Forum Kościół Rzymskokatolicki Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Związek na "kocią łapę"? Nigdy! Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31739 Przeczytał: 238 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:15, 19 Maj 2008 Powrót do góry

Związek na "kocią łapę"? Nigdy!

Image

Żyjemy w czasach, kiedy trudno odróżnić dobro od zła. Zło rozkrzewiło się i przybrało pozory dobra, tak że coraz trudniej jest nazwać po imieniu jedno i drugie.

Pozwólcie, że Wam przedstawię taką sytuację: ukochana córka albo syn mówi swojej matce, że chce spróbować, jak smakuje trucizna i zaraz ją połknie. Wyobraźmy sobie dalej, że matka bierze na poważnie słowa dziecka, ale nie robi nic, by mu w tym przeszkodzić. Ogranicza się tylko do zdawkowego: W lodówce jest sok, to możesz popić...

Prawda, że to upiorna scena? Co pomyślelibyśmy o takiej matce, ojcu, którzy spokojnie pozwoliliby kochanemu dziecku zażyć truciznę? Pewnie każdy powie, i chyba słusznie, że taka sytuacja w życiu jest niemożliwa, przynajmniej w normalnych warunkach. Zgadzam się z tym. Taka sytuacja jest raczej niemożliwa...

Ale co powiemy o takich rodzicach, którzy wiedzą, że ich dzieci żyją na co dzień w grzechu śmiertelnym, i nie robią nic, by dziecku pomóc, by je ratować z tej strasznej sytuacji.

Jako katolicy musimy się zgodzić, że dla człowieka nie ma gorszego nieszczęścia niż stan grzechu śmiertelnego. Jednak czym innym jest przyznanie, że w to wierzymy, a czym innym nasze postępowanie, gdzie życie w grzechu śmiertelnym uważamy niemal za normalne.

Ostatnio upowszechnił się i w naszej ojczyźnie pogański zwyczaj życia w tzw. związku partnerskim - „na kocią łapę”, bez ślubu kościelnego, nawet bez cywilnego kontraktu (choć i to nie wystarcza). Podczas kolędy spotkałem kobietę uchodzącą za pobożną i oddaną Bogu, należącą do róży różańca świętego, która opowiadała mi o swojej wnuczce, która mieszka obecnie w Irlandii razem ze swoim chłopakiem. - Bo tak wychodzi taniej - powiedziała szczęśliwa babcia.

Na moją sugestię, że przecież tak nie można, że nie znam wnuczki, ale znam tę panią i zawsze uważałem ją za pobożną i oddaną katoliczkę, babcia była wyraźnie zdziwiona. - A cóż w tym złego, skoro dziś wszyscy tak robią - odparła. „Wszyscy tak robią” to okropny argument...

Gdyby wszyscy tak myśleli na przestrzeni wieków, to nie mielibyśmy żadnego świętego, bo przecież logika świata zawsze przeciwstawiała się nauce Jezusa Chrystusa. Nie byłoby męczenników, bo cóż by szkodziło rzucić kadzidło przed posągiem bóstwa? Nawet by ich pochwalono, że postępują „w duchu dialogu”. Nie byłoby wyznawców, bo przecież „wszyscy” uznaliby ich heroizm za nietolerancję i zacofanie, a może nawet „katolicki fundamentalizm”?

Tymczasem dla ucznia Chrystusowego nie ma znaczenia, co pomyślą tzw. „wszyscy”. Ważne, by mieć czyste sumienie i postępować, jak nauczał i postępował Pan.

Na pewno pamiętamy czasy, kiedy solidnie uczyliśmy się katechizmu, np. przed przystąpieniem do Pierwszej Komunii Świętej. Oprócz różnych formułek, było w naszych katechizmach „9 grzechów cudzych”.

http://www.traditia.fora.pl/katechizm-byc-moze-zapomniane-prawdy,15/o-dziewieciu-grzechach-cudzych,398.html

Jak to cudze grzechy? Co to ma wspólnego ze mną? Otóż, Kościół uczy, że nie wystarczy tylko siebie pilnować, o sobie myśleć, tylko swoje zbawienie mieć na względzie. Dlatego każdy, kto m.in. doradza popełnienie grzechu, nakazuje go popełnić, milczy, gdy ktoś bliski popełnia grzech, nie chce ukarać grzechu, kiedy może i powinien to zrobić, a nawet chwali grzech bliźniego, dopuszcza się współudziału w grzechu innych, tym samym popełnia grzech.

W naszej konkretnej sytuacji, rodzice i ci, którzy ich w pewnym sensie zastępują, opiekunowie, dziadkowie, przełożeni itd., mają obowiązek dać do zrozumienia dzieciom żyjącym z „partnerami” bez ślubu, że nie popierają i nigdy nie poprą takiego związku. Sytuacja powinna być jasna. Matka, ojciec, nie mogą wyrzec się swoich dzieci, nawet kiedy bardzo zbłądzą, jak nie wyrzekł się ewangeliczny ojciec swego marnotrawnego syna. Niemniej, nigdy nie mogą stwarzać choćby cienia pozoru, że godzą się na taki stan rzeczy. Powinni jasno dać swemu synowi czy córce do zrozumienia, że chociaż zawsze będą ich kochać, to nigdy nie pogodzą się z tym, by żyli oni w grzechu śmiertelnym, bez możliwości uzyskania rozgrzeszenia. Taki kategoryczny sprzeciw będzie prawdziwym aktem miłości, która ma na względzie dobro doczesne i wieczne dziecka. Jakże często chorobliwa tolerancja, która jest tylko kapitulacją wobec tzw. politycznej poprawności, bywa mylona z prawdziwą miłością, która jasno nazywa dobro - dobrem, a zło - złem.

Może jednak być i tak, że pomimo naszego sprzeciwu, dorosłe dziecko wybierze drogę życia w grzechu, obrażając się na nas, że stajemy na drodze do jego szczęścia. Wówczas nie powinniśmy się lękać, nasze serce może czuć się zranione, odrzucone, ale trzeba nam mieć świadomość, że jest to akt miłości w stosunku do dziecka. Być może kiedyś, zaintrygowane naszą jednoznaczną postawą, zacznie się zastanawiać nad swoim życiem, jak ów syn marnotrawny, i powróci do nas i - co najważniejsze - do Chrystusa. Pamiętajmy, każda „miłość” wbrew Bożym przykazaniom i nauce Kościoła jest w gruncie rzeczy samolubstwem, egoizmem, który wcześniej czy później wyciśnie z oczu niejedną łzę.

Nie możemy potępiać człowieka, ale stanowczo musimy potępić jego grzech.

Ks. Adam Martyna

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 12:25, 30 Sty 2021, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31739 Przeczytał: 238 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:13, 03 Maj 2012 Powrót do góry

Cytat:
(...) W ten sposób choć częściowo spłacimy dług za przekazanie nam życia, wychowanie i troskę. Nie będziemy nigdy czynić niczego, co ich serce napełniałoby bólem. I będziemy często budzić w nas nadzieję i o to się modlić, byśmy się wspólnie spotkali w radości w domu naszego wspólnego Ojca.

Co może napełniać serce rodziców bólem? Na pewno może być wiele różnych przyczyn i sytuacji, ale NA PEWNO! jedną z nich, jest ta, o której powyżej ks. Martyna napisał.

Powyższy cytat też z wypowiedzi ks. Martyny stąd:
(...)
http://www.traditia.fora.pl/rozwazania-przemyslenia-wypowiedzi-opinie-stare,7/czcij-ojca-swego-i-matke-swoja,967.html#3383


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 12:22, 30 Sty 2021, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31739 Przeczytał: 238 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 13:39, 12 Wrz 2012 Powrót do góry

Pewne rzeczy powinny być nazwane po imieniu, że konkubinat to grzech ciężki zgorszenia publicznego, że nieuczęszczanie na niedzielną Mszę św. to grzech śmiertelny, że zamieszkiwanie chłopaka z dziewczyna przed ślubem to jawnogrzeszność, że poziom naszej podstawowej wiedzy religijnej jest marny (wystarczy mała konfrontacja ze Świadkiem Jehowy i już katolik jest ugotowany ze znajomością Pisma Św.), że spowiedź dwa razy do roku i tradycyjne odwiedziny świąteczne w kościele to parodia wiary, etc ... że w ogóle jest jeszcze coś takiego jak grzech, że prócz miłosierdzia, Bóg nadal jest sędzią naszych czynów! Ale ... ludzie dzisiejsi pragną słyszeć tylko to co im się podoba. Poddają pod krytykę naukę Kościoła, ludzie gonią za wizjami, objawieniami, cudami, dotknięciami, spoczynkami, żeby "poczuć" Boga, itp.

Image


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 12:28, 30 Sty 2021, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31739 Przeczytał: 238 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:02, 16 Wrz 2012 Powrót do góry

Konsekwencje życia na próbę - ks. Dariusz Salamon SCJ
(...)
http://www.traditia.fora.pl/sakramenty-swiete-i-tematy-z-tym-zwiazane,13/konsekwencje-zycia-na-probe-ks-dariusz-salamon-scj,8475.html


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 12:29, 30 Sty 2021, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
marekpiotr1984
Użytkownik


Dołączył: 31 Gru 2012
Posty: 4 Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 0:40, 09 Sty 2013 Powrót do góry

Teraz związek na kocią łapę jest bardziej praktykowany niż małżeństwo ludzie już nie czują potrzeby czy chęci pobierania się... Co sie dzieje na tym świecie?
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31739 Przeczytał: 238 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 14:11, 09 Sty 2013 Powrót do góry

marekpiotr1984 napisał:
Teraz związek na kocią łapę jest bardziej praktykowany niż małżeństwo ludzie już nie czują potrzeby czy chęci pobierania się... Co sie dzieje na tym świecie?

Odrętwienie sumień u większości Polaków posunęło się tak bardzo daleko, że nie dostrzegają już zła. Wiele odpowiedzi można znaleźć właśnie w tym artykule:
(...)
http://www.traditia.fora.pl/milosierdzie-boze,39/pan-jezus-oczekuje-od-polski-calkowitego-posluszenstwa,8597.html


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 12:34, 30 Sty 2021, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 31739 Przeczytał: 238 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 12:12, 03 Maj 2014 Powrót do góry

Inny ciekawy wątek o wspólnym zamieszkiwaniu na próbę, etc ...

Czy mieszkanie razem będąc narzeczonymi to też grzech?


http://www.traditia.fora.pl/pytania,59/czy-mieszkanie-razem-bedac-narzeczonymi-to-tez-grzech,6922-15.html
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)