Forum Tradycji Katolickiej Strona Główna  
 FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 Książka "Rozważ to dobrze, czyli myśli zbawienne" Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Miles_Christi
Użytkownik


Dołączył: 18 Paź 2008
Posty: 18 Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Szczecin
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:43, 07 Maj 2009 Powrót do góry

Książka "Rozważ to dobrze, czyli myśli zbawienne" z 1891 r.

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

... tu cała książeczka dostępna do czytania:

[link widoczny dla zalogowanych]
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:44, 24 Sty 2010 Powrót do góry

Miles_Christi napisał:
Książka "Rozważ to dobrze, czyli myśli zbawienne" z 1891 r.

Z powyższej ksiązki str.17

Gdy po śmierci staniesz przed Bogiem, On nie będzie cię pytał, czy byłeś bogatym, możnym, wielkim, uczonym i poważanym,- ani też jak wiele zebrałeś majątku, jakie posiadałeś tytuły, honory, urzędy, lub jak się ubierałeś, stroiłeś, jakie u świata miałeś poważanie, - bo nie na to cię stworzył: ale zapyta, czyś pilnie pracował około sprawy twego zbawienia, i czyś się bardziej starał o cnoty, niżeli o pieniądze, lub rozkosze i zaszczyty? Jednem słowem czyś dopiął celu, dla którego jesteś stworzony, czy też go chybiłeś? Jakaż twoja będzie odpowiedź? Rozważ to dobrze!

Strona 51:

Za zdrowia nie dbali o Boga, albo co gorsza jeszcze zapierali się Boga i wiary w objawienie Jego - na łożu śmiertelnem, kiedy namiętności obumierają; otwierają im się oczy - i pokazuje się, że była w nich wiara ale wiara uśpiona. Tam przy śmierci ta wira się budzi, ale nie żeby ich dźwigać ufnością w miłosierdzie Boże, lecz żeby ich pogrążyć w najokropniejszą rozpacz. Otwierają im się oczy, i poczynają poznawać, nie tylko, że własne utracili zbawienie, ale nadto widzą tyle dusz, co za sobą na drogę zatracenia pociągnęli, widzą jak z ich śmiercią nie umiera przecież ów smutny zasiew zgorszenia, który innych słowem i przykładem
ucząc złego, po sobie zostawili. Rozważ to dobrze!

Strona 103:

Chrześcijanin dobry wierzy pokornie we wszystko, cokolwiek Bóg. objawił i przez Kościół do wierzenia podaje. Wszelakoż dla zaspokojenia tych, co w zarozumiałości swej pytają więcej o dowody na rozumowaniu oparte, niż o słowa Pisma Świętego, dodaję, że już tem samem, iż jest Bóg, można dowieść, że jest i powinno być i piekło. Bóg, jeśli jest, musi być koniecznie nieskończenie świętym i sprawiedliwym; będąc świętym, musi nieskończenie każdym grzechem się brzydzić a będąc sprawiedliwym, musi, jak za dobre nagradzać, tak za złe karać. A zatem, jeśli jest jaka dusza przywiązna do grzechu na wieki, wiecznie też musi ją karać. To zaś jest właściwe znamię potępionego, że jak umarł w stanie grzechu i odwrócenia się od Boga, tak też w nim trwa na wieki, bo po śmierci nie ma już czasu, aby się odmienił. Cóż na to powiesz? Rozważ to dobrze!

Strona 106-113:

Rozmyślanie św. Teresy o piekle.

Boże mój, Boże! bądź mi miłościw! Jakaż boleść mię przenika, gdy sobie wyobrażam stan człowieka, co za życia powszechnie był poważany, powszechnie lubiony i kochany, wszyscy mu się kłaniali, usługiwali i dogadzali, a po śmierci widzi, że jest potępiony, że wszystko na wieki stracone, że czeka go nędza bez miary i końca; kiedy pomyślę jak on daremnie się sili wmówić w siebie, że to złudzenie, że to nieprawda, albo przynajmniej zapomnieć o tej straszliwej wieczności, tak jak to zwykł był czynić za życia; albo jak krótkie mu się wydaje to życie które już skończył i znikome te rozkosze, których ledwą że począł kosztować, już mu się w wieczną zamieniły gorycz; - albo gdy spojrzy i rozpatrzy się w tem towarzystwie, z którem ma cierpieć wieczność całą. A wszystko to co mówię, jakże to małe i prawie nic w porównaniu do okropnej rzeczywistości piekła! Panie, któż zdołał tak zaślepić tego człowieka, że tego wszystkiego zawczasu widzieć nie chciał? Któż go tak głuchym uczynił, że nie słuchał, choć mu tysiąc razy mówiono o wielkości i wieczności tych mąk? O życie wieczne nieszczęśliwe! o męki bez miary i końca! jakże podobna, że was tak mało się boją i strzegą właśnie ci, co najmniejszej nie mogą znieść niewygody i którym zdaje się rzeczą nie do wytrzymania, spędzić, na posłaniu przytwardem choćby jednę tylko noc. Panie, jakże mi szkoda tyle czasu, w którym tych prawd jeszczem nie rozumiała. Ty wiesz Panie, jak mię to boli, że tylu jest ludzi, co ani słuchać o nich nie chcą; spraw więc Panie, niech światłość Twoja oświeci przynajmniej jednę duszę taką, co by była zdolna potem wiele innych oświecić. Nie proszę Cię Panie, abyś to uczynił z miłości ku mnie, bom tego niegodna; ale błagam Cię o to przez zasługi Syna Twojego. Spojrzyj
Panie na Rany Jego; On nam przebaczył, modlił się za tych, co mu je zadali. Przebacz więc i Ty Panie grzechy, którycheśmy się przeciw Tobie dopuścili. Amen".

Taż św. Teresa opisuje w pismach swoich piekło tak, jak je widziała w objawieniu Jest to opis tak znakomity, że nie łatwo znaleźć mu równego.

Razu jednego, mówi, kiedym się modliła, zdawało mi się, że niespodzianie, i nie wiem jakim sposobem przeniesiono mię do piekła. To jedno tylko rozumiałam, że Bóg chciał mi pokazać miejsce, na któremem przez grzechy moje być na wieki zasłużyła. Widzenie to trwało niedługo, ale choćbym jeszcze długie lata żyć miała, nie wiem, czy podobna, abym kiedy mogła zapomnieć wrażenia, jakie na mnie wywarło.

"Wnijście do piekła wyglądało na kształt bardzo długiej i ciasnej uliczki, albo coś podobnego, jak gdyby położyć na ziemi ciasny i ciemny komin. Zdawało mi się, że stąpam po błocie niesłychanie brzydkiem i nieznośnie smrodliwem, w którem się wije nieprzeliczona moc robactwa i płazów. Na końcu tej uliczki była jakby wklęsłość w murze, coś na kształt szafki wmurowanej; tam się musiałam wcisnąć, i chociaż wszystko, com dotychczas powiedziała, było nierównie okropniejsze, aniżelim zdolna opisać, przecież mogłoby uchodzić za zabawkę w porównaniu do tego, com w tem więzieniu wycierpiała. Cierpienie to było tak przejmujące, że cokolwiek o tem powiem, nie wystarczy, by choć niedokładne tylko dać o niem wyobrażenie. Czułam, jak duszę moją palił ogień tak okropny, że nie tylko niepodobna mi go opisać, ale nawet i pojąć. Wycierpiałam ja wedle zdania lekarzów, w różnych chorobach najdotkliwsze, jakie tylko być mogą, boleści, ale wszystko to niczem jest w porównaniu do tego, com tam ucierpiała, tak ze strony samej katuszy, jak bardziej jeszcze z przekonania, jakie miałam, że to trwać będzie na wieki. A gorsze jeszcze od tego jest ustawiczne jakby konanie, w którem dusza zostaje. Zdaje się, jakby ci tchu miało zabraknąć, jakby cię duszono i ztąd przerażenie i zwątpienie jest tak wielkie, że daremnie siliłabym się je opisać. Mało to jeszcze, jeżeli powiem, że się doznaje takiego uczucia, jakby cię ustawicznie rozdzierano, boby to była obcej siły sprawa, a tam przeciwnie, dusza sobie niejako sama życie wydziera i siebie, że tak powiem, ćwiartuje. Co się tyczy ognia wewnętrznego i rozpaczy, które są jakby szczytem mąk piekielnych, wyznaję, że jeszcze mniej potrafię one przedstawić. Nie wiedziałam, kto mi to uczynił, ale czułam, jakby mię kto palił i w tysiące kawałków rozcinał; - a ta męczarnia wydawała mi się ze wszystkich najstraszniejszą.

W term miejscu tak okropnem nie ma zgoła nadziei, aby można kiedykolwiek doznać by też najmniejszej ulgi lub pociechy! Nawet siąść lub wyprostować się niepodobna; byłam, jakby zamurowana, i więcej, bo mury te wbrew porządkowi przyrodzonemu jakby mie zewsząd ściskały i gniotły. Niepojete panują tam ciemności bez najmniejszego promyka światła, i nie pojmuję, jak się to dzieje, że przy braku takim wszelkiej jasności widzi się jak najdokładniej wszystko, co tylko zdolne pomnożyć cierpienia.

Pan nasz natenczas nie chciał mi użyczyć dokładniejszego poznania piekła ale później w innych widzeniach , objawił mi jeszcze okropriejsze męki, jakie czekają potępionych za niektore grzechy w szczególności, ale żem tych mąk nie czuła, lecz je tylko widziałam, nie napełniły mię taką bojaźnią, jak te, ktore w tem jednem widzeniu poznałam, w którem Pan chciał, abym ich doświadczyła tak, jakbym je rzeczywiście i prawdziwie w ciele była poniosła. Nic nie rozumiem tego, jakim to się działo sposobem; to jedno tylko pojmuję, że Bóg nadzwyczajną wyświadczył mi łaskę, ukazując mi straszliwą tę przepaść, z której mie miłosierdzie Jego nieskończone wyrwało. Bo wszystko, com kiedykolwiek słyszała lub czytała albo sama sobie wyobrażała o mękach piekielnych, daleko nie wyrówna rzeczywistości; palić się w ogniu ziemskIm niczem nie jest w porównaniu do ognia piekielnego.

Chociaż temu blisko sześć lat, jakem miała to widzenie, to przecież i teraz jeszcze, kiedy to piszę, tak na mnie działa, że z przerażenia krew mi się ścina w żyłach. Odkad miałam to widzenie, zdawało mi się zawsze, że ani warto wspominać o tem, co się cierpi w tem życiu, i że na ziemi trudno znaleźć słusznego powodu do płaczu lub skargi. Wszelkie, by też największe dolegliwości i smutki nader, łatwemi do zniesienia wydają mi się w porównaniu do tego com w onej krótkiej chwili wycierpiała, i nie mogę się wydziwić sama sobie, żem czytając dawniej różne książki o mękach piekielnych, nigdy nie była tak przerażona, jak teraz, odkąd mam o nich pojęcie odpowiadające rzeczywistości.

To samo widzenie sprawiło, że doznaje niesłychanej boleści, widząc, że tylu heretyków (gdyby pisała w naszych czasach, dodałaby i katolików bezbożnych), którzy przez chrzest święty stali się członkami Kościoła Chrystusowego, tak bez wszelkiego ginie ratunku, i czuję w sobie pewien rodzaj, że tak powiem, namiętności, aby im pomocną być do zbawienia; tak dalece, że gdybym miała nie wiedzieć wiele żywotów do stracenia, myśle że wszystkie jak najchętniej bym ofiarowała, aby choć jedną duszę wybawić od mąk tak okropnych. Wszak jeśli bez wzruszenia trudno nam patrzeć na jakiekolwiek dolegliwsze nieco cierpienie osoby, takiej zwłaszcza, którą kochamy, jakaż litość i boleść powinna nas przejmować na widok duszy, która leci w tę przepaść wiecznych, niepojętych mąk - a tem bardziej, że niemasz zgoła proporcyi między cierpieniem, które w najgorszym razie kończy się śmiercią, a mękami, które na wieki ponoszą ci, których djabeł codzień w tak wielkiej liczbie porywa do siebie w tę przepaść bezdenną. Dlatego niczego tak bardzo nie pragnę, jak tego, co tak niesłychanie ważną jest rzeczą, abyśmy przedewszystkiem usiłowali podobać się Bogu, i abyśmy prosili, by nas raczył łaską swoją wspomagać; i wyznaję, iż nie jestem w stanie myś!eć o tem bez trwogi, że chociaż (jakkolwiek grzeszną jestem), zawsze się starałam wedle sił służyć Panu Bogu i strzegłam się sumiennie pewnych występków, na które ludzie świeccy zgoła prawie nie zwracają uwagi, chociaż Pan Bóg pozwolił mi z cierpliwością znieść różne i bardzo dolegliwe choroby, chociaż, ile wiem, byłam daleką od szemrania, obmowy, nienawiści, zazdrości i tym podobnych grzechów, przynajmniej do tyla, że nigdy Boga ciężko nie obraziłam; chociaż wreszcie ustawicznie powodowałam się bojaźnią Boga, że mówię, - mimo to wszystko Pan Bóg objawił mi miejsce, które mi szatani na ukaranie grzechów moich byli przygotowali, i pozwolił mi poznać, że jakkolwiek ciężkie były te męki mi objawione, przecież na nierównie większe zasłużyłam. Czy nie słusznie tedy twierdzę, że jest rzeczą nader niebezpieczną, zgoła się nie lękać, i że taki, który prawie co chwila popada w grzechy śmiertelne, z pewnością się potępi, jeśli nie postanowi szczerze dla miłości Bożej unikać wszelkiej okazyi do obrazy Jego Majestatu, aby tym sposobem zjednał sobie miłosierdzie Jego i pomoc, podobną do tej, jakiej ja doznałam. Błagam Boga z wszystkiego serca mego, aby nie cofnął odemnie wszechmocnej ręki swojej i zachował mię od upadku i kary onej straszliwej, na którą, jak mi objawił, już byłam zasłużyła. Zaklinam Cię, Zbawicielu mój, wybaw mię dla łaskawości Twej nieskończonej. Amen" 1.

1.Żywot Św. Teresy, pisany przez nią samą.


Ostatnio zmieniony przez Teresa dnia Czw 21:53, 30 Lis 2017, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Teresa
Administrator


Dołączył: 07 Cze 2007
Posty: 30277 Przeczytał: 285 tematów

Skąd: z tej łez doliny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:55, 30 Lis 2017 Powrót do góry

Bardzo ciekawa książeczka, warto poczytać, można sobie zapisać na dysk komputera.

SPIS RZECZY.
Rozdział:
I. O potrzebie rozwazania rzeczy ostatecznych . . 5
II. O celu człowieka 13
III. O grzechu! 21
IV. O śmierci! 26
V. O sądzie . . . . 64
VI. O piekle . . . 89
Rozmyślanie św. Teresy o piekle 106
VII . O czyścu. . . . 120
VIII. O niebie . . . . 134
IX. O małej liczbie Wybranych. 143
X. O spowiedzi . . . . . 157
Ostatnie słowo....... . . . . .'. . . . . . 175
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)