Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Interesuję się misjami Kościoła, czy ktoś coś wie ... Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Paul
Użytkownik


Dołączył: 10 Kwi 2012
Posty: 9 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Wto 12:14, 10 Kwi 2012 Powrót do góry

Szanowni Państwo,

Żywo i czynnie interesuję się misjami Kościoła. Jestem też nauczycielem w Gdańskim Liceum Katolickim im. św. Wojciecha. Ze względu na patrona chcemy działać i działamy na rzecz misji. Piszę ten post, żeby dowiedzieć się czegoś o Państwa doświadczeniach związanych z misjami.

Dodam też, że w naszej szkole jest niewielka grupka młodzieżowa Juventutem. Nie wiem czy jest gdzieś jeszcze gdzieś w Polsce druga grupa Juventutem, bezskutecznie próbowałem znaleźć kogoś z Polski. Może ktoś coś wie na ten temat?
Zobacz profil autora
nauta
Użytkownik


Dołączył: 23 Lis 2007
Posty: 513 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zza Oceanu
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 15:15, 10 Kwi 2012 Powrót do góry

"Witam Pana, nasze forum poświęcone jest również szczytnej misji, z tym, ze jest to misja szczególna, a jej doniosłość nie jest przez wszystkich katolikow doceniana. Naszą troską jest przywrócenie miejsca katolickiej Tradycji w Kościele Katolickim jako antidotum na kryzys wiary, który być może w Polsce nie jest jeszcze tak bardzo zauważalny, jak na Zachodzie, gdzie kościoły świecą po prostu pustkami, są sprzedawane i zamieniane na kawiarnie, sale koncertowe i nawet meczety.

Problem dziesiejszych misji czy to w Afryce, czy Azji polega na tym, ze są to raczej miejsca akcji charytatywnych:misjonarze prowadzą szpitale, szkoły , przytułki, jadłodajnie, natomiast główny cel działalności misyjnej, jakim zawsze było NAWRACANIE POGAN, stał się wlasciwie celem pobocznym, realizowanym niejako przy okazji. Czy Pan nie ma podobnego wrażenia?
Życzymy sukcesów w pracy pedagogicznej. Z Panem Bogiem
Zobacz profil autora
Paul
Użytkownik


Dołączył: 10 Kwi 2012
Posty: 9 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Wto 20:45, 10 Kwi 2012 Powrót do góry

W takim razie trafiłem w bardzo dobre miejsce, bo przecież organizacja Juventutem, której jesteśmy Polską częścią, jest przecież wspólnotą młodych przywiązanych do tradycji Katolickiej i tradycyjnej liturgii.

W kwestii misji, to oczywiście Pani obserwacje są faktem, ale nie wszędzie. Nie dalej jak przedwczoraj rozmawiałem z księdzem michalitą, który wspominał pracę misjonarską w Afryce, gdzie na święta Wielkiej Nocy ręka mu mdlała od chrzczenia Katechumenów, przychodzących po ten sakrament w liczbie 150 i więcej (w jednej misji).

Zupełnie też inaczej sytuacja ma się w misjach na wschodzie Europy - np. w Kazachstanie. Tam misjonarze są z jednej strony w bardzo trudnej sytuacji materialnej, z drugiej służą tam niemal wyłącznie sprawując Sakramenty Święte, a ludzie, jak osobiście opowiadał mi misjonarz werbista, z wdzięczności za Eucharystię, jeśli trzeba, dzielą się ostatnim bochenkiem chleba i są zawsze gotowi bronić własnym ciałem Kościoła lub samego kapłana, a często jedno i drugie bywa tam zagrożone.

Moje zaangażowanie w pracę na rzecz misji ma również na celu właśnie zwrócenie uwagi na kwestię przez Panią podjętą. Kościół z natury jest misyjny, a jak przypomniał nie tak dawno papież Benedykt XVI, tam jest Kościół gdzie jest Eucharystia. Łącząc te sprawy pomagamy chrzcić nowych członków Kościoła, a jednocześnie podtrzymywać Ducha Kościoła w nas samych.

In Christo et Maria


Ostatnio zmieniony przez Paul dnia Wto 20:47, 10 Kwi 2012, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
nauta
Użytkownik


Dołączył: 23 Lis 2007
Posty: 513 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zza Oceanu
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 22:26, 10 Kwi 2012 Powrót do góry

Kilka słów wyjaśnienia odnośnie tzw.rytu zwyczajnego i nadzwyczajnego. Gdyby zależało nam na precyzji, to zgodnie z prawdą należałoby te ryty nazwać rytem katolickim i rytem jeśli nie protestanckim, to mocno sprotestantyzowanym, czyli NOM-em. Nowy ryt Mszy św. powstał przy udziale sześciu protestanckich ekspertów, a w większości języków narodowych, na które FRAGMENTY dawnego rytu katolickiego zostały przetłumaczone, zmieniono nawet SŁOWA KONSEKRACJI ( wobec czego czy konsekracja miała miejsce, czy była ważna?).
Gdy trochę bliżej zapoznamy się z historią powstania tzw. Mszy św. Pawła VI, zrozumiemy, że te wprowadzone zmiany przyczyniły się właśnie najbardziej do zaniku czci do Najświętszego Sakramentu i w rezultacie do upadku wiary.
Zgodnie z zasadą, że jak się modlisz tak wierzysz, mamy to, co mamy.
Dzięki obecnemu papieżowi, który wydając Summorum Pontificum, przyznał, że stary ryt nigdy nie został prawnie zniesiony, dowiedzieliśmy się, że nas przez prawie pół wieku okłamywano, a dzięki nowowydanemu Mszałowi Rzymskiemu w j.angielskim, gdzie przynajmniej skorygowano najbardziej rażące błędy, wiemy, że tłumacze z I.C.E.L.-u nie znali łaciny...

[link widoczny dla zalogowanych])
Wnioski nasuwają się same...Życzę owocnego odkrywania Katolickiej Tradycji.
Zobacz profil autora
Paul
Użytkownik


Dołączył: 10 Kwi 2012
Posty: 9 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Nie 0:44, 15 Kwi 2012 Powrót do góry

Droga Pani,
Ja bardzo dobrze się orientuję w formie zwyczajnej i tzw. nadzwyczajnej rytu rzymskiego. W Gdańku chodzę na Mszę Świętą trydencką, celebrowaną przez ks. Piotra Baranowskiego. Moje pytanie jednak dotyczyło misji prowadzonych przez Kościół. Po lekturze biografii adp. Lefebvr'a mogę powiedzieć, że działalność misjonarska niewiele, jeśli w ogóle się zmieniła. Nie biorąc pod uwagę kwestii sposobu sprawowania sakramentów. Ale to też nie było sedno mojego pytania. Chciałem się zapytać użytkowników tego forum czy mają jakieś doświadczenie z misjami, a jeśli mają, to czy zechcą się nim ze mną podzielić?

Serdecznie pozdrawiam
In Christo et Maria Immaculata
Zobacz profil autora
Paul
Użytkownik


Dołączył: 10 Kwi 2012
Posty: 9 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Nie 0:45, 15 Kwi 2012 Powrót do góry

Ponadto, ponawiam moje pytanie o Juventutem. Czy jest ktoś, kto nalezy do tej wspólnoty? Bardzo proszę o kontakt.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30276 Przeczytał: 283 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 18:20, 15 Kwi 2012 Powrót do góry

Paul napisał:
(...) Moje pytanie jednak dotyczyło misji prowadzonych przez Kościół. Po lekturze biografii adp. Lefebvr'a mogę powiedzieć, że działalność misjonarska niewiele, jeśli w ogóle się zmieniła. Nie biorąc pod uwagę kwestii sposobu sprawowania sakramentów. (...)

Czy aby na pewno nic się nie zmieniło przez te 40 lat z okładem? A w której biografii pan tak wyczytał? A o inkulturacji pan słyszał?

Odnośnie misji to ja z misjami w szerszym tego słowa znaczeniu nie mam do czynienia, a o Juventutem to tyle wiem co przeczytałam czy przeczytam. Wiem, że to międzynarodowa organizacja młodzieży katolickiej związana z nadzwyczajną formą rytu rzymskiego - ze Wspólnotami tradycyjnymi z Ecclesia Dei. Jeżdżą na ŚDM, np. tu jest informacja ze ŚDM w Sydney:

Juventutem 2008 - młodzi tradycjonaliści biorą udział w ŚDM w Sydney
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]

Stron po polsku "Juventutem" jakoś nie ma, a jak coś jest to dawno nie aktualizowane. A czy ktoś należy z zaglądających tu? - nie wiem, może się ktoś odezwie.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30276 Przeczytał: 283 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:01, 15 Kwi 2012 Powrót do góry

Paul napisał:
(...) Moje pytanie jednak dotyczyło misji prowadzonych przez Kościół. Po lekturze biografii adp. Lefebvr'a mogę powiedzieć, że działalność misjonarska niewiele, jeśli w ogóle się zmieniła. Nie biorąc pod uwagę kwestii sposobu sprawowania sakramentów. (...)

Jeszcze wracam do tej pana wypowiedzi, zmieniło się czy nie zmieniło się. Najnowszy news z 14/04/2012 za strona RW:

Kard. Sarah: prowadząc działalność charytatywną Kościół nie narzuca religii

Zwrócił na to uwagę w wywiadzie dla katolickiej agencji prasowej ACI kard. Robert Sarah. Przewodniczący Papieskiej Rady „Cor Unum” przypomniał, że katoliccy wolontariusze śpieszą z pomocą potrzebującym na całym świecie. Czynią to również tam, gdzie chrześcijanie są prześladowani, jak na przykład w Indiach, i to wcale nie celem prozelityzmu, jak im się niesłusznie zarzuca.

„Czynimy to, co nakazuje nam Jezus – stwierdził pochodzący z Gwinei purpurat. – Każdy, komu pomagamy, może trzymać się swojej wiary. Okazujemy wszystkim, że jesteśmy braćmi. My, katolicy, przez działalność charytatywną chcemy promować ludzką godność, szanować wolność każdego człowieka i pomagać ludziom, by byli szczęśliwi. Dlatego nikomu nie narzucamy religii – podkreślił szef watykańskiej dykasterii charytatywnej, po czym dodał: – Oczywiście nie możemy i nie powinniśmy ukrywać swojej wiary, nawet tam, gdzie Kościół ma z tego powodu trudności, tak jak w Indiach”. Kard. Sarah wskazał, że katolicy pełnią posługę charytatywną z miłością, by móc dawać świadectwo Ewangelii.

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]



Cytat:
„Czynimy to, co nakazuje nam Jezus –

A co Pan Jezus nakazał? - chyba to: "Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świetego." Z takimi słowami zwrócił się Pan Jezus do swoich uczniów, posyłając ich na pracę misyjną, to są słowa jednoznaczne i na wszystkie czasy wyznaczają rolę i misję Kościoła. A co powyżej kard. mówi? ano to, że każdy może trzymać się swojej wiary. Proszę pana, to nie są misje z czasów abp Lefebvre.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 17:25, 24 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30276 Przeczytał: 283 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:19, 15 Kwi 2012 Powrót do góry

Fragment Abp Marceli Lefebvre - praca misyjna

"(...)
Nawet najsurowsi krytycy arcybiskupa Lefebvre byli zmuszeni zaświadczyć o skuteczności jego apostolatu w Afryce. W 1976 r. szwajcarski kapłan Jean Anzevui, przy wielu okazjach zapraszany jako gość do seminarium w Ecône, opublikował swoje opracowanie będące najbardziej niesmacznym atakiem na Arcybiskupa, zatytułowane Le Drame d’Ecône. Ocena apostolatu arcybiskupa Lefebvre autorstwa ks. Anzevui ma szczególną wartość, gdyż pochodzi od zaprzysięgłego adwersarza:

Rola msgr. Lefebvre podczas trzydziestoletniego apostolatu w Afryce jest nie do przecenienia. Jego współbracia misjonarze ciągle pamiętają jego niezwykły misjonarski zapał, który ujawniał się w wyjątkowych zdolnościach organizacyjnych, zapał człowieka czynu. Przekonał wiele zgromadzeń, które przedtem nie wykazywały zainteresowania misjami, do rozpoczęcia pracy w Afryce. Doprowadził do wzniesienia wielu kościołów i założenia najrozmaitszych dzieł miłosierdzia. (...) Wszyscy są zgodni w uznaniu dla jego wspaniałej kariery, uprzejmości, przyjaznego podejścia, naturalnego i prostego dostojeństwa, godności jego doskonałego życia, jego prostoty, pobożności oraz jego całkowitego poświęcenia każdemu zadaniu, jakiego się podejmował.

Zwróciwszy szczególną uwagę na misyjną pracę arcybiskupa Lefebvre, papież Jan XXIII w breve z 30 listopada 1960 r. mianował go w dowód uznania Asystentem Tronu Papieskiego.

W rozdziale I książki biskupa Pawłowicza znajdujemy zdumiewającą informację dotyczącą arcybiskupa Lefebvre i jego przejścia na emeryturę z archidiecezji Dakaru:

Był jednak przeciwnikiem „afrykanizacji Kościoła”. Gdy w 1962 r. Senegal uzyskał niepodległość, abp Lefebvre otwarcie protestował przeciwko porzuceniu przez Francję misji cywilizacyjnej i ewangelizacyjnej. (...) Prezydent Senghor, katolik, i premier Mamadou Dia, muzułmanin, wysłali do Watykanu swego przedstawiciela z prośbą o (...) odwołanie abpa M. Lefebvre’a ze stanowiska ordynariusza Dakaru.

Mimo najszczerszych chęci nie można znaleźć w dokumentach chociażby śladu poparcia dla podobnego stwierdzenia. Wręcz przeciwnie, imponująca liczba listów, dokumentów i odznaczeń otrzymanych przez arcybiskupa Lefebvre nie tylko od europejskich misjonarzy, ale również od duchowieństwa afrykańskiego i tamtejszych rządów świadczy o wielkim szacunku, jakim darzono go w Afryce. Przytoczymy tylko jedno takie świadectwo, mowę pożegnalną wygłoszoną przez biskupa Doddsa 12 lutego 1962 r. w katedrze Dakaru:

Ekscelencjo,

jesteś wielkim Senegalczykiem. (...) Jeśli prawdą jest to, co wypowiedział jeden z naszych senegalskich ministrów – że aby być Senegalczykiem niekoniecznie trzeba urodzić się w tym kraju, wystarczy tylko kochać ten kraj i dla niego pracować – to rzeczywiście musimy stwierdzić, Ekscelencjo, że jesteś wielkim Senegalczykiem, gdyż pokochałeś Senegal. Pokochałeś Senegal poprzez swoje dzieło, które jest ogromne; aby je zmierzyć, trzeba było znać Senegal roku 1947 i poznać go teraz, w roku 1962. Działałeś we wszystkich dziedzinach – cierpliwie, nieustępliwie, lecz również z sukcesem. W dziedzinie postępu społecznego i rozwoju rozpocząłeś swój apostolat od budowy drukarni i otworzyłeś ją, wyposażoną w najlepsze maszyny: w ten sposób umocniłeś prasę katolicką – czasopisma i publikacje. (...) W dziedzinie opieki zdrowotnej nie pozostawiłeś misji bez lecznicy i sióstr poświęconych służbie chorym. Szczególnie jednak w dziedzinie edukacji Twoja działalność była przeogromna. Liczby są oszałamiające: od czterech szkół podstawowych z 2000 uczniów w roku 1947 w chwili Twojego przybycia do 50 szkół, które mamy dzisiaj w diecezji Dakaru, z 300 klasami i 12000 uczniów; od czterech szkół średnich do 16 obecnych, z 1600 uczniów.

W dziedzinie religijnej pomnożyłeś liczbę misji i centrów apostolskich, zbudowałeś nowe kościoły z licznym i wybitnym duchowieństwem. W roku 1947 w Dakarze były 3 parafie, teraz jest 9. W pozostałej części diecezji było w 1947 r. 10 misji, teraz jest ponad 25. (...) W ciągu 15 lat Twojej posługi biskupiej przyciągnąłeś do współpracy różne zgromadzenia zakonne męskie i żeńskie. Długa jest lista instytutów religijnych jakie przyjmowałeś rok po roku. Kiedy przejmowałeś wikariat apostolski, pracowało z Tobą 50 Ojców Ducha Świętego i 50 sióstr od św. Józefa z Cluny i od Niepokalanego Poczęcia. Dzisiaj pozostawiasz swojego następcę z ponad 100 księżmi i 200 siostrami, siostrami nauczającymi i pielęgniarkami, jak również z siostrami kontemplacyjnymi. (...) Twoje ojcowskie serce było w szczególny sposób, z wielką miłością otwarte dla seminariów: niższych seminariów w N’Gazobil i Hann, wyższego seminarium w Sebikhotane, które było Twoim ulubionym, najbardziej umiłowanym.

Fakt, że Monsignore w tak intensywny sposób rozwinął powołania kapłańskie i zakonne ma swą przyczynę w tym, że patrzył On daleko w przyszłość Senegalu i widział, że katolicyzm będzie się rozwijał tylko dzięki solidnie przygotowanemu i szczeremu duchowieństwu. I w końcu, Ekscelencjo, pokochałeś Senegal poprzez swoją rezygnację: In finem dilexit. Jeśli byłeś gotowy do wolnego i spontanicznego odejścia na emeryturę, do opuszczenia naszego afrykańskiego, senegalskiego Kościoła – to dzięki Twojemu jasnemu zrozumieniu właściwego celu Twojej działalności misyjnej. Kiedy nadeszła godzina, kiedy widziałeś już w Twoim duchowieństwie właściwą dojrzałość, wtedy pięknie wycofałeś się, pozwalając wstąpić na tron biskupi jednemu z tych, których przygotowywałeś do tego trudnego zadania przez tak wiele lat. (...) W imieniu Twoich biskupów sufraganów, w imieniu Twojego duchowieństwa – afrykańskiego i europejskiego, świeckiego i zakonnego, w imieniu Twoich współpracowników, mówimy z całego serca: dziękujemy....


(...)

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 17:26, 24 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30276 Przeczytał: 283 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:35, 15 Kwi 2012 Powrót do góry

" (...) w 1932 r. ks. Marceli Lefebvre wsiadł na statek w Bordeaux i udał się Gabonu. Podróżował w buszu, budował kościoły i seminaria dla gabońskich księży, zwalczał pogański kult i składanie ofiar z ludzi, udzielał sakramentów, egzorcyzmował, katechizmował dorosłych i dzieci, walczył z żółtą febrą, głodem, poligamią, handlem żywym towarem… Był – jak wówczas mówiono – przełożonym od wszystkiego, ale zawsze z różańcem w ręku. Jego misjonarskiego zapału nie ostudziły nawet smutne wieści o śmierci matki (1938 r.), upadku Francji (w 1940 r.) i losach ojca, którego w 1942 r. Niemcy zamordowali w obozie w Sonnenburgu (aktualnie Słońsk). Już wówczas legenda Lefebvre’a rozszerzała się po całym Gabonie. „Mamy szczęście, że Bóg zesłał nam tego człowieka! Cóż to za wspaniały człowiek!” – powtarzali tubylcy. To również dzięki niemu, w latach 1932-1945 liczba gabońskich katolików wzrosła z 33 do 85 tys.!

(...)

http://www.traditia.fora.pl/bractwo-kaplanskie-sw-piusa-x-fsspx,32/przekazalem-to-co-otrzymalem-slawomir-cenckiewicz,7525.html

Takie były misje abp Lefebvre, a jak było później? to powyższy news wiele mówi i tak też było wcześniej, to godność człowieka, wolność człowieka, etc ... krótko - kult człowieka.


Kult człowieka

„Istota humanistycznej teologii polega na tym, że jej wyłączne centrum stanowi człowiek; w stopniu, w jakim człowiek jest wywyższany, umniejszany jest absolut Boga. Na naszych oczach owo samowywyższanie się istoty ludzkiej przybiera postać kultu «nowego człowieka»”
(Tomasz Molnar, Christian Humanism, s. 132).


(...)

http://www.traditia.fora.pl/zmiany-po-svii-nom-novus-ordo-missae,6/kult-czlowieka-vii-rozdzial-ksiazki-m-daviesa,7183.html


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Pon 17:28, 24 Lip 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Paul
Użytkownik


Dołączył: 10 Kwi 2012
Posty: 9 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Nie 21:21, 15 Kwi 2012 Powrót do góry

Oczywiście, wszystko prawda. Ja NAPRAWDĘ się z Panią zgadzam. Jak już to wcześniej wyraziłem. Moje jednak pytanie miało dotyczyć doświadczeń zwyczajnych tradycyjnych katolików w kwestii wsparcia dla misjonarzy i ich pracy ewangelizacyjnej. Załóżmy, że tylko tych, co nie są humanistami, ok?

Ale skoro już Pani przywołała fragment o "przełożonym od wszystkiego", to ss. 162 i 163 Marcel Lefebvre Życie "Ojciec Lefebvre podziwiał zaradność doktora Schweitzera, choć nie podzielał jego skłaniającej się ku panteizmowi filozofii.(...) Mimo wszystko misję katolicką łączyły z protestantem Schweitzerem jak najlepsze stosunki. Bo czyż misja katolicka nie pomogła w budowie szpitala, użyczając łodzi i pomocy starszych dzieci przy wydobywaniu i noszeniu kamieni? Z kolei dr Schweitzer leczył duchownych misji. Jako dobry organista służył nawet swymi umiejętnościami podczas wielkich uroczystości religijnych, grając na balkonie kościoła św. Franciszka Ksawerego."

Myślę, że teraz to jednak podobnie działa. MY leczymy ICH. Często też chrzcząc i przyjmując na łono Matki naszej, Kościoła.

Z braterskim pozdrowieniem.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30276 Przeczytał: 283 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:21, 16 Kwi 2012 Powrót do góry

Paul napisał:
Oczywiście, wszystko prawda. Ja NAPRAWDĘ się z Panią zgadzam.

Jak to miło, że się tak zgadzamy. Smile

Paul napisał:
Ale skoro już Pani przywołała fragment o "przełożonym od wszystkiego", to ss. 162 i 163 Marcel Lefebvre Życie "Ojciec Lefebvre podziwiał zaradność doktora Schweitzera, choć nie podzielał jego skłaniającej się ku panteizmowi filozofii.(...) Mimo wszystko misję katolicką łączyły z protestantem Schweitzerem jak najlepsze stosunki. Bo czyż misja katolicka nie pomogła w budowie szpitala, użyczając łodzi i pomocy starszych dzieci przy wydobywaniu i noszeniu kamieni? Z kolei dr Schweitzer leczył duchownych misji. Jako dobry organista służył nawet swymi umiejętnościami podczas wielkich uroczystości religijnych, grając na balkonie kościoła św. Franciszka Ksawerego."

W ogóle te opisy misyjne w tej biografii są bardzo ciekawe. To że "mimo wszystko misję katolicką łączyły z protestantem Schweitzerem jak najlepsze stosunki", to nie znaczy, że abp Lefebvre szedł na jakieś ustępstwa, kompromisy w kwestiach wiary z protestantami, bo dziś w nie dawnym wywiadzie z bp Fellayem czytamy: "Może się pan zdziwi, ale na przykład w krajach bałtyckich utrzymujemy kontakt z konserwatywnymi pastorami luterańskimi, którzy są zaniepokojeni postępem progresizmu w ich wspólnotach. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy z nimi we wspólnocie. Prawdziwa jedność może się dokonać jedynie na gruncie wspólnej wiary. Na fundamencie prawdy. Inne sposoby dochodzenia do jedności nie mają nic wspólnego z wiarą. Jeśli będziemy się Boga trzymali, wtedy jedność jest możliwa."

Paul napisał:
Myślę, że teraz to jednak podobnie działa. MY leczymy ICH. Często też chrzcząc i przyjmując na łono Matki naszej, Kościoła.

Oby tak było jak za tych "zacofanych" czasów abp Lefebvre.
Zobacz profil autora
Paul
Użytkownik


Dołączył: 10 Kwi 2012
Posty: 9 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Wto 0:34, 17 Kwi 2012 Powrót do góry

Pozwolę sobie zatem przywołać słowa papieża Benedykta XVI:

"doprawdy Szymon staje się Piotrem - opoką - jako ten, który wyznał swoją wiarę w Jezusa Mesjasza i Syna Bożego. Głosząc Chrystusa Kościół jest związany z Piotrem, a Piotr jest ustanowiony skałą dla Kościoła; lecz tym, który buduje Kościół jest sam Chrystus, Piotr musi być szczególnym elementem konstrukcji. Musi nim być przez wierność swemu wyznaniu dokonanemu w okolicy Cezarei Filipowej, mocą stwierdzenia "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego" (Mt 16,16). "

Kłamstwem byłoby rozłączyć Piotra od Chrystusa.
Zobacz profil autora
Paul
Użytkownik


Dołączył: 10 Kwi 2012
Posty: 9 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Pią 16:12, 27 Lip 2012 Powrót do góry

Otóż znalazłem ciekawą stronę i informację o tradycji i misjach, o tubylcach przywiązanych do tradycyjnej mszy łacińskiej. Polecam:
[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30276 Przeczytał: 283 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:08, 27 Lip 2012 Powrót do góry

Paul napisał:
Pozwolę sobie zatem przywołać słowa papieża Benedykta XVI:

"doprawdy Szymon staje się Piotrem - opoką - jako ten, który wyznał swoją wiarę w Jezusa Mesjasza i Syna Bożego. Głosząc Chrystusa Kościół jest związany z Piotrem, a Piotr jest ustanowiony skałą dla Kościoła; lecz tym, który buduje Kościół jest sam Chrystus, Piotr musi być szczególnym elementem konstrukcji. Musi nim być przez wierność swemu wyznaniu dokonanemu w okolicy Cezarei Filipowej, mocą stwierdzenia "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego" (Mt 16,16). "

Kłamstwem byłoby rozłączyć Piotra od Chrystusa.

Zacytował pan malutki fragmencik z całości homilii Benedykta XVI wygłoszoną podczas konsystorza publicznego 18 lutego 2012 r.

[link widoczny dla zalogowanych]

O zwołaniu tego konsystorza, o nowych kardynałach u nas jest tu:
http://www.traditia.fora.pl/rozne-wypowiedzi-dokumenty-komunikaty-papieza-i-nie-tylko,21/chrystus-swiatlem-zagubionej-ludzkosci-zapowiedz-konsystorza,7289.html#36653

Tylko zastanawiam się nad tym co pan napisał - pogrubiłam to na czarno - kto tu rozłącza Piotra od Chrystusa?
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)