje dusze. To są tylko zdania, zabawy, postawa, potem całe życie Nennoliny to objaśnia".

W maju przyjęła Antonietta sakrament bierzmowania. Nadchodziły ostatnie dni życia. Jej matka opowiada: „Po bierzmowaniu zdarzały się stopniowe stany pogorszenia. Brak oddechu i kaszel nie dawały jej spokoju. Nie mogła już więcej siedzieć i była przywiązana do łóżka. Patrząc, że ona cierpi, lecz szczególnie, wyłącznie mnie ciągle mówiła: "mnie jest dobrze". Zawsze chciała swoją poranną i wieczorną modlitwę odmówić, również kiedy jej to zmęczenie sprawiało. Prosiła, aby ksiądz mógł jej każdego dnia przynieść Komunię św. i godziny po przyjęciu Komunii św. były zawsze spokojne (...) Skoro tylko mogła prosiła mnie oby pisać swoje "liściki".

Ostatni liścik pochodził z 2 czerwca, l list dostał się w ręce Piusa Xl. Jej matka przypomina sobie. "Siedziałam przy łóżku i pisałam, co Antonietta mnie z wysiłkiem i trudnością dyktuje: "Najukochańszy ukrzyżowany Jezu, ja mam Ciebie bardzo chętnie i ciebie bardzo kocham! Chciałabym być przy Tobie na górze Kalwarii. Najukochańszy Jezu, powiedz Bogu Ojcu, że ja również Jego bardzo kocham. Najukochańszy Jezu, daj mi koniecznie siłę te cierpienia znosić, które ja Tobie za grzesznika ofiarowałam" . W tej chwili - opowiada matka - nachodziły ją silne napady kaszlu i silne torsje, mimo to, ledwie wszystko przeminęło wolała tak samo dalej dyktować: "Najukochańszy Jezu, powiedz Duchowi św., że mógłby mnie z miłości oświecić i siedmioma darami napełnić. Najukochańszy Jezu, powiedz Matce Bożej, że ja Ją bardzo kocham i przy niej chcę być. Najukochańszy Jezu, ja chcę Tobie wciąż powiedzieć, że Ciebie bardzo kocham. Mój najlepszy Jezu, ja ofiarowuję Tobie mego duchowego ojca. Daj jemu konieczne łaski. Najukochańszy Jezu, ja ofiarowuję Tobie moich rodziców i Margheritę. Twoje dziecko daje Tobie wiele pocałunków".

Całkiem nagle wybuchłam uczuciem buntu, kiedy widziałam jak ona cierpi i w ataku wściekłości pogniotłam kartkę, i wrzuciłam ją do jakiejś szuflady. Jakiś dzień potem wezwałam dr Vecchi, lekarza domu papieskiego i prosiłam go o radę. Powiedział, że stan dziewczynki jest poważny i musi ona ponownie przejść w szpitalu operację. Lekarz papieski pozostał jeszcze chwilę i porozmawiał z Antoniettą. Zdumiał się, że ona mimo tego rodzaju cierpienia nie skarży się. Mąż powiedział jemu o "liścikach", które ona napisała. Poprosił, by mógł ten ostatni list przeczytać i nie odważyłam się odmówić jemu tej prośby. Przyniosłam list z szuflady, w której on od jakiegoś dnia leżał i jemu pokazałam. Po tym jak przeczytał, powiedział, ze chce z papieżem o Antoniettcie porozmawiać i prosi o pozwolenie wzięcia z sobą tego listu.

Ja odpowiedziałam jakoś "Ja... nie wiem czy...". "Ależ pani Meo" powiedział on "to jest przecież papież". W następnym dniu zatrzymało się auto watykańskie przed naszym domem. Osobista delegacja od papieża Piusa Xl przyniosła dla dziecka papieskie błogosławieństwo. Papież kazał powiedzieć, że był pod silnym wrażeniem tego listu. Również prof. Milani powierzył nam karteczkę, prośbę dla Antonietty, ażeby ją Panu polecić i o jeden dar błagać, o który on sam wcześniej się modlił.

12 czerwca pogorszył się stan choroby Antonietty, oddychała z trudnością. Płuco było odwodnione. 23 czerwca trzy jej żebra zostały przecięte. W oparciu o jej poważny stan została ona tylko miejscowo znieczulona. Nie mogę łatwo jej mękę opisywać, które jej małe ciało przebyło. Któregoś dnia mówię do niej. Musiałam powstrzymywać z całej siły łzy. "Ty będziesz widziała, moje małe, kiedy znowu zdrowa będziesz, zrobimy urlop, pojedziemy nad morze... morze podoba ci się przecież bardzo... wiesz, ty również będziesz mogła..." Ona popatrzyła na mnie czule i powiedziała: "Mamo ciesz się i bądź wesoła... nawet nie w dziesięć dni pójdę stąd". Jej matka nie mogła wiedzieć, że Antonietta zwiastowała dokładny dzień i godzinę swojej śmierci.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:22, 19 Lis 2008 Powrót do góry

C.d.

W następnym dniu uśmiechała się rozbrajająco silnie również do pielęgniarek, które pielęgnowały jej rany, chociaż rak opanował i zniszczył całe jej ciało, mimo że guz piersi wcisnął się tak, że serce się przesunęło. Wszystko uzewnętrzniało jej zadziwiającą świętość. Jej matka odczuwała nawet wątpliwości, czy ona w ogóle cierpiała. Poszłam do doktora i mówię "Panie doktorze, ja nie wierzę, proszę mi powiedzieć prawdę, naprawdę cierpi Antonietta bardzo?". "Ależ pani Meo co na tak postawione pytanie mogę powiedzieć! Bądźcie spokojni! Co mam powiedzieć! Bóle sq nieznośne". Wróciłam do jej łóżeczka z powrotem. Nie mogłam nic więcej mojego głosu opanować, po raz pierwszy powiedziałam "Antonietta, pobłogosław swojq mamę. Antonietta pobłogosław mnie". Z wielkim wysiłkiem zrobiła znak krzyża nad mojq głową.

Jej ojciec powiedział na procesie beatyfikacyjnym: Jednego dnia, kiedy jej stan poważnie się pogorszył, postanowiłem mojemu maleństwu kazać dać sakrament namaszczenia chorych. Spytałem Antoniettę "Wiesz co to sq święte oleje?". "To sakrament, który otrzymują umierający" odpowiedziała. Byłem niespokojny i mówię dalej "Niejednokrotnie sprawia to również zdrowie dla ciała". Antonietta jednak dorzuciła "To jeszcze za wcześnie" i ja już nic na to. Kiedy później ksiądz powiedział jej, ze święty olej pomnaża łaskę, odpowiedziała Antonietta, która się jemu uważnie przysłuchiwała: "Tak ,ja to wiem". Spokojnie odpowiadała na wszystkie modlitwy, odmówiła akt skruchy, wyciągnęła księdzu swoje otwarte dłonie, ażeby je namaścił. Pocałowała czule krzyż swojej pierwszej Komunii św. Wszystko działo się w ciszy i prostocie.

We wczesny poranek 3 lipca 1937 r. przyszedł do jej łóżka ojciec, przesuwał poduszkę w prawo i kiedy chciał dać jej pocałunek, Antonietta szepnęła: Jezus, Maryja,... mama, tata..." Utkwiła wzrok przed siebie - przypomina sobie jej matka - uśmiechnęła się. Potem nastąpił ostatni długi wydech.

Następnego dnia mała, biała trumna została przeniesiona przez wzruszony tłum do bazyliki Santa Croce z Jerozolimy. Sześć lat wcześniej, 28 grudnia 1930 r., w święto niewiniątek, Nennolina w tej samej bazylice, w której relikwie cierpienia Chrystusa są przechowywane, została ochrzczona. Jakże głęboka, czysta i doktrynalna była wiara Nennoliny! Pełna miłości, ufności, nadziei i ofiary za zbawienie swoje i grzeszników. Pokory i poddania się woli Bożej. Pełna próśb o łaskę, bez której nic uczynić nie możemy. Jakże musimy się wstydzić, że nasza wiara jest tak słaba i tak skażona interesownością. Święta Antonietto, módl się za nami!
Zobacz profil autora
MiKaEl
Użytkownik


Dołączył: 30 Lis 2008
Posty: 91 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:24, 17 Gru 2008 Powrót do góry

Cytat:
Jakże musimy się wstydzić, że nasza wiara jest tak słaba i tak skażona interesownością. Święta Antonietto, módl się za nami!


Niesamowite świadectwo wiary . Przeczytałem z pewnością jeden z trudniejszych opisów świętości u małego dziecka - po ludzku bardzo trudnego cierpienia dla wiary w Jedynego Stwórce . Dla Antonietty , myślę ,że to było po drodze w kierunku zbawienia duszy i jej życiowego celu współcierpienia w męce Jezusa.
Miałem szczęście i możliwość być w Bazylice Św. Krzyża z Jerozolimy w lutym tego roku - niestety przed przeczytaniem tego świadectwa. Tym bardziej przeczytałem je z odkrywającym ten głęboki sens o jej cierpieniu w miłości do Pana
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:57, 17 Gru 2008 Powrót do góry

MiKaEl napisał:

Niesamowite świadectwo wiary . Przeczytałem z pewnością jeden z trudniejszych opisów świętości u małego dziecka - po ludzku bardzo trudnego cierpienia dla wiary w Jedynego Stwórce. Dla Antonietty , myślę ,że to było po drodze w kierunku zbawienia duszy i jej życiowego celu współcierpienia w męce Jezusa.
Miałem szczęście i możliwość być w Bazylice Św. Krzyża z Jerozolimy w lutym tego roku - niestety przed przeczytaniem tego świadectwa. Tym bardziej przeczytałem je z odkrywającym ten głęboki sens o jej cierpieniu w miłości do Pana


Tak! niesamowite świadectwo wiary i tak patrząc tylko po ludzku, to również trudne do przyjęcia. Ile my dorośli możemy wziąść za przykład z tego dziecka. Jak to dobrze, że Kongregacja dopuściła i uznała że również dzieci dokonywać mogą heroicznych aktów wiary, nadziei i miłości i mogą być dopuszczone do zaszczytów ołtarzy. Ja również z wielkim przejęciem i zainteresowaniem czytałam "Dzieje duszy" małej Tereni od Dzieciątka Jezus, ( mojej patronki ), ta jej mała droga do Pana Boga jest wspaniała, godna do naśladowania dla każdego.

Cytat:
Miałem szczęście i możliwość być w Bazylice Św. Krzyża z Jerozolimy w lutym tego roku - niestety przed przeczytaniem tego świadectwa.

To chociaż widziałeś i byłeś w Bazylice, gdzie była chrzczona, przyjęła I Komunię św. i trumienka z ciałem była wniesiona gdy zmarła. Teraz to tam chyba nie ma żadnej wzmianki czy tablicy o dziewczynce, ale już po procesie to napewno bedzie.

Cytat:
Jakże głęboka, czysta i doktrynalna była wiara Nennoliny! Pełna miłości, ufności, nadziei i ofiary za zbawienie swoje i grzeszników.

To była prawdziwa wiara nie uczucie!
Zobacz profil autora
MiKaEl
Użytkownik


Dołączył: 30 Lis 2008
Posty: 91 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:43, 17 Gru 2008 Powrót do góry

Cytat:
Teraz to tam chyba nie ma żadnej wzmianki czy tablicy o dziewczynce, ale już po procesie to napewno bedzie.


Otóż była tam sala poświęcona Antonietcie ze zdjęciami i drobiazgami m.in. rowerkiem małej . Lecz niestety nie poświęciliśmy informacjom tam zawartym koniecznej uwagi (utrudniał to też język włoski i być może angielski). W tej samej sali była też ekspozycja zdjęć poświęcona JPII i Benedyktowi XVI

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:51, 17 Gru 2008 Powrót do góry

MiKaEl napisał:
Cytat:
Teraz to tam chyba nie ma żadnej wzmianki czy tablicy o dziewczynce, ale już po procesie to napewno bedzie.


Otóż była tam sala poświęcona Antonietcie ze zdjęciami i drobiazgami m.in. rowerkiem małej . Lecz niestety nie poświęciliśmy informacjom tam zawartym koniecznej uwagi (utrudniał to też język włoski i być może angielski). W tej samej sali była też ekspozycja zdjęć poświęcona JPII i Benedyktowi XVI

[link widoczny dla zalogowanych]


Wspaniała ta strona, którą podałeś.

Cytat:
Otóż była tam sala poświęcona Antonietcie ze zdjęciami i drobiazgami m.in. rowerkiem małej.


[link widoczny dla zalogowanych]

Tu można zobaczyć, ale napewno jak byłeś i patrzyłeś, to napewno nie skojarzyłeś co to za dziecko.
Zobacz profil autora
nauta
Użytkownik


Dołączył: 23 Lis 2007
Posty: 513 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zza Oceanu
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:54, 18 Gru 2008 Powrót do góry

W krótkiej historii Bazyliki wspomniane jest, że malutka Antonietta żyła w odległości kilkuset metrów od tego miejsca.
Była to najmłodsza mistyczka w dziejach Kościoła.

Bazylika Św. Krzyża to miejsce doprawdy niezwykłe pełne bezcennych relikwii i pamiątek Męki Pańskiej, wśród których są fragmenty drzewa z krzyża, na którym umarł Pan Jezus, gwóźdź którym był przybity do krzyża, dwa ciernie z korony cierniowej, drewniana tabliczka napisana przez Piłata z oskarżeniem przeciwko Chrystusowi.

Inne relikwie, to m.in. fragmenty żłóbka z Betlejem, a także palec Św. Tomasza.
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiekTen temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)