Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Leon XIII. Apostolicae curae - O nieważności święceń ... Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29346 Przeczytał: 372 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 17:27, 25 Cze 2013 Powrót do góry

Leon XIII. Apostolicae curae – O nieważności święceń anglikańskich

Z apostolską troską i miłością „Wielkiego Pasterza owiec, Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Hbr 13, 20), która przynagla do obdarowywania nią i naśladowania jej dzięki natchnieniu jego łaski, pilnie usiłujemy, podzielić się nią z niemałą częścią chwalebnego narodu brytyjskiego.

O skierowaniu ku nim naszej woli szczególnie świadczył nasz własny list, który poprzedniego roku skierowaliśmy do Brytyjczyków, poszukujących królestwa Chrystusowego w jedności wiary: tenże naród do dawnego z matką Kościołem połączenia wspomniawszy one przywoływaliśmy, i zachęciwszy do upraszania w duszy u Boga szczęśliwego pojednania, usilnie zabiegaliśmy o jego dojrzenie. Wtedy, kiedy bynajmniej niedawno, w tymże okólnym liście o jedności Kościoła miała być mowa, przy czym bynajmniej Anglię mieliśmy na uwadze nie na ostatnim miejscu; przyświecała nam nadzieja, że być może nasze dokumenty zarówno katolikom przyniosą utwierdzenie jak również i spierającym się przeciwnikom przyniosą zbawienne oświecenie. Także i to wyłuszczyć pragnęliśmy, że każdy naród w równej mierze, człowieczeństwo i wielką troskę o zbawienie wieczne wykazuje, to jest że dobroć Brytyjczyków jest nam dobrze znana jak również i łaskawość dla każdego ludzkiego rozumnego wyrazu uczucia.

Zatem teraz pragniemy skierować naszą uwagę ku rozważaniu pewnego istotnego problemu, który zresztą w samej rzeczy zawierał się już w przedłożonych przez nas dezyderatach. Albowiem u Brytyjczyków miało miejsce niedawne stosunkowo odstąpienie od centrum jedności chrześcijańskiej, nowy zupełnie ryt święceń kapłańskich został wprowadzony dopiero za króla Edwarda VI, ponieważ był on publiczne zaprowadzony; w wyniku czego miało było zabraknąć prawdziwego Sakramentu Kapłaństwa, który ustanowił Chrystus, podobnie i sukcesji hierarchicznej, co już samo w sobie wynika ze wspomnianego powyżej stwierdzenia, która przecież nie raz miała w dziejach Kościoła istotne znaczenie w utwierdzaniu dyscypliny i stałości.

Przypominamy sobie jednak iż szczególnie w tych ostatnich latach pojawiła się kontrowersja, czy święcenia kapłańskie udzielane w obrządku edwardiańskim, posiadają znaczenie, naturę i skutek sakramentu, potwierdzić lub poddać to w wątpliwość, udało się przecież nie małej ilości pisarzy anglikańskich, jak również i niewielkiej liczbie pisarzy katolickich, i to wcale nie angielskich. Jednych z nich zapewne motywowała chęć przysłużenia się idei kapłaństwa chrześcijańskiego, pragnęli bowiem aby jego podwójnej władzy w ciele Chrystusa nie byli pozbawieni. Innym przyświecała powzięta myśl osiągnięcia pewnego kroku na drodze ku jedności; obojgu więc z nich udało się dojść do przekonania jak się wydaje, na podstawie studiów tego rodzaju prowadzonych już wcześniej, czy też na podstawie nowszych wydań pomników literatury wydobytych z zapomnienia, również i tych ponownie zebranych dzięki naszej własnej inicjatywie jak widać wcale nie nadaremno podjętej. My jednak takie zamysły oraz pragnienia jak najmniej lekceważymy, i jak najbardziej przychylamy się do tych głosów w duchu apostolskiej miłości, sądząc że nic tak nie świadczy na korzyść jak to co w jakikolwiek sposób zbliża do dusz albo oddala winy lub służy pożytkowi. Uznaliśmy więc aby sprawę tę wznowić i potraktować ją ze szczególną życzliwością: tak aby w zdrowej atmosferze dzięki na nowo podjętej roztropnej dyskusji, w przyszłości wszystkie czy też jakieś konkretne wątpliwości zostałyby oddalone.

Papież zachęca do podjęcia głębokich studiów w celu zrozumienia natury kontrowersji

Dlatego więc tej określonej liczbie mężów uczonych i odznaczających się erudycją, których opinie w tej kwestii okazały się rozbieżne, proponujemy przedsięwzięcie spisania swoich twierdzeń właśnie w tych kwestiach: i przesłania nam ich abyśmy je zgromadzili i polecili wespół rozpowszechnić, tak aby cokolwiek z tego co byłoby godne tego aby więcej przyczyniło się do pogłębienia znajomości rzeczy zostało przestudiowane i zbadane. Uznaliśmy też aby w tej kwestii każdy mógł uzyskać odpis ze stosownych dokumentów z archiwów watykańskich czy to z tych które są udostępnione do wglądu czy też z jeszcze niezbadanych; również miałyby być udostępnione odpowiednie akta z prac komisji soborowej zwanej Suprema, które dotąd były zastrzeżone, tak iż nie małej liczbie uczonych mężów z każdej ze stron zostaną one upowszechnione. Tego rodzaju wsparcia poleciliśmy udzielić, również chętnie życzylibyśmy sobie zgromadzić ich na specjalnym kongresie, z których już dwanaście miało miejsce, pod przewodnictwem jednego z Kardynałów Świętego Kościoła Rzymskiego przez nas wyznaczonego, posiadającego specjalne uprawnienia do swobodnej dyskusji. W toku odbytych konferencji, jeden z powstałych z tego zgromadzenia protokołów, Czcigodnym Braciom Naszym Kardynałom polecamy wszystkim ujawnić; albowiem to co każdy w tej sprawie miał do powiedzenia, także i dla nas samych stało się powodem do refleksji.

Taki porządek rzeczy obecnie domaga się dogłębnego, rozpatrzenia zarówno z powodu skomplikowanej materii zagadnienia do której wyłuszczenia zamierzamy teraz przystąpić mając na uwadze pytania jakie pojawiły się w tej kwestii, które to w stosownym miejscu na wstępie były zasygnalizowane, jak również chodzi także o podjęte inicjatywy Stolicy Apostolskiej, których realizacja i wprowadzenie w życie, trwale i od podstaw zaiste będzie też rozważana. Dlatego, najpierw należy rozpatrzyć szczególnie te dokumenty, które wydali nasi Poprzednicy, zwracając się w modlitewnej prośbie do królowej Maryi, powierzając szczególnie troskę doprowadzenia do pojednania Anglikanów z Kościołem. Albowiem Juliusz III Kardynała Reginalda Polo, rodowitego Anglika, wielce zasłużonego, mianował swoim przybocznym legatem i wyznaczył mu zadanie jakby swojemu aniołowi miłości i pokoju, powierzając pełnomocnictwa czy też mandat do podejmowania działań z wyłączeniem obowiązujących norm kanonicznych, które następnie Paweł IV potwierdził i ogłosił. Dzięki czemu łatwo zrozumieć wagę omawianych tu dokumentów, należy zatem traktować je tutaj jako podstawę, jednakże nie można rozpatrywać ich wybiórczo i w oderwaniu od tej konkretnej sprawy ale jedynie względem szczegółowych kwestii, które w sobie zawierają. Na mocy pełnomocnictw przyznanych legatowi apostolskiemu od tych Papieży, została uwzględniona Anglia jak też i panująca w niej religia, jednak normy postępowania obowiązujące tego przez nich mianowanego legata nie dotyczyły, ani też wcale nie należy się w nich doszukiwać czegoś co w szczególności mogłoby mieć jakiekolwiek znaczenie w ogólnym pytaniu o to czego miałoby brakować do ważności święceń kapłańskich, ale powinny dotyczyć wyłącznie ostrożnego rozpatrywania kwestii święceń kapłańskich w tym królestwie, co zostanie tu w odpowiednim miejscu wyłożone. To samo, wynika zresztą z natury i rangi tychże dokumentów, stąd również jest jasne, że coś innego nie byłoby miane na względzie, co do tych okolicznościach które konieczne są do zaistnienia ważności sakramentu święceń kapłańskich, i o tym poniekąd napominany był też legat, przez tegoż męża którego nauka jaśniała jeszcze podczas Soboru Trydenckiego.

Autorytet papieży i praktyka udzielania powtórnych święceń świadczy o nieważności święceń anglikańskich

Tego się ściśle trzymając, nie trudno przecież dostrzec, że w listach Juliusza III do legata apostolskiego, podpisanych dnia 8 marca 1554 r., wymienione było, że ci pierwsi, którzy je zgodnie z rytem prawowicie otrzymali, w swoich święceniach zostają zachowani, podczas gdy o tych którzy nie dostąpili święceń kapłańskich, stwierdzone zostało że mogliby, jeżeli znaleźliby się godni i zdatni, ich dostąpić. Albowiem pewnie zostało stwierdzone, że faktycznie było tak iż, dwojaki był status tych mężów: ci z nich którzy prawdziwie otrzymali święcenia kapłańskie, zwłaszcza że to albo jeszcze przed odstępstwem Henryka, albo jeśli po tym fakcie i od szafarzy chociaż nie wolnych od błędu, jednak zachowujących zwyczaj rytu katolickiego; z kolei inni którzy zostali promowani według Rytuału edwardiańskiego, i z tej przyczyny mogliby dopiero zostać dopuszczeni do święceń, ponieważ przyjęli święcenia nieważne. Nie było także innego równie jasnego stanowiska Papieży, jak to nadzwyczaj wyraźnie potwierdza list jego legata, z dnia 29 stycznia 1555 r., który udziela swoich pełnomocnictw biskupowi Norwich. I to wszakże jeszcze bardziej należy mieć na uwadze, co ten sam list, który był wydany przez Juliusza III, mówi o swobodnym używaniu papieskich pełnomocnictw, także i w tej kwestii co do której urząd konsekracji, odejmuje z obrządku i nie zachowana jest forma przyjęta w Kościele; a mowa tu wyraźnie o tych którzy zostali konsekrowani według rytu edwardiańskiego, ponieważ prócz tej formy i formy katolickiej nie było wówczas żadnej innej w Anglii.

To wszelako jeszcze bardziej staje się jasne gdy wspomni się poselstwo które Filip i Maria monarchowie, za namową kardynała Polo, do Rzymu do Papieża wysłali w styczniu 1555 r. Rzecznicy królewscy, trzej mężowie wielce wybitni i odznaczający się wszelką cnotą, pośród których był Tomasz Thirlby, biskup Elien, przedstawili Papieżowi postulat, w sprawie warunków w jakich się mają sprawy religii w tym królestwie, aby pogłębić znajomość sprawy, i domagali się od niego aby zatroszczył się o to i ustanowił legata do tegoż królestwa w celu pojednania go z Kościołem, aby miał udział w tym i to zaaprobował: w tym celu Papieżowi dostarczono wszelkie pisane dokumenty które były potrzebne, w części były to również dokumenty w pierwszym rzędzie dotyczące nowego rytu święceń.

Natychmiast Paweł IV po odprawieniu poselstwa z wszelkimi honorami, w tejże sprawie dokumenty w gronie niektórych kardynałów dogłębnie przedyskutował, i po starannym namyśle wydał list Praeclara carissimi opieczętowany dnia 20 czerwca tegoż roku. W którym to dokumencie znajduje się pełne potwierdzenie stanowiska Pawła IV w kwestii dotyczącej święceń, gdzie tak jest postanowione: ci którzy przyjęli święcenia duchowne... od kogoś innego niż od biskupa który udzielił im ich zgodnie z rytem i godnie... mają je ponownie otrzymać. Jacy to byliby ci biskupi którzy udzielaliby święceń niezgodnie z rytem i niegodnie, dosyć już wskazują powyżej wspomniane dokumenty, które zawierają w sobie pełnomocnictwa w tej sprawie udzielone przez legata: ci mianowicie którzy otrzymali sakrę biskupią, tak samo jak i inne święcenia, które zostały im udzielone: bez zachowania formy zwyczajowo przyjętej w Kościele, albo nie została zachowana forma jak również i intencja Kościoła, jak o tym wspomniany legat napisał do biskupa Norwich. Ci więc nie w inny sposób przyjęli święcenia jak tylko według nowego rytu, także ich sprawie zgromadzeni na posiedzeniu kardynałowie poświęcili wiele uwagi. I nie należy również pominąć miejsca z tejże papieskiej encykliki wszystko podsumowującego, gdzie wraz z innymi piastującymi urzędy wymienieni są ci których święcenia jak i urzędy kościelne są przez nich de facto nieważnie zajmowane.

Nieważne bowiem otrzymanie święceń jest tym samym co brak mocy prawnej [spełnianych przez posiadających je] aktów jak i brak ich skutków, a więc w oczywisty sposób są one pozbawione znaczenia, jak wskazuje to już sama ich nazwa („nullitas”) i potoczne określenie; szczególnie że to samo co odnosi się do święceń dotyczy również i urzędów kościelnych, co wynika z pewnych (ex certis) świętych kanonów, które uznawały za nieważne [urzędy i godności] nabyte w sposób wadliwy. Nie tylko stąd wnosić można wątpliwość co do ważności święceń biskupów, o których mówić można jako o wyświęconych według rytu i godnie, zgodnie z myślą wyrażoną przez Papieża, w tym dokumencie ale i w innym, który wydany został niedługo potem, dnia 30 października, w formie brewe: i także tam, Postanowiliśmy - powiada - dla spokoju sumienia, aby tego rodzaju wątpliwości rozwiązać, odnośnie tych którzy trwając w schizmie zostali wyświęceni, nasze rozumienie tej kwestii i zamiar w tymże naszym liście wyraziliśmy dlatego dla większej jasności w tej kwestii, zasięgnąwszy rady uznaliśmy za stosowne, orzec że nie można uznać za wyświęconych według rytu i godnie tych biskupów i arcybiskupów którzy nie zostali wyświęceni i konsekrowani według formy Kościoła (non in forma Ecclesiae). Która to deklaracja, nie inaczej jak właśnie do obecnie zaistniałej w Anglii sytuacji się odnosi, to jest do Ordinale eduardianum, należałoby zwrócić uwagę że nic bardziej pewnego w tej kwestii nie wydał Papież prócz tych ostatnich dokumentów, w których, zamierza i rozwiać wątpliwości i dać radę na uspokojenie sumień. Te poszczególne dokumenty i postanowienia Stolicy Apostolskiej nie inaczej też rozumiał legat, i tak też je w duchu posłuszeństwa wiary przyjął, to samo również uczyniła królowa Maria i ci którzy razem z nią podjęli trud aby religię i instytucje katolickie do poprzedniego stanu przywrócić.

Autorytety Juliusza III i Pawła IV, które przywołaliśmy jawnie ukazują początki norm postępowania (disciplina), które nieprzerwanie już od ponad trzech wieków, były zachowywane, tak iż święcenia w rycie edwardiańskim, były miane za niedopełnione i nieważne, o której to dyscyplinie szczególnie zaświadcza wielka liczba święceń, w tym także udzielonych w Rzymie, które były częstokroć w całości drugi raz powtarzane w rycie katolickim. W zachowaniu tejże dyscypliny zawiera się słuszne stanowisko. Jeżeliby ktoś w tej kwestii miał jeszcze wątpliwości niech zważy na sentencję zaczerpniętą z dekretaliów papieskich, która dobrze nadaje się do tej kwestii: Consuetudo optima legum interpres (zwyczaj jest najlepszą wykładnią prawa). Ponieważ w Kościele zawsze było ustalone i potwierdzone, że sakramentu święceń nie godzi się powtarzać, dlatego stało się to tylko z powodu ich nieważności gdyż z innego powodu żadnym prawem nie było możliwe aby taki zwyczaj Stolica Apostolska mogła w milczeniu tolerować. Jednakże w tym przypadku nie tylko tolerowała, ale także potwierdziła i sama uprawomocniła, każdorazowo kiedy w tej sprawie należało wydać sąd. Dwa tego rodzaju przytoczymy przypadki, z pośród licznych których dotyczy bulla Supremam: jeden w roku 1684, dotyczył niejakiego Galla Kalwinisty, drugi w roku 1704, Jana Klemensa Gordona; obaj zostali wyświęceni według rytuału edwardiańskiego.

Od początku, po odpowiednim zbadaniu sprawy, konsultorzy w udzielonych przez siebie odpowiedziach wcale niemałej objętości, które zwą się vota, napisali, co można by podsumować w jednej sentencji, w sprawie nieważności święceń: tylko kiedy zachodzi słuszna podstawa, godzi się kardynałom udzielić odpowiedzi - “sprawa zostaje odroczona” (dilata). (W czasach soborów na przełomie XIV i XV w., w różnych sporach kościelnych posługiwano się formułą: "odracza się do rozstrzygnięcia przez sobór" co w praktyce oznaczało odroczenie sprawy ad calendas graecas i było częstokroć nadużywane w celu umorzenia sprawy – przyp. tłum.).

Te z kolei protokoły zostały ponownie rozpatrzone a prócz nich zostały poddane pod dyskusję nowe odpowiedzi udzielone przez konsultorów, pytani byli najwybitniejsi doktorzy z Sorbony i Duacen, i nie można było już tutaj zarzucić że tej sprawy nie przebadano jak najbardziej dokładnie i przenikliwie. Także i wówczas należało stwierdzić, że chociaż sprawa dotyczyła samego tylko Gordona, niektórzy konsultorzy oprócz kwestii nieważności jego święceń podnosili również sprawę święceń Parkera, tak iż w konkluzji jest również podniesiona także i ta sprawa, w rezultacie dokument ten dotyczy kwestii nienaruszalności zasad wiary, i tutaj też nie został przytoczony inny powód [do stwierdzenia nieważności święceń] jak brak formy i intencji. Co do formy w której w pełni uzasadniony jest taki sąd, najlepiej nadaje się przykład święceń anglikańskich, ale także razem z nim wiele różnych innych form udzielania święceń, spotykanych pośród różnych wschodnich i zachodnich obrządków. Wtedy to Klemens XI, wobec kardynałów którzy w tej sprawie radzili, tego dnia w czwartek, 17 kwietnia 1704 r., rozstrzygnął: «Jan Klemens Gordon zupełnie w całości przyjmie wszystkie święcenia także sakrę biskupią i święcenia kapłańskie i tak samo jak nie był bierzmowany wpierw przyjmie sakrament bierzmowania».

Orzeczenie to odpowiednio rozważane wskazuje iż nie zostało wydane z powodu braku odpowiedniego potwierdzenia w tradycji takich praktyk ale świadczy o ustanowieniu zwyczaju udzielania święceń pod warunkiem jeżeli poprzednie byłyby nieważne (sub conditione). Najwięcej z tego co tutaj zostało poddane pod rozwagę z wypowiedzi Papieża odnosi się w ogólności do wszystkich święceń anglikanów. Na mocy tej ustawy dotyczącej w szczególności, wszelako nie pojedynczej sprawy, a w rzeczy samej wadliwości formy, przez co wadliwość dotyczy na równi wszystkich tych święceń: dlatego ilekroć w podobnej sprawie miałoby się rozstrzygać, tylekroć tenże dekret Klemensa XI miałby być oznajmiany.

Co do tego że tak się rzeczy mają, nie widać aby ktokolwiek w naszych czasach wnosił kontrowersję, albowiem orzeczenie Stolicy Apostolskiej zostało sformułowane już o wiele wcześniej: w dokumentach jak należy sądzić, dość dobrze znanych, i chyba tylko przypadkiem jakiś pisarz katolicki w swojej dyspucie mógłby o ich istnieniu wątpić. Ponieważ jak na wstępie powiedzieliśmy, nic Nam tak bardzo nie przyświeca jak to abyśmy mogli służyć przebaczeniem i miłością ludziom prawego ducha, dlatego poleciliśmy aby Ordinale anglicanum, które jest korzeniem całej tej sprawy, ponownie z jeszcze większą pilnością poddać badaniu.

Istota ważności święceń kapłańskich zawiera się w materii, formie i intencji, których brak w święceniach wprowadzonych przez nowatorów

W rycie każdego sakramentu w sprawowaniu i udzielaniu zgodnie z prawem rozróżnia się pomiędzy częścią obrzędową (ceremonialem) a częścią istotną (essentialem), które przyjmuje się określać jako materię i formę. Wszystkim też jest wiadome, że sakramenty Nowego Przymierza, jako znaki widzialne i posiadające skutek niewidzialnej łaski mają więcej łaski i znaczenia niż sprawiają skutku, a ich skutek [jest praktycznie bardziej pożądany] niż ich znaczenie. (significare quam efficiunt et efficere quam significant). Które to znaczenie powinno istotnie mieścić się w całym obrządku, to jest powinno znajdować się w materii i w formie, szczególnie jednak powinno odnosić się do formy; gdyż materia jest korelatem przez siebie nieokreślanym, i dopiero przez coś innego jest określana. To więc w sakramencie kapłaństwa szczególnie się ujawnia, gdyż składająca się nań materia, na ile tutaj da się ona rozpatrywać, polega na nałożeniu rąk; co jednak nic określonego przez się nie oznacza, które również do innych święceń jak też do bierzmowania jest brane. Już słowa które aż do ostatnich czasów były stosowane u Anglikanów jako forma właściwa święceń kapłańskich, to jest Przyjmij Ducha Świętego (Accipe Spiritum Sanctum), bardzo niewiele znaczą w określeniu święceń prezbiteratu czy też jego łaski i władzy, która w szczególności jest władzą konsekrowania i składania w ofierze prawdziwego ciała i krwi Pańskiej (Sobór Trydencki, sesja XXIII, O sakramencie święceń, kan. 1), tej ofiary, która nie jest tylko samym wspomnieniem ofiary dokonanej na Krzyżu (Sobór Trydencki, sesja XXII, O Ofierze Mszy św., kan. 3.).

Forma ta została potem powiększona przez następnie dodane słowa: dla wypełniania urzędu i czynności prezbitera (ad officium et opus presbyteri): co świadczy bardzo dobrze o tym, że sami Anglikanie dostrzegli że pierwsza formuła miała braki i była nieodpowiednia. Dodanie tego, jeżeli nawet mogłoby być uznane za prawomocne znaczenie dla zaistnienia formy, zostało wprowadzone w czasie późniejszym, już po upływie wieku od wprowadzenia Ordinale eduardianum, kiedy zniszczona hierarchia nie posiadała żadnej władzy udzielania święceń. Daremnie także i później dla ratowania tej sprawy zostały umieszczone w tymże Ordinale inne jeszcze modlitwy. Stąd, też, zresztą zaniechano w rycie anglikańskim posługiwania się tą niewystarczającą, jak to już zostało powiedziane formułą, jeden był przeważający argument, mianowicie na podstawie przez nich samych przeprowadzonych konsultacji stwierdzono, że zostało pominięte coś co szczególnie określa godność i obowiązki kapłana w rycie katolickim. Nie jest to więc forma odpowiednia i nie może być wystarczająca do urzeczywistnienia sakramentu, ponieważ to właśnie pomija milczeniem co powinno decydować o jego znaczeniu.

Nowatorski ryt święceń biskupich jest dowodem odrzucenia katolickiej nauki o kapłaństwie i urzędzie biskupa

Podobnie przedstawia się sprawa święceń biskupich. Do formuły: “Przyjmij Ducha Świętego”, dopiero nie mało później dodane zostały słowa: “dla wypełniania urzędu i czynności biskupa” (ad officium et opus episcopi), ale także i ta sprawa jak mówiliśmy, należy sądzić iż przedstawia się inaczej niż w rycie katolickim. Nic tutaj nie pomoże inwokacja we wprowadzającej modlitwie: “Omnipotens Deus”; skoro równocześnie odjęte są słowa określające [biskupów]: “summum sacerdotium”.. Zaiste nic, tutaj nie jest dookreślone, czy biskupstwo jest dopełnieniem kapłaństwa, czy ten urząd jest od kapłaństwa czymś odróżnionym, albo czy jest porównany, jak powiadają do awansu człowieka a nie kapłana, czy posiada skutek czy też nie? Natomiast bez wątpienia sam ten urząd, z ustanowienia Chrystusa, dotyczy święceń kapłańskich, i przewyższa pierwszeństwem prezbiterat, co wyrażone jest w sformułowaniu świętych Ojców zwyczajowo przyjętym w naszym rytuale, określanym terminem “summum sacerdotium, sacri ministerii summa” (pełnia kapłaństwa, pełnia udziału w świętej posłudze). Stąd, ponieważ sakrament święceń kapłańskich i prawdziwe kapłaństwo Chrystusa w rycie anglikańskim zostało wewnętrznie usunięte, także i w udzielaniu święceń biskupich w tym rycie w żaden sposób kapłaństwo nie jest udzielane, w żaden sposób też nie jest rzeczywiście i prawnie udzielane biskupstwo, a tym bardziej to co jest najważniejsze w urzędzie biskupim to jest, wyświęcanie szafarzy do sprawowania i ofiarowania najświętszej Eucharystii.

Zmiany wprowadzone przez nowatorów w katolickim rycie święceń spowodowały, że ryt edwardiański pozbawiony jest ważności

W celu pełnej i odpowiedniej oceny rytu święceń anglikańskich, prócz tego co już po części zostało przedstawione, nic rzeczywiście tak nie jest ważne jak to aby rzetelnie rozsądzić to co zostało publicznie zatwierdzone i ustanowione. Długo należałoby to w szczegółach referować, co nie jest tutaj konieczne, wystarczy wspomnieć przykład z tego wieku [kiedy wprowadzono ryt edwardiański], jakiego ducha byli ci autorzy Rytuału, którzy [jeszcze] w Kościele katolickim, uchodzili za zwolenników nieortodoksyjnej sekty, a którzy potem zrealizowali swoje zamiary. Nade wszystko wiedząc że przekraczają konieczność zachowania ścisłego związku między wiarą a kultem, między lex credendi et lex supplicandi, w szczególności na wiele sposobów zniekształciwszy obrzędy liturgiczne z zamiarem przywrócenia ich do pierwotnej formy, popadli w błędy nowatorów. Dlatego też, w całym Rytuale prawie wcale nie ma otwarcie wymienionej ofiary, konsekracji, kapłaństwa, władzy składania i ofiarowania ofiary, a wszystkie tego rodzaju ślady, które przeważają w modlitwach rytu katolickiego nie tylko zostały po prostu pominięte, ale wręcz zostały usunięte ze szczególnym zamysłem, na co zwrócimy dalej uwagę. Tak więc przez to ukazuje się od początku zawarty w Rytuale charakter i duch, jak zwykło się mówić. Tutaj od samego początku został wprowadzony fałsz, i chociaż jak najmniej miał on pomóc w udzielaniu święceń, to z biegiem czasu, w takiej samej postaci pozostał aby w przyszłości mieć duże znaczenie.

Brak skutków sakramentalnych czynności sprawowanych przez duchownych anglikańskich

Tak więc daremne były czynności tych którzy odtąd od czasów Karola I mniemali iż są dopuszczeni do czegoś w rodzaju składania ofiary i kapłaństwa, ponieważ do niczego takiego Rytuał nie upoważniał, daremne także były wysiłki tej nie małej przecież części anglikanów, którzy w minionych czasach porozumieli się w mniemaniu że mogliby ten Rytuał przywrócić do zdrowej i odpowiedniej postaci, a zrozumiawszy tę myśl tak też postąpili. Próżne, jak mówimy były i są tego rodzaju usiłowania: także i z tej przyczyny, że jeżeli pewne słowa, w Rytuale anglikańskim takim jaki jest teraz, wzajemnie się skonfrontuje, to zupełnie inny jest tam ich sens niż w rycie katolickim. Albowiem raz wprowadzony nowy ryt, jak widzimy, który prawie neguje czy też fałszuje sakrament święceń, i przez co jakby odrzucona jest konsekracja i składanie ofiary, już prawie wcale nie wymaga formuły Accipe Spiritum Sanctum, skoro Duch Święty, wstępuje w duszę w łasce sakramentalnej, i już także nie są potrzebne słowa: “ad officium et opus presbyteri” lub “episcopi”, i tym podobne, które pozostają tylko słowami bez istotnej rzeczy którą ustanowił Chrystus. Wartość tej argumentacji rozumieją doskonale liczni anglikanie, pilnie zastanawiający się nad Rytuałem, któremu zarzucają zafałszowanie, ci którzy na nowo usiłują tenże interpretować, daremnie żywią swoją nadzieję co do wartości i mocy w ten sposób otrzymanych święceń.. Ten następnie argument czy też jeden z nich także traci wartość, sądzą bowiem że wystarczy do prawomocnej formy święceń wezwanie modlitewne: Omnipotens Deus, bonorum omnium largitor, (Wszechmogący Boże, dawco wszelkich dóbr), które znajduje się na początku czynności obrzędowych, chociaż być może i byłoby wystarczające w jakimś rycie katolickim któryby Kościół zatwierdził.

Tak więc wewnętrzny brak formy połączony jest z brakiem intencji, która jest równie koniecznie wymagana aby był [udzielony] sakrament. O zamyśle czy intencji, która mianowicie jest czymś wewnętrznym, Kościół nie osądza, natomiast to co zewnętrznie się ujawnia, powinno się w tej rzeczy osądzić. Rzeczywiście jeśli ktoś sprawuje sakrament i wymaganą materię i formę poważnie i zgodnie z rytem zachowuje, o nim samym sądzi się, że bez wątpienia zamierza czynić to co czyni Kościół. Na której to zdrowej zasadzie opiera się nauka, która utrzymuje że jest prawdziwym sakrament [chrztu] czyli to, co posługą ludzką heretyków albo nie ochrzczonych, byleby tylko zgodnie z rytem katolickim było wykonane. Przeciwnie jeżeli ryt zostałby zmieniony taką decyzją, tak że wprowadzony byłby inny, w Kościele nie przyjęty, tak iżby to było przeciwne temu co czyni Kościół i temu co z ustanowienia Chrystusa dotyczy natury sakramentu, wówczas jest jawne, że nie tylko pozbawiony jest intencji wymaganej do sakramentu, ale intencję posiadałby sakramentowi wrogą i przeciwną.

Orzeczenie papieskie w sprawie nieważności święceń anglikańskich i zachęta do nawrócenia na wiarę katolicką

To wszystko długo i wiele rozważaliśmy u Nas wraz z Czcigodnymi Naszymi Braćmi, sędziami najwyższej instancji, któremu to gremium w naszej obecności szczególnie pomógł czwartek, dnia 16 lipca bieżącego roku, we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. I ci jednomyślnie, przedstawioną już wcześniej Stolicy Apostolskiej sprawę, która w pełni została rozpatrzona i osądzona, postanowili ujawnić, tak aby ponownie postanowienia i protokoły zostały udostępnione i aby cała sprawa w całym świetle, mądrze i sprawiedliwie mogła być dogłębnie rozwiązana. Wszelako najlepiej postąpilibyśmy odraczając wyrok, przez co i lepiej byłoby gdybyśmy go odpowiednio zawiesili aby nie angażować w tej sprawie naszego autorytetu, i raczej bardziej wzywali bożego oświecenia. Tedy po rozważeniu przez Nas, aby ten główny problem, chociaż wedle prawa już osądzony i przez niektórych zaliczony do kontrowersji, której powód właściwie już został odwołany, ze zbocza w przepaść jeszcze bardziej szkodliwego błędu nie runął - albowiem nie mało tych, którzy sądzą, że należy sakramentu kapłaństwa i jego owoców szukać tam gdzie jest ich najmniej - zdało się nam w Panu aby Nasze zdanie wypowiedzieć.

Dlatego w tej właśnie sprawie, wszystkich Papieży Poprzedników dekrety stosownie do tego stwierdzające, w pełni je potwierdzając a nawet niejako naszym autorytetem je ponawiając, z naszej inicjatywy, jako pewną opinię, ogłaszamy i deklarujemy: święcenia dokonane w rycie anglikańskim, były i są nieważne i w każdym wypadku są niebyłe.

To jeszcze pozostaje nam, skoro występujemy w imieniu Wielkiego Pasterza i ducha prawdy, gdyż tak ciężko na rzecz najpewniejszą wskazać, zaapelować do was, którzy święceń i hierarchii dóbr szczerze pragną i poszukują. Albowiem, ci którzy kierowali się gorliwością cnoty chrześcijańskiej, odczytując w duchu wiary Pismo święte, podwajając modlitewne prośby, jednak niepewni i niespokojni, z wahaniem głosu Chrystusa już od dawna usilnie słuchali. Słusznie zatem byli przekonani, że Ów który jest dobry zaprasza ich i pragnie. Aby powrócili do jedynej jego owczarni, dopiero wówczas prawdziwie i szczerze dostąpią dóbr i dostąpią zbawczej pomocy, której szafarzem On sam uczynił Kościół, jako wiekuistego rzecznika swojego odkupienia i namiestnika pośród narodów. Wówczas prawdziwie będziecie w radości czerpać wodę ze źródeł Zbawiciela, jego cudownych sakramentów, stąd wierne dusze żyjące w przyjaźni z Bogiem, po uzyskaniu odpuszczenia grzechów, zostaną dopuszczone do karmienia się niebieskim chlebem i korzystania z jego obrony, a pokrzepione w ten sposób tym bardziej dostąpią udziału w życiu wiecznym. Których to dóbr szczerze pragnącym, oby Bóg pokoju, Bóg wszelkiej pociechy sprawi, że staną się uczestnikami jego uczty i nasyci ich łaskawie. Naszą zatem zachętą i życzeniem pragniemy objąć tym więcej tych którzy pełnią w swoich wspólnotach posługę religijną. Osoby, które z powodu pełnienia tej swojej funkcji przewodzą innym swoją wiedzą i cieszą się szacunkiem, które w sercach kierują się troską o chwałę Bożą i zbawienie dusz, które pragnęłyby czynnie odpowiedzieć na Boże powołanie i być jemu posłusznym niech same dadzą jasny przykład innym. Każdego z radością przyjmie matka Kościół i wszystkim im udzieli wszelkich dóbr i opieki, a gdyby ktoś z pośród nich z powodu swojej szlachetnej decyzji napotkał jakieś trudności, wielkodusznie przygarnie do swojego łona. Tutaj też można z mocą zapewnić, że ich szacunek i honor będzie pośród braci na całym katolickim świecie, gdzie nadzieja i wiara jest żywiona wobec sędziego Chrystusa, a jego nagroda w królestwie niebieskim! My zaś, na ile to będzie w każdym przypadku stosowne, nie zaniechamy zachęcania do pojednania z Kościołem, stąd także pragnęlibyśmy, aby poszczególne osoby duchowne i zakony poszły tym samym śladem. Równocześnie ze względu na niezmierzone miłosierdzie naszego Boga, prosimy wszystkich i zaklinamy, aby starali się wiernie o otwarcie na działanie prawdy i łaski Bożej.

Niniejszy list i to wszystko, co jest w nim zawarte, niech nigdy w żadnym czasie nie zostanie fałszywie zrozumiane w wyniku podstępnego działania czy wykorzystania wbrew naszym intencjom albo jego zafałszowania czy to być może z powodu złej woli notariuszy albo użycia wobec nich przymusu, ale niech zawsze trwale sam będzie argumentem na swoją obronę wobec wszystkich jego sędziów każdego stopnia i godności, którzy niech przy tym wykażą swoją niezawisłość w sądzie, byłoby także bezcelowe i daremne, gdyby ktoś z czyjegoś polecenia lub pod jakimś pretekstem, świadomie czy też nieświadomie usiłował zataić istnienie tego dokumentu z powodu wyrażania przeciwnych do sformułowanych tam poglądów.

Pragniemy aby odpis tego listu, także w postaci drukowanej, jednak podpisany własnoręcznie przez naszego notariusza był opieczętowany przez męża piastującego z urzędu godność kościelną, tak aby wszystko to świadczyło o pełnej zgodności z naszą wolą.

Dan w Rzymie u Świętego Piotra roku Wcielenia Pańskiego 1896, w dniu idów wrześniowych [13 września], w dziesiątym roku Naszego pontyfikatu.
Leon XIII


Podstawa przekładu: SS. D. N. Leonis Papae XIII Allocutiones, Epistolae, Constitutiones, Aliaque Acta Praecipua, vol. VI (1894-1897), Brugia 1900, s. 198-210, opracował F. Rostafiński.
Dodatek: Fragment listu papieża Leona XIII do kardynała arcybiskupa Paryża, François-Marie-Benjamina Richarda de la Vergne z listopada 1896: „naszym zamiarem było wydanie ostatecznego wyroku i definitywne rozstrzygnięcie kwestii najwyższej wagi dotyczącej święceń anglikańskich... Rozstrzygnęliśmy sprawę z pomocą argumentów takiej wagi i wyrażając to słowami o takiej jasności, że jest niepodobieństwem, aby jakaś rozważna i dobrze usposobiona osoba mogła poddać w wątpliwość nasz osąd. Wszyscy katolicy są zobowiązani przyjąć naszą decyzję z najwyższym respektem, jako będącą na zawsze ważną, niewzruszoną i nieodwołalną (perpetuo firmam, ratam, irrevocabilem)” - tekst zamieszczony w Acta Sanctae Sedis, tom 29, s. 664, a cytowany w angielskiej wersja bulli Apostolicae Curae, Catholic Truth Society, London 1968.


Źródło: [link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Wto 10:45, 04 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)