Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Stowarzyszenie Róża - wizje.... Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29446 Przeczytał: 180 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:56, 10 Sty 2009 Powrót do góry

Wizja - 09.01.2006.

Podczas spoczynku na modlitwie duchowo znalazłem się w jakimś ciemnym miejscu. Podszedł do mnie anioł, który zaczął gdzieś mnie prowadzić. Wkrótce w oddali, w tej ciemności zobaczyłem coś, co wyglądało jak łeb jakiegoś drapieżnego stworzenia, jakby demona, z którego oczu i pyska wydobywało się jakieś bliżej mi nie znane niebieskawe światło. Kiedy znaleźliśmy się bliżej tego pyska, okazało się, że jest to wyrzeźbiona na jakiś wielkich drzwiach podobizna demona. W miejscu oczu i pyska były zrobione otwory, tak że rzeczywiście wydobywało się z nich światło. Było to jednak światło zza drzwi, ze środka.

Anioł wyciągnął klucz, który miał z sobą, i otworzył nim drzwi. Weszliśmy obaj do środka, a potem anioł starannie zamknął drzwi na klucz. Zaczęliśmy iść w jakimś kierunku. Cały czas wokół nas było to niebieskie światło, które było dla nas jak mgła zasłaniająca cały widok. Miałem bardzo negatywne odczucia, będąc w tym świetle. Od razu zrobiło mi się też zimno. W końcu doszliśmy do jakiejś ogromnej komnaty. Tutaj mgła ustąpiła i mogłem Zobaczyć całe wnętrze komnaty. Na środku stał tron. Zasiadał na nim demon z głową kozła i tułowiem jakiegoś drapieżnika. Do tronu stała ustawiona kolejka ludzi. Każdy podchodził kolejno do diabła i otrzymywał od niego znamię.

Były trzy rodzaje znaku diabła na człowieku. Znamię na czoło lub na serce albo znamię na rękę. Gdy ktoś otrzymywał znamię na czoło lub na serce, demon, gdy ów człowiek stanął przed jego tronem, jakby dmuchał na niego. Wtedy na czole pojawiał się znak bestii albo pojawiał się on na sercu, ale w taki sposób, że serce człowieka było jakby zamrażane, otoczone jakby grubą zaporą. Znamię na rękę otrzymywał człowiek w ten sposób, że demon wbijał w jego rękę jeden ze swoich pazurów i upuszczał trochę krwi człowieka do jakiegoś naczynia. Po takim "zabiegu" na ręce człowieka pozostawał trwały ślad.

Przez moment przypatrywałem się ludziom w kolejce. Wielu z nich było bardzo zdenerwowanych, a nawet przerażonych, tak jakby nie mieli wcale ochoty stać w kolejce, w której jednak stać musieli. Gdy to zauważyłem, anioł zaraz zabrał mnie na ziemię, do naturalnej rzeczywistości. Zobaczyłem pośród ludzi chodzące demony, które świeciły tym samym światłem, jakie było w komnacie z tronem. Ci wysłannicy ciemności chodzili pomiędzy ludźmi i sprawdzali, czy któryś z nich w jakikolwiek sposób przez to, co zrobił lub czego nie zrobił, przynależy do nich. Było im to łatwo rozpoznać, bo taki człowiek nosił w sobie "ich" niebieskie światło. Każdą taką uwikłaną osobę demony błyskawicznie chwytały i brutalnie porywały, aby ją wrzucić do komnaty z tronem. W większości przypadków działo się to wbrew woli i powodowało protesty tych osób. Jednak nie miały one wyjścia; wszyscy zostali wrzuceni do komnaty i zmuszeni do ustawienia się w kolejce do diabła na tronie.

Zatrwożyłem się widząc, jakie żniwo zbierają szpiedzy ciemności pośród ludzi, lecz anioł zabrał mnie teraz w inne miejsce. Znaleźliśmy się w Bożej obecności, w pięknym i jasnym świetle, przed tronem Boga Ojca. Tutaj również byli jacyś ludzie, ale oni dobrowolnie również otrzymywali znamię, tylko że od Boga. Widząc to, usłyszałem słowa:
Przyjmujcie na siebie Boże znamię, aby ciemność nie miała do was przystępu.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Nie 20:44, 09 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29446 Przeczytał: 180 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:05, 10 Sty 2009 Powrót do góry

Wizja Królestwa

Wizja z dnia 24 listopada 2002 r. Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata

Podczas spoczynku na adoracji zobaczyłem anioła, który powiedział mi, że pokaże mi królestwo. Poszedłem więc z nim i przeszliśmy przez bramę, wchodząc do królestwa. Było ono wspaniałe, a pierwsze, co rzucało się w oczy, to jak było zaplanowane. Chociaż w królestwie było siedem różnych kondygnacji, na które wchodziło się kolejno, to z każdego miejsca w królestwie można było zobaczyć tron, który stał w centralnym miejscu i na nim siedział Pan Jezus. Anioł bardzo się zachwycał tym królestwem, mówił mi, że zawsze się tak zachwyca, kiedy tu wchodzi.

Ja też byłem pod wrażeniem, ale mniejszym; i wtedy zrozumiałem, że nie potrafię widzieć tak jak on. Królestwo było podzielone na kondygnacje, jedną od drugiej oddzielały bramy podobne do tej wejściowej. Różnica pomiędzy kondygnacjami była taka, że te wyższe znajdowały się bliżej tronu, aż do siódmej ostatniej, która była już przy samym tronie. W każdej kondygnacji były miejsca przygotowane dla ludzi, dla tych, jak mówił mi anioł, których Pan tu zaprosił. Miejsca było dosyć, żeby zmieścili się wszyscy, tylko, że niektórzy dostawali łaskę, aby być bliżej, niektórzy dalej od tronu. Miałem poznanie, że te najwyższe miejsca były przydzielone dla hierarchii kościelnej i kapłanów (2 najwyższe kondygnacje).

Zdziwiło mnie, że te miejsca są puste. Zapytałem o to anioła. Odpowiedział mi, że kiedyś te wszystkie miejsca były zajęte, królestwo było pełne życia, ale ludzie zaczęli z nich schodzić - od góry! Kiedy ludzie z niższych kondygnacji zobaczyli, że schodzą ci z wyższych, to też zaczęli wychodzić i wkrótce królestwo zrobiło się puste. Kiedy to usłyszałem, posmutniałem, a Anioł chyba to zobaczył, bo powiedział mi, żebym się
nie martwił, bo Pan, przygotował zmianę. Mówił do mnie: Teraz wszystkie drzwi będą otwarte, już nie trzeba być specjalnie zaproszonym przez Pana, aby wejść jak najbliżej. Kto chce, może podejść tak blisko tronu, jak to tylko możliwe, ludzie mogą wchodzić, bo wszystkie drzwi są już otwarte, ale ci, którzy wejdą jako pierwsi, będą najbliżej tronu.

Gdy to usłyszałem, bardzo się ucieszyłem i wybiegłem przed bramę wejściową królestwa, aby zawołać ludzi do środka, lecz nikt nie chciał mnie słuchać. Wtedy anioł podszedł do mnie i powiedział: Czy myślisz, że ja nie próbowałem wołać, stoję tu przecież zawsze, ale i tak nikt nie słucha. Dlatego Pan Bóg da waszej grupie pochodnię, abyście mogli widzieć w ciemnościach, miecz, abyście mogli rozcinać pęta, które krepują ludzi, oraz pieczęć, żebyście mogli czynić znak ludziom na głowach; wszystko to, żeby zwołać ludzi do królestwa.

Anioł przekazał mi te rzeczy, a ja zaniosłem je do kaplicy, gdzie była adoracja.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Nie 20:44, 09 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29446 Przeczytał: 180 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:18, 10 Sty 2009 Powrót do góry

Wizja z biuletynu Stowarzyszenia Róża nr.6 z 2006 roku

Podczas spoczynku na adoracji zobaczyłam dom w Szczyglicach. Dom znajdował się na wyspie, był otoczony pięknymi drzewami i kwiatami. Wody otaczające wyspę były spokojne i przejrzyste. Przed domem na podwyższeniu leżała księga Chwała Korony. Księga była otwarta, a ludzie znajdujący się nieopodal podchodzili do księgi, w której imiona i nazwiska były zapisane złotymi, mieniącymi się literami i szukali w niej swoich nazwisk. Po odnalezieniu siebie w księdze, w ich rękach pojawiała się niewielka, świetlista róża. Z tą różą w ręku podchodzili do brzegu wyspy i wsiadali do maleńkich, jednoosobowych łódeczek, a świetlistą różę mocowali z przodu łódeczki jako latarenkę.

Łódeczki zaczęły odbijać od brzegu i płynęły w różnych kierunkach. W miarę oddalania się od domu w Szczyglicach nad wodą zaczęła unosić się szara mgła, która zaczęła gęstnieć, ale łódeczki płynęły nadal, a róże-latarenki oświetlały im drogę. W pewnym momencie żeglarze zostali zaatakowani przez czarne stworzenia przypominające nietoperze. Stwory atakowały łódeczki, próbowały rozrywać żagle i strącać do wody róże-latarenki; atakowały płynących. Nagle ponad wodą pojawiła się monstrancja, a obok niej młoda kobieta, bardzo skromnie ubrana w szarą sukienkę z niewielkim białym kołnierzykiem. Młoda kobieta wskazała ręką na monstrancję i uklękła przed nią. Część ludzi z łódeczek idąc za przykładem młodej kobiety, również uklękła i rozpoczęła adorację, a część próbowała walczyć z atakującymi stworami.

Po chwili zauważyłam, że te osoby, które adorują Pana, są jakby chronione, stwory od nich odstępują, a ich róża-latarenka zabłysnęła jeszcze bardziej. Osoby, które walczyły z napastliwymi stworami zaczęły tracić siły, słabły, a ich róża zaczęła przygasać, aż zgasła całkowicie i znikli w gęstej mgle.

Po pewnym czasie mgła całkowicie opadła, a łódeczki dobiły do brzegu. Na żeglujących czekała już tam ta sama młoda kobieta, którą widziałam wcześniej. Osoby z łódek wzięły do rąk swoje latarenki i ruszyły za młodą kobietą. Pochód szedł ulicami starego miasta, wąskimi uliczkami ze starymi kamienicami. Ludzie, których pochód spotykał po drodze, patrzyli ze zdziwieniem, niektórzy stukali się w czoła i wyśmiewali ludzi z latarenkami, niektórzy zaś przyłączali się do nich.

W pewnym momencie zorientowałam się, że jesteśmy w Krakowie, przeszliśmy rynek i szliśmy na Wawel. Coraz więcej przechodniów zaczynało się dołączać do idącej kolumny. Wkroczyliśmy na zamkowe mury i za młodą kobietą weszliśmy do Katedry, która była pusta, a na ołtarzu stała monstrancja. Kobieta i ludzie z różami podeszli blisko ołtarza i uklękli. Pozostałe osoby zapełniły Katedrę, dziedziniec zamku i okolice. Rozpoczęła się adoracja i widziałam, jak w szybach odbija się wstające słońce i zapada zmrok - tak było siedem razy (Była to dla nas wskazówka, by adoracja na Wawelu trwała przynajmniej 7 dni, aby można było odprawić 7-dniowe Nabożeństwo Intronizacyjne).Po czym młoda kobieta wstała, dała znak ludziom z różami i oni także wstali.

Zaczęli podchodzić do pozostałych osób i przekazywać im różę, a róża jakby się kopiowała, bo pomimo to, że osoba przekazywała ją, to miała nadal świetlistą różę w rękach i jednocześnie mogła przekazać ją następnej osobie. Osoby, które dopiero co otrzymały różę, również mogły przekazywać ją na takiej zasadzie. Gdy wszyscy ludzie w Katedrze trzymali w ręku świetlistą różę, wtedy zobaczyłam, że na ołtarzu nie ma monstrancji. Znajdował się tam Pan Jezus, ubrany w świetliste szaty, a na głowie miał bardzo bogato zdobioną koronę. Nagle Pan Jezus wzniósł się ponad Katedrę, a świetliste promienie odchodzące od Jego osoby, rozchodziły się w różnych kierunkach.


[link widoczny dla zalogowanych]

(proszę kliknąć na skan to się powiększy)


Poniżej dla niezarejestrowanych powyższy skan:

Image


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Wto 17:22, 07 Lut 2017, w całości zmieniany 3 razy
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29446 Przeczytał: 180 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:22, 10 Sty 2009 Powrót do góry

Podczas modlitwy ujrzałam dwa gołąbki, które podniosły w dzióbkach przepiękną koronę. Uniosły ją bardzo wysoko. Później przeniosły ją nad Wawel i zatrzymały się. Wtedy zobaczyłam św. Michała Archanioła i bardzo dużo małych aniołków. Aniołki weszły do Katedry i bardzo wesoło zrobiło się w środku. Cała Katedra rozświetliła się i ożyła. W pewnym momencie poczułam, że coś złego się dzieje. Zobaczyłam, że pod Wzgórzem Wawelskim zaczyna rozsuwać się ziemia (było to od strony skrzyżowania Grodzkiej i Stradomia). Zrobił się otwór w ziemi i wtedy zobaczyłam czarne, bardzo dużych rozmiarów glisty. Było ich bardzo dużo, wiły się. Widok był przerażający. Nie mogłam na to patrzeć. Kiedy jakaś glista próbowała wyjść, wtedy z pomocą przychodził św. Michał Archanioł i nie pozwalał im wyjść. Otwór jednak cały czas był otwarty. Później zobaczyłam jak Katedra zamienia się w Najświętszy Sakrament, który rozbłysnął pięknym światłem.

06.03.2006 r.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Nie 20:46, 09 Paź 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29446 Przeczytał: 180 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:25, 10 Sty 2009 Powrót do góry

Cytat:
tak było siedem razy (Była to dla nas wskazówka, by adoracja na Wawelu trwała przynajmniej 7 dni, aby można było odprawić 7-dniowe Nabożeństwo Intronizacyjne)


Przesłuchując rekolekcje ks.Natanka, można usłyszeć o siedmiodniowej Nowennie. Czyżby taka Nowenna 7-mio dniowa wynikała z tej wizji?
Zobacz profil autora
stefan
Moderator


Dołączył: 16 Lip 2008
Posty: 1375 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:57, 10 Sty 2009 Powrót do góry

Ks Natanek też jest zwolennikiem wizji ,może on także dostał oświecenia.
Jak na razie stwierdził ze ma misję.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29446 Przeczytał: 180 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 18:18, 10 Sty 2009 Powrót do góry

Teresa napisał:
Wizja - 09.01.2006.

[i] [b]Na środku stał tron. Zasiadał na nim demon z głową kozła i tułowiem jakiegoś drapieżnika. Do tronu stała ustawiona kolejka ludzi. Każdy podchodził kolejno do diabła i otrzymywał od niego znamię.

Były trzy rodzaje znaku diabła na człowieku. Znamię na czoło lub na serce albo znamię na rękę. Gdy ktoś otrzymywał znamię na czoło lub na serce, demon, gdy ów człowiek stanął przed jego tronem, jakby dmuchał na niego. Wtedy na czole pojawiał się znak bestii albo pojawiał się on na sercu, ale w taki sposób, że serce człowieka było jakby zamrażane, otoczone jakby grubą zaporą. Znamię na rękę otrzymywał człowiek w ten sposób, że demon wbijał w jego rękę jeden ze swoich pazurów i upuszczał trochę krwi człowieka do jakiegoś naczynia. Po takim "zabiegu" na ręce człowieka pozostawał trwały ślad.

W większości przypadków działo się to wbrew woli i powodowało protesty tych osób. Jednak nie miały one wyjścia; wszyscy zostali wrzuceni do komnaty i zmuszeni do ustawienia się w kolejce do diabła na tronie.

Nie rozumiem, jak coś dzieje się wbrew woli człowieka?. Przeciez Pan Bóg dał nam wolną wolę ( jak ja nie raz mówię bardzo kłopotliwy dar, z którego nie zawsze potrafimy dobrze korzystać ), której On sam nam jej nie narusza, a tu coś się dzieje wbrew woli człowieka. Tym bardziej szatan nie ma jakiegoś całkowitego dostępu do naszych poczynań. Nie zna naszych myśli i nie zna przyszłości, ale Szatan jest bytem inteligentnym, nawet bardzo inteligentnym, i obdarzonym władzą (która na tle Bożej potęgi i miłości jest nieskończenie mała.) Wpływa na człowieka poprzez to, gdyż obserwuje człowieka, jego słowa, zachowanie, relacje międzyludzkie itd.
Zobacz profil autora
bratek
Użytkownik


Dołączył: 17 Paź 2008
Posty: 148 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:28, 10 Sty 2009 Powrót do góry

Wiem, że o Edmund Szaniawski mianowany egzorcysta z Lichenia analizował te wizje i stwierdził, że wszystkie one pochodza od diabła.Tak ze nie zawracaj sobie nimi głowy.Ojciec Aleksander Posacki stwierdził że zawierają elementy gnozy i mediumizmu. I to by było wszystko w tym temacie.
Zobacz profil autora
MiKaEl
Użytkownik


Dołączył: 30 Lis 2008
Posty: 91 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:11, 10 Sty 2009 Powrót do góry

bratek czy masz jakieś teksty analizujące te wizje ?
Zobacz profil autora
stefan
Moderator


Dołączył: 16 Lip 2008
Posty: 1375 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:29, 10 Sty 2009 Powrót do góry

Skontaktuj sie po prostu z tymi kapłanami - o Edmundem Szaniawskim z Lichenia , albo o Posackim.
Zobacz profil autora
bratek
Użytkownik


Dołączył: 17 Paź 2008
Posty: 148 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:42, 10 Sty 2009 Powrót do góry

MiKaEl napisał:
bratek czy masz jakieś teksty analizujące te wizje ?

Nikt z tych wizji doktoratu jeszcze nie zrobił , ale najlepiej faktycznie o tym porozmawiać z mądrym kapłanem.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29446 Przeczytał: 180 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 22:50, 10 Sty 2009 Powrót do góry

bratek napisał:
Wiem, że o Edmund Szaniawski mianowany egzorcysta z Lichenia analizował te wizje i stwierdził, że wszystkie one pochodza od diabła.Tak ze nie zawracaj sobie nimi głowy.Ojciec Aleksander Posacki stwierdził że zawierają elementy gnozy i mediumizmu. I to by było wszystko w tym temacie.


Ja sobie tym głowy nie zawracam, bo dla mnie jest to też nie do przyjęcia! Poprostu tak zastanowiłam się nad tą wolną wolą.

MiKaEl napisał:
Cytat:
bratek czy masz jakieś teksty analizujące te wizje ?

No właśnie, masz coś na piśmie, czy tylko rozmawiałeś z tymi kapłanami? Ja mam dalszych znajomych, którzy kiedyś też w tym Stowarzyszeniu byli, ale nie rozmawiamy na te tematy, chyba nie chcą do tego wracać. Wiem tyle, że jeszcze traume leczą.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 29446 Przeczytał: 180 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:09, 11 Sty 2009 Powrót do góry

Jak myślicie, ale wg. mnie to całe takie zamieszanie teologiczne ma ogromny wpływ, mało że na wypaczanie samego przesłania, ale i na opóźnianie całego procesu, a nawet może być jak się to mówi potocznie "szlaban" położony na to wszystko. Nie wiem, czy oni tak od początku żyli wizjami i tak głosili, czy dopiero później, czy z początku dobrze głosili przesłanie?
Zobacz profil autora
bratek
Użytkownik


Dołączył: 17 Paź 2008
Posty: 148 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:20, 11 Sty 2009 Powrót do góry

Teresa napisał:
Jak myślicie, ale wg. mnie to całe takie zamieszanie teologiczne ma ogromny wpływ, mało że na wypaczanie samego przesłania, ale i na opóźnianie całego procesu, a nawet może być jak się to mówi potocznie "szlaban" położony na to wszystko. Nie wiem, czy oni tak od początku żyli wizjami i tak głosili, czy dopiero później, czy z początku dobrze głosili przesłanie?

Sama zamiesciłaś ich wizję ogrodu z 2002 roku.Z tego wynika ze od co najmniej 7 lat żyją wizjami.
Zobacz profil autora
Julia
Użytkownik


Dołączył: 08 Paź 2008
Posty: 38 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:44, 11 Sty 2009 Powrót do góry

Kiedyś pytałam się biskupa Gołębiewskiego ,który był przewodniczacym zespołu do społecznych aspektów intronizacji przy episkopacie o działalność Stowarzyszenia Róża i ks Kiersztyna.Odpowiedział,że ich działania powoduja zamieszanie i tylko hamują intronizację i wstrzymują proces Celakówny.
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)