Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Niepełnosprawni umysłowo a związek małżeński, Jean Vanier .. Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Just321
Użytkownik


Dołączył: 15 Lis 2011
Posty: 1 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 23:21, 15 Lis 2011 Powrót do góry

Czy niepelnosprawni umyslowo powinni wedlug was miec prawo do zawierania przysiegi malzenskiej? Jak wedlug was wygladalo by takie malzenstwo i czy waszym zdaniem ma ono szanse na przetrwanie? Uzasadnijcie swoje zdanie... dlaczego tak lub dlaczego nie.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 276 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 14:54, 16 Lis 2011 Powrót do góry

Zdolni do zawarcia małżeństwa są ci, którzy posiadają wystarczające rozeznanie co do jego celów - że jest to związek mężczyzny i kobiety nakierowany na zrodzenie i wychowanie potomstwa. Oznacza to m.in. zdolność do samodzielnego funkcjonowania w społeczeństwie, czyli pełną zdolność do czynności prawnych. Osoby pozbawione takiej zdolności ważnego małżeństwa nie zawrą.

Każdy przypadek upośledzenia trzeba rozważać indywidualnie. Należy też, odrzucając wszelką mentalność eugeniczną, wziąć pod uwagę dobro potomstwa, w tym ryzyko przenoszenia chorób genetycznych. Osoby o wystarczającym rozeznaniu same rozumieją, że wysokie ryzyko tego rodzaju wyłącza je z grona kandydatów do małżeństwa, niezależnie od posiadanego poziomu inteligencji.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 276 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 11:31, 16 Lut 2012 Powrót do góry

Odświeżam ten temat, gdyż ostatnio przeczytałam wypowiedź:

"(...) w gronie znajomych wywiązała się ostatnio dyskusja na ten temat. Padły tam, na przykład pytania o to, czy osoba trwale chora psychicznie może zostać zbawiona, (...)"

A dlaczego nie mogłaby być zbawiona? Niektórzy nawet mówią, że im jest dużo łatwiej trafić do Nieba. Chrzest jest konieczny do zbawienia. W prawie kanonicznym osoby upośledzone zasadniczo są zrównane z dziećmi, czyli osobami „przed ukończeniem 7 roku życia, które uważane są za nie posiadające używania rozumu” (kan. 97 § 2). Sakramenty mogą zatem otrzymać wszyscy, którzy „właściwie o nie proszą, są odpowiednio przygotowani i prawo nie wzbrania im ich przyjmowania” (kan. 842 § 1). Chrzest może zostać udzielony osobie upośledzonej umysłowo (niepełnosprawnej), gdyż jest ona uznana za dziecko. „Z dzieckiem zrównany jest [w prawie], gdy chodzi o chrzest także ten, kto nie jest świadomy swego działania” (kan. 852 § 2).

W przypadku sakramentu Eucharystii prawo Kościoła stanowi, iż musi istnieć pewna świadomość Tajemnicy: „Dzieci wtedy można dopuścić do Komunii świętej, gdy posiadają wystarczające rozeznanie i są dokładnie przygotowane, tak by stosownie do swoich możliwości rozumiały tajemnicę Chrystusa oraz mogły z wiarą i pobożnością przyjąć Ciało Chrystusa” (kan. 913 § 1). Osobą decydującą o dopuszczeniu do Komunii św. dziecka jest proboszcz (por. kan. 914). Co do spowiedzi ze względu na problemy ze świadomością grzechu u osób upośledzonych do sakramentu może przystępować ten, kto osiągnął wiek rozeznania (por. kan. 989). Każdy upośledzony musi być traktowany indywidualnie i ostatecznie to spowiednik rozeznaje czy może udzielić rozgrzeszenia czy rzeczywiście ktoś miał świadomość grzechu, w jakiś sposób go wyznał i żałował. Pozostałe sakramenty również mogą być przyjęte zależnie od możliwości ich rozumienia i życia łaską, którą w sobie niosą.

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 276 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 11:34, 16 Lut 2012 Powrót do góry

Poniżej krótka recenzja książki Jeana Vaniera, który jest założycielem wspólnoty Arka i współzałożycielem ruchu Wiara i Światło, ruchu gromadzącego osoby niepełnosprawne intelektualnie, który mieszka, pracuje z upośledzonymi:

Image

[link widoczny dla zalogowanych]

Płciowość oraz seksualność osób niepełnosprawnych intelektualnie stanowi temat książki "Mężczyzną i kobietą stworzył ich", autorstwa Jeana Vaniera. Autor nie ucieka od pytań o sens życia osób niepełnosprawnych intelektualnie, które w społeczeństwie nastawionym na wydajność, sukces zawodowy, rywalizację, zupełnie się nie odnajdują, gubią, pozostają "w tyle"... Dzieje się tak, gdyż ludzie ci żyją jakby wolniej. Są maluczkimi i ubogimi tego świata.

Sens życia takich osób staje się w dużej mierze widoczny dopiero w świetle wiary. W jej perspektywie każde dziecko, także to chore, jest chciane i kochane przez Boga, jego życie jest darem Stwórcy. Rodzicom zdecydowanie należy się wsparcie od państwa, służby zdrowia, Kościoła, lokalnej społeczności. Służba niepełnosprawnym jest swoistą szkołą miłosierdzia i człowieczeństwa. Wielu, którzy się w nią angażuje, mówi, iż sporo otrzymuje, niekiedy nawet więcej, niż sami ofiarowali.

Seksualność niepełnosprawnych

Pozostaje jeszcze do poruszenia m.in. niezwykle delikatna kwestia zasygnalizowana w tytule. Osoby niepełnosprawne intelektualnie, dojrzewają płciowo tak samo, jak zdrowi ludzie. Ich serca są spragnione miłości, tak jak serce każdego człowieka. Niejednokrotnie marzą by być "jak inni", by wziąć ślub i założyć rodzinę.

W wielu przypadkach nie jest to możliwe ze względu na brak odpowiedniej dojrzałości, samodzielności, odpowiedzialności, zdolności do wychowania potomstwa. Osoby te są wtedy zachęcane do życia we wstrzemięźliwości seksualnej, przynajmniej w Arce.

W państwowych ośrodkach niekiedy zezwala się lub wręcz zachęca niepełnosprawnych do aktywności seksualnej, podejmowanej w imię ich rzekomych praw do zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych; oczywiście zaopatruje się ich wtedy w środki antykoncepcyjne. W pewnych krajach szkoli się nawet tzw. asystentki seksualne do zaspokajania pragnień niepełnosprawnych. Niekiedy dochodzi też do sterylizacji tych osób, najczęściej wbrew ich woli, a także do aborcji w przypadku zajścia w ciążę. Autor podkreśla, że tego typu praktyki zdecydowanie uwłaczają godności osób, a seks bez więzi i miłości szybko rozczarowuje, prowadzi do wewnętrznej pustki i rozpaczy, raniąc jeszcze bardziej serca ludzi niepełnosprawnych...

W książce poruszona jest także kwestia masturbacji i rzekomo niepohamowanego popędu płciowego upośledzonych umysłowo. Założyciel wspólnoty "Arka" lokuje taki popęd w szerszym kontekście pragnienia miłości, sensu, komunii, bycia potrzebnym, w perspektywie wiary i bezwarunkowej miłości Boga, która leczy także w Eucharystii rany złamanych serc.

J. Vanier opisuje także sytuacje, gdy osoby, zwłaszcza z niepełnosprawnością w stopniu lekkim, zawierają związki małżeńskie i mają dzieci.

Książka warta przeczytania, nie tylko dla osób majach bezpośredni kontakt z niepełnosprawnymi.

Autor: Piotr Chrabąszcz


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 22:01, 14 Maj 2016, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 276 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 13:48, 16 Lut 2012 Powrót do góry

Tak na marginesie, warto poznać błogosławioną Małgorzatę z Citta-di-Castello, patronkę upośledzonych dzieci, ale nie tylko, bo jej patronat rozszerzał się i tak; w XIX wieku ogłoszono bł. Małgorzatę patronką niewidomych. W XX wieku patronat ten rozszerza się na chorych, biednych, odrzuconych, tzw. ludzi z marginesu. W połowie wieku staje się ona przede wszystkim patronką upośledzonych dzieci. Obecnie - coraz bardziej - dzieci nienarodzonych.

Więcej tu.
(...)
http://www.traditia.fora.pl/swieci-i-blogoslawieni,64/blogoslawiona-malgorzata-z-citta-di-castello,7500.html


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 22:02, 14 Maj 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 276 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 11:03, 02 Kwi 2014 Powrót do góry

Cytat:
(...) Jeana Vaniera, który jest założycielem wspólnoty Arka i współzałożycielem ruchu Wiara i Światło, ruchu gromadzącego osoby niepełnosprawne intelektualnie, który mieszka, pracuje z upośledzonymi:
(...)


Mówią o nich głupek, idiota, a są to posłańcy Boga, dzięki nim stajemy się bardziej ludzcy – wywiad z Jeanem Vanier w 50-lecie Arki

Image

RW: Jak doszło do powstania Arki?

J. Vanier: Kiedyś złożyłem wizytę kapelanowi niewielkiego ośrodka dla ludzi z upośledzeniem. Uświadomiłem sobie wówczas, że ludzie z upośledzeniem umysłowym należą do najgorzej traktowanych i najbardziej odrzuconych. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Wystarczy przypomnieć, jak się nazywa takich ludzi: idiota, głupek, imbecyl, czy choćby niedostosowani, upośledzeni... Wszystko to ma wydźwięk negatywny. Było to w 1964 r. Zobaczyłem, jak bardzo przerażający jest ten ośrodek, w którym zamkniętych było 80 mężczyzn, bez pracy. W dwóch salach, w każdej 40 łóżek. Jedno obok drugiego. Ośrodek ten niósł pomoc rodzicom i jest to w pełni zrozumiałe, rodzicom, którzy nie wiedzieli już, co dalej robić ze swym dzieckiem, które miało bardzo ciężkie upośledzenie. Rodzice przychodzili do dyrektorki tego ośrodka i prosili, by zajęła się ich dzieckiem. Ta dyrektorka miała więcej serca niż rozumu. Nie myślała o dobru osób z upośledzeniem, chciała ulżyć rodzicom. Rozumiem jej postawę. Nie chcę jej krytykować, choć takie podejście zasługuje na krytykę. Ponieważ było to potworne miejsce. Bo podopiecznych nie traktowano tam jak osób, które mają prawo do zabierania głosu, prawo do własnych planów, pragnień itd. Można powiedzieć, że coś się pod tym względem zmieniło i że nie zmieniło się nic. Mamy dziś owszem paraolimpiady. I jest to wspaniałe, że ludzie, którzy stracili obie nogi mogą zdobywać sportowe trofea. Ale problem nie ogranicza się do tych kilku jednostek, które zdobywają powszechne uznanie. Obok nich są całe tłumy, masy ludzi bardzo wrażliwych, poniżanych, odrzuconych, a dziś nawet pozbawianych życia, zanim przyjdą na świat. Arka natomiast chce dać odpowiedź na wyzwanie Ewangelii. Bóg – jak mówił św. Paweł – wybrał to, co słabe, głupie, najbardziej pogardzane, aby zawstydzić intelektualistów i możnych i to również w Kościele. Bo ludzie z upośledzeniem nas zaskakują. Ich język nie jest językiem rozumu, konformizmu, prawa, normalności. Ich język jest prosty, otwarty. Rzucają się innym w ramiona. Jest to język zabawy, radości, święta. A św. Paweł mówi, że są oni członkami mistycznego Ciała. Najbardziej wrażliwi i najsłabsi są niezbędni w Kościele, Ciele Chrystusa. Wydaje mi się, że Kościół nie zdaje sobie z tego sprawy. Dziś Kościół stara się pomóc ludziom w lepszym poznaniu wiary, karmi głowę. Tymczasem, kiedy żyje się z osobą z upośledzeniem, głowa nie jest aż tak bardzo potrzebna. Trzeba dużo słuchać, trzeba prostoty, pragnąć spotkania. A zatem Arka powstała dlatego, że odkryłem w tym ośrodku dwóch mężczyzn z upośledzeniem umysłowym i zaprosiłem ich, by żyli razem ze mną.

RW: W pańskim domu?

J. Vanier: U mnie w tym sensie, że założyłem wraz z przyjaciółmi stowarzyszenie i kupiliśmy dom. Tam zamieszkaliśmy. Najpierw było nas trzech. Potem pojawili się ludzie, którzy zechcieli mi pomóc. Ale od samego początku polegało to na tym, by żyć z nimi, a nie coś dla nich robić. U podstaw naszej wspólnoty było słowo Jezusa, który mówi: kiedy wydajecie ucztę, nie zapraszajcie waszych krewnych, bogatych sąsiadów, przyjaciół. Kiedy wydajecie wspaniałą ucztę, zaproście ubogich, chromych, chorych, a będziecie szczęśliwi. Jest to błogosławieństwo tych, którzy zapraszają do stołu odrzuconych, podatnych na zranienie i bezbronnych, poniżonych. Kiedy myślę o ludziach, których spotkałem przez wszystkie te lata w naszych wspólnotach, to najbardziej zastanawia mnie fakt, jak wielu z nich zostało upokorzonych. Nie wysłuchano ich, nie respektowano.

RW: Czy jednak nastawienie społeczeństwa do takich ludzi nie zmieniło się na przestrzeni tych 50 lat?

J. Vanier: Trudno powiedzieć. W niektórych dziedzinach na pewno dokonał się postęp. Ludzie, którzy nie mogą chodzić mają ułatwiony dostęp do kościołów, ale z drugiej strony mamy na przykład aborcję, w ogromnej skali. Jedna z moich znajomych zaszła w ciąże i w czasie badań odkryła, że jej dziecko będzie miało upośledzenie fizyczne i umysłowe. Pierwsza reakcja lekarza to sugestia aborcji. Weszło to do dobrych obyczajów. Ale powracając do pytania, czy jest lepiej? Osoby z upośledzeniem, które mają pewne umiejętności, są w lepszej sytuacji. Jest jednak wiele osób, których umiejętności są znikome, którzy nigdy nie będą samodzielne. Z jednej strony jest świadomość, niemal powszechna, że upośledzenie nie uwłacza osobie, człowiek jest człowiekiem. Ale w wielu wypadkach obecność osoby z upośledzeniem krępuje, przeszkadza. To samo dotyczy starości. Żyjemy w bardzo szczególnej epoce, kiedy ludzi słabych zaczyna być więcej niż ludzi czynnych, którzy mogą łożyć na utrzymanie słabych. Rośnie też na przykład liczba ludzi z chorobą Alzheimera. W takich warunkach odkrywamy, że najważniejsza jest relacja. Słuchać, szczerze się szanować, kochać. Widzimy to właśnie w przypadku ludzi z chorobą Alzheimera. Wielu odnosi wrażenie, że nie ma tam już tego człowieka. Ale on tam jest, ukryty. Wymaga to czasu, aby stworzyć relację. Trzeba podać rękę, okazać wiele czułości. Pamiętajmy, że żyjemy w świecie, w którym rośnie liczba słabych i kruchych. Myślę, że Kościół jeszcze sobie w pełni nie uświadomił, że ma do odegrania bardzo ważną rolę w spotkaniu z człowiekiem słabym. Dziś problemem Kościoła jest to, że osoby z upośledzeniem zostawia się specjalistom. Tymczasem, aby pracować z takimi osobami, wystarczy zachowywać się po ludzku, wysłuchać ich, jeść razem z nimi, przeznaczyć odpowiednio dużo czasu, by ich spotkać. Chciałbym, by Kościół zdał sobie sprawę z wagi spotkania.

RW: Twierdzi Pan, że Kościół nie radzi sobie z niepełnosprawnymi. Tymczasem bardzo często to właśnie Kościół robi najwięcej w tym zakresie. Jak to ze sobą pogodzić?

J. Vanier: Tak to prawda. Odnosi się to jednak przede wszystkim do zgromadzeń zakonnych, takich jak siostry Matki Teresy czy bonifratrzy. Ale stało się to domeną specjalistów i niekiedy jakby gdzieś na marginesie. My pragniemy, aby ludzie z upośledzeniem mieszkali pośrodku wiosek i miast, aby inni mogli ich spotykać. Tu nie chodzi tylko o to, by dać im jeść, lecz pomóc im się rozwijać, rozwijać ich umiejętność nawiązywania relacji i żyć z nimi w tej relacji. Nie chcę uogólniać. Istnieją pod tym względem wspaniali księża. Mamy 1500 wspólnot Wiara i Światło i wiem, jak to jest wspaniale, kiedy we wspólnocie jest kapłan. Ale są też księża, którzy nie chcą udzielać komunii osobie z upośledzeniem. Problemem jest nastawienie ogółu, który sądzi, że trzeba być specjalistą, aby pracować z takim osobami. Tymczasem wszystko sprowadza się do umiejętności nawiązania relacji, by razem się cieszyć, bawić, grać. Bo są to ludzie o wielkiej prostocie serca.

RW: Twierdzi Pan, że słabość, podatność na zranienie jest bogactwem...

J. Vanier: Wielu się tego boi, słabości, podatności na zranienie. Panuje bezwzględny indywidualizm. Trzeba wygrać, wygrywać wciąż na nowo. Ciągłe współzawodnictwo. Tymczasem osoby z upośledzeniem uczą nas czegoś innego. Relacji.

RW: A jaki mogą wnieść wkład w budowanie społeczeństwa?

J. Vanier: To zawsze zależy od konkretnej osoby. W Arce mawiamy: by zmienić świat, trzeba to robić serce po sercu. I jest prawdą, że kiedy ktoś spotyka i żyje z osobą z upośledzeniem, na nowo odkrywa siebie, widzi, że się zmienia, zyskuje nowe wyobrażenie o społeczeństwie. Oparte nie na indywidualizmie i współzawodnictwie, lecz na relacjach, na jednoczeniu ludzi. Bo wielkim pragnieniem Jezusa była jedność. Ale by kochać, trzeba poznać, że kochać nie jest łatwo. Potrzeba wspólnoty, która daje wsparcie. Kochać to długa droga. Potrzeba cierpliwości. Ale Duch Święty jest nie tylko u charyzmatyków. Bo Duch Święty jest potrzebny, by kochać innego, i by za tym wszystkim, co nam przeszkadza, zobaczyć osobę innego.

RW: Czy przed 50 laty spodziewał się Pan, że znajdzie tak wielu współpracowników?

J. Vanier: Nie. Historia Arki jest historią pełną zdumienia. Ponieważ Arka się rozrosła i tak wielu ludzi zechciało nam pomóc, przeżyło osobistą przemianę, odkrywając, że człowiek z upośledzeniem jest posłańcem Boga. Ludzie muszą to odkryć. Wielu to już odkryło. Dziś w naszych wspólnotach na całym świecie jest ok. 4 tys. ludzi z upośledzeniem i tyle samo asystentów. Wszyscy żyją w duchu radości, święta. Nie oznacza to, że nie ma problemów i trudności. Ale serce Arki jest miejscem świętowania. I jestem tym zdumiony, bo to ludzie z upośledzeniem przyciągają innych, kształtują ich. Tak osoby z upośledzeniem nas wychowują i sprawiają, że stajemy się bardzie ludzcy.

Rozm. A. Galofaro.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Wto 15:25, 07 Maj 2019, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 276 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:01, 12 Mar 2015 Powrót do góry

Jean Vanier zadowolony z Nagrody Templetona

Image

Jean Vanier otrzymał tegoroczną nagrodę Templetona. Ten 86-letni Kanadyjczyk jest dobrze znany na całym świecie, nie tylko wśród katolików. Całe swoje życie poświęcił osobom z upośledzeniem umysłowym. Założył dla nich wspólnoty Arka oraz Wiara i Światło.

Nagroda Templetona została ustanowiona przez brytyjskiego miliardera i filantropa Johna Templetona. Jest przyznawana za szczególny wkład w promocję duchowego wymiaru życia. Ma ona charakter międzyreligijny. Wśród laureatów są takie osobistości jak Matka Teresa, Brat Roger, abp Desmond Tutu, Dalajlama czy ks. prof. Michał Heller.

Jean Vanier nie ukrywa zadowolenia z przyznanego mu wyróżnienia. Ma bowiem nadzieję, że pomoże ono odkryć światu, kim są osoby z upośledzeniem umysłowym.

„Nasze wspólnoty Arka oraz Wiara i Światła pokazują światu, że ludzie z upośledzeniem umysłowym są wspaniali – powiedział Radiu Watykańskiemu Jean Vanier. – Ich umysł jest być może nierozwinięty, ale mają serce. Nie wolno zapominać, że przez wiele lat osoby te były postrzegane jako kara boska, coś wstydliwego. Bardzo szybko się ich pozbywano, zamykano w wielkich zakładach. My dokonaliśmy rewolucji. Pokazujemy, że to bynajmniej nie jest kara boska, ale że to właśnie te osoby mogą nas do Boga prowadzić, mogą sprawić, że staniemy się bardziej ludzcy, otwarci, życzliwi. Cieszę się, że ta rewolucja został uhonorowana nagrodą, bo to może skłoni kogoś do zastanowienia, ktoś się zainteresuje tym, co robimy. A u nas ważne jest nie tyle to, co my robimy dla upośledzonych, ale to, że nawiązujemy z nimi relację, przez co oni nas przemieniają i prowadzą do odkrycia czegoś nowego”.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Wto 15:21, 07 Maj 2019, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
cattus
Użytkownik


Dołączył: 11 Lis 2015
Posty: 1 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 12:23, 11 Lis 2015 Powrót do góry

W jakim stopniu niepełnosprawni intelektualnie byli członkowie wspólnoty założonej przez Jeana Vaniera? Czy były tam osoby, które miały jedynie niepełnosprawność intelektualną w lekkim stopniu lub chociażby umiarkowanym? Czy też może jedynie takie, co miały ciężką niepełnosprawność intelektualną (w stopniu znacznym lub głębokim)?
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 276 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:46, 11 Lis 2015 Powrót do góry

cattus napisał:
W jakim stopniu niepełnosprawni intelektualnie byli członkowie wspólnoty założonej przez Jeana Vaniera? Czy były tam osoby, które miały jedynie niepełnosprawność intelektualną w lekkim stopniu lub chociażby umiarkowanym? Czy też może jedynie takie, co miały ciężką niepełnosprawność intelektualną (w stopniu znacznym lub głębokim)?

Nie wiem w jakim stopniu niepełnosprawności są tam podopieczni. Żeby coś więcej się dowiedzieć, to trzeba wejśc na ich strony i zasięgnąć informacji.

Jak działa Arka — L'Arche?
[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 276 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 15:18, 07 Maj 2019 Powrót do góry

Nie żyje Jean Vanier – filozof, twórca wspólnot z osobami niepełnosprawnymi, świadek…

Image

Dziś w nocy odszedł do Pana Jean Vanier, twórca wspólnot l’ Arche i Wiara i Światło, znany filozof, pisarz, przyjaciel osób niepełnosprawnych, jeden z najbardziej znanych autorytetów moralnych i współczesnych świadków Chrystusa. Publikujemy jego sylwetkę.
(...)
[link widoczny dla zalogowanych]



Z wielkim smutkiem zawiadamiamy o śmierci Jeana Vanier.

Jean odszedł w pokoju we wtorek, 7 maja 2019 roku, o godzinie 2:10 w nocy, w Paryżu, otoczony grupą bliskich osób. W ciągu ostatnich dni, mimo utrzymującej się świadomości, stan jego zdrowia gwałtownie się załamał.
(...)
W ostatnich dniach Jean powiedział do nas: „Czuję głęboki pokój i ufność. Nie wiem, jaka będzie moja przyszłość, ale Bóg jest dobry i zawsze, kiedy przychodzi, to ku lepszemu. Jestem szczęśliwy i dziękuję każdemu z was. Z głębi serca przekazuję moją miłość każdemu z was.”

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)