Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Dobra spowiedź... - Św. Jan Maria Vianney Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 24498 Przeczytał: 342 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:05, 08 Wrz 2008 Powrót do góry

Dobra spowiedź przywraca nam prawo do nieba

Św. Jan Maria Vianney

Jeśli chcemy otrzymać przebaczenie, to musimy koniecznie wyznać na spowiedzi wszystkie grzechy śmiertelne, ich rodzaj, liczbę i okoliczności obciążające. To straszna zbrodnia, jeżeli ktoś ze strachu czy ze wstydu z rozmysłem ukrywa swoje grzechy.

Czasami powodem świętokradzkiej spowiedzi bywa też lenistwo. Dzieje się tak wtedy, kiedy ktoś nie robi starannie rachunku sumienia i nie chce w sposób właściwy poznać swoich grzechów. Bardzo by też zgrzeszył ktoś, kto by odbywał spowiedź generalną tylko po to, żeby móc w nią włączyć grzechy popełnione ostatnio - w ten sposób niektórzy chcą uniknąć wstydu, starając się sprawić wrażenie, że te nowe, ciężkie grzechy popełnili już dawno temu. Kto tak postępuje, ten oszukuje spowiednika, ale Boga nie oszuka.

Grzech zaślepia umysł człowieka i dlatego właśnie trzeba się badać bardzo wnikliwie. Rachunek sumienia to staranne prześledzenie wszystkich grzechów, jakie człowiek popełnił po Chrzcie Świętym albo od ostatniej spowiedzi. Takie poznanie samego siebie wcale nie jest rzeczą łatwą, jak wam się wydaje. Trzeba do tego i czasu, i wysiłku. Jeśli chce się rachunek sumienia zrobić dokładnie, trzeba swoje serce i myśli oderwać na pewien czas od zajęć doczesnych, (...) zejść w same głębiny serca i tam precyzyjnie badać liczbę grzechów, okoliczności i rodzaj popełnionych grzechów. Te głębiny dokładnie zna jedynie Bóg. Do Niego więc zwracajmy się wtedy z pokorną prośbą i z ufnością - gorąco błagajmy Ducha Świętego o światło, którego nam potrzeba.

Kiedy wejdziemy w siebie, wołajmy z całego serca: "Boże mój, zlituj się nad nieszczęśliwym grzesznikiem, który tyle nagrzeszył, a nie potrafi rozeznać ani liczby swoich występków, ani zła, jakie w nich jest. Uciekam się do Ciebie, który jesteś Światłością świata. Ześlij Twoje promienie, rozjaśnij moje serce i pokaż mi moje grzechy, bym mógł za nie żałować i otrzymać Twoje przebaczenie." - Bez pomocy Boga człowiek zgubi się w ciemnościach, jakie wywołuje w duszy grzech. (...)
Jeżeli nie będziemy błagali Ducha Świętego o światło, to nigdy nie poznamy stanu swojej duszy i nigdy też nie będziemy mieli szczerego żalu. (...)

Drugim powodem, dla którego potrzebujemy pomocy Ducha Świętego, jest to, że nasze serce jest pełne pychy i dlatego ukrywa albo pomniejsza swoje błędy. I wreszcie, po to jeszcze potrzebuje grzesznik łaski Bożej, żeby mógł całkiem porzucić zło, którego stał się przecież niewolnikiem. Jest wielu ludzi, o których można by sądzić, że się już całkiem poprawili, a tymczasem oni ciągle jeszcze z jakimś upodobaniem myślą o swoich dawnych nałogach. Tylko Boża łaska może napełnić nasze serca wielkim wstrętem do grzechu. (...)

Teraz zaczynajmy rachunek sumienia, przechodząc kolejno przykazania Boże i kościelne oraz grzechy główne, zastanawiając się, czy nie popełniliśmy w czymś jakiegoś występku. Przypatrzmy się dalej, czy z kolei nie zgrzeszyliśmy przez zaniedbanie obowiązków swojego stanu. I nie zapominajmy przy rachunku sumienia, że zgrzeszyć można myślą, pragnieniem, słowem, uczynkiem i zaniedbaniem spełnienia dobra.

Teraz z kolei wejdźcie w szczegóły i zastanówcie się, czy przy dotychczasowych spowiedziach wyznaliście wszystkie grzechy ciężkie, czy szczerze żałowaliście i czy naprawdę mieliście mocne postanowienie unikania nie tylko samego grzechu, ale i najbliższej do niego okazji.(...) Trzeba też przypomnieć sobie, czy w wyznaczonym czasie odprawiliście pokutę i naprawiliście wyrządzone szkody.

Trzeba się badać, czy nie zaniedbaliście obowiązków swojego stanu. Szczególnie wielka odpowiedzialność ciąży na rodzicach - czy starali się o wychowanie swoich dzieci, czy zaprawiali je do cnoty, odwodzili od grzechu, czy świecili im dobrym przykładem. Zastanówcie się też, czy nie zaniedbywaliście swoich domowników i pracowników, czy wysyłaliście ich na naukę katechizmu, na Mszę Świętą, czy też może traktowaliście ich po prostu jak bydło robocze.

Pracownicy też niech się zastanowią, czy nie oszukiwali i nie okradali swoich pracodawców i gospodarzy, czy byli im posłuszni i czy sumiennie wykonywali wyznaczone prace.

Trzeba się też rozliczać również z grzechu zaniedbania, o czym prawie nikt nie myśli. Jeżeli na przykład, mogliście dawać jałmużnę - to czy ją dawaliście, czy też przeciwnie, nie robiliście tego?

Wnikliwie trzeba się doszukiwać tego, co jest naszym grzechem nałogowym. Należy także wyznać okoliczności i liczbę grzechów. (...) Jeżeli macie jakiś nałóg, trzeba powiedzieć, jak długo w nim trwacie.
Jeśli chce się dobrze zrobić rachunek sumienia, trzeba poświęcić na to jakiś czas, trzeba też do tego znajomości prawd katechizmowych, trzeba wreszcie skupienia uwagi. Im rzadziej ktoś się spowiada, tym więcej czasu potrzebuje na rachunek sumienia, tym uważniej musi się nad sobą zastanawiać. Dobra spowiedź - przywraca nam przyjaźń Boga i prawo do nieba; zła - pozbawia nas szczęścia wiecznego i wtrąca w otchłanie piekła. Widać stąd, jak starannie powinniśmy się przygotować do tego sakramentu. (...)

Rachunek sumienia trzeba robić każdego dnia wieczorem, a dokładniejszy raz na tydzień - wtedy przed samą spowiedzią łatwiej będzie nam poznać stan swojej duszy. Starajmy się sądzić siebie tak, jak kiedyś osądzi nas Jezus Chrystus. Powinniśmy się też bać grzechów ukrytych, o których nawet nie mamy pojęcia, i z królem Dawidem wołać: Od skrytych moich grzechów oczyść mnie, Panie (Ps 18, 13). Naprawdę - o niektórych swoich grzechach nigdy się nie dowiemy na tym świecie! Pomyślmy na przykład o zgorszeniach, jakie spowodował pijak albo kobieta czy dziewczyna, która lubi się bawić! Osądzajmy surowo samych siebie teraz, żebyśmy kiedyś - jak mówi św. Paweł - uniknęli strasznych sądów Bożych (zob. 1 Kor 11, 31).

Kiedy już przypominamy sobie wszystkie grzechy, prośmy Boga z kolei o szczery żal i o mocne postanowienie poprawy.

***
Następnie zbliżmy się z uszanowaniem - a także z pewnym drżeniem - do trybunału Pokuty. (...) Jako ewangeliczny celnik spuśćmy skromnie wzrok ku ziemi i ukorzmy się przed Bogiem (por. Łk 18, 13). Jeżeli zdarzy się wam, że będziecie musieli dłużej poczekać na spowiedź, to przypominajcie sobie wtedy na nowo grzechy, wzbudzajcie akt żalu, podejmujcie dobre postanowienia i módlcie się do Boga, żeby się nad wami zlitował. (...)

(...) Pamiętajcie, że w osobie kapłana zasiada w konfesjonale sam Jezus Chrystus. (...) Powiedzcie, kiedy spowiadaliście się po raz ostatni, czy dostaliście rozgrzeszenie - a jeżeli nie, to dlaczego - czy odprawiliście zadaną pokutę, czy wynagrodziliście krzywdy, czy pojednaliście się z przeciwnikami, czy wyznaliście wszystkie grzechy, czy też coś dobrowolnie zatailiście. Wreszcie wyznajcie grzechy popełnione po ostatniej spowiedzi - wyznajcie je z pokorą, szczerze, roztropnie i całkowicie. A kiedy już to zrobicie, dodajcie: "Mój ojcze, już sobie więcej grzechów nie przypominam. Za wszystkie żałuję z całego serca, a Ciebie proszę o pokutę i rozgrzeszenie".

Po spowiedzi kapłan - jeśli to uzna za stosowne - zada wam kilka pytań. Odpowiadajcie mu szczerze. Upomnień i uwag, jakich wam udzieli, słuchajcie pilnie, nie myślcie wtedy o grzechach i nie przerywajcie spowiednikowi. Miejcie w sobie pragnienie, żeby zadaną pokutę odprawić jak najlepiej.

Gdybyście nie otrzymali rozgrzeszenia, poddajcie się temu bez szemrania. W czasie natomiast kiedy kapłan będzie wam udzielać rozgrzeszenia, upokarzajcie się tak, jak się upokorzył Jezus Chrystus wtedy, kiedy modlił się w Ogrodzie Oliwnym - proście Boga, by to rozgrzeszenie potwierdził w niebie. Po otrzymaniu rozgrzeszenia, odchodźcie od konfesjonału skromnie, dziękując dobremu Bogu za łaski, jakie otrzymaliście w Sakramencie Pokuty. Przypominajcie sobie, jakie środki do poprawy wskazał wam spowiednik i postanówcie sobie stosować się do nich.

A co macie robić, żeby wytrwać w dobrym i nie wrócić więcej do grzechu? Przede wszystkim nie ufajcie sobie samym i miejcie się na baczności. Po drugie, jak najstaranniej unikajcie okazji do złego, a także złych towarzystw. (...) Po trzecie, uciekajcie się do modlitwy, bo Chrystus mówi: Czuwajcie i módlcie się, abyście nie weszli w pokuszenie (Mt 26,41). W końcu, gdybyście po spowiedzi na nowo zgrzeszyli - jak najprędzej podnieście się z upadku. Im dłużej ktoś z tym zwleka, tym trudniej jest mu się poprawić.
Kto będzie używał tych środków, ten z pewnością odzyska zdrowie duchowe. (...)

- Św. Jan Maria Vianney
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 24498 Przeczytał: 342 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:37, 13 Wrz 2008 Powrót do góry

Sam Chrystus czeka, zasłania się Kapłanem.

Image
Zobacz profil autora
Koniec
Użytkownik


Dołączył: 11 Maj 2012
Posty: 109 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:32, 15 Sty 2013 Powrót do góry

Gdzieś czytałem, że podczas Spowiedzi Św. generalnej należy powiedzieć ile się ma lat, stan cywilny itd. Podobno jest jakieś prawo, które tego wymaga. Czy to prawda?

A tego nie rozumiem:

Św. Jan Maria Vianney napisał:
Bardzo by też zgrzeszył ktoś, kto by odbywał spowiedź generalną tylko po to, żeby móc w nią włączyć grzechy popełnione ostatnio - w ten sposób niektórzy chcą uniknąć wstydu, starając się sprawić wrażenie, że te nowe, ciężkie grzechy popełnili już dawno temu. Kto tak postępuje, ten oszukuje spowiednika, ale Boga nie oszuka.


Z całym szacunkiem dla świętego i patrona proboszczów, ale kiedy przystępuje się do Spowiedzi Św. generalnej to ostatnio popełnione grzechy nawet lekkie też trzeba wyznać, w końcu przystępuje się do Sakramentu. Nie rozumiem o co chodzi.


Ostatnio zmieniony przez Koniec dnia Wto 22:38, 15 Sty 2013, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 24498 Przeczytał: 342 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 23:18, 13 Lis 2013 Powrót do góry

Koniec napisał:
Gdzieś czytałem, że podczas Spowiedzi Św. generalnej należy powiedzieć ile się ma lat, stan cywilny itd. Podobno jest jakieś prawo, które tego wymaga. Czy to prawda?

A tego nie rozumiem:

Św. Jan Maria Vianney napisał:
Bardzo by też zgrzeszył ktoś, kto by odbywał spowiedź generalną tylko po to, żeby móc w nią włączyć grzechy popełnione ostatnio - w ten sposób niektórzy chcą uniknąć wstydu, starając się sprawić wrażenie, że te nowe, ciężkie grzechy popełnili już dawno temu. Kto tak postępuje, ten oszukuje spowiednika, ale Boga nie oszuka.


Z całym szacunkiem dla świętego i patrona proboszczów, ale kiedy przystępuje się do Spowiedzi Św. generalnej to ostatnio popełnione grzechy nawet lekkie też trzeba wyznać, w końcu przystępuje się do Sakramentu. Nie rozumiem o co chodzi.

Nie wiele pan wie o spowiedzi generalnej, ale ... śmie pouczać św. proboszcza z Ars Confused

Proszę poczytać tu:

Sakrament przebaczenia - wszystkie tematy od intencji, po leczenie skrupułów
(...)
http://msza.net/i/cz18_00.html

... w tym też jest:

Spowiedź generalna.
(...)
http://msza.net/i/cz18_18.html
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 24498 Przeczytał: 342 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:17, 30 Mar 2015 Powrót do góry

Rzadka spowiedź nie przynosi owoców - św. Jan Maria Vianney

Image

Zaprawdę, są ludzie, którzy spowiadaliby się dopiero na łożu śmierci, gdyby Kościół nie nakazywał tego czynić co roku. Zresztą wielu spełnia ten obowiązek obojętnie, ze zwyczaju tylko. Nie miłość Boża, ani żal, ani chęć poprawy kierują nimi. Gdy Boga prawdziwie kochamy, nie popełniamy grzechu z taką łatwością, a nawet przyjemnością, jak się to często zdarza. Kto się prawdziwie obawia grzechu, nie będzie z nim chodził aż do Wielkanocy, zaraz po upadku wyspowiada się i będzie się starał poprawić.

Nie chcę dzisiaj mówić o tych nieszczęśliwych, którzy zatajają swe grzechy przed kapłanem, z obawy, że nie dostaną rozgrzeszenia, albo o tych, którzy pokrywają swe życie występne płaszczykiem cnoty i tak zbliżają się do Stołu Pańskiego, pożywają swe potępienie, oddają Boga na łup szatanowi, a swą duszę narażają na wieczne potępienie.

Sądzę, że wy, którzy się tylko raz na rok spowiadacie, lepsze przynosicie usposobienie, że spowiadacie się pokornie i szczerze, żałujecie nie tylko dla tego, że z powodu grzechów zasłużyliście na kary wieczne, ale i dlatego, że przez nie obraziliście najlepszego Pana i Stwórcę. Prawdziwy pokutnik z boleścią w sercu rzuca się do stóp Boga i oskarża się, aby uzyskać przebaczenie. Powiada z pokorą serca o sobie: Jestem grzesznikiem, niegodnym nazwy dziecka Bożego, gdyż żyłem dotąd zupełnie przeciwnie, jak nakazuje wiara święta; wstręt czułem do tego wszystkiego, co się odnosi do chwały Bożej; niedziele i święta były dla mnie dniami uciechy i rozpusty. Nic dotąd nie robiłem dla zbawienia duszy. Będę zgubiony i potępiony, jeżeli Bóg nie zlituje się nade mną. Takie powinno być usposobienie chrześcijanina, który prawdziwie brzydzi się grzechem.

Ale powiedz, czy oskarżają się w ten sposób ci, którzy zaledwie raz na rok, i to jeszcze niechętnie, idą do spowiedzi, usprawiedliwiają się, mówią, że do grzechu nieczystego drudzy ich nakłonili, że do gniewu pobudził ich sąsiad przykrym słowem, że opuścili Mszę Świętą z powodu towarzystwa, że raz w poście jedli mięso, ale nie uczyniliby tego, gdyby ich drudzy nie namówili, że źle się wyrażali o bliźnich, ale ludzie dali im sposobność do obmowy. Niestety, nie rzadka to rzecz, że przy spowiedzi mąż oskarża żonę, żona męża, brat siostrę, siostra brata, pan służącego, a służący pana. Przy Confiteor, czyli spowiedzi powszechnej, oskarżają się sami, mówiąc: moja wina; dwie minuty potem bronią się, zrzucając winę na drugich. Nie okazują żadnej pokory i skruchy.

Takie jest w znacznej części usposobienie tych, którzy się spowiadają raz do roku. Poznaje też kapłan, że trudno im dać rozgrzeszenie. Każe im więc przyjść później do spowiedzi, chcąc ich uchronić od świętokradztwa. Oni na to mruczą, że nie mają czasu, że później nie będą lepiej usposobieni, a nawet się odgrażają, że pójdą do innego spowiednika mniej surowego, który ich rozgrzeszy bez trudności. Sami sobie szkodzą ci ludzie zaślepieni. Spowiednik poznał z ich sposobu oskarżania się, że nie mają warunków potrzebnych do godnego przyjęcia tego sakramentu. Ich wyznanie grzechu było połowiczne, dlatego musiał zadawać im tysiączne pytania.

Przestawali na ogólnym wyznaniu, nie odróżniali wcale myśli od pożądliwości. Pyta ich spowiednik: Czy nie obraziliście kiedy Boga w myśli pychą, próżnością, zemstą albo nieczystością? Wszak wiecie dobrze, że i myślą można Boga ciężko obrazić, zwłaszcza, jeżeli myśl jest nieskromną, której się nie oddala? – Być może, odpowiada penitent, ale sobie tego nie przypominam. – Dalej spowiednik pyta choćby w przybliżeniu o liczbę grzechów. Tu mówi spowiadający się: Ach, mój ojcze, czy chcesz, abym pamiętał wszystkie myśli z całego roku? To niemożliwe! – Drogi Boże, ile z powodu tej lekkomyślności bywa świętokradzkich spowiedzi!

– Również i dlatego ludzie źle się spowiadają, że nie wymieniają okoliczności, które zmieniają naturę grzechu. Mówią np.: Upiłem się, przezywałem bliźniego, popełniłem grzech przeciw cnocie czystości, gniewałem się i mściłem. Gdyby spowiednik nie zadawał pytań, już by było po wszystkim; ale kapłan pyta: Ile razy to było? Czy popełniłeś te grzechy w kościele? Czy w obecności twych dzieci? Twych sług? Czy było przy tym wielu ludzi? Czy przez obmowę ucierpiała sława bliźniego? Czy nad pysznymi myślami długo się zastanawiałeś? Czy myśli przeciw cnocie czystości towarzyszyła chęć popełnienia grzechu? Czy ten lub inny grzech popełniłeś z nieuwagi, czy rozmyślnie i złośliwie? Czy nie popełniałeś jednego grzechu po drugim, sądząc, że wszystko jedno spowiadać się z małej ilości grzechów, czy z wielu? – O mój Boże, co pomyśleć o takim przysposobieniu! Gdzie są grzesznicy, którzy prawdziwie opłakują swe winy?

Trzeba przyznać, że są ludzie, którzy robią dokładny rachunek sumienia, skrupulatnie wyliczają swe grzechy, ale czynią to obojętnie, ozięble, nie westchną ani razu, nie uronią ani jednej łzy. W ogóle nie widać u nich boleści serca, że obrazili Boga najlepszego. Kapłan daje im rozgrzeszenie bo myśli, że mają lepsze usposobienie duszy, niż to na zewnątrz okazują. Wiem dobrze, że łzy i westchnienia nie są nieomylnymi znakami żalu i poprawy. Zdarza się bowiem bardzo często, że wcale nie zaliczają się do najlepszych chrześcijan ci, którzy płaczą przy spowiedzi. Trudno jednak nie wzruszyć się i nie zasmucić wewnętrznie, kto prawdziwie żałuje i pokutuje. Złym przeto jest znakiem zupełna obojętność i oziębłość przy konfesjonale. […]

Źle i rzadko się spowiadając, tylko koło Wielkanocy, nie stajecie się lepszymi i ostrożniejszymi i wracacie do dawnych grzechów.

Św. Jan Maria Vianney, Kazania, t. I, Sandomierz 2010, s. 16-18.

http://www.pch24.pl/rzadka-spowiedz-nie-przynosi-owocow,34044,i.html
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)