Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Hulaj dusza piekła nie ma? - red. Michałkiewicz Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
stefan
Moderator


Dołączył: 16 Lip 2008
Posty: 1374 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:14, 01 Paź 2008 Powrót do góry

Hulaj dusza, piekła nie ma?

W „Rzeczpospolitej” – wielka polemika między red. Pawłem Lisickim, a ks. Hryniewiczem i o. Kowalczykiem SJ – czy jest piekło, czy go nie ma. Wbrew temu, co plotą rozmaici antyklerykałowie, obydwaj duchowni wcale nie straszą piekłem. Przeciwnie – w istnienie piekła po staremu wierzy red. Lisicki, podczas gdy obydwaj księża w piekło zdecydowanie powątpiewają, sugerując, że to tylko takie pedagogiczne strachy na Lachy, żeby ludzie zanadto się nie rozdokazywali, żeby byli „poważni”. Wychodzi to naprzeciw aktualnym modom intelektualnym – zabobonowi „równości”, głoszącemu, że wszyscy wygrali i wszystkim należy się nagroda – oczywiście pierwsza, bo jakże by inaczej – oraz tzw. „humanistycznej” koncepcji człowieka, głoszącej, iż jest on kłębowiskiem sił, z których istnienia nie zdaje sobie sprawy, więc cóż dopiero wymagać, by nad nimi zapanował? A skoro tak, to wymaganie od niego, a zwłaszcza egzekwowanie jakiejkolwiek odpowiedzialności, byłoby małpim okrucieństwem. Podważa to oczywiście tradycyjną naukę Kościoła o grzechu, jako „świadomym i dobrowolnym” – i tak dalej, co zakłada jednak możliwość kierowania przez człowieka własnym postępowaniem, zakłada istnienie wolnej woli. Ale skoro wolnej woli nie ma, to nie ma także grzechu, a skoro grzechu nie ma, no to i piekła też.

Jak wielokrotnie mawiał Stefan Kiesielewski, a ja za nim powtarzam, że ani ze mnie ksiądz, ani teolog. Nie wciskam się zatem między ostrza tak potężnych szermierzy, natomiast pragnę zwrócić uwagę na praktyczne konsekwencje poglądów głoszonych przez ks. Hryniewicza i o. Kowalczyka SJ. Wydaje mi się bowiem, że podcinają oni gałąź, na której siedzi stan duchowny. Jak wiadomo, stan duchowny bierze swój początek z wydarzenia jakie miało miejsce po Zmartwychwstaniu Chrystusa, kiedy odwiedził On apostołów, tchnął na nich i powiedział: „weźmijcie Ducha Świętego; którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie – są im zatrzymane”. Ale skoro piekła nie ma, to jaki sens ma odpuszczanie, albo i nie odpuszczanie grzechów? Skoro wszyscy, tak czy owak, zostaną zbawieni, to odpuszczanie grzechów nie ma najmniejszego znaczenia. Ale skoro odpuszczenie grzechów nie ma znaczenia, to do czego właściwie byłby nam potrzebny choćby ks. Hryniewicz, czy o. Kowalczyk i w ogóle – cały stan duchowny? W tej sytuacji widać wyraźnie, że chociaż poglądy głoszone przez ks. Hryniewicza i o. Kowalczyka, chociaż oczywiście bardzo modne i w ogóle, to jednak są też bardzo lekkomyślne.

Stanisław Michalkiewicz
[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29796 Przeczytał: 332 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:51, 02 Paź 2008 Powrót do góry

Ja z takim stwierdzeniem ,że czyśćca nie ma i piekła nie ma, że piekło to ludzie sobie sami na ziemi stworzyli, spotkałam się na zachodzie we Francji. To nie jest tylko we Francji ale w całej Europie zachodniej, a i w Ameryce. To jest nowa teologia, że wszyscy będą zbawieni. Oby nie było dane tym księżom tam iść i doswiadczyć, że faktycznie piekło istnieje. To jest negowanie dogmatu wiary katolickiej.

Św. Faustyna Kowalska tak opisuje piekło, które mogła ujrzeć:

"Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez Anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam:

1. pierwszą męką, którą stanowi piekło, jest utrata Boga;
2. drugie - ustawiczny wyrzut sumienia;
3. trzecie - nigdy się już ten los nie zmieni;
4. czwarta męka - jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym;
5. piąta męka - jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje;
6. szósta męka jest ustawiczne towarzystwo szatana;
7. siódma męka - jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa.

Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to nie jest koniec mąk, są męki dla dusz poszczególne, które są męki zmysłów, każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie, jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą, piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie jako tam jest."
Zobacz profil autora
stefan
Moderator


Dołączył: 16 Lip 2008
Posty: 1374 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:14, 02 Paź 2008 Powrót do góry

U protestantów własnie spotyka się take powiedzenie:

,,odkąd przyjąłem za swego Pana i Króla Jezusa i zostałem zbawiony .....itd
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29796 Przeczytał: 332 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:28, 02 Paź 2008 Powrót do góry

stefan napisał:
U protestantów własnie spotyka się take powiedzenie:

,,odkąd przyjąłem za swego Pana i Króla Jezusa i zostałem zbawiony .....itd

Tak , tam jest wszystko pięknie, lekko, przyjemnie, nie potrzeba sakramentów, nie ma Pan Jezus, tylko Jezus i ten Jezus to taki kumpel, koleś, po ramieniu można poklepać...

Ale wracając do tego, że piekla nie ma, szatana nie ma, to proszę przeczytać fragment, gdzie Szatan przekroczył wszelką miarę kiedy udał się do Ojca Pio podając się za pokutnika. Przecież O.Pio nie żył w średniowieczu tylko w czasach nam bliskich.

Oto relacja zdarzeń Ojca Pio:

„Pewnego dnia podczas prowadzenia spowiedzi podszedł do mojego konfesjonału mężczyzna. Był wysoki, przystojny, elegancko ubrany i wyrażał się w sposób miły i uprzejmy. Zaczął spowiadać się ze swoich grzechów, które były wszelkiego rodzaju: przeciw Bogu, przeciw człowiekowi i przeciw zasadom moralnym. Wszystkie jego grzechy były wstrętne. Byłem zdezorientowany tymi wszystkimi grzechami, o których mi opowiedział lecz odpowiedziałem mu słowem bożym, przykładem Kościoła i moralnością Świętych. Wtedy ten enigmatyczny pokutnik odpowiedział mi, podając uzasadnienia wszystkich swych grzechów, zawsze z tą samą zręcznością i grzecznością. Usprawiedliwił wszystkie grzechy, których się dopuścił przedstawiając je jako normalne i naturalne czyny ludzkości. Tak samo wytłumaczył się z ciężkich grzechów przeciw Bogu, Naszej Pani i Świętym ciągle używając znieważających, okrężnych argumentów. Postąpił tak nawet w obliczu najohydniejszych grzechów jakie mogłyby zrodzić się w głowie największego grzesznika. Zdumiały mnie jego odpowiedzi, podane w tak subtelny sposób i z taką złą wolą. Zastanawiałem się, kim też on może być. Z jakiego świata pochodzi? Próbowałem przyjrzeć mu się, aby móc cokolwiek wyczytać z jego twarzy. Jednocześnie koncentrowałem się nad każdym jego słowem, usiłując odgadnąć jego tożsamość. Nagle poprzez silne, jasne, wewnętrzne światło poznałem go. Silnym, nakazującym tonem powiedziałem do niego: „Powiedz «Niech żyje Chrystus, niech żyje Maria.»” Kiedy tylko wypowiedziałem te wspaniałe, potężne imiona, szatan natychmiast znikł w błysku ognia zostawiając po sobie straszliwy odór.” (Don Pierino, będący obecnym przy tym zdarzeniu, jest księdzem i jednym z synów kościoła Ojca Pio.)

Brat Perino opowiada taką historię:

“Pewnego dnia Ojciec Pio był w konfesjonale, za kotarą. Nie była one zaciągnięta do końca i mogłem go widzieć przez szparę. Kolejka mężczyzn ustawiła się z jednej strony, zgodnie z rezerwacjami. Z mojego miejsca, czytając brewiarz, spoglądałem na Ojca od czasu do czasu. W pewnej chwili bocznymi drzwiami wszedł do kościółka jakiś mężczyzna. Był przystojny, miał małe czarne oczy, ciemne, lekko szpakowate włosy, ubrany w czarną marynarkę i spodnie w paseczki. Nie zaintersował mnie szczególnie, więc nadal recytowałem brewiarz, ale jakiś wewnętrzny głos powiedział mi: „Przerwij i spójrz!” Spojrzałem w stronę Ojca Pio. Ów człowiek przechadzał się tam i z powrotem, a potem zatrzymał się na wprost przed konfesjonałem w momencie gdy poprzedni spowiadający się odszedł, i nie czekając na swoją kolej wtargnął do środka między zasłonami stając przed Ojcem Pio. Potem ów ciemnowłosy mężczyzna zniknął mi z oczu. Po kilku minutach ujrzałem go znowu, leżącego na podłodze w rozkroku. Na krześle w konfesjonale ujrzałem już nie Ojca Pio, ale Jezusa. Był młodym, przystojnym blondynem. Spoglądał na człowieka który upadł na podłogę. Potem zobaczyłem znowu Ojca Pio, wracającego aby zająć swoje miejsce. Jego postać zaczęła się łączyć z postacią Jezusa, i po chwili widziałem znów jedynie Ojca Pio. I zaraz usłyszałem jego głos, mówiący „No, pospieszcie się”. Nikt nie zauważył tego zdarzenia! Spowiedź postępowała dalej zgodnie z kolejnością."
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)