Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Jestem po szema i wlaśnie otworzyly mi się oczy. Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29726 Przeczytał: 112 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 9:37, 11 Sie 2013 Powrót do góry

Bardzo ciekawe wypowiedzi byłych uczestników de-"formacji" DN wpisane tu:

http://www.traditia.fora.pl/nowa-wiosna-kosciola-posoborowego,31/neokatechumenat-dn,92-45.html#46933


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 10:37, 23 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29726 Przeczytał: 112 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:56, 30 Gru 2013 Powrót do góry

Jeszcze jeden głos, wyznania byłego neona.

poniedziałek, 30 grudnia 2013
wyznania byłego neona

Wyznania byłego neona z ciekawego wątku na forum historycy.org


Zrezygnowałem w czasie trwania pewnego etapu, którego raczej i tak bym nie przeszedł.
- Na katechezach początkowych stosuje się psychomanipulację, uderzając w potencjalne czułe punkty i zranienia słuchaczy. Zawsze się w kogoś trafi. Np.: "Twój ojciec jest alkoholikiem, żona cię zdradza, twoi rodzice się rozwiedli i tylko tutaj, 'na drodze' otrzymasz rozwiązanie".
- Podkreśla się na owych katechezach, że każdy z obecnych został wybrany przez Boga, by być w tej wspólnocie i nie jest to przypadek, że tutaj się znalazł. Dlatego nie można zlekceważyć, czy odrzucić tych katechez.
- Są stopnie wtajemniczenia, więc na początku człowiek nie jest informowany, co go czeka dalej. O pewnych kontrowersyjnych sprawach dowiaduje się dopiero, gdy jest już mocno zżyty ze wspólnotą, po wielu latach.
- Na etapie pierwszego skrutinium trzeba sprzedać wszystko co się ma (nie dosłownie, ale wszystko, co ma jakąkolwiek wartość dla nas, nie skarpetki i majtki).
- Na etapie drugiego skrutinium członek wspólnoty dokonuje spowiedzi z całego życia przed katechistami (guru) i całą wspólnotą. Oczywiście formalnie nazywa się to inaczej. Później jest przepytywany dokładnie przez katechistów (zawsze pytania idą w kierunku życia seksualnego, ale oczywiście są też inne, zależnie od przypadku). Członkowie wspólnoty mogą też dorzucić swoje trzy grosze i nakablować na delikwenta.
- Używa się typowej dla sekty nomenklatury. Ludzi spoza nazywa się "ludźmi ze świata". Sporo mówi się o "nowym człowieku", którym można się stać tylko na dalszych etapach "drogi", zabijając w sobie "starego człowieka".
- Po przejściu etapu drugiego skrutinium członkowie wspólnoty dowiadują się, że teraz mają płacić 10% swoich dochodów na wspólnotę. Oczywiście przedtem ich nikt nie raczył o tym powiadomić.
- Na jednym z dalszych etapów neokatechumeni chodzą "we dwoje" po domach niczym świadkowie Jehowy i zagadują ludzi na tematy wiary. Muszą powiedzieć swoje "świadectwo" , nawet najbardziej osobiste obcym osobom. Wszelkie odrzucenia, niewpuszczenie do domu (co następuje w zdecydowanej większości przypadków) katechiści już zawczasu obwieszczają radośnie "doświadczeniem odrzucenia w imię Chrystusa".
- Opowiadanie ludziom , że przez katechistów przemawia bezpośrednio Duch Święty, więc trzeba ich słuchać.
- Katechistów musi słuchać się także ksiądz (nawet biskup), jeśli jest członkiem wspólnoty. Jak jest tylko celebransem, to traktuje się go jak hydraulika, który przyszedł kran dokręcić, a potem won.
Można by jeszcze pisać, gdyby wytężyć szare komórki, ale chyba powyższe wystarczy, by wyrobić sobie zdanie. Oczywiście nie poruszałem tutaj tematu herezji głoszonych przez neokatechumenat, gdyż skupiłem się tylko na "sekciarstwie".
(...)

Przypomniało mi się jeszcze:
- Bombardowanie miłością
- Zakaz wytaczania jakichkolwiek spraw w sądzie, bo "chrześcijanie nie chodzą po sądach"
- Negacja całego dotychczasowego życia duchowego i wiary przed wstąpieniem do wspólnoty
- Wielodniowe wyjazdy na jakąś pipidówę do wynajętego ośrodka, gdzie męczy się członków wielogodzinnymi "katechezami", a właściwie praniem mózgu przez kilka godzin bez przerwy.
- Zakaz pisania na temat neokatechumenatu na forach(przynajmniej mojej wspólnocie katechiści go ogłosili)
- Zakaz zdradzania "tajemnic drogi", czyli dokładnie to, co ja właśnie robię. Jeszcze relatywnie niedawno wierzyłem, że poszedłbym za coś takiego do piekła
(...)

Kościół niestety zna tylko "oficjalną" wersję neokatechumenatu. Ponadto neokatechumenat ma świetne statystyki: mnóstwo rodzin na misjach, pełno nowych powołań (w seminariach neokatechumenatu). Więc Kościół w dobie kryzysu powołań raczej musi postępować tutaj ostrożnie. Niemniej dykrektorium katechetyczne jest nadal sprawdzane, a neokatechumenat systematycznie napominany przez Stolicę Apostolską, żeby zaprzestał swoich nadużyć liturgicznych. Dla przykładu powiem, że nakazano im w 2008 roku, by przyjmowali Komunię na stojąco (dotyczas było na siedząco). Więc guru Kiko Wirtz zrobił wszystko, by ośmieszyć ten nakaz. I faktycznie "przyjmuje" się do rąk na stojąco, ale potem wszyscy siadają razem z księdzem i spożywają na siedząco. A jak wiadomo, przyjmowanie zawsze równało się spożywaniu, bo Komunia była do ust.
(...)

Na wszelkich Mszach z udziałem papieża, biskupów i innych hierarchów kościelnych członkowie neokatechumenatu bardzo się pilnują. Zresztą wtedy widać tylko liturgiczne oblicze neokatechumenatu, a nie to, co jest wewnątrz. Tak, przypuszczam, że Kościół, a przynajmniej jego ścisły szczyt niewiele wie o tego typu karygodnych praktykach. Być może zdarzały się pojedyncze skargi, ale traktuje się je jako jednostkowe wypaczenia. Niewielu byłych członków jest skłonnych zdradzać aż tyle szczegółów, ja będąc dopiero dwa lata po rozłące z neokatechumenatem , zdołałem się z niego i jego ideologii wyleczyć. Niektórzy nie widzą problemu, a jedynie stwierdzają, że to nie dla nich. Z kolei w sieci najwięcej jest wypowiedzi osób, które zrezygnowały na samym początku, więc wiele powiedzieć nie mogą.
(...)

Jak już pisałem, wielu księży, proboszczów jest przeciwnikami neokatechumenatu, ale nie mogą odmawiać posługi, udostępniania kościoła do katechez ze względu na panujące trendy w diecezjach. Ponoć większość dziennikarzy popularnej katolickiej prasy w Polsce to członkowie nowoczesnych ruchów kościelnych, stąd tego typu manipulacyjne tytułu jak: "Kościół uznał wartość neokatechumenatu". Radzę się nie sugerować tą propagandą. Tak, Kościół uznał, że otoczka konwiwencji etapowych, która stanowi dla neokatechumenatu niewątpliwie jakąś wartość, nie jest sprzeczna z nauką i liturgią katolicką. Tylko tyle. Nie uznał za to bezprawnie odprawianej neokatechumenalnej liturgii, która jest jawnie protestancka. Równie dobrze jakiś głupek może napisać, że "Kościół uznał wartość i prawowitość prawosławia", bo jakiś papież stwierdzi, że sama liturgia prawosławna nie jest sprzeczna z katolicyzmem (co jest prawdą).
(...)

Nie wchodźcie na żadne fora internetowe i nie czytajcie o Drodze, bo tam sa ujawnianie tajemnice Drogi, które poznacie dopiero na dalszych etapach, a w dodatku jest pełno kłamstw przeciwko Drodze i przeciwko Kiko. No i nic nie piszcie tym bardziej. Słyszałem na własne uszy taki przekaz.
(...)

"To nie jest przypadek, że tutaj jesteś" - to zdanie zna każdy 'neon' niezależnie od stażu.
(...)


[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 10:36, 23 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Puniek
Użytkownik


Dołączył: 03 Sie 2014
Posty: 26 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 1:11, 06 Sie 2014 Powrót do góry

Szczęść Boże!
I ja chciałbym napisać kilka słów na ten temat. Ja przez pewien czas byłem w NEO, ba nawet przez pierwszy rok pełniłem tak pewne funkcje ale było to na samym początku i sam niewiele jeszcze wiedziałem. Właściwie to nie doszedłem do żadnego etapu, bo grupa była bardzo nieliczna. Gdy mijał rok zrobili następne katechezy i znów konwiwencja i grupa podwoiła się ale proces drogi decyzją katechistów ruszył jakby od nowa. Po kolejnym roku znów katechezy i konwiwencja i znów od początku tak, że teraz jak jest już 3 rok właściwie wspólnota jest wciąż na samym początku. Nie znam dalszych etapów ale początek wygląda dokładnie tak jak pisała "genzos", czyli Jezus Cię kocha.etc na katechezach wstępnych a po konwiwencji, gdy ludzie już wstąpili wielkie bum: JESTEŚ GRZESZNY!

Ponieważ było nas mało to Eucharystie mieliśmy ze starszą wspólnotą w której byli katechiści nas "prowadzący". Patrząc na tych co byli w tym już o wiele dłużej zmroziło mnie to, że Ci ludzie mówili tylko o swojej grzeszności , żona na męża, mąż na żonę ze szczegółami domowych problemów - no masakra. Oczywiście, nie będę mówił o żadnych szczegółach bo byłoby to nieetyczne, bo to są moi bracia i siostry w Kościele Powszechnym i jako ludzi ich kocham i w zasadzie wszyscy to bardzo mili ludzie. Ale najgorszą rzeczą w tym wszystkim była jedna rzecz, która z tego wszystkiego się wyłaniała w większości nich nie widać było żadnej radości z wiary, z tego, że Bóg jest blisko, żadnej, tylko epatowanie grzesznością. Ja jestem świadom swojej grzeszności i słabości. Życie jest takie, ze człowiek upada i wstaje i znów upada i trzeba się starać by coraz dłużej był na nogach. W świetle działania Ducha Świętego i odbiciu światła Bożego od Maryi wszystko jest możliwe. Ja jak odchodzę od konfesjonału to czuję się czysty z radością w sercu. Mi wiara i poczucie bliskości Boga dają wiele radości. Tam w Neo niestety osoby były wielokrotnie u spowiedzi, a mimo to wciąż pojawiało się pytanie czy Bóg mi wybaczy moje poprzednie życie i grzechy. Nie pomagało nic gdy mówiłem, ze jeśli żałowały grzechy i je wyznały to ich nie ma, temat ten wciąż wracał. Tam po prostu EPATOWANIE SWOJEJ GRZESZNOŚCIĄ jest jakby tlenem, którym członków Wspólnoty się karmi . Dochodzi do tego, ze członkowie czasami zaczynają się wzajemnie nakręcać na czym i ja sam si e w pewnym momecie złapałem.

Dlatego nie dałem rady i zacząłem odchodzić. Powodów mojego odchodzenia było zresztą więcej. zaczło się to od Komuni, która jest w zasadzie głównym powodem mojego odejścia. Nie mogłem się pogodzić z Komunią na rękę na siedząco, brakiem przejawów kultu Maryjnego. Szokiem dla mnie było jak przed Konwiwencją, gdy zaproponowałem Adorację w intencji owoców Konwiwencji to katechista (i lider starszej wspólnoty w jednej osobie), który nas "prowadził" powiedział, że nie ma takiej potrzeby. Gdy nalegając spytałem się go dlaczego to powiedział "bo mamy Statut". No we mnie się coś zagotowało, bo co jakiś statut jest ważniejszy niż Adorowanie Ciała naszego Pana Jezusa? Nic nie odpowiedziałem ale myślę, ze to w tym momencie ostatecznie dokonała się we mnie decyzja o odchodzeniu. Moje odchodzenie było stopniowe, bo rzeczywiście to co ktoś tu napisał, ze nie jest łatwo odejść.

Inną rzeczą, która mi przeszkadzała i budziła obawy i niepokój to ta cała aura tajemniczości. Jedyny argumet zamykający wszystkie pytania i wątpliwości to stwierdzenie, że "w Kościele obowiązuje posłuszeństwo". i to czasami w bardzo błachych sytuacjach. Nie będę tu przytaczał rózmów bo nie ma sensu ale wynikało z tego, ze chodziło o posłuszeństwo im katechistom, bo ich "kościół namaścił - a Papież pojawiał się gdzieś w tle by wzmocnić wypowiedź. Nie sposób dowiedzieć się tam było na czym polega ta droga. Ludzie wstępując do takiej wspólnoty nie mają pojęcia, ze uczestnictwo w tym wywróci do góry nogami życie rodzinne, bo w skrajnych wypadkach trzeba nawet 4 wieczory w tygodniu poświęcić. A co w takim przypadku z życiem rodzinnym? Odpowiadają przyprowadź żonę. Oczywiście tak być nie musi jeśli wspólnota jest duża to przygotowania odbywają się w podziale na grupy, ale nie wiem jakie jest obciążenie na późniejszych etapach. Chociaż przypominam sobie taką sytuację, że gdy ta starsza wspólnota miała jakiś etap to spotykali się ze 4x w tygodniu i gdy przed jednym z takich spotkań zagadnąłem jednego z braci z tamtej wspólnoty co tak często się spotykają bo przecież etap już przeszli , to odpowiedział mi, ze teraz odbywa się operacja na sercu. Nie mam pojęcia co miał na myśli

Zwróćcie uwagę na fakt, że ze wszystkich współczesnych ruchów w Kościele Katolickim to Neokatechumenat najwięcej budził kontrowersji i najpóźniej został zaakceptowany oficjalnie. Zresztą nawet teraz jest wielu księży, którzy mają daleko idący dystans do Neokatechumenatu.

Wracając do mnie to jestem Katolikiem i zawsze nim byłem. Fakt, że długo byłem takim letnim ale zawsze chodziłem do Kościoła i sie modliłem ale każdy ma swój czas wzrastania. Teraz bardziej świadomie chcę czerpać z bogactwa całego 2.ooo Magisterium Kościoła ze spuścizną Świętych, z objawieniami a nie cofać się do pierwotnych wspólnot chrześcijańskich bo mi to nie wystarcza bo chcę oddychać całym Kościołem, bo chcę odmawiać Różaniec, bo chcę Adorować naszego Pana, bo chcę modlić się do naszej Matki Maryi i Świętych, bo chcę modlić się Koronką za innych, bo chcę by przewodnikiem duchowym wspólnoty był wyświęcony Kapłan a nie osoba świecka bez wykształcenia teologicznego. Niestety tego wszystkiego nie znalazłem we wspólnocie Neokatechumenalnej może za krótko byłem, tak zapewne w całej drodze był okres prenatalny, nie chciałbym kogokolwiek moją opinią skrzywdzić ale nie wiem czy starczyło by mi życia aby doczekać za dajmy na to po 20 latach Różańca we wspólnocie.


Ostatnio zmieniony przez Puniek dnia Pią 19:04, 12 Wrz 2014, w całości zmieniany 4 razy
Zobacz profil autora
Użytkownik100
Użytkownik


Dołączył: 22 Sie 2014
Posty: 1 Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 18:39, 22 Sie 2014 Powrót do góry

Ja byłam prawie trzy lata na pierwszym etapie.Nie będę powtarzać tego,co już było napisane.Dodam,tylko,że ewangelizacje odbywają się na placach w mieście jest rozstawiany ołtarz ,pulpit,mikrofon "bracia i siostry" jeśli chcą mówią swoje świadectwo posuwaja się bardzo daleko,nawet do tego,że się onanizują i w ten sposób grzeszą tak wyznał jeden z nich,zresztą usłyszałam to dużo wcześniej na eucharystii,a teraz cały plac ludzi nie związanych z neo...szok.Drugi punkt,to taki,że z mojej wspólnoty dziewczyna zaszła z księdzem z innej wspólnoty w ciąże(księdzem już nie jest),co zostało przyjęte z szeroko pojętym entuzjazmem,bo przecież jest nowe życie.Wszyscy są szczęśliwy nikt nie wnika w szczegóły.Najpierw spójrz na własne grzechy,a potem na cudze.Przestałam wierzyć w kościół i religie.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29726 Przeczytał: 112 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:34, 23 Sie 2014 Powrót do góry

Użytkownik100 napisał:
Ja byłam prawie trzy lata na pierwszym etapie.Nie będę powtarzać tego,co już było napisane.Dodam,tylko,że ewangelizacje odbywają się na placach w mieście jest rozstawiany ołtarz ,pulpit,mikrofon "bracia i siostry" jeśli chcą mówią swoje świadectwo posuwaja się bardzo daleko,nawet do tego,że się onanizują i w ten sposób grzeszą tak wyznał jeden z nich,zresztą usłyszałam to dużo wcześniej na eucharystii,a teraz cały plac ludzi nie związanych z neo...szok.Drugi punkt,to taki,że z mojej wspólnoty dziewczyna zaszła z księdzem z innej wspólnoty w ciąże(księdzem już nie jest),co zostało przyjęte z szeroko pojętym entuzjazmem,bo przecież jest nowe życie.Wszyscy są szczęśliwy nikt nie wnika w szczegóły.Najpierw spójrz na własne grzechy,a potem na cudze.Przestałam wierzyć w kościół i religie.

Jak jest w neokatechumenacie, to sporo jest tu napisane i to publiczne oskarżanie się ze swoich grzechów nie jest tam nowością. Dobrze, że ludzie zauważają to wszystko co tam jest i po zastanowieniu dochodzą do wniosku, ze to nie jest tam taki Kościół jaki pamietają z czasów kiedy jeszcze coś wspólnego mieli z tym Kościołem, tzn. chodzili do kościoła, korzystali z Sakramentów, może to było sporadyczne korzystanie, ale jakieś tam bylo.

Ale to co Pani napisała:

"Przestałam wierzyć w kościół i religie."

... to nasuwa mi się myśl, czy Pani znała ten Kościół i tę religię? Podczas Drogi Krzyżowej w rzymskim Koloseum 25.03.2005 r. wówczas kard. Józef Ratzinger - późniejszy Benedykt XVI - powiedział takie słowa:

"Panie, tak często Twój Kościół wydaje się nam tonącym okrętem, łodzią, która ze wszystkich stron nabiera wody. Także na Twoich łanach widzimy więcej kąkolu niż zboża. Przeraża nas brud szaty i oblicza Twego Koscioła. Ale to my sami Go zbrukaliśmy! To właśnie my zdradzamy Cię za każdym razem, po wszystkich wielkich słowach i szumnych gestach. Zmiłuj się nad Twoim Kościołem: także w jego wnętrzu, Adam upada ciągle na nowo. Naszym upadkiem powalamy Cię na ziemię. A szatan ze śmiechem szydzi, mając nadzieję, że nie dasz już rady podnieść się z tego upadku. Liczy, że powalony upadkiem Twego Kościoła, pozostaniesz na ziemi pokonany. Ty jednak powstaniesz. Powstałes i zmartwychwstałeś i możesz dzwignąć także nas. Zbawiaj i uświęcaj nas wszystkich."

Same te słowa dowodzą jakże jesteśmy słabi, grzeszni oraz to, że Kościół nie jest nasz ani przez nikogo załozony, tylko przez samego Pana Jezusa - dzieło Jego Miłości do nas, abyśmy mogli osiągnąć zbawienie i dojść kiedyś do Chrystusa. A Pani od razu tak bardzo zgorszona upadkiem tego księdza i koleżanki, ja takiego zachowania absolutnie nie pochwalam, ale o czym to świadczy? o zdrowej, silnej wierze? - nie!


(...)

Nigdy się nie gorsz ludzkimi słabościami i ułomnościami, od których niekiedy nie są wolni członkowie Kościoła, a nawet jego kierownicy. Przecież ty także nie osądzasz niezmierzonego, rozległego i podniosłego oceanu z mułu, brudu i szlamu, które przy odpływie pozostawia na wybrzeżu! Sam dobrotliwy Zbawca powiedział: "Błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi" (Mt 11, 6).

Nigdy i nigdzie nie wyrażaj się źle o Kościele i jego kapłanach. Św. Franciszek z Asyżu zapewniał: "Gdybym nawet miał mądrość Salomona, a spotkałbym najnędzniejszych kapłanów na świecie, to mimo tego nie zważałbym na ich grzechy, gdyż w nich oglądam Syna Bożego". Godnie i po rycersku występuj wszędzie śmiało w obronie Kościoła i sług jego. W ten sposób przybijesz kiedyś na łodzi Kościoła do portu Jezusa Chrystusa, niebieskiego Jeruzalem.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 10:43, 23 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Puniek
Użytkownik


Dołączył: 03 Sie 2014
Posty: 26 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 11:54, 29 Sie 2014 Powrót do góry

Miejscem do spowiedzi jest konfesjonał i odchodząc od niego jest się czystym jak anioł - oczywiście jeśli Spowiedź była ważna.
To prawda, z tym samooskarżaniem się to skandal. Byłem świadkiem pewnej nieprzyjemnej sytuacji w Kościele w Bydgoszczy na Bartodziejach, której świadkiem byłem 2x w odstępach ok półrocznych. Nie jest to moja parafia ale bywam tam kilka razy do roku.

Otóż na katechezy wprowadzające do Neokatechumenatu zapraszało pewne małżeństwo. W pewnym momencie facet mówi mniej więcej coś takiego: "po urodzeniu dziecka żona bardziej się skupiała na dziecku niż na mnie więc zdradzałem żonę...... ale jej wybaczyłem.".

Słuchajcie, kobieta za łzami w oczach a o wyrazie twarzy ludzi w kościele to nie wspomnę. Ludzie byli zwyczajnie zgorszeni i to nie samym grzechem, bo wszyscy jesteśmy grzesznikami i mam to i owo na sumieniu ale tym wyznawaniem publicznym grzechów.

Oczywiście świadectwo to ważna i potrzebna rzecz i mógł to powiedzieć w zupełnie inny sposób tak aby nie bulwersować i nie gorszyć.
Ludzie wychodzący z Kościoła mieli zwyczajnie zniesmaczone twarze a i poznałem komentarze kilku osób.

Pozdrawiam


Ostatnio zmieniony przez Puniek dnia Pią 11:57, 29 Sie 2014, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29726 Przeczytał: 112 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:15, 29 Sie 2014 Powrót do góry

Od wielu lat jest mówione o tej Drodze neo ... , bardzo wiele tu jest też napisane, że bardzo wiele jest tam w skrajnej sprzeczności z wiarą katolicką, te tajne katechezy, to już jest wystarczającym dowodem, że jest to jakieś novum w Kościele, a przecież Kościół katolicki nie jest jakimś klubem ezoterycznym, gdzie mają być jakieś tajne inicjacje, to trzeba zostawić agnostykom jak chcą zmieniać wiarę. Takie coś to rodzi pychę, bo jesteśmy najlepsi, wszystko znamy, wiemy, etc ... a z punktu widzenia Kościoła to przecież Pan Jezus zawsze mówił otwarcie i nie ma nic tajnego.

Ale ... trzeba tu odróżnić między całą tą ideologią neo ... , a ludźmi, którzy do tego neo ... przychodzą w dobrej wierze. To I skrutinium to nie ma jeszcze tak widocznych wszystkich różnic, ludzie wchodzą, bo szukają duchowości, głębszego sensu i można powiedzieć, że to I skrutinium jest jakby zachętą i jest pogłębieniem wiary, poznaniem Pisma św. i wielki szacunek dla ludzi, którzy szczerze szukają, ale ... dalej to wprost Shocked i trudno im z tego wyjść, wspólnota jakoś łączy i później żadne argumenty już nie trafiają. Śmiało można powiedzieć, że mózgi mają "przeprane" dokładnie, nie potrafią samodzielnie myśleć.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 10:45, 23 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Puniek
Użytkownik


Dołączył: 03 Sie 2014
Posty: 26 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 11:14, 14 Wrz 2014 Powrót do góry

Tak oto wygląda świątynia w Seminarium Redemptoris Mater na warszawskim Młynowie.
I pytam się: co to w ogóle jest... to ma być Świątynia Katolicka ??? Shocked Shocked Shocked

Image


Ostatnio zmieniony przez Puniek dnia Nie 11:15, 14 Wrz 2014, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29726 Przeczytał: 112 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 12:17, 14 Wrz 2014 Powrót do góry

Mamy o tym tu:

http://www.traditia.fora.pl/kosciol-w-mediach-swiat,61/madryt-wsluchany-w-symfonie-kiko-arg-ello,6415.html#27255

... a tu widzimy modlitwę: (piąty wpis jest zdjęcie)

http://www.traditia.fora.pl/nowa-wiosna-kosciola-posoborowego,31/wraca-sprawa-liturgii-neokatechumenatu,7793.html

... i wiele innych obrazów i obrazków, jak np.

Obraza Boska!
"Eucharystia" polskich "neonów" na plaży w Brazylii na ŚDM.

(...)
http://www.traditia.fora.pl/nowa-wiosna-kosciola-posoborowego,31/neokatechumenat-dn,92-45.html#47917 Shocked

Ciało Chrystusa biorą do ręki, a Ewangeliarz - obowiązkowo przez WELON! I trzymają Ewangeliarze w... tabernakulum! - kilka zdjęć pod powyższym linkiem na drugiej stronie.


KUL: nadanie tytułu doktora honoris causa Kiko Argüello
(...)
http://www.traditia.fora.pl/nowa-wiosna-kosciola-posoborowego,31/kul-nadanie-tytulu-doktora-honoris-causa-kiko-arg-ello,8673.html

Ludzie to jedno, a cała ta niszcząca Kościół ideologia to drugie!
Zobacz profil autora
Puniek
Użytkownik


Dołączył: 03 Sie 2014
Posty: 26 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 7:11, 15 Wrz 2014 Powrót do góry

Oj... to przepraszam, przeoczyłem Sad
Gdzie jest o tym, że Ewangeliarz trzymają w Tabernakulum?

Czytając to wszystko co dzieje się w Neo i patrząc co się wokół niego w Kościele odnoszę wrażenie że do naszego Kościoła wdarły się barbarzyńskie plemiona Hunów...

Pozdrawiam


Ostatnio zmieniony przez Puniek dnia Pon 9:39, 15 Wrz 2014, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29726 Przeczytał: 112 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:35, 15 Wrz 2014 Powrót do góry

Puniek napisał:

Gdzie jest o tym, że Ewangeliarz trzymają w Tabernakulum?



Image

... o tu:

http://www.traditia.fora.pl/nowa-wiosna-kosciola-posoborowego,31/neokatechumenat-dn,92-15.html#28432



Puniek napisał:
Oj... to przepraszam, przeoczyłem Sad
Czytając to wszystko co dzieje się w Neo i patrząc co się wokół niego w Kościele odnoszę wrażenie że do naszego Kościoła wdarły się barbarzyńskie plemiona Hunów...


Nie szkodzi, że pan przeoczył, ale jeżeli chodzi o ludzi neokatechumenatu - nie piszę tu o panu, tylko ogólnie, pan się z tym pożegnał o czym możemy tu na forum przeczytać - to gdy przeczytają jakies uwagi krytyczne to zaraz wielkie larum, (można tu sprawdzić nie jeden wpis) jacy to już oni mądrzy, a gdzie myślenie? ale ... czy ten Pan Jezus w Polsce jest inny od tego na Zachodzie? Profanacja jest profanacją!, zło jest złem! Nie chcę sie powtarzać, co nie raz tu pisałam, ale tak jak ostatnio napisałam; ludzie to jedno, a cała ta niszcząca Kościół ideologia to drugie!

Wdarły się do Kościoła, może nie plemiona Hunów, ale o dymie szatana to kolejni papieże mówili, pisałam o tym w wielu wątkach, ostatnio pisałam o tym, tłumacząc pewne sprawy jakiemuś protestantowi o tu:

http://www.traditia.fora.pl/zlomowisko,87/biblia-wyznacznik-prawdziwego-kosciola-bozego,9878.html#45127


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 10:50, 23 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Puniek
Użytkownik


Dołączył: 03 Sie 2014
Posty: 26 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:18, 15 Wrz 2014 Powrót do góry

Rozmawiałem przed chwilą ze znajomą, która od dziecka była w NEO i jej klimacie. Padł jednak pod czas tej rozmowy argument, który mna zachwiał:
Otóż ta Pani zapytała mnie: co jeśli krytykując Neo oderwę od Boga tych, dla których jest to jedyna platforma spotkania z Bogiem i czy wezmę na siebie odpowiedzialność za ich zbawienie lub jego brak????

Przyznam się szczerze, że ten argument mnie zatkał..
Z drugiej strony gdy byłem u Spowiedzi Św w ostania sobotę w moje parafii ks powiedział mi, że jeśli widzę coś co jest niegodne z nauczaniem KK, coś co jest szkodliwe to mało tego, że mogę ale jest to moim obowiązkiem o tym mówić i pisać.
Jeśli nie to, to co robić?


Pozdrawiam


Ostatnio zmieniony przez Puniek dnia Wto 13:43, 16 Wrz 2014, w całości zmieniany 7 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29726 Przeczytał: 112 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 22:06, 16 Wrz 2014 Powrót do góry

Puniek napisał:
Rozmawiałem przed chwilą ze znajomą, która od dziecka była w NEO i jej klimacie. Padł jednak pod czas tej rozmowy argument, który mna zachwiał:
Otóż ta Pani zapytała mnie: co jeśli krytykując Neo oderwę od Boga tych, dla których jest to jedyna platforma spotkania z Bogiem i czy wezmę na siebie odpowiedzialność za ich zbawienie lub jego brak????
Przyznam się szczerze, że ten argument mnie zatkał..

A cóż to znów za argument? Czy bliźniemu nie należy się prawda? - tym bardziej jak już wie, ile tam wprost herezji i świetokradztwa? To co to za wiara?, że jak się dowie wiecej - a przede wszystkim prawdy - to odpadnie od Boga. Takie odwracanie to się robi stopniowo z miłością. Uważam, że takim postepowaniem ta pani wiekszy błąd popełnia utwierdzając w tym bliźnich. A ona sama dalej w tym siedzi?
To taka sama analogia jak problem Medjugorja, ale tak to bywa w sekciarskich ruchach wewnątrz Kościoła.


Puniek napisał:
Z drugiej strony gdy byłem u Spowiedzi Św w ostania sobotę w moje parafii ks powiedział mi, że jeśli widzę coś co jest niegodne z nauczaniem KK, coś co jest szkodliwe to mało tego, że mogę ale jest to moim obowiązkiem o tym mówić i pisać.
Jeśli nie to, to co robić?

Bardzo mądry ksiądz! Jak się zna prawdę, trzeba o tym z miłością mówić, prostować, mówić o kryzysie, który trapi Kościół od pół wieku już, sami papieże o tym mówili. Jak szczerze kocham Pana Jezusa, jak nie mówić o tym wszystkim? o tych profanacjach tam? I więcej trzeba zaufać Panu Bogu, jak sobie! Trzeba to robić i modlić się, wynagradzając Mu, błagać o pomoc, Niepokalanej to powierzać, prosić o powrót zdrowej nauki katolickiej, o Mszę katolicką. Prawo kościelne też nas do tego zobowiązuje:

Kan. 212 § 3. Stosownie do posiadanej wiedzy, kompetencji i zdolności, jakie posiadają, przysługuje im [wiernym świeckim] prawo, a niekiedy nawet obowiązek wyjawiania swojego zdania świętym pasterzom w sprawach dotyczących dobra Kościoła, oraz - zachowując nienaruszalność wiary i obyczajów, szacunek wobec pasterzy, biorąc pod uwagę wspólny pożytek i godność osoby - podawania go do wiadomości innym wiernym.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 10:55, 23 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Chochla
Użytkownik


Dołączył: 26 Sie 2014
Posty: 28 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:03, 18 Paź 2014 Powrót do góry

Przyznam że nie wiem jak podchodzić do mówienia, pisania i prostowania tego co jest niezgodne z nauczaniem KK.
W artykule [link widoczny dla zalogowanych]
czytamy:

Cytat:
"Wypowiadaj się tylko w kwestiach, w których jesteś kompetentny i gdy cię o to proszą. Z tego powodu zwróć uwagę na bardzo istotny szczegół, a mianowicie na fakt, że jesteś owieczką, która nie posiada munus docendi (tzn. delegowanej władzy nauczania od Boga, której towarzyszy łaska święceń). ''

''Zatem niektóre owce, skoro do kurii ich nie wpuszczają, to przez internet „duszpasterzują” i piszą wzniosłe hasła, tropią, skazują i cytują gorliwie świętych apologetów z tak mistrzowską precyzją, że niejeden ksiądz by tak nie zrobił. Tylko proszę zwrócić uwagę na następujący szczegół: czy pytała taka owieczka swojego przełożonego, który ma ex officio władzę nauczania, w jaki sposób mogłaby być rzeczywiście przydatna w nawracaniu innych? Otóż w nieuporządkowanym ferworze można zapomnieć, że o sposobie obrony depozytu wiary decyduje konkretnie przełożony lokalny, który ma rozeznanie sytuacji, a nie świeccy.''

a do pisania w internecie:
"I tak trzeba zdać sobie sprawę, że oprócz doraźnej i ulotnej satysfakcji, że ktoś coś słusznego napisał na łączach rutera, niestety, niewiele dobrego z tego wynika. Zniżając się do poziomu emotikonów, do żonglerki słownej, świadczącej o rzekomej erudycji, albo wręcz do wulgarności, ubliża się Bogu, który jest trzykroć święty, bo nie o nas samych mowa, lecz o Panu i Zbawicielu! ..."

Jak się odnieść do tego? Czy do dyskusji i prostowania potrzebna jest władza nauczania przełożonych której nie mają świeccy?

Pani Teresa napisała
Cytat:
Prawo kościelne też nas do tego zobowiązuje:

Kan. 212 § 3. Stosownie do posiadanej wiedzy, kompetencji i zdolności, jakie posiadają, przysługuje im [wiernym świeckim] prawo, a niekiedy nawet obowiązek wyjawiania swojego zdania świętym pasterzom w sprawach dotyczących dobra Kościoła, oraz - zachowując nienaruszalność wiary i obyczajów, szacunek wobec pasterzy, biorąc pod uwagę wspólny pożytek i godność osoby - podawania go do wiadomości innym wiernym.




Ostatnio zmieniony przez Chochla dnia Sob 15:16, 18 Paź 2014, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29726 Przeczytał: 112 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:25, 21 Paź 2014 Powrót do góry

Tego Kan. 212 § 3. nie należy tak łączyć z tym co ks. Orzeszko napisał, bo jak najbardziej każdemu to przysługuje i może z tego skorzystać co w tym kanonie pisze. Natomiast artykuł księdza, powiedziała bym że jest wielowątkowy, bo wiecej tam porusza spraw, jak to co Pani zacytowała i dotyczy raczej roztrząsania różnych spraw na forach publicznych w temacie księży i nie tylko, oraz innych tematów, jak to miało miejsce z innym księdzem, który z IDP (Instytut Dobrego Pasterza) przeszedł do Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X (FSSPX).

W innym miejscu ks. napisał: "... niektóre owce, skoro do kurii ich nie wpuszczają, to przez internet „duszpasterzują” i piszą wzniosłe hasła, tropią, skazują ... Nie ma wątpliwości, że wypowiedzi na forach internetowych są skwapliwie wykorzystywane przez wrogów Kościoła, aby dezinformować, wzmacniając fałszywą opinię o tradycjonalistach, jakoby byli tylko ludźmi zbyt poważnie traktującymi pewną modę na estetykę trydencką ..." Także trudno się z tym nie zgodzić co ks. pisze i o to zapewne głównie chodzi.

Z drugiej strony oprócz krytykowania i "dowalania" innym w aroganckim i ignoranckim stylu, fora też mają swoje plusy i służą zdobywaniu informacji, otrzymywaniu wyjaśnień od mądrzejszych od siebie osób, dawanie sobie rad itp. i to są bardzo ważne funkcje forum internetowego.

Fora i strony w internecie mają swoje zalety, ale niektóre wyrządzają wiele zła, tylko podam przykład ogłaszania Chrystusa na Króla Polski wypaczając zdrową naukę, wprowadzają zamieszanie i dezorientacje wśród ludzi. To są szkodliwi "apologeci". Mamy o tym tu pisane. Albo jakiś ksiądz otrzymał zakaz publicznego wypowiadania się, to co? wypisują "apologeci" niesamowite rzeczy! Wiele można podać przykładów. Grzechy języka, oszczerstwa, etc ... to nie jest w porządku. O dobro tu nie chodzi, tylko własnie o zło.

Albo czytam na FF - Forum Frondy o Bractwie; "... ci biedni odszczepieńcy ..." - i ktoś podpisuje się nickiem "Apologetyczny" - widać jaki "apologeta" Confused co robi i jak robi i wciąga jeszcze innych w oszczerstwa. Nie chodzi tylko o temat Bractwa, bo takich tematów i takich różnych "Apologetów" jest na pęczki. Ale ... może ta wypowiedź "Apologetycznemu" nie przypasowała? - to wypowiedź ks. z Bractwa - w 2 min. jest o Komunii św. na rękę:

[link widoczny dla zalogowanych]

... a tam na Frondzie to jest środowisko chyba w większości neokatechumenatu, którzy tak właśnie przyjmują Komunię św.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 10:59, 23 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)