Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Cześć. Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Gwiazda
Użytkownik


Dołączył: 03 Maj 2015
Posty: 11 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:23, 03 Maj 2015 Powrót do góry

Na początku, chcę podać swoje imię. Nazywam się Karol. Ze względu, że w tym części forum można podać swoje przemyślenia, i w miarę jest tu wolność słowa "własnego", nie "Bożego", to chcę się podzielić swoim światopoglądem, przemyśleniami. Na mnie nie trzeba mówić "Pan", ponieważ jesteśmy z jednego źródła, i każdego człowieka traktuje jako przyjaciela.

Ja nie należę do Kościoła, nie biorę udziału w sakramentach, ale kieruje się bezwarunkową miłością do życia, do ludzi, do natury, ponieważ uważam to za największy skarb. Skarb, który ludzie niestety niszczą przez działania gospodarcze. Miałem do czynienia z różnymi ludźmi. Począwszy od ateistów, poprzez Katolików, skończywszy na Świadkach Jehowy. Każdy jeden człowiek ma indywidualny światopogląd. Na początku myślałem, że każdy należący do jakiejkolwiek organizacji, będzie miał sztywny światopogląd, bo to ograniczenie, ale to jest bardziej skomplikowane. Inni Gwiezdni Wędrowcy byli zdziwieni, takim odkryciem, ale na pewno nie jestem pierwszy, który wpadł na to. Ciekawi mnie też cenzura, tu na forum. Rozumiem że nie wolno szykanować innych, i trzeba szanować innych, ale chyba każdy powinien mieć własne zdanie, bo to rozwija umysł, pozwala łatwiej zrozumieć innych, i w ogóle. Szanuję wasze przekonania, ale powiedzcie mi jedno. Dlaczego niektórzy wierzący, nie szanują mnie, mimo że ja, ich darzę szacunkiem? Nie każdy taki jest, ale wielokrotnie się tak zdarzyło, że Katolik mnie obraził, bo mi bliżej do Buddyjskiej filozofii, co jest sprzeczne z wiarą katolicką. Dobrze byłoby mi to wyjaśnić, bo ja nie rozumiem, takiej fali nienawiści. Myślałem że Jezus nakazuje kochać bliźnich, a tu coś takiego.

Na koniec chciałbym powiedzieć takie jedno zdanie: Nie jest ważne w co wierzysz, tylko jak żyjesz, i co sobą reprezentujesz...
Zobacz profil autora
Daniel96
Użytkownik


Dołączył: 16 Cze 2014
Posty: 4 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:09, 03 Maj 2015 Powrót do góry

Kochać grzeszników, nienawidzić grzechów.
Zobacz profil autora
Gwiazda
Użytkownik


Dołączył: 03 Maj 2015
Posty: 11 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:08, 04 Maj 2015 Powrót do góry

Daniel96 napisał:
Kochać grzeszników, nienawidzić grzechów.


Tak, zgodzę się z panem. Każde zło w człowieku ma swoje źródło. Niejednokrotnie pomagałem Katolikom, żeby pokazywać "zagubionym" ludziom lepszą drogę. Tylko miałem inny powód, niż Katolicy, bo tamci krzywdzili innych ludzi, więc mi zależało na tym żeby przestali innych krzywdzić. W każdym człowieku jest dobro, trzeba je tylko pokazać, uświadomić, choćby i pismem świętym, które ma duży wpływ na wartościowy światopogląd.
Zobacz profil autora
Gwiazda
Użytkownik


Dołączył: 03 Maj 2015
Posty: 11 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:45, 04 Maj 2015
PRZENIESIONY
Pon 13:39, 04 Maj 2015
Powrót do góry

Ja interesuję się medytacją, i znalazłem swój własny sposób, najlepszy dla mnie. Ja opieram sie o wschodnie metody, jednak sam opracowałem własną metodę, która jest odpowiednia dla mnie. Każdy powinien sam odnaleźć swój własny sposób, ponieważ każdy jest inny. To nie człowiek ma się dostosowywać do sposobu, tylko ma odnaleźć sposób, który będzie odpowiedni dla niego. Myślę, że nikt tutaj się ze mną nie zgodzi, ponieważ jest to sprzeczne z tradycją, którą reprezentujecie, więc od razu mówię, że tylko przedstawiam swoje zdanie na ten temat.
Zobacz profil autora
Gwiazda
Użytkownik


Dołączył: 03 Maj 2015
Posty: 11 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 16:29, 04 Maj 2015
PRZENIESIONY
Pon 17:08, 04 Maj 2015
Powrót do góry

Jakby tu zacząć. Swoimi słowami, ponieważ mając coś takiego jak rozum, lubię z niego korzystać. Napisze coś o Jezusie, i dlaczego go szanuję, ale też dlaczego jego nauki są wypaczone, i zmienione...

Na początku muszę napisać, że jestem Gwiezdnym Wędrowcem, a uczestniczenie tu na forum, traktuję jako swój, osobisty eksperyment. Nie każdemu się to spodoba, może nikomu, ale my, Wędrowcy, znamy lepiej ludzi, niż ludzie sami siebie.

Jezus- Był jedną z najbardziej rozwiniętą duszą, jaka zaistniała w systemie Ziemskim. Zaraz po Ozyrysie. Jezus sam siebie doskonalił, i drogą harmonii, miłości, pokoju stał się nadczłowiekiem. Pobierał nauki Ozyrysa. Można nazwać go Bogiem, choć każdy może się taki sposób przeobrazić. Jak odszedł (nie umarł na krzyżu), do innego wymiaru, to ówcześni kapłani, wymyślili jego nauki, tworząc biblię. Nie każdy chciał na to pozwolić.

Myślę że moich słów nie weźmiecie na poważnie, bo:
a) To dla was nie do pomyślenia.
b) Jest tu straszna cenzura, która wręcz sugeruje o czym pisać, a i jeszcze odbiera wolność słowa. Zauważyłem inne fora o podobnej tematyce, i tam jest luz, i tam nie ma problemu z OFF-TOP, i nawet jest wesoło, co nie przeszkadza w szacunku wobec Kościoła, i wiary.
c) Zapewne mało kto to przeczyta, bo zanim ktokolwiek zdąży, to tan wpis, jak i moje konto zostanie usunięte.

To miejsce, nie oddaje czci Jezusowi, lecz swoim działaniem plugawi jego imię. Imię kogoś wielkiego, wyjątkowego, bo zamiast skupić się na jego naukach o miłości, to skupiacie się na bezsensownej tradycji. Zapewne wiecie, że 25 grudnia, zostało zaczerpnięte z pogańskiego święta. Ale z drugiej strony, brzydzicie się pogaństwem. Ale no to co, skoro tradycja jest najważniejsza. Ważniejsza od wartościowych nauk.

To mój na pewno ostatni wpis tutaj. Ale zadajcie sobie pytanie, komu służycie. Jezusowi? Czy Kościołowi? Na to musicie sobie sami odpowiedzieć. Pozdrawiam serdecznie.
Zobacz profil autora
Gwiazda
Użytkownik


Dołączył: 03 Maj 2015
Posty: 11 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:45, 04 Maj 2015
PRZENIESIONY
Pon 17:13, 04 Maj 2015
Powrót do góry

OOBE- czyli świadome śnienie. Trzeba z tym uważać, bo po wyjściu z ciała, mogą nastąpić komplikacje, i czasami bywa to niebezpieczne. Słyszałem o przypadkach śmiertelnych, gdzie osoba umierała, bo była niedoświadczona, i wpadła w jakieś "negatywne energie", albo nastąpiło przeciążenie ciała astralnego, przez nadmiar energii. To nie jest moja wiara, bo ja doświadczam świadomego snu, i jestem już w tym doświadczony, i ze zagrożeniami sobie radzę.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 481 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:43, 04 Maj 2015 Powrót do góry

Forum Tradycji Katolickiej to nie Science fiction Gwiezdny Wędrowcu i pozdrowieniem jakiego tu używamy jest; Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! - nasz Stworzyciel i Zbawiciel. Nasz Pan, nasz Bóg! Skoro "Gwiazda" czy "Gwiezdny Wędrowiec" nie nalezy do Kościoła katolickiego, nie korzysta z Sakramentów św. - środków naszego zbawienia, to zbędne jest to pisanie tu.

Forum ma na celu prezentowanie tradycyjnego nauczania Kościoła Katolickiego. Celem Forum Tradycji jest niesienie pomocy w odnalezieniu pochodzącej od Boga prawdy wszystkim tym, którzy jej szukają, a zasadą sa prawa Boże nie ludzkie. Pomoc szukającym prawdy jest wymogiem miłości bliźniego, która wyplywa z miłości Boga. Tak jak już wspomniałam na wstępie, Science fiction nie interesuje nas.


Gwiazda napisał:
Każdy jeden człowiek ma indywidualny światopogląd. Na początku myślałem, że każdy należący do jakiejkolwiek organizacji, będzie miał sztywny światopogląd, bo to ograniczenie, ale to jest bardziej skomplikowane.

A cóż to jest ten światopogląd? jest to pojęcie filozoficzne. Wyraz światopogląd pochodzi z j. niemieckiego w wielu językach nie ma nawet odpowiednika i tłumaczy się go dosłownie. W języku polskim również dokonano tłumaczenia z niemieckiego Weltanschauung, choć nie jest to wyraz zgodny z duchem języka ojczystego. Należałoby mówić „pogląd na świat” Pojęcie to wprowadzili filozofowie niemieccy poszukując pojęcia bardziej ogólnego od pojęcia religia. Każda religia jest światopoglądem i każda ideologia jest światopoglądem. Nie każdy jednak światopogląd jest religią i nie każdy światopogląd jest ideologią. Pojęcie światopoglądu jest szersze. Ideologia, zawiera zawsze pewien światopogląd, ale poza tym pewne wytłumaczenie historii, zawiera też plan, jak poprawić świat, co jest obce światopoglądowi, jako takiemu. Religia nie zawiera tych dwu cech ideologii. Światopoglądem nie jest również nauka, choć naukę wielokrotnie wykorzystywano dla uzasadnienia śiatopoglądu. Nas tu nie łączy wspólny czy indywidualny światopogląd, ale jedna religia, jedna wiara.

Gwiazda napisał:
Ciekawi mnie też cenzura, tu na forum. Rozumiem że nie wolno szykanować innych, i trzeba szanować innych, ale chyba każdy powinien mieć własne zdanie, bo to rozwija umysł, pozwala łatwiej zrozumieć innych, i w ogóle.

Cenzury na forum nie ma, jak to Gwiazdę ciekawi. Każdy może mieć swoje zdanie, ale nie w kwestiach wiary. Wiarę - prawdę objawioną albo się przyjmuje w całości, albo odrzuca. W kwestiach wiary nie ma kolorów pośrednich, tylko albo białe albo czarne.

Gwiazda napisał:
Dlaczego niektórzy wierzący, nie szanują mnie, mimo że ja, ich darzę szacunkiem? Nie każdy taki jest, ale wielokrotnie się tak zdarzyło, że Katolik mnie obraził, bo mi bliżej do Buddyjskiej filozofii, co jest sprzeczne z wiarą katolicką. Dobrze byłoby mi to wyjaśnić, bo ja nie rozumiem, takiej fali nienawiści. Myślałem że Jezus nakazuje kochać bliźnich, a tu coś takiego.

Nie mnie się tu wypowiadać dlaczego ktoś tam Gwiazdy nie szanuje, bo nie znam sprawy, ale zapewne wynikało to z braterskiego upomnienia, żeby Gwiazda nie szedł na potępienie wieczne, a zaczął kroczyć drogą do zbawienia.

Kiedyś ktoś tu postawił takie pytanie:


Co mam zrobić aby być Zbawionym?
(...)
http://www.traditia.fora.pl/pytania,59/co-mam-zrobic-aby-byc-zbawionym,10104.html



Buddyzm? to warto przyjrzeć się bliżej. Przygląda się Wojciech Cejrowski i stwierdza to nie jest niewinna filozofia, tylko religia okultystyczna, gdzie obłaskawiono demonów. Polecam, warto z bliska popatrzeć:

[link widoczny dla zalogowanych]


Gwiazda napisał:
Na koniec chciałbym powiedzieć takie jedno zdanie: Nie jest ważne w co wierzysz, tylko jak żyjesz, i co sobą reprezentujesz...

Oj, nie jest to prawdą, że nie ważne w co się wierzy, to jest bardzo ważne! Napisał Gwiazda-Wędrowiec tak; "mając coś takiego jak rozum, lubię z niego korzystać." - to proszę korzystać, a nie marnotrawić go. Otóż rozum sam mówi, że człowiek ma obowiązek szukać prawdy, i to prawdy całej, tym więcej, że dla człowieka nie jest rzeczą obojętną, w co wierzy, bo wszakże religia wpływa na całe jego życie, tak doczesne jak wieczne, i normuje wszystkie jego stosunki. Kto zatem nie przyjmuje, a względnie nie szuka – jeżeli szukać może – prawdziwej religii, ten sprzeciwia się woli Bożej i wydaje sam na siebie wyrok potępienia; prawdziwą zaś może być tylko jedna religia, i to ta, którą Chrystus przez Kościół swój objawił.
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 481 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:53, 04 Maj 2015 Powrót do góry

Gwiazda napisał:
Jakby tu zacząć. Swoimi słowami, ponieważ mając coś takiego jak rozum, lubię z niego korzystać. Napisze coś o Jezusie, i dlaczego go szanuję, ale też dlaczego jego nauki są wypaczone, i zmienione...

Na początku muszę napisać, że jestem Gwiezdnym Wędrowcem, a uczestniczenie tu na forum, traktuję jako swój, osobisty eksperyment. Nie każdemu się to spodoba, może nikomu, ale my, Wędrowcy, znamy lepiej ludzi, niż ludzie sami siebie.

Jezus- Był jedną z najbardziej rozwiniętą duszą, jaka zaistniała w systemie Ziemskim. Zaraz po Ozyrysie. Jezus sam siebie doskonalił, i drogą harmonii, miłości, pokoju stał się nadczłowiekiem. Pobierał nauki Ozyrysa. Można nazwać go Bogiem, choć każdy może się taki sposób przeobrazić. Jak odszedł (nie umarł na krzyżu), do innego wymiaru, to ówcześni kapłani, wymyślili jego nauki, tworząc biblię. Nie każdy chciał na to pozwolić.

Myślę że moich słów nie weźmiecie na poważnie, bo:
a) To dla was nie do pomyślenia.
b) Jest tu straszna cenzura, która wręcz sugeruje o czym pisać, a i jeszcze odbiera wolność słowa. Zauważyłem inne fora o podobnej tematyce, i tam jest luz, i tam nie ma problemu z OFF-TOP, i nawet jest wesoło, co nie przeszkadza w szacunku wobec Kościoła, i wiary.
c) Zapewne mało kto to przeczyta, bo zanim ktokolwiek zdąży, to tan wpis, jak i moje konto zostanie usunięte.

To miejsce, nie oddaje czci Jezusowi, lecz swoim działaniem plugawi jego imię. Imię kogoś wielkiego, wyjątkowego, bo zamiast skupić się na jego naukach o miłości, to skupiacie się na bezsensownej tradycji. Zapewne wiecie, że 25 grudnia, zostało zaczerpnięte z pogańskiego święta. Ale z drugiej strony, brzydzicie się pogaństwem. Ale no to co, skoro tradycja jest najważniejsza. Ważniejsza od wartościowych nauk.

To mój na pewno ostatni wpis tutaj. Ale zadajcie sobie pytanie, komu służycie. Jezusowi? Czy Kościołowi? Na to musicie sobie sami odpowiedzieć. Pozdrawiam serdecznie.

A ten powyższy stek bzdur, wprost bluźnierstwo Bogu - Jezusowi Chrystusowi i informuję, że za następny taki wpis Gwiezdny Wędrowiec poleci stąd w kosmos!

Może swojego komentarza polecam:


Arcybiskup Fulton J. Sheen.
Ustawcie pretendentów w szeregu

Jeśli ktokolwiek przychodzi od Boga z objawieniem dla naszego umysłu i siłą dla naszej woli, umysł każe poddać go pewnym testom, które znajdują potwierdzenie w historii i rozumie. Po pierwsze, ktokolwiek przychodzi, powinien zostać zapowiedziany. Po drugie, powinien on czynić cuda, aby pokazać, że jest Boskim posłańcem. Po trzecie, nic, czego naucza lub co objawia, nie powinno być sprzeczne z ludzkim rozumem, choć może ono wykraczać poza rozum. Te trzy kryteria są probierzem prawdy.

Test I

Ustawcie w szeregu wszystkich pretendentów, którzy twierdzą, że pochodzą od Boga. Powiedzcie im: „Zamierzamy was osądzić. Budda, Konfucjusz, Lao-Tse, Mahomet, Marks, bramini, czarownicy, hinduistyczni filozofowie, profesorowie uniwersyteccy, Heidegger oraz założyciele najnowszych grup kultu w Nowym Jorku i Los Angeles! Stańcie w szeregu, zamierzamy zadać wam kilka pytań. Użyjemy tylko jednego testu. Czy wasze przyjście zostało zapowiedziane? Odpowiedzcie!”

- „Buddo, czy ktokolwiek wiedział, że przyjdziesz na tę ziemię?”
- „Konfucjuszu, czy miejsce twoich narodzin zostało przepowiedziane przez proroków?”
- „Sokratesie, czy ktokolwiek wyprorokował, że umrzesz po wypiciu soku z cykuty?”
- „Mahomecie, czy istniała jakakolwiek starożytna tradycja głosząca, że przyjdziesz na świat wśród danego ludu? Czy zapisano gdzieś, jak umrzesz?”
- „Czy wasze matki wiedziały, że się narodzicie?”
- „Czy którykolwiek z was może wskazać na historyczny zapis, w którym zostało zapowiedziane, gdzie będziecie żyli, gdzie i jak umrzecie, jaki będzie wasz charakter, w jaki sposób będziecie nauczać, jakich wrogów przysporzy wam wasze nauczanie”

Widzicie, aż do tego momentu nie postrzegaliśmy Chrystusa jako kogoś, kto różni się od innych Boskich posłańców. Tymczasem ktoś jeszcze występuje z szeregu.
- „Jak się nazywasz?”
- „Jezus Chrystus”
- „Czy Twoje przyjście zostało zapowiedziane? Czy istnieją jakiekolwiek historyczne zapisy poprzedzające Twe przyjście i opisujące szczegóły Twojego życia? Czy istnieją dokumenty poświadczające dzieło, jakie masz wykonać i cel Twojego przyjścia?”

Tylko On jeden może odpowiedzieć „tak”. Mówimy pozostałym: „cofnijcie się do szeregu, być może jesteście interesujący, lecz nie zdaliście pierwszego testu. Wasze przyjście nie zostało zapowiedziane, a jest to najmniejsza rzecz, jaką Bóg mógł uczynić. Macie tylko swoje słowo na waszą obronę”. Jesteśmy jednak zainteresowani osobą Chrystusa. On bowiem mówi, że Jego przyjście zostało zapowiedziane.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: "Your Life is Worth Living", 1965r., str. 38-39.
[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 481 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:56, 04 Maj 2015 Powrót do góry

Skoro pochodził On od Boga, powinny mieć miejsce pewne znaki lub cuda, aby zaświadczyć o Jego prawdziwości .

Test II

Nasz Pan uczynił wiele cudów, a oto kilka z ich cech charakterystycznych. Czynił te cuda jako znaki mające przekonać ludzi, że Ten, kto je czyni był Tym, który został im obiecany. Nigdy nie uczynił cudu, aby zachwycić tłumy. Nigdy nie uczynił cudu, aby zaspokoić swój głód lub swoje pragnienie. Nigdy nie wziął pieniędzy za rzeczy, które sprawił. Nie zgodził się zamienić kamieni na pustyni w chleb, aby się nasycić lub sprawić, by woda wypłynęła ze skały i zgasiła jego pragnienie. Przeciwnie, poprosił kobietę, aby odstawiła wiadro i dała mu się napić.

Nasz Pan wyjaśnił, dlaczego czynił cuda. Powiedział: Ale jeżeli ich dokonuję, to choćbyście Mi nie wierzyli, wierzcie dziełom i przekonajcie się, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu. Przy innej okazji powiedział: Dzieła, które Ojciec polecił Mi wykonać, te dzieła, których dokonuję, świadczą, że to Ojciec Mnie posłał. Jeśli wolą Boga było dać objawienie, cuda powinny być takie, aby zaświadczyć o prawdziwości przesłania. Jeśli cud pojawia się w łączności ze słowem lub czynem osoby, która twierdzi, że jest posłannikiem Boskiego objawienia, zbieżność ta świadczy o Boskiej aprobacie nauczyciela i przesłania. Cuda były pieczęciami, jakie Bóg kładł na objawieniu Chrystusa jako Jego Boskiego Syna. Skoro więc Jezus pokazuje, że czyni cuda Swą własną mocą, udowadnia, że jest Panem wszechświata i Bogiem.

Inną cechą cudów, jakich dokonał nasz Pan i jakie zostały zapisane, jest to, że nie ma w nich nic niedorzecznego. Każdy mógł je osobiście sprawdzić. Większość z cudów nie została dokonana w sekretnych sferach ludzkiego życia, lecz w tym, co można nazwać fizycznym światem, gdzie mogły one zostać naukowo zweryfikowane. Nasz Pan nigdy nie uczynił cudu bez obecności świadków. Gdy uleczył trędowatego, podążały za nim tłumy. W przypadku uzdrowienia sługi centuriona, nawet nie poszedł do miejsca, w którym sługa ten umierał. Gdy podnosił teściową Piotra z jej łoża boleści, obecni byli apostołowie i inni. Nasz Pan nigdy nie wszedł na górę, aby w samotności, bez świadków dokonać jakiegoś cudu, a następnie wrócić i rozpowiadać, że go dokonał. Jego dzieła czynione były wobec tysięcy świadków i właśnie dlatego żaden z cudów naszego Pana nigdy nie został zakwestionowany, łącznie z Jego Zmartwychwstaniem. Apostołom nie wolno było o nich nauczać, lecz samych cudów nikt nie poddawał w wątpliwość.

Jego cudów nie można odłączyć od Jego Osoby. Różniły się od cudów czynionych przez proroków, albowiem w ich przypadku były one odpowiedzią siły wyższej na ich modlitwy. Jego cuda płynęły z majestatycznego życia, które było w Nim. Święty Jan nazywa je znakami lub dziełami, mając na myśli to, że były one rzeczami, których można się było po Nim spodziewać, skoro był On Tym, kim był. Były one dowodami Jego Boskiego objawienia; były nawet czymś więcej, gdyż dawały świadectwo Jego zbawiennej misji jako Odkupiciela świata. Poprzez uleczenie sparaliżowanych, chromych i niewidomych, Chrystus oblekł Swą moc w widzialną postać, aby leczyć choroby duchowe. Dolegliwości fizyczne były symbolem tego, co duchowe. Często przechodził od fizycznego cudu do jego symbolicznego i duchowego znaczenia; na przykład ślepota była symbolem ślepoty wobec światła wiary. Wyrzucając demony z opętanych, wskazywał na Swoje zwycięstwo nad mocami zła, dzięki któremu ludzie mogą zostać wyzwoleni z okowów szatana i przywróceni do wolności moralnej.

Jeśli wyeliminujesz cuda z życia Chrystusa, zniszczysz Jego tożsamość i Dobrą Nowinę. Niemożliwe jest nawet przyjęcie neutralnej postawy wobec cudownego pierwiastka w Ewangelii. Moc czynienia cudów nie jest nieistotnym elementem nauczania naszego Pana, a same cuda, których dokonywał, nie były jedynie ozdobą Jego życia. Cudotwórczość wpleciona jest w Jego całe życie. Moralna integralność charakteru naszego Pana całkowicie zależy od prawdziwości Jego cudów. Gdyby był kłamcą, nie byłby Tym, za Kogo się podawał. Nie możemy rozdzielać dwóch rzeczy, które Bóg połączył: piękna Chrystusowego charakteru i prawdziwości cudów, jakie czynił. Ile cudów sprawił? Ewangelia wspomina o trzydziestu pięciu. Trzy cuda dotyczą wskrzeszenia zmarłych: dziecka, młodzieńca i człowieka dorosłego; dziewięć cudów odnosi się do natury, a dwadzieścia trzy dotyczą uzdrowienia. Ponadto miały miejsce cuda związane z życiem samego Chrystusa: Dziewicze Narodziny, Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie. Mimo iż w Ewangelii wymienionych jest trzydzieści pięć cudów, nie należy myśleć, że były to Jego jedyne cuda. Posłuchajcie, jak brzmi koniec Ewangelii według św. Jana: Jezus dokonał jeszcze wielu innych rzeczy. Gdyby je chciano opisać, każdą z nich, to sądzę, że świat nie pomieściłby ksiąg, które by zostały napisane. Na pewno istniały inne, niepoliczone cuda. Gdy ludzie byli świadkiem cudu, mówili: Czyż Chrystus, kiedy przyjdzie, uczyni więcej znaków od Niego? Zapowiedziane zostało, że Mesjasz będzie czynił cuda. Skoro więc uczynił On mnóstwo cudów, musi On być Chrystusem.

Arcybiskup Fulton J. Sheen
[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Gwiazda
Użytkownik


Dołączył: 03 Maj 2015
Posty: 11 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:00, 05 Maj 2015 Powrót do góry

Rozumiem wasze wzburzenie. Ja sobie myślę nieraz, co jest prawdą, a co fikcją. Kiedyś fikcją były podróże na księżyc. Leonardo Da Vinci, w swoich czasach robił plany maszyn, które w tamtych czasach były fikcją. Wie Pani, ci ja chce przez to powiedzieć? Prawdziwa wartość nie płynie z tego, co już znamy, lecz z tego, ile możemy odkryć. Każdy jest inny, wyjątkowy, i dlatego napisałem że ma swój światopogląd, niepowtarzalny, unikalny. Niezależnie czy należy do Kościoła, czy gdziekolwiek indziej.
W sumie muszę się z wami pożegnać. To nie jest przypadek, że jestem tutaj, i że tutaj napisałem. Pozdrawiam serdecznie, i kłaniam się nisko.
Zobacz profil autora
Mary
Użytkownik


Dołączył: 08 Wrz 2014
Posty: 127 Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Wto 11:57, 05 Maj 2015 Powrót do góry

Pogląd, że wartość mają tylko rzeczy niepoznane, a nie te już znane jest całkowicie błędna. A któż z nas Katolików może pochwalić się, że poznał Boga? Nikt. Boga będziemy kontemplować i poznawać przez całą wieczność i nigdy nie poznamy do końca. (Przy optymistycznym założeniu, że trafimy do nieba). Bóg jest nieograniczony niczym, co może poznać człowiek, żadnymi prawami, oprócz tych, które Sam Sobie nadał: np. nigdy nie cofa raz ofiarowanego daru, w tym wolnej woli człowiekowi, czy inteligencji, którą otrzymali Aniołowie. Nie odebrał tego nawet upadłym aniołom.
Takim nadanym prawem jest też sprawiedliwość: grzech wymaga kary. Jezus Chrystus wziął tę karę na Siebie, bo Boskiej sprawiedliwości musiało stać się zadość.
Zobacz profil autora
Gwiazda
Użytkownik


Dołączył: 03 Maj 2015
Posty: 11 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:30, 05 Maj 2015 Powrót do góry

Mary napisał:
Pogląd, że wartość mają tylko rzeczy niepoznane, a nie te już znane jest całkowicie błędna. A któż z nas Katolików może pochwalić się, że poznał Boga? Nikt. Boga będziemy kontemplować i poznawać przez całą wieczność i nigdy nie poznamy do końca. (Przy optymistycznym założeniu, że trafimy do nieba). Bóg jest nieograniczony niczym, co może poznać człowiek, żadnymi prawami, oprócz tych, które Sam Sobie nadał: np. nigdy nie cofa raz ofiarowanego daru, w tym wolnej woli człowiekowi, czy inteligencji, którą otrzymali Aniołowie. Nie odebrał tego nawet upadłym aniołom.
Takim nadanym prawem jest też sprawiedliwość: grzech wymaga kary. Jezus Chrystus wziął tę karę na Siebie, bo Boskiej sprawiedliwości musiało stać się zadość.


Źle mnie Pani zrozumiała. Żeby odkrywać, trzeba poszukiwać. Żeby poszukiwać, trzeba mieć otwarty umysł, i serce. Do każdego, i do wszystkiego co nas otacza. Dlatego prawdziwą wartością jest odkrywanie, a to co już znamy, powinno nam pomagać w poszukiwaniach. Bez poszukiwania nie ma postępu, rozwoju, bo rozwój sie liczy. Nie rozwój techniczny, a duchowy.

Wy odrzucacie możliwość reinkarnacji, ale jako że ja mam wspomnienia z poprzednich wcieleń, wiem o niej. I o to w życiu chodzi. O rozwój na poziomie duszy. Każdy się wielokrotnie wcielał, i każdy ma cel tu być. Ludzie nie znając własnego celu, są zagubieni,więc powstawanie różnych religii, mnie nie dziwi. Religie w tym czasie są potrzebne, ale kiedy wibracje się zmienią, to powoli zaczną zanikać.

Wiem o tym że KK przeżywa kryzys, i tu staracie się, jak możecie go utrzymać. Te wasze zaangażowanie w swoją sprawę jest godne podziwu, i szanuję was za to. Ja sam wiem, co to znaczy się w coś zaangażować, i moim celem jest pokazanie ludziom harmonii, miłości, i pokoju. Szacunku, nie tylko do ludzi, ale też do natury. Bo niszcząc naturę, człowiek sam siebie niszczy...
Zobacz profil autora
Mary
Użytkownik


Dołączył: 08 Wrz 2014
Posty: 127 Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Wto 14:48, 05 Maj 2015 Powrót do góry

Panie Karolu, całkowicie zgadzam się z Panem, że należy poszukiwać i rozwijać się. (Mam podobny charakter). Jednak poszukując Drogi, można zejść na bezdroża. Tak się stało w przypadku pewnego poszukiwacza nowych prawd Aleistera Crowley'a, który szedł drogą poznawania buddyzmu, medytacji, okultyzmu i zaszedł gdzie? Do skrajnego satanizmu.
Co do reinkarnacji jest Pan w błędzie. Otrzymujemy tylko jedną szansę od Boga, aby zasłużyć na właściwe miejsce w wieczności. Nie chciałabym Pana urazić, ale Pana wspomnienia z innych wcieleń przypominają doświadczenia opisane w książce pt. Życie przed życiem. Tam wprowadzano ludzi w trans hipnotyczny i kazano cofać się w przeszłość. Po powtarzanych poleceniach, aby cofać się coraz dalej ludzie zaczynali mówić innym głosem, czasem zmieniali płeć i opowiadali o poprzednim życiu. Czy to jest dowód na reinkarnację? Autorzy książki zdecydowanie twierdzą, że nie. To jest tylko dowód na to, że hipnoza zmienia stan świadomości i może otwierać furtki dla demonów. To mówią złe duchy, bardzo inteligentne, aczkolwiek kłamliwe byty. Pan zajmuje się okultyzmem, a więc już otworzył Pan te furtki na oddziaływania złych duchów.
KK przeżywa kryzys, to prawda. Ale mamy obietnicę od samego Założyciela Jezusa Chrystusa, że bramy piekielne nigdy nie przemogą Kościoła.
Zobacz profil autora
Gwiazda
Użytkownik


Dołączył: 03 Maj 2015
Posty: 11 Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 15:23, 05 Maj 2015 Powrót do góry

Proszę pani. Na początku pragnę powiedzieć, że do mnie nie trzeba mówić Pan. Można po nicku, można po imieniu. Ja nie widzę żadnego problemu z tym, ponieważ ja jestem bardziej "wyluzowany". Smile

Oczywiście że spodziewałem się takiej wypowiedzi na temat reinkarnacji, i mnie nie dziwi. Nie musicie oczywiście w to wierzyć, i ogólnie we wszystko co piszę. Mi nie zależy, żeby mi wierzyć, a zależy mi poznanie waszego punktu widzenia, na np ten temat.

Jeżeli ktoś bezgranicznie wierzy we wszystko, to powoduje herezję. Ten przypadek, który pani mi opisała, jest aktem herezji, i przez to stał się satanistą. Ja miałem do czynienia z heretykami KK, którzy każdego innego chcieli zniszczyć. Wie pani, ja wierzących nie biorę za heretyków, bo to jest kolosalna różnica. Wy kochacie grzeszników, i na swój sposób chcecie im pomóc, a heretyk ich nienawidzi, i chce ich zniszczyć. Ja wyczuwam wasze intencje, i wiem że są czyste. Tylko dlaczego nie możecie się wyluzować? Jesteście strasznie spięci. Tak mi się przynajmniej wydaje, i cóż, zaakceptuje to.

Jeżeli chodzi o ten mój rzekomy buddyzm. Mi jest bliżej do takiej filozofii, ale ja nie jestem buddystą. Ja stosuję swoją filozofię, bazując się nie tylko na buddyzmie, ale nawet na KK, i innych wiar. Z każdego czerpię to co najbardziej wartościowe, i sam analizuje, i sam dochodzę do wniosków własnych, którymi się ja kieruję.

KK przeżywa kryzys. Wiem o tym, i muszę się do czegoś przyznać. Gwiezdni Wędrowcy maczali w tym palce, ale powoli, harmonijnie. Od razu mówię, że nikogo nie odwracamy od wiary, bo każdy sam zdecyduje o tym, kiedy odejdzie, i czy odejdzie od systemu religijnego.

Co mi tutaj pozostaje. Pozdrawiam cieplutko, i serdecznie. Smile
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 28519 Przeczytał: 481 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:51, 05 Maj 2015 Powrót do góry

Reinkarnacja NIE! istnieje!!! Reinkarnacja - to genialne kłamstwo szatana!

Siostra Michaela Pawlik przed wstąpieniem do zakonu pracowała jako świecka misjonarka w Indiach. Tam skończyła studia i miała możliwość dogłębnego poznania hinduizmu i kultury z nim związanej. W katechezie, do której wysłuchania zachęcamy, Siostra wyjaśnia czym jest wiara w reinkarnację, dlaczego tak mocno jest kultywowana w hinduizmie i z jakimi zagrożeniami wiążą się próby przeszczepienia jej na grunt chrześcijaństwa. Proszę oglądać i posłuchać:

http://www.traditia.fora.pl/pytania,59/czy-reinkarnacja-istnieje,5099.html#29569

Gwiazda napisał:
Ja wyczuwam wasze intencje, i wiem że są czyste. Tylko dlaczego nie możecie się wyluzować? Jesteście strasznie spięci. Tak mi się przynajmniej wydaje, i cóż, zaakceptuje to.

Myślę, że tu każdy wyluzowany, kto blisko Boga kroczy, to nie trzeba więcej luzu. Tak się tylko Gwiezdnemu Wędrowcowi wydaje z tym spięciem.

Gwiazda napisał:
KK przeżywa kryzys. Wiem o tym, i muszę się do czegoś przyznać. Gwiezdni Wędrowcy maczali w tym palce, ale powoli, harmonijnie.

Przeciez diablisko cały czas macza w tym paluchy, ale tyle może zrobić Kościolowi ile mu Bóg dozwoli.

Gwiazda napisał:
Co mi tutaj pozostaje. Pozdrawiam cieplutko, i serdecznie. Smile

No cóż, ja też pozdrawiam serdecznie i życzę w tych gwiezdnych wyprawach, spotkania z prawdziwym Bogiem, Jezusem Chrystusem i nie przegrać tu swojego życia.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Śro 10:24, 06 Maj 2015, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)