Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Terapia "reiki" to zabobon Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 20404 Przeczytał: 282 tematy

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:56, 31 Mar 2009 Powrót do góry

Terapia "reiki" to zabobon

Zabobonem nazwali amerykańscy biskupi rozpowszechnioną w Stanach Zjednoczonych, ale także w innych krajach, terapię "reiki", wyrażając zdecydowanie jej potępienie w świetle religii chrześcijańskiej. W opublikowanym na stronie internetowej Episkopatu USA opracowaniu Komitet ds. Nauki Konferencji Biskupów Stanów Zjednoczonych podkreśla, że ta alternatywna terapia nie ma też nic wspólnego z nauką.

Księża biskupi zwracają uwagę, że Kościół rozpoznaje dwa rodzaje leczenia: uzdrowienia nadprzyrodzone dzięki mocy łaski Bożej i uzdrowienia na drodze naturalnej, związanej z praktyką lekarską. "Te dwa rodzaje leczenia nie wykluczają się wzajemnie, ponieważ możliwość wyleczenia przez Bożą moc nie oznacza, że nie powinniśmy używać naturalnych środków, którymi dysponujemy", podkreślają na wstępie dokumentu amerykańscy hierarchowie.

Wynaleziona pod koniec 1800 r. w Japonii przez mnicha studiującego buddyjskie pisma Mikao Usui terapia "reiki" nie mieści się w żadnym z uznanych przez Kościół rodzajów leczenia. "Katolik, który wyznaje 'reiki', porusza się w królestwie zabobonu, ziemi niczyjej, która nie jest ani wiarą, ani nauką", ostrzegają amerykańscy biskupi.

Zwracają także uwagę, że poważnym problemem jest brak wiedzy katolików na temat "reiki", co sprawia, że wielu z nich zaczyna się tą terapią interesować. Według nauczania "reiki" , choroba jest spowodowana pewnego rodzaju zakłóceniem lub nierównowagą "życiowej energii", która przenika wszystko na świecie. Uzdrowienie praktykującego "reiki" ma zostać osiągnięte poprzez odblokowanie jej przez nakładanie rąk w określonych miejscach na ciele pacjenta w celu ułatwienia przepływu "uniwersalnej energii życia" z "lekarza" na niego. Przy czym "lekarz" nie jest tu źródłem owej energii, ale jej przekazicielem, kanałem.

Amerykańscy biskupi zwracają uwagę, że terapii "reiki" nie można traktować jako leczenia, gdyż charakteryzuje się ona brakiem naukowej wiarygodności. Zarówno środowiska naukowe, jak i medyczne nie akceptują jej jako terapii skutecznej.

Z drugiej strony Episkopat USA zwraca uwagę, że błędem jest także utożsamianie "reiki" z uzdrawiającą mocą Chrystusa. "Radykalna różnica może być od razu widoczna w tym, że dla praktykującego 'reiki' uzdrawiająca moc jest w dyspozycji człowieka", zwracają uwagę autorzy opracowania. Podkreślają dalej, że dla chrześcijanina dostępem do boskiego uzdrowienia jest modlitwa do Chrystusa jako Pana i Zbawiciela. Istotą "reiki" natomiast nie jest modlitwa, ale technika, która jest przekazywana z "mistrza reiki" do ucznia, technika, po opanowaniu której będzie on mógł rzetelnie osiągać oczekiwane wyniki. Stąd - jak podkreśla oświadczenie - dla człowieka wierzącego "reiki" stanowi poważne niebezpieczeństwo, gdyż w ten sposób niezauważalnie akceptuje się zasadnicze elementy światopoglądu, który nie należy ani do wiary chrześcijańskiej, ani do naturalnej nauki.

Pod dokumentem podpisało się ośmiu arcybiskupów i biskupów amerykańskich należących do Komitetu ds. Nauki Konferencji Biskupów Stanów Zjednoczonych z jego przewodniczącym ks. bp. Williamem E. Lorim, ordynariuszem Bridgeport, na czele. Na zakończenie autorzy zaapelowali o krzewienie rzetelnej wiedzy o "reiki" przez katechetów i księży, aby katolicy unikali tego zabobonu. Podkreślili też, że skoro terapia "reiki" nie jest zgodna z wiarą chrześcijańską i naukowymi dowodami, byłoby nieodpowiednie dla katolickich instytucji, katolickich placówek opieki zdrowotnej czy ośrodków rekolekcyjnych wspierać ją i promować.

Nasz Dziennik 31 marca 2009


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Sob 14:10, 16 Lis 2013, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
nauta
Użytkownik


Dołączył: 23 Lis 2007
Posty: 512 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zza Oceanu
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 21:14, 05 Maj 2009 Powrót do góry

Chrześcijaństwo i Reiki - sprzeczność czy wzajemne uzupełnianie się?

A jednak nie każdy od razu widzi te sprzeczności. Od czasu do czasu spotykam osoby, które starają się łączyć technikę uzdrawiania Reiki z chrześcijaństwem. Pewna mistrzyni Reiki radziła na przykład swoim uczniom, aby uczestniczyli często we Mszy Świętej, bo to oczyszcza ich kanały energetyczne. Można by powiedzieć: I cóż w tym złego, przecież zachęta do praktyk religijnych jest czymś dobrym! Nie wtedy jednak, kiedy odbiera się im chrześcijański sens, a nadaje właściwości okultystyczno - magiczne.

Z kolei inna adeptka Reiki, mieniąca się chrześcijanką, z dużym zaangażowaniem mówiła mi o centrach energetycznych w człowieku, zwanych z sanskrytu czakrami.

Nie miała przy tym świadomości, że są to pojęcia z zakresu antropologii okultystycznej, która stoi w sprzeczności z antropologią chrześcijańską. Wreszcie, od czasu do czasu w różnych wspólnotach wspomnianej już katolickiej Odnowy charyzmatycznej pojawiają się pojedyncze osoby, które chcą uczestniczyć w seminarium Odnowy w Duchu Świętym [2], aby wzmocnić swoje uzdrowicielskie działanie.

Adepci Reiki zwykle angażują się w ten ruch w dobrej wierze. Bywa, że sami szukają sposobu uzdrowienia z trapiących ich dolegliwości, czasem zaś chcą ulżyć w cierpieniu swoim bliskim. W tych poszukiwaniach jednak podobni są do Szymona Maga, który, choć sam ochrzczony, dał się uwieść pragnieniu władzy nad swoim losem, bez oglądania się na Bożą Opatrzność. O tym, że uwiedzenie to może być niebezpieczne, przekonują przypadki osób, które, stosując bądź poddając się działaniu techniki Reiki, zaczęły przeżywać poważne problemy osobowościowe. Wprawdzie fizyczne objawy chorobowe ustępowały, ale w ich miejsce pojawiała się chroniczna bezsenność, wyczerpanie, stany lękowe, natrętne myśli samobójcze, słyszenie głosów, niezdolność do koncentracji.

Jacques Verlinde, francuski zakonnik, który przez wiele lat był zaangażowany najpierw w hinduizm, później w okultystyczne praktyki uzdrowicielskie, jednoznacznie przestrzega, że mediumistyczne otwarcie na nieznane siły może uczynić korzystająca z nich osobę bezbronna wobec ich działania.

W niektórych przypadkach (tak było w przypadku samego Jacques'a Verlinde) dopiero interwencja egzorcysty kładzie kres dramatycznym następstwom, jak i samej zdolności okultystycznego uzdrawiania.

Andrzej Idem

[1] Początki katolickiej Odnowy charyzmatycznej, zwanej też Odnową w Duchu Świętym, datuje się na rok 1967, kiedy to grupa studentów z Pitsburga w USA na dniach skupienia doświadczyła niezwykłego działania Ducha Świętego. Od tego czasu Odnowa dotarta do wielu krajów świata. W Polsce Odnowa w Duchu Świętym liczy kilkadziesiąt tysięcy uczestników.

[2] Seminarium Odnowy w Duchu Świętym to rodzaj, zwykle siedmiotygodniowych, rekolekcji, przygotowujących do ożywienia charyzmatów, które każdy chrześcijanin otrzymuje podczas chrztu i bierzmowania.

Post Scriptum

Terapie i praktyki ezoteryczne coraz częściej docierają do świata osób duchownych. Przede wszystkim chrześcijan, choćby z Kościoła Episkopalnego, Baptystycznego, Zielonoświątkowców czy Katolickiego.

Warto wspomnieć tu chyba o najbardziej spektakularnym przykładzie Amerykanina, dominikanina, Matthew Foxa. Był on przez 33 lata duchownym katolickim. Uzyskał stopień magistra filozofii i teologii, ukończył także studia doktoranckie w Institute Catholique de Paris. Ostatecznie porzucił zgromadzenie zakonne i znalazł się poza Kościołem Katolickim.

Obecnie jest czołowym ideologiem i nauczycielem nurtu teologii chrześcijańskiej związanej z Nową Erą.

W Polsce wśród osób duchownych również pewnym wzięciem cieszą się niektóre nurty pseudoduchowości związane z New Age. Nie trzeba tu chyba dodawać, jak cennymi zdobyczami są ci duchowni dla ośrodków i liderów nurtów mistyczno - ezoterycznych, które starają się o legitymizację swojej działalności.

Zapewnienie szerokiej publiczności o tym, że metody i praktyki nie są sprzeczne z doktryną Kościoła Katolickiego, w znaczny sposób poszerza krąg oddziaływania ich nauczycieli.

Opisywana powyżej metoda uzdrawiania, zwana Reiki, jest również znana wśród duchownych. Wśród jej zwolenników są też propagatorzy wywodzący się z kręgów osób duchownych.

Jako przykład może posłużyć postać katolickiej zakonnicy, siostry Mariuszy Bugaj. Dokonywała ona - zdobywszy uprzednio tytuł wielkiej mistrzyni Reiki - licznych inicjacji adeptów tej metody . Prowadziła leczenie i kursy Reiki I i II stopnia. Oficjalnie uczestniczyła w corocznych Festiwalach Ezoterycznych organizowanych w Krakowie. Na skutek zamieszania i licznych zapytań, jakie zaczęły towarzyszyć jej osobie, w styczniu 1995 roku złożyła deklarację, że nie będzie prowadziła szkoleń Reiki, uczestniczyła w spotkaniach uzdrowicielskich, udzielała wywiadów ani wydawała dyplomów ze swoim podpisem. W roku 1992 w Warszawie ukazała się jednak sygnowana imieniem s. Mariuszy książka Reiki. Usui Shiki Ryoho.

Ks. Roman Pindel podając w wątpliwość autorstwo tej książki pisał: "Piszę o autorstwie siostry w trybie warunkowym, ponieważ nie mogę zrozumieć, jak prosta siostra, która ma trudności z poprawnym zapisem tekstu o objętości jednej strony mogła być autorką całej książki, napisanej bardzo dobrze (...). W książce znajdują się stwierdzenia podważające ważne prawdy wiary: m.in. Jezus jest jedynie jednym z wybitnych twórców religii, a uzdrowienia dokonane przez Niego miały miejsce dzięki posiadaniu przez Niego umiejętności leczenia. Tę "umiejętność" może posiąść adept Reiki. Jezus bowiem swojej "metody" uzdrawiania nie przekazał Apostołom ani Kościołowi, ale "odkrył" je w X1X wieku tajemniczy duchowny z Japonii".

S. Mariusza pisze: " /dr Usui- przypis ks. R.P./ usilnie próbował odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób Jezus i jego uczniowie czynili cuda. Niestety, na takie pytanie nauki teologiczne nie dają odpowiedzi wprost. Po głębokim zastanowieniu dr Usui postanowił sięgnąć do tradycji buddyjskich...

Wreszcie w jednym z buddyjskich klasztorów znalazł księgę, która zawierała zapomniane znaki, słowa oraz symbole, którymi posługiwał się Budda. Siostra przyjmuje więc system religijny zwany buddyzmem. Pierwsze wydanie tej książki, które zostało już wyczerpane, wprowadziło i wprowadza w błąd wielu wierzących. Jak dotąd, nie pojawiło się najmniejsze odwołanie stwierdzeń w niej zawartych, więc wiele osób sądzi, że siostra nadal podtrzymuje swoje poglądy" ( zob. ks. R. Pindel, Reiki metoda leczenia czy sekta?, w : Reiki - deszcz niebiańskiej energii?, Kraków 1997, s.16-17).

Ks. Roman Pindel podkreśla, że Reiki jako systemu religijnego i uzdrowicielskiego nie da się pogodzić z wiarą katolicką.

"Ponieważ w Polsce ogromni większość stanowią katolicy (w dużej części jednak słabo uformowani religijnie , więc usiłuje się dla nich uczynić z Reiki bądź samą metodę leczenia, bądź ruch bardzo zbliżony ideowo do chrześcijaństwa. Temu celowi służą modlitwy chrześcijańskie i pouczenia o cierpieniu, ale przede wszystkim sama obecność i zaangażowanie w ruch siostry zakonnej. Temu celowi służyło ukazanie się w 1993 roku w piśmie Nieznany Świat wywiadu z s. Mariuszą, którego treść poszerzono bez jej zgody. Mimo interwencji nie wydrukowano żadnego sprostowania - tłumaczyła przełożona s. Mariuszy." (zob. R. Pindel, op. cit., s.15-16).

dr Hanna Karaś

http://www.effatha.org.pl/zagrozenia/reiki.htm


Ostatnio zmieniony przez nauta dnia Wto 21:15, 05 Maj 2009, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)